Poprzedni temat «» Następny temat
Kantorek
Autor Wiadomość
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-02-14, 22:36   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Wolałbym, żeby to jeszcze poczekało. Dla bezpieczeństwa jej i Twojego, lepiej utrzymuj dystans. Przyjdzie odpowiedni moment, to porozmawiacie.
Pamiętając zajście w sali zabiegowej, Nicholas pamiętał jak się wtedy zachowywała. I może jej histeria i szok nie były wywołane przez ugryzienie, ale bardziej jako fobia wobec wykonania zastrzyku. Musiała za tym kryć się jakaś mroczna część historii z jej życia. Nie pamiętał nikogo, kto by tak się zachowywał. Normalnie jej współczuł.
Tak, proste czynności poruszania się były w tym momencie były upierdliwie kłopotliwe. Każdy mały wysiłek przypominał o ranach i bólu. Tego nie dało się jakoś specjalnie ukryć. Mimo tego, Nicholas starał się oszczędzać siebie i nie przesadzać. Wystarczający wczoraj dostał opierdol od lekarzy.
- Skoro i tak tu jeszcze zostaniesz, przypilnowałbyś mi ją, gdyby coś kombinowała. To dzika kocica.
W tym momencie spojrzał na Rebeccę, niezależnie od tego, co się działo w jej otoczeniu.
Na pytanie Jaszczuroludzia, Nicholas przeniósł znów na niego swoją uwagę.
- Miło że pytasz. Ja jak widać, trzymam się. Jeżeli chodzi o tamtą dziewczynę, będzie potrzebować więcej czasu by dojść do siebie. Jest w szoku. Na całe szczęście, nie oberwała tak poważnie co ja.
Być możę tymi słowami wzbudzić w Jaszczurze sumienie i poczucie winy, że to przez niego jest w rozwalonej psychice, a nie przez zastrzyki.
[Profil]
  [AB+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-15, 14:27   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Imari była dla niego niemal obcą osobą, jednak nie było to powodem, by nie dręczyły go wyrzuty sumienia. To nie był pierwszy raz, gdy Christopher tak się zachował i stracił nad sobą kontrolę. Nikt o tym nie wiedział, lecz z oczywistych przyczyn mógł się tego domyślać. Mutant był nieprzewidywalny i sprawiał wrażenie rozchwianego emocjonalnie. Nie wiadomo, jakie bodźce przyczynią się do kolejnego ataku. Jaki gest uzna za powód do paniki i tym samym chęci zaciśnięcia na kimś swoich kłów lub ogona. Ogon był ciasno przywiązany do nóg i gdyby nie to, że na własne oczy poznano siłę jego mięśni, na pewno nie byłby aż tak dokładnie zabezpieczony. Ta dodatkowa kończyna była silniejsza od rąk właściciela i z łatwością potrafiłaby udusić lub skręcić kark u przeciętnego człowieka. Gdyby mutant był w lepszej formie w chwili ataku, Nicholas na 90% straciłby na miejscu przytomność.
Gdy ranny mężczyzna wspomniał o kobiecie przebywającej razem z nimi w pomieszczeniu, mutant zerknął na nią dość lękliwie, jakby pilnowanie jej miało być częścią jego kary. Ze słów dowódcy Rebelii wywnioskował, że to nie byle krucha, nieporadna istotka i na samą myśl do czego mogła być zdolna, mutant zbliżył się do swojej ściany, byle jak najdalej od niej.
— Muszę? - zapytał, choć odpowiedź była dla niego bardziej niż oczywista. Mutant i tak miał tu zostać. Oboje będą dzielić ze sobą ten kantorek czy im się to podoba czy nie. Do rękoczynów i gryzoczynów w ich obecnym położeniu raczej nie dojdzie.
— Aż tak z nią źle? Naprawdę tego nie chciałem. Ja... nie jestem przyzwyczajony do krzywdzenia innych. - powiedział. Jego styl walki wydawałby się wręcz świadczyć o tym, że miał w tym niemałą wprawę. Atakowanie słabych punktów przeciwnika, takich jak szyja czy bok mimo prób obezwładnienia. Nieludzki sposób poruszania się i walki z wektorami Vincenta. Zachowywał się tak, jakby to w niego zaprogramowano, a jednak... był to jedynie instynkt. Mimo stresu wiedział gdzie i jak atakować, by najbardziej zabolało, bez specjalnego szkolenia. Zagadką było to, dlaczego nie zrobiono z niego kundla i nie miał żadnej obroży. Aż tak mało o nim wiedzieli?
— Tylko dzięki Tobie nie skończyło się to znacznie gorzej... To... niesamowite, że poświęciłeś własne ciało, by chronić pozostałych. W DOMie większość myśli tylko o sobie. Mało kto jest tam zdolny do narażenia się dla innych. Są zbyt wyniszczeni, zbyt zastraszeni... Od dawna czegoś takiego nie doświadczyłem. Może to zabrzmi głupio w kontekście tego, co się wydarzyło, ale... przywróciłeś mi wiarę, że tacy ludzie wciąż istnieją. - wyznał, patrząc w ziemię. Trudno było mu patrzeć bezpośrednio w oczy Nicholasa, gdyż targały nim wyrzuty sumienia za to, że przyczynił się do skrzywdzenia kogoś tak ważnego. Jakby nie patrzeć, Nicholas był na tamtej sali bohaterem.
— Chciałbym, aby tamci mutanci również mieli tą wiarę, że wśród nich jest ktoś, komu na nich zależy... Oni tego potrzebują bardziej niż czegokolwiek. -
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-02-18, 22:23   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Boisz się?
Zapytał wprost Jaszczura, unosząc brew ku górze. Kiedy stracił nad sobą panowanie, nie widział problemu by zagryźć każdego napotkanego na swojej drodze. Nie był sobą. A teraz, Nichlas miał otwarty obraz jak ten mutant się boi. Boi kogoś, kto był kundlem DOGS.
- Nie będziesz sam. Zamienny patrol i tak Was będzie pilnować.
Pocieszył go? Miał nadzieję. Dmuchać na zimne jednak trzeba, jako że nie wiadomo co może ich kochana Rebecca wykombinować.
W kolejnych słowach mutanta brzmiało poczucie winy. Rzeczywiście, nie wiedział co tak na prawdę miało miejsce, że Imari im ześwirowała. I nie jego to była wina a głupiego zastrzyku.
- Tym się na razie nie przejmuj. Wyjaśnisz jej i przeprosisz, jak dojdzie do siebie. Mogę jej przekazać, że będziesz chciał z nią porozmawiać.
Na razie tyle może dla niego zrobić, skoro tego wszystkiego żałował. Nie powie mu jednak prawdy, dlatego Imari stan psychiczny się pogorszył. To byłoby jak zdradzenie czyichś słabości. Więc niech na razie pozostanie na tym, że to on ponosi winę jej złego stanu psychicznego.
Dalsze słowa Jaszczuroludzia, nieco zaskoczyło Grenvilla. Tam go opieprzyli, że robi sobie krzywdę a tutaj ten mutant go chwalił? Podziwiał? Tak na prawdę, Nicholas nie czuł się bohaterem.
Westchnął, nim odpowiedział. Potrzebując tez chwili na zebranie myśli.
- Ktoś musiał Cię zatrzymać i powstrzymać. Nie ukrywam, że stanowiłeś zbyt duże niebezpieczeństwo dla otoczenia. Nie tylko naszego, ale i wszystkich. Mimo iż zebrałem ochrzan za narażanie własnego życia, to jednak skończyło się tylko na dwóch ofiarach... Cóż...Gdyby nie nasza koleżanka, skręciłbyś mi chyba kark.
Rzekł tym razem z nutką rozbawienia. Teraz by się z tego śmiał i nabijał, ale szczerze to faktycznie, uniknął cudem śmierci.
- Myślę, że oni tę wiarę też odnajdą. Może już ją mają? W końcu uwolniliśmy ich od piekła, w którym zostali zamknięci. Tak jak Ty.
Dodał, cały czas patrząc na Jaszczuroludzia z góry. Nawet jeżeli ten nie patrzył na niego.
- Potrzebujesz może oględzin lekarza?
Zapytał przy okazji, nim wyjdzie. Nie wiedział jak poważne rany miał mutant, ale sądząc po tym wypluciu krwi, pewnie nie jest wesoło.
[Profil]
  [AB+]
 
Penelope Mares



uległość kukiełki służy manipulantom

atomokineza

86%

Ogar/kundel





name:

Penelope Mares

alias:
Penny; Obiekt 478g; Rebecca McAdams

age:
30

height / weight:
175 / 70

Wysłany: 2020-02-19, 14:10   

Nie zamierzałam dopuść do tego, żeby mi podali to główno. Jasne sama nie jedno krotnie podawałam to innym. Wiedziałam jednak też doskonale zdawałam sobie sprawy, że będę pozbawiona mocy. Czyli też możliwość ucieczki stąd. Już nawet nie chodziło o to, jak mutant czuł się po podaniu tego. Poza tym skąd miałam mieć pewność, że nie podają mi jakieś czarnorynkowiej. Po której będą jakieś komplikacje. Och to co nie... Jeśli zbliżyli się do mnie z tą skrzykawką zamierzałam kopnąć i tak też zrobiłam.
Na moje nieszczęście trafiły mi się dwa osły... bo upraci i za nic nie chcieli zrezygnować z powierzonego im zadania. Związali mi nogi chociaż wierciłam się i wymachiwałam... Założe się, że nie raz oberwali za nim udało im je związać. Miałam nadzieję, że bardzo i będą dość długo odczuwać efekty kopnięcia.
Moje próby spalały na niczym, bo i tak podali mi tą mutazynę. Jak tylko to uczynili odsunęli się od de mnie i bardzo dobrze. Jedynie spojrzałam na nich.
Najchętniej rozmasowałabym sobie ramie, bo jednak trochę bolało to miejsce. Jednak nie powiem tego głośno. Dlatego by ponownie nikt się do mnie nie zbliżał. Z każdą chwilą czułam jak rozchodzi się po komurkach mojego ciała. Wiedziałam, że nie wywołałam nawet małego wietrzyka, nic a nic...
- Czemu sam nie przypilnujesz mnie bądź Chris - powiedziałam do niego. Po tym jak usłyszałam, że mówią o mnie. Miałam gdzieś to, że mój towarzysz się mnie boi... Zdążyłam się do tego przyzwyczaić w DOMie. Jednak bardziej interesowało to, żemu on bądź Chris nie będą tutaj. Nie wiedziałam czemu, ale wolałam już go niż tych oprychów. Nawet jeśli to przez niego się tutaj znalazłam. Podobnie było z Chrisem... zdradził mnie, ale dzisiaj też uratował narażając też siebie samego. Ufałam mu bardziej niż komukolwiek tutaj. Nie oszukujmy się większosć z nich najchętniej patrzyła by jak uchodzi ze mnie życie. Wiedziałam, że ten mężczyzna co przyszedł i przestawiał się jako Nicholas był bratem Chrisa oraz uważał mnie za swoją żoną. Nawet przez sekundę przeszło mi udawanie jej, byle mnie stąd wypuścił.
[Profil]
  [A+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-20, 02:01   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Na pytanie mężczyzny, ogoniasty prawie niewidocznie skinął głową. Sam jednak nie potrafił określić, czy bardziej bał się o siebie czy o tę kobietę, której "miał pilnować", będąc tu de facto samemu uwięzionym. Czy znał ją? Bardzo możliwe, że kojarzył z widzenia. W końcu przebywali za tymi samymi murami i jeśli miała ona na sobie charakterystyczny, wyróżniający się mundur noszony przez kundle - nie trudno było zrozumieć, z kim mieli tu do czynienia.
Posłał jednak delikatny uśmiech, kiedy został poinformowany, iż stale będzie towarzyszył im jakiś patrol. Widać było, że poczuł ulgę. Gdyby planował ucieczkę, na pewno ten pomysł by mu się nie spodobał. Inaczej mogła to przyjąć kobieta obok, która od samego początku pokazywała swoje niezadowolenie z przebywania tutaj. Chris chwilami spoglądał na nią niczym grzeczny pies lękający się bycia drapniętym po pysku przez humorzastego kota, kiedy tylko wykonywała jakiś gwałtowniejszy ruch.
— Byłbym wdzię... - już chciał podziękować za to, że Nicholas chciał przekazać poszkodowanej wiadomość, kiedy niespodziewanie wtrąciła się nieznajoma, która do tej pory była nieszczególnie rozmowna. Mężczyzna od razu pochylił głowę, dając czas mężczyźnie na udzielenie jej odpowiedzi lub nawet odbycie całej rozmowy. W takim przypadku Christopher ani razu by się nie wtrącił, siedząc na swoim miejscu i nic nie kombinując.
Jeśli wszystko przebiegło sprawnie i mężczyzna postanowił kontynuować rozmowę z Jaszczuroludziem, Chris ponownie zwrócił złote oczy ku rozmówcy.
— Tak, ktoś musiał mnie powstrzymać... ale niekoniecznie w ten sposób, w jaki Ty to zrobiłeś. - odparł. Mężczyzna przez te słowa nawiązywał do tego, że mogli go po prostu zabić, jednak Nicholas poszukał innego rozwiązania, mimo działania pod presją czasu.
— A dostałeś ochrzan, bo się o Ciebie na pewno martwili. Tak postępują bliskie osoby. - stwierdził, spoglądając na te wszystkie bandaże. Gdyby stał przed nim członek rodziny lub bliski przyjaciel, na pewno widok obrażeń zrobiłby na nim wrażenie i wywołał podobną reakcję.
— Racja, uwolniliście ich, jednak wielu tam pozostało. Wiem, że nie dało się uratować ich wszystkich, lecz... chciałbym, aby dostali kolejną taką szansę. By znów mogli poczuć, że ktoś z zewnątrz dla nich walczy i o nich pamięta. - powiedział stanowczo, marszcząc przy tym brwi. Swoją postawą pokazywał, że chciał, aby na dzisiejszym ataku się nie skończyło.
Mężczyzna zaraz potem westchnął.
— Tam mutantom odbiera się nie tylko tożsamość oraz prawa, ale też wiarę w jakąkolwiek przyszłość. Przebywałem w Dzielnicy przez kilka miesięcy. Przez ten czas przywiązałem się do mieszkańców i im pomagałem, kradnąc jedzenie i opatrując rany. Byli jak moi przyjaciele, dlatego wciąż nie jestem pewien czy postąpiłem słusznie, zostawiając ich. Tam chociaż był ze mnie jakiś pożytek. - uniósł lekko kącik ust, wskazując głową więzy, które go krępowały. W żadnym wypadku nie próbował wzbudzić współczucia, skoro sam zgodził się na pozostanie w kantorze na dłużej.
Kiedy został zapytany o lekarza, mutant pokręcił przecząco głową. Trochę zlękniony, bo bał się powtórki z rozrywki.
— Nie, nie trzeba. Nic poważnego. Przed chwilą trochę kręciło mi się w głowie, ale już przechodzi. - zapewnił. Miał jeszcze obolały bark po przybiciu go do ściany, jednak Chris nie lubił się rozpowiadać o swoim stanie zdrowia. Dodatkowo jego aktywność trochę wykluczała się z tym, co Nicholas zaobserwował wcześniej, czyli wypluwaną krew. Gdyby należała ona do Jaszczura, mutant zachowywałby się inaczej. Chyba, że tego nie czuł bądź ta cała jego magiczna regeneracja zrobiła swoje.
— Swoją drogą trochę dziwnie smakujesz. Nietypowo. - mruknął cicho, czując wyjątkowo mocny, metaliczny posmak krwi na swoich kłach. Nie wiedział, co o nim sądzić.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-02-21, 09:52   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Funkcjonariuszka DOGS i nic dziwnego, dlaczego mutant się jej bał. Nicholas dostrzegł to nieznaczne skinienie głową i spojrzał w stronę kobiety oraz swoich towarzyszy, którzy jak widać, mieli problem z podaniem jej jednego zastrzyku. Musieli ją porządnie związać by się nie wierciła. Co nie zmienia faktu, że pewnie i tak ich pokopała. Westchnął to widząc, ale nie komentował. Mieli tylko zadanie wykonać, by nie zrobiła im rumoru. Bo przez to, zdradzi jeszcze ich kryjówkę.
W końcu, po tym jak chłopacy się uporali z podaniem jej mutazyny, było słuchać odetchnięcie z ich strony ulgą i pokazaniu Nicholasowi pustej strzykawki, kiedy tylko spojrzał na nich po odezwaniu się Rebecci.
- Później będziemy Cię pilnować. Teraz ani on ani ja nie jesteśmy w najlepszej formie. Dlatego zostajesz pod opieką naszych kolegów. A póki będziesz grzecznie siedzieć i nie będziesz kombinować, krzywda Ci się nie stanie.
Zapewnił ją, mówiąc spokojnie, gdyż była dla niego ważną osobą. Że też musiał do tego się posuwać. Nie był jak inni, co by jej ulegli. Była w tej chwili więźniem. Aż serce mu ściskało.
Wrócił zaraz do rozmowy z Jaszczuroludziiem, który wrócił do tematu z powstrzymaniem jego osoby. Nie chciało mu się tego już komentować.
- Zrobiłem co w tamtej chwili mogłem. Inne możliwości nie wchodziły w grę, zważając na to w jakim pomieszczeniu się znajdowaliśmy.
Stwierdził, dorzucając jednak dwa zdania do swojej sytuacji. I tak, to prawda że o niego się martwili. I nie tylko bliscy, którzy byli na miejscu, ale większość osób, których był liderem. Lecz w przeciwieństwie do reprezentantki Bractwa, psychicznie trzymał się znacznie lepiej.
- Uwolnimy ich. Departament jest i będzie na naszej kolejnej liście.
Zapewnił mutanta, przenosząc też spojrzenie na Rebeccę, jakby może w celu zobaczenia jej reakcji. A skoro ją tutaj mieli, to wypadałoby też później przepytać odnośnie budynku Departamentu. Powinna znać tego słabe punkty, jak zniszczyć ich od środka.
Kiedy Jaszczurzy mutant zaczął opowiadać o swoim przeżyciu w DOMu, Nicholas znów zwrócił na niego swoje spokojne choć odrobinę zmęczone ranami spojrzenie. Dokuczały mu jeszcze, ale musiał go wysłuchać, by mieć lepsze pojęcie co ich tam spotkało.
- Zostając tam nadal, nie pomógłbyś im. Będąc na wolności, możesz zebrać siły, dołączyć na przykład do nas i walczyć o ich uwolnienie. Wierzyć tylko, by wytrwali do tego konkretnego dnia, gdy po nich przyjdziemy.
Lekarza nie chciał. Choć Nicholas i tak kogoś wyśle im na przegląd ran i zmianę opatrunków jakie im założono. Póki są pod stałą obserwacją, nie ma obaw by była powtórka z rozrywki. Ewentualnie lekarz przyjdzie, kiedy gekoniasty będzie spał. Uwagę głównie zwrócił Nicholasowi mówiąc o jego krwi. Przez co zmarszczył brwi, nie do końca rozumiejąc co chciał przez to powiedzieć.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
Jak go ugryzł, to możliwe że musiał spić trochę jego krwi, która spływała mu do ust. Ale nie używał w tym celu mocy, by samemu nie stracić nad nią kontroli i nie zatruć pomieszczenia. Wiedział jak by to się skończyło. Ale co miała w tym teraz związanego jego krew albo ciało?
[Profil]
  [AB+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-22, 13:00   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Czyli dzisiejszy atak nie był ostatnim i jest szansa na uwolnienie pozostałych mutantów? W Christopherze zapaliła się iskra nowej nadziei. Najchętniej bez namysłu ruszyłby już teraz, byle pomóc obdarzonym mocami braciom i siostrom. Mimo że był tam powszechnie uznawany za odmieńca i dziwaka, nie zmieniało to jego (na co dzień) pomocnej i bezinteresownej natury. W końcu jeśli chciał zmienić swój wizerunek, ta droga wydawała się być tą najlepszą.
— Może i masz rację, ale wciąż najgorszy jest ten brak wiedzy o tym, co się z nimi teraz dzieje. - stwierdził mężczyzna. Może podchodził do tego zbyt emocjonalnie, jednak bądź co bądź traktował ich w pewien sposób jak rodzinę, nawet jeśli był w niej czarną owcą.
Wzmianka o dziwnym smaku początkowo była jedynie nieudolną próbą rzucenia żartu dla rozluźnienia atmosfery, lecz dowódcę Rebelii ten temat zainteresował. Christopher zastanowił się przez moment nad odpowiedzią, próbując przywołać sobie wspomnienia z chwili ataku. Oczami wyobraźni widział siebie leżącego na ziemi i zamaskowanego człowieka przybijającego go do podłogi przedramieniem, chwyconym wcześniej w zębiska gada. Była krew. Sporo krwi. Wszelkie głosy pozostawały stłumione i niezrozumiałe. Nie widział nikogo poza mężczyzną. W tamtym momencie skupiał się wyłącznie na nim. Trudno było do tego wracać.
— Smakujesz... inaczej niż zwykły człowiek. Nie potrafię porównać tego do czegokolwiek, z czym miałem wcześniej styczność. Może to zabrzmi bezsensownie, ale kiedy Cię ugryzłem, poczułem się słabszy. W sensie... jak tracę kontrolę nad mocą, trudno jest mnie powstrzymać. Staję się wtedy silniejszy, szybszy, jednak gdy doszło do konfrontacji między nami, nagle zacząłem traciłem siły i odzyskiwałem świadomość. To... nigdy wcześniej się nie zdarzało. Nie w takich okolicznościach. Nie wiem, co to było, ale chyba dzięki temu nie skręciłem Ci karku, gdy tylko mój ogon znalazł się na Twojej szyi. - powiedział mutant. Zastrzyk, który wtedy otrzymał, był jedynie przyspieszeniem tego, co mogło niedługo potem nastąpić - utratą przytomności. Być może mężczyzna pamiętał widok ogoniastego, który przybity do ziemi nie potrafił skupić się na samym przeciwniku i po czasie wydawał się być rozproszony, a jego ataki pazurami coraz częściej niecelne. Był to wynik stresu czy jednak czegoś więcej?
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-06, 10:02   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


To prawda. Nie wiadomo co się dzieje z mutantami przebywającymi w Departamencie Bezpieczeństwa Genetycznego. To jedno wielkie miejsce które muszą zniszczyć. Ale nie zrobią tego sami. Jest ich za mało. Dzielnica była pikusiem, ale Departament, co większy orzech do rozwalenia. Sama Rebelia i Bractwo mogą nie dać temu rady. Z Armią X? Nadal niepewne. Ale jeżeli włączą się w tę akcję wszyscy mutanci chociażby z miasta, mieliby większe szanse na dokonanie przełomu i wprowadzenia zmian gdyby wygrali wojnę. Wymaga to jednak sporych przygotowań.
Tak więc tutaj mógł jedynie skinąć głową w zgodności słowa. Uwagę jednak przykuwał drugi temat, dotyczący jego "smakowania inaczej".
- Nie użyłem mocy na Tobie, żeby nie narażać pozostałych.
Wyjaśnił, pozostając jeszcze chwilę w zamyśleniu. Nie spodziewał się usłyszeć czegoś takiego. Czegoś o tym o sobie widocznie jeszcze nie wiedział. Może dobre się stało, że ta osoba mu to powiedziała?
- Nie ukrywam, że uścisk miałeś mocny i myślałem, że faktycznie mi kark skręcisz, gdyby nie interwencja Mary.
Westchnął. Chyba już odruchowo łapiąc się za szyję, o ile nie pojawił się tak jakiś ślad siniaku od tego uścisku, pamiętając jeszcze jakie to było mocne. Mogło by się skończyć na uduszeniu albo skręceniu karku. Że on to wytrzymał... Jednak jakby spojrzeć prawdzie w oczy, gdyby Jaszczuroludź chciał go zabić, zrobiłby to od razu. Nie było tak, z powodu osłabienia jego organizmu. Czyżby jego własna krew uchroniła go przed śmiercią?
- Nie wiem ile w tym prawdy i czy nie zmyślasz, ale potraktuję to nieco poważniej.
Niczym przestroga na przyszłość. Ale jeżeli okaże się, że mutant sobie w ten sposób żartuje, to inaczej będą rozmawiali. Nie wiedząc jednak dlaczego, Nicholas miał wrażenie, że on nie kłamie. Widział to tez tamtego dnia w jego oczach.
- Rozwiążcie go.
Zwrócił się do chłopaków co pilnowali Rebecce. Trochę niepewnie po sobie spojrzeli i na Nicholasa.
- Ale szefie...
Wtrącił jeden podchodząc bliżej. Nicholas spojrzał na niego poważnie.
- Dam mu szansę. Jeżeli zacznie się rzucać, po prostu go zabijcie.
Jaszczur dostał szansę, więc jeden z rebeliantów rozwiązał go i cofnął się. Nicholas przyglądał się im, wzrok cały czas jednak mając skupiony na Jaszczurze.
- Na razie tego pomieszczenia nie będziesz opuszczał, dla bezpieczeństwa innych. Żeby uniknąć kolejnych Twoich niespodziewanych ataków, lepiej powiedz czego unikać, bo na pewno przyślę tu medyka aby opatrzył Waszą dwójkę.
Dodał.
[Profil]
  [AB+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-03-08, 19:22   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Na wzmiankę o sile jego ogona i jakże bliskiej szansy na skręcenie karku mężczyzny, z ust związanego mutanta wydobył się cichy, dość niepokojący śmiech niczym u jakiegoś złoczyńcy, który na chwilę rozbrzmiał po pomieszczeniu. W pierwszej chwili można było pomyśleć, że go to z jakiegoś powodu rozbawiło... choć bardziej prawdopodobne, że tak właśnie jego mózg reagował na stres. Wcześniej tego okrutnego czynu wcale nie pochwalał i w kółko powtarzał, jak bardzo go żałował. W każdym razie w żaden sposób tego nie skomentował i zaraz sam ucichł.
A jeśli chodziło o krew, może mu się to tylko wydawało? Jaszczur powoli zaczynał sam wątpić w swoje własne przypuszczenia, widząc sposób, w jaki osobnik przed nim na niego spoglądał. Prawda była taka, że nie wiedział, na czym polegała moc jego niedoszłej ofiary. Niby miał okazję zobaczyć tę dziwną mgłę przy rogatkach, jednak wtedy nie myślał trzeźwo i tego nie pamiętał. Stąd uznał, że może smak krwi miał jakiś związek z jakąś jego mocą, ale chyba był w błędzie. Mężczyzna nie do końca mu wierzył, choć przyznał, że tego tematu nie zlekceważy.
— Może naprawdę mi się wydawało, ale po prostu chciałem, żebyś o tym wiedział. Nie wiem, jaka jest Twoja moc i czy ma ona z tym jakiś związek. Dopiero teraz się dowiedziałem, że jakąś w ogóle masz. - powiedział, powołując się na jego wcześniejsze słowa. Dzięki nim dowiedział się, że mężczyzna prawdopodobnie posiadał moc dalekiego zasięgu. To by wyjaśniało, dlaczego za jej pomocą się nie obronił i polegał wyłącznie na sile swoich mięśni.
Otworzył usta ze zdziwienia, kiedy nagle padło polecenie uwolnienia go. Ogoniasty był tak samo zdziwiony, co strażnicy i na początku nawet w to nie uwierzył. Był w tym jednak haczyk, który rozwiał jego wątpliwości. Chris przełknął ślinę, słysząc zdecydowany ton o zabiciu go, gdy zacznie sprawiać problemy. Mutant raz doświadczył łaski i otrzymał drugą szansę, lecz kolejnej mógł już nie dostać, co było dość zrozumiałe. Prawie dopuścił się tam morderstwa, i to nie byle kogo.
Udało się go rozwiązać bez żadnych komplikacji, choć nawet po uwolnieniu Chris jeszcze przez chwilę tkwił w tej samej pozycji, dopóki dwaj rebelianci się od niego nie odsunęli. Potem zaczął masować nadgarstki oraz rozłożył luzem swój ogon, poruszając nim lekko i upewniając się, że wszystko z nim okej. Długa i silna kończyna znalazła się niebezpiecznie blisko nóg Nicholasa, lecz Chris szybko to dostrzegł i przysunął ogon bliżej siebie, co by nie dawać mu powodu do obaw... ani nie ryzykować tym, że rebeliant pokusi się na nadepnięcie na niego.
Westchnął, usłyszawszy, że rozwiązanie nie równało się z wyjściem z kantorka. Chętnie by wygrzał teraz swoje łuski na słońcu przed fabryką, bo przez burzę w Dzielnicy trochę zmarzł. Siedzenie tutaj nieco zakłócało jego gekoni harmonogram dnia, ale sam na to zapracował swoim zachowaniem. Niech będzie to częścią jego kary.
— Najważniejsze, abym nie dostawał mięsa. Tuż po "ataku" nawet tego przetworzonego. - wskazał głową talerz z posiłkiem obok, którego nie ruszył. W jego skład właśnie wchodziła szynka. Mutant najwyraźniej był tego świadomy.
— Jeśli będzie boleć, wystarczy podsunąć mi pod kły jakiś przedmiot, na którym skupię swoją uwagę. Nie musi to być Twoja ręka, żebym to zaatakował. Kij, pręt, cokolwiek. Mój mózg podczas ataku nie interpretuje tego jako obiektu nieożywionego. Uznaje to za fragment ciała osoby atakowanej. Na Wasze nieszczęście akurat wtedy się nie pomyliłem. - wyjaśniał dokładnie, rozglądając się po kantorku. Gdyby się poszukało to na pewno i tutaj znalazłoby się odpowiedni przedmiot.
— Nie wolno też okazywać paniki. Tylko potencjalne ofiary okazują strach. To cud, że nie kontynuowałem atakowania tamtej dziewczyny, gdy zaczęła krzyczeć i się wyrywać. Gdyby zaczęła uciekać, z pewnością zacząłbym ją gonić. Ty zachowałeś się właściwie. Gdy znalazłem się na ziemi, na plecach, szybko zacząłem tracić pewność siebie i nie wiedziałem, co robić. Kontakt wzrokowy też ma znaczenie. Człowiek z natury wie, kiedy należy go użyć lub unikać. Samo zakrycie moich oczu też wiele daje. To sprawia, że szybko się uspokajam. Nie ma zagrożenia, jeśli go nie widzę. Tą technikę stosuje się na zwierzętach.
Nie miał żadnych tajemnic. Rzucał wskazówkami nie tylko przydatnymi dla medyka, ale również i dla rebelianta, gdyby kiedykolwiek sytuacja miała się powtórzyć. Wiedział, że w ten sposób sporo ryzykował, gdyż w grę wchodziło jego życie, jednak... jeśli ktoś miałby go pozbawić życia, to lepiej, aby był to ten człowiek tutaj niż przypadkowy kundel, marionetka Departamentu, nie kierująca się jakimikolwiek wyższymi wartościami czy troską o innych.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-10, 21:12   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Tak czy inaczej, Nicholasowi taka informacja nie poprawiła nastroju, a wzmogła trochę obawy pod tytułem "się dzieje z jego organizmem". Dla pewności słów Jasczuroludzia, zrobi badania. Lepiej zapobiec najgorszemu.
Do tematu już nie wracał. Wysłuchał odpowiedzi Jaszczura, czego powinni unikać, żeby nie doszło do żadnego kolejnego ataku. Nikt nie chciał tutaj ofiar ani dodatkowych problemów. I o tym wiedzieli wszyscy. Minusem jednak była obecność Rebecci, która słysząc te informacje, mogłaby też wykorzystać je dla siebie. Chyba że nie była na nich skupiona. Co jednak nie zmienia faktu, że kobieta może od teraz wiedzieć za dużo. Nie można pozwolić jej uciec.
Gdy mutant skończył mówić, Nicholas spojrzał na towarzyszących w tej sali mężczyzn, pełniących rolę pilnowania tej dwójki.
- Słyszeli? - Zapytał chłopaków, którzy jakby wyrwani z transu na niego spojrzeli.
- Tak.
Odpowiedzieli równo. Choć Nicholas miał wrażenie, że było inaczej i sam będzie musiał znów kilka spraw ogarnąć. Mówi się trudno. Jeżeli słyszeli, to lepiej by zapamiętali.
- Twoje uwagi są cenne. Póki będziemy współpracować, mam nadzieję, że nie będzie nas czekać powtórka z wczoraj.
Rzekłszy to, patrzył już na Jaszczuroludzia z góry, przyglądając mu się jeszcze przez chwilę. Po chwili odwrócił się w stronę wyjścia.
- Zajrzę do Was później.
Musiał przekazać sprawę dalej. Ale też nie pominął o Rebecce. Bo i chwilę swojej uwagi przed wyjściem, także poświęcił. Przyglądając jej osobie. Tak jakby z bólem, że nie może ona być tuż obok niego. Że nie jest tą samą jaką znał. Że pozwoliła by ją zmanipulowali. To tak wewnętrznie bolało...
Ostatecznie wyszedł z pomieszczenia.

Jakiś czas później, do sali przyszedł inny rebeliant, z polecenia Nicholasa, przynosząc koc dla owej dwójki jak i kawał drewna dla Jaszczura. Skoro musiał coś gryźć, to powinno mu wystarczyć, w sytuacji gdyby lekarz chciał go opatrzeć i podać na przykład zastrzyk.


[z/t]
[Profil]
  [AB+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-07-14, 10:54   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 6 czerwca 2019

Dni mijały od ostatniego ataku wielkiej jaszczurki w mieście. Sprawa ta szybko ucichła. Zaginionych funkcjonariuszy DOGS uznano pewnie za martwych albo zaginionych. O ile Echo powinna być pochowana, Nicholas uznał że najlepszym sposobem na pozbycie się ciała będzie spalenie. Gdziekolwiek by pochowali ciało, kiedyś może zostać odnalezione i poddane badaniom. O ile zbyt szybko się nie rozłoży. Z drugiej strony musieli uniknąć bycia odnalezionym, dlatego jej ciało nie trafiło zbyt szybko do fabryki. Nicholas z dwoma innymi rebeliantami, odebrali ciało od Armii X i przewieźli gdzie indziej, umawiając się także z Delgado by sam rzucił okiem na jej zwłoki. Po czym zgodnie stwierdzono, że lepiej będzie się ciała pozbyć po przez spalenie. Dokonano tego w nocy nad rzeką daleko poza Seattle. Uprzątnięto także miejsce tak, by wyglądało na urządzenie sobie zwyczajnego ogniska.
Dzisiaj przyszła kolej na przesłuchanie pojmanego DOGSa, któremu ocalono życie. Utrzymywano go przy życiu i przebadano, zauważając iż nie posiada on chipa. Choć rana na karku sugerowała, że zapewne takowy posiadał. Była tak samo podobna do tej, jaką miała Echo. Mężczyzna pozbawiony był także swojego munduru a odziany w jakieś stare spodnie. Prawa ręka i noga, w miejscach braku stopy i dłoni były pokryte dużą warstwą bandaży. Dużo czasu potrzeba, by takie rany się zagoiły. Operację przebył na pewno długo godzinną. Brian Kersey przeleżał długie dni przypięty pasami do łóżka. Gdy odzyskał świadomość i kontaktował z otoczeniem, zadając pytania, nikt mu nie odpowiadał. Ale to był też znak dla Grenvilla, że czas go przesłuchać.
Do pomieszczenia przyszło dwóch rebeliantów, którzy przewiązali oczy Brianowi czarną przepaską, odpięli z pasów łóżka i zabrali go z pomieszczenia. Przenieśli się z nim do kantorka, gdzie czekało przygotowane krzesło. Posadzili go na nim i przywiązali do niego. Przedramiona do podłokietników, nogi do nóg mebla i tors do oparcia, by przylegał do niego plecami. Tak go pozostawili i pilnowali aż przyjdzie ich szef.
[Profil]
  [AB+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2020-07-14, 19:14   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


/ 6 czerwca 2019

Od momentu utraty przytomności, Brian nie miał pojęcia co się z nim dzieje. Jednak jakimś chorym cudem przeżył. Nazbierało mu się parę siniaków, a najgorsze, nie miał jednej dłoni i stopy. Przytomność odzyskał kilka dni później, budząc się w nie znanym dla siebie miejscu. Poruszył się trochę, ale poczuł przy tym opór. Jego lewy nadgarstek był przypięty do łózka. Tak samo lewa kostka. Dodatkowo przypięto go pasami przez tors i uda aby się nie wiercił. Jedynie lewe kończyny leżały swobodnie zabandażowane do łokcia i do kolana. Mimo leków przeciwbólowych, jakie otrzymywał na ten czas, czuł ból. Bolał go brak tych części ciała. To nie ułatwiało mu żadnej ucieczki. Nie miał pojęcia też, gdzie był i kto mu pomógł. Przytłumiony częściej zasypiał. Kiedy chciał dowiedzieć się, pytając o sytuację, nikt mu odpowiedzi nie udzielał. Nie rozumiał, dlaczego. Wtedy gdy wracały do niego obrazy z tamtego dnia, czuł obawy że mógł trafić w ręce mutantów. Niepokój narastał z każdym dniem. Ale nic nie mógł zrobić.
Tego dnia miało być inaczej. Weszło do środka dwóch, których stanęło po obu stronach jego łóżka. Poczuł zakładaną opaskę na oczy. Pytał co robią, gdzie go zabierają. Nie odpowiedzieli. Odpięli go i wyciągnęli z łózka. Musieli go trzymać za ramiona i to mocno by przeciągnąć przez korytarze do innego pomieszczenia. Droga była dla Briana męcząca, gdyż nie mógł chodzić na jednej nodze. Nie dano mu obuwia. Szurał gołą stopą aż w końcu znalazł się na jakimś krześle, na którym go przywiązali. Szarpnął się, jakby sprawdzał stabilność więzów. Nie widział nic. Czuł strach, nie wiedząc czego się spodziewać. Ci dwaj nie odchodzili. Słyszał że ich kroki tutaj się zatrzymały, w pobliżu jego osoby. Co go czeka? Czemu przeżył?
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-07-21, 15:00   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Brian zapewne gdyby mógł, stawiałby jeszcze większy opór. Jednakże brak pewnych części ciała utrudniały mu życie i będą utrudniać, tak samo jak ucieczkę. Zdany jest na ich łaskę, rebeliantów którzy mogą z nim zrobić co tylko zechcą.
Posadzony więzień, musiał poczekać trochę czasu aż ktokolwiek przyjdzie i poświęci mu czas.
Nicholas w Lagunie zakomunikował że potrzebuje dwóch ochotników, co chcieliby się wykazać podczas przesłuchiwania funkcjonariusza DOGS i przećwiczyć na nim swoje dary od losu. A że tym ochotnikiem był Vincent, oferujący także Jokera, Nicholas nie miał nic przeciwko i podał mu adres, gdzie będzie na nich czekał.
Sprawa była prosta, aby wyciągnąć od funkcjonariusza jak najwięcej informacji dotyczących Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego. Jak się tam dostać, jak wyglądają zabezpieczenia, jak i gdzie trzymają pozostałych mutantów. Co z nimi robią. Jak od wewnątrz wygląda ich system.. Dosłownie wszystko. A kiedy uznają, że mają co potrzebują, pozbędą się niepotrzebnego.
Nicholas oznajmił jednak Edamsowi, że jego sprawy mogą się trochę przedłużyć i Vincent miał z Jokerem osobiście dotrzymać towarzystwa kalece. Zaczynając przesłuchanie na swoich zasadach. Dał im wolną rękę do działania, mieli tylko nie przesadzić za bardzo i za szybko nie pozbawić Kerseya życia.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-07-21, 20:55   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vincent był ostatnio ponury. Nie, żeby do tej pory był jakimś wesołkiem, czy duszą towarzystwa, ale był bardziej markotny niż zwykle. Po odejściu Imari, wpierw była wielka złość, potem dojmujący smutek, teraz zaś pozorne zobojętnienie. Czemu pozorne? Ano temu, że trrzymał wszystko w sobie i to wszystko się kotłowało, gotowe wybuchnąć niczym bomba z opóźnionym zapłonem.
Kiedy Nicholas poprosił o asystę w przesłuchaniu, Edams zgodził się od razu. Doceniał, że mimo zmiany miejsca pracy, ten nie żywił urazy. Nie dało się nie zauważyć, że Grenville i Neumann za sobą nie przepadali.
Vincent postanowił zabrać ze sobą Jokera. Chłopak nie dość, że miał odpowiednie zdolności, to też był poinformowany o jego problemach z nawracającym berskerkiem i w razie "awarii" będzie potrafił go powstrzymać, przed przedwczesnym zatłuczeniem więźnia. Dziwne to wszystko było, ale paradoksalnie, z Michaelem, Edams czuł się swobodniej.
Weszli, na twarzach mieli kominiarki. Edams był spokojny. To nie był jego pierwszy raz.
- Możemy to załatwić po dobroci. Powiesz wszystko, o co cię zapytam, a wyjdziesz z tego bez szwanku. W końcu już trochę masz za sobą - myśl na myśli braki w kończynach - Możesz też się opierać i milczeć, ale wtedy będziesz zdychał powoli w męczarniach. Wszystko jasne? - zapytał nieco znudzonym tonem. Jakby krzywdzenie drugiego człowieka , było dla niego czymś normalnym.
- Opowiedz mi o Departamencie Bezpieczeństwa Genetycznego. Jak się tam dostać, jakie macie zabezpieczenia - zaczął, bez specjalnej nadziei, że więzień będzie współpracował. Od czego tu zacząć? Ręce, nóżki? Może palce?
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-07-22, 20:30   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills


Joker zauważył, że w Vincencie kotłowały się emocje. Wybuchał na treningach przez co niektóre trzeba było przerywać lub całkiem kończyć, a podczas zwykłych rozmów potrafił się zdenerwować o jedno słowo, które akurat mu się skojarzyło. Jednak opiekun zwykle dawał mu jakieś polecenia, zajęcia. Trzymał obiekt 54 na dystans, tak samo zresztą jak wszystkich innych. Tym bardziej RS12 się ucieszył gdy został poproszony o asystę przy przesłuchaniu. Momentalnie rzucił cokolwiek robił i w kilka sekund był gotowy. Po drodze starał się upewnić jakie będą jego obowiązki. Spodziewał się, że będzie miał za zadanie pomoc przy przesłuchaniu, ale też hamowanie Edamsa i utrzymanie więźnia przy życiu w razie jakby berserk się odpalił. Specjalnie po to skopiował moc Joe, i to kilkakrotnie by mieć więcej użyć.
Gdy dotarli na miejscu został im pokazany mężczyzna z zasłoniętymi oczami, bez kończyn z jednej strony. Joker przyjrzał mu się uważnie. Samej postaci mężczyzny, ale przede wszystkim otaczającej go aurze.
-Szkolony żołnierz. Jakby niewiele więcej robił przez całe życie.- mruknął podsumowując to co widział. Starał się tak mówić, żeby tylko Vincent go usłyszał. Umiejętności walki wybijały się u więźnia najmocniej i zajmowały najwięcej miejsca w aurze. Potem mechanika, a pozostałe zdolności na raczej zwyczajnym poziomie. Potem nie odzywał się dając opiekunowi prowadzić przesłuchanie. Włączy się gdy dostanie polecenie lub gdy Vincent zacznie tracić nad sobą kontrolę.
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6