Poprzedni temat «» Następny temat
Mostek #2
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 14:29   Mostek #2



[Profil]
 
 
Samuel Dick


xxx

brak

-

xxx





name:

xxx

alias:
xxx

age:
xxx

Wysłany: 2017-12-21, 23:17   
   Multikonta: xxx


Miał dzisiaj naprawdę ciężki dzień. Trzy razy wzywali jego jednostkę z błahych powodów. Oszaleć można... ale ostatnia akcja była już naprawdę ostra. Gaz w jednej z firm zaczął wydostawać się na zewnątrz, doszło do zwarcia i boom. Wiele godzin Sam walczył z ogniem razem z kolegami. Kiedy oni wymienili się z popołudniową zmianą on wciąż pomagał. Nie czuł potrzeby wracać do domu. Nie miał domu. Mieszkanie po niedoszłym domu publicznym trudno nazwać domem. Obowiązki dotyczące ochrony pewnej kobiety? Miał zadanie, ale na wieczór, więc teraz miał chwilę dla siebie. Była 19, kiedy wziął prysznic i przebrał się w swoje ciuchy. Żadnej pochwały, nic, ale czy oczekiwał tego? I tak żył tylko dlatego, bo James by tego chciał. Wpadł jeszcze na chwilę do swojej nory by zabrać gitarę i uciekł przed światem i życiem, które zaczynało męczyć już go tą rutyną. Uciekł do parku, gdzie panował spokój. Potrzebował tego. Oparł się o balustradę mostku, wsłuchując się w niewielką rzeczkę przepływającą poniżej. Przymknął oczy i zgubił się pomiędzy teraźniejszością, a światem barw, który własnie ukazywał mu się błądząc między myślami.
Żeby ta chwila mogła trwać wiecznie...
[Profil]
 
 
Len Rathaway



The best way to find out if you can trust somebody is to trust them.

Zmiana w nietoperza

60%

-





name:

Leonard "Len" Rathaway

alias:
Flying Fox

age:
27 lat

Wysłany: 2017-12-21, 23:55   
   Multikonta: -


#3

To był beznadziejny pomysł. Cały ten dzień był beznadziejnym pomysłem. Len przeklinał swoje wybory życiowe, trzepocząc skrzydłami nad jednym z większych domów jednorodzinnych znajdującym się w zachodniej części Seattle. Po dokładnym sprawdzeniu pogody przed wybraniem się na zwiad, brunet stwierdził, że wyrobi się przed zapowiadanymi opadami śniegu dotrzeć do Olympii. Niestety wszystko się opóźniło, kiedy trafił na dwóch członków Oddziału Bezpieczeństwa, którzy rozmawiali w najlepsze o swojej pracy. Zdobycie informacji dla Bractwa zeszło na drugi plan. Len miał nadzieją na usłyszenie czegoś, czegokolwiek, na temat swojego taty. Pomimo śledzenia pary żołnierzy Niebieskiego Szwadronu przez prawie dwie godziny, nie dowiedział się niczego, czego nie zdołał się już wcześniej dowiedzieć. Zmarnowany czas.
Teraz, walcząc z silniejszym wiatrem, małymi płatkami śniegu wpadającymi do jego oczu i przejmującym zimnem, które sprawiało, że tracił czucie w swoich kończynach, zdał sobie sprawę, że zdoła dolecieć do innego miasta, a co dopiero do Olympii. Był optymistą, ale to nie oznaczało, że ignorował nieprzyjemną rzeczywistość. Zastanawiając się, co zrobić, zniżył się do drzew parku Westcrest. Wtem poczuł gwałtowny spadek siły i nagle szybkie poruszanie skrzydłami było ponad jego siły. Panika, która teraz panowała w jego umyśle, gdy zobaczył kierunek jego upadku - wypełniony kamieniami strumyk, zdołał jedynie ułożyć swoje skrzydła tak, by nie wylądować w lodowatej wodzie czy mokrych kamieniach. Jego zazwyczaj wyostrzony wzrok, zaczął się zamazywać. Zbliżając się do czegoś, co przypominało kładkę, zamknął oczy, przygotowując się na bolesne lądowanie... Zamiast tego odbił się od czegoś bardziej miękkiego i, oh God, ciepłego, po czym trafił na drewniane podłoże. Jego ostatnią myślą przed utratą przytomności była myśl o tym, że w sumie lądowanie nie było aż tak złe.
_________________
I GUESS I'M LEARNING.
I MUST BE WARMER NOW.
[Profil]
 
