Poprzedni temat «» Następny temat
Plac zabaw
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-21, 20:48   Plac zabaw



[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-02-12, 12:14   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Było już późno w nocy, gdy wraz z kompanem z lat młodzieńczych, dotarliśmy do parku. Oczywiście po drodze zaliczyliśmy jakiś sklepik, by złapać jakieś orzeszki i większy zapas alkoholu, to bo jak to tak? Bez alkoholu to nie wyjście po latach!
Czemu przygnało nas akurat tutaj? Cóż... Byliśmy starymi prykami szukającymi rozrywki. A gdzie się można lepiej bawić, niż na placu zabaw w środku nocy? Cisza, spokój, wolne zabawki bo dzieciaki od dawna już śpią...
- Ah.. Nic się nie zmieniło. - Wydusiłam z siebie z lekką nostalgią w głosie i mimo, że było chłodno, nie miałam wcale ochoty na szukanie jakiejś zabudowanej miejscówki. Zresztą - w razie potrzeby domek od jednej ze zjeżdżalni na pewno wystarczająco nas ochroni przed wiatrem.
Skierowałam swoje kroki ku huśtawkom, ciągnąć za rękaw Fowlera.
- Dajesz stary, nogi wciąż masz młode! - Rzuciłam z lekkim rozbawieniem. - Kto pierwszy przy huśtawce wygrywa! - Dodałam po chwili, po czym puściłam jego rękaw i zaczęłam biec. Miałam chwilę przewagi zapewnioną tylko i wyłącznie przez możliwie opóźniony refleks spowodowany wypitymi przez nas już trunkami.
Zajęłam jedną z huśtawek, nie zważając na to, że mój zad może być już wyraźnie za ciężki dla typowo dziecięcej zabawki, licząc na to, że przed sobą zobaczę wciąż biegnącego Dale'a.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 12:31   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


To fakt, godzina była dosyć późna, ale ani Dale'owi, ani Sam z pewnością to nie przeszkadzało. Właściwie... Dale uwielbiał noc, dużo lepiej mu się wtedy myślało no i... piło. Tak, w nocy zdecydowanie lepiej się piło.
Po wyjściu ze sklepu dziewczyna poprowadziła go w kierunku parku, a następnie placu zabaw. No tak. Mógł się spodziewać po niej czegoś w tym stylu. W tej kwestii wcale tak bardzo się nie zmieniła, dalej pozostawała dużym dzieckiem, a on... W głębi duszy też był dokładnie taki sam, ta część jego jestestwa pozostawała ukryta pod maską, którą zakładał na co dzień, ale odpowiednia ilość alkoholu i towarzystwo przyjaciółki może ją z niego wydobyć.
- Ekhm... Ciekawe miejsce dla dwójki dorosłych ludzi z mnóstwem alkoholu. - rzucił ironicznie, a na jej następne słowa zaśmiał się.
No dobra, może był trochę pijany, może i był dużym dzieckiem, ale nie zamierzał wcale za nią biegać...
W sumie?
Co mu tam.
Ruszył za dziewczyną w kierunku huśtawek, mimo wszystko wcale nie zamierzał jej wyprzedzać - a, niech ma tą radość, co mu tam.
Zajął miejsce obok niej, a gdy usłyszał skrzypienie mógł mieć tylko nadzieję, że z powodu swojej wagi nie zepsuje dzieciom zabawki.
- Już nie ta kondycja co kiedyś... - rzucił śmiejąc się i przeniósł na nią wzrok.
- A może dałem Ci fory? - dodał po chwili cały czas rozbawiony tą sytuacją.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-02-12, 13:05   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Frajer jesteś i tyle, a nie kondycja czy fory! - Stwierdziłam ze zdecydowanie zbyt dużą pewnością siebie, którą zapewne dostarczały mi kolejne miligramy alkoholu dostarczane z każdymi kolejnymi pociągnięciami z tych wszystkich butelek, które dziś obaliliśmy. Oczywiście nie odpuszczałam mu również śmiechu, bo tak, jak już wcześniej, przez samo nasze spotkanie czułam się młodsza, tak teraz jeszcze sytuacja wzmagała to uczucie. Przed laty też spędzaliśmy czas w plenerze, wtedy jeszcze jednak działał na nas strach - co jak ktoś nas przyłapie na tych wszystkich głupotach? Dziś byliśmy dorośli, odpowiadaliśmy za samych siebie. Ale jak widać, rozumu nam to wcale nie dodało. - Byłabym w stanie dobiec do każdej z tych zabawek i na każdej Cię pokonać! - Dodałam po chwili wciąż z uśmiechem na ustach.
Wyciągnęłam ze swojej torebki wciąż niedokończoną butelkę z rumem, otworzyłam ją, pociągnęłam jednego, większego łyka, po czym przekazałam ją Dale'owi.
- Pij, nie pierdol. - Stwierdziłam z uśmiechem, jednocześnie odpychając się nogami od ziemi i poruszając huśtawką. Tak. Zdecydowanie byliśmy dużymi dziećmi ze zbyt dużą ilością alkoholu przy sobie. Zerknęłam na niebo, na którym nie było widać ani jednej gwiazdy przez oświetlenie z lamp, uśmiechając się sama do siebie. Dawno tak miło nie spędzałam swojego wolnego czasu.
