Wysłany: 2019-05-18, 20:42
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
/ 18 luty 2019 - po opuszczeniu bractwa
Dostali zadanie od Hoppera, by świat dowiedział się o brudach jednego z kandydatów na prezydenta. By wszystko udało się z powodzeniem, potrzebowali co najmniej tygodnia na przygotowania. Liam wolałby, aby Alex pozostał na miejscu w bractwie i z niego monitorował ich działania, jak i wykonał swoją działkę. Trudno o dogadanie się nie było. W końcu od razu o nich widać, który idzie w teren a który zostaje w budynku.
Dzięki hakerskiemu forum, oraz zaangażowaniu wielu z nich do działania, byli wstanie zgrać się w czasie. Wielu wybrało losowe miejsca publiczne, by stamtąd działać. Inni podjęli ryzyko wysyłania danych ze swojego miejsca zamieszkania. Jeden z nich podjął się najpoważniejszego zadania, aby włamać się na konta owego polityka w jego portalach społecznościowych i z niego udostępniać dane. Jakoby to on sam wykonał ten proces publikacji. Ośmieszanie się na dużą skalę. Spore ryzyko bycia złapanym, choć ta osoba najwyraźniej jest na to przygotowana.
Programiści, w tym Alex, mieli trudniejsze zadanie, aby zakłócić pracę serwerów urzędowych i przebić się przez ich zabezpieczenia. Co miało skupić ich uwagę na ich problemie a nie tym, co będzie działo później. W między czasie, sieć miała obejść informacja o nieodpowiednich poczynaniach jednego z polityków.
Ten dzień był dla nich dużym wydarzeniem. Liam wybrał sobie za miejsce dobrego zasięgu i miejsca publicznego jako restaurację Von's. Przy sobie miał w plecaku tablet. Gdy dojechał na miejsce i zdążył wysiąść, otrzymał wiadomość od przyjaciela, że swoje już zrobił. Więc kolej na niego i pozostałych. Informacja na ich forum rozeszła się, że nie tylko rząd ich stanu ma problemy z serwerami, ale dzieje się tak również w paru innych. Co uznane zostaje jako mutancki atak o swoją wolność i prawa.
Liam wszedł do lokalu i zajął wolny stolik. Rozejrzał się, dostrzegając kilka par czy samotnych osób, co zajęte były właśnie pisaniem i przeglądaniem danych na swoich urządzeniach przenośnych. Również i swój tablet wyjął. Zamówił kawę z ciastem i zaczął od przeglądania ważnych portali, by sprawdzić skalę problemu serwerów rządowych. A następnie, zacząć przesyłanie i publikowanie nagrania oraz treści tajnych.
Owe nagranie było rozmazane i wyglądało jak nakręcone z ukrycia.
"Widać jakąś brunetkę rozmawiającą z mężczyzną. Słychać, jak Arthur cieszy się ze zbliżającego zdarzenia, jak jest pewien, że ta akcja podniesie jego notowania w wyborach, jak w końcu pozbędą się tej plagi. Jak mutanci pożałują, że w ogóle zdecydowali się na istnieje. Słychać, jak wymieniają między sobą spostrzeżenia, jakoby cel uświęcał środki i ważne było mniejsze zło. Jak umawiają się - na pamiętny dzień dwudziestego ósmego listopada i życzą sobie "do zobaczenia", łącznie z przekazaniem dokładnego miejsca, gdzie Cormic miałby stać. "
Innymi danymi były screeny, przedstawiające "urwany fragment dokumentu, można było na nim dostrzec zdania wskazujące na pakt i wsparcie ze strony polityka w kierunku organizacji Genetically Clean w zamian za określone przysługi. " Oraz "rozmowy prowadzone przez smsy. Bardzo urywkowe, niemal niezrozumiałe. Większość datowana na czas sprzed 28 listopada. I tylko jedna wiadomość dwudziestego dziewiątego dnia miesiąca - "Dziękuję"."
Po wykonaniu zadania, Liam zaczął przeglądać na nowo sieć i dopił kawę zjadając ciastko. Na portalach społecznościowych zaczęło być hucznie. Rozprowadzane dane zaczęły atakować portale w całym kraju. Teraz każdy będzie wiedział, jaki na prawdę jest Arthur Cormic.
Mając zadanie za sobą, spakował rzeczy i wyszedł włącznie z parą, która również grzebała w swoim laptopie. Co by nie było, że jakichś dodatkowych podejrzeń. Mógł przecież przyjść sobie na poczekaniu w przerwie w pracy?
Wrócił do swojego samochodu i odjechał. Resztę obserwacji pozostawił przyjacielowi.
