Poprzedni temat «» Następny temat
Ivette Turner
Autor Wiadomość
Ivette Turner



x

Przemiana w sokoła wędrownego

73

Lodówka Jeremy'ego





name:

Ivette Turner

alias:
Ave

age:
21 lat

Wysłany: 2017-12-08, 21:16   Ivette Turner

Ivette Alejandra Turner
urodzona w Marbelli 05.05.1997 roku, mieszka w Seattle od 2 lat, przynależy do wolnych mutantów, wizerunku użycza Taylor Marie Hill
historia
Pan Turner miał dość swojego dotychczasowego życia, dlatego też rzucił wszystko i wybrał się do Hiszpanii. Jak się okazało, to była słuszna decyzja – tam bowiem poznał miłość swojego życia, niejaką Anę Marię. Pół roku później wzięli ślub.
Ana Maria wydała na świat czwórkę dzieci, w tym również Ivette – najmłodszą z rodzeństwa. Państwo Turner przez 15 lat zamieszkiwali w tym samym miasteczku, w którym się poznali – w Marbelli. Jak to jednak w życiu bywa, po pewnym czasie małżeństwo zaczęło się sypać – zdrady i kłamstwa były na porządku dziennym. Ze strony hiszpanki. Iv do dzisiaj pamięta jedną z awantur, kiedy to jej ojciec przyłapał żonę na gorącym uczynku. Później był tylko krzyk, wrzask i rozwód. Wtedy przyznano opiekę nad dziećmi Panu Turnerowi.
Kiedy wyjechali z Hiszpanii i zamieszkali w Stanach Zjednoczonych, w stanie Waszyngton, Ivette miała dziesięć lat. W przeciwieństwie do ojca, nie załamała się. Czasami, gdy miała nostalgiczny nastrój, tęskniła za matką. Ale nigdy nie uroniła za nią, ani jednej łzy. Sądziła, że szkoda poświęcać czas kobiecie, która po rozwodzie kompletnie zapomniała o swoich dzieciach, nawet nie próbując się z nimi skontaktować.
Ivette szybko się zaaklimatyzowała, chociaż czasami brakowało jej Hiszpanii. Tamtych ludzi i tamtego klimatu. Pokochała tamten kraj, toteż poprosiła ojca, aby czasem tam wyjeżdżali. Posłuchał jej. Od tamtego czasu, cała piątka leciała tam na wakacje i na ferie. Nigdy jednak nie odwiedzili Marbelli. Trzymali się go, jak najdalej.
Iv uczyła się całkiem dobrze, nauka nie sprawiała jej problemów. Lubiła uprawiać sport i nauczyła się grać na gitarze. Próbowała również gry na pianinie, ale jak stwierdziła – to nie było dla niej.
Gdy Iv miała 14 lat, pewna sytuacja odmieniła jej życie. Cała rodzina wybierała się do pobliskiego miasteczka, na festiwal. Jednakże pokłóciła się o coś z bratem i postanowiła, że nigdzie nie jedzie. Nikt nie zdołał jej przekonać, aby zmieniła zdanie, więc została sama w domu. Zaszyła się w swoim pokoju, na drugim piętrze.
Gdy już zasypiała, poczuła dym. Otworzyła oczy i zeskoczyła z łóżka. Pobiegła do drzwi, a gdy tylko je otworzyła, poczuła żar ognia, który wszędzie się rozpanoszył. Cofnęła się kilka kroków do tyłu i rozejrzała się za telefonem, którego nigdzie nie mogła znaleźć.
Przestraszyła się nie na żarty. Miała wrażenie, że się dusi. Nagle owy pokój zdawał się być mały, mniejszy niż był. Pobiegła do okna i je otworzyła. Nie było nawet mowy o tym, aby przez nie wyskoczyła. A dym się zgęstniał. Myślała, że jej czas nadszedł, że to już koniec. Ale… Nie mogła przecież umierać! Sama nie spostrzegła, kiedy zaczęła się przemieniać.
Powoli zaczęła się kurczyć, a z jej skóry wyrastały pióra. Usta przemieniły się w dziób, a zmysł wzroku się jej wyostrzył. Cała przemiana trwała ok. 2 min i nie należała do najprzyjemniejszych.
Nie miała pojęcia, co robić. Na początku nie wydała z siebie głosu, lecz gdy tylko otworzyła dziób, by zawołać o pomoc, rozległ się dziwny dźwięk. Chciała coś powiedzieć, ale nie potrafiła. Uniosła skrzydła do góry i parę razy nimi zamachnęła. Po krótkiej chwili udało się jej wzbić w powietrze, lecz jeszcze szybciej spadła. Mocno zdezorientowana, spróbowała jeszcze raz.
Udało się jej, dość koślawo wyleciała przez otwarte przez nią wcześniej okno. Gdy tylko wylądowała na ziemi, mimowolnie się przemieniła, czując przy tym dziwne mrowienie. Czuła się wyczerpana – przemiana i wcześniej wywołany stres zabrały jej wiele energii, dlatego dziewczyna zemdlała.
Obudziła się dziesięć minut później, gdy do jej uszły dobiegł dźwięk syren. Sąsiedzi, którzy, kiedy ujrzeli pożar, wezwali straż pożarną. Nie wiadomo co było przyczyną ognia, lecz przez jakichś czas Ivette miała do niego „uraz”.
Nie powiedziała, o tym, że jest mutantką ani rodzeństwu, ani ojcowi. Chciała to zatrzymać tylko dla siebie. Nie czuła strachu, ani nie obawiała się tego, kim jest. Była niezwykle zadowolona i dumna, z tego faktu. Od tamtej pory zaczęła ćwiczyć swoją moc. Chciała w pełni kontrolować swoje przemiany.
Kilka miesięcy po tym, gdy skończyła 15 lat, jej relacje z ojcem zaczęły się stopniowo zmieniać. Na gorsze. O tym, że to była jej wina, zorientowała się dopiero później. Wpierw zaczęła mu pyskować, wykłócać się. Wagary również należały do codzienności. Relacje z rodzeństwem także nie należały do najlepszych. Próbowali ją „nawrócić”, ale Ave była zbyt uparta. Priorytetem było dla niej opanowanie swojej mocy, więc czasami uciekała z domu, tylko po to, aby ćwiczyć tę umiejętność.
Uspokoiła się, gdy miała 17 lat. Zrozumiała, że to nie ojciec był tym złym, a ona. Podeszła do niego i przeprosiła go za wszystko. Myliła się, myśląc, że to naprawi jej wszystkie wcześniejsze błędy. Musiała na nowo zdobyć ich zaufanie, a to okazało się nie takie proste.
Powoli jej cel dobiegał końca. Zaczynało znowu być jak dawniej. Ale pewna sytuacja ponownie zmieniła jej nastawienie.
Oglądali wieczorem wiadomości, była mowa o mutantach. Co zdziwiło Ivette – ojciec nie przełączył programu. Wcześniej ten temat był dla nich tabu – nie rozmawiali o nim, przełączali, gdy mówiono o nich w telewizji. A teraz… Patrzyła, jak ojciec zaczyna się denerwować i wyklinać mutantów. To był dla niej cios w policzek. I jak wcześniej pomyślała, żeby mu powiedzieć o swoich zdolnościach, tak wtedy zmieniła zdanie.
Udawała, że wszystko jest w porządku, jednak mimo tego, można było wyczuć od niej chłód. Lecz nie sprawiała już problemów – koniec ze sprzeczkami, kłótniami i wagarami. Czasami tylko uciekała. Czasami marzyła tylko o tym, żeby przemienić się w ptaka i od nich uciec.
I tak też zrobiła. Gdy miała 18 lat. Rzuciła szkołę i oznajmiła to rodzinie – nie byli zachwyceni, starali się ją przekonać, aby zmieniła zdanie. Na próżno. Spakowała najważniejsze rzeczy i opuściła progi mieszkania.
Ivette nie zaprzeczałaby, że było ciężko na początku, bo tak właśnie było. Ale wtedy właśnie czuła się wolna jak… ptak. Dosłownie i w przenośni. I jeśli mogłaby zmienić tamtą decyzję, nie zrobiłaby tego.
Zdarzało się jej kraść, włamywać do domów – co nie było takie trudne pod postacią ptaka. Często też musiała spędzać noce na podwórzu, jako skrzydlate zwierzę. Nigdy jednak niczego nie żałowała, chociaż tak – z początku czuła wyrzuty sumienia, które dość szybko zniknęły. Przez cały rok podróżowała, zwiedziła wiele miejsc, lecz nieważne, jak bardzo się jej spodobały – i tak nie zagrzewała tam długo miejsca. Odchodziła po pewnym czasie. Aż, gdy miała 19 lat, udała się do Seattle. To właśnie tam poznała ludzi, przez których odejście okazało się naprawdę trudne, a wręcz niemożliwe. Te osoby byli mutantami, toteż Iv nie musiała również ukrywać przed nimi swojej tajemnicy.
charakter
Ivette z całą pewnością nie należy do osób zamkniętych w sobie i nieśmiałych. A wręcz przeciwnie! Uwielbia poznawać nowe osoby, nigdy nie stroniła od towarzystwa innych ludzi. Chociaż zdarza się jej zachowywać infantylnie, to jeśli trzeba, potrafi zachować należytą powagę. Jest niezwykle uparta i zawsze stawia na swoim - w większości przypadków, gdy już coś sobie postanowi, ciężko ją od tego odwieść. Często wykazuje się lekkomyślnością; wpierw myśli, później robi – nie przepada za planowaniem, a zwłaszcza, gdyby to ona miała planować.
Mówi to, co myśli i rzadko dusi w sobie emocje – zazwyczaj pozwala , aby to one nią „rządziły”, przez co łatwo można rozpoznać, w jakim nastroju znajduje się szatynka. Gdy jest podekscytowana lub zdenerwowana, w zdania zaczyna wplątać hiszpańskie słowa.
Mimo wszystko, zazwyczaj sprawia wrażenie rozluźnionej i łatwo radzącej sobie ze stresem. Co kłamstwem nie jest – Iv nie przejmuje się przyszłością, ani nie rozpamiętuje przeszłości. Było, minęło. Proste, prawda?
Zdarza się jej kłamać. I to dosyć często. Robi to wtedy, kiedy ma to przynieść jej jakąś korzyść lub po prostu nie chce zdradzać zbyt wiele informacji o sobie. Nie pomaga, jeśli nie będzie nic z tego miała – chyba że chodzi o pomoc innym mutantom – chętnie pomoże swoim braciom i siostrom! O ile, oczywiście, jej nie denerwują.
Często przedstawia się obcym osobom swoim pseudonimem – Ave (z hiszp. Ptak), dopiero po bliższym poznaniu wyjawia swe prawdziwe miano. Chociaż nie zawsze.
opis mocy
Potrafi się zmieniać w sokoła wędrownego. Przemiana jest błyskawiczna. W tej postaci, Ivette ma wyostrzone zmysły wzroku i słuchu, natomiast zmysł węchu jest bardzo słabo rozwinięty. Chociaż doskonale rozumie ludzką mowę, nie potrafi mówić, ani porozumiewać się z innymi sokołami. Z wyglądu niczym się nie wyróżnia, spośród pozostałych przedstawicieli tego gatunku.
W tej postaci może przebywać całą dobę, jednakże im dłużej jest sokołem, tym większe zmęczenie odczuje jako człowiek. Ponadto może wtedy odczuwać większy głód lub mieć zakwasy.
.
ciekawostki
*Nie utrzymuje kontaktu z rodziną; nie ma również pojęcia, czy u któregokolwiek z rodzeństwa aktywował się gen X.
*Jej przemianom towarzyszy dziwne mrowienie, które czasami jest nieprzyjemne, a czasami wręcz przeciwnie. Nie wie od czego to zależy.
*Niektóre ptaki dziwnie na nią reagują; zdarza się, że skrzydlate zwierzę do niej podleci i usiądzie na ramieniu lub też zacznie ją atakować.
*Lubi biegać i pływać.
*Kiedyś miała lęk wysokości, który pokonała, gdy zyskała moc przemiany w sokoła.
*Ma klaustrofobię.
*Jest uczulona na wiśnie, gdy tylko je spożyje, zaczyna się dusić i czerwienić.
*Zawsze nosi przy sobie schowany, nieduży sztylet.

[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2017-12-09, 00:44   
  

   2 Lata Giftedów!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 73%
Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń co do karty. Historia napisana w sposób bardzo interesujący, opis mocy również nie wymagający poprawek.
Ivette może w przemienionej postaci przebywać przez 7 postów, a potem musi odpoczywać kolejne 3, by znów móc się przemienić.
Życzę Ci miłej gry na forum!
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5