- Grosik za Twoje myśli? - Zapytałam spokojnie, samej rozmyślając nad przemijającym czasem i wszystkim, co nas kiedyś łączyło. Tym razem myślałam jednak tylko o tych dobrych rzeczach. Wyzbyłam się złych wspomnień. Odpoczywałam. Napełniałam się tą pozytywną energią, póki mogłam.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 13:18   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


- Ech... Co ja Ci będę tłumaczył, młoda jeszcze jesteś, może kiedyś zrozumiesz. - odparł ze śmiechem na jej pierwsze słowa, oczywiście jak to bywało w ich przypadku - delikatnie prowokując ją do dalszego przekomarzania się. Kiedyś non stop to robili, na każdym kroku sobie dokuczali, chociaż... Gdy trzeba było stanąć za sobą byli do tego pierwsi. W tamtych czasach, cóż... Dale byłby w stanie oddać za nią życie. Teraz? Teraz pewnie też. Takie uczucia nie znikają tak po prostu, a on siedząc obok niej i delikatnie bujając się na huśtawce jak debil czuł się, jakby odzyskał jakąś bardzo cenną rzecz, którą kiedyś zgubił, skarb - bo w sumie tym byli przyjaciele, czyż nie?
Minione lata były kompletnie inne, dwójka dzieciaków biegających po uliczkach Seattle, na samą myśl o wszystkich tych rzeczach, które wyczyniali robiło mu się jakoś tak cieplej w okolicach klatki piersiowej. Mimo niezbyt szczęśliwego dzieciństwa... Mógłby wrócić do tamtych dni, chociażby po to, by poodwalać jeszcze raz te wszystkie numery z Sam.
- Niech Ci będzie, wierzę. - odpowiedział na jej następne słowa i ponownie zaśmiał się cicho. Ciekaw był, czy przegoniłaby go tak łatwo, gdyby na przykład dał z siebie sto procent i dodał do tego jeszcze swoją moc, dzięki której mógł również o kilka razy podnieść swoją prędkość. Ha! Szach mat!
- No, czekałem, aż to powiesz! - powiedział, zaraz po tym, jak odebrał butelkę z rąk dziewczyny. Również pociągnął porządnego łyka, a potem oddał jej flaszkę i sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów. Wyjął z niej jednego i rozpalił go, akurat, gdy dziewczyna spytała go o to, co siedzi w jego głowie.
Zaciągnął się kilka razy zastanawiając się nad odpowiedzią...
- Wspomnienia. Dużo wspomnień siedzi teraz w mojej głowie. Tych dobrych i tych... Nie najlepszych. - powiedział cicho i zaciągnął się po raz kolejny wbijając spojrzenie gdzieś przed siebie.
- Od wielu lat nawiedzają mnie duchy przeszłości, nie dają spokojnie spać, funkcjonować. Ale... Chyba już się do tego przyzwyczaiłem. - dodał po chwili uśmiechając się lekko, chociaż w tym uśmiechu nie było nawet cienia wesołości. Wyglądał teraz raczej jak człowiek, który ze stoickim spokojem i uśmiechem na ustach informował kogoś o tym, że za chwilę się powiesi. Dość makabryczne, tak w sumie.
- Może nie psujmy jednak wieczoru takimi rzeczami. - faktycznie, chyba nie było sensu niszczyć tak przyjemnej nocy smutami...
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-02-12, 14:17   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Ohohoho. Staruch się znalazł. - Stwierdziłam z udawaną irytacją, przeplatając swoje ręce na wysokości klatki piersiowej. Ta, dzieciak coraz bardziej ze mnie wychodził.
- Ja Ci to mogę nawet udowodnić, w każdym momencie! Ale tylko przy fair grze! - Rzuciłam odruchowo na jego słowa. Lubiłam wszelkie formy rywalizacji. Nie ważne było, czy pijemy do pierwszego porzygu, czy ścigamy się na "nie-do-końca-serio". A oczywiście uczciwa gra, o której tu wspomniałam dotyczyła używania mocy. No bo, halo? Ja jestem człowiekiem i chcę się mierzyć jak równy z równym!
Oczywiście, nie odmówiłam sobie kolejnego łyka z naszej wspólnej butelki. Żeby to był pierwszy raz, jak się tak dzielimy... Różnica była co najwyżej w jakości trunku - kiedyś najtańsze piwo, dziś rum ze średniej półki. Do nawalenia się wcale nie trzeba tego, co najdroższe! No ale wiadomo, że jakieś tam walory smakowe też mają znaczenie.
Spojrzałam na przyjaciela, gdy w jego dłoni pojawiły się papierosy.
- Może poratujesz jednym? Ja ostatniego wypaliłam przed pubem. - Zapytałam dość luźno. Normalnie pewnie wstydziłabym się prosić kogoś o fajkę, no ale przecież to był Dale. Prawda? Tego raczej nie pożałuje najlepszej przyjaciółce.
Zanim jednak doczekałam się odpowiedzi, Dale kontynuował wcześniej poruszany temat.
