Znalezionych wyników: 28
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Nie oddzwaniaj.
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 2101

PostForum: Telefony   Wysłany: 2018-03-11, 15:10   Temat: Nie oddzwaniaj.
(1) nowa wiadomość od MŁOTEK
pierdole wszystko, odchodzę i zabieram Remusa.
odnowie stare kontakty i będę szukać twojej rodziny, dowiem się co się stało z moją. nie szukaj, mnie, chyba że nie dam znaku życia przez tydzień, to znajdź dzieciaka, bo pewnie będę martwy. Nie biorę telefonu, zabierz co chcesz z mojego pokoju. jeżeli wrócę to nie wiem kiedy. adios
  Temat: Plac publiczny
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1267

PostForum: black lake bible camp   Wysłany: 2018-02-12, 17:34   Temat: Plac publiczny
Goldstain w sumie miał ten przywilej, że wiedział, na czym stał, gdy rozpoczął swoją ucieczkę. Z rodzicami nie utrzymywał najlepszych relacji, siostra pewnie też była w stanie ruszyć dalej. Przywilejem zakładania własnej rodziny w jego wypadku, było poluzowanie więzów krwi, które to wcześniej go definiowały. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że pewnie ich coś to obeszło, ale miał pewność, że bez niego dali sobie radę. Nie ma to, jak wychowanie w domu pełnym oziębłości emocjonalnej i dbania wyłącznie o utrzymywanie pozorów, przed nic nieznaczącymi ludźmi. Jakby nie patrzeć na to inaczej, powodem, dla którego Fisher nie zaczął się ukrywać w momencie rozpoczynania nagonek za mutantami, byli Artemis z Remusem. Ona teraz za to nie żyje (no bo co innego mogłoby się stać z kobietą postrzeloną na korytarzu i zdaną na łaskę przeciwników mutantów, którzy pięć minut wcześniej chcieli zafarbować ściany jej mózgiem?), a on będzie skazany w najlepszym wypadku na otrzymanie podstawowej edukacji z drugiej ręki i zostanie wojownikiem o wolność mutantów. O ile wcześniej nie przegrają i nie zamkną dzieciaka w jakimś laboratorium, gdzie będą robić na nim niezliczone ilości testów. Prawdopodobnie bolesnych, bo w końcu mutanci przez takich, nie są uważani za ludzi.
Chyba na tym właśnie polegała różnica pomiędzy Fisherem a Willem. Goldstein nie mógł się obwiniać o przeszłość ani w żadnym stopniu nie mógł się nią przejmować. Dla niego liczyła się przyszłość i to nawet nie jego. On jej przecież nie posiadał. Trzymanie się przeszłości właśnie nie pozwalało Willowi Hopperowi się rozpaść na kawałki, pozostawiając przy życiu wyłącznie Axona. Latynos nie miał tego luksusu, cztery lata temu Fisher Goldstein umarł, pozostawiając po sobie wyłącznie Puppetmastera, a wspominanie jego imienia było raczej nawiązywaniem do zamierzchłego wspomnienia. Cholernie trudne by było powiedzenie, ile z tamtego człowieka zostało w obecnym tu mutancie.
Fajka z impetem uderzyła o ziemię, przez całe pół sekundy skry z rozżarzonych resztek tytoniu posypały się na kilka centymetrów od niedopałka, który mężczyzna zaraz przydeptał.
- To zmienimy sposób szukania - odparł Fisher niemal do reszty obojętnym tonem głosu, wpatrując się w pustkę - jeżeli nie żyją, to przynajmniej będziesz wiedział, co się stało. Niewiedza jest największą torturą, a nawet jeżeli prawda cię zrani... to przynajmniej ta rana w tobie będzie miała szansę się zabliźnić. Teraz nadszedł czas na to, aby przemyśleć, skąd wyciągnąć odpowiedzi... niekoniecznie musi to być po dobroci.
Fisher nie wiedział, co mówi. Wiedział za to, że zapisał się jako ochotnik, do pomocy przy projekcie, który był bardzo ważny, dla osoby którą uważał za swojego przyjaciela, a takie osoby zajmują bardzo wysoką pozycję w hierarchii wartości, którym mężczyzna jest lojalny. Nie mieli miejsca na ocieranie łez ani biadolenie co to będzie. Goldstein uważał, że to, co jest w tej chwili najważniejsze, to opracować jakikolwiek plan działania na kolejne ruchy, bo groziło im ugrzęźnięcie na mieliźnie użalania się nad sobą.
  Temat: Plac publiczny
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1267

PostForum: black lake bible camp   Wysłany: 2018-02-11, 22:44   Temat: Plac publiczny
Oczywiście tak to właśnie wyglądało. Fisher 95% czasu podrzucał Remusa wolontariuszom i wolontariuszkom i szedł zajmować się swoimi mutanckimi sprawami. W większości udawało mu się znajdować osoby już na tyle sprawdzone, którym w mniejszym, bądź większym stopniu ufał. Nie lubił zostawiać syna bez opieki obcych osób, przynależał do bractwa już chyba ponad rok, a i tak nie znał tu wszystkich; miejsce to przecież było praktycznie obozem uchodźców, ludzie przychodzili, niektórzy odchodzili, niektórzy nie wracali.... Rotacja była nie aż tak duża, aby nie opłacało się nawiązywać znajomości, ale wystarczająca, aby wymigać się od obowiązku znania każdego imienia tu... A Will był chyba po prostu kimś z przeszłości, komu nie mógł powiedzieć "wybacz, nie pamiętam Cię". Goldstein znał go i nie miał zamiaru go zapominać. i owszem, zdawał sobioe sprawę, że na niańkę to on się nie nadaje. Parę razy zostawił mu trzy-czteroletniego chłopca pod opieką, supermądrego wujka, gdy on sam robił rzeczy jeszcze mniej zgodne z prawem, od tego, co tu robili. Liczyło się to, że nie zabił młodej latorośli, a teraz umiałby znaleźć lepszą opiekę od Fishera, gdyby jego sprawdzone niańki się zgubiły. Hopper był po prostu osobą, która nie umiałaby go nigdy zawieść.
A on to właśnie mu zrobił. I nikt nie jest w stanie zrozumieć, ile poczucia winy zaczęło płynąć w jego krwi i wypełniać każdą myśl w jego głowie. Zaznaczał (chyba), że nic nie obiecuje, zaznaczał, że może mu się nie powieść, starał się, jak tylko mógł, chociaż poczucie winy już zżerało jego wnętrze kawałek po kawałku.
Goldstein stał pokornie, chcąc, aby Hopper już krzyczał i już by mieli to za sobą, ale ten Bufon zamilkł na dłuższy moment i stali tak sobie w niezręcznej grobowej ciszy. Goldstein miał już na uwadze to, że w głowie kumpla pewnie toczy się właśnie jakiś dialog, albo ciąg myślowy. W sumie głowa Willa musiała wyglądać dla Fishera w tej chwili jak jakiś pieprzony odbezpieczony granat albo inny niebezpieczny ładunek, który może wybuchnąć w każdej sekundzie. I Goldstein stał tam, będąc gotowy na przyjęcie ciosu, był gotowy wszystkiego wysłuchać. W sumie cisza ta i bierność ze strony Mózgu była jedną z najgorszych tortur, jakie mógł otrzymać Fisher.
Nie protestował, gdy Will wyrwał mu z ręki papierosa. Starał się zachować spokój i wyciągnął z paczki drugiego. Niech tamten mu się przysłuży dla zdrowia. Psychicznego. Licho wie, może nawet i fizycznego, zależy od tego, w jakim dołku i jakie skłonności ma Hopper. Tak się składa, że Fish jest ostatnią osobą, która by oceniała. Odpalił kolejnego papierosa i zaciągnął się rozmyślając wciąz co dalej i nie przerywając ciszy. Dopiero będąc w połowie, odezwał się.
- Jeżeli nie możemy zrobić tego dyskretnie, to zrobimy to inaczej, ale choćbym miał palić, grabić, mordować... dowiemy się, co się z nimi stało. Przysięgam na moją Artemis i mojego Remusa.
  Temat: Plac publiczny
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1267

PostForum: black lake bible camp   Wysłany: 2018-02-04, 22:19   Temat: Plac publiczny
Owszem, nie śpieszył się i nie zamierzał. Stare mądre przysłowie, wymyślone przez jakiegoś pseudointeligentego filozofa, mówi "żyj, jakby ten dzień miał być twoim ostatnim". Chyba że to parafraza. Licho wie, Fisher swój dyplom zostawił w mieszkaniu, gdy uciekał z dzieciakiem pod pachą, więc nie musi już przed nikim udowadniać, że zdobyty tytuł jest przyznany mu z jakiegoś powodu.
A wracając do papierosów, to prawdopodobnie śmierć od paskudniejszego raka byłaby dla niego łagodniejsza i bardziej znośna, od tego, co by mu zrobili GC, lub DOGS, lub barman z odpowiednim poziomem agresji i ksenofobii. A bez niego pewnie by jego dzieciak też szybko poszedł do odstrzału albo by mu złamali psychikę i wytresowali na jakiegoś żołnierzyka.
A jednak jakimś cudem ciągle żyli. Prawdopodobieństwo nie miało żadnego sensu.
- Owszem mogłem, jednak gdy znajduje się człowiek na tonącym okręcie, to robi wszystko, aby pociągnąć za sobą resztę - rzekł nieśpiesznie z ironicznym uśmiechem wymalowanym na twarzy - poza tym, mam teraz o jedną potencjalną niańkę więcej i już nie mogę się doczekać, aż będę mógł ci czasem dzieciaka wcisnąć.
Mogło się zdarzyć, że w sumie to przekraczał w tej chwili jakąś niewidzialną granicę dopuszczalnej ilości bycia nieprzyjemnym dla otoczenia, w momentach, które wymagały zachowania uwagi. Prawda jest jednak taka, że każdy musiał sobie prędzej czy później znaleźć sposób na radzenie z własnymi problemami, a sarkazm, ignorancja, arogancja i tak dalej były dużo tańsze, niż znalezienie terapeuty, który by nie wezwał policji. Jakby nie patrzeć, miał swoje grzechy na sumieniu.
Spodziewał się oczywiście, że szybko przejdą do sedna sprawy. Chyba nawet by się zdziwił, jakby tak nie było, więc przeniósł wzrok na przydeptany niedopałek i powiedział:
- Czy to nie jest oczywiste? Powiedziałbym ci, gdybym znalazł cokolwiek, czego nie mogłem znaleźć w tych pieprzonych aktach - niemal warknął i wyjął w połowie pełną paczkę fajek. Tak naprawdę, to jego ostatnią, niedługo będzie trzeba pójść na zakupy... - nic a nic, zupełnie jakby zapadli się pod ziemię, jakby nie wiem... pewnego dnia po prostu przestali istnieć. Więc wybacz... Ja chyba nadaje się tylko do roboty w terenie, bo pewnie nawet pieprzonego raportu bym nie umiał wykonać poprawnie.
Po tych słowach włożył papierosa do ust i użył zapalniczki. Przynajmniej na tytoń można jeszcze liczyć.
  Temat: Plac publiczny
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1267

PostForum: black lake bible camp   Wysłany: 2018-02-03, 21:05   Temat: Plac publiczny
/jakiś miesiąc po kradzieży torebki Sam

Pomimo usilnych starań, Fisher nie miał ostatnimi czasy nawet kilku minut dla siebie. Jakby nie patrzeć, był człowiekiem, który miał od groma mnóstwa różnych, śmiesznych i wyczerpujących spraw na głowie. A nawet jeżeli nie miał, to był to doskonały pretekst, aby odkładać w czasie moment spotkania z pewnym Bufonem. Goldstein bowiem pomimo swoich usilnych starań nie był w stanie dowiedzieć się niczego o rodzinie pewnego zbyt inteligentnego osobnika, a naprawdę nie chciał się przed nim przyznawać do tego. I tu nie chodziło nawet o to, że chciał się pokazać jako niesamowity i w ogóle, araczej, że nie dał rady znaleźć niczego, w teczce w kwiatki, czy inne misie, co pozwalałoby na odkrycie jakiegokolwiek punktu zaczepienia przy tym queście.
Tak czy siak, mężczyzna pojawił się na miejscu, idąc leniwym krokiem i trzymając papierosa w zębach, starając się nie używać dłoni, bo by mu przemarzły. Nawet jeżeli był niejako odporny na zimno, to i tak mógł za bardzo się schłodzić, co nie byłoby ani zdrowe, ani przyjemne. Znajdując się już blisko kumpla, wypluł niedopałek na ziemię, zdeptał go i uniósł kąciki ust, uśmiechając się.
- Dobry wieczór i moje uszanowanie, drogi panie Świeżaku, do sprowadza pana w nasze skromne progi - zagadał na przywitanie. Jak zna życie, nie odwróci to uwagi Hoppera od głównego powodu ich spotkania, ale zawsze to cztery i pół sekundy spokoju więcej - w sumie spodziewałem się, że prędzej, czy później wpadniesz w bagno o nazwie Bractwo Mutantów.
  Temat: Altana
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 796

PostForum: L.B.A. Park   Wysłany: 2018-02-01, 18:49   Temat: Altana
Oczywiście, że groźby Fishera były absurdalne, mężczyzna zwyczajnie w świecie nie miał nigdy pewności jak wpłynąć na Willa, aby ten zrezygnował z podawania mu danych statystycznych i przechodził do interesujących wszystkich kwestii. W tym wypadku interesujących zgromadzoną tu dwójkę. Powiedzmy, że nie zawsze ma się czas na plotki, ciasteczka i herbatę, a absurdalne groźby skutkują najlepiej. Chyba.
Wysłuchał, co obecny tu Bufon, ma mu do powiedzenia, sprawa wydawała się poważna. Pomijając już fakt, że pozwolił komukolwiek wtrącić się w jego śledztwo. Goldstein od razu zauważył, że nie wspomniał o relacji, jaka łączy go z poszczególnymi osobami, a biorąc pod uwagę to, że szuka całej ich rodziny... sporo możliwości, jednak kilka rysowało się grubszymi liniami, ponad innymi. Puppetmaster postanowił sobie, nie zadawać zbędnych pytań, obecny tu mężczyzna miał z nim na tyle przyjazną relację, że można sobie odpuścić ich zadawanie. Fish słuchał dalej. W końcu nastała jego kolej na wypowiedź, więc wziął głęboki oddech, uśmiechnął się i sam zaczął mówić.
- Chciałbym móc zaprzeczyć, ale rzeczywiście już połowy zapomniałem doktorku - Fish nie mógł mieć Willowi za złe tej uwagi. W końcu był świadomy, że pomimo tego, iż nie był idiotą, to wciąż dotyczą go ludzkie ograniczenia. Nawet jeżeli według co poniektórych nie był człowiekiem, ale to przecież zupełnie inna historia, a z racji swojej powszechności jest też dosyć nużąca. Tak czy siak, spodziewał się, że dostanie notatki, lub instrukcję do ich zrobienia. Hopper był zbyt inteligentny, aby pozwolić sobie na poleganie na bardzo zawodnej pamięci Goldsteina. Nie zmienia to faktu, że mężczyzna parsknął śmiechem na widok teczki w kwiatki, czy inne pieski. Ludzki odruch!
- Dobrze, że mi mówisz, spodziewałbym się raczej przepisu na szarlotkę, sądząc po opakowaniu. Może nawet i ciasto cytrynowe - powiedział, zdając sobie sprawę z wagi tego, co tu się dzieje. A przynajmniej z tego jak ważne było to dla Willa. Po prostu wypowiedzi przesiąknięte sarkazmem stanowiły już chyba nieodłączną część jego osobowości. Wyciągnął rękę i zabrał dokumenty. Nie skomentował jego braku zaufania do podstawowych sposobów utrzymania sekretów - Nie obiecuję, że mi się uda, ale rozejrzę się wszędzie tam, gdzie tylko mogę. W razie potrzeby wiesz jak się ze mną skontaktować. Powinniśmy się już rozejść, chociaż muszę przyznać, że łamie mi to serce. Au revoir le bouffon - powiedział ze swoim specyficznym uśmieszkiem w kącie ust. Wiedział jednak, że nie mogli sobie pozwolić na zbyt długie spotkanie. Ktoś pewnie i tak zauważy jego nieobecność, więc warto zminimalizować to ryzyko. Po tych słowach uścisnął dłoń Hoppera, schował dokumenty za pazuchę i poszedł w swoją stronę. Zakładał, że Hopper zrobił to samo. Warto wspomnieć, że mimo wszystko nie wrzucił go w roztajałą psią kupę!

zt x2
  Temat: oh no, not you agin
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 610

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-02-01, 18:16   Temat: oh no, not you agin
zakładam, że Fisher nie będzie potulnym barankiem jeżeli chodzi o przejęcie zwierzchnictwa nad bractwem przez Colleen xd uznaje ją z szacunku dla woli Yvonne, chociaż jak na razie nie jest ona dla niego autorytetem :P powiedziałbym, że to relacja pozytywna/neutralna (z przewagą na nautralna), bo dziewczyna może na niego liczyć, chociaż nie ma jego pełnej aprobaty XD nazwijmy ich relacje "wyzwanie młodej przywódczyni" :alko:
  Temat: Przystanek autobusowy
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 3169

PostForum: downtown   Wysłany: 2017-12-28, 23:56   Temat: Przystanek autobusowy
Kobieta prawie zignorowała informacje o jej skradzionych dobrach, ale się szybko zawróciła i zaczęła przeglądać zawartość torebki. Fisher nie odrywał od niej wzroku, gotowy w sumie w każdej chwili zablokować ją, gdyby nagle wyciągnęła gaz pieprzowy. Paranoi nigdy dość, prawda?
Odetchnął cicho z ulgą, gdy zaczęła przy nim grozić "nieznanemu" złodziejaszkowi. Przynajmniej pozytywną rzeczą po tym zajściu będzie, że przez najbliższy tydzień kobieta będzie ostrożniej i bliżej siebie nosić torebkę. Później pewnie zapomni o całym wydarzeniu.
Wzruszył ramionami z obojętnym wzrokiem na podziękowania kobiety, a w środku dziękował, że była zbyt zmęczona na przeanalizowanie tej sytuacji logicznie. Nie sposób się jej dziwić, mało istot by było do tego zdolnych. Fish sam w sobie nie wydał się teraz pewnie dlatego, że naprawdę skupiał się na kontroli własnego oddechu i odpowiadał najkrócej, jak się tylko dało. Co było zresztą swego rodzaju normalnym sposobem jego komunikacji.
Widząc, ekhem, lekkie, ekhem, zdenerwowanie kobiety, pozwolił jej się wygadać, samemu wyłącznie kiwając głową i starając się rozruszać palce, z nadzieją, że uczucie odrętwienia mu zejdzie z palców. Słuchał jej i każdą obelgę przyjmował na klatę jak mężczyzna, który wcale nie będzie później płakać pod prysznicem, aby nie mieć spuchniętych oczu, bo ktoś by jeszcze pomyślał, że umie płakać.
Lekko się zdenerwował, gdy dosiadła się do niego. Miał szczerą nadzieję, że chwyci za torebkę i poleci dalej z pragnieniem, dopadnięcia go i wymierzenie sprawiedliwości, co fizycznie byłoby niemożliwe. A teraz? Może jak odpocznie, to doda dwa do dwóch?
- Takim ludziom należy raczej współczuć, zawsze mówiłem. Człowiek nigdy nie wie, co się u nich dzieje w życiu, że robią to, co robią - uśmiechnął się półgębkiem, na wpół się tłumacząc, a na wpół tłumacząc innych ludzi, którzy zajmują się fachem co on. Fisher zresztą uważał, że jest w miarę uczciwym kieszonkowcem/złodziejaszkiem. Samochody oddawał (z mandatami), torebki i portfele również (nawet jak odrobinę chudsze). Taki trochę Robin Hood, ale egoista-tatusiek. W sumie to całkiem szlachetne.
- F.P.T.P.? - zapytał niewinnie - widziałem twój identyfikator.
Wyciągnął w połowie pustą paczkę papierosów i zaproponował kobiecie gestem, aby się poczęstowała, po czym podszedł do kosza na śmieci, aby nie strącać popiołu na ziemię, ani nie wyrzucić niedopałka na chodnik. Ciężko było utrzymać papierosa w zdrętwiałych, ołowianych palcach, ale czego się nie robi dla nałogu. Z trudnością, ale jednak udało mu się odpalić bibułkę z tytoniem od zapalniczki sztormowej.
No co, może jak zaskoczy później u niej, to jakoś się uda facetowi uwierzyć, że zrozumie motywacje złodziejaszka. Zdesperowanego zresztą jak widać. Zawsze to kilka wyrzutów sumienia, które dręczą duszę w nocy, mniej.
  Temat: Kto pode mną napisze?
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 288
Wyświetleń: 10546

PostForum: off-top   Wysłany: 2017-12-28, 23:14   Temat: Kto pode mną napisze?
nu...

Alba?
  Temat: Przystanek autobusowy
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 3169

PostForum: downtown   Wysłany: 2017-12-28, 22:33   Temat: Przystanek autobusowy
Sam Fisher nie skupiał się już na tym, czy będzie miał wolne, czy też nie. Nie było to dla niego istotne. Był zły na siebie, że spóźni się do swojego dzieciaka (co samo w sobie oznacza tyle, że nigdy nie ma wolnego), że popsuł sobie i komuś dzień, jak i również, że nie ma z tego żadnych materialnych korzyści. Ogólnie mówiąc, wyjście na miasto okazało się dla niego bardzo słabe, ale sza. Mogło być gorzej. Chyba.
Być może dlatego właśnie zdecydował się chwilę wcześniej zaopiekować torebką obcej kobiety. Liczył, że może przekazać komuś swój kiepski dzień, aby wynagrodzić małemu złamaną przypadkiem obietnicę. Następnym razem upewni się, że pora roku sprzyja "pożyczaniu” samochodów od przypadkowych ludzi.
A tak poza tym, czuł coś w rodzaju podniecenia, gdy słyszał krzyk tamtej kobiety. Jakby doprowadzenie kogoś do szału miało być swoistego rodzaju narkotykiem, mającym mu przypomnieć, że żyje. Mógł zostać Łowcą w Bractwie i doświadczać tego częściej, ale zdawał sobie też sprawę, że w pewnych kwestiach jest zdecydowanie zbyt pewny siebie, aby móc się tym zajmować. Ochroniarz, swoistego rodzaju żołnierz i siła uderzeniowa. Działał w dobrym miejscu, ale adrenaliny nikt mu nie może zabronić. Już lepiej by było przystawić mu broń do głowy i nacisnąć na spust.
Gdy był już na przystanku i zaczynał się oporządzać, pamiętał, aby uspokajać oddech. Niby zapach tytoniu, który można było od niego wyczuć, był wystarczającym wytłumaczeniem dla ciężkiego oddechu, ale jednak warto było zatuszować bieg. Gdy dziewczyna podbiegła do niego w miarę spokojnym głosem zaczął jej odpowiadać.
- Tam pobiegł - powiedział i wskazał dłonią logiczną kontynuację biegu, gdyby się nie zatrzymał - rzucił ją - dodał, podnosząc torebkę z miejsca obok siebie i wyciągając ją w kierunku kobiety, którą parę minut temu okradł. Nawet gdyby się właśnie zorientowała, że odkładał jej torebkę, to mógł zawsze się wybronić, że podniósł ją z ziemi, bo tamten ją przejrzał w biegu i odrzucił z nieznanego powodu. W końcu akurat do portfela Fisher nie zdążył zajrzeć, więc motywy "obcego" złodzieja, mogły być mu niejasne. Zresztą jak się okazało, dziewczyna była nabuzowana, więc pewnie nawet nie zwróci na to uwagi.
W tej chwili zresztą Fisher zwracał uwagę głównie na uczucie wypełnienia jego palców płynnym ołowiem, które jednocześnie uniemożliwiało mu już poprawne zginanie palców. Nie spodziewał się, że dziś ma gorszy dzień na używanie mocy i liczył, że efekty uboczne go ominą.
  Temat: Skojarzenia
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 227
Wyświetleń: 8701

PostForum: off-top   Wysłany: 2017-12-28, 21:29   Temat: Skojarzenia
figurki :mrgreen:
  Temat: Przystanek autobusowy
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 3169

PostForum: downtown   Wysłany: 2017-12-28, 21:28   Temat: Przystanek autobusowy
||Początek, po spotkaniu z Will'em

Nie spodziewał się, że po spotkaniu z Willem nie uda mu się znaleźć nikogo, komu będzie w stanie podebrać kluczyków. Niestety okazało się, że gdy zimą spadnie śnieg i jest zimno, to kierowcy niechętnie opuszczają ciepłe mieszkania. Nawet samochód, którym przyjechał na miejsce spotkania miał już założoną blokadę na koła i bilet mandat wetknięty za wycieraczkę. I bądź tu człowieku miły dla nieznajomych i oddawaj im ich samochody... Nigdy więcej.
Fisher wściekły, że nie udało mu się dotrzymać złożonej obietnicy, rzucił w powietrze kilka siarczystych słów i rozpoczął mozolną wędrówkę pieszo w kierunku przystanku autobusowego. No podjedzie sobie chociaż kawałek, bo jak ma już zginąć, to niech to będzie w walce, a nie z hipotermii (pomińmy fakt, że prywatnie było mu gorąco, bo to jednak Fisher. Niemniej, wciąż mógł się zaziębić). I tak w jego okolicy nie ma przystanków, które mogłyby naprowadzić sztab poszukujący mutantów bliżej niż już wiedzą co i jak. To nie jego pierwsze wyjście na miasto, jak i również nie ostatnie. Znał sposoby zacierania za sobą śladów i co zrobić, aby kamery w autobusach nie zarejestrowały twarzy. Pozostało założyć kaptur swojej dwustronnej kurtki na głowę, aby nie odmrozić sobie uszu i dostać się na przystanek.
Pech (a może i szczęście) chciały, że w pewnym momencie przed nim pojawiła się kobieta. Na oko młodsza od niego, krótko ostrzyżona, zadbana. Szczęściara z ładną torebką. A niestety Fisher nie na darmo ma przeszłość kryminalną.
Mężczyzna przyśpieszył kroku i jak za dawnych czasów poczekał na odpowiedni moment, aby użyć "pchnięcia" za pomocą swojej mocy. Kobiecie będzie się wydawało, że potknęła się o własne nogi, z zaskoczenia wypuści z rąk torebkę, a co najmniej poluzuje uchwyt. Gdy już upadnie na ziemię, on odkopnie jej bagaż na kilka metrów, gdy wciąż nie będzie wiedziała, co się dzieje, a następnie zacznie biec i gdy poczuje się bezpiecznie, to przeszuka łupy.
Wszystko poszło zgodnie z planem jak zawsze w tak rutynowych akcjach.
Zatrzymał się na pustym przystanku autobusowym i pierwszą rzeczą, którą zrobił, było zdjęcie kurtki i przewrócenie jej na drugą stronę. Dwustronne ubrania mają to do siebie, że można bardzo szybko dzięki nim diametralnie zmienić wygląd. Z tego powodu zamiast zakapturzonego mężczyzny w czerwonej kurtce stał się mężczyzną w jasnoszarej. Następnie otworzył torebkę, mając nadzieję na trochę gotówki. Mógłby jutro kupić synowi czekoladę na przeprosiny. W oczy rzucił mu się jednak identyfikator z F.P.T.P., przez co zrezygnowany odłożył niedoszłe łupy, na ławce obok. Swoich się nie okrada. Zawiadomi policję z jednorazówki, jak pojawi się autobus i będzie miał spokojne sumienie.
  Temat: Altana
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 796

PostForum: L.B.A. Park   Wysłany: 2017-12-28, 19:22   Temat: Altana
Jeżeli Hopper myślał, że Fisher się nie zmienił, przez ostatnie lata, to najwyraźniej nigdy nie miał chęci przescrollować, jego tablicy na facebooku, z czasów sprzed nagonki, ale to zupełnie inna historia. Mężczyzna sam pokręcił głową z niedowierzania i nie skomentował tego wyliczania niczym innym, jak jednym słowem:
- Bufon - po tych słowach wyszczerzył się, ale nie przewrócił mężczyzny. Na to przyjdzie jeszcze czas, jeżeli wymądrzanie się nie skończy.
A samo zakładanie, że co nie wydarzyło się do tej pory, nie ma szans się zdarzyć do końca tej rozmowy. Mniejsza o to. Goldstein już chyba tyle razy wywalił Bufona, że mógł co nieco nauczyć się, kiedy mężczyzna spodziewa się uderzenia z jego strony. Nabiera wtedy takiej bardziej defensywnej postawy, ale to dobrze zaplanowane: ryzyko skutków ubocznych nadużywania mocy nie jest warte, dosłownie, babrania się w nieswoim gównie. Nie użyłby swojego pełnego potencjału i ograniczyłby się do "pchnięcia". Musiał w końcu jeszcze wrócić do siebie. Widać, że ten tu kujon zna tego Mutka.
Zdawał sobie sprawę z dyskomfortu, jaki ogarnia Willa, gdy musi kogoś o coś poprosić i poniekąd rozumie to. Nie raz, nie dwa prosił kogoś o przypilnowanie dziecka, gdy nie musiał się zająć czymś na własną rękę. Ba! Zrobił to bodajże wczoraj. A teraz? Mutant nie umiał czytać w myślach, Hopper musiał sam się wygadać.
- Hopper, konkretnie. Nie mam supermocy Google, jakby nie patrzeć to dziesięć lat temu mieszkało w Seattle bardzo dużo osób - był już trochę zniecierpliwiony, ale jednak się uśmiechnął - bo każę ci się dotykać publicznie i przestanę, gdy to wykrztusisz.
Tak, wiedział, że dość agresywnie wyrzuca Hoppera ze strefy komfortu, jednak życie nauczyło Goldsteina, że nie ma lekko, a nie spotkali się tutaj na pogaduszki przy kawie i biszkopcie. Nie mieli pewności, czy mają na to czas. Sprawa wymagała załatwienia tego szybko i czysto. Przynajmniej według Fishera. Jego sposób myślenia był trochę zrobotyzowany po tych kilku latach, ale to chyba tylko dlatego, że zamierzał jak najszybciej położyć się w bezpiecznym miejscu i obejrzeć z dzieciakiem kreskówkę, albo i dwie.
Tak tak tako wielki, wspaniały i nieomylny. Wiedziałeś, do kogo piszesz z prośbą o pomoc i masz. I wiesz też, że tak naprawdę powiesz, o co ci chodziło, nawet jak właśnie się rozmyślasz.
  Temat: Altana
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 796

