Poprzedni temat «» Następny temat
Leigh-Ruth Hopper
Autor Wiadomość
Leigh Hopper



The more I feel at home, the further I'm away and all that I feel is pain

Grzebie w genach dla DOGS, jako jeden z naczelnych naukowców. Specjalizuje się w uwarunkowania mutagenne w czynnikach neurobiologicznych.





name:

Leigh Ruth Hopper

alias:
LR, Lei

age:
54 lata

height / weight:
164/57

Wysłany: 2020-02-26, 19:35   Leigh-Ruth Hopper

Leigh-Ruth Hopper
urodzona w Ottawie. 22.11.1964 roku, mieszka w Ottawie od kilku dni, przynależy do DOGS, piastuje stanowisko naukowca spec. uwarunkowania mutagenne w czynnikach neurobiologicznych, wizerunku użycza Julianne Moore
historia
Czarne loki powiewały na letnim wiaterku leśnej polany. Edith głaskała zaokrąglony brzuch, skrywający owoc miłości uczennicy i profesora, która nigdy nie wyszłaby na jaw, gdyby nie malutka istotka, rozwijająca się w ciele dwudziestolatki. Ona była powodem dla którego postanowili się związać. Thomas, fizyk kwantowy i wykładowca na uniwersytecie, oraz Edith - piękna węgierka, urodzona już na terenie Ameryki, jako jedyna potomkini swojego rodu, zamordowanego przez Niemców podczas wojny. Jej matka zmarła przy porodzie, zaś ojciec wychowywał córkę na przyszłą matkę i żonę dla jakiegoś bogatego syna kolegi. Ale ona miała inne plany- postanowiła zostać archeologiem.
Leigh-Ruth też zawsze miała swoje plany, które niekoniecznie pokrywały się z wizją państwa Richardson. LR miała zostać historykiem, żoną Petera z domu obok, kochającą matką gromadki dzieci, a te piękne dzieci miały dać jeszcze piękniejsze wnuki. Ale od najmłodszych lat była inna. Miała inne ambicje, pragnienia… inną wizję na świat. Już jako czternastolatka stała dumnie na przodzie parady kobiet, chcących więcej praw. Całe nastoletnie życie zarzekała się, iż nigdy, ale to nigdy przenigdy nie wyjdzie za mąż. W końcu ważna była dla niej kariera, nauka, bycie femme fatale w pięknych, czarnych sukienkach. Rodziców nie pocieszały jej zachcianki i walka o wolność, bowiem bardziej tradycyjnej rodziny ze świecą szukać, ale z czasem zaczęli się przyzwyczajać do tego, że córka nadstawiała rogi, lgnąc ku innemu życiu.
Dążyła do tego całą sobą, od najmłodszych lat kształcąc się w ściśle określonym kierunku- chciała badać ludzki genom, poznawać jego zakamarki i… go modyfikować. Ludzie przerażali się jej pasją, widząc w tym wizję zmutowanych ludzi, przeczenia normom i etyce. Ale LR upatrywała w takich modyfikacjach szansę na leczenie chorób, rozwój człowieka czy wykorzystanie większej części mózgu. Początkowo widziała się jako studentkę kilku kierunków, późniejszego naukowca... bioinżyniera, neurobiologa, doktora habilitowanego nauk biologicznych, ale...
Zmodyfikowała jednak nie tyle geny ludzkie, dzięki Bogu, bo elektroforeza jej jeszcze nie była znana, co swoje poglądy. Zobaczyła bowiem te piękne, pełne spokoju oczy. Brązowe włosy w modnej jak na tamte czasy fryzurze, lśniły w promieniach słońca, wpadających przez uczelniane okno. Był pięknym człowiekiem, jej ulubionym. Był też obiektem westchnień wszystkich jej koleżanek z pokoju, które usilnie twierdziły, że mężczyzna z taką kobietą jak ona może się nudzić. Owszem, młodzieńczej urody zazdrościło jej wtedy pół akademika, ale równie duża połowa uważała, że jest przerażająca.
Nie on. David obejmował jej drobną twarz, całował w czoło i szeptał słodkie słówka, których ona nie potrafiła wypowiedzieć. Zawsze był konstrukcją całego związku, który Leigh usilnie rozwalała charakterem, relacjami rodzinnymi, słodkim zapachem perfum, a przede wszystkim bezsilnością, która dobijała ją za każdym razem. Przy nim przestawała być tą silną kobietą, pozwalając sobie na oparcie w męskich ramionach. Widział największe chwile jej słabości, począwszy od spoliczkowania przez matkę, po poród i późniejszy stan, który ciężko określić zmęczeniem. Cierpiała na depresję poporodową, za każdym razem, przy każdym dziecku coraz mniej, a jednocześnie coraz bardziej nienawidziła siebie jako matki.
David był wzorowym rodzicem, co początkowo zwalała na różnicę wieku. On po prostu dojrzał. Ale to nie tak, z czego coraz bardziej zdawała sobie sprawę. Nie czuła tego samego co inne kobiety, pozwalając coraz większej pustce zaistnieć w jej umyśle. Pragnęła tylko wrócić do pracy, oddać się w jej wir, nie patrząc w lustro na okrąglejsze ciało, nie dopuszczając płaczu dziecka, na który nie potrafiła zaradzić. Chciała wreszcie skończyć studia, trafić do laboratorium, zamknąć się w nim i zniknąć. Liczyła, że choć to zagłuszy jej wiecznie dudniący w umyśle dźwięk, iż jest wyrodną matką. I to podwójną. Cholera. Jak do tego doszło, nie wiedziała, ale zdecydowanie nie była to jej decyzja. Dała się po prostu rzucić w wir wydarzeń, spełniając marzenie męża, jego rodziny, jej rodziny, sąsiadów i wszystkich przyjaciół rodziny. Czy ona tego chciała? Nie, ale nie była też przeciwniczką. Zdawała sobie sprawę, że gdyby sama miała podjąć decyzję o rodzicielstwie, odkładałaby ją w nieskończoność. Dlatego, naturalnym instynktem, młodzieńczym wigorem i iskrami pożądania oddała się chwili, jednej, drugiej, trzeciej. A na świat przyszły najpiękniejsze, najukochańsze dzieci, które kochała całą sobą, przynajmniej gdzieś tam głęboko, w podświadomości.
