Poprzedni temat «» Następny temat
JACUZZI
Autor Wiadomość
Jeremy Blood



Czasami zwycięzca to marzyciel, który nigdy nie odpuścił

Kły z jadem paraliżującym, trujący oddech

60%

faceci? XD





name:

Jeremy Blood

alias:
Sweet Poison

age:
27 lat

Wysłany: 2017-12-09, 18:56   JACUZZI

[Profil]
   
 
Jeremy Blood



Czasami zwycięzca to marzyciel, który nigdy nie odpuścił

Kły z jadem paraliżującym, trujący oddech

60%

faceci? XD





name:

Jeremy Blood

alias:
Sweet Poison

age:
27 lat

Wysłany: 2017-12-10, 14:27   

Wprowadziłem dziewczynę oraz chłopaka do pokoju bez okien w którym znajdowało się jacuzzi. Za mną popełzła Tessi którą najwidoczniej zaciekawili "goście". Gryzła mnie już tyle razy że już zrezygnowała z prób zastraszenia mnie i podporządkowania. Była więc moim zwierzątkiem domowym. Nad wyraz posłusznym rzekłbym.
-Tessi nie rusz- Powiedziałem w jej stronę kiedy ta już przymierzała się do ataku na nogę dziewczyny. Jakby ją ukąsiła miałbym nie lada problem bo coś takiego jak odtrutki nie da się znaleźć w moim domu. Bo i po co mi jak i tak jestem odporny na trucizny? Ułożyłem delikatnie chłopaka na podłodze a dziewczynę puściłem i cofnąłem parę kroków do tyłu.
-Uspokój się dziewczyną nie chcę zrobić wam żadnej krzywdy. Tylko żebyście się umyli- Powiedziałem podchodząc do drzwi tyłem. Nie miałem zamiaru rozbierać tego dzieciaka. Czułbym się jak pedofil a uważam że takich trzeba wsadzić za kraty i nie wypuszczać.
-Poczekam za drzwiami- Stwierdziłem biorąc kobrę na ręce i wychodząc szybko z pomieszczenia które następnie zakluczyłem. Usiadłem sobie pod drzwiami głaszcząc zwierzątko i nasłuchując co dzieje się w środku pomieszczenia. Zaraz jednak uświadomiłem sobie że nie mają ciuchów na zmianę więc pobiegłem po jakieś dwie bluzki i spodnie dresowe które wrzuciłem do środka razem z ręcznikami dosłownie sekundę potem zamykając ponownie drzwi na klucz.
[Profil]
   
 
Ivette Turner



x

Przemiana w sokoła wędrownego

73

Lodówka Jeremy'ego





name:

Ivette Turner

alias:
Ave

age:
21 lat

Wysłany: 2017-12-10, 15:11   

Teraz zyskała już odpowiedź, na wcześniejsze zadane pytanie. Tak. Tego mężczyznę chyba totalnie popierdoliło. Nie dość, że zabrał dwóch złodziei do jacuzzi, to na dodatek miał węża? I to nie byle jakiego węża, bo kobrę. Skąd, do cholery, on go wytrzasnął? I czy miał na niego pozwolenie? Ta sytuacja robiła się jeszcze dziwniejsza…
Dopiero po chwili do niej dotarło, jak wyglądało pomieszczenie, do którego ich zaprowadził, a raczej zaniósł. Nie za wielkie, a na dodatek, nie było tam okien. Nie, nie, nie. Na to nie mogła pozwolić. Chciała go uderzyć, lecz w tym samym momencie, on ją puścił. Cicho jęknęła i zaczęła się podnosić. Zmarszczyła brwi, gdy mężczyzna kazał się jej uspokoić i pokazała mu środkowy palec.
Gdy mężczyzna zaczął zamykać drzwi, dziewczyna jakby dostała zastrzyk adrenaliny. Podbiegła do drzwi i chciała je otworzyć, ale przeciwnik okazał się szybszy. Drzwi już były zamknięte na klucz. Mimo tego jeszcze parę razy szarpnęła za klamkę.
- Wypuść nas stąd! Słyszysz?! – Zaczęła uderzać pięściami w drzwi, a po chwili usłyszała kroki mężczyzny. Czyżby zamierzał ich tam zostawić? Na jak długo? Cofnęła się. Czuła, że siły znowu zaczęły ją opuszczać. Zerknęła na Rhydiana i do niego podeszła. Uklęknęła tuż przy nim, a jego głowę dała na swoje kolana. Prawą dłoń położyła na jego lewym barku i delikatnie nim potrząsnęła.
- Rysiu… - Wyszeptała. – Obudź się…
Instynktownie podniosła głowę, a prawą dłoń zabrała z barku Ryśka i sięgnęła po sztylet, gdy tylko usłyszała, jak otwierają się drzwi. Na chwilę pojawiła się dłoń mężczyzny, w której trzymał ciuchy.
Rzuciła sztyletem. Miała pecha, bo mężczyzna w tym samym momencie schował dłoń i ponownie zamknął drzwi, zostawiając ręczniki i ciuchy.
Delikatnie odłożyła jego głowę na ziemię i ponownie wstała. Nawet nie zerknęła na ciuchy, tylko zabrała sztylet. Mógł się okazać jeszcze przydatny. Ponownie podeszła do przyjaciela i usiadła tuż przy nim.
[Profil]
 
 
Rhydian Naurielith


xxx

xxx

37%

brak





name:

xxx

alias:
xxx

age:
xxx

Wysłany: 2017-12-12, 23:28   

Myśleli, że był nieprzytomny? Chciałby. Tak bardzo pragnął chociaż raz się wyłączyć i odpocząć. Przemiany to żaden odpoczynek, to katorga. Także i teraz chociaż nie miał kontaktu z ciałem, to przeniósł się do świata gdzie mieszkał on, stwór.
W jednej chwili stał przed mężczyzną i chciał pomóc Iv, a w drugiej był tutaj. Miejsce to było jedną wielką otchłanią pozbawioną kolorów. Rhydian miał wizualizację swojego ciała, ale nie czuł, że oddycha, ani nie czuł bólu.
- Co się stało? - Usłyszał za plecami i odwrócił się by spojrzeć duchowi w oczy. Bał się, bardzo się bał. Czy był w tej chwili wilkiem? Ale stwór również wyglądał na zaskoczonego.
- Czemu obaj nie mamy dostępu do ciała? - Zapytał ponownie, a potem pojawiły się drzwi i przekroczył je znikając Rhydianowi z oczu.

***

Chłopak ocknął się czując pulsujący ból na twarzy. Nie czuł się najlepiej. Ogon dotychczas schowany pod ubraniem, teraz się wysunął analizując otoczenie.
- Lilith? - Wydusił automatycznie i ugryzł się w język. Iv znała jego... chorobę? Tak, to dobre określenie, ale mimo to bał się odtrącenia.
- Cześć ptaszyno. - Westchnął i otworzył oczy. Było wiele do wyjaśnienia, ale był obecnie zajęty skupianiem się na tym, by się nie przemienić i nie rozszarpać wszystkich wokół.
Wdech, wydech...
- Gdzie jesteśmy? - Zapytał po kilku minutach rozglądając się po pomieszczeniu i nie mogąc się powstrzymać przytulił kruszynkę do siebie. To go uspokajało i czuł się przy niej bezpiecznie. Pomagało również w kontrolowaniu mutacji.
- Nic ci nie jest? - Przerażony zaczął się jej bacznie przyglądać w poszukiwaniu obrażeń. Serce zaczęło bić szybciej i szybciej, a on zaczął się "nagrzewać" podejrzewając właściciela domu o najgorsze rzeczy.
- Zrobił ci krzywdę?! - Zapytał lekko podnosząc ton.
[Profil]
 
 
Jeremy Blood



Czasami zwycięzca to marzyciel, który nigdy nie odpuścił

Kły z jadem paraliżującym, trujący oddech

60%

faceci? XD





name:

Jeremy Blood

alias:
Sweet Poison

age:
27 lat

Wysłany: 2017-12-13, 19:41   

Kiedy usłyszałem jak coś odbija się od ściany skrzywiłem się i cicho odkluczyłem drzwi by ci mogli w razie czego wyjść nie wyrywając ich przy tym z zawiasów. Ja sam ruszyłem spod nich unosząc Tessi na rękach by zanieść ją do swojej sypialni do której zresztą zmierzałem. Kiedy już tam dotarłem zamknąłem drzwi i po ułożeniu jej na łóżku podszedłem do szafy którą od razu otworzyłem i wyjąłem z niej czarny podkoszulek bez rękawów który to zaraz założyłem. Paradowanie bez koszulki może i było przyjemne oraz fajne jednak nie wtedy kiedy po moim domu paradowała dwójka mutantów którzy byli potencjalnie niebezpieczni. Węża ułożyłem sobie na ramionach i ruszyłem do kuchni z której zabrałem zrobioną wczoraj lazanie i wyłożyłem ją na trzy talerze tak że na dwóch przeznaczonych dla "gości" porcje były dwa razy większe niż moja. Po czym ruszyłem z tymi talerzami do jadalni gdzie ustawiłem dwa z nich koło siebie a trzeci w pewnym oddaleniu. Powróciłem do kuchni by nalać do szklanek soku pomarańczowego oraz po sztućce i ustawiłem to wszystko na stole przy którym zaraz usiadłem. Głaskałem Tessi po łbie czekając na tych ludzi którzy prawdopodobnie nie będą chcieli się wykąpać ale to ich decyzja.
[Profil]
   
 
Ivette Turner



x

Przemiana w sokoła wędrownego

73

Lodówka Jeremy'ego





name:

Ivette Turner

alias:
Ave

age:
21 lat

Wysłany: 2017-12-13, 20:27   

Nerwowo przygryzała wargę, to spoglądając na mężczyznę, to rozglądając się wokół. Nie znosiła małych pomieszczeń. Zwłaszcza takich, w których brakowało okien. Czuła się wtedy bezsilna i zaczynała panikować. Na szczęście, nim znowu Iv zaczęłaby wrzeszczeć, Rhydian się obudził. Nawet się nie przejęła tym, że przyjaciel wypowiedział nie jej imię.
- Witaj z powrotem. – Uśmiechnęła się do niego lekko. Widziała, że mężczyzna próbuje się skupić. Nic w tym dziwnego. Liczyła, że się nie przemieni.
Nim zdążyła odpowiedzieć na jego pytanie, przytulił ją. To ją dopiero uspokoiło. Panika prawie zniknęła, jakby Iv zapomniała, gdzie się znajduje. Odwzajemniła jego uścisk.
- Ten facet nas tu „zaprowadził”. Zdaje się, że to jego jacuzzi. – Wyjaśniła po krótce, gdy tylko odsunęła się od mężczyzny, tym samym tracąc poczucie bezpieczeństwa.
- To chyba ja powinnam Cię o to pytać. To nie ja byłam przed chwilą pozbawiona przytomności. – Na jej twarzy ponownie zagościł uśmiech, starała się powiedzieć to beztrosko, lecz mężczyzna pewnie i tak się zorientował, że w głosie Ave brzmiała troska o niego.
- Rysiu… - Powiedziała. – Nic mi nie jest. Nie denerwuj się. – Dotknęła jego dłoni. Miała nadzieję, że to trochę uspokoi Rhydiana. Spokojnie wpatrywała się w jego oczy, jakby chciała tym samym zapewnić, że mówi prawdę. – Ale… Musimy uważać na tego gościa. Jest mutantem, potrafi wytwarzać truciznę. Ii… Ma węża. – Powiadomiła go. – Kobrę. – Dodała szybko, chwilowo wolała uniknąć dwuznacznych żartów.
Wstała. I w tym samym momencie usłyszała brzęczenie telefonów. Swojego i Rhydiana. Zmarszczyła delikatnie brwi i sięgnęła po komórkę. Szybko odczytała wiadomość, a potem jeszcze raz. Cała blada, spojrzała pytająco na Ryśka. Nie, to niemożliwe. Skąd niby…? Szybko schowała urządzenie do kieszeni, nim znów zdążyłaby zrobić coś głupiego, jak na przykład, rozwalenie owego przedmiotu.
- Musimy się stąd wydostać. – W jej głosie zabrzmiał gniew. – Joder, joder, joder.*
Nie zamierzała dyskutować o tej wiadomości w tym pomieszczeniu. Już wystarczająco czuła się wkurzona. Podeszła do drzwi.
- Otwieraj! – Krzyknęła, po czym mocno szarpnęła za klamkę, a drzwi… Się otworzyły.

*joder - kurwa.
[Profil]
 
 
Rhydian Naurielith


xxx

xxx

37%

brak





name:

xxx

alias:
xxx

age:
xxx

Wysłany: 2017-12-13, 20:47   

Zapewnienia Iv nie sprawiły, że poczuł się spokojniejszy o jej zdrowie. Wciąż był zatroskany. Gdyby ktoś go teraz zobaczył, z pewnością by nie uwierzył. Rhydian był znany z bójek, z agresji i prostego załatwiania wszelkich problemów pięścią.
- Jest mutantem? Robi się coraz ciekawiej... Skąd mutant może mieć tyle pieniędzy? - Interesowało go to, ale niewystarczająco by zignorować sms'a. Jego telefon był stary i potrafił odbierać tylko telefony, ale pasowało mu to i nie oczekiwał cudów od swojego złomu. Komórka była wytrzymała, więc to też plus biorąc pod uwagę jego wyładowania wściekłości.
Powoli czytał wiadomość w myślach nucąc jeszcze znajome dźwięki swojego ulubionego zespołu. Zerknął na telefon Iv. Taka sama wiadomość? Co tu jest grane?
- To jakiś żart? - Zatkało go i to mocno. Ktoś groził? Jemu? Świetnie, jemu można grozić i zwykle ryś miał to głęboko w d, ale kiedy upewnił się, że Iv dostała takiego samego smsa, niemal dostał szału.
Z całej siły zaczął zgniatać telefon, a potem rzucił nim o ścianę i zaczął poprawiać uderzenie swoją pięścią.
- Nikt. Nie. Będzie. Groził. Mojej. Iv! - Warknął cały się gotując. Nagle wszystko zniknęło. Pozostał tylko on i płomienie, które lizały jego ciało.
Wdech, wydech! Nie chcesz chyba skrzywdzić Iv?
Powtarzał sobie to przez cały czas skupiając się na jej głosie, aż nagle powrócił do rzeczywistości. Pomogło, ale na jak długo?
- N-nie dobrze. - Zdążył jeszcze wydusić i za radą dziewczyny przekroczył próg pomieszczenia. Czas się stąd wynosić!
[Profil]
 
 
Jeremy Blood



Czasami zwycięzca to marzyciel, który nigdy nie odpuścił

Kły z jadem paraliżującym, trujący oddech

60%

faceci? XD





name:

Jeremy Blood

alias:
Sweet Poison

age:
27 lat

Wysłany: 2017-12-13, 21:07   

Słyszałem wszystkie krzyki z jadalni co chyba nie zbyt spodobało się Tessi bo rozłożyła swój kaptur i zasyczała niezadowolona. Sam wstałem od stołu by ruszyć w stronę wejścia do jacuzzi spokojnym krokiem. Tam napotkałem gościa którego wcześniej tam zaniosłem i teraz wydawał się być jakoś wyższy. No cóż farciarz z niego nie ma co. Wydawał się być też niezbyt zadowolony tak samo zresztą jak dziewczyna za którą podążał. Korzystając z tego że mnie nie zauważyli bo nie wyszedłem jeszcze na korytarz którym szli powróciłem do jadalni i odgrzanej, pysznie pachnącej lazanii.

//zt do jadalni
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6