- Wiem o czym mówisz... Sama się z nimi zmagam i nawet psychologia średnio w tym pomaga... - Stwierdziłam dość smutno, jednak sama wymusiłam na sobie uśmiech. - Zostańmy więc przy tych dobrych. Na przykład... Co najmilej wspominasz z naszej przeszłości? - Zapytałam z wyraźnym zaciekawieniem. W końcu... Trochę nas w życiu spotkało, a by utrzymać dobry humor, warto czasem powrócić do tych najgłupszych, najbardziej żenujących akcji... Upiłam kolejny łyk z butelki, tak, haha, trochę poza kolejką, po czym przekazałam ją mężczyźnie, wciąż lekko bujając się na huśtawce. Nie wiedziałam, co jeszcze dziś nas czeka. Miałam jednak pewność, że rano kac nas nie ominie...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 14:41   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


- No wiesz, mentalnie jestem od Ciebie starszy o przynajmniej dziesięć lat. Zatrzymałaś się na osiemnastu. - powiedział dalej śmiejąc się. Fajnie wyglądała, jak tak się obrażała, nawet, jeśli tylko udawała tą złość.
- Zawsze jestem fair, Sam. - odparł, a uśmiech cały czas pozostawał na jego twarzy. No, co jak co, ale rzadko zdarzało mu się być nie fair w stosunku do swoich przyjaciół. Do innych... Być może tak, ale nie dla najbliższych mu osób, bo przecież Sam należała właśnie do tego grona. Pomimo tego, że nie widzieli się tyle lat wystarczyło parę godzin, by ponownie zajęła miejsce w jego sercu, które przez tak długi czas było puste...
Poza tym w pełni rozumiał, że to byłoby zdecydowanie nie fair - używanie mocy w jakimś wyścigu, nie ważne jak głupim, podczas, gdy ona nie posiadała żadnych nadprzyrodzonych umiejętności.
- Och. Pewnie, już Ci daję.. - powiedział nieco zakłopotany i sięgnął do kieszeni z której wyciągnął paczkę papierosów. Podał jej ją, by wyjęła sobie fajkę, a po chwili dodał:
- Wybacz, tak się zamyśliłem, że zapomniałem zapytać. Normalnie nie bywam taki nieuprzejmy.. - ostatnie słowa powiedział już raczej pół - żartem. Oboje dobrze wiedzieli, że uprzejmość nie zawsze była jego mocną stroną, chociaż... Gdy się bardzo postarał potrafił być nawet miły!
- Mi też mało co pomaga. Oczywiście oprócz alkoholu. - uśmiechnął się krzywo po tych słowach, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że podobnie jak ona ma problem z procentami i tak jak Sam - miał duży problem z zaprzestaniem picia.
- Wiele było takich chwil... - powiedział przenosząc na nią spojrzenie, zanim jednak odezwał się po raz kolejny zabrał jej z rąk butelkę i upił o wiele większego łyka niż poprzednim razem.
- Jedną z nich, która utknęła mi mocno w pamięci był nasz wypad na ryby. Wtedy, gdy doszliśmy do wniosku, że wędkowanie musi być fantastyczną sprawą, wzięliśmy wędki, przynęte i oczywiście alkohol. Zanim zdążyliśmy cokolwiek złowić nachlaliśmy się jak prosiaki i zaczęliśmy bić tymi wędkami jak jakimiś mieczami... Po tym wszystkim zrzygałaś mi się na buty, a ja widząc jak rzygasz zarzygałem Twoje. Nie jestem w stanie do tej pory zrozumieć jakim cudem udało nam się dotrzeć do domów... Byliśmy tak strasznie pijani.. - powiedział, po czym zaśmiał się cicho. Faktycznie, dość głupia akcja, pokazująca tylko jak bardzo lekkomyślni byli w tamtych czasach.
Przecież mogli ich złapać, mogli mieć problemy, ale... To się wtedy nie liczyło. Liczyła się tylko butelka, oraz własne towarzystwo. Dwuosobowa paczka.
- A Ty? Coś utkwiło Ci szczególnie w pamięci?
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-02-12, 15:20   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Przynajmniej będę wiecznie młoda. - Stwierdziłam z lekkim przekąsem, jednak w końcu zaczęłam się śmiać. Prawda była taka, że mijający czas nas nie oszczędzał, i właśnie nasze zaburzenia były tego najlepszym dowodem. Na jego kolejne słowa jedynie uśmiechnęłam się, jeszcze weselej. Serio brakowało mi tak luźnego podejścia, oderwania się od rzeczywistości innego, niż urwany film po zbyt dużej ilości trunków przyjętych jednego wieczoru...
Wzięłam jeden papieros z jego paczki i nachyliłam się w kierunku przyjaciela, by móc go "odspawać" od już podpalonej fajki. Drapiący dym szybko rozszedł się po moim gardle, jeszcze bardziej wzmacniając działanie wszystkiego, co dziś wypiłam. Zaszumiało mi lekko w głowie, w ten dobry, przyjemny sposób.
- Dzięki. I chyba mimo wszystko, za dobrze się znamy. - Stwierdziłam mrugając do niego jednym okiem i wracając do już wygodnej pozycji na mojej huśtawce. Wzięłam większego bucha, przetrzymując go przez chwilę w płucach. O tak... Tego było trzeba.
- Mi już chyba nawet alkohol nie daje tego ukojenia co kiedyś. - Odpowiedziałam tak... Beznamiętnie. Już mnie to dziwiło, nie smuciło. Nie miało to żadnego znaczenia. Tak po prostu było. - Świat się skończy jak przestaniemy pić. - Dodałam po chwili, po czym się roześmiałam. To chyba mógłby być nowy scenariusz na apokalipsę - Bartowski i Fowler przeszli na abstynencję! Niewystarczająca sprzedaż alkoholu prowadzi do zagłady gospodarki w Ameryce, a wkrótce - na świecie!
Gdy tylko Dale zaczął opowiadać jedno z wydarzeń z naszej przeszłości, przejęłam od niego butelkę, która powoli już zaczynała się kończyć i sama pociągnęłam z niej kilka mniejszych łyków. Chyba już samo to, że piliśmy ten rum bez niczego źle o nas świadczył. Któż by się jednak tym przejmował w środku nocy na placu zabaw, gdzie nikt nas nie widział?
Podśmiewałam się radośnie na to wspomnienie. Jezu... Już wtedy byliśmy pojebani. I robiliśmy głupoty. Że też wtedy ciotka nie dała mi szlabanu, to dopiero było ciekawe.
- Ta... Tamte buty na następny dzień wylądowały w koszu... - Roześmiałam się jak chora, w końcu... Chyba rzygi nie powinny już nas śmieszyć w tym wieku? A jednak sama absurdalność tamtej chwili wprawiała mnie w dobry nastrój. - Widać też, niczego się nie uczymy. - Stwierdziłam z uśmiechem po czym podniosłam butelkę do wyzerowania dla Fowlera, dalej się śmiejąc.
- Mi? Hm... - Musiałam się chwilę zastanowić, które z naszych wspólnych wspomnień mocno wżarło się w mój umysł. Wiele nas spotkało w krótkim czasie i chyba właśnie dlatego ciężko było wybrać jakieś konkretne zdarzenie.
- W sumie do dzisiaj mnie bawi, jak spodobała Ci się ta dziewczyna pracująca w knajpce z kurczakami i z jakiegoś powodu nie chciałeś do niej zagadać. A gdy ja się bawiłam w Twojego skrzydłowego, próbując zdobyć jakiś namiar na laskę, okazało się, że woli dziewczyny i nie chciała mi później dać spokoju... Znowu wylądowaliśmy za kioskiem upijając się - tym razem Ty z powodu złamanego serduszka a ja, by zapomnieć o wszystkich świństwach jakie mi proponowała... Tiaa... Mamy cokolwiek na trzeźwo? - Zapytałam na zakończenie mej "opowieści". W sumie chyba to alkoholizowanie się pomogło nam się zbliżyć. Dużo łatwiej było mówić o wszystkim co złe, gdy alkohol rozplątywał język. Przyjaźń z Dalem była chyba jedną z niewielu miłych rzeczy, które dało mi upijanie się...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 21:47   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


- No, całkiem dobrze się konserwujesz. Pytają Cię jeszcze czasem o dowód? - spytał i również parsknął śmiechem. Może faktycznie o ich wieku bardziej świadczyły ich zaburzenia, niż wygląd, przynajmniej w jej przypadku, ponieważ Dale z pewnością zmienił się na przestrzeni lat - z małego chudego blondynka o bystrym spojrzeniu stał się... No właśnie, kim?
Mężczyzną. Wojownikiem. Człowiekiem, który przeszedł zdecydowanie zbyt wiele, jego oczy wyrażały pustkę, a budowa ciała, oraz odciski na dłoniach świadczyły o tym, że ciężko pracował. Walczył za ludzi, którzy w tej chwili go nienawidzą, walczył za ten kraj, który wystawił za nim list gończy. Kolejne błędy... Pierdolone błędy.
W każdym razie dzisiejszy wieczór pozwalał o tym zapomnieć, z każdym następnym łykiem było mu coraz lepiej, a i towarzystwo Sam sprawiało, że czuł się naprawdę nieźle.
- To fakt... To zabawne. Minęło tyle lat, a my wciąż potrafimy ze sobą rozmawiać o wszystkim, jakby tej całej rozłąki nie było, jakbyśmy widywali się codziennie... - zauważył drapiąc się po potylicy. Tak bardzo żałował, że nie pisał do niej listów, a przecież mógł się odezwać, mógł dać znać, że żyje, ale... Chyba lepiej, że nie znała tamtego Dale'a - Jego obecny stan nie był najlepszy, a czasy, które spędził w wojsku... Nie był dobrym człowiekiem. Właściwie... Chyba w ogóle nie był człowiekiem. Był potworem. Maszyną stworzoną przez rząd Stanów Zjednoczonych, więc może lepiej, że utracili kontakt... Przynajmniej pod tym względem.
- Oboje dobrze wiemy, że alkohol nie jest dobrym wyjściem, z drugiej strony... Wiemy też dobrze, że świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia. - odparł pół - żartem, pół - serio. W sumie było w tym ziarno prawdy, nie? A kto miał więcej pojęcia na ten temat, niż dwójka największych alkoholików w promieniu przynajmniej 500km?
Temat stał się znacznie przyjemniejszy, ponieważ zaczęli wreszcie wspominać te dobre czasy, naprawdę wspaniałe chwile, które ze sobą przeżyli.
- Moje nie, ponieważ byłem biedny jak mysz kościelna. Chyba porzygałem się jeszcze ze dwa razy, gdy je czyściłem. - rzucił krzywiąc się lekko, mimo tego na jego ustach dalej wymalowany był uśmiech. No cóż... Faktycznie, wtedy nie mógł sobie pozwolić na nową parę butów, ale Sam chyba to wiedziała, ponieważ akurat nigdy nie dokuczała mu w kwestii jego ubrań, nie mówiła nic, gdy przychodził brudny na twarzy z rozczochranymi włosami... Doskonale wiedziała, że mu się nie przelewało i chyba między innymi za to ją tak pokochał - nie oceniała go.
- Pamiętam ją! - krzyknął, gdy dziewczyna opowiedzieła kolejną historię z ich życia. Faktycznie, była taka, pamiętał jak wyglądała, ale nie mógł zapamiętać jej imienia... Mimo wszystko patrząc na to wszystko z perspektywy czasu... Tamten ból był niczym w porównaniu z tym, co przeżył później.
- Na trzeźwo? Chyba nie. - mruknął podnosząc do ust papierosa, o którym na dobre kilka chwil zapomniał. Odezwał się po chwili wypuszczając jednocześnie dym z między warg.
- Zdawałaś sobie wtedy sprawę z tego, że byłem w Tobie zakochany? - uśmiechnął się jeszcze szerzej na wspomnienie tamtych dni. Oj tak, Sam była jego prawdziwą szczenięcą miłością - co prawda nigdy nic między nimi nie było, ale samo wspomnienie tych uczuć, które nim wtedy targały wywoływało uśmiech na jego twarzy.
Nic dziwnego, że go zauroczyła, jak już mówiłem - tylko ona akceptowała go w pełni, wszelkie jego wady i zalety.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-02-12, 22:49   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Zależy, jak się ubiorę. - Stwierdziłam z lekkim uśmiechem. W końcu nieraz mogłam sprawiać wrażenie jakiegoś byle młodzika wyrwanego spod kontroli swoich "starych". Nie można było mi też odmówić zmiany pod względem aparycji. W końcu z reguły dzieciaki nie wyglądają jak gotowa kolorowanka dla przedszkolaków, a większość mojego ciała aktualnie właśnie tak się prezentowała.
- Na tym chyba polega przyjaźń. - Skwitowałam jego wątpliwości. Rzeczywiście. Miałam wątpliwości, czy z kimkolwiek uda mi się złapać tak dobry kontakt, jak właśnie z Fowlerem. Chyba nawet z własnym bratem nie umiałabym dzisiaj tak swobodnie rozmawiać. Tylko w sumie... Czemu się dziwić? Dale nie zdążyłam do tej pory zranić, jak inne cenne dla mnie osoby.
Na jego kolejne słowa tylko schyliłam się do swojej torby, wyciągając z niej kolejną butelkę.
- Ta. Wiem. Ale teraz nie może się zmarnować. - Mruknęłam, po czym wzięłam kolejnego bucha z papierosa, nie wypuszczając go z ust. Wydychany dym sprawnie opuścił mój organizm przez nos. - Ta też na spółę, czy chcesz własną? - Cóż... W sklepie zabezpieczyliśmy się zdecydowanie na cały wieczór, a i nie wiadomo, czy na klina rano nie starczy. Prawdopodobnie resztki jeszcze wezmę ze sobą do domu. Ale co tam! Raz się żyje, tym bardziej w takich sytuacjach. Spotkanie po latach było najlepszym argumentem na picie. I to picie w tym dobrym aspekcie, a nie tylko dla ukojenia wewnętrznego bólu czy ułatwieniu w zasypianiu po kolejnych ciężkich przeżyciach.
Roześmiałam się, słysząc ciąg dalszy jego historii. - Ta, wybacz. - Dodałam po chwili wciąż się uśmiechając. Dzisiaj nie pozostało nam nic innego, jak śmiać się z tych małych, żenujących incydentów. Ale to właśnie one nas tworzyły. To one tworzyły naszą małą, słodko-gorzką historię dwóch alkoholików...
Dopiero teraz otworzyłam trzymaną przeze mnie butelkę i pociągnęłam z niej dość spory łyk. I to był chyba błąd, bo właśnie w tym momencie blondyn całkowicie wybił mnie z tropu. Plunęłam tym trunkiem przed siebie, co zresztą dzisiejszego wieczoru zdarzyło mi się już chyba drugi raz, jednocześnie zatrzymując huśtawkę, która do tej pory kołysała lekko poruszana moją nogą.
- Że co?! - Zapytałam wyraźnie zszokowana. W końcu... Rozmawialiśmy o moim Dale'u. Małym Dalusiu, który robił ze mną wszystkie te głupoty, był moim najlepszym przyjacielem i nie odstępował mnie na krok. O jedynym gościu, który nigdy mnie nie opuścił. Nie wiem, czy byłam wtedy ślepa? Nigdy nie zauważyłam żadnych sygnałów, które mogłyby na to wskazywać.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
Ostatnio zmieniony przez Samantha Bartowski 2018-02-12, 23:20, w całości zmieniany 1 raz  
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 23:10   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


- Ech. Mnie już nie pytają o dowód, chyba się zestarzałem. - mruknął udając smutek, chociaż wcale nie było mu przykro z tego powodu. W końcu... Każdy kiedyś się starzał, a bagaż doświadczeń, który przyszło nosić naszemu kochanemu żołnierzowi sprawiał, że mentalnie miał wrażenie jakby niedawno skończył przynajmniej 40 lat.
- Tak, chyba tak... - odparł cicho odwracając głowę w jej kierunku i zaglądając jej prosto w oczy. To fakt, nie mógłby sobie chyba wymarzyć lepszej przyjaciółki i naprawdę nie spodziewał się, że kolejny zwykły wypad do baru przyniesie mu tyle radości. Poza tym... Odzyskał ją. Tylko to się naprawdę liczyło.
Zaciągnął się jeszcze kilka razy, po czym wyrzucił papierosa gdzieś za siebie. Kurwa, powinien też przestać palić... Co będzie następne? Hazard? Narkotyki? Chyba i tak już wystarczająco ma tych nałogów...
- Nie ma sensu otwierać dwóch. Pijmy na spółę. - w sumie było coś wyjątkowo przyjemnego w takim dzieleniu się jedną butelką, Dale nie był w stanie określić co to takiego było, ale... Właściwie niczym się z nikim nie dzielił, być może to, że pili w taki sposób miało dla niego jakieś większe, symboliczne znaczenie?
A może po prostu miał jakieś dziwne myśli, bo już mu delikatnie szumiało w głowie od wypitego dzisiaj alkoholu? Sam już nie wiem. W każdym razie... Dzisiaj na pewno nie skończą dobrze - mieli zbyt wiele butelek przy sobie, a takie coś nigdy nie kończyło się najlepiej - nie w ich przypadku. Oni po prostu lubili pracować na dobre wspomnienia.
Zaśmiał się obserwując jej reakcje na jego wyznanie. Zabrał jej butelkę z rąk.
- Jak nie chcesz pić to powiedz, a nie mi tu będziesz wypluwać.. - rzucił żartobliwym tonem nie odrywając od niej wzroku. Upił porządnego łyka i znowu się roześmiał kręcąc głową z niedowierzaniem.
- Naprawdę nigdy się nie domyśliłaś? Byłem w Tobie zakochany tak mocno, jak mocno potrafi pokochać taki gówniarz. - faktycznie, była jego pierwszą prawdziwą szczenięcą miłością i jedyną kobietą z minionych czasów, którą naprawdę dobrze wspominał.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-02-12, 23:30   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Wzięłam kolejnego bucha z papierosa, zaciągając się nim aż do filtra. Drapiący dum ponownie rozchodził się po moim gardle i płucach, Kumulując wszystkie efekty niesione przez alkohol. Teraz już nie było mowy, o delikatnym szumieniu w głowie. Te wszystkie używki coraz bardziej dawały się we znaki, ale jednak chłodne powietrze tej nocy skutecznie obniżało te doświadczenia.
Wytarłam rękawem usta po tym, jak przed chwilą zamieniłam się w żywą fontannę, jednocześnie samej się z siebie śmiejąc. Zabranie mi butelki w tym momencie wcale nie było wielkim wyczynem.
- A wyglądam, jakbym się domyślała? - Zapytałam wyraźnie zbita z tropu, a jednak nie mogłam skończyć się uśmiechać. Zgarnęłam jednym ruchem włosy z twarzy, po czym również spojrzałam na mężczyznę.
- Stary, byłeś dla mnie najlepszym kumplem. W życiu nie łączyłam jakichkolwiek naszych akcji z choćby zauroczeniem. To wszystko było... Po prostu naturalne. - Stwierdziłam, jak gdybym chciała się tłumaczyć. Sama nie wiedziałam, jak mogłam cokolwiek przeoczyć. W końcu, jak każda młoda dziewczyna, randkowałam w tamtym okresie, w sumie głównie z mężczyznami. Dopiero na studiach otwarcie zaczęłam się przyznawać do tego, że pociągają mnie też kobiety. Więc czemu nie byłam w stanie dostrzec żadnych, nawet najmniejszych sygnałów?
Tym razem to ja wyrwałam butelkę z rąk Dale, pociągając z niej stanowczo za duży łyk. Przez ułamek sekundy, na mojej twarzy zagościł nieprzyjemny grymas spowodowany ostrym smakiem trunku. Oddałam butelkę blondynowi, a przez moją głowę przeszła jedna, głupia myśl.
- Ale... To zostało w przeszłości? - Zapytałam jakby zaniepokojona. Mimo wszystko, nawet jeśli minęły lata od naszego ostatniego spotkania, nie chciałabym tracić tak dobrego kompana - zarówno do rozmowy, jak i do kieliszka.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 23:41   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Taa, dym papierosowy potrafił zdziałać takie cude, gdy człowiek był za bardzo pijany i do tego zapalił szluga, hmm... Nie zawsze kończyło się to dobrze. Chociaż Dale przestał odczuwać coś takiego już dawno temu, chyba za dużo palił, na całe szczęście nie rozleniwił się przez te wszystkie używki na tyle, by przestać dbać o swoją kondycję i ogólnie o siebie. Do tej pory trenował, biegał, podnosił ciężary, ćwiczył sztuki walki... Sport go odprężał, chociaż wiedział, że im więcej pali tym trudniej utrzymać mu formę, ale na razie nie potrafił przestać - podobnie sprawa przedstawiała się z piciem.
- No nie. Faktycznie nie wyglądasz. Teraz wyglądasz raczej kiepsko, taka zapluta.. - rzucił oczywiście żartując i zaśmiał się cicho - chyba po raz setny tego wieczora, no, no... Naprawdę robił postępy, chyba nikt nie widział go w takim fantastycznym humorze od wieelu wielu lat. Widać taka głupia rozmowa połączona z kilkoma butelkami alkoholu potrafiła zdziałać cuda. Czyli... trzeba gadać więcej bzdur i pić więcej rumu!
- Sam, byłaś jedyną osobą, która akceptowała w stu procentach to, jakim byłem wtedy człowiekiem. Nie przeszkadzało Ci to, że bywałem zaniedbany, że kradłem, wdawałem się w bójki, nic Ci nie przeszkadzało. Traktowałaś mnie jak równego sobie, a rzadko który dzieciak zachowywał się wobec mnie w taki sposób. To oczywiste, że pewnego dnia poczułem coś więcej wobec jedynej osoby, która się dla mnie liczyła. - odpowiedział całkiem poważnie, jednak uśmiech nie znikał z jego ust. No cóż, cała ich znajomość to jedyna rzecz, którą mógł miło powspominać z tamtych lat, ponieważ tych wesołych historii poza tymi chwilami spędzonych z nią nie było zbyt wiele. Wszystko co dobre łączył z nią.
- Jasne, że zostało. Dorośliśmy, wszystko się zmieniło. Tak jak mówię, to była tylko i wyłącznie szczenięca miłość, zauroczenie, ale pamiętam to doskonale, ile razy próbowałem o tym chociażby wspomnieć, ale bałem się, że stracimy to co mamy. No cóż. Koniec końców nigdy się na to nie zdobyłem, ale może to i lepiej. Nie wiadomo, czy nasza relacja przetrwała by do dzisiaj, gdybym zaczął wyskakiwać ze swoimi miłościami i innymi bzdurami... - po tych słowach podniósł butelkę do ust i wlał w siebie sporą ilość alkoholu - zdecydowanie większą niż poprzednim razem. Nie skrzywił się, wypił już wystarczająco dużo, by następne łyki wchodziły jak woda.
- Tak. To zdecydowanie zostało w przeszłości. - dodał po chwili i uśmiechnął się patrząc przed siebie.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-02-13, 00:03   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- He, he, he... - Przedrzeźniłam jego śmiech, robiąc raczej głupią, niby "poirytowaną" minę, chociaż w tym momencie całość musiała wyglądać wręcz komicznie. - Zobaczymy, czy też będziesz się tak śmiał, jak już zaczniesz rzygać! - Stwierdziłam, z jakże wielkim oburzeniem, ponownie krzyżując ręce na klatce piersiowej. Co to, to nie. nie dam się tak z siebie nabijać. Znaczy no dam, bo to u nas normalne. Ale nie dam tak łatwo, o!
Z tą moją lekko obrażoną miną, zwróciłam się w odwrotnym kierunku, niż do Dale'a, i tylko kątem oka na niego zerkałam. Szybko jednak odpuściłam sobie to obrażanie, bo usłyszałam chyba najpiękniejsze słowa w swoim życiu. Bo czy może być coś lepszego, niż szczery komplement, odnajdujący prawdę w rzeczywistości?
No stopił to moje obrażone serduszko.
- Dale... - Zaczęłam wyraźnie rozkojarzona. W tym miał rację, nigdy nie zwracałam uwagi na to, jak wyglądał i akceptowałam jego wybryki. Ba, w połowie sama brałam udział. Chyba zresztą nawet tak się poznaliśmy - dwójka nieletnich z jakimś tanim wińskiem w plenerze. Szybko znaleźliśmy wspólny język. I szybko się zaprzyjaźniliśmy. Może właśnie przez to, że sama reprezentowałam sobą to samo, nigdy nie patrzyłam na nas pod względem "pary"?
- Nigdy o tym tak nie myślałam. - wyrzuciłam w końcu z siebie, spoglądając na własne stopy, które odpychały mnie na huśtawce, wprawiając ją w lekki ruch. Teraz to dopiero dał mi do myślenia! I to po takiej ilości alkoholu! - Chyba serio dobrze, że nic z tego nie wyszło. Moglibyśmy skończyć gorzej niż dzisiaj, gdybyśmy przez kilka ostatnich lat prowadzili takie samo życie, jak wtedy. - Stwierdziłam z jednej strony smutno, a z drugiej - z dozą optymizmu. Jasne. Wszystko co nas spotkało było miłe do wspominania. Ale byliśmy dzieciakami. Dzieciakom się wiele wybacza. Gdybyśmy jako dorośli nigdy nie zeszli z tej ścieżki, zapewne nie różnilibyśmy się niczym od przeciętnych żuli. Mieliśmy ciężkie życia, mimo wszystko.
- Dla mnie chyba znaczyłeś więcej. Byłeś jak rodzina, którą mogłam sobie sama wybrać. Czuć się zaakceptowana. Wspierana... W sumie też kochana. Co tu dużo mówić... Też Cię kochałam, ale jak brata. - Wydusiłam w końcu z siebie, a moje oczy się wręcz zaszkliły od namiaru emocji. Zdałam sobie właśnie sprawę, że po tym, jak odrzuciłam Aarona, to Dale całkowicie zastąpił mi brak rodziny. I wychodziło mu to cholernie dobrze.
Po chwili jednak prychnęłam pod nosem i sama zaczęłam się śmiać. Dopiero teraz też wypuściłam z rąk dopalonego już dawno peta, zgniatając go pod swoją podeszwą. - Teraz to brzmi jak marne friendzonowanie, ale może też dlatego dobrze, że nie miało to miejsca te kilka lat temu? - Powiedziałam przez śmiech, po czym sama przejęłam butelkę od Fowlera, również ciągnąć z niej kilka łyków. Nie ma co, dzisiaj nawalimy się jak szpadle... O ile już nie byliśmy na skraju tego stanu.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-13, 08:54   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


- Chyba wyrosłem już z rzygania, wiesz? Chociaż... Dawno nie miałem tak dobrego kompana do picia, więc kto wie. - mrugnął do niej jednym okiem, przypominając sobie czasy, gdy jedna butelka za dużo oznaczała wywrócenie jego żołądka do góry nogami, ale teraz... Cóż, za wiele przelał tych procentów, by wymiotować pod siebie jak jakiś gówniarz, aczkolwiek - tak jak przed chwilą powiedział - z Sam to nigdy nie wiadomo, razem potrafili wlać w siebie naprawdę ogromne ilości alkoholu i nie zawsze kończyło się to dobrze...
Najważniejsze było jednak to, by nie stracić czujności, ponieważ Dale nie zapominał o tym, że na każdym kroku groziło im niebezpieczeństwo. Organizacje rządowe, przeciwnicy mutantów... Oni nie spali. Na całe szczęście miał jeszcze swoją moc, podczas używania jej prawdopodobnie wytrzeźwiałby nieco szybciej.
No nic, jak na razie pozostawało mu tylko mieć nadzieję, że nic nie zakłóci ich spotkania.
Przeniósł na nią wzrok, akurat w momencie, gdy jej mina z 'pseudo - obrażonej' zmieniła się w... Hmmm... Jakąś taką rozczuloną? To chyba dobre słowo.
Uśmiechnął się lekko patrząc jej prosto w oczy i pogładził się dłonią po brodzie.
- Ta, pewnie masz rację. Żyliśmy naprawdę... intensywnie. Nie chcę nawet myśleć, gdzie byśmy teraz byli, gdyby faktycznie tak dalej poszło. Chociaż... Kto wie? Może zmienili byśmy się na lepsze? Już się raczej nie dowiemy. - Ten czas już minął i faktycznie - nigdy nie dowiedzą się 'co by było gdyby...', ale nie ma co narzekać. Jest jak jest i trzeba to przyjąć i zwyczajnie - jak to zwykł mawiać Fowler - grać takimi kartami, jakie miało się w ręku.
- Tak, po jakimś czasie zacząłem czuć dokładnie to samo. Również stałaś się dla mnie rodziną, której nigdy nie miałem i tak to trwa... Po dziś dzień. Musisz wiedzieć, że mimo tego braku odzewu z mojej strony, ja... Nigdy o Tobie nie zapomniałem. - powiedział spuszczając wzrok i z tego wszystkiego sięgnął po kolejnego papierosa, który już po chwili znalazł się między jego wargami rozpalony za pomocą zapalniczki (już nie benzynowej, tylko zwykłej, bo przecież z benzynowej została miazga).
- Chcesz jeszcze? - mruknął wyciągając w jej kierunku paczkę, po czym niezależnie od jej decyzji uśmiechnął się lekko i zaciągnął kilka razy w milczeniu patrząc przed siebie.
- Wiesz, Sam... Trochę ponad dwa lata temu byłem na misji... Daleko stąd.. - zaczął, po czym zaciągnął się jeszcze dwa razy przymykając delikatnie oczy. Pozwolił, by wspomnienia wdarły się do jego głowy i kontynuował:
- Trafiliśmy w zasadzkę. Źle wszystko zaplanowałem, nie pomyślałem o ewentualnej drodze ucieczki, o zabezpieczeniu terenu... Nie wiem co miałem w głowie. W każdym razie wymordowali cały mój oddział. Zostałem sam, otoczony przez wrogów. Nie wiem ilu ich było. Kilkunastu? - mówił o tym wszystkim, a oczyma wyobraźni widział zakrwawione ciała swoich przyjaciół, wygięte w nienaturalny sposób karykatury człowieka z otwartymi oczami... Cóż, chyba nigdy nie pozbędzie się tego widoku.
- Znalazłem drogę ucieczki, zabiłem wielu z nich, ale... Na samym końcu oberwałem. Dwa razy. I gdy upadłem na ziemię, a świat powoli zaczął się rozmywać... Pomyślałem o Tobie. O tym, że już nigdy nie zdążę z Tobą porozmawiać, o tym, że więcej Cię nie zobaczę i może to zabawne, ale zdążyłem nawet pomyśleć o tym, że więcej się razem nie napijemy. - po tych ostatnich słowach zaśmiał się i odruchowo - jak zwykle, gdy o tym mówił - jego dłoń powędrowała do kilku nieśmiertelników zawieszonych na jego szyi. Przesunął po nich palcami standardowo w myślach wymieniając imiona, czy też pseudonimy wszystkich poległych przyjaciół.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5