Poprzedni temat «» Następny temat
Altana
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-21, 20:51   Altana





[Profil]
 
 
Fisher Goldstein



oh no, not you agin

marionetkarstwo

84%

adrenalina





name:

Fisher Goldstein

alias:
Puppetmaster

age:
29

Wysłany: 2017-12-28, 15:29   

|| Początek

Pogoda nie sprzyjała spacerom, a dodatkowo pora wieczorna sprawiła, że w parku ilość spacerowiczów była co najmniej zerowa, jeżeli nie liczyć zatwardziałych biegaczy. Trzydziestoletni Latynos zaparkował samochód w miejscu niedozwolonym, dwie ulice od celu swojej podróży, a kluczyki zostawił w schowku. Wychodząc z pojazdu, poprawił swoje skórzane rękawice oraz czapkę uchodzącą za "hipsterską". Odchodząc, na jego twarzy zawitał delikatny uśmiech. Hej, to nie jego wina, że tamta kobieta przypadkiem się na niego przewróciła, a on wtedy przypadkiem wyjął z kieszeni jej zbyt obszernego płaszczu kluczyki z brelokiem w kształcie kota, do nie najnowszego samochodu, który przeszedł zapachem palonego tytoniu, wylanego wina i kocimiętki. To wszystko jest przypadek. To, że przy okazji zaopiekował się jej futrzanym portfelem, to również był przypadek.
Pojawił się na umówionym miejscu spotkania piętnaście minut przed wyznaczoną godziną, aby przy okazji zdążyć, zrobić niewielki rekonesans. Obiecał w końcu synowi, że wróci przed dziewiątą i być może obejrzą jeszcze kreskówkę razem, a czego się nie robi dla dzieci. Teren wydawał się bezpieczny, na trawniku leżało zdecydowanie za dużo psich kup, a miękka trawa prawdopodobnie nie pozostawiłaby dokładnych śladów, które mogłyby umożliwić wyśledzenie mężczyzny, w przypadku, gdyby był zmuszony do ucieczki. Chociaż ufał, że osoba, z którą miał się spotkać, nie będzie takim Bufonem, który by go wystawił. Mało jest na świecie osób, którym można zaufać, więc lepiej jest ich nie stracić, nieprawdaż?
Chociaż musiał przyznać, że wczorajsza wiadomość, była dla niego lekkim zaskoczeniem, z racji tego, iż przez ostatni rok kontaktowali się niemal wyłącznie w celu aktualizacji danych kontaktowych. Zakładając, że informacje, które posiadł jego rozmówca, są poprawne, powinien się go spodziewać już w ciągu najbliższych pięciu minut. Dodatkowe dziesięć minut pozostawi mu na wypadek spóźnienia, chociaż o zaistniałym powinien zostać poinformowany. Pal licho.
Puppetmaster podszedł do kosza na śmieci, wyciągnął paczkę papierosów, oraz zapalniczkę sztormową. Po kilku sekundach zaczął już sobie wędzić płuca.
[Profil]
 
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2017-12-28, 16:48   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Kiedy Will rano się obudził, już wiedział, że to nie będzie najcudowniejszy dzień jego życia. Kolejna migrena uparcie przypominała mu, że nie zostało mu zbyt wiele życia, o ile oczywiście nagle nie zostanie wielkim zwolennikiem rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki i nie zgłosi się do nich z rękami w górze po trochę mutazyny. Jeżeli miał cokolwiek zdziałać w tym życiu musiał się śpieszyć, a koszmarny ból głowy i awersja do światła nijak nie pomagały w jakichkolwiek poszukiwaniach. Może zrobił w swoim życiu całkiem sporo nie do końca w porządku rzeczy, ale przynajmniej tę sprawę chciał zamknąć.
Nie podobało mu się to, że wciągał w to Fishera. W ogóle nie podobało mu się to, że miał kogokolwiek prosić o pomoc, przyjaciela czy nie. Było już za późno, miał stanowczo za mało czasu na dumę czy sentymenty, z resztą nie pierwszy raz w swoim życiu. Jeżeli chciał działać szybko musiał się po raz kolejny z tym pogodzić i choć przez chwilę wrócić do gry drużynowej.
Do Olympii przyjechał pociągiem, w ten sposób najmniej zwracał na siebie uwagę. Czarne okulary skutecznie broniły go przed systemami rozpoznawania twarzy, ale i przed tym cholernym słońcem, które pomimo zbliżającego się zachodu ciągle niemiłosiernie dawało po oczach czy to bezpośrednio, czy to odbite od bielusieńkiego śniegu, szyb w oknach lub większości metalowych przedmiotów.
Will będzie musiał podrobić sobie receptę na coś mocniejszego, jeśli ma jakoś funkcjonować przez najbliższe kilka miesięcy. Będzie już tylko gorzej.
Zimny wiatr przenikał do szpiku kości, kiedy Hopper wchodził do parku. Biorąc pod uwagę ile czasu pozostało mu do śmierci, był już seniorem - nie powinien przypadkiem siedzieć w jakimś ciepłym wnętrzu, pić herbatę i zabawiać grupkę dzieciaków? Choć bez tego ostatniego mógł się obejść, chyba nie był odpowiednią osobą, żeby próbować zabawiać kogokolwiek. Jedynym plusem tej pogody i pory było to, że prawie nikogo nie było w parku, a jedynym plusem parku było to, że nie było w nim zbyt wielu kamer, a Will znał na pamięć ich rozkład. Nawyki ze starych czasów. Mógł już spokojnie zdjąć okulary, i jego twarz, i jego oczy były bezpieczne.
Sądząc po sylwetce i sposobie palenia papierosa, przy koszu stał Fisher. Will powoli ruszył w jego kierunku, przy okazji obserwując otoczenie. Nic nie wyglądało nienaturalnie, ale nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać. Nie bez przyczyny wszędzie gdzie się dało Hopper chodził z pistoletem. Dla ochrony przed mutkami
- Powód 38% zgonów i 95% nowotworów płuc w twojej kategorii wiekowej, 55% nowotworów ogółem, 63% chorób układu oddechowego i 37% chorób układu krążenia.
Cóż, na lepsze powitanie ciężko było liczyć w przypadku Hoppera. Nie żeby się nie cieszył że widzi Fisha, to po prostu był Will.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Fisher Goldstein



oh no, not you agin

marionetkarstwo

84%

adrenalina





name:

Fisher Goldstein

alias:
Puppetmaster

age:
29

Wysłany: 2017-12-28, 17:35   

Może powodem była swojego rodzaju niedbałość, a może arogancja, że Fisher nie przejmował się wyjątkowo możliwością rozpoznania go przez kamery i inne technologiczne duperele. Znajdując się poza obozem, stosował raczej taktykę szybkiego poruszania się, oraz niepozostawania w jednym miejscu. Dlatego tak daleko zostawił samochód, gdyż nawet jeżeli ktoś go na kamerach rozpoznał i wysłał policję, to przejście pieszo takiego kawałka ich zgubiło, a w parku w razie czego będzie miał swobodną trasę ucieczki. Jak widać, facet był zbyt pewny siebie i swoich talentów.
Oczekując na przybycie Hoppera, Goldstein rozpiął zimową kurtkę, która była zbyt ciepła jak na jego gust, po zwalając swojemu ciału się schłodzić, a żółto-czarnej flanelowej koszuli przejść smrodem tytoniu. Zresztą prawdopodobnie tylko przejść bardziej, biorąc pod uwagę to, jak często robił pranie tej części jego garderoby. Tak czy siak, palenie pozwalało mu zatrzymać biegnące wewnątrz czaszki myśli, na temat sytuacji na świecie. Chyba właśnie to jeszcze trzymało go przy zmysłach i było powodem, dla którego sięgnął do nałogu trzy lata temu, po kilkuletniej abstynencji na tej płaszczyźnie. Wcześniej palił tylko do momentu, gdy usłyszał, że zostanie tatusiem. Jakby nie patrzeć, dzieci poniekąd pomagają zostać lepszym człowiekiem, prawda? A teraz... Gdy się zaciągał, nie czuł przyjemności. Czuł obrzydzenie. Skupienie się na tej czynności pomagało nie myśleć o potrzebie zapewnienia dziecku lepszego jutra. Egoistyczne, ale czasami konieczne. Z zadumy nad fajką wyciągnął go jego poniekąd przyjaciel (Fisher chyba nie umiałby się do tego przed samym sobą przyznać).
Najpierw usłyszał kroki. Przypominały one oczywiście kroki Willa, ale nie widział go już kawałek i mógł zapomnieć to, czy tamto. Przezorny zawsze ubezpieczony, więc mężczyzna leniwie odwrócił się do nadchodzącej persony. Był gotowy w każdej chwili najpierw go przewrócić i obezwładnić, a następnie zwiać. Kilka sekund później był niemal pewien, że to jego stary druh. Czysto teoretycznie mógł się teraz ktoś pod niego podszywać, ale ten tekst o paleniu rozwiał wszelkie wątpliwości. Nikt (oprócz Willa) nie był tak mądry, aby mu na dzień dobry przywalić danymi statystycznymi. A sam Will nie byłby na tyle głupi, aby podać komuś Fisha na tacy do odstrzału.
- A takie teksty jak ten, są powodem przypadkowych upadków na psie kupy. Twarzą, na prostej drodze, jeżeli mamy być precyzyjni. Niestety nie znam dokładnych danych statystycznych - gdyby Goldstein był nastolatką, to by właśnie arogancko nadmuchał balon z gumy do żucia (nastolatki to jeszcze robią?), ale on uśmiechnął się niczym wredny szympans, który właśnie ukradł dzieciakowi przy kracie w zoo lody czekoladowe. Innymi słowy, powitał go bardzo ciepło.
Żadne z nich nie przywitało się w uprzejmy, książkowy sposób, ale chyba znali się już taki okres, że mogli pozwolić sobie, na tego typu otwarte mówienie co ślina na język przyniesie. Ale ale! Spotkali się w ramach interesów poniekąd. Prawdopodobnie.
- Coś się dzieje? Coś planujesz? Potrzebujesz pomocy? - zadał te pytania, intuicyjnie patrząc w oczy Hoppera. Spodziewał się, że to nie jest spotkanie towarzyskie. I raczej chciał przejść dość szybko do sedna.
[Profil]
 
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2017-12-28, 18:34   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Świat pędził na łeb, na szyję, mutanci byli łapani i wykorzystywani przez DOGS albo mordowani przed Geneticly Clean, Bractwo powoli upadało, Will umierał, a niektórzy ciągle byli tacy sami. Hopper pokręcił głową. Równie upierdliwy co zwykle.
- Pozwól, że cię wyręczę. Jeśli uznamy że mamy reprezentatywną próbę statystyczną, to prawdopodobieństwo wynosi jakieś... - odpowiedni moment na dramatyczną przerwę, podczas której wielki umysł analizuje wszystkie dostępne dane - ...0%.
Czyli po ludzku: nie zrobiłeś tego i tak tego nie zrobisz. Ale mimo wszystko, tak na wszelki wypadek, dobry zbieg jest w końcu na wszystko gotowy, Will przygotował się na to, żeby w razie czego pociągnąć Fishera za sobą. Jak już mają być uwaleni w psiej kupie, to obaj.
Szczerze powiedziawszy, Will wolałby jak najbardziej odłożyć w czasie ten moment rozmowy. Sam poprosił o spotkanie, ale i tak nie uśmiechało mu się mówić o jakichkolwiek swoich problemach ani tym bardziej prosić o pomoc w ich rozwiązaniu. Cóż, był już dorosły, nie pierwszy raz musiał schować swoją dumę do kieszenie, ale to nie sprawiało, że nagle to polubił. Dużo wygodniej było być genialnym Williamem Hopperem, wielkim, samowystarczalnym i nieomylnym od chwili urodzenia.
- Nic szczególnie niepokojącego. Po prostu... - och tak Willy, wykrztuś to - ...potrzebuję pomocy. Szukam kogoś, właściwie paru osób. Mieszkali w Seattle dziesięć lat temu. - Dziwnie czuł się z tym, że komukolwiek aż tyle mówi. Jego rodzina to od samego początku był temat tabu, coś do czego nigdy nie chciał wracać nawet myślami, a teraz miał o nich opowiadać? To że ich szukał już wystarczało, żeby mogli być na celowniku paru grup, które chciały się na nim zemścić albo go wykorzystać. Niby zawsze dbał o bezpieczeństwo, ale siedział w Seattle jako Daniel Blake już dwa miesiące, naginał granice. Ale czy nie naginał wszystkich? Miał działać sam, miał nie narażać ludzi, którzy się dla niego liczyli i miał nie wracać do rodziny. Nadchodząca śmierć stanowczo zmienia perspektywę.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Fisher Goldstein



oh no, not you agin

marionetkarstwo

84%

adrenalina





name:

Fisher Goldstein

alias:
Puppetmaster

age:
29

Wysłany: 2017-12-28, 19:22   

Jeżeli Hopper myślał, że Fisher się nie zmienił, przez ostatnie lata, to najwyraźniej nigdy nie miał chęci przescrollować, jego tablicy na facebooku, z czasów sprzed nagonki, ale to zupełnie inna historia. Mężczyzna sam pokręcił głową z niedowierzania i nie skomentował tego wyliczania niczym innym, jak jednym słowem:
- Bufon - po tych słowach wyszczerzył się, ale nie przewrócił mężczyzny. Na to przyjdzie jeszcze czas, jeżeli wymądrzanie się nie skończy.
A samo zakładanie, że co nie wydarzyło się do tej pory, nie ma szans się zdarzyć do końca tej rozmowy. Mniejsza o to. Goldstein już chyba tyle razy wywalił Bufona, że mógł co nieco nauczyć się, kiedy mężczyzna spodziewa się uderzenia z jego strony. Nabiera wtedy takiej bardziej defensywnej postawy, ale to dobrze zaplanowane: ryzyko skutków ubocznych nadużywania mocy nie jest warte, dosłownie, babrania się w nieswoim gównie. Nie użyłby swojego pełnego potencjału i ograniczyłby się do "pchnięcia". Musiał w końcu jeszcze wrócić do siebie. Widać, że ten tu kujon zna tego Mutka.
Zdawał sobie sprawę z dyskomfortu, jaki ogarnia Willa, gdy musi kogoś o coś poprosić i poniekąd rozumie to. Nie raz, nie dwa prosił kogoś o przypilnowanie dziecka, gdy nie musiał się zająć czymś na własną rękę. Ba! Zrobił to bodajże wczoraj. A teraz? Mutant nie umiał czytać w myślach, Hopper musiał sam się wygadać.
- Hopper, konkretnie. Nie mam supermocy Google, jakby nie patrzeć to dziesięć lat temu mieszkało w Seattle bardzo dużo osób - był już trochę zniecierpliwiony, ale jednak się uśmiechnął - bo każę ci się dotykać publicznie i przestanę, gdy to wykrztusisz.
Tak, wiedział, że dość agresywnie wyrzuca Hoppera ze strefy komfortu, jednak życie nauczyło Goldsteina, że nie ma lekko, a nie spotkali się tutaj na pogaduszki przy kawie i biszkopcie. Nie mieli pewności, czy mają na to czas. Sprawa wymagała załatwienia tego szybko i czysto. Przynajmniej według Fishera. Jego sposób myślenia był trochę zrobotyzowany po tych kilku latach, ale to chyba tylko dlatego, że zamierzał jak najszybciej położyć się w bezpiecznym miejscu i obejrzeć z dzieciakiem kreskówkę, albo i dwie.
Tak tak tako wielki, wspaniały i nieomylny. Wiedziałeś, do kogo piszesz z prośbą o pomoc i masz. I wiesz też, że tak naprawdę powiesz, o co ci chodziło, nawet jak właśnie się rozmyślasz.
[Profil]
 
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-01-02, 20:05   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Groźba Fishera była wyjątkowo absurdalna, nawet jak na niego. Will cicho prychnął rozbawiony i pokręcił głową. Wziął wdech. Czy on naprawdę zamierzał to powiedzieć? Mógł poszukać ich na własną rękę, sam... i zmarnować kolejny rok, kiedy nawet nie wiedział czy zostało mu dość czasu. Miał tylko te wyniki badań z marca.
-Peeta, Samara, Alice i Nicholas Hopper. Ciemne włosy, jasna karnacja, kolejno: 22, 25, 54 i 55 lat - mówił zwięźle i chłodno, jak zwykle kiedy kogoś opisywał. Zbiór suchych danych, nic więcej. - Cała rodzina mieszkała w Seattle od 1990 roku do przynajmniej 2007 roku. Najprawdopodobniej zmienili nazwiska, nie mam wystarczająco dobrego sprzętu, żeby sprawdzić program ochrony świadków, więc nie możemy wykluczyć tej opcji. Alice z sukcesami zajmowała się biologią, ale to ślepy zaułek, sprawdziłem już większość naukowców, którzy pojawili się znikąd i napisali przyzwoite prace po 2007 roku. Nicholasa nie warto sprawdzać, wcześniej był nieszczególnie popularnym pisarzem. Peeta i Samara - prawie powiedział PJ i Mary - mieli spore szanse dostać się na dobre uczelnie. Nic mi nie wiadomo jeśli chodzi o ich ewentualne mutacje oraz stosunek do mutantów
Cholera, ciągle nie był przekonany, czy to był dobry pomysł. Im mniej osób o nich wiedziało, tym byli bezpieczniejsi. Skoro byli tak dobrze ukryci przed czymś albo raczej kimś, to może lepiej było nie rozgrzebywać ich prawdziwych tożsamości? Z drugiej strony Will nie mógł powiedzieć, że nie ufał Fisherowi. Jakby tego było mało, wiedział o Remusie. Mimo wszystko, nawet mimo logicznych argumentów żeby ich szukać, jego paranoiczna natura wręcz krzyczała, że to nie jest dobry pomysł.
- Prawdopodobnie zapomnisz połowę z tego co ci powiedziałem, zanim wrócisz do siebie. - Nie, tym razem Hopper nie był złośliwy. Fakty nie są złośliwe. Cóż, kiedy w twoim mózgu nie pojawiają się ciągle nowe połączenia nerwowe, zapamiętanie takiej ilości danych w tak krótkim czasie jest właściwie niemożliwe. Mimo wszystko, Will nie walnął tego pięknego monologu, żeby się pochwalić, że potrafi wpaść w słowotok. Każda z tych informacji była istotna, a nieuwzględnienie nawet jednej z nich byłoby zwykłym marnotrawstwem czasu. - Mam dla ciebie teczkę, głównie suche dane, ale też tropy które już wykluczyłem. - Zrobił na chwilę przerwę. Wyciągnął z plecaka całkiem niepozorną teczkę w kwiatki czy inne pieski. W takich przecież nikt by nie trzymał niczego ważnego, prawda? Była wypełniona głównie ręcznie zapisanymi kartkami - to zostawia mniej śladów, a jeśli Will miał paranoję na punkcie własnego bezpieczeństwa, to ta dotycząca jego bliskich była trzy razy większa. - Nie zostawiaj tego na wierchu, proszę - dodał jeszcze, choć to chyba było oczywiste dla Fishera.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Fisher Goldstein



oh no, not you agin

marionetkarstwo

84%

adrenalina





name:

Fisher Goldstein

alias:
Puppetmaster

age:
29

Wysłany: 2018-02-01, 18:49   

Oczywiście, że groźby Fishera były absurdalne, mężczyzna zwyczajnie w świecie nie miał nigdy pewności jak wpłynąć na Willa, aby ten zrezygnował z podawania mu danych statystycznych i przechodził do interesujących wszystkich kwestii. W tym wypadku interesujących zgromadzoną tu dwójkę. Powiedzmy, że nie zawsze ma się czas na plotki, ciasteczka i herbatę, a absurdalne groźby skutkują najlepiej. Chyba.
Wysłuchał, co obecny tu Bufon, ma mu do powiedzenia, sprawa wydawała się poważna. Pomijając już fakt, że pozwolił komukolwiek wtrącić się w jego śledztwo. Goldstein od razu zauważył, że nie wspomniał o relacji, jaka łączy go z poszczególnymi osobami, a biorąc pod uwagę to, że szuka całej ich rodziny... sporo możliwości, jednak kilka rysowało się grubszymi liniami, ponad innymi. Puppetmaster postanowił sobie, nie zadawać zbędnych pytań, obecny tu mężczyzna miał z nim na tyle przyjazną relację, że można sobie odpuścić ich zadawanie. Fish słuchał dalej. W końcu nastała jego kolej na wypowiedź, więc wziął głęboki oddech, uśmiechnął się i sam zaczął mówić.
- Chciałbym móc zaprzeczyć, ale rzeczywiście już połowy zapomniałem doktorku - Fish nie mógł mieć Willowi za złe tej uwagi. W końcu był świadomy, że pomimo tego, iż nie był idiotą, to wciąż dotyczą go ludzkie ograniczenia. Nawet jeżeli według co poniektórych nie był człowiekiem, ale to przecież zupełnie inna historia, a z racji swojej powszechności jest też dosyć nużąca. Tak czy siak, spodziewał się, że dostanie notatki, lub instrukcję do ich zrobienia. Hopper był zbyt inteligentny, aby pozwolić sobie na poleganie na bardzo zawodnej pamięci Goldsteina. Nie zmienia to faktu, że mężczyzna parsknął śmiechem na widok teczki w kwiatki, czy inne pieski. Ludzki odruch!
- Dobrze, że mi mówisz, spodziewałbym się raczej przepisu na szarlotkę, sądząc po opakowaniu. Może nawet i ciasto cytrynowe - powiedział, zdając sobie sprawę z wagi tego, co tu się dzieje. A przynajmniej z tego jak ważne było to dla Willa. Po prostu wypowiedzi przesiąknięte sarkazmem stanowiły już chyba nieodłączną część jego osobowości. Wyciągnął rękę i zabrał dokumenty. Nie skomentował jego braku zaufania do podstawowych sposobów utrzymania sekretów - Nie obiecuję, że mi się uda, ale rozejrzę się wszędzie tam, gdzie tylko mogę. W razie potrzeby wiesz jak się ze mną skontaktować. Powinniśmy się już rozejść, chociaż muszę przyznać, że łamie mi to serce. Au revoir le bouffon - powiedział ze swoim specyficznym uśmieszkiem w kącie ust. Wiedział jednak, że nie mogli sobie pozwolić na zbyt długie spotkanie. Ktoś pewnie i tak zauważy jego nieobecność, więc warto zminimalizować to ryzyko. Po tych słowach uścisnął dłoń Hoppera, schował dokumenty za pazuchę i poszedł w swoją stronę. Zakładał, że Hopper zrobił to samo. Warto wspomnieć, że mimo wszystko nie wrzucił go w roztajałą psią kupę!

zt x2
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5