Poprzedni temat «» Następny temat
Can you save my heavy dirty soul?
Autor Wiadomość
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-16, 22:55   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Nie wiem, co mną kierowało. Nerwy... Nerwy chyba wzięły nade mną górę. Bo w sumie jak inaczej mogłam zareagować, widząc przed sobą - w moim bezpiecznym azylu - mężczyznę?
Dalej co prawda do końca nie wiedziałam, czemu tak bardzo się tego bałam. Bo przecież... Przecież nie mogło chyba chodzić tylko o nauki mojego wujostwa, prawda?
A tym samym - tu było inaczej. Jego dotyk mnie nie brzydził, wręcz zdawał się czasem dziwnie kojący. I choć głupie serce wciąż wołało o więcej, tak przytłumiony umysł głośno krzyczał "stop". Chyba... Chyba właśnie teraz mój umysł przejmował kontrolę.
Nie mogłam zapanować nad swoimi emocjami. Widząc go takiego rozkojarzonego, widząc, jak moja reakcja sprawia mu ból, widząc... Że coś tu się jednak musiało dziać, nawet, jeśli nie było to fizyczne.
Ja... Ja nie wiedziałam co robić. Nie chciałam nikomu komplikować życia. Nie chciałam go komplikować sobie. Mogłabym przysiąc, że moje oczy się lekko zaszkliły a moje ciało zaczynało drżeć, gdy zaczynałam oddychać zdecydowanie za szybko.
- Ja.. Ja... - Mruknęłam, nie bardzo wiedząc, gdzie powinnam skupić swój wzrok. Widziałam tę wyciągniętą dłoń i nie wiedziałam jak na nią zareagować - przez dłuższą chwilą wpatrując się w jego paznokcie i samej wątpiąc... W ostatnią noc.
Najgorsze, że z tego stresu nie byłam w stanie od razu przetworzyć słów, które mówił. Co? Spaliśmy ze sobą?
- Nie... - Mruknęłam, kręcąc z niedowierzaniem głową i zaczynając się już hiperwentylować. W swojej głowie musiałam kilkukrotnie powtórzyć każde słowo, które padło z jego ust, nim... Nim w końcu zrozumiałam,
Z całą pewnością, po tej chwili zwątpienia - mężczyzna mógł zauważyć nagły przyrost ulgi na mojej twarzy. Mimowolnie przestałam się spinać, niemal w tej samej chwili uderzając głową o posadzkę. - Ał... - Mruknęłam, podnosząc dłoń do swojej potylicy, po chwili drugą, drżącą rękę unosząc ku jego wyciągniętej dłoni, by móc w końcu wstać. Skrzywiłam się lekko, gdy tylko postawiłam się w jakimkolwiek pionie, czując jak mój brzuch zaczyna wariować. Jednak - jak to już na mnie przystało - nie chciałam pokazać, jak bardzo źle się czuję - nawet, jeśli zapewne już cała zzieleniałam. - Ja... Przepraszam, ale ja... Ja... - Nawet nie wiedziałam, jak się wytłumaczyć, czując coraz większy ścisk w żołądku. Może... Może to tylko wina stresu i wcale nie wróży tu żadnego pawia? - To dla mnie coś... Coś nowego, Scott... - Wyznałam po chwili z wymalowanym wstydem i zmartwieniem na twarzy. Serio, nie miałam pojęcia jak się zachować. Nie miałam pojęcia co myśleć. A co najgorsze - chyba jednak nie byłam w stanie dłużej tu ustać.
- Ja... Przepr... - Nawet nie zdążyłam dokończyć, gdy poczułam, jak cała zawartość mojego żołądka zaczęła się zbierać i wędrować coraz wyżej i wyżej. Musiałam go minąć - zapewne odpychając go większą siłą, niż sama bym się podejrzewała, by już po kilku chwilach wpaść do własnej łazienki i przytulić się do porcelanowego tronu.
Cóż. Przynajmniej nie czeka mnie aż tak tragiczne sprzątanie po poprzednim wieczorze, no nie?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-05-16, 23:11   
   Multikonta: Dale/James


Jasne, jej nerwy były całkowicie zrozumiałe. Scott w ogóle był raczej rozumnym chłopakiem, nie sprawiało mu wielkiej trudności stawianie się w czyjejś sytuacji. Dlatego był w stanie to wszystko zrozumieć, inna sprawa, że naprawdę się bał.
Był przerażony tym, że to wszystko może się skończyć tylko na tej nocy, że nigdy więcej tego nie powtórzą i nie będzie tych 'kolejnych razów', które przecież sobie obiecywali. Czym jednak są obietnice pod wpływem alkoholu? Dla niego to znaczyło wiele, tylko czy dla niej też?
Ciągnęło go do niej jak cholera, nie chciał jej stracić, przecież dopiero co ją poznał, dopiero co ją zdobył... Przynajmniej tak mu się wydawało, życie jednak szybko to wszystko zweryfikowało.
Nie mógł tego słuchać, nie mógł na nią patrzeć w takim stanie. Była zawstydzona, przerażona, zakłopotana i w ogóle... Kurwa, chyba wszystko naraz. Nie mógł znieść tego, że to z jego powodu i tego, że... Caroline żałuje tego, że wpuściła go swojego mieszkania, oraz pozwoliła mu się zbliżyć do siebie.
Westchnął cicho i spuścił wzrok, by wysłuchać kolejnej części jej jęków, oraz hiperwentylacji. Nie za bardzo wiedział co powinien na to wszystko powiedzieć, jak ją uspokoić, cokolwiek.
Było mu po prostu głupio tutaj teraz stać, czuł się jak ostatni kretyn, ale chęć zostania przy niej tak długo jak to tylko możliwe była silniejsza. Dlatego... No cóż, nie ruszył się z miejsca.
Przynajmniej do momentu, gdy dziewczyna złapała wreszcie jego dłoń i podniosła się do góry z jego pomocą tylko po to, by po chwili mocno go odepchnąć i pobiec do toalety w wiadomym celu.
Wywrócił tylko teatralnie oczami i pokręcił głową z niedowierzaniem.
To... Ona była tak strasznie pokręconą osobą, a przy tym wszystkim tak cholernie uroczą, Scott... Kompletnie nie wiedział co o tym wszystkim myśleć.
Przeszedł do salonu i zebrał wszystkie talerze, śmieci, które wczoraj pozostawili. Poodkładał je do kuchni, tak, by choć trochę ogarnąć ten chaos, by ją odciążyć.
Nalał szklankę wody i oparł się o ścianę w pobliżu drzwi do łazienki.
- Ehm... Wszystko w porządku...? - zapytał nieśmiało. Co miał zrobić? Nie wiedział nawet, czy to nie była ta chwila w której powinien opuścić jej mieszkanie, ale z drugiej strony... Nie obrazi się, jeśli tak po prostu sobie wyjdzie? Nie potrafił jej zrozumieć dlatego, um... Dlatego stał jak ten pieprzony kretyn z tą cholerną szklanką wody przeznaczoną dla niej i nie miał pojęcia co zrobić dalej.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-16, 23:54   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Zdawałam sobie sprawę, jak to wszystko musi źle wyglądać - tym bardziej, gdy sama nie do końca pamiętałam, na czym skończył się poprzedni wieczór. Nie zmieniało to jednak mojego podejścia do bruneta. To przyciąganie działało obustronnie. Tak, jak on czuł dziwną chemię w stosunku do mnie, tak i ja nie chciałam przerywać tej specyficznej więzi. Było w tym coś niezwykłego, było w tym bardzo wiele niezrozumiałego. Ale... Czy mogłam cokolwiek na to poradzić?
Nie byłam w stanie zapanować nad reakcjami mojego ciała - niezależnie od tego, czy tyczyło się to wyuczonych mechanizmów obronnych, czy fizjologii mojego ciała, zdecydowanie nieprzyzwyczajonego do takich ilości alkoholu.
Co najgorsze - w mojej obecnej pozycji nawet nie miałam czasu czy sił w jakikolwiek sposób tego przemyśleć.
- Nie... - Rzuciłam tylko między kolejnymi konwulsjami, słysząc jego pytanie zza framugi drzwi. Bo chyba nie było tajemnicą, że nawet nie zdążyłam za sobą zamknąć drzwi do łazienki?
Czułam się paskudnie i miałam wrażenie, że zaraz wypluję wszystkie swoje wnętrzności. Czy kac serio aż tak bardzo daje w kość? Bo przecież... Tak, znałam to z definicji książkowych, ale chyba pierwszy raz w moim życiu - to ja umierałam z tej przypadłości imprezowiczów.
Może jednak wcale nie polubię się z procentami?
Czułam, jak całe moje ciało drży. Jak na zmianę robi mi się gorąco i zimno. Jak moja głowa zaczyna pękać od tępych uderzeń gdzieś pod czaszką. Jak ścisk w żołądku wcale nie ustępuje. Czułam, jak łzy ciekną po moich policzkach - już z bólu. To chyba wcale nie było warte tej wieczornej imprezy...
A przecież nawet nie zdążyłam złapać jeszcze moralniaka, no nie?
- Umieram... - Mruknęłam w końcu, szlochając żałośnie nad toaletą. Jak bardzo żałosne mu się mogło to nie wydawać - ja dokładnie tak się czułam, i za żadne skarby nie wiedziałam, jak teraz z tym walczyć...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-05-17, 00:48   
   Multikonta: Dale/James


Nie wyglądało najlepiej, ale w sumie było w normie. Serio rozumiał jej przerażenie, przecież spiła się wczoraj prawie do nieprzytomności. W sumie nawet czuł się winny - nie powinien z nią tyle chlać, przecież doskonale wiedział, że Caroline nie jest osobą, która może dużo wypić. To po prostu było widać, ale... Podobnie jak i ona dał się ponieść chwili, tak dobrze było mu w jej towarzystwie, alkohol tylko to wszystko potęgował i... stało się.
Już teraz przeżywał kaca moralnego, chociaż próbował to w sobie jakoś stłumić. Nie miał jej oczywiście za złe tego, że poszła zwymiotować. Jasne, naturalna reakcja organizmu - był przecież barmanem, nie takie rzeczy widział. Poza tym przez całe swoje życie wypił hektolitry alkoholu i zmagał się nie z takimi kacami. Rozumiał to, po prostu to rozumiał.
Odpowiedziała mu, a on podrapał się po potylicy trochę zakłopotany całą tą sytuacją w której się znalazł. Nigdy jeszcze tak nie miał - wstyd i podobne emocje były mu całkowicie obce, a teraz? Teraz po prostu... Wszystko było inaczej, ale przecież przy niej wszystko było kompletnie inne.
W końcu podjął decyzję. Wszedł bezceremonialnie do łazienki i postawił na umywalce szklankę z wodą. Odgarnął jej włosy na kark i chwycił je tak, żeby ich sobie czasem nie obrzygała.
- Nie ważne jak głupio się teraz czujesz. Widziałem nie takie rzeczy, serio. Po prostu wyrzuć to z siebie wszystko, a ja za chwilę zadbam o to, żebyś poczuła się lepiej. - w końcu nie był typem mężczyzny, który zostawi ją w takiej sytuacji. Nie czuł obrzydzenia, czy czegokolwiek w tym rodzaju. Pomógłby jej we wszystkim - również przytrzymanie włosów i walka z jej kacem nie była mu straszna.
Po prostu... Pragnął przy niej być i ratować ją z każdej opresji. Nawet z takiej z pozoru błahej... No, chociaż w tej chwili Caroline z pewnością nie użyłaby określenia 'błaha'.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5