Poprzedni temat «» Następny temat
Bar
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 15:31   Bar



[Profil]
 
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-11, 21:07   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


/początek

Kolejny piękny dzień w pracy. Znał wiele osób narzekających na wykonywany zawód nie mniej on lubił dobry alkohol, lubił gwar czyichś rozmów i zapach dymu tytoniowego. Niestety ten cholerny rząd w wielu knajpach wprowadził zakaz palenia i zamiast kulturalnie zapalić przy piwie trzeba było podnosić ciężkie dupsko i wychodzić na dwór. Westchnął wychodząc przed bar podczas przerwy, po czym stanął obok drzwi, tuż niedaleko popielniczki i oparł się o ścianę. Z kieszeni wyjął wymiętoloną paczkę papierosów po czym zapalił jednego z nich. Trzeba było kupić papierośnicę - pomyślał obracając w palcach wygiętego śmiesznie papierosa. Dzisiejszy dzień nie zapowiadał się na pracowity to też przez cały dzień udawał iż pracuje a to polerując kufle, to znów nalewając piwo lub oglądając sport, dlatego też pozwolił sobie wyjśc przed pusty w środku bar na małego dymka. Jego stali klienci również nie dawali o sobie znaku w ostatnich dniach, pewnie przez to zamieszanie z tym pieprzonym protestem. W ostatnich dniach widywało się dość sporo policjantów, nawet w podłych dzielnicach przez co cały czarny rynek miasta musiał się trochę uspokoić. Nawet jego informatorzy, bądź ci, którzy chcieli te informacje kupić, nie próbowali się z nim ostatnio kontaktować. A szkoda. Mało kto doceniał wagę informacji tak, jak Viggo. Mało kto też potrafił je odsiewać z zasłyszanych gdzie nie gdzie urywek rozmów. Dopalał właśnie papierosa i już miał wchodzić do środka, gdy ktoś naruszył jego spokój.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Lucas Hope



I'm invisible until someone needs me

Syreni Śpiew

54%

Model





name:

Lucas Hope

age:
20

height / weight:
188 / 77

Wysłany: 2018-05-12, 07:12   
   Multikonta: Magnus
  

   #GayPride


Tym który naruszył spokój wielkoluda była moja skromna osoba ubrana dosyć ciepło gdyż pogoda ostatnio dosyć nie dopisywała. Ciepło nie było na pewno a ja idąc wpatrzony w szary bruk nie zauważyłem przeszkody na którą to wpadłem przewracając się. No cóż nie sypiałem za dobrze i pewnie nie spałbym w ogóle gdyby nie środki nasenne i inne zioła uspokajające takie jak melisa także nie zdziwiło mnie moje ślamazarstwo. Wstałem najszybciej jak potrafiłem choć widać było iż robiłem to ostrożnie gdyż zaczęło kręcić mi się delikatnie w głowie. Patrząc w górę na człowieka którego przyszło mi popchnąć bo raczej taki chuderlak zbyt dużej krzywdy nie mógłby mu zrobić samym wpadnięciem myślałem o tym jak głupi jestem. Akurat tej nocy nie mogłem wziąć środków nasennych i teraz odczuwam tego skutki
-Przepraszam byłem nieuważny- Powiedziałem opuszczając głowę i próbując wyminąć mężczyznę choć nadal chwiałem się lekko. Lepiej byłoby gdybym to przeczekał gdzieś siadając jednak nie miałem zamiaru marnować czasu tego człowieka. Miał pewnie wiele innych ważnych spraw.
[Profil]
  [A+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-12, 11:42   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


W pierwszej chwili, gdy Viggo poczuł iż ktoś na niego wpada zaklął siarczyście, obrzucając niezdarnego chłopaka masą nie pochlebnych epitetów. Dopiero gdy zauważył, jak chłopak nie pewnie się podnosi rozluźnił nie co mięśnie. Wyjął paczkę papierosów i zapalił kolejnego papierosa. Przez chwilę lustrował młodzika wzrokiem. Ktoś chyba nie za dobrze sypia Pomyślał. Ach, skąd on go to znał? Sam nie jedną noc spędził próbując wyrwać się z macek koszmarów, nie jedn noc również spędził bezsennie, z cały sił próbując utrzymać przy sobie stan świadomości.
Wszystko w porządku?- Spytał unosząc z zaciekawieniem jedną brew. Skądś z pewnością kojarzył tą twarz, jednak za nic nie mógł sobie przypomnieć skąd. Był jednak pewien, iż skądś go zna. Wysoki mężczyzna obserwował chłopaka a gdy ten zachwiał się, próbując go wyminąć złapał go za ramię, mocnym, żelaznym uściskiem z pewnością pozostawiając na jego ciele siniaki. Wydawał się być słaby, nie tylko fizycznie ale i psychicznie co nawet ucieszyło barmana, a nuż dowie się czegoś ciekawego? Pokręcił głową z politowaniem po czym wskazał chłopakowi dłonią drzwi do baru, jednocześnie wrzucając niedopałek do popielniczki. Pośpieszył chłopaka gestem i wszedł do środka tuż za nim.
Doskonale wyczuli czas, gdyż kiedy tylko Viggo zamknął za sobą drzwi duże krople deszczu zaczęły rozbijać się o chodnik. Viggo westchnął, wrzucił kurtkę na zaplecze i stanął za barem.
Chcesz kawy czy czegoś mocniejszego? Spytał. Cóż, skoro w końcu ktoś odwiedził bar mógł na tym skorzystać. Nie tylko zarabiając kilka dolców ale i znajdując sobie jakieś zajęcie na kilka najbliższych minut. Podsunął do siebie stołek, stojący za barem i przysiadł na nim, po czym uderzył pięścią w blat i uśmiechnął się lekko.
- Ty jesteś tym lalusiem co działa w F.P.T.P? Wiedziałem że skądś znam twoją twarz.- Mruknął zadowolony z siebie i swojej, prawie nie pogarszającej się pamięci.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Margaret Trailor



Be like snow - beautiful but cold.

finansistka i członek zarządu GC, współwłaścicielka Trailor Pharmacare Inc





name:

Margaret Trailor

age:
28 lat

height / weight:
168/55

Wysłany: 2018-05-12, 12:34   
   Multikonta: Fay


//początek

Czasami praca potrafiła być naprawdę przytłaczająca. Bite dwie godziny spotkania zarządu firmy, na których musiała być, potem e-konferencja z przedstawicielami jednej ze spółek, która od początku następnego miesiąca zacznie dostarczać półprodukty do jednej z jej filii we wschodnim wybrzeżu... nie mówiąc już o niezliczonej ilości godzin, które udało jej się dzisiaj spędzić przed laptopem i pod telefonem.
Lubiła to, jednak dzisiaj wszystkiego było po prostu trochę za dużo. I jak zwykle w takich momentach, postanowiła się z tego otoczenia wyrwać.
Będąc jeszcze w apartamencie, przebrała się w nieco luźniejsze ubrania. Ołówkową spódnicę zamieniła na czarne jeansy, szpilki na coś wygodniejszego, a białą koszulę na jasny golf. Dodała do tego płaszcz w piaskowym kolorze, zniszczyła kok, który miała na głowie cały dzień i wyszła na dwór, żeby złapać taryfę. Swoimi działaniami znowu stawiała ochronę na nogi, bo zdawała sobie sprawę, że będą w pogotowiu przecznicę czy dwie dalej, nie mówiąc już o ciągłym monitorowaniu jej lokalizacji, jednak nie przejmowała się tym. Miała wrogów, jednak za to płaciła ludziom, którzy zapewniali jej bezpieczeństwo - żeby robili to zawsze, niezależnie od jej zachcianek.
Tym razem zaniosło ją aż do Capitol Hill. Wysiadła na jednej z ulic i ruszyła niespiesznie w przypadkowym kierunku, obserwując ludzi tak bardzo różnych od niej samej, prowadzących życia, których nigdy nie zasmakowała. Mimo to, widząc parkę awanturujących się mężczyzn, czy lekko zataczającą się kobietę, czuła raczej niesmak, niż zazdrość.
Nie wiedziała, ile czasu tak spędziła, jednak w jednej chwili pogoda nagle zaczęła się mocno psuć. Pierwsze krople deszczu uderzyły o chodnik i najrozsądniejszą opcją byłoby po prostu wrócić, ale zamiast tego Marg szła dalej, ignorując wiadomości od swojego ochroniarza, Cobba, czy ma ją odebrać.
Gdy w końcu odpisała "nie", lunęło na dobre, więc zanim została przemoczona do suchej nitki, po prostu wskoczyła pod daszek jednego z barów, po chwili decydując się wejść do środka, idąc do jego końca, żeby coś zamówić.
- Proszę wodę z dwoma plasterkami cytryny - powiedziała do mężczyzny za barem, przysiadając na jednym ze znajdujących się tam hokerów.
[Profil]
  [0-]
 
Lucas Hope



I'm invisible until someone needs me

Syreni Śpiew

54%

Model





name:

Lucas Hope

age:
20

height / weight:
188 / 77

Wysłany: 2018-05-14, 11:21   
   Multikonta: Magnus
  

   #GayPride


Słysząc pytanie kiwnąłem głową i chciałem iść dalej jednak zaraz potem poczułem dłoń która zaciska się na moim ramieniu. Skrzywiłem się w duchu nie chcąc pokazać iż jest to bolesne,. Nie miałem szans na wyrwanie się a bicie się z kimś na środku chodnika gdzie mogliby mnie znaleźć ci cholerni paparazzi nie było dobrym pomysłem. Dlatego też potulnie niczym owieczka wszedłem do środka. Na twarzy miałem widoczne właściwie nic. Idealnie obojętny wyraz twarzy.
=Wystarczy kawa- Odpowiedziałem spokojnie jakbym nie był tu zmuszony wejść. Kiedy walnął pięścią w blat zacisnąłem zęby żeby przypadkiem się nie wzdrygnąć. Udało się z czego byłem zadowolony.
-Ta i co z tego?- Odpowiedziałem na jego słowa patrząc na niego znudzony. Czy naprawdę musiał nazwać mnie lalusiem? To że jestem przystojniejszy od innych oraz o siebie dbam nie oznacza iż można mnie tak nazywać. W przypływie emocji wyjąłem z swojej kieszeni mój telefon który oczywiście był jednym z tych nowszych i odblokowałem go mając nadzieję szybko i bezproblemowo zadzwonić do agenta. Nie zwróciłem większej uwagi na kobietę która weszła do środka do czasu aż się nie odezwała. Wtedy to kiwnąłem jej delikatnie głową na powitanie.
[Profil]
  [A+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-14, 14:11   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Och, Lucas powinien być mu wdzięczny, iż mężczyzna zainteresował się nim, nie dając mu się przewrócić. Mógł go przecież tam zostawić, dając mu upaść i rozbić sobie głowę,a później jeszcze zmoknąć. Niestety, leżący, nieprzytomny mężczyzna nie robi dobrej reklamy barowi, zwłaszcza iż było jeszcze dość wcześnie. Gdy usłyszał czego chce chłopak pokiwał głową po czym zabrał się za przygotowywanie kawy.
- Ciężka noc, co? - Mruknął gdy wcisnął przycisk na ekspresie i zaczął spieniać mleko. Spojrzał przelotnie na chłopaka, po czym zmienił ustawienie ekspresu. Cóż, z pewnością mocniejsza kawa dobrze mu zrobi, przynajmniej na kilka godzin. Dolał mleka do kawy, zwieńczając napój puszystą mleczną pianką.
-Cukru? - Viggo postawił kawę przed chłopakiem, który bez trudu mógł teraz dostrzec przerażające blizny na jego przedramionach. Część z nich skryta była pod wieloma tatuażami, które mężczyzna w pewnym momencie robił tylko i wyłącznie po to, by je zakryć. Miał jednak smutną świadomość iż blizny będą przy nim całe życie.
Gdy już podał mężczyźnie co chciał, oparł się o stołek za barem i zaczął przygotowywać sobie mohito, niestety w wersji bez alkoholowej gdyż miał jasny zakaz spożywania alkoholu przed 21. Słysząc odpowiedź Lucasa zmarszczył brwi, po czym zlustrował go uważnie wzrokiem. Nie podobał mu się ton chłopaka i musiał naprawdę się powstrzymać by mu tego nie pokazać. Założył ręce na piersi, cały czas uważnie go obserwując po czym wzruszył ramionami.
- Och, nic. W knajpach jak ta rzadko widuje się takie takie ciekawe postacie. No i dziwi mnie iż chadzasz tak sobie po ulicach- Mruknął z podejrzanym uśmiechem. Nie był głuchy by nie słyszeć o zamieszaniu, jakie powstało po tym pseudo pokojowym marszu. Dodatkowo mężczyzna często czytał gazety i już od kilku dni było głośno o tym, iż F.P.TP może być zamieszanie w to, że marsz zamiast być pokojowy spłynął krwią.
Gdy tylko mu odpowiedział do baru weszła kolejna osoba. Dopiero gdy kobieta otworzyła drzwi dotarło do niego, jak bardzo rozpadało się na zewnątrz. Ona również nie wyglądała na kogoś, kto bywałby w takich porzędnych barach. Robi się ciekawie Pomyślał, po czym uśmiechnął się delikatnie i rozprostował ramiona. Słysząc zamówienie kiwnął głową po czym wrzucił lód do wysokiej szklanki i zalał go wodą mineralną. Cóż, kążdy kto mieszkał w tej okolicy doskonale wiedział iż woda w kranach ledwie nadaje się do mycia, nie mówiąc już o piciu. Z mini lodówki pod barem wyjął cytrynę po czym ukroił dwa plastry przy dużym nożem mrucząc coś do siebie po czym wsunął je do napoju kobiety razem z jaskrawo zieloną słomką.
- Proszę – Powiedział podając jej napój po czym znów oparł się o stołek. Po chwili wsunął jedną z wykałaczek do ust i wyjrzał za okno. Tak wielkiej burzy nie widział już od dawna. Błyskawica przecięła niebo a donośny grzmot dotarł do ich uszu. Viggo uśmiechnął się pod nosem. Uwielbiał burze, zwłaszcza gdy mógł spacerować ulicami podczas gdy wszyscy chowali się pod każdym możliwym schronieniem.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Margaret Trailor



Be like snow - beautiful but cold.

finansistka i członek zarządu GC, współwłaścicielka Trailor Pharmacare Inc





name:

Margaret Trailor

age:
28 lat

height / weight:
168/55

Wysłany: 2018-05-14, 17:14   
   Multikonta: Fay


Dopiero po krótkiej chwili zdecydowała się podnieść wzrok znad telefonu i przyjrzeć się mężczyznom, którzy znajdowali się obok niej i... zaczęła się zastanawiać, gdzie ona do cholery trafiła? Z jednej strony barman, którego wygląd był co najmniej podejrzany... Te wszystkie blizny i tatuaże wcale nie wzbudzały zaufania Marg, ale jednocześnie bez wątpienia przykuwały jej spojrzenie. Kobieta nawet nie kryła się z tym, że na jakiś czas zawiesiła na nich wzrok.
Koło niej siedział z kolei chłopak, wpisujący się bardziej we... włoski? arabski kanon urody? Tylko oczy nie pasowały jej do tego schematu, zamiast ciemnych będąc niebieskie. No chyba, że nosił soczewki, ale tak czy siak towarzystwo było raczej niecodzienne, przynajmniej dla Trailor, która na co dzień otaczała się do bólu poukładanymi ludźmi, chodzących sztywno pod krawatami.
Zagapiła się na krótką chwilę, do momentu aż nie została przed nią postawiona szklanka z wodą. Zawisiła na niej spojrzenie, marszcząc lekko brwi, bo coś jej się zdecydowanie nie zgadzało.
- Poprosiłam o wodę z cytryną - powiedziała swoim zwykłym, uprzejmym, jednak chłodnym tonem głosu - Nie o wodę z cytryną i lodem - dodała, przesuwając szklankę po blacie o kilka centymetrów w kierunku mężczyzny, dając mu tym samym znać, że nie przyjmie tego zamówienia. Cóż, wydawała dość jasne polecenia i była przyzwyczajona do tego, że były spełniane bardzo dokładnie, po prostu. Sama była osobą skrupulatną i... no co poradzić, taka samowolka odrobinę ją drażniła, czego nie miała zamiaru ukrywać.
[Profil]
  [0-]
 
Lucas Hope



I'm invisible until someone needs me

Syreni Śpiew

54%

Model





name:

