Poprzedni temat «» Następny temat
Polana
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-21, 20:50   Polana



[Profil]
 
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-14, 22:17   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


/ 1 kwiecień

Tak dobrze było mi na samym początku bez kłopotów, bez złych wspomnień, ale teraz gdy cały świat wali mi się na głowę miałam ostatecznie dość. Wiedziałam jednak, że nie mogę teraz się poddać. Razem z Mikiem musimy teraz zwiększyć swoje wysiłki i zwiększyć "szeregi" bractwa. Odzyskać tych których mieliśmy i zdobyć nowych przyjaciół.
Od miesiąca koleguję z mężczyzną, który jakimś magicznym sposobem zawsze poprawia mi humor. Samym byciem. Tak po prostu. Uśmiechnęłam się uświadamiając sobie że to właśnie dzisiaj byłam z nim umówiona na rozmowę o moim mieszkaniu, a raczej ja miałam taki plan. Wiedziałam od niego samego że posiada pewną umiejętność. Byłam z nim szczera i powiedziałam mu o mojej tarczy. To nas zbliżyło, a teraz gdy potrzebowaliśmy pomocy i nowych ludzi każda umiejętność się przyda nawet taka jak Cook'a. Podeszłam do ławeczki z której widziałam wszystko i wszystkich ludzi chodzących i spacerujących po ścieżkach i trawie. Było dość wcześni, bo przybiegłam tu truchtem. Już nie pamiętałam kiedy ostatni raz biegałam dla siebie samej, a towarzystwa nie miałam już wieki. Trochę było to smutne, ale z drugiej strony nie miałam nawet na to czasu.. Usiadłam i czekałam na mojego znajomego rozglądając się.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-06-15, 07:14   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian był cholernie zadowolony. Był w Olympii, w Ameryce, zaledwie miesiąc a już znalazł mutanta... Ba! Mało że znalazł, to jeszcze była to niezwykle miła osoba! Wbrew umysłowi szybko jej zaufał, zresztą- miał wrażenie że druga strona miała podobnie. Powiedzenie jej o jego mocach było nawet łatwiejsze, niż powinno być... I w sumie to tylko Mariana martwiło, byleby się nie wygadał przed kimś innym, tutaj miał raczej wielkie szczęście, ale nigdy nie wiadomo, jak to może się potoczyć. Ale i tak- była to kobieta, a Marian się jej prawie nie bał, było dobrze, bardzo dobrze.
Sprężystym krokiem wyszedł ze swojego mieszkanka, przygotowując wcześniej jakiś posiłek dla dwojga. Był umówiony na spotkanie, a jak to tak przyjść bez niczego, nie? Szedł ze swoim plecakiem na plecach, dosyć szybkim krokiem i z lekkim uśmiechem na twarzy. Gdy zauważył znajomą siedzącą na ławeczce, wyciągnął rękę w górę w geście powitania i uśmiechnął się szczerze od ucha do ucha.
- Hej! Hej, Hej! Dzień dobry, Pani! (erm... Dziwnie to brzmi, chodzi mi o: "Hey!, Hey, hey!, Good Mornin' Miss!)
I szybkim krokiem praktycznie podskoczył do miejsca, gdzie siedziała, najpierw jednak kłaniając się jej delikatnie, dopiero po czym siadając również na ławce. Trochę w odległości. Ale tylko trochę.
- Piękny dzionek mamy dzisiaj, nie? Jesteś może głodna?"
Nie używał żadnych sztuczek, zwyczajnie się jej spytał. Wyjął z plecaka dośc sporej wielkości pudełko (w środku plecaka Ricky mogła zauważyć patelnie, zresztą jak zawsze miał ją przy sobie), w którym zapewne było jedzenie.
- Mam tutaj smażone kawałki kurczaka robione na podstawie słodko- kwaśnej, trochę sałatki jarzynowej, gotowane mięso wieprzowe, trochę tzatziki i sałaty z pomidorem polane olejem Winegret. Jakbys chciała to w innym pudełku mam też ciasto nazywane "Creme Brulle", chociaż z samym Creme Brulle to ma mało wspólnego.