Gen X, twór który wziął się znikąd, wyewoluował, wyróżnia niektóre istoty ludzkie od całej reszty świata. Dlaczego on? Trafiła na pracę dotyczącą genów. To chyba już wiadomo. Była w tym dobra, czego łatwo się domyślić. A to sprawiało, że była potencjalnie jednym z najlepszych kandydatów do prowadzenia tak trudnych badań. Przede wszystkim psychiczne, choć poza murami laboratorium była krucha niczym porcelana. Umiała się ustawić, zarówno dobrą gadką jak i umiejętnościami, choć niektórzy stanowisko zawdzięczali po prostu urodzie, jaką niezaprzeczalnie oczarowywała. Ludzie sądzili, że jest kimś idealnym do piastowania wysokiego stanowiska, tym samym walcząc z nią, co było naturalnym instynktem przetrwania. Cierpiała. Depresja poporodowa nigdy nie została w pełni wyzbyta z jej umysłu, choć wobec dzieci wydawała się z czasem coraz czulsza, podobnie jak w życiu zaczęła sobie coraz lepiej radzić, ale ten mały wątek, chochlik niepewności pozostawał przez całe jej dalsze życie. Szukała ratunku, badając swojego pierworodnego, próbując zrozumieć dlaczego dzieje się z nim TO. Trauma, ona była jej powodem, przynajmniej tak się czuła jako matka, która nigdy nie potrafiła otwarcie kochać. To dobiło. Cholernie. Wyjazd dzieci, próba ich ochrony, pakowanie ubrań w walizki i poczucie, że uciekną od problemu nie pomogły. One już takie były, a ona jednie odsunęła od siebie problem, dalej działając na ich niekorzyść. Wierność ideałom. Nie spoczęła w niej nawet po obchodach dnia niepodległości w 2014, nie ważne jak bardzo cierpiała w głębi duszy z powodu wszelkich podziałów, braku zrozumienia i krzywdy męża. Dalej pozostawała rozdarta pomiędzy wewnętrznym zrozumieniem, akceptacją i całkowicie naturalnym poczuciem, że przecież mutanci to też ludzie, a tym, że pracowała dla DOGS, że stanowili niebezpieczeństwo. W pierwszym przypadku kierowała się naturą matki, w drugim bioetyką. Pozostaje temu wierna, jednocześnie będąc zakłamaną na obu polach.
Dostała awans, o którym marzyli wszyscy Ci, którzy mieli tylko karierę. Ona miała rodzinę, a jednak ucieczka była lepszym wyjściem niż ciągłe cierpienie. Cierpienie spowodowane brakiem więzi z dziećmi, ich oddaniem, widokiem okaleczonego na wieczność męża. DOGS, powrót do Seattle, Nadszarpnęła wszystkie granice w próbie zrozumienia tej chorej walki. Kto wie lepiej bowiem, że nie na wszystko ma się wpływ? Wraca do domu, aby wreszcie znaleźć genezę całej wojny, której nijak nie popiera. Żadna ze stron nie ma racji, ale żadnej nie można też tej racji odmówić. Mutanci, czy zwykli śmiertelnicy- wszyscy są zarówno ofiarami, jak i oprawcami, tak jak ludzie czerpią i tracą w ewolucji. Dlaczego wróciła? Dlaczego postanowiła walczyć o męża?
Historia wciąż się pisze.
charakter
Piekielnie inteligentna bestia, to pierwsze słowa jakie usłyszała na swój temat w szkole średniej. Nie była ''dobrym uczniem'', nie była ''miłą dziewczynką'' była Piekielnie. Inteligentną. Bestią. Nie akceptowała do końca tych słów, szczególnie, że stała za drzwiami gdy dwójka praktykantów rozmawiała na temat jej popisu matematycznego. Byli niewiele starsi, jakieś dziesięć lat, tuż po studiach, mogli sobie pozwolić na takie słowa. Nie w tym jednak tkwił cały problem tych słów.
Pokazała swoim zdaniem niewiele, jakieś nikłe obliczenia, nic specjalnego, poziom pierwszego roku studiów matematycznych. A oni uważali to za coś wybitnego? Jak głupi musieli być, by sądzić, że to wymaga to większej wiedzy. Właśnie to jej przeszkadzało, zaraz obok faktu obgadywania i określenia ''bestia''. Jak tacy ludzie mieli ją uczyć, skoro proste obliczenia uważali za trudność? Nie dopuszczała myśli, że to po prostu ona jest zdolna, do czasu. Wszystko, cały jej charakter finalnie ukształtował się na studiach. Mąż nauczył ją troskliwości, pokazał ile naprawdę jest warta. Chyba dozgonnie będzie mu za to wdzięczna i wierna, bowiem właśnie wierność jest dla niej podstawową cnotą. Wierność sobie, wierność ideałom, wierność ludziom. Nabyła niebywałą pewność siebie, wręcz przytłaczającą, ale właśnie za to ją kochał. Za spojrzenie spod czarnych rzęs, kipiący za młodu seksapil, który podobnie jak młodzieńczość, utraciła wraz z urodzeniem dzieci. Nie była złym człowiekiem, nie była też interesowną femme fatale jak czasami ją określali. Po prostu zdała sobie sprawę z powodu swojego pojawienia się na świecie, poznała słodki smak miłości i sukcesów, które nadały jej podświadomości skrzydeł, pozwalając ujrzeć wszystko z pewnej odległości.
Jest kapryśna. Strasznie. To najbardziej rzuca się w oczy, gdy spotka się obecną panią Hopper. Spryt i umiejętność logicznego myślenia pozostają w cieniu, bowiem zawsze tak samo denerwuje swoimi humorkami, które niosą za sobą coraz to nowsze pomysły. Gdy jeden się wyczerpuje i nudzi, dodaje sobie kolejny i tak uczy się czterech języków, od dziesięciu lat nieustannie trenuje jogging, maluje, śpiewa, uczy się gotować (Boże, nikomu nie życzę by jadł coś innego niż kuchnię włoską w jej wykonaniu) czy majsterkuje. Cokolwiek, byle tylko mieć zajęte myśli i ręce. Bo gdy tak nie jest, wychodzi z niej prawdziwy potwór, którego nie wytłumaczy chorobą.
ciekawostki

  • Jest kociarą, choć ma uczulenie na sierść.
  • Zawsze ubiera się skrajne elegancko, dobierając do tego najdroższe perfumy.
  • Wielokrotnie popadała w uzależnienie nikotynowe, zwykle rzuca je na kilka lat, by ponownie zacząć palić przy pierwszej, lepszej okazji.
  • Była bliska romansu z dawnym kolegą ze szkoły, jednak nim zdołałaby skrzywdzić Davida, uciekła zostawiając na stoliku w restauracji kartkę z numerem do burdelu. Skąd go ma, nie wie sama, ale skoro jest, to niech będzie. :omg:
  • Słucha muzyki klasycznej i rocka/hard rocka/alternatywnego rocka. Nic po środku. NIC.
  • Posługuje się niemieckim, węgierskim i angielskim. Ten pierwszy kocha całym sercem.
  • Z biegiem czasu uważa, że wyjazd dzieci był złą decyzją. Najciemniej pod latarnią, przecież.
  • Nie ma kontaktu z rodzicami, bo Ci nie chcą jej znać. Wynajmuje im najlepszą możliwą opiekę, regularnie fałszując listy od ''fundacji'' bo od niej pomocy by nie przyjęli.
  • Jest posiadaczką niemal operowego altu, lecz nigdy nie rozwijała się w tym kierunku. Śpiewała tylko dla męża pod prysznicem, bo nawet kolędy są nie do zniesienia, jeśli nie mają solówki gitarowej.
  • Lata spędzone w Seattle poświęciła całkowicie na pracę i rozwijanie siebie. Odbyła także leczenie specjalistyczne u psychologa, który walczył z jej rozrastającą się depresją.


[Profil]
  [0-]
 
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2020-05-04, 19:36   

Karta zaakceptowana!
Pani Hopper, jak dobrze znów Panią widzieć! Badania czekają na dalszy rozwój a DOGS dziś potrzebuje uznanych naukowców bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej! Pani biuro już czeka w gotowości, więc jak? Jakie będą Twoje pierwsze decyzje?
Przekonajmy się na fabule.
Miłej gry!

Twoja grupa krwi to: 0Rh- (brak losowania ze względu na powiązania rodzinne postaci)
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5