Poprzedni temat «» Następny temat
Plac publiczny
Autor Wiadomość
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-02-12, 00:32   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Fisher robił to chyba specjalnie. Jak Will miał się na niego wściekać, kiedy ten składał takie deklaracje? Mimo wszystko, Hopper poczuł się trochę lepiej. Miał świadomość ile dla Fishera znaczyła Artemis i jego syn i chociaż Will zaczynał szczerze wątpić że znajdzie swoją rodzinę na czas, to przynajmniej wiedział, że ktoś szuka ich równie rozpaczliwie. Czy oni właśnie tak się czuli, kiedy zniknął z domu z dnia na dzień? To było jeszcze w czasach, kiedy wymykanie się nad ranem nie weszło mu w krew. Nie chciał się zastanawiać co im zgotował, ale jego myśli ciągle wracały do tego samego tematu. Czy ci, którzy go znaleźli wiedzieli, że mutacje nie są dziedziczone genetycznie i czy nie dobrali się do nich? Czy gangsterzy od których uciekł dowiedzieli się, kim był naprawdę i postanowili się na nim zemścić? Co zrobili sąsiedzi, kiedy dowiedzieli się że w domu obok mieszkał chłopak poszukiwany za morderstwo? Już nie wspominając o tym, że któreś z nich mogło okazać się być mutantem i wpaść w ręce DOGS albo mogli wpaść w poważne problemy, w które wpadają zwykłe rodziny. Przez te wszystkie lata wmawiał sobie, że najlepiej dla wszystkich będzie, jeśli nigdy więcej nie wróci do swojej rodziny, ale tak było po prostu dla niego najwygodniej. Co jeśli w tym czasie go potrzebowali, co jeśli od tego zależało ich życie? Will miał już stanowczo za dużo krwi przyjaciół na rękach. Zajęło mu to lata, może nie potrafił tego zaakceptować, ale nauczył się z tym żyć. Co jeśli do grona osób, które zginęły przez niego dołączyła jego rodzina? To była jedna z tych kilu rzeczy w jego życiu, których nie byłby w stanie zaakceptować. Nie był w stanie pogodzić się z tym, że umrze zanim zdąży cokolwiek osiągnąć, nie był w stanie pogodzić się z tym, że dobrowolnie zrezygnuje z czegoś, na czym mu zależało i nie był w stanie pogodzić się z tym, że reszta jego rodziny leżała kilka metrów pod ziemią. Problem w tym, że wszystko wskazywało na to, że te trzy sytuacje właśnie się spełniały. Jak Will mógł ciągle mieć nadzieję, skoro wszystko wskazywało przeciwko niemu? Nie był idiotą, przynajmniej już nie był.
- Co jeśli po prostu szukamy w złym miejscu? Mieli spore szanse zginąć - powiedział tonem, jakby proponował rozwiązanie skomplikowanego problemu matematycznego, a nie jakby chodziło o jego rodzinę. Zaciągnął się po raz kolejny.
Mógłby spróbować uwierzyć, że zmienili nazwisko i wyjechali korzystać z południowoeuropejskiej wolności i pogody, ale nigdy nie potrafił uwierzyć w coś tylko dlatego, że jemu tak było wygodniej. To był jego zasadniczy problem z Bogiem, przez który nie mógł się pocieszać, że po śmierci coś go czeka. Choć to może lepiej. Chyba nie byłby w stanie być tak zaślepiony optymizmem, żeby uznać że trafi do nieba.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Fisher Goldstein



oh no, not you agin

marionetkarstwo

84%

adrenalina





name:

Fisher Goldstein

alias:
Puppetmaster

age:
29

Wysłany: 2018-02-12, 17:34   

Goldstain w sumie miał ten przywilej, że wiedział, na czym stał, gdy rozpoczął swoją ucieczkę. Z rodzicami nie utrzymywał najlepszych relacji, siostra pewnie też była w stanie ruszyć dalej. Przywilejem zakładania własnej rodziny w jego wypadku, było poluzowanie więzów krwi, które to wcześniej go definiowały. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że pewnie ich coś to obeszło, ale miał pewność, że bez niego dali sobie radę. Nie ma to, jak wychowanie w domu pełnym oziębłości emocjonalnej i dbania wyłącznie o utrzymywanie pozorów, przed nic nieznaczącymi ludźmi. Jakby nie patrzeć na to inaczej, powodem, dla którego Fisher nie zaczął się ukrywać w momencie rozpoczynania nagonek za mutantami, byli Artemis z Remusem. Ona teraz za to nie żyje (no bo co innego mogłoby się stać z kobietą postrzeloną na korytarzu i zdaną na łaskę przeciwników mutantów, którzy pięć minut wcześniej chcieli zafarbować ściany jej mózgiem?), a on będzie skazany w najlepszym wypadku na otrzymanie podstawowej edukacji z drugiej ręki i zostanie wojownikiem o wolność mutantów. O ile wcześniej nie przegrają i nie zamkną dzieciaka w jakimś laboratorium, gdzie będą robić na nim niezliczone ilości testów. Prawdopodobnie bolesnych, bo w końcu mutanci przez takich, nie są uważani za ludzi.
Chyba na tym właśnie polegała różnica pomiędzy Fisherem a Willem. Goldstein nie mógł się obwiniać o przeszłość ani w żadnym stopniu nie mógł się nią przejmować. Dla niego liczyła się przyszłość i to nawet nie jego. On jej przecież nie posiadał. Trzymanie się przeszłości właśnie nie pozwalało Willowi Hopperowi się rozpaść na kawałki, pozostawiając przy życiu wyłącznie Axona. Latynos nie miał tego luksusu, cztery lata temu Fisher Goldstein umarł, pozostawiając po sobie wyłącznie Puppetmastera, a wspominanie jego imienia było raczej nawiązywaniem do zamierzchłego wspomnienia. Cholernie trudne by było powiedzenie, ile z tamtego człowieka zostało w obecnym tu mutancie.
Fajka z impetem uderzyła o ziemię, przez całe pół sekundy skry z rozżarzonych resztek tytoniu posypały się na kilka centymetrów od niedopałka, który mężczyzna zaraz przydeptał.
- To zmienimy sposób szukania - odparł Fisher niemal do reszty obojętnym tonem głosu, wpatrując się w pustkę - jeżeli nie żyją, to przynajmniej będziesz wiedział, co się stało. Niewiedza jest największą torturą, a nawet jeżeli prawda cię zrani... to przynajmniej ta rana w tobie będzie miała szansę się zabliźnić. Teraz nadszedł czas na to, aby przemyśleć, skąd wyciągnąć odpowiedzi... niekoniecznie musi to być po dobroci.
Fisher nie wiedział, co mówi. Wiedział za to, że zapisał się jako ochotnik, do pomocy przy projekcie, który był bardzo ważny, dla osoby którą uważał za swojego przyjaciela, a takie osoby zajmują bardzo wysoką pozycję w hierarchii wartości, którym mężczyzna jest lojalny. Nie mieli miejsca na ocieranie łez ani biadolenie co to będzie. Goldstein uważał, że to, co jest w tej chwili najważniejsze, to opracować jakikolwiek plan działania na kolejne ruchy, bo groziło im ugrzęźnięcie na mieliźnie użalania się nad sobą.
[Profil]
 
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-02-12, 19:33   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


- Jeżeli zainteresowali się nimi ci ludzie, przed którymi uciekłem te jedenaście lat temu, to informacje o nich najprawdopodobniej przejęło DOGS. Jeżeli to kwestia Saints, to nie obejdzie się bez odrobiny strzelania i wybuchów, nie będzie przyjemnie. Jeżeli nasza cudowna policja w międzyczasie uznała, że szesnastolatek jest szczególnie niebezpiecznym przestępcą, mogli im zmienić nazwiska. To byłaby chyba najprostsza do wyśledzenia opcja, ale jakimś cudem musielibyśmy się dostać do ściśle strzeżonych danych Departamentu Sprawiedliwości - wyliczał.
Wszystkie opcje były szalenie niebezpieczne, ale przynajmniej jakieś były. To był już jakiś pozytyw, kolejna szansa na jakiekolwiek informacje. Nie miał nic do stracenia, co najwyżej ostatnie kilka miesięcy życia spędzonych w bólu. Problem w tym czy naprawdę chciał wiedzieć. Nie chciałby umierać ze świadomością że zginęli przez niego, ale czy nie wolał tego od tej nieświadomości? Należało im się przynajmniej tyle.
To było ryzykowne, prawdopodobnie absolutnie bezcelowe, ale wiedział jak dostać się do siedziby DOGS mając za sobą wsparcie Bractwa, równocześnie nie zdradzając nic na temat swojej rodziny. Colleen była zdesperowana, rozpaczliwie go potrzebowała. Gdyby jej powiedział, że bez czystej mutazyny za niedługo umrze - gdyby jej powiedział prawdę - posłałaby całą ekipę do ich siedziby. Gdyby on albo Fisher znalazł się wśród nich wystarczyłoby zarazić któryś z ich komputerów wirusem. Nie; wystarczyłoby powiedzieć Colleen, że jeśli przy okazji wejdzie do systemu, to będzie mógł sprawdzić ile DOGS wiedzą o nim. Były tylko dwa problemy: czy narazi życie innych mutantów, tylko po to by spełnić swoje cele? Tak, zrobi to. Nie takie rzeczy robił, to by po prostu trafiło na koniec długiej listy Dlaczego William Hopper był dupkiem. Gorzej z drugim problemem. Czy był gotowy przyznać się przed kimkolwiek jak kiepsko z nim jest? Nawet Fisher w zasadzie nic nie wiedział, tylko tyle że raz zemdlał na kilka godzin. Czy byłby w stanie wytrzymać pełne współczucia spojrzenia i bycie traktowanym jak dziecko? Czy byłby w stanie przyjąć pomoc, nawet jeśli w rzeczywistości służyłaby innemu celu? To był ten prawdziwy problem. Hopper ciągle nie wiedział czy był w stanie przyznać na głos, że umiera.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5