Lucas Hope

age:
20

height / weight:
188 / 77

Wysłany: 2018-05-14, 18:07   
   Multikonta: Magnus
  

   #GayPride


//On ma stalowoszare oczy xD

-Nawet nie wiesz jak bardzo- Odpowiedziałem mu mając ochotę się już po prostu położyć i zasnąć. W domu czekał na mnie mój jeż na którego zezwolenie załatwił mi agent. To zwierze było naprawdę przyjazne i urocze. Dobrze że zostawiłem mu jedzenie oraz wodę. Chociaż nie zgłodnieje.
-Nie potrzeba- Oh ile razy piłem kawy kiedy miałem zbyt mało czasu na sen między sesjami? Wypiłem od tego czasu całe litry mocnej kawy. Widząc blizny spojrzałem na mężczyznę. O bliznach nie rozmawia się zwłaszcza że te nie wyglądały za przyjemnie.
-Niestety ale muszę. Praca to praca z czegoś muszę żyć- Odpowiedziałem spokojnie rozumiejąc iż mój zły humor nie zbyt pomoże mi w czasie rozmowy.
-Nigdy więcej marszy pokojowych z politykami- Mruknąłem do siebie odrobinę zirytowany przypominając sobie kogo zastrzelono. Oni po prostu przynoszą kłopoty. Cholerni politycy nie potrafią o siebie zadbać.
-Ile płace za kawę?= Spytałem wyjmując portfel z kieszeni i patrząc wyczekująco na mężczyzne.
-Tak w ogóle jestem Lucas Hope a ty?- Przedstawiłem się i spytałem go o dane gdyż nawet w myślach nazywanie go człowiekiem czy tam barmanem stawało się powoli irytujące.
-Co ci szkodzi trochę lodu w tej wodzie?- Spytałem kobiety patrząc na nią tylko na pare sekund.
[Profil]
  [A+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-14, 19:08   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Pokiwał głową na jego słowa. Mógł się domyślić jak bardzo, widząc jego cienie pod oczami i problemy z koncentracją w chwili gdy na niego wpadł. Sam zresztą nie raz miał problemy ze snem, przeżywając swój jedyny koszmar raz po raz z najróżniejszych perspektyw. Spojrzenie mężczyzny pozostawił bez reakcji. Doskonale wiedział iż wzbudza bardzo dużo reakcji swoimi bliznami. Jeszcze lepiej wiedział jednak iż wielu z nich nie da się ukryć, co delikatnie mówiąc działało mu na nerwy. Bardzo.
Zaśmiał się słysząc wypowiedź chłopaka dotyczącą marszów i zaśmiał się pod nosem.
-Wszystko się na to zapowiada - powiedział tajemniczo i odwrócił od niego wzrok. Wział łyk przygotowanego dla siebie napoju. Cóż, o dymku to może zapomnieć przez następną godzinę jeśli dalej będzie tak padać. Przeczesał ręką włosy, pogrążając się na chwilę w swoich myślach nie mniej szybko zadane pytanie przywróciło go na ziemię.
- Dwa dolary- Powiedział spokojnie.
Kiedy mężczyzna mu się przedstawił zaśmiał się pod nosem. Cóż, nie często ktoś chce poznać jego dane osobowe dlatego też od razu zaczął kalkulować czy skłamać czy nie. Zlustrował uważnie mężczyznę wzrokiem. Nie wydawał mu się niebezpieczny, nie mniej w obecnym zamieszaniu pewnego dnia mógł na robić mu problemów. Z drugiej strony nikt o nim nie wiedział i byli zupełnie nie powiązani.
-Viggo Hetfield -Powiedział, po czym uścisnął mu dłoń. Swojego prawdziwego nazwiska używał tak rzadko, iż brzmiało dla niego niczym jak jedno ze zmyślonych.
Ignorował wzrok kobiety, a słysząc jej skargę westchnął. Jak zawsze, kobiecie nigdy nie dogodzisz... Mruknął pod nosem, przez jego usta przemknął uśmiech lecz równie szybko spoważniał. Podsunął jej bliżej ich prowizoryczne menu, składające się z najzwyczajniej wydrukowanej i zalaminowanej kartki z wypisanymi cenami drinków i przekąsek. Jego szef z pewnością nie miał wyczucia gustu ale i ich stałej klienteli nigdy to nie przeszkadzało. Wskazał jej palcem dopisek pod bardzo skromną listą napojów bezalkoholowych. "Napoje podawane są z lodem" Kobieta trochę go irytowała, jednak musiał zachować pozory przyzwoitości, no pracy to by nie stracił. W sumie nic by nie stracił.
-Och, proszę mi wybaczyć Panienko- Mruknął, kłaniając się tak iż niemal dotknął baru głową, ciągle się w nią wpatrując po czym najzwyczajniej w świecie włożył rękę do szklanki i wyjął lód.
- Tak lepiej?- spytał ze złośliwym uśmiechem. No, miły to on nigdy nie był nie mniej chciał jej pokazać kto tu rządzi. Przez chwilę ignorował kobietę, tym samym włączając telewizor który, niestety, po chwili ekran zaczął śnieżyć.
- Pieprzona burza - mruknął pod nosem, po czym szybko nalał wody do szklanki i dodał dwa plastry cytryny i podsunął kobiecie. Cóż, zapowiadał się ciekawy wieczór.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Margaret Trailor



Be like snow - beautiful but cold.

finansistka i członek zarządu GC, współwłaścicielka Trailor Pharmacare Inc





name:

Margaret Trailor

age:
28 lat

height / weight:
168/55

Wysłany: 2018-05-14, 22:04   
   Multikonta: Fay


- A widziałeś pogodę na dworze? Przy 25 stopniach lód miałby sens, teraz niekoniecznie - odparła chłopakowi siedzącemu obok, uśmiechając się przy tym bez cienia życzliwości. Jej głos był spokojny, przecież nie miała zamiaru dać się wyprowadzić z równowagi z powodu jakiejś głupiej szklanki z wodą. Za to mogła pożałować, że w ogóle tu weszła, jednak z drugiej strony słyszała, co zaczynają mówić o marszu pokojowym i... całkiem ją to zainteresowało. W końcu to prezes organizacji, do której należała, został na nim zastrzelony, prawda? Marg nie miała nic przeciwko temu, jedynie szkoda, że nie zrobiono tego wcześniej. Zdecydowanie za długo udawało mu się ukrywać fakt, że był mutantem.
Zmarszczyła lekko brwi, gdy mężczyzna podsunął jej kartę. Mhm, no tak... karta zaplamiona tak, że nie widać było połowy rzeczy, które się na niej znajdowały... szczerze to myślała, że ten świstek robił tu bardziej za podstawkę, niż jakieś konkretne menu. Nie skomentowała jednak tego w żaden sposób.
Normalnie zachowanie mężczyzny nie uszłoby mu płazem, a Trailor zadbałaby o to, żeby został zwolniony szybciej, niż spróbował cofnąć swoje słowa. Jednak w tej sytuacji, gdy Marg raczej nie afiszowała się z tym kim jest i co może, wykazywała się większym zrozumieniem dla szeroko pojętego chamstwa, nawet cień irytacji nie przeszedł przez jej twarz. Gdyby tylko zapragnęła, mogłaby w pięć minut wykupić to miejsce, jednak buda z wątpliwymi dochodami nie była jej do niczego potrzebna. Marg nie miała w zwyczaju marnować pieniędzy nawet, jeśli miała ich pod dostatkiem.
Dlatego też jedynie odsunęła rękę, żeby woda wylewająca się ze szklanki nie poplamiła jej rękawa. I tyle.
- Lepiej będzie, gdy zrobisz tą prostą czynność tak, jak należy - odwzajemniła ten sam uśmiech, którym obdarzył ją Viggo, na chwilę wracając wzrokiem do ekranu swojego telefonu. Podniosła go dopiero, gdy dostała kolejną szklankę z wodą - A jednak się da - skomentowała, przysuwając napój do siebie.
[Profil]
  [0-]
 
Lucas Hope



I'm invisible until someone needs me

Syreni Śpiew

54%

Model





name:

Lucas Hope

age:
20

height / weight:
188 / 77

Wysłany: 2018-05-17, 18:05   
   Multikonta: Magnus
  

   #GayPride


Kiwnąłem lekko głową kiedy usłyszałem cenę. Bez słowa wyjąłem z portfela dwa dolary i położyłem na blacie po czym uniosłem naczynie z kawą do ust upijając jeden mały łyk. Przymknąłem lekko oczy po czym odłożyłem je na blat okrywając boki naczynia dłońmi w celu ich ogrzania.
-Przeżyłabyś- Mruknąłem tylko w stronę kobiety nawet na nią nie zerkając. Spojrzałem na zewnątrz i westchnąłem cicho. Naprawdę musiało zacząć padać? Akurat wtedy kiedy miałem choć chwile dla siebie? Kiedy może udałoby mi się zasnąć? Spojrzałem na kartę próbując rozszyfrować czy mogę dostać tu coś do jedzenia, jednocześnie popijając kawę która pomagała mi zachować trzeźwość umysłu.
[Profil]
  [A+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-17, 19:54   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Viggo zacisnął pięści. Dawno nikt mu nie działał na nerwy tak jak ta kobieta,zwykle pozostawał obojętny na wszelkie docinki i komentarze. Cóż, można powiedzieć iż zaczął trochę podziwiać jej złośliwość i sarkazm. Założył ręce na piersi i uniósł jedną brew. Wiedział iż nie może wystawić jej za drzwi, w końcu nie zapłaciła jeszcze
-Touche- Mruknął z uśmiechem. Cóż, nie miał zamiaru tego komentować w inny sposób. Oboje chyba pominęli lekcje kultury a przynajmniej życzliwego odnoszenia się do innych.
Mężczyzna spojrzał za okno. To co tam zobaczył zaczynało go martwić. Wiatr wyginał drzewa, poziom wody podnosił się na ulicach a deszcz wcale nie przestawał padać. Wręcz przeciwnie, padało coraz mocniej. Od dawien dawna nie widział aż tak wielkiej burzy, cóż najwidoczniej pogoda dostosowuje się do ostatnich wydarzeń. Grzmot który się rozległ wyrwał wszystkich z zamyślenia, ba nawet wydawało im się iż okna zatrzęsły się w swoich ramach. Potężny błysk rozświetlił ulice a chwilę później cała trójka mogła usłyszeć donośny łoskot. W tym samym momencie zgasły również wszystkie światła. Najwidoczniej pisane mu dzisiaj było robić nadgodziny, biorąc pod uwagę obecną sytuację pewnie dużo nadgodzin.
- Kurwa- Viggo przykucnął pod barem i po omacku szukał jakiś świec, niestety nic nie znajdując. Zapalił zapalniczkę i powoli, by jej nie przygasić ruszył w kierunku zaplecza.
- Mam gdzieś świeczki - Rzucił do dwójki siedzącej przy barze po czym zaczął przeszukiwać zaplecze. Klienci siedzący przy barze mogli usłyszeć cały szereg przekleństw gdy barman na coś wpadł, lub najzwyczajniej nie znalazł tego, czego szukał. Po kilku minutach znalazł w końcu pudełko pełne podgrzewaczy i dwie większe świece. Zapalił jedną z dużych świec po czym wrócił za bar. Porozstawiał podgrzewacze w równomiernych odległościach od siebie po czym zapalił je. Dopiero teraz ujrzał leżącą tuż przed drzwiami baru wielką gałąź blokującą wyjście z baru. Wyciągnął swój poobijany telefon, to co zobaczył na ekranie spowodował że się skrzywił. Brak zasięgu. Westchnął po czym bez wahania dolał trochę alkoholu do swojego bezalkoholowego drinka. W takiej sytuacji mógł bez oporów uznać swoją pracę za skończoną, a jeśli mieć tkwić tu kilka godzin, z pewnością przyda mu się zapalić. Wyciągnął niewielką popielniczkę spod blatu.
- Zdaje się że jesteśmy tu uwięzieni, przynajmniej dopóki nie przestanie padać - zaczął po czym wyciągnął paczkę papierosów częstując zgromadzonych po czym wyjął jednego i go odpalił. Nie wyglądał na przerażonego. Wręcz przeciwnie niemal emanował stoickim spokojem. Zaciągnął się dymem po czym powoli wypuścił go z ust. Przyjrzał się zebranym po czym usiadł wygodnie na swoim stołku.
- Wolicie siedzieć tu jak kołki i panikować czy zająć się czymś? Bilard? Rzutki? Kolejkę wódki? - Spytał po czym znów zaciągnął się papierosem. Cóż, skoro przyszło im spędzić nie wiadomo ile w swoim towarzystwie mogli równie dobrze trochę się zabawić lub chociaż zająć jakąś konwersacją lub jednym z ulubionych zajęć Viggo - piciem.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Margaret Trailor



Be like snow - beautiful but cold.

finansistka i członek zarządu GC, współwłaścicielka Trailor Pharmacare Inc





name:

Margaret Trailor

age:
28 lat

height / weight:
168/55

Wysłany: 2018-05-17, 23:29   
   Multikonta: Fay


Marg nie miała zamiaru nikogo irytować, naprawdę. Po prostu... taka była. Nie lubiła, gdy ktoś jej się sprzeciwiał, gdy ktoś nie wykonywał jej poleceń, nie mówiąc już o tym, by odnieść się do niej w taki sposób, jaki robił to mężczyzna za barem. Jedynie jej bliźsi znajomi i rodzina potrafiła mówić w jej towarzystwie to, co naprawdę myśli. No i oczywiście do tego grona zaliczali się ludzie będący na równi z nią w sprawach biznesowych. Z innymi utrzymywała chłodne stosunki do tego stopnia, że niektórzy mieli problem, żeby wykrzesać z siebie zwykłe "dzień dobry", nie mówiąc już o skleceniu więcej niż jednego zdania. Nie miała pojęcia, w którym dokładnie momencie się to stało, ale ludzie wydawali się jej bać. A przynajmniej jej podwładni, chociaż w jej mniemaniu nigdy nie dała im do tego powodów. Owszem, była surowa, ale jej działania, nawet najbardziej krzywdzące, mogła spokojnie uargumentować.
- Człowiek wiele rzeczy przeżyje - powiedziała, przenosząc wzrok na chłopaka obok - Tylko po co, jeśli można inaczej? - wzruszyła lekko ramionami. Dla barmana było to tylko kilkadziesiąt sekund więcej, gdy ukroi kolejne dwa plastry cytryny i zaleje je wodą. Ona za to będzie się cieszyć poprawnie wykonanym zamówieniem przez kolejne kilkanaście minut i w dodatku mu to wynagrodzi. Naprawdę nie rozumiała tego ogólnego oburzenia odnośnie głupich kostek lodu. A Margaret... no przecież zwróciła mu uwagę w sposób spokojny i kulturalny. To mężczyzna zaczął wkładaniem jej paluchów do napoju.
Trailor też nie mogła ignorować tego, co dzieje się na dworze i nawet, gdyby chciała, to za żadne skarby nie wyszłaby teraz na dwór nawet po to, żeby od razu wsiąść do samochodu. Już lepiej było spędzić ten czas tutaj, z gogusiem po prawej i podejrzanym barmanem przed sobą. Tak było po prostu... inaczej, w pewien sposób nawet ciekawie.
Mimo to nie czuła się spokojnie. Odgłosów burzy nie lubiła, a nagłe wygaśnięcie świateł w niczym nie pomagało. Dobrze wiedziała, że nic nie może jej się stać, jednak mimo to włoski zjeżyły jej się na karku gdy tylko błyskawica przecięła niebo.
- Świetnie, temu miejscu przyda się coś takiego jak klimat - skomentowała jedynie, odblokowując telefon i odwietlając ekranem swoją twarz. Potem jednak była na tyle miła, że włączyła także latarkę, której światło padło nawet na kawałek zaplecza. Spokojnie obserwowała poczynania mężczyzny, nie komentując słowem bałaganu, który tam był i który dodatkowo jeszcze się powiększał. Jej niemal pedanckie zamiłowanie do ładu i porządku bardzo cierpiało w tym momencie.
Kolejne słowa mężczyzny nieco ją zaniepokoiły, ale tylko na moment. Miała ochronę przecznicę dalej, jeśli nie ktoś inny, to oni pozbędzą się przeszkody i droga do wyjścia była wolna. Nie widziała jednak sensu, żeby uświadomić o tym innych.
- No chyba, że wcześniej zaleje nas woda - dorzuciła, uśmiechając się lekko krzywo. Także była spokojna, a przynajmniej starała się, bo nie mogła nic poradzić na to, że palce dłoni leżącej na udzie zaciskały się lekko za każdym razem gdy usłyszała kolejny odgłos burzy. Nie lubiła tego i kropka. Każdy miał jakieś małe lęki.
- Kto tu mówi o panice? - pokręciła głową, bo jak na razie jakoś nie widziała, żeby ktoś był jakoś szczególnie przerażony tą sytuacją - Jeśli chodzi o alkohol to odpadam, ale możecie spokojnie kontynuować wcześniejszą rozmowę. O marszu pokojowym F.P.T.P, tak? W tym miejscu wam przerwałam? - uniosła lekko brwi ku górze, bo to właśnie obiło jej się o uszy. Nie, żeby podsłuchiwała, po prostu wyłapała pojedyncze słowa gdy przysiadała się przy barze.
[Profil]
  [0-]
 
Lucas Hope



I'm invisible until someone needs me

Syreni Śpiew

54%

Model





name:

Lucas Hope

age:
20

height / weight:
188 / 77

Wysłany: 2018-05-18, 18:14   
   Multikonta: Magnus
  

   #GayPride


Słysząc łoskot wzdrygnąłem się. Zaraz potem zgasły wszystkie światła dzięki czemu uspokoiłem się. Może to dziwne jednak nigdy nie bałem się ciemności. Ona przecież tak miło koi zmysły. Kiedy usłyszałem coś o panikowaniu dopiero wtedy zwróciłam uwagę na barmana oraz na kobietę dotychczas wpatrzony w okno.
-Możemy zagrać w bilarda. To ciekawsze niż siedzenie w miejscu. A o marszu nie mam zbyt wiele do opowiedzenia oprócz tego że jacyś idioci z GC zdecydowali się zrobić wtedy obławę. Naprawdę, głupszego pomysłu nie mogli wymyślić. Narazili życie wielu niewinnych osób do cholery- Ostatnie zdanie wręcz wysyczałem z furią myśląc o tej małej dziewczynce której martwe ciało widziałem w czasie tamtego wydarzenia. Dopiłem kawę do końca wstając z swojego miejsca i z korzystając z światła które wydzielały płomienie świec dotarłem do okna o którego parapet oparłem dłonie.
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6