Zmęczona już poszukiwaniem pracy musiała zwolnić. Na nic się dało udawanie, że wszystko jest cacy kiedy nie było. Musiała zacząć coś działać bo za chwilę będzie jeszcze gorzej. Najgorsze z tego wszystkiego było to, że nie znała aż tak dobrze języka, jedynie na tyle by się porozumieć. Z westchnieniem wznosiła się właśnie z zamiarem "upolowania" sobie jedzenia. Stała na dachu obserwując w milczeniu otoczenie. Gdy nikogo nie było rozłożyła skrzydła czarne jak heban i wzbijając się w powietrze opuściła się tuż obok jednego ze stolików, gdzie jeszcze chwilę temu siedział mężczyzna, który zniknął do łazienki. To jej wystarczyło. Nim wrócił ona spokojnie znajdowała się w bezpiecznej odległości zajadając swoją dzisiejszą kolację. Oblizała usta i rozejrzała się jeszcze dookoła czując, że coś jest nie tak. Mając niemal pewność, że ktoś się jej przygląda postanowiła się oddalić w bezpieczny szary koniec. Tam rozwinęła skrzydła słysząc, że ktoś się zbliża w miarę szybko. Gotowa do ataku splunęła tuż pod nogi przybysza.
- Nie zbliżaj się ani na milimetr....
Ostrzegła nie żartując nawet na chwilę. Jednak mężczyzna nie miał zamiaru odpuścić trzymając w dłoni coś ostrego zmierzał w stronę Jupiter. Ta nie czekając otoczyła się skrzydłami by być chociaż odrobinę bezpieczna.
- Nie chcę zrobić Ci krzywdy...odsuń się!
Krzyknęła, gdy ten zamierzył się prosto na nią z nożem. Ta natomiast splunęła tak, że mężczyźnie zajęły się spodnie.
Brad właśnie wracał do Laguny. Był późny wieczór i miał wolne, więc odwiedził dziś Annę w bractwie. Wieczór mijał szybko, ale wkrótce musiał wracać, bo przecież miał teraz trochę obowiązków.
Niemniej postanowił wstąpić gdzieś jeszcze na kolację, bo żarcie w barze nie nadawało się do codziennego spożywania. Wolał już stołować się na mieście. Co prawda mógłby zacząć sam robić sobie obiady, ale przecież nie miał czasu.
Ale chyba dobrze się stało, że postanowił gdzieś zajść, bo okazało się, że znalazł się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Kobieta w opałach napastowana przez mężczyznę? Ostatnio dość częsty przypadek u Brada i zaczął się nawet zastanawiać, czy nie zrobił się zbyt miękki. W końcu powinien być bardziej obojętny na innych, prawda? Bardziej chłodny. Tymczasem nie mógł przejść obojętnie, gdy ktoś potrzebował pomocy. I choć ludzi traktuje bardziej jako podgatunek, to jak się okazało dziewczyna nie była jednym z ludzi. Splunęła na mężczyznę, a jemu zaczęły się palić spodnie. Brad podniósł brwi, zastanawiając się, czy powinien interweniować, skoro kobieta sama sobie radzi. Ale ostatecznie wyglądała jakby się bała, do tego te jej skrzydła...
Pierwsze co kobieta mogła zobaczyć to ręce Brada, które płonęły szarłatem. Z pomocą swojej mocy chwycił mężczyznę jak kukłę i cisnął w najbliższą ścianę. Nawet nie interesowało go, czy go zabił, czy tylko otumanił. W każdym razie leżał i nie ruszał się, a spodnie przestały się palić.
- Nic ci nie jest? - podszedł bliżej, dość ostrożnie i powoli, żeby kobieta mogła mu się przyjrzeć i nie potraktowała go jako kolejne zagrożenie. Dobrze, że stali w bocznej alejce, gdzie było żadnych wścibskich par oczu.
To, że czuła się niepewnie było oczywiste. Nieznajomy mężczyzna, który pomógł jej wyjść z opresji też był taki jak ona, jednak nie wiedziała czy jest po jej stronie, czy wręcz przeciwnie. Niestety problem polegał na tym, że nie ufała mu na tyle, by czuć się bezpiecznie i pozwolić nieznajomemu się zbliżyć. Przyjrzała się mu nie zmieniając pozycji skrzydeł nie mówiąc już o opuszczeniu ich tak, by znalazły się na jej plecach.
- Nic mi nie jest dziękuję.
Dodała nieco niepewnie po czym cofnęła się o krok gdy zbliżał się w jej stronę.
- Nie chciałam zrobić mu krzywdy, sam się na mnie rzucił.
Wyjaśniła zmieszana i zakłopotana. Nie wiedziała ile widział mężczyzna, wszystko wyglądało w końcu tak jakby to ona była winna. A przecież tak nie było, ona się tylko broniła. Nie jej wina, że ma takie zdolności a nie inne. Nie chciała zrobić tamtemu krzywdy, a tym czasem jej wybawca nie baczył na nic. W prawdzie pomógł jej, ocalił ją, jednak czy nie był tym, który pomaga by przekonać do siebie a potem zdradza? A może wręcz przeciwnie? Ostatnio poznała tylu mutantów i każdy był uprzejmy i chętny pomóc. Jednak dziwiło ją to coraz bardziej.
- Kim jesteś?
Zapytała zaraz przyglądając się mu z ciekawością.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum