Bo CzAsEm NiE mA nAdZiEi, WtEdY mUzYkA pOłAmAnY śWiAt KlEi
hydrokineza
73%
Siebie
name:
Anneliese Goth
alias:
Aequor
age:
22
Wysłany: 2018-03-03, 20:53
Multikonta: brak
Ech. Esther i te jej straszki. Jejuu to że chciałam iść na publiczny basen nie było końcem świata, a o moje skrzela nie musiała się obawiać. To był mój problem, na który miała swoje sposoby, a ona ich nie chciała poznać. Proste. Nasz basen jest fajny, ale jakoś nie jarało mnie siedzenie cały czas na swoim. Dobra wiem sama kupiłam taki dom, ale kurde nooooo... Nie muszę siedzieć tutaj całego życia, a poszukując bractwa nie mogę unikać kontaktu z ludźmi prawda?
Prawda.
Tak więc postanowione. Nie siedzę w domu tylko wychodzę i to było najlepsze rozwiązanie.
- Jak chcesz. - powiedziałam od niechcenia trochę smutna, że nie chciała mi towarzyszyć. Co za jędza. Wyciągnęłam kostki czekoladowe na miseczki i podała z bitą śmietaną. No cooo. To że była wegetarianką nie musiało niszczyć tego że nie je słodkości. Czekoladki z jogurtu nie były aż tak słodkie, a owoce lekko kwaskowate tak więc te smaczki ze słodką bitą śmietaną były bardzo dobrym pomysłem.
Gdy usiadłam przy barku obok Esti złapałam z miseczki trochę bitej śmietany na palec i usmarowałam jej policzek. Złapałam szybko jedną kostkę czekolady i śmiejąc się uciekłam jej kawałek dalej.
- To za kare że nie chcesz iść ze mną. - powiedziałam patrząc na jej minę.
_________________
Anneliese Goth
Bo CzAsEm NiE mA nAdZiEi, WtEdY mUzYkA pOłAmAnY śWiAt KlEi
Każdy własne demony i problemy z którymi może się mierzyć. Jednym z nich było to, że Esther nie chciała zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Wiadomo jak kończy się ich wyjście na basen. Wyścigiem... Który i tak przegra, bo jak może konkurować z kim kto ma skrzela. Jeśli komuś wyda się to dziwne, i zwrócą na siebie uwagę. Nie dziękuje po zostanie przy basenie i jeziorze. Po za tym Lisa powinna wiedzieć, że Esta za bardzo nie lubi zamkniętych pomieszczeń gdzie jest pełno ludzi. Czuje się jakby w klatce... Między innymi dlatego Zefir nie ma klatki tylko drzewko, bo skoro sama nie lubi to czemu na to ma skazywać swojego wychowanca. Po za tym Zefir bardzo lub swoje małe terytorium.
Nic nie mówiła na temat wyjścia na basen, nawet po stwierdzeniu An ,,jak chcesz", bo po co. Właśnie tego chciała i nie zmieni swojego zdania. Spędzi czas w domu na czytaniu albo na zabawie swoją mocą. Woli się nią bawić, kiedy nikogo nie ma. Nie ma wtedy uczucia, że popisuje swoją mocą.
Obserwowała poczynania swojej współlokatorki lekko skrzywiła się widząc iż deserem są kostki czekoladowe. Już jej główce pojawiła się myśl, że zje jeden, góra dwa by nie uradzić An. Przecież dziewczyna napracowała się na nimi.
