Poprzedni temat «» Następny temat
#1
Autor Wiadomość
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-13, 20:41   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


+18


Problem w tym, że Matilde nie do końca była pewna, czy chciała, by to rzeczywiście było jednorazowe. To w tym wszystkim chyba najbardziej ją paraliżowało. Nie oczekiwała niczego ani od Hoppera, ani tym bardziej od siebie. W gruncie rzeczy – gdyby tylko mogła – pewnie już następnego dnia wyjechałaby do innego stanu i zaczęła żyć inaczej. Ale sęk w tym, że nie mogła tego zrobić. I paradoksalnie, skoro nie było to możliwe, tym bardziej ściskał jej się żołądek na myśl, że jutrzejszego dnia wszystko po prostu przepadnie.
Dlatego każdy pocałunek, każdy dotyk, każdy oddech Hoppera i tym bardziej jego zapach.. to wszystko zarówno coraz bardziej ją nakręcało, jak i przyprawiało o palpitacje serca. Odczuwała to wszystko jeszcze bardziej intensywnie, zupełnie jakby.. chciała zapamiętać każdą jedną, tak cenną sekundę. W gruncie rzeczy Wallace nawet nie wiedziała skąd się to wzięło. Nie do końca rozumiała, jakim cudem znaleźli się w takiej sytuacji. Ani tym bardziej – jakim cudem tak bardzo podchodziła do tego emocjonalnie. Normalnie, pewnie zganiłaby siebie za to w myślach, ale teraz.. czuła się taka zagubiona! To wszystko było dla niej cholerną zagadką… Chociaż coraz bardziej desperacko próbowała się przekonać do tego, że nienawidziła Hoppera, że wcale jej nie pociągał, a wszystko to robiła po prostu z nudów, to na coraz większą hipokrytkę wychodziła.
Gdy Hopper złapał ją za nogę, Matilde początkowo nie rozumiała do czego zmierza. Posłusznie jednak zgięła kolano, by zaraz potem.. parsknąć cichym, niekontrolowanym śmiechem. To rozbawienie nie trwało jednak zbyt długo, bo gdy tylko Hopper pozbawił jej tej drugiej skarpetki, Matilde która wciąż miała wplecione palce w jego włosy, przyciągnęła go – już nie tak delikatnie, a z kolei niezwykle niecierpliwie – do siebie, by po raz kolejny złączyć ich usta w pocałunku. Tym razem jednak ten pocałunek nie był tak delikatny jak te wcześniejsze. Z każdą kolejną sekundą Matilde robiło się coraz goręcej, a cała atmosfera znacznie się zagęszczała. W pewnym momencie nawet przygryzła jego dolną wargę, pociągając za nią ostrożnie zębami. A potem.. Matilde już nie była w stanie tego rejestrować. Nawet jeśli bardzo się starała. Po prostu poddała się tej namiętności. I z coraz bardziej przyspieszonym oddechem po prostu zsunęła z niego te przeklęte bokserki, jednocześnie uświadamiając sobie, że mniej więcej w tym samym czasie Hopper musiał zrobić dokładnie to samo z jej bielizną.
Nieprzerywane pocałunki sprawiały, że coraz ciężej jej się oddychało, a mimo to zachłanność jakby rosła z sekundy na sekundę i zdecydowanie nie pozwalała jej na jakiekolwiek przerwanie czegokolwiek. Wallace wręcz czuła, jak serce niemal wyrwało z jej klatki piersiowej, kiedy posłała Hopperowi to porozumiewawcze spojrzenie. I wtedy– zaraz po odpowiednim zabezpieczeniu w postaci super-hiper prezerwatywy(speszyl for ju, MG)– poczuła ogarniające ją wewnątrz ciepło, gdy William wreszcie postanowił w nią wejść.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-03-15, 23:13   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


+18

O ile Hopper wcześniej mógł myśleć o tych wszystkich możliwych konsekwencjach i o tym co właściwie miał znaczyć ich seks, teraz już nie było na to miejsca. Jej śmiech był w pewien sposób cholernie rozczulający, ale to co na niego naprawdę działało, to były te coraz intensywniejsze pocałunki. Pragnął jej, a to w jaki sposób przygryzała jego wargę tylko coraz mocniej utwierdzało go w tym przekonaniu, nieważne z czym właściwie się ono wiązało. Jedyne co miało w tamtym momencie znaczenie to to, żeby wszystkiego było więcej, żeby wszystko było bardziej. Błądził dłońmi po jej ciele coraz mniej subtelnie i delikatnie, niemal wręcz zapominał o kolejnych oddechach pomiędzy pocałunkami.
Wszystko toczyło się cholernie szybko, zbyt szybko żeby właściwie ułożyć to w jakimikolwiek porządku, ale równocześnie stanowczo, stanowczo zbyt wolno. Rozpinał jej stanik zdecydowanie za długo, tak samo jak ściągnięcie jej majtek zajęło mu dużo za dużo czasu. Nawet cholerne założenie prezerwatywy z tego seksu dzieci nie będzie trwało zdecydowanie zbyt długo. I to przestało mieć znaczenie, kiedy w końcu w nią wszedł i zaczął się w niej rytmicznie poruszać. Nie był w stanie sensownie wyjaśnić sobie tego braku jakiejkolwiek cierpliwości, tego pożądania wbrew jakiejkolwiek logice czy doświadczeniu. To, że to w pewien sposób nie miało sensu, nie sprawiało, że chciał tego tego mniej - ba, wręcz przeciwnie. Jego palce dotykały jej piersi, krążyły wokół jej sutków, drażniły je raz za razem. Cholera, nie był w stanie trzeźwo myśleć ani tym bardziej powiedzieć kiedy ostatnio czegoś tak bardzo chciał.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-16, 08:55   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


+18

Zatrważająca była myśl, jak bardzo nie chciała by ta chwila kiedykolwiek upłynęła. Chociaż próbowała przedłużyć trwanie każdej setnej sekundy, to paradoksalnie – coraz bardziej traciła jakiekolwiek pozostałe resztki cierpliwości. Nieważne, jak bardzo chciałaby zwolnić tempa, coraz szybciej bijące serce, które wręcz wyrywało się z jej klatki piersiowej, nie pozwoliło jej na to. Matilde czując mężczyznę, po prostu oplotła go jedną nogą w pasie, sunąc krawędzią stopy po jego nodze, zupełnie jakby chcąc go do siebie jeszcze mocniej zbliżyć, przycisnąć, pomóc w każdym kolejnym ruchu. Chciała go znacznie bardziej, nawet jeśli było to praktycznie niemożliwe.
Z każdą kolejną chwilą, z każdym kolejnym dotykiem, Matilde czuła coraz większe łaskotanie w podniebieniu, a przez jej ciało przechodziły pierwsze drgawki. Chociaż wciąż miała dłoń wplecioną w jego włosy, nie byłaby w stanie zdobyć się na przyciągnięcie mężczyzny do swoich ust. A tak cholernie chciała poczuć ich smak! Ale zamiast tego tylko mocniej zacisnęła palce na jego głowie, będąc przy tym nieco niedelikatna, ale nie mogła już za to odpowiadać, bo nagle poczuła przyjemne prądy w podbrzuszu, a spazmy jakby znacznie się nasiliły. Wallace wysunęła dłoń z włosów Hoppera, tylko po to by zaraz obie ręce przełożyć na jego barki i mocno wbić palce w skórę jego pleców. A potem, dając upust namiętności, przesunęła mocno paznokciami po jego skórze, jednocześnie dociskając go do siebie tak mocno, że nie była w stanie odróżnić bicia ich serc. I, gdy tylko oparła policzkiem o jego ramię, z jej ust wydobyło się ciche jęknięcie. A potem kolejne i kolejne, i zdecydowanie już nie tak ciche jak wcześniejsze. I gdzieś pomiędzy próbami złapania oddechu, wydobywaniem z siebie oznak ogarniającej jej przyjemności i spazmami namiętności, udało jej się jeszcze niezwykle niedbale przycisnąć wargi do jego policzka. Nie pamiętała nawet kiedy ostatnio czuła się tak spełniona.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-03-17, 12:30   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


+18

Chciał być jeszcze bliżej niej, jeszcze ciaśniej się z nią spleść i stopić, chociaż miał świadomość, że to jest fizycznie awykonalne. Chciał ją mieć przy sobie jeszcze bardziej, jeszcze bardziej napawać się dotykiem jej skóry, tym w jaki sposób oplotła go nogą. Dotykał jej nagą skórę, pieścił jej piersi, był w niej i wiedział, że w tym momencie ona jest równie oszalała na jego punkcie jak on na jej, ale ciągle chciał więcej. Czy to w ogóle miało jakikolwiek sens? Właśnie miał wszystko, co mógł dostać, całe jej ciało i myśli. W jakiś poroniony sposób to było równocześnie wszystko czego chciał i stanowczo za mało. To nigdy nie mogło być wystarczająco.
Każdy jego kolejny ruch był coraz szybszy, coraz intensywniejszy. Dotyk jego dłoni, coraz bardziej zdecydowany i silny, przesuwał się z jej piersi na resztę ciała. Z resztą Wallace też za bardzo się nie krępowała, zbyt pochłonięta tym wszystkim, żeby się przejmować. Cóż, chyba on nie był jedynym, który pragnął więcej. Właściwie wszystko czego chciał mógł znaleźć w jej niecierpliwych gestach, w tym jak mocno trzymała go za włosy i w jej twarzy, po której świetnie było widać jak Matilde było dobrze. Nie dane mu była zbyt długo nacieszyć się widokiem, Wallace przyciągnęła go jeszcze bliżej zostawiając mu na skórze zadrapania. Cholera, byli tak blisko, mógłby przysiąc że czuł jej coraz szybszy oddech na swojej rozgrzanej skórze zanim jeszcze przycisnęła policzek do jego ramienia. Jej kolejne, coraz głośniejsze jęknięcia coraz bardziej doprowadzały go do szaleństwa, sprawiały że coraz szybciej się w niej poruszał. Coraz ciężej było zaczerpnąć każdy kolejny oddech, ale kiedy przycisnęła swoje usta do jego policzka, to nie miało znaczenia. Nie, kiedy jej twarz była tak kusząco blisko. Przygryzł jej ucho, żeby zaraz potem złożyć dwa, niedbałe pocałunki gdzieś pomiędzy próbami zaczerpnięcia oddechu. Jeżeli to co robili faktycznie było aż tak tragicznym pomysłem, to dlaczego czuł się z tym tak cholernie dobrze?
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-17, 14:49   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


To chyba był właśnie ten moment, gdy Hopper przygryzł jej ucho. Tak, to zdecydowanie był ten moment. Z ust Matilde automatycznie wydobył się ten ostatni, praktycznie niemy odgłos, który teraz bardziej przypominał ociężały oddech, z kolei oczy dziewczyny, którymi zamrugała kilkakrotnie, wreszcie – ale tylko na moment – się otworzyły. Oprócz ogarniającego ją wewnątrz ciepła i szalejącego w klatce piersiowej serca, czuła – jak niezwykle powoli, ale jednak – emocje, w tym ta cholerna euforia, zaczynają opadać. Wciąż walcząc z wzięciem kolejnego oddechu, przełknęła cicho ślinę, by zaraz po chwili powoli zsunąć dłonie z pleców mężczyzny i położyć je na jego ramieniu.
To zabawne, że nie poczuła do siebie w tym momencie ani odrazy, ani złości, ani jakiegokolwiek niewytłumaczalnego wstydu. Paradoksalnie – mimo, że wciąż zdawała sobie sprawę, że seks z Hopperem to był jakiś poroniony pomysł – w tym momencie czuła, że to jednak było niezwykle właściwe. Nie musiała właściwie nawet wkładać dużo siły w to co zrobiła potem. Uniosła nieco głowę, by odnaleźć usta mężczyzny i złożyć na nich niezwykle subtelny i – przez wciąż nieunormowany oddech – krótki pocałunek, jednocześnie za pomocą tego gestu nieco przekręcając chłopaka na bok. I zdecydowanie nie spodziewała się tego, że niemal od razu przylgnie do jego klatki piersiowej. Jej głowa zupełnie instynktownie spoczęła gdzieś w okolicach serca mężczyzny, z kolei jedną dłoń z powrotem ulokowała na jego szyi, jedynie koniuszkami palców muskając i przeczesując jego włosy.
W tym momencie kompletnie nie rozpoznawała siebie. O ile przypadkowy seks z osobą, której rzekomo nienawidziła – mogła jeszcze zrozumieć, o tyle sama chęć dalszej intymności, o wiele bardziej niewinnej, niezwykle ją przerażała. A mimo to przymknęła na moment oczy, rozkoszując się zapachem Hoppera i zdając sobie sprawę, że chyba pierwszy raz od cholernie długiego czasu, nie czuła się tak samotnie jak zawsze. I zwilżając usta koniuszkiem języka, odchyliła mocno głowę, by spojrzeć na twarz mężczyzny i rzucić to typowe, a jednak – przez niezwykle rozczulony sposób wypowiadania słów – tak nietypowe dla siebie słowa:
– Jesteś dupkiem, Hopper.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-03-17, 17:00   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Każda kolejna sekunda była cholernie intensywna, każdy dotyk Wallace i każdy dźwięk który wydobywał się z jej ust. Doszedł zaraz po niej, ciężko wypuścił powietrze przez usta. Czuł jak serce cholernie szybko kołatało mu w piersi, zwłaszcza jak na niego, człowieka którego tętno nie przekraczało sześćdziesięciu uderzeń na minutę. To mu uświadomiło kolejną rzecz - nie bolała go głowa. Puls mu przyśpieszył, leki już powinny mu przestać działać, a jego ciągle nie bolała głowa. To było tak cholernie nierealne, z resztą podobnie jak sam seks z Wallace, zwłaszcza że ostatnio kiedy się widzieli nawrzeszczała na niego i rzuciła w niego puszką. Przez sekundę, może nawet mniej, uznał, że to musi być jakiś popieprzony sen. Takie rzeczy nie działy się w rzeczywistości. Problem w tym, że potrafił odróżnić co się działo na jawie, a to nie mogłoby być bardziej prawdziwe.
Pozytywnie zaskoczył go ten delikatny pocałunek Wallace. Szczerze powiedziawszy, Hopper nie spodziewał się tego po niej, tak samo jak nie spodziewał się po sobie, że go to pozytywnie zaskoczy. I kiedy ona przytuliła się do niego, z jakiegoś niezrozumiałego powodu, objął ją swoim ramieniem. Zamyślony, powoli i delikatnie przesuwał paznokciami to kilka centymetrów w górę, to kilka centymetrów w dół wzdłuż jej kręgosłupa. Kiedy tak leżeli, wszystko było po prostu w porządku i nie był pewien, kiedy ostatnio czuł się w ten sposób. Żadnego poczucia winy, żadnej złości, żadnej desperacji. Żadnego zegara odliczającego czas do śmierci Hoppera - przynajmniej chwilowo. To było cholernie dziwne uczucie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że między nimi nawet za bardzo niczego nie było. Nawet przy Sally, w której był zwyczajnie zadurzony i potrafił zapomnieć o całym świecie, czuł się źle. W końcu to co jej robił, jak jej mieszał w głowie, było zło. Tymczasem przy tej irytującej, sarkastycznej Wallace czuł się po prostu... w porządku.
Prawdopodobnie to była po prostu kwestia tego, jak bardzo był odurzony nagłym zniknięciem bólu głowy. Tak, to miało sens. W zasadzie wszystko wyjaśniało. Był na jakimś dziwnym haju po mocy Wallace, dlatego czuł się aż tak dobrze, że nawet perspektywa, że za niedługo mu pewnie to wszystko przejdzie jakoś szczególnie nie zawracała jego głowy. Po prostu chciał się nacieszyć tą chwilą, wszystkie te problemy mogą grzecznie poczekać.
Wypuścił powietrze rozbawiony, kiedy usłyszał słowa Wallace. Jak zacięta płyta. Cholera, to wszystko mogło faktycznie chwilę poczekać.
- Myślałem, że już to ustaliliśmy - odpowiedział leniwie przenosząc swoją dłoń na jej włosy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-17, 19:58   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nie spodziewała się, że gdy teraz tak blisko leżeli, próbując unormować oddechy i uspokoić bicia serca, jego dotyk wciąż będzie dla niej taki przyjemny. Gdy przesuwał opuszkami palców wzdłuż jej kręgosłupa, Wallace czuła się tak cholernie dobrze. Inaczej dobrze, niż jeszcze kilka sekund temu, gdy dawali upust jakimś skrywanym żądzom. W tym momencie czuła się dobrze psychicznie. Zupełnie jakby ciepło, które wypełniało jej wnętrza rozlało się do jej świadomości; było jej ciepło na sercu. Hopper mógł myśleć, że było to spowodowane jej mocami. Z kolei Matilde była przekonana, że nagłe i niezamierzone przyciąganie do Hoppera było jedynie skutkiem ubocznym tego całego leczenia. Przecież.. to było możliwe, prawda? Jak inaczej niby wyjaśnić fakt, że tak dobrze się czuła w jego ramionach? Albo to, że nie miała ochoty mu zedrzeć z buzi tego irytującego uśmiechu? Albo to, że po raz kolejny zdobyła się na muśnięcie swoimi wargami jego skóry?
– Przypominam, w razie gdybyś o tym zapomniał – odparła, nawet nie kryjąc rozbawienia. W pewnym sensie wpatrywała się w jego oczy z tymi radosnymi ognikami i delikatnym uśmiechem, a na ogół – bądźmy szczerzy – nie było to normalne w jej zachowaniu. W tym momencie była po prostu.. dziwnie szczęśliwa. Zupełnie, jakby odzyskała siebie. Wallace nawet nie pamiętała, kiedy ostatnio czuła się tak swobodnie ze swoimi myślami. I w momencie, w którym Hopper zaczął gładzić ją po włosach, brunetka przymknęła oczy, po prostu.. czerpiąc z tej chwili jak najwięcej. Kolejne słowa nie były tu potrzebne, a cisza bynajmniej nie była niezręczna. Z zamkniętymi oczami słuchała oddechu Hoppera, słuchała bicia jego serca, wdychała jego zapach i niezwykle czule przeczesywała jego włosy palcami. A to wszystko wydawało się takie normalne. Takie na miejscu.
(…)

Matilde nie wiedziała nawet kiedy tak naprawdę odpłynęła. Tak szczerze to nawet w ogóle nie spodziewała się snu. W końcu od kilkunastu już miesięcy cierpiała na bezsenność, a gdy udawało jej się – jakimś cudem – zasnąć, to nawiedzały ją jakieś paskudne koszmary. Tej nocy? Tej nocy było inaczej. Spała jak niemowlę. I gdy z samego ranka otworzyła oczy, zdała sobie sprawę, że wciąż leży wtulona w klatkę piersiową śpiącego Hoppera. Mimo, że tak dobrze pamiętała każdą sekundę minionych wydarzeń, nie mogła się powstrzymać przed zmarszczeniem brwi i cichym przełknięciem śliny.
Wallace ostrożnie wysunęła się z objęć mężczyzny, jeszcze raz próbując dłonią dotknąć ręki Hoppera, ale niemal od razu tego pożałowała. Próba leczenia skończyła się nagłym, ostrym bólem głowy i dziewczyna przez dobrych kilka sekund nie była nawet w stanie uchylić powiek. A potem.. a potem po prostu zaczęła kompletować swoje ubrania z podłogi, pojedynczo zakładając je na siebie. Po wsunięciu na swoje stopy skarpetek, ruszyła do kuchni, by narzucić na siebie puchową kurtkę i założyć buty. I to właśnie wtedy jej spojrzenie przykuł ten rozbrojony pistolet Williama. Matilde przesunęła koniuszkiem języka po dolnej wardze, przekręcając głowę przez ramię i rzucając nerwowe spojrzenie w kierunku wciąż śpiącego Hoppera. To był bardziej impuls. W jednej chwili po prostu wpatrywała się tępo w blat stołu, jednocześnie wstrzymując oddech, a w drugiej włożyła wszystkie części tego cholernego pistoletu do kieszeni kurtki. A potem.. nie mogąc zostać w tym mieszkaniu ani sekundy dłużej, jak najszybciej ruszyła w kierunku drzwi. Dopiero, gdy poczuła na twarzy powiew wiatru, wypuściła z płuc powietrze, jednocześnie wyrzucając z siebie soczyste kurwa. Kurwa, przespała się z Hopperem! I kurwa, co najgorsze, wcale tego nie żałowała! Kurwa, właściwie to jej się nawet to podobało!
Matilde zacisnęła mocno wargi, opierając się plecami o mur budynku i odpalając tego cholernego papierosa… W tym momencie kompletnie nie rozumiała co się tak naprawdę z nią działo. A jeszcze bardziej nie rozumiała ekscytacji na myśl, że między nimi to wcale nie był koniec.

/zt
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-03-18, 03:05   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Hopper nie sądził, że będzie w stanie być aż tak zadowolony z obecności Wallace, że to przestanie być po prostu przykrą koniecznością do osiągnięcia większego celu. A jednak, z jakiegoś powodu leżeli nadzy, przytuleni do siebie na jednym materacu i to wcale nie było jakieś szczególnie złe. Ba, Hopper chętnie wydłużyłby ten moment, zachowałby na dłużej dotyk jej skóry, to w jaki sposób przeczesywała jego włosy i uczucie trzymania jej w swoich ramionach. Czy to była jego wina, skoro to było tak bardzo na miejscu? Jakby wbrew wszelkiej logice to było właśnie to, co powinni obydwoje robić. Nie wrzeszczeć na siebie, nie szukać kolejnych sposobów jak zdobyć nad drugim przewagę, a po prostu leżeć tak, przytuleni do siebie w jakimś dziwnym spokoju. Jakby oni w ogóle wiedzieli, co to jest spokój.
Pokręcił głową, słysząc słowa Wallace. To ciągle była ona, równie irytująca i równie niereformowalna co zwykle. Mimo wszystko, zamiast zacząć się na nią wkurzać, rozbawiony wypuścił powietrze. Ona taka zawsze była, bez względu na okazję, prawda? Nie potrafiła odpuścić. Jakoś w tamtym momencie nie wydawało mu się to szczególną wadą, zwłaszcza kiedy patrzył na ten jej subtelny uśmiech. Przejechał kciukiem po jej policzku, tuż obok jej kącika ust, potem zmienił zdanie i delikatnie pocałował ją w czoło. Musiał dość mocno pochylać głowę, ale przez pewien czas został w takiej pozycji, wdychając zapach jej włosów. Napawał się tą chwilą, nie chcąc się zastanawiać jak to się skończy, kiedy już im minie cokolwiek ich opętało.
Leżeli tak, może tylko chwilę, może całkiem długo, zanim Wallace zasnęła. Hopper miał za bardzo poprzestawiany zegar biologiczny, żeby tak łatwo z nim poszło. Przez pewien czas po prostu leżał przy niej, próbując jakoś poukładać to sobie wszystko w głowie, zanim w końcu powoli wyślizgnął się z materaca i poszedł pod prysznic nieco się ogarnąć. W końcu wrócił do niej z powrotem starając się zatopić w tym dziwacznie spokojnym uczuciu i zasnął, obok niej.

Rano, kiedy tylko zorientował się, że ktoś chodzi po jego mieszkaniu, obudził się. Przez chwilę analizował jakie ma szanse pokonać uzbrojonego przeciwnika mając do dyspozycji właściwie tylko jeden z ukrytych noży, ale zaraz potem przypomniał sobie, że przecież tu była Wallace. Wallace. Cholerna Wallece, z którą się przespał. Hopper stwierdził, że może jednak lepiej będzie na razie nie wstawać - po części dlatego, że mało spał i był zmęczony, a po części dlatego, że chciał przesunąć konfrontację z Wallace najbardziej jak tylko mógł.
Kiedy w końcu wstał, odetchnął z ulgą widząc, że kobiety nie było w jego mieszkaniu. Pojawił się tylko jeden mały problem - zniknęła razem z jego rozłożoną bronią. Pierdolona... A naprawdę lubił ten pistolet. Miał zamiar go odzyskać, ale nie dziś, nie teraz. Hopper wiedział, że prędzej czy później będzie musiał się znowu zobaczyć z Wallace, ale chwilowo mógł odkładać ten moment w czasie. W końcu hej, nie był na lekach, nie bolała go głowa. Przez chwilę miał od tego spokój, przynajmniej od tego. Wszechświat wybuchnie dopiero za jakiś tydzień, na razie nie musiał się przejmować tym drobnym szczegółem.
Zjadł jakieś marne śniadanie z rzeczy, które kupił dzień wcześniej, przełożył rewolwer do kabury, upewnił się że zabrał wszystko co istotne, a w mieszkaniu nie została żadna wskazówka czym właściwie się zajmował. W końcu wyszedł z mieszkania i chociaż na zewnątrz radośnie świeciło słońce, to nie wyciągnął okularów. To było cholernie dziwne uczucie, więc chyba idealnie komponowało się ze wszystkim o czym myślał. I chociaż sytuacja Hopper nie poprawiła się jakoś szczególnie, na dobrą sprawę miał na głowie mniej więcej tyle samo problemów co kiedy wchodził do tego budynku dzień wcześniej, to czuł się odrobinę bardziej żywy.

/zt
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6