PostForum: L.B.A. Park   Wysłany: 2017-12-28, 17:35   Temat: Altana
Może powodem była swojego rodzaju niedbałość, a może arogancja, że Fisher nie przejmował się wyjątkowo możliwością rozpoznania go przez kamery i inne technologiczne duperele. Znajdując się poza obozem, stosował raczej taktykę szybkiego poruszania się, oraz niepozostawania w jednym miejscu. Dlatego tak daleko zostawił samochód, gdyż nawet jeżeli ktoś go na kamerach rozpoznał i wysłał policję, to przejście pieszo takiego kawałka ich zgubiło, a w parku w razie czego będzie miał swobodną trasę ucieczki. Jak widać, facet był zbyt pewny siebie i swoich talentów.
Oczekując na przybycie Hoppera, Goldstein rozpiął zimową kurtkę, która była zbyt ciepła jak na jego gust, po zwalając swojemu ciału się schłodzić, a żółto-czarnej flanelowej koszuli przejść smrodem tytoniu. Zresztą prawdopodobnie tylko przejść bardziej, biorąc pod uwagę to, jak często robił pranie tej części jego garderoby. Tak czy siak, palenie pozwalało mu zatrzymać biegnące wewnątrz czaszki myśli, na temat sytuacji na świecie. Chyba właśnie to jeszcze trzymało go przy zmysłach i było powodem, dla którego sięgnął do nałogu trzy lata temu, po kilkuletniej abstynencji na tej płaszczyźnie. Wcześniej palił tylko do momentu, gdy usłyszał, że zostanie tatusiem. Jakby nie patrzeć, dzieci poniekąd pomagają zostać lepszym człowiekiem, prawda? A teraz... Gdy się zaciągał, nie czuł przyjemności. Czuł obrzydzenie. Skupienie się na tej czynności pomagało nie myśleć o potrzebie zapewnienia dziecku lepszego jutra. Egoistyczne, ale czasami konieczne. Z zadumy nad fajką wyciągnął go jego poniekąd przyjaciel (Fisher chyba nie umiałby się do tego przed samym sobą przyznać).
Najpierw usłyszał kroki. Przypominały one oczywiście kroki Willa, ale nie widział go już kawałek i mógł zapomnieć to, czy tamto. Przezorny zawsze ubezpieczony, więc mężczyzna leniwie odwrócił się do nadchodzącej persony. Był gotowy w każdej chwili najpierw go przewrócić i obezwładnić, a następnie zwiać. Kilka sekund później był niemal pewien, że to jego stary druh. Czysto teoretycznie mógł się teraz ktoś pod niego podszywać, ale ten tekst o paleniu rozwiał wszelkie wątpliwości. Nikt (oprócz Willa) nie był tak mądry, aby mu na dzień dobry przywalić danymi statystycznymi. A sam Will nie byłby na tyle głupi, aby podać komuś Fisha na tacy do odstrzału.
- A takie teksty jak ten, są powodem przypadkowych upadków na psie kupy. Twarzą, na prostej drodze, jeżeli mamy być precyzyjni. Niestety nie znam dokładnych danych statystycznych - gdyby Goldstein był nastolatką, to by właśnie arogancko nadmuchał balon z gumy do żucia (nastolatki to jeszcze robią?), ale on uśmiechnął się niczym wredny szympans, który właśnie ukradł dzieciakowi przy kracie w zoo lody czekoladowe. Innymi słowy, powitał go bardzo ciepło.
Żadne z nich nie przywitało się w uprzejmy, książkowy sposób, ale chyba znali się już taki okres, że mogli pozwolić sobie, na tego typu otwarte mówienie co ślina na język przyniesie. Ale ale! Spotkali się w ramach interesów poniekąd. Prawdopodobnie.
- Coś się dzieje? Coś planujesz? Potrzebujesz pomocy? - zadał te pytania, intuicyjnie patrząc w oczy Hoppera. Spodziewał się, że to nie jest spotkanie towarzyskie. I raczej chciał przejść dość szybko do sedna.
  Temat: Altana
Fisher Goldstein

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 796

PostForum: L.B.A. Park   Wysłany: 2017-12-28, 15:29   Temat: Altana
|| Początek

Pogoda nie sprzyjała spacerom, a dodatkowo pora wieczorna sprawiła, że w parku ilość spacerowiczów była co najmniej zerowa, jeżeli nie liczyć zatwardziałych biegaczy. Trzydziestoletni Latynos zaparkował samochód w miejscu niedozwolonym, dwie ulice od celu swojej podróży, a kluczyki zostawił w schowku. Wychodząc z pojazdu, poprawił swoje skórzane rękawice oraz czapkę uchodzącą za "hipsterską". Odchodząc, na jego twarzy zawitał delikatny uśmiech. Hej, to nie jego wina, że tamta kobieta przypadkiem się na niego przewróciła, a on wtedy przypadkiem wyjął z kieszeni jej zbyt obszernego płaszczu kluczyki z brelokiem w kształcie kota, do nie najnowszego samochodu, który przeszedł zapachem palonego tytoniu, wylanego wina i kocimiętki. To wszystko jest przypadek. To, że przy okazji zaopiekował się jej futrzanym portfelem, to również był przypadek.
Pojawił się na umówionym miejscu spotkania piętnaście minut przed wyznaczoną godziną, aby przy okazji zdążyć, zrobić niewielki rekonesans. Obiecał w końcu synowi, że wróci przed dziewiątą i być może obejrzą jeszcze kreskówkę razem, a czego się nie robi dla dzieci. Teren wydawał się bezpieczny, na trawniku leżało zdecydowanie za dużo psich kup, a miękka trawa prawdopodobnie nie pozostawiłaby dokładnych śladów, które mogłyby umożliwić wyśledzenie mężczyzny, w przypadku, gdyby był zmuszony do ucieczki. Chociaż ufał, że osoba, z którą miał się spotkać, nie będzie takim Bufonem, który by go wystawił. Mało jest na świecie osób, którym można zaufać, więc lepiej jest ich nie stracić, nieprawdaż?
Chociaż musiał przyznać, że wczorajsza wiadomość, była dla niego lekkim zaskoczeniem, z racji tego, iż przez ostatni rok kontaktowali się niemal wyłącznie w celu aktualizacji danych kontaktowych. Zakładając, że informacje, które posiadł jego rozmówca, są poprawne, powinien się go spodziewać już w ciągu najbliższych pięciu minut. Dodatkowe dziesięć minut pozostawi mu na wypadek spóźnienia, chociaż o zaistniałym powinien zostać poinformowany. Pal licho.
Puppetmaster podszedł do kosza na śmieci, wyciągnął paczkę papierosów, oraz zapalniczkę sztormową. Po kilku sekundach zaczął już sobie wędzić płuca.
 
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10