 
Samuel Dick


xxx

brak

-

xxx





name:

xxx

alias:
xxx

age:
xxx

Wysłany: 2017-12-22, 00:17   
   Multikonta: xxx


Samie długo trwał w tym błogim stanie spokoju i hipnozy. Chociaż na chwilę mógł sobie odpocząć od zgiełku i spraw, na które naprawdę nie miał ochoty. Groźby, zastraszanie... nie odpowiadało mu to.
"Odpocznij Samie. Odpocznij..." powtarzał sobie w duchu, kiedy nagle coś zderzyło się z jego ramieniem. Mężczyzna otworzył oczy i ze zdziwieniem spojrzał na dziwne coś leżące mu pod nogami. Zatkało go, ale szybko się opanował. Zdjął swoją pikowaną kurtkę i ostrożnie, by nie dotknąć zwierza gołymi rękoma, złapał nietoperza przez kurtkę i wziął na ręce delikatnie go okrywając z każdej strony i przyglądając mu się.
- A to ci dopiero... - Wydusił w końcu i lekko się uśmiechnął. Ludzi nienawidził, ale słabość do zwierząt miał. Zresztą czuł się trochę winny. A może to jego wina, że biedak miał tak nieprzyjemne lądowanie? Sam widział to trochę z innej perspektywy.
- Kolego, żyjesz ty tam? - Zapytał na wpół rozbawiony, na wpół zatroskany olbrzym mimo wszystko bojąc się dotknąć nietoperza. A jak ugryzie? Ale tak poważnie to po prostu nie chciał naruszać jego prywatności. Zresztą był zdania, że zwierząt nie należy oswajać.
Z tego wszystkiego futerał, a w niej gitara leżała porzucona u brzegu mostka i niewiele brakowało, by wpadła do wody niżej...
[Profil]
 
 
Len Rathaway



The best way to find out if you can trust somebody is to trust them.

Zmiana w nietoperza

60%

-





name:

Leonard "Len" Rathaway

alias:
Flying Fox

age:
27 lat

Wysłany: 2017-12-22, 00:48   
   Multikonta: -


Zimno, zimno, zimno... ciepło. Kiedy poczuł zbawiennie ciepło całe jego ciało zaczęło drżeć. Próbował zakopać się głębiej, jednak było to trudne. Próbował ułożyć się tak, żeby jego głowa była zanurzona w ów dziwnie miękkiej i nad wyraz przyjemnej jaskini, kiedy usłyszał ludzki głos, który znajdował się blisko. Za blisko. Zamarł. Jego pierwszym, zwierzęcym instynktem była ucieczka. Jednak to oznaczałoby opuszczenie jaskini. Nie... nie jaskini. Worka? W każdym razie Len nie był na to gotowy. Każdy jego ruch był nieskoordynowany. Czuł się trochę jak niemowlę. A przynajmniej tak, jak podejrzewał, że czuło się niemowlę. Jego pamięć nie jest aż tak dobra.
Powoli, ostrożnie otworzył oczy i pierwsze, co zobaczył to nieznaną twarz mężczyzny. Musiał przyznać, że to nie najgorszy widok, jaki mógłby mu się ukazać, przy obudzeniu, jednak okoliczności są co najmniej... Dziwne. Gdzie ja jestem? zastanawiał się, wpatrując się prosto w oczy nieznajomego. Domyślał się, że stracił przytomność i hibernował, jednak ten stan nie mógł trwać długo, gdyż następstwa nie były aż tak zauważalne. Raz po godzinnej hibernacji nie miał siły nawet podnieść głowy, a co dopiero przemieszczać się w jakikolwiek sposób.
Kiedy po chwili zastanowienie stwierdził, że mężczyzna, który trzymał go na rękach i owinął go... kurtką? nie powinien sprawiać dla niego zagrożenia, niezdarnie podniósł się na łapkach, błony między palcami utrudniając mu poruszanie się w tak ograniczonej przestrzeni, wynurzył głowę z czegoś, co przypominało gniazdo i rozejrzał się dookoła, próbując przy tym mieć na oku bruneta, co było dość absurdalne, bo w końcu i tak to on go trzymał ponad ziemią. Środek parku. Genialnie. pomyślał ironicznie.
Nie bardzo wiedział, co teraz zrobić. Latanie nie było opcją, podobnie jak powrót do swojej pierwotnej formy. Nie chciał być zatrzymany przez policję za chodzenie nagim po mieście i ryzykować zostać złapanym przez D.O.G.S.. Dammit. Westchnął, co w jego zwierzęcej formie wyglądało komicznie, spojrzał się na nieznajomego, po czym zaskrzeczał cicho. Nie cierpiał swojej pozycji, ale teraz całkowicie polegał na tym mężczyźnie.
_________________
I GUESS I'M LEARNING.
I MUST BE WARMER NOW.
[Profil]
 
 
Samuel Dick


xxx

brak

-

xxx





name:

xxx

alias:
xxx

age:
xxx

Wysłany: 2017-12-22, 01:02   
   Multikonta: xxx


Sam, chociaż mający dość trudną przeszłość teraz myślał tylko o jednym. O tym, że ten nietoperz jest naprawdę, ale to naprawdę przeuroczy! Można śmiało rzec, że stracił dla niego głowę.
- O kurczę mały, nie uciekaj! - Niemal jęknął mężczyzna widząc, jak zwierze próbuje mu zwiać z "kojca". A jeżeli miał złamane skrzydło, albo coś gorszego? Długo się zastanawiał co zrobić, a tymczasem lotnik świdrował go swoich wzrokiem czego Sam nie mógł znieść. Nie cierpiał swoich słabości, a zwierzę to jak oliwa do ognia. Serce biło mu jak oszalałe tylko dlatego, bo poczuł coś do tej małej bezbronnej istoty. Westchnął po chwili tylko tak mogąc skomentować swoje problemy psychiczne.
- Dobra, idziemy do mnie. - Stwierdził Sam i szybko sięgnął po futerał odkładając na chwilę nietoperka na drewnianą kładkę, ale starał się szybko sprawę załatwić, by mu zwierzak nie uciekł. Chyba by tego nie zniósł. Wyjął gitarę przewieszając ją sobie za ramię, po czym delikatnie ułożył stworzenie w środku i przełożył futerał na drugie ramię, gdzie znajdował się jego nowy pupil.
- Zobaczę czy jesteś w jednym kawałku, a potem wrócisz do siebie. - Powiedział Sam i ruszył czym prędzej w stronę swojego mieszkania.

[z/t]
[Profil]
 
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-24, 23:03   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


/ Kika dni po wydarzeniach w barze

Viggo oparł się wygodnie o mostek. Od kilku dni próbował dowiedzieć się co dzieje się w podziemiach Seattle. Po wydarzeniach z marszu wielu podejrzanych typów schowało się w swoich mysich dziurach i nie wyściubiali po za nie nosa nawet na chwilę. Dopiero dwa dni temu dostał odpowiedź, iż ktoś jest zainteresowany jego wiedzą i zamierza nawet dobrze za nią zapłacić. Nareszcie! Mruknął w myślach zapalając papierosa i prostując nogi tak, że blokował teraz przejście na drugą stronę mostku. Cóż, nie za bardzo się tym przejmował o tej porze mało kto spaceruje po parku a jeśli nawet, trzyma się głównych dróg. Minuty mijały, dłużyły się ba nawet ciągnęły w nieskończoność a informator nie zjawiał się. Słońce chowało się już za horyzontem oddając ziemię w chłodne objęcia nocy. Napisał szybko esemesa do osoby, z którą był umówiony i zaciągnął się dymem z papierosa. Lubił przebywać w lesie, zwłaszcza nocą. Dawało mu to poczucie bezpieczeństwa i przewagi, czuł że w ciemnościach może być sobą w pełni, może przestać ukrywać blizny i w pełni się zrelaksować. Westchnął po czym zgasił papierosa o podeszwę swojego buta i rzucił pozostałość po papierosie gdzieś za siebie. W tym też momencie dostrzegł niewysoką, ciemną kobietę idącą w jego stronę.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Adene Victoria



Never too late to be a better human. The world could use it.

Naukowiec





name:

Adene Victoria

age:
28

height / weight:
155 / 48

Wysłany: 2018-05-24, 23:17   

/ 13 Marca

Cóż za nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Adene, która ceniła sobie towarzystwo roślin dużo bardziej niż ludzi upodobała sobie wieczorne przechadzki parkiem. Pozwalało jej się to oderwać od codziennych trudów w laboratoriach D.O.G.S.. Można więc sobie z łatwością wyobrazić jej reakcję gdy zobaczyła ogromnego mężczyznę blokującego ścieżkę jej drogi. Nie była specjalnie zadowolona. Wyciągnęła ręce z kieszeni i zwolniła kroku uważnie przypatrując się mężczyźnie. Wysoki, cały w tatuażach. Nie ma co - nieprzyjemny typ. Kobieta jednak nie znała definicji zdrowego rozsądku jakim byłoby teraz odwrócenie się i odejście. O nie! Zamierzała kontynuować swój spacer! Stanęła przed mężczyzną i delikatnie odchrząknęła z nadzieją, że ten zrozumie jej delikatną aluzję aby przesunął swoje cielsko i nie umożliwiał innym czerpania przyjemności z nocnych wędrówek parkiem.
[Profil]
  [B-]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-24, 23:40   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Przez pierwsze kilka sekund mężczyzna był niemal pewny iż to ona jest informatorem na którego czeka. Nie raz był w sytuacji gdy podsyłano mu kogoś, kto nie rzucałby się tak w oczy, kogoś łatwego do zapomnienia i niewysoka kobieta pasowała mu idealnie do tego opisu Coś jednak w jej zachowaniu mu nie pasowało, żadnego znaku, ustalonego hasła, nawet nie raczyła się z nim przywitać! No cóż za brak manier! Gdy kobieta stanęła przed nim odchrząkując, wyciągnął tylko kolejnego papierosa z kieszeni, odpalił go, po czym zaciągnął się dymem. W tym samym momencie rozległ się dźwięk jego telefonu to też niespiesznie wyciągnął go by odczytać wiadomość. Lubił sprawiać, by informatorzy się niecierpliwili, dopiero jednak gdy przeczytał wiadomość zdał sobie sprawę jak wielki błąd popełnił. Kobieta z pewnością nie mogła być jego informatorem, Skarcił się w myślach, jednocześnie uśmiechając się kącikami ust i dopiero wtedy, gdy spokojnie odpisał na wiadomość spojrzał na dziewczynę. No, kogoś tak niskiego dawno nie widział i szczerze mówiąc nawet go to rozbawiło! Ot, poczucie humoru wielkoluda. Schylił nie co głowę by móc na nią spojrzeć, po czym zaciągnął się dymem z papierosa.
- Słucham? - Spytał tak, jakby przeszkodziła mu w jakimś wielce trudnym zdaniu po czym wpakował papierosa do ust i założył ręce na piersi. Przykrótki rękaw kurtki ukazał jej oczom kawałeczki blizn.
- Dziewczynki chyba nie powinny snuć się same po nocach, nieprawdaż? - Spytał chłodno. Skoro trafiła mu się okazja, nie miał zamiaru jej marnować.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Adene Victoria



Never too late to be a better human. The world could use it.

Naukowiec





name:

Adene Victoria

age:
28

height / weight:
155 / 48

Wysłany: 2018-05-25, 10:40   

Wspaniale! Nie dość, że się nie przesunął to jeszcze wyciągnął papierosa. Czym ona w życiu zgrzeszyła, że istnieli palacze. Kaszlnęła demonstracyjnie wysoce niezadowolona, choć w tym momencie dobrze już wiedziała, że nic tym nie zdziała. Mężczyzna wyraźnie był wyjątkowo uparty i dobrze się bawił irytowaniem innych osób. Odetchnęła i wzięła głębszy oddech. Wracać? Tędy prowadzi jej ścieżka, plus w tym momencie nie była pewna swojego bezpieczeństwa gdy odwróci się do delikwenta plecami.
- Chciałam przejść - wyjaśniła krótko spokojnym i opanowanym tonem. Jego schylenie głowy i impertynenckie zaczepki nie wpłynęły na nią szczególnie. Zwykłe je ignorować, a ci którzy ją znali szybko uczyli się, że Adene nie ma wystarczającego poziomu humoru by docenić takie przyszczypki.
- Pomyślałam, że zaczepianie dziewcząt jest domeną sześcioletnich chłopców - a jednak się odgryzła. Och niedobrze. Nie powinna denerwować większych o prawie pół metra mężczyzn spotkanych nocą w parku gdzie w okolicy nie ma żywej duszy. Zdecydowanie. Jej uważny wzrok szybko wychwycił blizny chowane pod kurtką i tatuażami. Jeszcze wspanialej. Mafioza? Mutant po przejściach? A może tak ładnie pomyślimy i jest kucharzem, który lubi robić sztuczki nożem? Na razie nie odezwała się ani słowem ale wyraźnie poznać było, że się nieuprzejmie gapi i zupełnie się tym nie przejmuje. W końcu - on palił papierosy!
[Profil]
  [B-]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-25, 11:24   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Czy był uparty? Cóż bardzo możliwe, cała sytuacja go nieźle rozkojarzyła i dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego iż dziewczyna może najzwyczajniej chcieć przejść na drugą stronę mostku. Z drugiej jednak strony, lubił droczyć się z ludźmi, zwłaszcza tymi niższymi od niego. Gdy kobieta zakomunikowała mu że chce tylko przejść uniósł jedną brew do góry, cóż teraz miał stuprocentową pewność iż to nie na nią czekał, a z tego wynikało iż jego informator z pewnością był w tarapatach i nie pojawi się dziś. Nie postanowił jednak jej odpowiedzieć.
Na kolejne jej słowa zaśmiał się pod nosem.
- Teoretycznie rzecz biorąc to Ty zaczepiłaś mnie zamiast mnie ominąć.- Odparował nie pozostając jej dłużnym, nie mniej cały czas miał na ustach złośliwy uśmieszek. Zlustrował dziewczynę uważnie spojrzeniem. Widział jak krzywi się od papierosowego dymu, jak uważnie przygląda się jego nadgarstkom i coś w tym spojrzeniu mu się nie podobało. Rzucił więc papierosa gdzieś na bok i włożył ręce do kieszeni dżinsów. Przez chwilę jeszcze zagradzał jej przejście, uśmiech z jego twarzy zniknął gdyś gdzieś z tyłu jego głowy znów pojawiła się tak chora pioseneczka, tak głupia i bezsensowna a jednocześnie pełna wspomnień. Przesunął się tak, by kobieta mogła przecisnąć się koło niego przez mostek. Tak, doskonale wiedział iż przegapi świetną zabawę odpuszczając temu skrzatowi, nie mniej coś w jej postawie go urzekło. W końcu nie każdy jest w stanie postawić się olbrzymowi spotkanemu w środku parku, dodatkowo w nocy który ma zamiar zabawić się twoim kosztem. Jej zachowanie przypominało mu nieco jego matkę, kobietę jeszcze niższą od niej lecz nie mającą problemu porządnie ochrzanić trzy razy większego mężczyznę od niej. W końcu ze wzrostem wrodził się do parszywego tatusia. Przyłożył dłonie do oczu po czym potarł je lekko, Był zmęczony, nie obecną sytuacją lecz całokształtem podłego życia.
Po krótkiej chwili wykonał zapraszający gest, a na jego ustach znów zamajaczył cień uśmiechu.
- Nie powinnaś szwendać się tu po nocy, Dla własnego bezpieczeństwa - Powiedział cicho gdy przechodziła koło niego. Czemu dał jej radę, których tak zawzięcie strzeże w sobie? Nie wiedział. Może dlatego iż gdyby ktoś dał ją jego matce mógłby być teraz innym, szczęśliwym człowiekiem? Ponownie założył ręce na piersi, lustrując uważnie otoczenie.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Adene Victoria



Never too late to be a better human. The world could use it.

Naukowiec





name:

Adene Victoria

age:
28

height / weight:
155 / 48

Wysłany: 2018-05-25, 12:19   

Przygryzła usta. Ciekawe jak miała go wyminąć bez słowa gdy blokował cały mostek? Ach no tak oczywiście mogła przecież przejść okiem przez te wszystkie konary i wodę. No jasne! Z drugiej strony mogła też jak to już wiele razy zostało wspomniane zwyczajnie się odwrócić. Gdyby to wszystko widział jej nauczyciel to zebrałaby niezłe cęgi. Ale cóż. Udało się! Mężczyzna wyrzucił papierosa i odsunął się nieco. Najlepiej by było gdyby zszedł z tego mostku ale Adene postanowiła już nie narzekać. Przecisnęła się szybciutko i podreptała dalej. Wsadziła ręce do kieszeni i miała już zapomnieć o całym zdarzeniu gdy usłyszała jeszcze jakże błyskotliwą poradę nieznajomego. Oh god czemu się zatrzymała? Czemu się odwróciła?
- To west seattle. Kogo mam się bać? Ekstrawaganckich bogaczy, którzy postanowili nocą pobiegać? Obawiam się, że to ty tutaj odstajesz od ogólnej scenerii. - wzruszyła nonszalancko ramionami. Jeszcze raz przesunęła po nim wzrokiem. Idź do domu Adene. Do swojego bloku mieszkalnego, przykryj się kocykiem i pocałuj kwiatuszki na dobranoc. To najlepiej ci wychodzi. Nie niezdrowa ciekawość przypadkowymi osobami.
- Są lepsze metody ukrywania blizn niż tatuaże. Większość osób może faktycznie nie zwróci uwagi ale dalej nieźle rzucają się w oczy. Twoje ostrzeżenie ostrzega mnie przed tobą czy jest dyktowane przeżyciami? - zapytała ostrożnie utrzymując lekki dystans. W razie czego zawsze może spróbować uciekać. Uciekać na swoich krótkich nóżkach przed panem dwa metry. Powodzenia. Musiała jednak zaspokoić swoją niezdrową ciekawość. Takie już życie naukowca, że nie szanują prywatności innych. A zwłaszcza naukowca z D.O.G.S. gdzie w ogóle nie szanuje się obiektu testowego. A mężczyzna właśnie stał się niejakim obiektem badań właśnie dla niej.
[Profil]
  [B-]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-25, 12:55   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Podobno jeśli się chce to znajdzie się sposób, przynajmniej tak kiedyś mu mówiono. Miała wiele możliwości ominięcia go, wybrała jednak konfrontację i musiała teraz liczyć się ze wszystkimi konsekwencjami. On sam nie miał zamiaru moczyć skórzanych butów, tym bardziej skarpetek. Dziewczyna powinna się cieszyć że w ogóle raczył się przesunąć i ją przepuścić.
Gdy Viggo usłyszał jej słowa wybuchł śmiechem. Och, tak wielu ludzi tak mało wiedziało, tak wielu ludzi sądziło, iż mając pieniądze są bezpieczni, że w ich pełnej przepychu dzielnicy nic im się nie stanie.
- Kiedyś wspomnisz moje słowa, mała - Powiedział tylko nadal rechocząc, jakby powiedziała naprawdę śmieszny żart i tak też to odebrał. Owszem, odstawał niemal w każdym towarzystwie, ale czyż ta oryginalność nie jest piękna w ludziach? O ile w ogóle jest w nich coś pięknego.
Następne jej słowa popsuły mu humor, mężczyzna wyciągnął ręce z kieszeni po czym zacisnął je w pięści. Dziewczyna bez problemu mogła zauważyć malujący się na jego twarzy gniew. Nie znosił gdy ktoś wtykał nos w nie swoje sprawy, zwłaszcza sprawy o których na pewno nie chciała słyszeć. Denerwował go nawet sposób w jaki patrzyła na jego ręce, och tak jakby te wszystkie blizny były czymś co z przyjemnością sam sobie zrobił. Zrobił krok w jej kierunku i wycelował w nią palcem.
- A co Cię to obchodzi?! Szukasz sensacji czy co?!- Warknął. na pierwszy rzut oka widać było w nim wymieszanie bólu i wściekłości. Po co jej w ogóle było to wiedzieć?! Zacisnął mocniej pięści i wziął głęboki wdech. Wiedział iż musi się uspokoić, nie mógł użyć swojej mocy ani ukrywającej się w nim przemocy. Już nie chciał być miły to też wyciągnął papierosa i odpalił go, znajdując w tym spokój, którego tak potrzebował w obecnej chwili.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Adene Victoria



Never too late to be a better human. The world could use it.

Naukowiec





name:

Adene Victoria

age:
28

height / weight:
155 / 48

Wysłany: 2018-05-25, 14:55   

O. Rozbawiła go. Superkowo. Zaraz jednak zaczął poważnie się na nią gniewać. Ups. Wyciągnęła ręce do góry w geście niewinności i stała spokojnie w miejscu.
- Nie, nie. Spokojnie. Ludzka niezdrowa ciekawość. Ot zboczenie zawodowe można powiedzieć - uśmiechnęła się przymilnie. Kurcze no, że też tak się zdenerwował. Wywnioskowała jednak z tego, że blizny niosą ze sobą jakieś okrutne brzemię. Był ofiarą czegoś strasznego. W takim razie nie mogła chyba ciągnąć tego tematu.
- Rozumiem twój gniew. Masz do niego prawo. Przepraszam bo nie chciałam cię tak zdenerwować. Zwyczajnie nie umiem trzymać się tych wszystkich norm społecznych. Gdy coś mnie intryguje muszę się dowiedzieć więcej - tłumaczyła się chowając z powrotem ręce do kieszeni. Było już naprawdę ciemno i zimno. Znów będzie się musiała tłumaczyć strażnikowi.
- Jestem Adene. Adene Victoria - przedstawiła się z myślą, że to pozwoli jej na zdobycie nieco zaufania u niego. Specjalnie też użyła całego swojego mienia z nadzieją, że ten postąpi tak samo. Później w zaciszu przejrzy sobie komputerowe akta. Nóż, widelec może na coś trafi? Może blizny są po okrutnych eksperymentach w ich bloku? A może nastąpiło to po starciu z GC? Tyle pytań bez odpowiedzi!
[Profil]
  [B-]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-25, 15:45   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Przyglądał się jej uważnie gdy podnosiła ręce do góry, tak jakby miała nadzieję że to go uspokoi. Widział cień strachu w jej oczach to też postarał się trochę rozluźnić swoje mięśnie. Gdyby chciał mógłby ją zabić bez mrugnięcia okiem, jaki jednak był w tym sens? No właśnie. Wydawała mu się tylko zwykłą, nazbyt zwyczajną dziewczyną. Uniósł z zaciekawieniem brew gdy stwierdziła iż to zboczenie zawodowe.
- Jaki to zawód uznaje za normalnie wsadzanie nosa w nie swoje sprawy? – Spytał z nutą ciekawości w głosie. Cóż, z jednej strony rozumiał dziewczynę, sam był strasznie ciekawski i lubił zadawać pytania bądź podsłuchiwać rozmowy innych. Z drugiej jednak był sobą, a kto też w stanie był zrozumieć jego pogiętą psychikę gdy nie jeden z psychologów omal nie wyskoczył z okno po kilku godzinach terapii? No właśnie. Ten prawdziwy on bardzo nie lubił, gdy ktoś za bardzo się nim interesował, ba nie było już na tym świecie która naprawdę dobrze by go znała. Zaciągnął się papierosem, po czym delikatnie wyśmiał jej słowa.
- Ja? Intrygujący? Lepiej znajdź sobie do rozmów kogoś kto bardziej pasuje do twojej piaskownicy… - Mruknął znów zaciągając się papierosem. Czuł iż robi się coraz zimniej, spędził dobre kilka godzin w tym cholernym parku na kogoś, kto nie przyszedł i nawet nie raczył go o tym poinformować. Dopalił swojego papierosa, ponownie wyrzucając go gdzieś w otaczającą ich wodę. Zastanawiał się przez krótką chwilę jak się jej przedstawić, nie wiedział kim była ani gdzie pracowała co sprawiało iż obawiał się powiedzieć jej prawdę. Z resztą i po co? To tylko mały skrzat, spotkany w miejscu w którym nigdy nie powinien się znajdować.
- James Smith – Odpowiedział w końcu przekonująco, tak jakby całe życie posługiwał się tym a nie innym imieniem. Cóż, z pewnością zapadł już jej w pamięć swoim dzikim zachowaniem to też postanowił iż bezpieczniej będzie trochę spuścić z tonu. Rozluźnił swoje mięśnie czekając na za pewne kolejne pytania.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6