- Ach tak - powiedziała do niej. Oj nie będzie jej dłużna za te bitą śmietane na policzku. Odwdzięczy się jej pięknym za na dobre. Wzięła trochę bitej śmietany i nałożyła na talerz, bo te kostki czekoladowe były wystarczająco słodkie bez niej. - Uciekaj, a ja ci zjem wszystkie. Nie zostawiając ani jednego - ta jasne raczej schowa, że niby zjadła, ale ci... An nie musi tego wiedzieć. Po za tym co będzie ją goniła po całym mieszkaniu, które jak na jej gust jest zdecydowanie za duże.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Bo CzAsEm NiE mA nAdZiEi, WtEdY mUzYkA pOłAmAnY śWiAt KlEi
hydrokineza
73%
Siebie
name:
Anneliese Goth
alias:
Aequor
age:
22
Wysłany: 2018-03-25, 19:40
Multikonta: brak
Ej nie moja wina że lubiłam ćwiczyć swoją moc co wpłynęło na mój wygląd. Moja mutacja zewnętrzna była bardzo często źle odbierana i byłam wykluczona z większości społeczeństwa, ale miałam na o wywalone po całości. Interesowało mnie tylko to co ja o sobie myślę i moi bliscy. To mi starczało.
Przecież nie będę się wstydziła tego kim jestem prawda? Przecież nie na tym polega bycie sobą. Patrzyłam jak Esti nakłada bitą śmietanę na talerz, a ja się zaśmiałam podchodząc do zamrażarki. Na szczęście byłam w takiej odległości że nic nie udałoby się jej zrobić. Wyciągnęłam z szufladki drugie opakowanie kostek i z szafki wzięłam talerz.
- Myślisz że zrobiłam pojedynczą porcję? Mylisz się. - wytknęłam jej język i nakładając sobie na naczynie stanęłam w przejściu które prowadziło do mojego pokoju. Chciałam się z nią jeszcze podroczyć, ale nie miałam ochoty dostać ze słodkiej mazi. I tak będę musiała się wykąpać po basenie. Nie chciało mi się tego powtarzać teraz. Uśmiechnęłam się i zjadłam jedząc czekoladkę.
- Do wieczora mała. - powiedziałam wiedząc że nie lubiła gdy tak na nią mówię. Uciekłam biegiem do siebie zamykając za sobą drzwi na klucz. Nie chciałam by za mną weszła, a po za tym musiałam się uszykować na wyjście.
/zt x2
_________________
Anneliese Goth
Bo CzAsEm NiE mA nAdZiEi, WtEdY mUzYkA pOłAmAnY śWiAt KlEi
Wysłany: 2018-11-27, 19:57
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
/ w trakcie spotkania "rodzinnego" (21.10.2018)
Spotkanie dobiegało powoli końca. Nicholas mógłby jeszcze zostać, ale że nie był sam a z córką, mała musiała iść wcześnie spać. Atmosfera była dobra, pomijając może iskrzącą lekko relację z Conorem, za którym już Nicholas nie przepadał. Ten chłopak nie zapisał się w jego umyśle dość pozytywnie.
Ubrany w płaszcz, ale nie zapięty, wszedł do kuchni zastając siostrę pakującą im jedzenie na wynos.
- Nie pakuj nam tego za dużo.
Właściwie to zaprotestowałby, z grzeczności chcąc odmówić. Ale Esther pewnie i tak zrobi swoje. Rozumiał, że Vanessa chciała też coś dostać do domu, ale nie można zapomnieć, że to inicjatywa częstowania gości wychodzić powinna od gospodarza. Nie przyszli tu żebrać o jedzenie. Tego będzie musiał córkę jeszcze nauczyć.
Podszedł do stołu obserwując siostrę jak pakowała do pojemników trochę wszystkiego.
// jakoś pod koniec spotkania jakie zorganizowała Esther
Niestety nie wszystko poszło tak jakby chciała. Liczyła na to, że dwóch dla niej ważnych facetów jakoś się dogada. Niestety wszystko popsuło się już na początku. Kiedy zwróciła uwagę Conorowi. Niestety ten nie za przestał. Cóż będzie musiała z nim poważnie pogadać. Wiedział jakie dla niej ważne jest to, żeby się polubili. Może dlatego porwała małą Vanesse na zwiedzanie domu, by ci dwaj mieli czas pogadać. Wyjaśniając sobie... nawet zniosła by to jakby dali sobie po pysku. Jeśli po tym zachowywali się bardziej cywilizowanie, czyli choćby tolerowali się. Niestety będzie musiała na tym po pracować.
- Oj tam będziesz przynajmniej miał z głowy posiłki na kilka dni - powiedziała, bo w cale nie odniosła tego jak żebranie o jedzenia. Sama miała dać im trochę na wynos. Zwłaszcza, że sama tego by tego w życiu nie zjadła. Bowiem mało kiedy jada w domu często w pracy lub po drodze. Może dlatego tyle tego wszystkie przyrządziła, bo już dawno nic nie gotowała (nie licząc pracy). Ostatni raz gotowała razem z Annelise. Dlatego chętnie dzisiaj stanęła przy garach i zapakuje im trochę na później. Po coś te pudełka kupiła przecież.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Wysłany: 2018-12-01, 21:04
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Uśmiechnął się do siostry nieco rozbawiony tym, by mieć zapasy jedzenia dla swojej córki. Lodówki w pokoju nie miał i będzie zmuszony trzymać to w kuchni wspólnej. Ale trudno. Najwyżej zaznaczy opakowania, że to są jego.
Podszedł bliżej stołu, gdzie pakowała im jedzenie.
- Pod koniec miesiąca będę chciał się z kimś spotkać, kto ma dla mnie cenne informacje. Zechcesz mi towarzyszyć?
Zapytał ostrożnie i cicho. Nie chciał, by czasem Vanessa słyszała jak i Conor. Ten ostatni może mieć za dużo pytań i uwag do jego osoby. A nawet jeszcze stanowczo postawi by Esther nigdzie nie jechała. A Nicholas chciał komuś zrobić jedną niespodziankę. Jak i sobie. To było poniekąd ważne dla niego.
Nicholas szybko musiał upuścić ich dom rodzinny. Pewnie gdyby był tak długo jak jego siostra matka wbiła mu do głowy, że należy dawać gościom coś do domu. Przynajmniej zadbała by Esther o tym wiedziała i się tego pilnowała. Było to w niej tak zakorzenione, że nawet gdyby nie chcieli zapakowała by parę pudełek. Nie wiedziała jakie mają warunki tam barze, ale przecież istnieją jakieś nie pisane reguły by nie dochodziło do konfliktów wśród lokatorów.
- Wiesz, że tak. Powiesz mi kim chcesz spotkać lub gdzie? - odpowiedziała automatycznie, przecież byli rodzeństwem zawsze mu pomoże. Nawet ofiaruje jeden pokój swoim wielki mieszkaniu, gdy będzie miał dość mieszkania z innymi. Zwłaszcza, że tutaj oboje by mieli z tego korzyści. Jednak na razie mu tego nie proponowała. Było na to zbyt za wcześnie.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Wysłany: 2018-12-09, 18:17
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Gdyby siostra zaproponowałaby mu pokój w swoim domu, nie przyjąłby od razu. Musiałby przemyśleć czy to się opłaca, a po drugie - pod jednym dachem z Conorem wytrzymaliby? Inna sprawa, ten dom to życie Esther. Nie chciał sprowadzać na nią jeszcze swoich problemów, jako że nadal jest poszukiwany. Lepiej więcej będzie, jeżeli będzie z córką mieszkał w siedzibie Rebelii. Nie miałby co prawda nic przeciwko temu, by zostawiać pod jej opieką swoją córkę. Jeżeli się zaprzyjaźniły jak ciotka i bratanica.
- Wolałbym z tym poczekać do dnia wyjazdu. 31 października. Przyjedź do siedziby.
Na razie nie chciał jej mówić, że to byłoby spotkanie z ich bratem. O tym dowie się później.
Kiedy zaś otrzymał spakowane jedzenie od siostry, na co musiał westchnął z rezygnacją, jak spojrzał ile tych pudełek było. Bo pewnie nie jedno a conajmniej dwa czy trzy. Pokręcił głową, że jest nienormalna. Ale mimo co, z uśmiechem podszedł i ucałował ją w policzek w podziękowaniu. Dodając jeszcze na ucho: "zastanów się czy Conor to dobry wybór na swojego partnera życia'
Po tych słowach wycofał się do przedpokoju, gdzie zgarnął już ubraną córkę i pożegnawszy się, opuścili posiadłość Esther.
Pewnie na początku pojawiały by się jakieś zgrzyty. Jednak z czasem na dwóch samców alfa zdołali by się dogadać. Esther już by się o to postarała ostateczność zamykając ich piwnicy. Nie wypuszczając aż nie zaczną się dogadywać. Nie musza się lubić ale chociaż by się tolerowali i nie powodowali między sobą spięć. Naprawdę zależało Esther na tym, by tych dwóch się dogadali. Co mieszkania cóż jeśli Nick by wyraził chęci by zamieszkać z nią. Pewnie by mu zaproponowała jednak na chwilę obecną stwierdziła, że ten nie przyjmę propozycji. Ale nie mówię, że tego wkrótce nie zrobi.
- Dobrze- stwierdziła krótko, bo nie wolała pytać go o co chodzi, kim on jest i gdzie odbywa się to spotkanie. Zapyta o to później jednak na razie Esther się zgodziła i potwierdziła, że przyjedzie.
Na jego słowa o Conorze i o tym, żeby się zastanowiła stwierdziła tylko, że nie musi. Na serio była pewna co do tego idioty nawet jeśli nie zrobił dobrego wrażenia na jej braci. Wiedziała, że to odpowiedni facet dla niej...
- Nick pogadaj z Vanessą - poradziła tylko bratu, bo doskonale miała w pamięć pytanie dziewczynki na temat, czy jest siostrą jej taty.
//zt
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Już dawno nie miała okazji spędzić więcej czasu z ciocią Esther. Cieszyła się jak nigdy, że będzie mogła spędzić z nią trochę czasu. Oczywiście nim dotarła z ojcem na miejsce musiała obiecać, że będzie słuchała ciotki i nie będzie sama nigdzie wychodziła. Zadowolona w końcu została sama z kobietą. To miał być ich babski wieczór! Zadowolona wparowała do kuchni ciesząc się jak małe dziecko.
- Ciociu to co robimy naleśniki na kolację?
Zapytała zadowolona siadając na krześle przed stolikiem.
- W ogóle nie uwierzysz...w końcu nie uczę się tylko tego co normalne dzieci! Tato pozwolił mi na więcej!
Pisnęła radośnie nie mogąc się doczekać by opowiedzieć co i jak się ostatnio działo.
Czasem Esther opiekowała się swoją bratanicą, zwłaszcza kiedy ojciec dziewczynki miał coś do załatwienia i nie mógł zostawić małej samej na tak długo. Nie przeszkadzało to Goth, bo lubiła spędzać czas z Van. Było to uroczę dziecko pełne życia i radość. Jednak zawsze Nick informował o tym na kilka dni przed dlatego Esther mogła brać wolne i nic nie przeszkadzało jej w tym, by spędzić czas z bratanicą. Nawet na wszelki wypadek przygotowała pokój, by miała swój kont. Wiadomo czasem dzieci chcą odpocząć od dorosłych i mieć własne miejsce. Chciała właśnie takie miejsce zapewnić swojej jedynej bratanicy. Poza tym ten dom był tak duży, że łatwo znalazło się miejsce na pokój z widokiem na jezioro.
Była w kuchni i przygotowywała jedzenie na kolacje, gdy usłyszała kroki Vanessy.
- Mogą być jak chcesz, ale myślałam o ognisku. Posiedzimy na dworze - i powie ktoś, że nie rozpieszcza trochę jej. Wiedziała, że rzadko opuszcza bar i jego pomieszczenia. Tutaj mieli prywatność oraz poczucie bezpieczeństwa. Dom był ogrodzony od innych lasem więc dobrze było tutaj mieszkać. Nikt nie zaglądał ci na podwórko, a pies wyczuje wszystkich intruzów.
- O, a co tym razem - zapytała, bo ostatnio pozwolił jej na treningi więc była ciekawa. Na co jeszcze Nick pozwolił córce...
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Przebywanie poza barem naprawdę było odskocznią, której potrzebowała. Przesiadywanie ciągle w czterech ścianach było żmudne i nijakie. W końcu ile można oglądać te same pomieszczenia? Już sama świadomość, że może przebywać u cioci Esther było wielkim plusem. Nie tylko, że miała dobre jedzenie i dużo! Ale też z tego powodu, że miała psa. Posiadała naprawdę piękny i duży dom. Mogła czuć się tam pewnie i swobodnie. Mogła poczuć się sobą. Nie obawiając się niczego.
- Ognisko? Takie z patykami i kiełbaską?
Próbowała sobie przypomnieć jak to wyglądało na filmach. W końcu nigdy nie miała okazji na takie przyjemności. Dopiero gdy poznała Esther, mogła poczuć się jak normalnego dziecko. Chociaż trochę.
- Tato pozwolił mi trenować z Vincentem. Bo pamięta ciocia, że on się boi dotyku...wiem już czemu, a muszę przyznać, że Vi wcale nie jest taki potworny jak się wydaje. Potrafi być miły jak chce. No i właśnie z nim będę też dużo czasu spędzała. No i tato obiecał, że więcej poświęci mi czasu na treningi mocy. Oczywiście o nauce tej zwyczajnej nudnej też nie zapomniał...szkoda.
Skrzywiła się rozbawiona, ale co tam! W końcu już samo to, że mogła więcej trenować, mogła spędzać więcej czasu w towarzystwie Vincenta by pomóc mu w jego niechęci do kontaktu z innymi było wielkim plusem. No a z czasem dojdą inne przyjemności te mniej i bardziej lubiane.
Miała nie tylko Yogiego, ale też Zefira, który cały dom traktował jak swoją klatkę. Zefir był jedyną pamiątką tego kim była kiedyś oraz co straciła. Ponieważ te papugę dostała na urodziny, kiedy Chris zniknął bez śladu. Rodzice myśleli, że on zastąpi jej braci... Niestety nie zastąpił, ale też pomógł jej. Nie był wstanie sprawić, że zapomniała o braciach, ale pomógł jej, przynajmniej kiedy czuła się samotna. Na początku strasznie ją wkurzał jak ciągle jej gadał nad uchem. Później pokochała go, bo przecież uratował jej życie...
Cóż tutaj Vanessa mogła czuć się jak prawdziwe dziecko, które może się bawić i cieszyć się życiem. Właśnie to chciała jej zapewnić Esther by miała możlwiość mieć namiastkę tego co ona miała w dzieciństwie.
- Oczywiście takie z kiełbaskami oraz piankami, a jak będziesz chciała to coś zagram na gitarze - powiedziała z uśmiechem, bo taka była prawda Van wyciągała z niej tej radość. Pomimo tego, że był to luty i to już był rok, jak Annalise nie żyję. To dzięki bratanicy nie dołowała się tym tylko cieszyła się, że ona tutaj jest. Sprawia, że ten dom zyskuję radość z życia. Tego, co już trochę zaczynało brakować Esther. Bo na razie miała Nicka, Vanesse oraz Conora. Brakowało jej tych, których straciła i Chrisa. Jednak tego ostatniego uratują. - To jak idziemy do lasu szukać kawałków drewna czy robimy ciasto na naleśniki?
Słuchała uważnie czego Nick pozwolił się uczyć córce. To, że pozwalał jej trenować moc to było akurat plusem. Każdy powinien umieć zapanować nad swoimi zdolnościami, rozwijać je oraz szlifować.
- Tak pamiętam go - powiedziała, bo spotkała Vincenta kilka razy, a tylko raz miała okazję spędzić z nim trochę więcej czasu to było na świętach. Jednak nie miała żadnego zdania na temat niego. Po prostu kolejny członek i tyle... może trochę dziwny, ale czy wszyscy nie byliśmy dziwni dla innych.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
- No to właśnie z nim spędzam coraz więcej czasu. No i nawet wspólnie ostatnio mogliśmy się znieść. A co ważne...nie rzucił mną tym razem!
Wyszczerzyła się zadowolona od ucha do ucha. No w końcu pierwsze kroki za nim, kolejne przed. Musieli się dopasować. Byli w końcu "rodziną". Spojrzała przelotnie na ciotkę gdy wyjaśniała o piankach i kiełbaskach. Nigdy nie miała okazji na takie posiłki. Więc czemu nie? Naleśniki mogły poczekać!
- Naleśniki poczekają...kiełbaski i pianki nie!
Wyszczerzyła się zadowolona i zsunęła się z krzesła oczekując na ciotkę. Idą do lasu, będą zbierać patyki...będzie fajnie!
- Uwielbiam tutaj przebywać. Mogę chociaż trochę być z dala od tego wszystkiego co się dzieje.
Wyznała nagle z uśmiechem na ustach. Kochała ojca, uwielbiała przebywać w jego towarzystwie, ale wiedziała, że do obserwowania terenu, czy misji jeszcze jej daleko. Może...może nie aż tak? Ale jak na razie dobrze się bawiła. Miała okazję poznać Esther, miała okazję spędzić czas z rodziną taty. Poznać ich bliżej.
Chciała zapewnić swojej bratanicy to co ona sama miała w dzieciństwie, a skoro miała duży ogród. Który dodatkowo był ogrodzony od wścibskich oczów lasem i jeziorem. To, czemu z tego nie skorzystać. Zwłaszcza jak miała w pamięci, kiedy z rodzicami i Chrisem urządzali takie ogniska za domem. To był ich czas... za nim wszystko się posypało. Domyślała się, że Van pewnie nie ma zbyt wielu okazji do bycia dzieckiem. Stąd też pomysł by zapewnić jej trochę beztroski i radości życia. Ognisko było doskonałym pomysłem mogli spędzić czas trochę na dworze... Nie ma śniegu, a sam ogień da im potrzebnego ciepła. Grzechem byłoby z tego nie skorzystać.
- W takim razi idziemy zbierać patyki na ognisko - powiedziała z uśmiechem, bo jak się nie uśmiechnąć widząc tak radosną buźkę Van. Oczywiście, że będzie fajnie samo zbieranie drewna już jest jakąś przygodą do spędzenia czasu na łonie natury i poszukiwań. Pewnie Yogi do nich się przyłączy, ale on będzie polować na gryzonie lub będzie prosić by rzucić mu jakiś patyk.
- W lesie będzie chłodno więc ubierz się ciepło - powiedziała do swojej bratanicy w myślach karcąc się za to, że brzmi jak swoja matka. Jednak pewnie Nick by jej marudził gdyby Vanessa się przeziębiła...
- Cieszę się i zawsze jesteś tutaj mile widziana. Czego dowodem jest twój własny pokój - cóż myślała, żeby jeszcze kupić jakąś huśtawkę, bo na nią nigdy człowiek nie jest za duży. Sama uwielbiała się huśtać. Kiedyś jak miała pięć lat Chris rozbujał ją tak mocno, że spadła z niej. Pomimo tego chciała jeszcze... raz zaraz wejść. Jednak rodzice stwierdzili, że na dzisiaj jeden lot na ziemię i wystarczy.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum