Poprzedni temat «» Następny temat
Stara chata
Autor Wiadomość
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-07-29, 20:58   

Życie bez uczuć byłoby łatwiejsze, ale i również o wiele bardziej szare. W końcu to uczucia sprawiają że nasze życie jest barwne i cokolwiek warte, bez nich bylibyśmy tylko jednostkami wypełniającymi swoje obowiązki. W końcu życie składało się nie tylko z tych złych uczuć, dzięki nim ludzie są w stanie bardziej docenić te dobre chwile gdy ich spotykały.
Kobieta uśmiechnęła się smutno do mężczyzny, niestety nie miała pojęcia jak dramatycznej straty doznał mężczyzna stojący przed nią z resztą nawet nie byłaby w stanie wyobrazić sobie jak taka strata może boleć.
- Och oczywiście że czasem ciężko jest się nie przywiązywać, gdybym jednak przywiązywała się do każdego mojego pacjenta już dawno skończyłabym z załamaniem nerwowym.- odpowiedziała spokojnie. W takim razie oboje popełnili ten sam błąd, obaj mieli się nie przywiązywać a jednak to zrobili... Oboje mieli kogoś, kto był dla nich cenny w szeregach departamentu, i musieli liczyć się z tym że kiedyś ktoś będzie mógł chcieć to wykorzystać przeciwko nim.
Kobieta spojrzała na niego zaskoczona, Co jak co, ale nie spodziewała się po nim czegoś takiego, w ogóle nie spodziewała się kiedykolwiek i od kogokolwiek usłyszeć takiej propozycji.
- Dziękuję, to naprawdę bardzo wiele dla mnie znaczyło zwłaszcza że twoje zdolności są inne, niż te należące do osób które badamy. Obiecuję że jeśli to nastąpi zrobię wszystko co w mojej mocy by zredukować ból. - odpowiedziała mu z wdzięcznością w głosie, osoba chętna do badań z pewnością ułatwiła by jej pracę, w końcu nie każdy z bloku x nadaje się do jej badań, niestety.
Kobieta odsunęła się od mężczyzny, dając mu spokojnie wypowiedzieć, to co miał zamiar jej powiedzieć. Gdy tak opowiadał o swojej siostrze... Kobieta bezwiednie uśmiechnęła się, zawsze chciała mieć rodzeństwo, nigdy jednak nie było to jej dane.
- Jestem pewna że Esther gdyby wiedziała co dla niej robisz byłaby naprawdę wdzięczna i dumna z tego, jakiego cudownego ma brata. Mam nadzieję że prędzej czy później uda wam się spotkać i wszystko jakoś się ułoży..- powiedziała i uśmiechnęła się do mężczyzny pocieszająco.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Christian Wilson



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

68%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Wilson (Spivey)

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2018-08-01, 17:44   
   Multikonta: Ruth
  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Uczucia... Ból, cierpienie, tęsknota nie są przyjemnymi i nie każdy umie sobie z nimi poradzić. Jednak prawie każda osoba o nich zapomina gdy doświadczy miłość, przyjaźń, radość i innych pozytywnych uczuć. Mówisz, że życie bez uczuć było by szare. Jednak powiem ci, że moje jest szare od trzech lat... Ponieważ nie doświadczam tych pozytywnych uczuć. Pracując dla rządu czuje się jak robot... nie jak człowiek. Lecz jak gorszy, bo gdy komuś na każdym kroku jest przypominane, że nie jest jak większość, że jest gorszy, bo jest mutantem. Zaczyna po pewnym czasie... ja jeszcze to nie wierze. Ponieważ trzymam się wiary o siostrze, również nadziej, że kiedyś odnajdę brata i poznam prawdę. Wiara i nadzieja to najsilniejsze moje emocje, które teraz odczuwać. Jak również troska o moją przyjaciółkę Echo. Ponieważ dziewczyna jest taka krucha, delikatna i zagubiona, że mimo sobie zacząłem ją traktować jak drugą siostrę.
Każdy doświadczył straty nie którzy mniejszą, a inni większą.. Strata dziecka i ukochanej była mocnym ciosem. Nie tylko ze względu na ich śmierci... Jednak dlatego, że nie mogłem ich pożegnać. Urządzić pogrzebu... nie miały grobu na który mogłem chodzić. Tylko jedno zdjęcie, które trzymałem zawsze przy sobie. Która mi nie odebrano jak mnie pojmano.
- Wątpię by pani skończyła ze załamaniem nerwowym. Evie jesteś na to zbyt silną kobietą i wiedzę, że posiadasz w sobie dość dużo empatii do drugiego człowieka - powiedziałem do kobiety patrząc na nią. Sam nie wiedziałem, czemu jej to powiedziałem. Jednak pomimo tego czułem, że tak było. Po prostu była na to zbyt silna by się załamać. Może na taką nie wyglądała, jednak taką energią się otaczała.
Sam nie spodziewałem się, że kiedyś sam ofiaruje się na badania. Przecież według mnie do niczego one nie prowadziły. Może słowa kobiety i jej wiara, że odnajdzie to czego szuka. Skłoniły mnie do ofiarowania się jej na obiekt badawczy. Naprawdę uważałem, że nie mam nic do stracenia... Ukochana i córka nie żyją, a siostra pewnie sądzi, że ja nie żyję i ułożyła sobie życie.
- Nie ma sprawy - odpowiedziałem zbywając Evie, bo nie potrzebowałem obietnic. Wiedziałem, że najlepsze wyniki osiągają w tedy, kiedy nas bolała, kiedy się baliśmy i w ogóle odczuwaliśmy negatywne uczucia. A ja ich miałem aż zbyt wiele...
- Wątpię - pomimo tego słowa uśmiechnąłem się, bo naprawdę wątpiłem by Esther była wdzięczna może tak, ale na pewno nie dumna. - Nie pochwalała by tego co rząd robi mutantom. Ponieważ sprzeciwiała się testom na zwierzętach... więc pewnie była by lub jest przeciwko również na ludziach - taka była Esther uwielbiała przebywać wśród ludzi i wyciągać z nich to co najlepsze. - Twoja rodzina jak podchodzi do twojej pracy? - chciałem zmienić temat, bo jednak obawiałem się, że mogę zbyt dużo powiedzieć o siostrze. Nie chciałem by góra się dowiedziała, bo nie wierzyłem w ich obietnice, że nie skrzywdzą mojej siostry.
[Profil]
  [A+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-03, 14:41   

Kobieta uśmiechnęła się do mężczyzny słysząc że jest za silna by popaść w załamanie nerwowe. Cały czas gdy tu pracowała miała wrażenie że uważają ją raczej za tą dobrą i kruchą, za delikatną do tej pracy. Zrobiło jej się miło iż nie każdy tak uważa, że są jeszcze osoby które mają ją za silną... Praca lekarza zwłaszcza w takim ośrodku nie była łatwa, trzeba było mieć nie raz nerwy ze stali, zwłaszcza gdy miało się takich przełożonych jak ona miała.
Kobieta machnęła ręką tak, jakby rozmawiali o czymś nie istotnym.
- Och to nic takiego, bardzo ciężko być lekarzem bez krztyny empatii. Nie raz najmniejszy grymas czy ból może świadczyć o czymś o wiele poważniejszym, w końcu założenie tego zawodu polega na pomocy innym..- wytłumaczyła tak, jakby oczywistym dla niej było iż będzie odczuwać empatię w stosunku do pacjenta, w końcu jak można bez tego pomóc?
Kobieta uśmiechnęła się do mężczyzny, doskonale wiedziała że rodzina jest w stanie wszystko zrozumieć, zwłaszcza gdy chodziło o zapewnienie im bezpieczeństwa. - Zapomniałeś o tym że poświęcasz własne życie tylko po to by ona była bezpieczna. Takich rzeczy się nie potępia ani nie zapomina.- powiedziała spokojnie uważnie mu się przyglądając. Cóż, wydawał się jej być o wiele ciekawszą osobą niż wcześniej sądziła.. Z pewnością pogłębi swoją wiedzę na jego temat, w końcu może uda się jej mu pomóc?
Na pytanie o rodzinę znów machnęła ręką.
- Och tato od kiedy dowiedział się że chcę studiować medycynę pomagał mi jak tylko mógł, nawet uczył się ze mną do egzaminów. Gdy okazało się że dostałam stypendium w stanach bardzo się ucieszył, wiesz lepsza uczelnia lepsze szanse na przyszłość... Gdy zaoferowano mi praktyki i pracę dla rządu, stwierdził że nie mogę przepuścić takiej szansy w końcu nie każdemu proponują takie coś jeszcze na studiach. Jedyne na co narzeka to to, że za często się nie widujemy. 17 godzin lotu jest dla niego za ciężkie a mi nie łatwo się wyrwać.- odpowiedziała z uśmiechem przypominając sobie o ojcu. W końcu to on ją wychowywał.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Christian Wilson



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

68%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Wilson (Spivey)

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2018-08-06, 19:46   
   Multikonta: Ruth
  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Chyba nie dziwi fakt, że wiele kobiet jest silniejszych od mężczyzn. Może nie dorównują nam mężczyznom siły fizycznej. Jednak są wstanie wytrzymać więcej bólu niż nie jeden facet. Po za tym ich psychika jest tak rozbudowana, że często jest je zrozumieć nam. Mówi się, że kobiety nikt nie zrozumie. Zrozumie... ale druga kobieta. Więc morał z tego taki, że kobiety są silne, sprytne oraz inteligentny. To, że ktoś jest dobry i nie sprawia mu przyjemność zadawania bólu wcale nie oznacza, że jest słaby. Jeśli tak... to Panie Boże miej nas w opiece.
Jedynie skinąłem głową na wzmiankę o pracy lekarza, nie lubiłem wypowiadać się na tematy o których nie miałem pojęcia. Nie bylem lekarzem by wiedzieć od czego jest wymagana ich praca. Jedynych lekarzy jakich najlepiej kojarzę to tych tutaj. Chociaż osobiście nie nazwał bym lekarzami. Według mnie powinni oni leczyć, dbać o nasze zdrowie. A nie prowadzić eksperymenty na ludziach.
- Faktycznie poświęcam, lecz nie mam pewność czy dotrzymują swojej część umowy i czy naprawdę jest bezpieczna. Od tego jest starsze rodzeństwo by troszczyć się o młodsze - powiedziałem, bo poświęcałem się pracy w rządzie. Często byłem nazywany zdrajcą własnej rasy. Jednak mogłem dalej nie zwracać na to uwagi jeśli Esther jest bezpieczna. A rząd trzyma się od niej z daleka o ile jest taka jak ja.
- Twój tata musi cię bardzo kochać - powiedział na jej opowieść. Często zastanawiałem się na temat moich rodziców. Czy zapomnieli o mnie jak o moim bracie? Czy jakoś odczuli to, że zniknąłem? Byłem pewny, że Esther na pewno to przeżyła. I to mnie bolało..., bo nie chciałem jej ranić. Lecz musiałem. Inaczej mógłby spotkać taki sam los jak moją córkę Anie.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-07, 14:50   

Och nieraz i druga kobieta ma duże problemy w zrozumieniu innej, gdyż czasem one same siebie nie rozumieją, taki to już urok tych relacji międzyludzkich na tym padole łez. Z pewnością nie raz CI, którzy nie czerpią przyjemności zadawania innym bólu bywają nawet silniejsi od tych, którzy się w tym lubują. W końcu oni nie wiedzą, nie raz jak to jest być krzywdzonym, jak to jest po stronie ofiary...
- Wiesz, czasem nie jesteśmy zapewnić bezpieczeństwa tym, których kochamy nawet jeśli nie odstępowalibyśmy ich ani na krok przez całą dobę siedem dni w tygodniu. Możesz być jednak pewien że na bloku nie ma nikogo o imieniu Esther.- No może chociaż w taki sposób była w stanie mu poprawić jakoś humor, jakoś go pocieszyć. Wiedziała że z pewnością sytuacja nie jest dla niego łatwa, musiał jednak przyjąć ją na klatę gdyż obecnie nie miał najmniejszej szansy na jej poprawienie.
I już chciała coś odpowiedzieć na temat swojego ojca gdy rozległ się dźwięk jego telefonu, kobieta przeprosiła mężczyznę zamieniła szybko kilka zdań po czym uśmiechnęła się do niego przepraszająco.
- Wybacz, muszę uciekać jeden z tych co ucierpieli w ataku na tamto bractwo zaczął dostawać epilepsji, muszę go operować. Mam nadzieję że wszystko Ci się ułoży, do zobaczenia!- pożegnała się z nim w kilku szybkim słowach po czym pobiegła w kierunku laboratoriów.

[z/t]
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6