Mówiąc to lekko się zaśmiał. Tak, było świetnie. Podobało mu się to. Co prawda, wciąż przedstawiał się fałszywym imieniem i nazwiskiem- nie chodziło o to, ze nie ufał niewieście, a raczej dlatego, że zawsze ktoś może podsłuchiwac. Ktoś go obserwował. Wiedział to. Pamiętał to. Nie może dać się złapać, absolutnie nie może. A tym bardziej wyjawiać swojego prawdziwego nazwiska, ma zbyt wiele do stracenia. Jason Grimoire, tak, niech tak na razie go wołają. Może to się zmieni. Ale na razie musi być pewien, że nikt nie dosięgnie jego rodziny.
[Profil]
  [B+]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-15, 07:39   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Mój organizm dostał trochę ruchu i adrenaliny przez co byłam szczęśliwa. Widząc mojego kolegę tym bardziej na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Zaśmiałam się na jego powianie, ale również mu pomachałam. Usiadłam po turecku na ławce i patrzyłam na poczynania chłopaka.

Był młody nie jakoś bardzo młodszy od Ricky, ale było widać że często nie podchodzi do życia na poważnie, a noszenie przy sobie patelni rozbawia Ricks doszczętnie. Dookoła nich nie było zbyt wiele osób o tak wczesnej porze rzadko kto tutaj przebywał byli o jedynie jacyś samozwańczy sportowcy idący na kort, lub uprawiający jogging. Nikt nie zwracał uwagi na parę ludzi siedzących na ławeczce.

Pokiwałam głową przewracając oczami na jego entuzjazm co do jedzenia. Nie byłam zbytnio głodna, ale nie śmiałam mu odmówić. Z uśmiechem na ustach wskazałam na kurczaka robionego na słodko-kwaśnej podstawie. Reszty dań nie znałam, albo nie kojarzyłam, a może po prostu nie potrafiłam skupić się na tyle by wiedzieć co do mnie mówił.
- Jak to się mówi, nie chwal dnia przed zachodem słońca. - powiedziałam i spojrzałam mu na sekundę w oczy. Jarzyły się w nich iskierki radości. Miał w sobie jakiś urok wzbudzał w ludziach zaufanie to mi się podobało. Mogłabym nawet śmiało stwierdzić, że gdybym nie była lesbijką potrafiłabym się w nim zakochać, teraz jednak traktowałam go jak młodszego brata którego nigdy nie miałam.
- To mówisz, że przyniosłeś mi śniadanie jako wkupne? - zaśmiałam się i rozejrzałam uważnie dookoła. Nikogo nie było na tyle blisko żeby nas usłyszał. - Już kilka razy słyszałam od Ciebie że szukasz bractwa. Czemu to robisz jeśli mogę zapytać. - powiedziałam mając świadomość, że on nie wie czym się zajmuję. Chciałam go odrobinę sprawdzić, a może byłam ciekawa. Chciałam go do nas wciągnąć, ale teraz narzuciłam sobie ostrożniejsze zachowanie niż wtedy z Andim.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-06-15, 09:30   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Zadowolony, że jego kuchnia została doceniona, a nie odrzucona, był jeszcze bardziej zadowolony. On już dawno się poddał na froncie miłosnym stroniąc od kobiet jak to tylko możliwe.... Wciąż go trochę boli przeszłość... W paru znaczeniach, hehe. Wiedział, że jego znajoma jest dosyć pesymistyczną osobą, a on wręcz na odwrót, jednak nie przeszkadzało mu to. I zgadzał się nawet z jej słowami, wiec nie zamierzał zbytnio oponować.
- I dlatego właśnie lepiej się nim cieszyć teraz, dopóki mogę, nie? Stanie w miejscu to nie moja bajka... W sumie chyba to widzisz.
I rozesmiał się lekko wskazując swoją lekką nadpobudliwość czy jak to można nazwać. Tak, jego oczy były pełne nadziei i "siły". Tak, ten młody chłopak serio wierzył, że można zmienić świat całkowicie.
Znajoma nie owijała w bawełnę. Prosto z mostu i bez ceremonialnie. Podobało mu się to, nie ma co.
- Tak, tak! Jako wkupne, wiesz jak to mówią, gotowaniem podbijać świat!
Lekko ironicznym tonem i śmiejąc się patrzył się jej w oczy, gdy kontynuowała swoją wypowiedź. No tak, jego twarz nie umie się zamknąć, co? Ale jednak potrafił jej zaufać, zaufać na tyle, aby na jej powiedzieć.
- Dlaczego, Hm? Szczerze, powiem ci coś. Nie jestem taki nieostrożny i lekkoduszny jakbyś myślała... Chyba.
