Who am I gonna call? Who's gonna catch me when I...
kontrola umysłów
83%
who(re)
name:
Quill N. Bones
alias:
Hell
age:
dwadzieścia dwa lata
Wysłany: 2017-12-08, 23:21 Quill N. Bones Multikonta: Danny
Nevaeh "Quill" Bones
urodzona w Perth, w Australii, 24 marca 1996 roku, mieszka w Seattle od czterech miesięcy, wizerunku użycza Emily Rudd.
historia
She was five foot four
With some money on the floor
And box that's hidden under her bed
"Mam wszystko pod kontrolą" — Quill lubiła to powtarzać jako swego rodzaju inside joke. Uważała swoje życie za jeden wielki żart od losu, tak tragicznie-ironiczne, że było to aż śmieszne. Zmutowany chromosom pozwalał jej kontrolować cudze życia, podczas gdy nad swoim nie była w stanie ani trochę zapanować. Na tym jednak ironia się nie kończy, ani nawet nie zaczyna.
Quill, a wtedy jeszcze Nevaeh, urodziła się w kraju, w którym mutanci mieli prawa tak równe, że mogłoby się wydawać, że ktoś pisał je za pomocą poziomicy. Australia dumnie przyznawała się do europejskiego podejścia do sprawy, wyznając ideologiczne hasła "równość równości równa". Dziewczyna jednak nie mogła zbyt długo cieszyć się wolnością, którą oferowała jej ojczyzna, bo w wieku sześciu lat została z kraju wręcz wywieziona. Matka dziewczyny była kobietą o niezwykłej urodzie, ogromnym talencie kulinarnym i jeszcze większą nienawiścią do mutantów. Z początku zagryzała zęby i starała się jakoś egzystować obok nich, ale gdy jej własny mąż dołączył do organizacji mającej na celu pomoc w walce o jeszcze równiejsze prawa, nie wytrzymała i wyjechała wraz z córką do Stanów.
Quill swojego ojca pamięta mgliście, a gdy próbowała później swoją matkę o niego pytać, to ta zawsze odpowiadała tak samo "Zostawił nas, skarbie. Wyrzekł się tej rodziny." Było to oczywiście tak dalekie od prawdy jak daleko znajdowała się teraz Quill od swojego ojca. Dorastała w poczuciu bezwzględnego porzucenia i wszechobecnej nienawiści do mutantów. Nieustannie przy stole, podczas oglądania wiadomości czy zwykłego spaceru słyszała od matki, że mutanci są zwykłą pomyłką, nasieniem szatana, niepotrzebnym śmieciem ewolucji. Sama była zbyt młoda, żeby jakoś sensownie to ogarnąć rozumem, więc jedynie przytakiwała, bardziej skupiając uwagę na innych rzeczach.
Było to oczywiście możliwe tylko do pewnego stopnia. A dokładniej do kolejnego żartu od losu, czyli aktywowaniu się mocy. Stało się to późnym wieczorem, gdy w wieku ośmiu lat wracała wraz z mamą z kina do domu. Ulice Nowego Jorku nigdy nie są specjalnie bezpieczne, w szczególności już po zmroku. Niczym w orgin story Batmana, ktoś wyciągnął broń i zażądał kosztowności. Quill dokładnie pamięta jak przerażona była jej matka — zastygła w bezruchu i nie była w stanie zmusić się, aby wykonać jakikolwiek ruch.
Zdawać by się mogło, że nic już ich nie uratuje, gdy zimna lufa dotknęła skroni dziewczynki. Quill miała wrażenie, że krew w jej żyłach przestała krążyć, a oddech szybko spierdolił z jej płuc. Jedyne, co jej pozostało, to błagać o litość.
"Proszę, zostaw nas..."
Wtedy stało coś niesamowitego i mężczyzna zwyczajnie odwrócił się i odszedł. Quill do dzisiaj pamięta jego wyraz twarzy — najpierw zszokowany, a potem pozbawiony jakiekolwiek wyrazu, całkowita nieobecność i błogi bezład. Wcześniej jego twarz wykrzywiała się w bólu desperacji, a później wydawała się taka spokojna i pewna siebie. Quill mu zazdrościła.
Nie od razu dotarło do nich, co się wydarzyło. Dopiero, gdy dziewczynka w szkole kazała się jednemu chłopcu "pierdolić", bo wrzucił jej zeszyt do toalety, to zorientowały się, że coś się tutaj dzieje. Matka Quill całkowicie spanikowała. W środku jej poglądy biły się z matczynym instynktem, więc w końcu zrobiła to, co uważała za jedyne słuszne wyjście. Przeczytała gdzieś o mutazynie, który ponoć ma hamować rozwój mutacji i zapewniać mutantom względnie normalne funkcjonowanie. Jednak jedna dawka kosztowała mniej-więcej tyle, co ich mieszkanie. Dwa razy. Pani Bones była jednak zdesperowana, a desperacja jest idealnym wabikiem dla oszustów. Znalazła na "czarnym rynku", głęboko w deep webie kolesia, który względnie tanio sprzedawał mutazyn. W ten oto sposób przez cztery lata Quill była karmiona "mutazynem", który tak naprawdę nie miał z nim nic wspólnego. Był to zmieszany z innymi substancjami flunitrazepam, składnik tak zwanej "tabletki gwałtu". Były to na tyle małe dawki, że jedyne (lub aż) co powodowały, to nieustanne otępienie. W skrócie przez cztery lata dziewczyna była warzywem. Przez większość czasu po prostu siedziała i patrzyła się w przestrzeń, co jej matkę bardzo zadowalało. Nie było już żadnych incydentów, żadnych problemów. Jej dziecko po prostu "było" i nic poza tym.
Aż do momentu, gdy oszust stał się jeszcze większym oszustem i zaczął przysyłać im zwyczajną sól fizjologiczną. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu dziewczyna dochodziła do siebie. Było to jak wybudzenie z głębokiego snu — wszystko stawało się wyraźniejsze, intensywniejsze. Przejrzała na oczy nie tylko, co do tego co się z nią działo, ale również, kto jej to zrobił. Pierwsza emocja, którą naprawdę poczuła, to gniew. Gniew tak ogromny, że gdyby tylko mogła pokazać go w formie ognia, to cały Nowy Jork by spłonął.
Pamięta przerażenie w oczach matki, gdy złapała ją za łokieć i szorstkim tonem nakazała jej skakać tak długo, aż opadnie z sił. A potem wyszła, decydując, że nawet życie na ulicy jest lepsze niż to.
Z początku chciała wrócić do Australii i odnaleźć ojca, jednak okazało się, że nie jest to takie proste, gdy ma się dwanaście lat i trzy dolary w kieszeni. Z początku miała też ideały, których miała zamiar się trzymać. Ideały jednak szybko idą w odstawkę, gdy przymiera się głodem w ciemnych zaułkach obcych miast. Zaczęła więc używać swoich mocy. Z początku do prostych rzeczy — przekonywała ludzi, żeby dali jej drobne czy coś do jedzenia, jednak z biegiem czasu zaczęła być w tym coraz lepsza. Uważnie obserwowała kiedy jej moce były skuteczniejsze i ile używanie ich ją kosztowało. Było jednak warto. Doszła w pewnym momencie do takiego stopnia, że przekonała starszą panią, żeby pozwoliła jej z nią zamieszkać.
Starsza pani jednak nie mogła żyć wiecznie i gdy Quill miała szesnaście lat znalazła ją martwą na kanapie, a w telewizji leciał któryś tam odcinek "Mody na sukces". Wolałaby, gdyby to wszystko po niej spłynęło, jednak zdążyła się do staruszki przyzwyczaić i ją polubić. Miała również wrażenie, że nie było to jednostronne uczucie — z czasem nie musiała już nawet używać na niej mocy, aby kobieta nie wyrzuciła ją z domu. Lekarze stwierdzili, że kobieta miała wylew, a jej mózg wyglądał jakby przez kilka lat trawił go Alzheimer. Chociaż nigdy tego w żaden sposób nie potwierdziła, to przez resztę życia obwiniała się o usmażenie biednej kobiecie mózgu.
Następna ofiara nie była już taka niewinna i Quill nie pałała do niego ani trochę sympatią. Był to lekko przygłupi mężczyzna po czterdziestce, który mieszkał samotnie w tanim mieszkaniu, a wieczorami lubił walnąć sobie o cztery drinki za dużo. Z takimi było łatwo. Pijani ludzie byli niezwykle podatni na sugestie, a pijani i głupi ludzie jeszcze bardziej. Z początku wszystko się udawało, jednak w końcu nadeszła granica jej wytrzymałości. Już wcześniej zadały się we znaki skutki uboczne, jednak nigdy wcześniej nie straciła przytomności. Pierwsze, co poczuła po przebudzeniu to paskudny odór alkoholu i szorstkie, brudne ręce mężczyzny na swoich udach i ustach. Usiłowała krzyczeć, jednak skutecznie jej to uniemożliwił. Była zbyt słaba, żeby się fizycznie uwolnić, a nawet gdyby była w stanie mówić, to nie sądziła, żeby jej moc zadziałała. Wspomnienia tego wydarzenia są zamazane, chaotyczne i zajmują miejsce w głęboko skrywanej świadomości dziewczyny. Czasami, podczas bezsennych nocy wychodzą, żeby się pobawić.
Pierwsza rzecz, którą zrobiła, gdy tylko odzyskała na to siły, było rozkazanie mu przebicia swojego brzucha drewnianym kołkiem. Została i patrzyła, upewniając się, że jej moc na pewno zadziała tak jak sobie tego życzyła.
Niedługo później o uszy obiła jej się organizacja o nazwie Bractwo, które w jej mniemaniu była ziemią obiecaną dla kogoś takiego jak ona. Chociaż media kreowały ją na organizację terrorystyczną, to w duchu Quill ich wspierała i marzyła o dołączeniu. Był jednak jeden problem — ciężko jest zlokalizować organizację, której członkowie zmuszeni są do ukrywania się przed społeczeństwem. W ten oto sposób krążyła po Stanach za każdą wskazówką, które w większości okazywały się ślepymi zaułkami.
Cztery miesiące temu wylądowała w Seattle. Jak zwykle pierwszą rzeczą, którą się zajęła po przyjeździe do nowego miasta było szukanie "miejsca zamieszkania". Carvera spotkała w klubie, gdy w zaciszu palarni rozkoszował się trawką. Wydawał się idealny — wypalony narkotykami umysł jest bardzo łatwy do kontrolowania. Grubo się jednak pomyliła, co już następnego dnia dało się we znaki, gdy niemal straciła przytomność po próbie wpływania na niego przez kilka godzin. Okazało się jednak, że chłopak miał złote serce i pozwolił jej zostać, ale musiała spełnić kilka warunków. Najważniejszym z nim był całkowity zakaz używania na nim mocy, co chociaż było zrozumiałe, to strasznie trudne do wykonania dla kogoś, kto przyzwyczajony jest do jej nieustannego używania.
charakter
Now there's a ghost in the back of this room
And I don't like it
I fall asleep with my covers pulled up
And try to fight it
Na pierwszy rzut oka można określić Quill jako chłodną, zdystansowaną osobę, która często potrafi być opryskliwa czy zwyczajnie chamska. To samo można powiedzieć na drugi czy trzeci — dopiero za czwartym pojawia się pewna rysa w gębie, którą zakłada lub którą jej założono. Tak naprawdę ciężko jest stwierdzić czy Quill jest taka jaka jest z własnej woli czy otaczające społeczeństwo ją do tego zmusiło. Ów rysą jest wyraźne poczucie humoru — dziewczyna uwielbia sarkastyczne odzywki, chamskie żarty i ogólne ukrywanie bólu egzystencjalnego za ścianą humoru. Udaje, że bardzo nie boli ją tyłek, od ciągłego dostawania od życia po dupie.
Jej priorytetem jest przetrwanie. Zrobi dla niego wszystko, co zresztą nie raz i nie dwa udowodniła już w przeszłości. Porzuciła nawet własne, dziecięce ideały, aby zagwarantować sobie przetrwanie. Nie jest jednak silną osobą, wręcz przeciwnie — nieustannie chodzi po krawędzi załamania nerwowego i chyba tylko spychanie tych wszystkich uczuć na dno pozwala jej jeszcze jakoś funkcjonować.
Stara się dokładnie przemyśleć każdy swój krok i lubi o sobie myśleć, że jest sprytna. Jest to poniekąd prawdą, jednak zdecydowanie za często działa pod wpływem emocji, szczególnie już tych negatywnych. Łatwo ją wprowadzić w gniew, co doprowadza do wyjątkowo nieludzkiego okrucieństwa z jej strony. Zdecydowana fanka zasady oko za oko, ząb za ząb. Chociaż życie zrobiło z niej pesymistkę, to dalej naiwnie wierzy, że Bractwo zapewni jej jakiś spokój ducha, będzie dla niej ziemią obiecaną i wreszcie będzie mogła przestać uciekać. Alternatywą dla tego marzenia, jeszcze bardziej nierealną, jest ponowne spotkanie z ojcem, który zwróci jej skradzione dzieciństwo. Te pragnienia nie pozwalają jej na budowanie trwałych relacji tu i teraz, ponieważ nieustannie żyje przyszłością oraz otoczona lękiem, że gdy tylko na czymś zacznie jej zależeć, to zostanie jej to odebrane.
I gotta say it's hard to be brave
When you're alone in the dark
I told myself that I wouldn't be scared
But I'm still having nightmares
opis mocy
kontrola umysłów
Where is my mind?
Way out in the water
See it swimmin'
Mutacja Quill pozwala jej na kontrolę umysłu drugiego człowieka*. Stopień kontroli oraz jej długość zależy w dużej mierze od jej sił witalnych oraz okoliczności, w których próbuje użyć swoich zdolności. Najłatwiej jest uzyskać "dostęp" do czyjegoś umysłu za pomocą dotyku lub gdy osoba jest pod wpływem środków odurzających - umysł się wtedy w prawie żaden sposób nie broni. Możliwe jest również wkraczanie do cudzego umysłu bez kontaktu fizycznego, jednak jest to znacznie trudniejsze - wymaga ogromnego skupienia oraz bardzo łatwo jest takie "połączenie" złamać. Bardzo możliwe, że w przyszłości Bones będzie w stanie kontrolować więcej niż jedną osobę naraz, jednak póki co jest to poza zasięgiem jej zdolności. Kontrola jest też o wiele łatwiejsza za kolejnym razem — im bardziej daną osobę zna, tym łatwiej jest jej wejść do ich umysłu. Jeszcze jedną podstawową zasadą jej zdolności jest to, że musi swoje "komendy" wypowiedzieć na głos. Póki co nie udało jej się kontrolować kogoś przez nagranie, a przez rozmowę telefoniczną tylko raz i była to osoba, z którą miała zbudowaną silną więź emocjonalną. Teraz rzadko zdarza jej się używać mocy "przez przypadek", jednak dalej takie incydenty się zdarzają.
Bones jest w stanie zmusić kogoś, do zrobienia czegoś wbrew jego woli, podczas gdy on nie zdaje sobie sprawy, że robi coś wbrew sobie. Quill działa jednak jak toksyczny gaz - gdy ktoś będzie już wolny od jej kontroli zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, co się wydarzyło. Nie zawsze jest w stanie się domyślić, że dziewczyna go lub ją kontrolowała, to wymaga już jakiejś wiedzy na temat zdolności dziewczyny. Najczęściej ludzie przypisują to chwilowej niepoczytalności i najczęściej tak to właśnie odczuwają - ich wspomnienia są lekko chaotyczne i zamazane, jakby oglądali swoje czyny zza szklanej, lekko brudnej szyby.
Z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność lub jak w przypadku Quill - wielkie skutki uboczne. Migreny są w jej przypadku niemal codziennością, a dziewczyna nigdzie nie rusza się bez tamponów na wypadek, gdyby z jej nosa chciała polecieć czerwona fontanna. Są to jednak najdelikatniejsze skutki uboczne. Do nich dochodzą jeszcze stany lękowe, chwilowe zatracenia tożsamości, utraty przytomności oraz silne epizody apatii. Może wystąpić również zbyt intensywne odbieranie bodźców - wzrokowych, słuchowych czy dotykowych. Bywały takie momenty, gdy Quill miała wrażenie, że jej skóra płonie albo nieustannie towarzyszył jej uciążliwy pisk w uszach. Chyba najpoważniejszym skutkiem ubocznych, z tych czysto fizycznych, jest utrata przytomności. Najczęściej zdarza się to, gdy przez długi czas bardzo intensywnie używa swoich zdolności.
* najdłuższa kontrola może trwać przez pięć postów, ale potem odpoczywać musi przez piętnaście, stosunek odpoczynku jest wprost proporcjonalny do trwania kontroli nad daną osobą. Wyjątkiem jest stosowanie jakiś sztucznych "dopalaczy", aby zwiększyć swoją siłę, może mieć to jednak poważne skutki zdrowotne
ciekawostki
× Jej prawdziwe imię to "haven" napisane od tyłu. Quill umieszcza to w pierwszej dziesiątce najgorszych rzeczy, które zrobiła jej matka. Również od tego imienia wzięła się jej ksywka "Hell", z którą dziewczyna spędziła niemal całe swoje dzieciństwo. × Często zmienia kolor włosów, aktualnie jest farbowaną blondynką. Jej naturalny kolor to bardzo ciemny brąz. × Jej gust muzyczny jest tak szeroki i różnorodny jak alfabet. Podobnym konikiem są dla niej filmy. Ciężko jest znaleźć kogoś, kto jest większym świrem na ich punkcie. × Uwielbia robić składanki i playlisty na każde okazje. Twierdzi, że gdyby miała przyjaciół, to nieustannie by dawała im je w prezencie. × Chociaż nie jest z tego dumna (do czego na głos się nie przyzna), to zdarza jej się używać swoich mocy do kradzieży lub drobnych wyłudzeń materialnych. × Zmieniła imię, aby utrudnić matce znalezienie jej. Czasami żałuje, że zostawiła matkę przy życiu, bo nieustannie się boi, że doniesie na nią odpowiednim służbom. × Nie potrafi pływać i chociaż się do tego na głos nie przyznaje, to duże zbiorniki wody ją trochę przerażają. × Może być to poniekąd winą jej matki, która przez niemal całe jej dzieciństwo faszerowała ją różnymi środkami odurzającymi, ale dziewczyna ma duży pociąg do substancji uzależniających — alkoholu czy narkotyków, póki co miękkich, jednak zdarzało jej się używać również twardych raz czy sześć dwa. × Nie jest jednak typem "imprezowiczki", głównie dlatego, że niemal całe swoje życie musi nieustannie uciekać, więc zwyczajnie nie ma czasu na zabawę. × W głębi swojego skorumpowanego serduszka ma nadzieję, że ojciec wcale ich nie porzucił i kiedyś jeszcze się spotkają. × Lata mieszkania na ulicy nauczyły ją jak skutecznie kłamać i czytać ludzi. Zazwyczaj nie ma problemu z odgadnięciem czego chcą i jakie mają wobec niej zamiary. × Zazwyczaj mówi z lekkim, australijskim akcentem, jednak gdy jest pod wpływem silnych emocji lub zwyczajnie alkoholu, jej akcent staje się o wiele mocniejszy i wyraźniejszy.
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2017-12-10, 00:11
2 Lata Giftedów!
Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 83%
Bardzo ciekawa historia i bardzo ładnie opisana moc, naprawdę, jestem zadowolona, że nie muszę nic poprawiać o tak późnej porze!
Mam nadzieję, że Quil w końcu trafi do Bractwa, a tymczasem życzę miłej gry! <3
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum