Poprzedni temat «» Następny temat
Kantorek
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2019-12-24, 00:08   Kantorek



[Profil]
 
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-12-26, 01:54   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


// 4 kwietnia, po ataku na DOM

Ostatnie pojazdy z uwolnionymi mutantami przybyły do fabryki. Rebbeca, przedstawiająca się jako Penelope, także znalazła się w tym miejscu. Miała związane opaską zaciskową ręce, zasłonięte oczy i osłabiona poprzez zatrucie smogiem. Nicholas oddał ją w ręce swoich ludzi z rebelii, karząc zamknąć ją w pomieszczeniu magazynowym i pod stałym nadzorem nie spuszczać jej z oczu. Mieli dać znać, kiedy zacznie kombinować.
Kobieta została położona na posadzce pod ścianą. Dla bezpieczeństwa, związano jej także nogi w kostkach. Pozbawiona wszelkiej broni i kontaktu z oddziałami DOGS. Dwóch wysokich mężczyzn w kominiarkach pilnowało jej cały czas. Mieli czekać i pilnować do powrotu Grenvilla, który najprawdopodobniej udał się po mutazynę dla niej. Jej organizm nadal powinien walczyć z mdłościami i trudnościami oddychania.
[Profil]
  [AB+]
 
Penelope Mares



uległość kukiełki służy manipulantom

atomokineza

86%

Ogar/kundel





name:

Penelope Mares

alias:
Penny; Obiekt 478g; Rebecca McAdams

age:
30

height / weight:
175 / 70

Wysłany: 2020-01-03, 20:41   

// z kanałów

Całą tą podróż pamiętam jak przez mgłe. Jasne czułam jak ktoś mnie prowadzi, dochodziły do mnie dźwięki. Jednak nie potrafiłam tego z niczym połączyć. Najgorsze było to, że nie wiedziałam gdzie jestem i kto jest ze mną. Czułam strach... co przywoływało jakieś wspomnienia. Nie potrafiłam je określić, kiedy tak wcześniej się czułam. Chyba wtedy, kiedy straciłam swoje dziecko. Poza tym jakoś nie mogło do mnie dojść, że byłam kimś innym. Jeśli mieli sfałszować zdjęcie i nawet wciągnąć w to Chrisa. To czemu używali by innych danych. Jednak jeśli mieli rację, to czemu nic nie pamiętam. Miałam całkowity mętlik nie wiedziałam co jes prawdą, a co fałszem. Zwłaszcza, że głos tego mężczyzny jest taki znajomy.
Pewnym momencie droga się zakończyła zostałam wyprowadzona z samochodu do jakiegoś budynku. Gdzie było słychać gwar rozmów oraz czuć stechlizne. Jak położono mnie na podłodze. Odliczyłam do stu po usłyszeniu zamykanych drzwi. Miałam nadzieję, że byłam sama nie słyszałam żadnych rozmów, nawet szeptów. Poodliczeniu postanowiłam spróbować się uwolnić... Jeśli chociaż uwolnie dłonie to będę mogła ściągnąc te przeklęta szmatę z oczów i się rozejrzeć.
[Profil]
  [A+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2020-01-30, 03:08   

Ślepa była wiara Penny w możliwość ucieczki. Nicholas wszystko przemyślał, gdyż nie była tu sama. Dwóch postawnych mężczyzn stało nieruchomo niczym kamienne posągi i pilnowało kobiety, obserwując każdy jej najdrobniejszy ruch. Może i była związana, lecz przydzieleni strażnicy wcale nie lekceważyli jej zdolności i pozostawali czujni.
- Nie kombinuj. - usłyszała stanowczy, męski głos, gdy tylko jeden z nich spostrzegł, że ich więzień próbuje się oswobodzić. Mając związane oczy nie była w stanie wcześniej dowiedzieć się o ich obecności, lecz teraz już wiedziała, że krępujące ją więzy nie były jej jedynym zmartwieniem.
Wszyscy oczekiwali powrotu Nicholasa, lecz ten mimo upływu kolejnych minut nadal się nie zjawiał. Minęło 5 minut... potem 15... Mógł mieć pełne ręce roboty w fabryce, choć było to dość niepokojące. Pójście po mutazynę nie powinno zająć tak długo, lecz może coś go zatrzymało? W fabryce obecnie panowało duże zamieszanie i bardzo możliwe, iż Nicholas musiał nieco zmienić swe dotychczasowe plany i tak właśnie myślała dwójka strażników, cierpliwie i posłusznie pełniąc swoją wartę. Na szczęście postanowiono ściągnąć opaskę zasłaniającą oczy więźnia i kobieta mogła w końcu dowiedzieć się, gdzie właściwie przebywała. Ciasny, zagracony, zimny i pokryty pajęczynami magazyn... Okropne miejsce, które na szczęście było przynajmniej oświetlone.
Penelope chwilę później mogła usłyszeć czyjeś kroki dochodzące z zewnątrz. Czyżby to był tamten z pozoru obcy jej mężczyzna, który kazał ją tutaj zamknąć? Nie... były to co najmniej dwie osoby. Drzwi zaskrzypiały i uchyliły się, ukazując kolejne dwie męskie sylwetki, które wlokły za sobą dziwny obiekt... był to nieprzytomny mutant o tygrysich pręgach na twarzy oraz... gadzim ogonie. Jego cała twarz była pokryta krwią i zdawać by się mogło, że była ona jego, jednakże...
- Grenvill został poważnie ranny i obecnie przebywa na sali zabiegowej, gdzie jest opatrywany. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, lecz przybędzie tutaj najwcześniej w godzinach porannych. Sprawcą jest ten mutant i rozkazano dopilnować, aby pozostał on tutaj do czasu jego powrotu. Potrzebujemy lin, jest niebezpieczny. Pogryzł również kobietę i nie wiemy jak się zachowa, gdy się obudzi. - wypowiedział się mężczyzna, kładąc mutanta na ziemię. Mężczyzna został uśpiony i choć Penelope o tym nie wiedziała, został dodatkowo otruty przez Nicholasa podobnie jak ona, jednakże nie poprzez dym, a jego krew. Strażnicy wysłuchali tego w osłupieniu. Nicholas? Ranny? Nie wierzyli własnym uszom. W końcu nie tak dawno z nim rozmawiali. Prawdopodobnie i wewnętrznie obwiniali się za to, że nie poszli razem z nim i nie zapewnili mu bezpieczeństwa.
W każdym razie zadbano o to, by unieruchomić wszystkie kończyny Christophera - nie pominięto więc również ogona, który został ciasno przywiązany do nóg. Drugi więzień dodatkowo został posadzony po przeciwległej ścianie i nie stanowił zagrożenia dla Penelope... przynajmniej na razie.
Minęło kilka godzin... strażnicy w tym czasie przynosili ciepłe posiłki ze stołówki oraz wodę dla kobiety, dbając także o jej wszelkie inne potrzeby fizjologiczne. Mężczyzna przed nią kilkukrotnie zdążył się obudzić i coś mruczeć, jednak szybko ponownie usypiał, wciąż nie kontaktując ze światem. Był w kiepskim stanie, jednak z każdym następnym wybudzeniem coraz dłużej utrzymywał jakąś świadomość. Strażnicy i jego musieli utrzymywać przy życiu, więc gdy zaczął reagować na otoczenie, mężczyźni zrobili się o wiele bardziej czujni. Próbowano go także karmić, lecz nikt nie wiedział, jak ostatecznie mutant zareaguje, gdy zorientuje się, że jest związany.
[Profil]
 
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-01-31, 00:48   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ dzień później

O ile planował wrócić do kantorka, by podać mutazynę Penny, tak nie dotarł tam jak zapowiedział. Nawet nie przypuszczał, że szybko po fabryce rozejdzie się wieść, że jest ranny i musi odpoczywać. Ale, miło było dowiedzieć się, że większość sobie dobrze radzi z przypisanymi im rolami. Penny była tak porządnie pilnowana, że nie miała szans na ucieczkę. I tych tutaj mógłby pochwalić za swoją robotę. Co prawda, nie wymagał, by stali non stop a mogli robić zamianę warty. W końcu to też ludzie i potrzebowali odpocząć.
Co do Jaszczura, związane miał ręce z przodu, jak w ramionach, a także nogi wraz z ogonem. Najchętniej Nicholas w ramach kary, kazałby go głodzić tę jedną dobę. Ale że wtedy sytuacja w sali zabiegowej zrobiła się chaotycznie napięta, nie dawał więcej poleceń. Byle tylko zamknięto go z dala od innych i pozostawieniu związanego. Niestety po takie środki ostrożności musiał sięgnąć Nicholas. Dla dobra wszystkich. Nie przewidział, że coś takiego może mieć miejsce. Że trafi się im mutant, co nagle nie panuje nad sobą.
Dzisiaj przed południem Nicholas postanowił zajrzeć do swojej Rebecci oraz gadziego mutanta, który pozostawił mu pamiątkę w postaci głębokich ran. Gdyby nie środki przeciwbólowe, przez ból ciężko byłoby mu dalej funkcjonować.
Nicholas otworzył drzwi i wszedł do pomieszczenia, zastając dwójkę rebeliantów, oraz "więźniów".
- Jak zdrowie szefie?
Zapytał jeden z nich. Zaraz po tym jak go przywitali. Widok lidera z ręką w temblaku i opatrunku na skroni, mógł wzbudzać zaniepokojenie. Zwłaszcza jak się wczoraj dowiedzieli co zaszło.
- Jakoś się trzymam. Co z nimi?
Odpowiedział spokojnie i podszedł pierw do Penny, by zaraz spojrzeć w stronę wiązanego Jaszczuroludzia. Ułożonego z dala od mutantki.
- Nie sprawiali problemów.
Streścił krótko drugi z mężczyzn. Po czym Nicholas spojrzał na nich.
- Ręki Wam też nie odgryzł?
Zapytał uśmiechając się kącikiem ust, jakby to pytanie było chorym żartem.
- N-Nie. Leżał spokojnie.
Odparli, nawet spojrzawszy po sobie. Choć domyślili się o co liderowi chodziło.
- To dobrze.
Stwierdził Nicholas na dłużej pozostawiając wzrok na mutancie. Po chwili wyjął z kieszeni mutazynę i podał chłopakom.
- Wstrzyknijcie jej.
Jedną ręką może sam sobie nie poradzić, dlatego zaufał towarzyszom, że zajmą się tym dobrze. A on podszedł z kolei do gada i kopnął go w brzuch. Jakby sprawdzał, czy ten dycha, śpi czy nie śpi.
[Profil]
  [AB+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-01-31, 01:58   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


W jego głowie panowała zupełna pustka. Odkąd stracił nad sobą kontrolę i został uśpiony przez pozostałych, nie czuł kompletnie nic. Nie wiedział, co się z nim przez ten czas działo i co zaszło później... Kiedy wybudzając się już w kantorze zaczął dostrzegać wyraźniejsze kontury przed sobą, zaraz ponownie tracił przytomność. I tak kilka razy, nie otrzymując wystarczającej ilości czasu na podjęcie jakichkolwiek działań. Mężczyzna był zbyt osłabiony, aby reagować na zewnętrzne bodźce. Nawet nie wiedział, że wraz z nim przebywał w pomieszczeniu ktoś jeszcze.
Po paru godzinach był jednak na tyle świadomy, by częściowo zrozumieć swoją sytuację i fakt, że jego kończyny były związane. Oczywiście nie był z tego zadowolony i niezdarnie próbował się oswobodzić, szybko tracąc zebrane wcześniej cenne pokłady energii. Przy takiej ilości lin nie miało to najmniejszego sensu, aczkolwiek mutant był uparty. Wciąż kręciło się mu w głowie, wciąż miał problem z określeniem swojego położenia, a mimo to przez pewien czas nie dawał za wygraną. Kolejne godziny jednak sprawiły, że mężczyzna stracił nadzieję na uwolnienie się i leżał bezczynnie na brudnej posadzce. Przez cały ten czas ani razu się nie odezwał. Jedynie majaczył.
Kiedy Nicholas wszedł do środka, mógł zobaczyć nienaruszone jedzenie przyniesione ze stołówki obok związanego mutanta. Pierwszą myślą mogło być to, że Christopher po prostu nadal się nie wybudził, jednak prawda była inna - mutant sam nie chciał jeść. Jaszczur nawet nie podniósł głowy, gdy rozległ się dźwięk otwieranych drzwi, ale wybudzający kopniak w brzuch już z kolei sprawił, że mutant się ocknął z obolałym jęknięciem.
Powoli zwrócił swe zaspane złote ślepia ku górze, ale gdy zorientował się, kto na niego patrzy... od razu się ożywił. Dobrze wiedział, kto to był.... Zaczął się panicznie szamotać, ale szybko przypomniał sobie o więzach. Dlatego też zaraz otworzył usta najszerzej jak potrafił i eksponował groźnie swoje kły, wpatrując się w twarz Nicholasa... jakby miało to go odstraszyć. Nie miał odwagi na niego warknąć czy syknąć, ale gdy z jego gardła w końcu wydobył się jakiś nieśmiały, piskliwy dźwięk... mutant zakrztusił się krwią, która zbryzgała podłogę... i to nie była jego krew - tylko Nicholasa. Christopher zakaszlał i ponownie położył głowę na ziemi, zamykając oczy i sapiąc.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Penelope Mares



uległość kukiełki służy manipulantom

atomokineza

86%

Ogar/kundel





name:

Penelope Mares

alias:
Penny; Obiekt 478g; Rebecca McAdams

age:
30

height / weight:
175 / 70

Wysłany: 2020-01-31, 11:51   

Próbowałam uwolnić swoje nargarstki, by osłonić sobie oczy. Wtedy mogłam zorientować się co znajduje się dokoła mnie. Nie wiedziałam gdzie jestem... Prócz tego, że strasznie tutaj nieśmierdziało i podłoże było zimne. Jakbym leżała na jakieś betonowej posadze. Dopiero jak się ktoś odezwał z poleceniem bym nie kombinowała... Cóż jeszcze czego... Jednak przynajmniej nie wiedziałam, że nie jestem sama. Nie pytałam kto tutaj jest.... Bo to było logiczne, że wróg, jak to, że ten głos nie należał do tego blondyna.
Zamrugałam oczami, bo nawet to nikłe światło raziło niczym słonce. Po tak długiej ciemność przed oczami... Mogłam zorientować się, że byłam jakimś skłądzie bądź kantorze oraz nie byłam sama. Co też wiedziałam wcześniej... Jednak teraz mogłam przyjrzeć się mężczyzną, którzy mnie pilnowali. Musiałam uwolnić swoją nargastko... Przecież byłam wszykolonym ogarem... Więc na pewno poradziłabym sobie z nimi. Nawet jeśli moja moc była ograniczona oraz byłam osłabiona.
Myśl dziewczyno... Nakazałam sobie... Raz jeszcze rozglądając się po pomieszczeniu szukając czegoś co mogło by mi pomóc uwolnieniu się zarówno zwięzłów jak od tych strażników.
Nim jednak mi się cokolwiek udało to dało się usłyszeć kroki... Czyżby to tameten blondyn?? Nie... Na pewno dwie osoby, a może trzy... Nie więcej... Kiedy drzwi się otworzyły dużo się nie pomyliłam, bo rzeczywiście to były dwie osoby i jeden więzień. Spojrzałam na niego zaciekawiona, a słysząc słowa mężczyzn... Poczułam dziwne niepokój, bądź strach. Jednak nie bałam się tego mężczyzny. Jednak chodziło o ich słowa. Blondyn został ranny... Nie życzyłam mu dobrze... Jednak czemu poczułam to dziwne uczucie.
Minęło później kilka godziń oni przynosili jedzenie, picie... Jednak to nic... Bo nie udało mi się uwolnić z więzłów ani też z tego miejsca. Jednak nie odmawiałam jedzenia... Musiałam zbierać siły, a nie jeszcze bardziej siebie osłabiać głupią głodówką. Jakby chcieli mnie zabić to już by to zrobili.
Słysząc, że chcą mi coś podać mojej głowie pojawiło się wielki NIE... Nie ma takiej możliwość. Może jestem związana i osłabiona... Jednak jak będzie trzeba to kopnąć też potrafię. Niech tylko sprobuje sie do mnie zbliżyć z tą skrzykawką. A poczuje co znaczy oberwać z glanów.
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-01-31, 23:02   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Wyglądało na to, że Panu Jaszczurce nie spodobała się obecność lidera Rebelii, którego dzień wcześniej pogryzł próbując uciekać. Na całe szczęście mutant żył i miał się w miarę dobrze. Bowiem kopniak chyba spowodował u niego naruszenie uszkodzeń wewnętrznych, skoro wymiotował mu tutaj krwią. Nicholas zmarszczył brwi, zastanawiając się, czy nie lepiej będzie jak sprowadzą tutaj lekarza by przebadał prowizorycznie, czy nie ma wewnętrznych uszkodzeń. Przynajmniej tak w tej chwili wywnioskował Nicholas. Gdyby wiedział, że ten może tam mieć rany, może by go w ten sposób nie obudził?
- Masz coś na swoje wytłumaczenie się z wczorajszego występu? Dlaczego zaatakowałeś dziewczynę?
Zapytał gada, czekając cierpliwie na jego odpowiedź. Nie będzie się posługiwał imionami i pozycjami tutejszych osób, na dodatek ważnych, by uszy jego Rebecci nie wyłapywały wszystkiego i żeby nie odwróciło się to na ich niekorzyść.
W tym czasie, dwóch jego podwładnych miało zająć się podaniem zastrzyku Penelope. Jeden z nich podszedł do niej i złapał za jedną rękę, podwijając rękaw, gdzie drugi przygotował strzykawkę do wbicia. Jeżeli faktycznie kobieta próbowała ich oddalić od siebie kopnięciami, panowie nie mieli wyjścia jak przerwać podanie "lekarstwa" i związać jej nogi odłożoną na boku dodatkową liną. Dopiero wtedy podjęli ponowną próbę podania jej zastrzyku. Podwijając rękawy jednej ręki, trzymając ją, gdzie drugi mógł wbić igłę w jej przedramię i wstrzyknąć zawartość mutazyny. Z minuty na minute, działanie będzie potęgowało i blokowało jej moce. Nicholas nie zapomniał o nich i wrócił spojrzeniem, by sprawdzić czy dają sobie z nią radę, czy kobieta będzie sprawiać problemy. Co za ból dla jego oczu. Przeniósł zaraz swoją uwagę na ludzką Jaszczurkę.
[Profil]
  [AB+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-01, 01:51   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Jego kiepski stan to były jedynie pozory. Mutant jako jeden z niewielu opuścił salę zabiegową bez większych obrażeń, mimo iż to właśnie on był sprawcą całego zamieszania. Miał jednak silne zawroty głowy oraz nudności wywołane przez kontakt z toksyczną krwią Nicholasa, którą spożył podczas ataku. Jeżeli nawet coś by go bolało, nie potrafiłby tego powiedzieć, bo najwyraźniej odebrało mu mowę i nie wyglądało na to, by drzemka przywróciła mu racjonalne myślenie, choć - jak mogli zaobserwować strażnicy oraz Penelope - do momentu pojawienia się Nicka, mutant nie zachowywał się w ten sposób. Jego widok musiał przywrócić mutantowi wspomnienia z chwili ataku, gdzie obaj walczyli na ziemi. Poczuł się zagrożony, co było dość zrozumiałe... musiał być świadomy tego, że go zranił. Pamiętał to, a ta nagła reakcja tylko to potwierdziła.
Nieruszone jedzenie mogło wynikać z kiepskiego stanu fizycznego jaszczura, albo... psychicznego. Kiedy mutant już się nieco uspokoił, nie odważył się ponownie spojrzeć na Nicholasa. Nie syczał, nie szarpał się. ograniczył swe ruchy wyłącznie do unoszenia klatki piersiowej w czasie każdego kolejnego oddechu, jakby liczył na to, że mężczyzna straci zainteresowanie i odejdzie... bądź go dobije i śmierć będzie szybka. Pytanie tylko czy to zachowanie wynikało wyłącznie z tego, że jaszczur był związany i wiedział, że nie miał szans, czy jednak targały nim wyrzuty sumienia. Nikt się nie dowie, dopóki sam tego nie powie.
Mężczyzna zadał mu zasadnicze pytanie... Dlaczego. Dlaczego to wszystko zrobił i co nim właściwie kierowało. Chris jednak przez dłuższy czas nie odpowiadał, jakby był głuchy. Albo Nicholas miał tyle cierpliwości i czekał aż mutant się wypowie, albo w inny sposób zachęcił go do mówienia. W końcu jaszczur odpowiedział:
- Ból... Bałem się. - odparł półszeptem, patrząc pusto w przestrzeń. - ... Nie panuję... nad tym, kim jestem. Nie jestem żadnym z nich... człowiekiem, mutantem... nie wiem. - mamrotał. Trudno było z tego cokolwiek zrozumieć, ponieważ Christopher zaczął sięgać myślami wspomnień, w jaki sposób traktowano go w DOMie, o czym nikt poza nim tak naprawdę nie wiedział. Chris miał pojęcie, jakie to uczucie być wyrzutkiem nie tylko w świecie ludzi, ale i w świecie mutantów.
- Nie wiem... - powtórzył ponownie, jakby jednak nie chciał się z czegokolwiek tłumaczyć i wszystko wycofał. Nie próbował wzbudzić współczucia. Nagle odmówił jakichkolwiek wyjaśnień. Czuł, że w oczach wszystkich i tak był stracony, a wszelkie relacje, jakie zdołał nawiązać, straciły już jakiekolwiek znaczenie... i to go najbardziej bolało. Mężczyzna dość mocno otarł się czołem o chropowatą powierzchnię, na której leżał, przez co w okolicach czoła oraz skroni powstała powierzchowna rana w postaci lekko zdartej skóry. Sam wymierzał sobie karę za swoje zachowanie.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-02-08, 03:20   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Nicholas miał dużo cierpliwości, w oczekiwaniu na odpowiedź. W między czasie spojrzał w stronę Rebecci, gdzie rebelianci mieli trochę problem ze wstrzyknięciem mutazyny kobiecie, ale koniec końców wykonali jego polecenie. Wtedy odezwał się jaszczur, przyznając do strachu jaki nim zawładnął. Dając tym samym do zrozumienia, za kogo go uważano. Za kogo on sam się uważa.
- Jesteś i człowiekiem i mutantem. Jesteś taki sam jak my wszyscy, tylko inaczej obdarzony. Musisz tylko pozwolić sobie pomóc. Nikt z nas nie przewidział takiego rozwoju zdarzeń, że zaczniesz atakować kogokolwiek a potem uciekać.
Popatrzył na niego z góry, mówiąc spokojnie ale z poważnym tonem. Na chwilę, robiąc przerwę.
- Przestań wycierać głową podłogę, bo w ten sposób niczego nie osiągniesz. Dam Ci szansę, byś mógł się poprawić, ale pod warunkiem, że nie odwalisz więcej takiego numeru i znajdziesz kogoś, kto Ci pomoże zapanować nad mocą. W przeciwnym wypadku, każe odciąć Ci ten wielki ogon.
Nie chciał go straszyć ale to jedynie możliwa opcja uświadomienia mu, jaka może go czekać kara za ponowny wybryk na którymkolwiek członku Bractwa czy Rebelii. Ma mu to pozwolić na przeanalizowanie swojego czynu, skoro zachowywał świadomość i jak widać, pamiętał co robił.
- Swoim agresywnym zachowaniem, naraziłeś życie dwóch ważnych osób. Lidera Rebelii i reprezentanta Bractwa. Zdajesz sobie sprawę z tego, co by było, gdyby jedno z nas zginęło z Twojej szczęki albo ogona?
Zapytał, choć możliwe że odpowiedź byłaby jednoznaczna. Jeżeli mutant zrozumiał co Nicholas mu właśnie powiedział.
[Profil]
  [AB+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-08, 14:38   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Mimo tego, że w pomieszczeniu przebywało więcej osób, Christopher skupiał się jedynie na Nicholasie. Z ziemi niewiele było widać, a i z rozejrzeniem się jaszczur miał problemy. Na pewno jednak wiedział o obecności Penelope, gdyż ta swoim protestem przed wstrzyknięciem jakiejś substancji jasno dawała o sobie znać. Pech chciał, że oni oboje byli związani, jednak gdyby tylko Chris posiadał identyczne więzy jak tamta kobieta, z pewnością nie miałby większych problemów z uwolnieniem się. Mógłby chociażby przegryźć więzy na rękach.
Na chwilę obecną jednak nie w głowie były mu ucieczki, gdyż szybko zrozumiał, że szarpanie się w niczym nie pomoże. Albo musiałby wymyślić coś innego, albo na dobre odpuścić. Mutant słuchał wszystkiego, co Nicholas do niego mówił. Nie przerywał mu, choć kilka razy otworzył usta, zamierzając to uczynić. Miał znaleźć kogoś, kto pomoże mu zapanować nad mocą? Przecież to musiałby być ktoś podobny do niego. Z podobną mutacją, którą ktoś rozumie. Zdaniem mutanta nikt inny nie byłby w stanie temu podołać. Straszenie w postaci ucięcia ogona za podobny wybryk było za to bardzo dosadne, ale i jasno podkreślało możliwe konsekwencje. Nicholas nie krył się z tym, jak poważny był to temat i nie koloryzował go.
— Ogon odrośnie, to nic nie da. - mruknął obojętnie. Pozbawienie go ogona na pewno byłoby bardzo bolesne, ale z dużym prawdopodobieństwem nie rozwiązałoby problemu, który wciąż pozostawałby w głowie mężczyzny. Sytuacja mogłaby się powtórzyć mimo poniesionej kary. Christopher był jednak bardzo spokojny i opanowany i wyglądało na to, że wiedział o tym, co zrobił i do jak wielkiego zła się przyczynił.
Był spokojny do czasu, aż Nicholas wspomniał o tym, co Christopher zrobił i jak tragicznie mogło się to wszystko zakończyć... Mutant nagle wyszczerzył gniewnie kły, a w jego złotych ślepiach ujawniła się furia. Chris mimo bycia związanym zerwał się z ziemi i znalazł się w pozycji siedzącej, patrząc wprost w oczy Nicholasa. Gdyby tylko nogi mężczyzny były w zasięgu jego kłów, z całą pewnością doszłoby do próby ataku. Jeśli Nick zdołał się odsunąć na czas, jaszczur wykrzyczał:
— Tak, zdaję sobie sprawę! Przestań ciągle wspominać o tym ataku! Wiem co zrobiłem i będę tego żałować do końca swojego życia! Nie chciałem tego zrobić. Nie chciałem nikogo skrzywdzić..! Zrozum to wreszcie..! - z jego gardła wydobył się złowrogi warkot wymieszany z syczeniem, mimo iż na twarzy po chwili bardziej było widać rozpacz niż wściekłość. Mięśnie mutanta były napięte, a w okolicach przedramion od nadgarstków do łokci pojawiły się kolce, które w żaden sposób nie były zabezpieczone, gdyż jeszcze chwilę wcześniej ich tam nie było. Ich umiejscowienie oraz więzy uniemożliwiały jednak użycie ich.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-02-08, 16:16   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Ach tak? Interesujące.
Nie ukrywał zaskoczenia tą informacją. O ile odcięcie bywa bolesne na żywca, to tak samo musi boleć jego odrastanie. Ciekawe jednak w jakim tempie ten ogon może odrosnąć. A jeżeli to prawda, że ten mutant posiada aż takie zdolności regeneracyjne, to czy to samo jest z jego kończynami? Katować go więcej nie zamierzał. Pamiętał tez to jego spojrzenie, kiedy w ostatnich chwilach szarpania się, Christopher otrzymał zastrzyk uspokajający, silnej dawki.
Jednakże, widząc jego reakcję na swoje słowa, Jaszczur podniósł się do pozycji siedzącej i zaczął się na niego wydzierać. Tak, Nicholas odsunął się na krok od niego, ale patrzył cały czas z góry niewzruszony jego słowami.
- Skończyłeś? Właśnie pokazujesz jak łatwo można wyprowadzić Cię z równowagi. Nie panujesz nad emocjami i to Cię gubi, pozwalając budzić się Twojej zwierzęcej naturze. Jeżeli się nie uspokoisz, każę założyć Ci kaganiec. A zakładam że to nie jest nic przyjemnego.
Pomimo ran, kucnął przed Jaszczurem, znajdując się w bezpiecznej dla siebie odległości. Tak, by teraz byli w miarę na równi siebie.
- Jeżeli nie zaczniesz pracować nad sobą i nie będziesz szukał pomocy, DOGS znów Cię złapie i wrócisz na śmietnik z jakiego Cię wyciągnęliśmy. Wystarczą dwa słowa, a mogę jeszcze zmienić nastawienie do Ciebie. Bo w tej chwili jesteś niebezpieczny i zagrażasz nie tylko sobie, ale i całemu otoczeniu.
Wyjaśnił mu na spokojnie, nie wydzierając się tak jak zrobił to Jaszczur. Nicholas nawet nie miał na tyle sił, by jeszcze się z nim sprzeczać słownie. Wiedział, że nie jest mu łatwo. Widział to w jego oczach wcześniej jak i teraz. Dlatego daje mu szansę, by mógł ten błąd naprawić. Sprawdzał go, jak daleko sięga jego opanowanie. Ale jak widać, szybko mutant popadał w gniew. Może te dwa znaczące słowa, coś zmienią? Czy wie o co chodzi Nicholasowi? Grenville ani razu nawet nie nazwał go potworem.
[Profil]
  [AB+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-08, 22:52   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Wydawało się, że gdyby nie więzy trzymające jaszczura w jednym miejscu, sytuacja z sali zabiegowej powtórzyłaby się i mutant ponownie zaatakowałby mężczyznę. Chris pokazał swoją złość, podkreślił ją nawet swoim syczeniem, a tymczasem Nicholas... nic sobie z tego nie zrobił. Nie odwzajemnił kierowanego do niego gniewu i jego postawa w ogóle się nie zmieniła. Świadomie lub też nie - dzięki temu nie nakręcił mutanta jeszcze bardziej i po krótkim "Skończyłeś?" Christopher najzwyczajniej zamilkł, wciąż jednak wpatrując się w jego postać nieprzyjaznym wzrokiem. Kolejne słowa tym bardziej dały ogoniastemu do myślenia, że postępując w ten sposób właśnie prezentował sobą to, czego rzekomo sam w sobie nienawidził - brak kontroli nad emocjami i tym samym swoją mutacją.
Po chwili przestał patrzeć na Nicholasa wilkiem i po prostu spuścił wzrok, gdy ten kucnął w bezpiecznej odległości. Na pewno Christopher poczuł się dzięki temu odrobinę swobodniej, kiedy już nie stał nad nim mężczyzna, którego jawnie się obawiał. Pewnie też wzmianka o kagańcu miała w tym swój udział i ogoniasty poprzez unikanie kontaktu wzrokowego okazał uległość.
Mutant westchnął i kolce na jego przedramionach zniknęły. Chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią. Wszystko co mówił Nicholas było prawdą i Christopher nie miał jak temu zaprzeczyć.
— ... Masz rację... Przepraszam Cię. Przepraszam za wszystko, co Wam zrobiłem. Nie chciałem skrzywdzić kogoś, kto uratował mi życie i zabrał z tamtego piekła. Tak nie postępuje przyjaciel. To wszystko stało się wyłącznie z mojej winy. Nie panuję nad sobą i wiem, że jestem niebezpieczny, ale... chciałem po prostu być przy Was. Czuć się jednym z Was. Mogłem Was wcześniej jakoś ostrzec, powiedzieć choć słowo i... może wtedy by się to nie wydarzyło. Moje przeprosiny nie cofną czasu, nie zaleczą tych wszystkich ran, wspomnień... Jestem gotów ponieść tego konsekwencje. Chciałbym móc to jakoś naprawić. Jestem gotów na wszystko, by nikt więcej nie cierpiał z mojej winy. - powiedział, w końcu unosząc wzrok i patrząc na Nicholasa zupełnie inaczej niż do tej pory. Nie wściekał się, nie rozpaczał. Był opanowany i znał wagę każdego wypowiedzianego tutaj słowa, nie wypowiadając ich pod wpływem silnych emocji jak to robił dotychczas. Mutant po wszystkim schylił pokornie głowę. Brzmiał wyjątkowo szczerze i prawdopodobnie bardzo wziął sobie do serca wcześniejsze słowa Nicholasa o tym, że powinien znaleźć kogoś, kto nauczyłby go panować nad jego drugą naturą. Jeśli to lub chociażby ucięcie ogona sprawi, że ludzie w jego otoczeniu będą bezpieczni, zgodzi się na takie rozwiązanie. To właśnie na nich mu najbardziej zależało.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-02-09, 12:36   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Nicholasa nie ruszało zachowanie i warczenie mutanta, który w tej sytuacji i tak był na przegranej pozycji. Nie dość, że związany to jeszcze tutaj znajdowało się więcej osób niż ich dwójka.
Grenville poczekał cierpliwie aż ten pozbiera myśli swoich jaszczurzych komórek i powie to konkretne słowo. Które po chwili wypowiedział. Przeprosił żałując całego zdarzenia, już w miarę lepszym tonie niż wcześniej. Nie warczał, nie syczał, ale normalnie przyznał się do błędu i że tego nie chciał. Lecz co się stało, się nie odstanie. Nicholas i Imari i tak będą meli blizny po ranach jakie im zafundował tutejszy mutant.
Gdy skończył, Nicholas posłał mu lekki uśmiech. Jakby był zadowolony ze słów Jaszczura.
- Wiem jak bardzo trudne jest przyznanie się do winy i wypowiedzenie słowa "przepraszam". Najważniejsze, że ja i dziewczyna przeżyliśmy ten Twój atak. I teraz zobacz, można rozmawiać normalnie, nie warcząc i nie uwalniając swojej zwierzęcej natury?
Po tych słowach Nicholas wstał, skrzywiwszy się, łapiąc za bok. Bolało jeszcze przy mniejszych wysiłkach. Ale tym razem nie szarżował z raną i bardziej uważał.
- Niebawem będzie podział mutantów i część z nich zabieramy do siebie, do Rebelii. Masz czas by się zastanowić, gdzie chcesz dołączyć. Dziewczyna którą zaatakowałeś, reprezentuje Bractwo i zabierają do siebie pozostałych uratowanych. Ci co nie wybiorą lub stwierdzą, że wolą żyć z dala od naszych ugrupowań, zawieziemy tam, gdzie będą chcieli.
Przedstawił mu wstępnie informację co mają dalej w planie zrobić. Bo przydałoby się już zacząć mutantów odwodzić do konkretnych miejsc. Być może oni jako Rebelia tutaj pozostaną, gdyż w barze nie mają zbyt wiele miejsca na przyjęcie chętnych.
- Jeżeli obiecasz mi być grzeczny i więcej nikogo nie zaatakujesz, pozwolę by Cię jeszcze dzisiaj rozwiązano.
Dodał.
[Profil]
  [AB+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-09, 17:23   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Dla mutanta nie było najtrudniejsze powiedzenie słowa "przepraszam", a pogodzenie się z tym, co się stało i zaakceptowanie racji Nicholasa. Christopher początkowo widział w nim wroga i mimo iż ten darował mu życie, ogoniasty wciąż traktował go jako zagrożenie. Bardzo możliwe, że słusznie, gdyż Nicholas miał pełne prawo być na niego zły. Okazał mu jednak łaskę, jaką w takich momentach potrafili okazać tylko nieliczni i na którą Chris z całą pewnością nie był przygotowany, mając za sobą wielomiesięczny pobyt w Dzielnicy. Tam nauczył się strachu o życie przy najdrobniejszych przewinieniach. Nicholas bardzo się różnił od kundli, z jakimi Chris miał tam styczność.
W czasie rozmowy wiele się zmieniło. Jaszczur ostatecznie otworzył się przed dowódcą Rebelii. Powiedział na spokojnie, co mu leżało na sercu, przyznał się do winy i przeprosił. Miał wyrzuty sumienia, o czym świadczyły łzy na sali zabiegowej, jego słowa sprzed chwili oraz nienaruszone jedzenie przyniesione ze stołówki.
Mutant wysilił się na nikły uśmiech, gdy Nicholas stwierdził, że jak ogoniasty chciał to potrafi rozmawiać normalnie, bez szczerzenia kłów jak zwierzę. Coś w tym było.
— Tak, teraz to widzę. Powinienem jeszcze porozmawiać z tamtą dziewczyną, ale nie wiem, czy po tym wszystkim chciałaby mnie jeszcze widzieć. I czy to rozsądne... - powiedział z zamyśleniem, ze spuszczoną głową. Może powinien to uczynić dopiero wtedy, gdy nauczy się kontrolować mutację i będzie mieć pewność, że to się już nigdy więcej nie powtórzy? Z niektórymi rzeczami nie należało się spieszyć.
Nie umknęło jego uwadze, że mężczyzna miał problem ze sprawnym poruszaniem się. Proste czynności stawały się dużo trudniejsze, gdy trzeba było uważać na rany oraz bandaże. Christopher nie widział wszystkich jego obrażeń, ale łatwo było wywnioskować, że było z nim źle.
Wysłuchawszy możliwych opcji dołączenia do grup, Christopher posłał zmieszane spojrzenie, niewiele rozumiejąc. Czym było Bractwo? Czym była Rebelia? Niewtajemniczony mutant mógł tylko zgadywać. Domyślał się, że prawdopodobnie wszystko zostanie dokładniej wyjaśnione w trakcie podziału, gdyż nie było sensu tego tłumaczyć każdemu mutantowi z osobna. Wskazówką dla Chrisa była wiedza, iż mężczyzna, z którym rozmawiał, należał do Rebelii, a dziewczyna opatrująca rany była z Bractwa. To mógł być już jakiś czynnik, który mutant mógł wziąć pod uwagę w czasie podejmowania decyzji.
— Przemyślę to. - zapewnił Christopher. W sumie nie miał tu nic lepszego do roboty... Mógł co najwyżej liczyć pajęczyny. — Będę tutaj tak długo, ile będzie to konieczne. Mogę spędzić tutaj nawet miesiąc, jeśli da to innym gwarancję bezpieczeństwa. - odparł zdecydowanym tonem. Nie zależało mu na tym, aby wyjść jeszcze tego dnia. Wciąż skupiał się na dobru pozostałych. Poza tym swoje narobił i chciał odczuć tego konsekwencje.
— ... Ale postaram się nie sprawiać więcej problemów. Nie chcę tego kagańca. - mruknął pod nosem. Chciał zachować te resztki godności, jeśli jakaś się gdzieś uchowała. Nie był zadowolony z faktu bycia związanym i zamkniętym w jakimś brudnym kantorze, lecz warunki tutaj były poniekąd podobne do tych panujących w DOMie i mutant był do nich przyzwyczajony. No, pomijając te więzy, gdyż z nimi styczności raczej nie miał. Nie mógł się przez nie podrapać ani wygodniej położyć. Trochę uporczywe.
— Mam jeszcze pytanie... lub dwa. Wiadomo jak tamta dziewczyna się czuje? I jak... Ty się czujesz? - zapytał zmartwiony, nawiązując do zaobserwowanych przez niego trudności z poruszaniem się. Martwiło go, że tamta ugryziona kobieta tutaj nie przyszła. Może było z nią jeszcze gorzej? Christopher nie pamiętał całego przebiegu wydarzeń, a jedynie jego urywki. Wiedząc jednak o sile swoich szczęk, ogona, a także o ostrości pazurów, wciąż uznawał to za cud, że mężczyzna przed nim przeżył ten atak.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5