Jego zachowanie się niezbyt zmieniło, aczkolwiek można było wyczuć nutkę strachu w jego głosie. Nie był pewny. Tak cholernie się bał. Tak bardzo chciał to powiedzieć, tak bardzo pragnął jej ufać, ale wiedział że nie powinien. Jednak tym razem umysł przegrał i pozwolił ustom mówić rzeczy, które mogły być zagrożeniem.
Cichym tonem, prawie szeptem, uważnie rozgladając się, prawie że paranoicznie na boki wyszukując najmniejszych śladów obserwatorów, zaczął mówić.
- Mówiłem ci kiedyś, że mam nawet sporą rodzinę? Zostali w Anglii. Obie moje siostry mają moce. A ja, Marian Cook, chce ochronić ten świat i uwolnić każdego mutanta. Na razie w Europie jest bezpiecznie, ale nie zamierzam czekać i patrzeć, aż to się zmieni. A tutaj jest tego centrum. Chce to zniszczyć, zniszczyć to wszelkie zło, bez krzywdzenia ludzi, zmienić ten świat. Nie mam czasu do stracenia.
Mówił to cicho, ale z pasją. Nie kłamał. W jego oczach płonął żywy ogień, ten spokojny żartowniś, niby lekkoduszny i niczym się nie przejmujący skrywał wojownika. Rycerza w złotej zbroi, jak to mówią.
Po skończonej mowie, wziął oddech i rozejrzał się jeszcze raz. Nikogo nie było. Dobrze.
Po chwili dodał juz normalniejszym głosem
- Moja moc nie zabija. Nie lubię sprawiać ludziom bólu większego, niż trzeba. W każdym jest trochę dobra.
I na tym zakończył swoją wypowiedź, w sercu czując ulgę, ale w umyśle wściekłość na samego siebie. Za dużo. Powiedział za dużo. Za bardzo dał się ponieść. Nie może, nie mogą ich znaleźć. Ale odegnał od siebie te myśli i rozłożył się na ławce.
- To się rozgadałem, nie? Eh... Ale nazywaj mnie Jason. Ewentualnie "Patelniak", jak moje siostry, wszystko jedno. W kazdym razie gdy ktoś będzie wokół.
I zaczął dziabać swoją wieprzowinkę i jedząc ją w nonszalancki i nieco zabawny sposób patrzył w niebo. Chmury zaczynały się powoli schodzić. Wolałby, aby jednak zostało Słońce, tak byłoby ładniej.
[Profil]
  [B+]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-15, 10:24   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Roześmiałam się i zaczęłam pomału jeść. Nie byłam zbytnio głodna, zwłaszcza że po treningu nigdy za dużo nie jadłam. Patrzyłam na niego słuchając uważnie. Tak to prawda trzeba cieszyć się kolejnym dniem w którym żyjemy i możemy rozmawiać na wolności z innymi. Nigdy nie wiesz kto stoi po drugiej stronie i trzeba być czujnym. Wiedziałam że mogę zaufać mojemu znajomemu bo gdyby chciał miał wystarczające informacje by mnie złapać, ale zauważyłam że on mi jeszcze nie do końca ufał. Uśmiechnęłam się do siebie, bo wiedziałam że to oznacza że jest ostrożny i nie wygada się pierwszemu lepszemu co i jak z bractwem.
- Prawie każdy ma rodzinę i zabiłby dla nich gdyby trzeba było. Coś o tym wiem. - powiedziałam trochę smutniej. Ostatni miesiąc był najcięższy dla mnie. Aaron i Matilde odeszli, Rocky porwana, a Sami no właśnie ona.... W moich oczach pojawiły się łzy ale szybko opuściłam głowę i odegnałam te myśli. Nie mogłam się smucić, przecież wszystko jest dobrze. Na razie, ale jest.
- Nie wiem czy bez krzywdzenia ludzi się obędzie. W naszym świecie mutantów uważa się za morderców i żeby zdobyć prawa trzeba zabijać. To jest koło. Koło którego nie zatrzymasz. - powiedziałam to co na prawdę uważałam. Wiedziałam że musimy radzić sobie sami, że musimy uważać komu ufamy z kim się zadajemy, ale wiedziałam też że to się nie zmieni. Niektórzy z nas mogą udawać że są normalni, ale to i tak wyjdzie na jaw. Prędzej czy później i tak wszystkich nas wymordują. Westchnęłam i odłożyłam jedzenie. Nie potrafiłam niczego przełknąć w tym momencie.
- Czy się rozgadałeś tego nie wiem. Jak na razie Ci zaufałam i to powinno nam obu starczyć. - oznajmiłam i spojrzałam mu w oczy. - Też mam rodzeństwo. Siostrę. Ona ostatnio została porwana, na szczęście jest już w domu, ale.... Myślałam że rozniosę całe miasto. Wiem o co dokładnie Ci chodzi. - oznajmiłam i wzięłam głęboki wdech próbując zatuszować łzy napływające mi do oczu. Odwróciłam wzrok i spojrzałam na przechodniów przez chwilę nie odzywając się.
- Będę bezpośrednia. Jak wiesz lub nie Bractwo dostało ostatni po dupie i teraz z tego co wiem próbuje się podnieść. Liczysz że mógłbyś jakoś pomóc? - zapytałam półszeptem rozglądając się czy nikt nie słyszy. Nie chciałam owijać go w bawełnę. Nie wiedział że należę do bractwa i tego przecież mu nie powiem. Przynajmniej na razie.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-06-15, 21:21   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian może nie był detektywem domyślności, ale mógł jednak bez problemu określić temat, którego nie powinien był poruszać. Nie zamierzał przepraszać, czy w ogóle zwracać na to uwagę. Nie, był pewien że Ricky by tego nie chciała, zresztą kto lubi mówić o czymś co go boli i wywołuje tak silne emocje.... Zapomnieć może nie należy, ale powracać i stać w miejscu- to ewidentnie zła droga. Przynajmniej tak myślał. Poza tym, jak będzie chciała kiedyś z nim o tym porozmawiać, to jej wysłucha, nic na siłę. Teraz chciał przejść tylko do tematu, bo pocieszanie na siłę też nie ma sensu.
- Starałem się szukać informacji o bractwie wszędzie i najdokładniej jak to tylko możliwe... I chyba rzeczywiście coś o tym było. Ale wciąż chce dołączyć, nie mogę się wachać.
Wziął głęboki oddech, po czym zmienił swoją rozluźnioną pozycję pochylając się i łącząc dłonie w koszyczek.
- Nie wiem, na ile się przydam. Moja moc nie jest potężna, a ja sam mordercą nie jestem. Ale wiem jedno. Zmienie ten świat. Nie sam, jasne. Ale sposoby są różne, bezkrwiste też. Jednak samymi słowami nic nie zdziałamy, to też oczywiste. Dlatego chce dołączyć do bractwa, zacząć działać, robić wszystko co możliwe, aby uratować niewinnych... No, przy okazji może uda mi się zmienić też ich podejście trochę- tak samo w oczach ludzi.
Jakby o czymś pomyślał i się roześmiał cicho, jednak dosyć szybko wrócił do swojego monologu.
- Ej, w sumie jakbym dołączył to będę terrorystą, nie? Hehe, Kucharz- Terrorysta, "Piekielna Patelnia Cook", "Killer Cook" już to widzę. Chociaż jako "Grimoire" brzmiałoby to lepiej...
I znowu lekko się podśmiewał. Słyszał o bractwie sporo rzeczy, wiele ludzi wyobrażało ich sobie bardziej jako "mafię" niż grupę terrorystyczną. Mariana szczerze to mało obchodziło. W jego oczach to, co robiło bractwo może nie było całkowicie dobre, ale na pewno słuszne. I tym zamierzał się kierować.

//P.S. Marian też przerwał swoje jedzenie, a jego twarz była poważniejsza. Nadal się uśmiechał, ale nie radośnie a raczej "normalnie", może minimalnie smutno.
[Profil]
  [B+]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-15, 22:21   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Wiedziałam że chciał dobrze nie reagując, za to go ceniłam nie próbował mnie zjednać na siłę. Chciałam być blisko niego bo czułam się naturalnie niczego nie musiałam udawać. Wiedziałam że mogę mu powierzyć największy sekret a on by go zachował może na tym właśnie polega przyjaźń? Możliwe, ale bałam się że skończy się to tak jak z Aaronem lub Matyldą. Po prostu.. brakowało mi ich, a oni mnie olali dla własnych interesów. Patrzyłam na chłopaka gdy mówił. Słuchałam uważnie i położyłam swoją dłoń na jego skrzyżowanych dłoniach mając nadzieję że się nie odsunie.
- Każda moc jest potężna, każdy może zmienić świat tak samo jak każdy może próbować znaleźć bractwo, ale tylko nielicznym się to udaje. A wtedy pryskają ich złudzenia o ogromnym raju i pięknych willach. Chowamy się po kątach, żyjemy w cieniu bez grosza. Radzimy sobie jak możemy jeśli chcesz tego tylko spróbować to się zawiedziesz. - mówiłam szeptem co jakiś czas upewniając się że nikt nas nie podsłuchuje. Uśmiechnęłam się lekko i wyprostowałam siadając tak jak wcześniej.
- A co do twojego szukania "jak tylko mogłeś" to powiem Ci że najciemniej pod lampą. Poznaliśmy się twojego pierwszego dnia tutaj co nie? Już wtedy część twojego celu uzyskałeś. - zaśmiałam się i puściłam mu oczko. Wiedziałam co robię, wiedziałam że go wprowadzam w nasz świat, widziałam że po części marnuję mu życie, ale jeśli sam tego chciał nie miałam nic przeciwko przyda nam się każda para rąk. Zwłaszcza teraz gdy musimy się odnaleźć i podnieść. Potrzeba nam osób którym będziemy ufać z którymi się zgramy. Z nim nie miałam problemu bez problemowo się rozumieliśmy i radziliśmy sobie jak możemy. To o to w tym wszystkim chodzi, nie o kłótnie i nienawiść a o wsparcie i więzy ważniejsze od więzów krwi. Musimy polegać na drugie osobie jakby był częścią nas bo nas zna bo nas widział bo może nas wydać.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-06-15, 23:31   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian słuchał jej pierwszych słów z małym uśmiechem. Pierwszy raz usłyszał takie słowa, samemu nawet nie wiedział, jak bardzo ich pragnął usłyszeć. Wiedział, był przygotowany na ciężkie życie. Zresztą zawsze uważał, że dostał od losu o wiele za dużo, niż powinien, więc jakoś musi spłacić swój dług. Co prawda, niedawno był na rozmowie kwalifikacyjnej w pewnej restauracji i prawdopodobnie go przyjmą... Ale jeśli wymagałoby tego bractwo, zrezygnował by natychmiast.
Ton jego rozmówczyni i sposób, w jaki mówiła o bractwie... Troszeczke zaczęły wybijac Mariana z rzeczywistosci. Natomiast na to, co naszlo zaraz potem, po dotyku jej dłoni jego splecionych rąk (tak, wzdrygnął się, prawie że odskoczył, a przez jego głowę przemknęło wspomnienie wraz ze słowami "KOBIETY SĄ NIEBEZPIECZNE") poczuł się... Dziwnie. Jego twarz (patrz. GIF) wskazywała na to ewidentnie, wyrażając zdziwienie, jednak nie mogąc ukryć radości. Od razu załapał o co jej chodziło. Konsternacja? Ależ oczywiście, jednak tylko chwilowa. Zdał sobie sprawę, ile ma tego szczęścia, że tak naprawdę odnalazł swój cel praktycznie od razu po przyjeździe, gdzie inni szukają go i szukają, bez skutku. Czuł radość, rozpierającą, nie mógł praktycznie wymówić słowa, częściowo tez z zaskoczenia, jednak po chwili się opanował. Strach przed płcią przeciwną uleciał hen hen i Marian wstał, trzymając rękę Ricky obiema swoimi dłońmi, patrząc jej prosto w oczy.
- Ja jestem gotowy na wszystko, na co się zgodziłem. Ale, cholera, niezła jesteś w tym ukrywaniu się. Zresztą, jakbyś nie była to bym dopiero się martwił!
I śmiejąc się, pokazał również swoją całkowitą gotowość. Zrobi wszystko, co będzie trzeba, aby pomóc temu światu. Zrobi wszystko, co trzeba, aby uchronić tych, których zna. Zrobi wszystko, co musi, aby stać się członkiem bractwa, które pragnie tego samego co on.

Twarz Mariana tak w skrócie:
[Profil]
  [B+]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-16, 09:07   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Zaskoczył mnie swoją reakcją. Znaczy wiem że był gotowy, ale to że wstał zaskoczyło mnie doszczętnie. Uśmiechnęłam się i spojrzałam mu w oczy. Zaśmiałam się razem z nim. Pociągnęłam go w stronę ławki i posadziłam rozglądając się dookoła.
- Za to Ty jesteś zbyt entuzjastyczny. - powiedział podśmiewając się i oddając mu resztę jedzenia. Rozejrzałam się czy nikt nie zwrócił na nas zbytniej uwagi, ale tylko kilku przechodniów popatrzyło na nas i wróciło do swoich czynności. Chyba pomyśleli , że jesteśmy parą bo uśmiechali się do nas. Palnęłam się w głowę i zaśmiałam cicho. Mogłabym si ę do tego przyzwyczaić. Zerknęłam na mojego przyjaciela.
- Wybacz, że trwało to tak długo, ale ostatnio jak kogoś przyprowadziłam to zdezerterował po kilku dniach. Musiałam się upewnić że Ci na tym zależy. - powiedziałam z uśmiechem na ustach. - Zaprowadzę Cię za jakiś czas do nas także możesz się na to psychicznie nastawić. - dodałam po chwili i wstałam z ławki chwilę się rozciągając. Popatrzyłam na Cooka i zaprosiłam go gestem ręki a krótki spacerek po parku. Skoro już tu jesteśmy to chyba możemy to trochę wykorzystać. Z resztą pogoda była dość ładna że można było w spokoju pochodzić nie bojąc się burzy czy spalenia sobie skóry. Myślami uciekłam d ostatnich dni do przenosin, ataku i chowaniu Alby. Chciałam w głębi duszy żeby to był sen jakiś nieznośny koszmar, a tacy ludzie jak Cook byli światełkiem w tunelu. Entuzjasta optymista bohater który chce wszystkich ratować. Z jednej strony podobało mi się to był odwrotnością mnie, ale z drugiej strony bałam się że szybko mu się to znudzi. Nie chciałam stracić kolejnego przyjaciela, nie w momencie gdy potrzebowałam ich najbardziej.
Szliśmy jakiś czas co chwilę przechodząc koło jakiś ludzi którzy znacząco na nas patrzyli. Kpiłam z nich w głębi ducha, ale brakowało mi tutaj Sami do której mogłabym się przytulić i schować przed wścibskimi spojrzeniami ludzi.
- A właśnie tak sobie myślę. Masz kogoś w ogóle? - zapytałam z ciekawości i spojrzałam na niego.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-06-16, 09:37   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian dał się łatwo usadowić i dopiero po chwili dotarło do niego co za idiotyzm wykonał. Na twarzy nieco bardziej czerwony, ale nie gnębił się tym zbyt długo, bo raczej nie o to chodziło. Był u celu. Było lepiej niż tylko dobrze.
Rozumiał ją całkowicie. Bezpieczeństwo, zaufanie, strach przed wykryciem- takich informacji nie można podawać od tak sobie, trzeba się upewnić co do pewności osoby. I Marian to wiedział bardzo dobrze. Dlatego na jej wypowiedź skinął głową w geście zrozumienia, a jego twarz przybrała też podobny wyraz.
- Aye aye, sir! Będę oczekiwał z niecierpliwością!
I uśmiechnął się po tym dosyć specyficznym przytaknięciu. Oczywiście brał wszystko na poważnie. Ale czy nie można brać czegoś na poważnie lekko żartując?
Polubił bardzo swoją towarzyszkę. Wydawała się dla niego jak starsza siostra, ktoś kogo można pocieszac, ale jednocześnie ktoś, kto ma większą wiedzę i umiejętności, ktoś na kim mógłby polegać. Dla niego było to wyjątkowo przyjemne uczucie. W swojej rodzinie nad sobą miał tylko starszego brata, który jednak niezbyt przejmował się resztą rodziny. Marian nawet nie wiedział, czy w ogóle jego brat wie o wyjeździe Mariana do Ameryki. Jako jedyny go nie pożegnał. Eh, no cóż. Nie będzie teraz tego wspominał, lepiej niech skupi się na rozmowie.... A właśnie coś Ricky powiedziała. Wyrwany z kontekstu Marian, bez najmniejszego zastanowienia wypalił, z piekielnie brytyjsko- szkockim akcentem.
- Oi, Mam swoją patelnie, ta?
I gdy dotarły do niego jego słowa, przez chwile miał minę jakby mu ktoś bombę podstawie, ale po chwili przerodziło się to w śmiech.
- Eheh, znaczy, ją też mam, ale nie, tak to nie, a moja ostatnia dziewczyna odrzuciła zaręczyny kopiąc mnie w klejnoty
Wciąż się śmiejąc, poczuł ponowny, ale juz bardziej psychiczny, ból w miejscu o którym mówił. Tak, już nigdy więcej. Nigdy więcej nie znajdzie sobie dziewczyny. Bo to go chyba zabije.
[Profil]
  [B+]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-18, 11:44   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Zaśmiałam się słysząc jego odpowiedź. Tak zdecydowanie chodziło mi o patelnie. Ironia i sarkazm w mojej głowie dodały mi jeszcze większego powodu do śmiechu. Spojrzałam na niego i odwróciłam się do niego przodem idąc przed nim. Tak więc szłam tyłem do kierunku jaki sobie objęliśmy. Narażałam się na upadek lub zderzenie z jakimś przechodniem.
- Zapytałabym której przyłożyć że mi przyjaciela bije, ale dam spokój. - zachichotałam i spojrzałam mu na chwilę w oczy. Zorientowałam się już czemu stronił od mojego towarzystwa, ale zauważyłam że nasza granica się przesuwa. Miałam nadzieję że nie pożałuje tego że pozwolił mi się do siebie zbliżyć. Nadzieja. Nadzieja matką głupich, ale niektórzy uważają że trzeba się tej nadziei trzymać póki można. Uśmiechnęłam się do niego i zrównałam z nim kroku tak by iść normalnie. Zbliżyłam się do niego i złapałam się jego ręki. Wiedziałam że może go to speszyć, ale miałam z tego trochę ubaw.
- Dzisiaj po południu przyjdź tutaj usiądź na tej samej ławce. Przyjadę i zabiorę Cię. Myślę że nikt się nie pogniewa jeśli przyprowadzę zaufanego przyjaciela bez weryfikacji. Tylko uprzedzam że za każdy twój występek będę przez jakiś czas odpowiadała ja - zachichotałam mówiąc mu to ciszej prosto do ucha. Puściłam go i skłoniłam lekko. - Muszę pędzić do siebie. Jak coś to daj mi znać o której będziesz. - dodałam i pomachałam mu na do widzenia odbiegając od niego w stronę w której przybiegłam. Jogging rano dawał mi siły żeby przetrwać cały dzień, a samo spotkanie Cook'a było jak bomba cukru, energii albo coś w tym stylu. Nic nowego od miesiąca czuję jakby dzielił się ze mną swoim pozytywnym nastawieniem i dobrym humorem.

/zt
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-06-18, 15:47   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian szedł sobie i szedł, sprężystym krokiem z bananem na twarzy, normalnie żyć nie umierać. Od zawsze miał nadzieję, nadzieje że znajdzie to, czego szuka, nadzieje że uda mu się zmienić świat. "Nadzieja umiera ostatnia", to mu najbardziej odpowiadało.
Na jej odpowiedź lekko się zaśmiał, no cóż, przeszłość to przeszłość. Za to za nazwanie " przyjacielem" poczuł wyjątkowo przyjemne ciepełko w przestrzeni nad najważniejszym organem człowieka- żołądkiem.
- To było tak z 2 lata temu, więc wiesz... Ale nauczyłem się z tego, że wy, kobiety, jesteście naprawdę strasznym i stworzeniami.
I ponownie się zaśmiał, dając znać że to był żart. Częściowo. Tak trochę.
I jak na złość, stało się to, co stać się musiało. Ta kobieta chce chyba Mariana posłać do grobu. Gdy złapała go za rękę, Marian o mało co nie odskoczył. Przez całe jego ciało przebiegł zimny dreszcz, uczucie... Nosz kurna strachu. Lekkiego, ale nadal. Trochę chłopak nam zesztywniał, mniej więcej na tyle, aby ktoś wyjątkowo silny i duży mógł sobie z niego zrobić włócznie czy rapier.
Jednak gdy już częściowo wrócił do siebie i wysłuchał całej jej mowy przytakujac na koniec, ukłonił się jej delikatnie na pożegnanie, i gdy już odchodziła odpowiedział.
- Obiecuje, że postaram się niczego nie spieprzyć*. Będę ok. 18:00.
Cook czuł, że fortuna go nie opuszcza. Cieszył się ze wszystkiego, co mu się przydarzyło i miał nadzieje, że tak zostanie. Ale pragnął też, aby tak było nie tylko dla niego. Na ile to możliwe? Tego nie wiedział. Ale to go również nie obchodziło.

*gra słów niezamierzona
/zt
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6