Poprzedni temat «» Następny temat
Przestrzeń wspólna
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-17, 18:08   Przestrzeń wspólna







Ostatnio zmieniony przez The Gifted 2018-04-12, 20:14, w całości zmieniany 6 razy  
[Profil]
 
 
Venus Westford



I want you to forget me..

manipulacja pamięcią

64%

chciałabym Cię dotykać..





name:

Venus Westford

alias:
Vee/Redhead/Blacksoul

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-09, 21:31   

#1 styl

Vee spędziła pół dnia w głównej kwaterze, siedząc i stukając w klawiaturę, przekopując się przez kolejne strony i wchodząc coraz głębiej do darknetu. Próbowała znaleźć coś praktycznego, coś co pomoże im choć trochę zbliżyć się do tego co planuje dalej rząd, czego chcą od nich przeciwnicy i jakiej broni na nich użyją, bowiem bez niej na niektóre mutanty nie szło się szykować. Kule nie każdego zranią, a w walce wręcz wiele z nich było szkolone od nastoletnich lat. Po kilku godzinach, przerywanych hektolitrami napojów energetycznych, które zdołał jej przynieść Ronnie z miasta, poddała się. Była zbyt zmęczona, by znów oglądać cholerne filmiki, na których ludzie znęcali się nad innymi ludźmi. Niby straszne, ale póki nie dotyczyło to mutantów - nie jej sprawa. Wróciła więc do domku i westchnęła cicho, odkładając torbę z laptopem pod ścianę i wiążąc włosy w koński ogon. Rozejrzała się po pomieszczeniu, ściągając buty. - Alec, jesteś? - Zawołała, bo w zasięgu wzroku nie miała chłopaka, a naprawdę nie chciała się martwić o to, że gdzieś poszedł i zaginął. Albo co gorsza stracił panowanie nad sobą i mocą. Tego obawiali się najbardziej, prawda? Vee przyzwyczaiła się do zawrotów głowy, ale dla niektórych mogło skończyć się tragicznie spotkanie z Campbellem.
[Profil]
 
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-10, 10:35   

#1 styl


Mieli różne obowiązki, jednak te dopasowywały się do ich charakteru. Alec wolał pomagać innym, może sam do końca nie potrafił pomóc sobie, ale jednak dobrze mu szło wspieranie innych. To też nie była łatwa robota jak się mogło wydawać. Jednak rudzielec był narażony na ataki tych wszystkich niestabilnych nowych, którzy trafiali do bractwa, a tym samym sam był zagrożeniem dla nich. Jednak dzięki temu bardziej nauczył się kontroli nad sobą, nad swoimi emocjami i nerwami. Musiał nauczyć się jak zachowywać się przy innych, aby nie robić im krzywdy. Wychodziło mu to, nauczył się, a jednak i tak, gdy Venus była zbyt długo przy nim, to nie dawał rady. I tak, że dziewczyna dalej przy nim była, że nie rezygnowała z czułości, przez które później kręciło jej się w głowie, czy nawet mdlała. Miał ogromne szczęście, że ją miał i że otrzymał pomoc, dzięki której mógł się do niej przytulać i czasem nawet pocałować.
Nie miał dziś dużo do roboty, szybko wyrobił się ze wszystkim i mógł wrócić wcześniej do domu. Oczywiście nie zastał w nim rudej, ale tego mógł się spodziewać. Początkowo usiadł i zaczął się zastanawiać, czy może jednak powinien nieco posprzątać swoje ubrania, bo przecież ostatnio Vee bardzo na niego narzekała. No ale szybko ten pomysł porzucił. Chociaż coś za coś i wolał iść do kuchni i przyrządzić im kolację, coś do jedzenia, aby mieli i żeby Venus coś smacznego sobie zjadła. Zaczął robić makaron z kurczakiem, żeby było szybki i żeby nie zostawił zbyt dużo rzeczy do zmywania. Rudowłosa miała wyczucie czasu, bo usłyszał jak wchodzi, gdy akurat zamierzać odlać makaron. Zrobił to i dopiero wtedy mógł jej coś odpowiedzieć. - Taak, jestem.- Odstawił garnek i wyszedł do przedpokoju, aby się pokazać. - Głodna?- Uśmiechnął się opierając bokiem o ścianę.
[Profil]
 
 
Venus Westford



I want you to forget me..

manipulacja pamięcią

64%

chciałabym Cię dotykać..





name:

Venus Westford

alias:
Vee/Redhead/Blacksoul

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-10, 13:25   

Bolało ją to, że Alec tak bardzo boi się, że znów ją zrani, że nie powstrzyma swojej potrzeby odebrania komuś energii życiowej i ją skrzywdzi, tak jak za ich pierwszym razem. Nie rozumiał, że ona go potrzebuje, cholernie potrzebuje jego bliskości. Gdy tamtego dnia z nią zerwał to zawalił jej się świat, zakochała się w nim, była gotowa mu wszystko oddać, a on po prostu ją zostawił. Dosłownie. Bo wyjechał i kompletnie nie miała z nim kontaktu. Serce rozpadło się na wiele kawałeczków i nie wiedziała co ma zrobić. Odnalazła go w obozie, zamieszkali razem i myślała, że wiele rzeczy się naprostuje, że będą mogli to jakoś rozwikłać, ale było chyba jeszcze gorzej. Przez cztery lata chodziła sfrustrowana i potrzebowała jego bliskości, ale niestety Campbell uparł się, unikał jej, a dochodziło do pocałunków jedynie, gdy wzięła go z zaskoczenia. Z czasem nie miał już takiego kija w dupie, ale i tak.. no już za dzieciaka robili więcej! Była na niego zła, bo wiedział, że nie jest małą dziewczynką, że da sobie radę z tym wszystkim, przecież wiedział.. że go dalej kocha, nawet jeśli przez jakiś czas chciała się zdystansować i nie pokazywać mu tego, by też pocierpiał jak ona. Trudno jednak było udawać, gdy mieszkało się razem. Gdy widywała go w samym ręczniku, gdy specjalnie wchodziła mu wieczorem do łózka - z czystej tęsknoty, by się przytulić, czy pobyć blisko.
Uśmiechnęła się delikatnie słysząc głos chłopaka i założyła włosy za ucho, gdy pojawił się w przedpokoju. - Bardzo! A co zrobiłeś? - Zaśmiała się cicho, zadowolona, że nie musiała stać i gotować. Głowa ją bolała i miała ochotę położyć się w łóżku i nic nie robić. Podeszła do niego i skradła mu delikatny pocałunek, po czym przeszła w stronę łazienki. - Ale gaci nie pozbierałeś! - Krzyknęła do niego, zbierając w końcu jego rzeczy i wrzucając do kosza na pranie. Niemożliwy leniuch, jedno domowe zadanie dziennie jak widać. Umyła ręce, związała włosy i wzięła tabletkę przeciwbólową. Wróciła szybko do kuchni i uśmiechnęła się znów do siebie, patrząc na tyłek rudzielca. - Aż dziwne, że jesteś ubrany.. - poruszała zabawnie brwiami. - Jak minął dzień?
[Profil]
 
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-10, 14:03   

Mu też było trudno i to cholernie. Tym bardziej, że myślał, że nie żyje i to przez niego. Długi czas miał przed oczami jej obraz, gdy leżała nieprzytomna na łóżku, nawet nie wie, że dalej ma koszmary o tym dniu. Bardzo się wtedy bał, bo zdawał sobie sprawę, że mogła się więcej nie obudzić, że mógł sprawić, że zasnęłaby na dobre. Nie darowałby sobie tego, że przez głupie pocałunku, przez chęć współżycia mógł zabić osobą, którą kocha. Nie było mu łatwo zerwać, bo jemu serce też się krajało i za każdym razem pęka, nawet i teraz, gdy wraca myślami do tego dnia sprzed 4 lat. Może i nie powinien, ale to było od niego silniejsze. Rządził nim strach i dalej niestety był przez niego kontrolowany. Może, gdyby w końcu uwierzył w siebie, to byłby w stanie znowu dopuścić do siebie Vee i sprawić, że byłaby szczęśliwa. I tak dla niej zrobił dużo i uczył się kontroli tylko i wyłącznie dla niej. Przecież widać już jakieś efekty, bo przynajmniej dawał się przytulać, mogli razem zasnąć czy pozwolić sobie na jakieś pocałunki. Jednak jak miał zapomnieć o tym co było, jak gdy przesadzają i pozwolą sobie na długie namiętniejsze pocałunki to zaraz Venus odczuwa konsekwencje jakie powoduje moc Alca? Nie mógł zapomnieć i dlatego nie udawało mu się zapanować nad mocą.
- Makaron. Może być?- Spojrzał się na nią wyczekująco, chociaż wiedział, że i tak będzie jadła to co zrobił i nie ma dużego wyboru. Widział, że była nieco zmęczona i że na pewno nie chciałoby jej się stać i gotować. - Ej… albo obiad albo sprzątanie miałem do wyboru. Tyle czasu to nie miałem.- Prychnął cicho i poszedł wymieszać sosik i kurczaka i makaron. No zrobił coś, dobre jedzonko, a ruda i tak musiała się czepnąć, że nie posprzątał. - Miałem się rozebrać?- Zaśmiał się cicho i nałożył na talerze makaronik i położył na stole. - Dobrze, w sumie nic dziś nie robiłem. A Ty? Nie za dużo pracujesz?- Serio się o nią martwił i żałował jedynie, że jego moc nie jest odwrotna, znaczy, że szkoda, że nie może swojej energii przekazać komuś.
[Profil]
 
 
Venus Westford



I want you to forget me..

manipulacja pamięcią

64%

chciałabym Cię dotykać..





name:

Venus Westford

alias:
Vee/Redhead/Blacksoul

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-10, 14:37   

Gdyby wiedziała, że nawet w snach wraca do tego dnia sprzed czterech lat, na pewno pozbawiłaby go tamtego wspomnienia. Choć pewnie wiązałoby się to z wielkimi konsekwencjami i to nie tylko dla jej zdrowia. Czuła jednak, że gdyby nie to, nie byłoby w nim takiej blokady, a z resztą by sobie jakoś poradzili, prawda? W końcu udawało mu się trzymać ją w ramionach, spać czasem na jednej połowie łóżka - bo tak sobie pomyślałam, że albo złączyli oba, albo mieli takie piętrowe hehe i oboje w ciężkie dni gapili się w sufit. Trochę biedne pusie. Jednak ona się nie poddawała i wytrzymywała wszystko, byle tylko być blisko niego. Nie wiedziała ile jeszcze wytrzyma, w końcu cztery lata bez większej bliskości, gdy miała go... w różnych wydaniach, że tak to ujmę, to i nawet najbardziej wstrzemięźliwa dziewczyna by nie wytrzymała. Nie z takim chłopakiem i uczuciami, które do niego darzyła. Poza tym, kiedyś chciała znaleźć sobie kogoś innego, zakochać się, otworzyć serce na innego chłopaka, ale nie wyszło. Dla nich w sumie lepiej, przynajmniej nie było kwasu, prawda? Ale z drugiej strony - wiedziała, że Alec chciałby jej szczęścia, a przy nim na ten moment nie mogła go całkiem zaznać.
- Może być. - Pokiwała głową, choć doskonale wiedziała, że nie ma innego wyjścia. Całe szczęście mieszkając razem i znając się jeszcze ze szkoły znali swoje alergie, wiedzieli co lubią, czego nie i mogli gotować pod siebie i swoje upodobania, nie martwiąc się, że wyląduje danie w koszu. - No tak, trzy sekundy by to zajęło, rudzielcu. - Zaśmiała się cicho i jakoś mu to wybaczy, bo przez to, że ugotował obiadek. - No wiesz, byłam przekonana, że będziesz w samych spodniach i nie miałabym nic przeciwko. - Mruknęła, podchodząc do niego od tyłu i objęła go, nieśmiało wsuwając palce po koszulkę chłopaka. - Nie wiem czy za dużo, a coo, tęskniłeś? - Mruknęła mu do ucha. - Trochę mnie głowa boli, za dużo materiału z kamer, próbowałam usunąć wszystkie ślady mutantów z dzisiejszego poranka, by nikt ich nie namierzył i wgrałam program, który będzie usuwał fragmenty z rozpoznaniem twarzy. - Westchnęła cicho i pociągnęła noskiem, wdychając zapach makaronu. Od razu usiadła sobie przy stole, biorąc się za jedzenie. Pewne rzeczy musiały poczekać, hihi.
[Profil]
 
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-10, 14:59   

Nie chciał jej mówić, ani martwić. Chciał sobie z tym wszystkim poradzić sam i myślał, że kiedyś mu to się uda. Chociaż sam miał dosyć czasem tych wszystkich prób, kontrolowania się nadmiernego przy Vee. To nie jej wina, a Campbella, który cały czas obwiniał siebie, że był w stanie zrobić jej krzywdę. I nie tylko ona musiała wytrzymać wstrzemięźliwość. Alec biedny był prawiczkiem, nie widział świata poza Venus i chciał tylko ją, a miał ją na codzień, widział ją w samej bieliźnie, czasem i nago, a to na niego działało i to bardzo. Musiał się jeszcze przed nią kryć, jednak wiedział, że nie może dopuścić do takiego zbliżenie. Jeszcze nie teraz. Wiedział, że na to przyjdzie pora, tak jak na to, że mogli sobie pozwolić spać razem i na pewno sobie łóżka złączyli, a gdy Alec przeżywał swoje straszne noce, to siedział z daleko od dziewczyny. Jednak wszystko małymi kroczkami i wiedział, że nadejdzie czas, aż w końcu bez obaw będzie mógł przy niej przebywać i robić z nią co tylko by chciał. A jak im się cierpliwość skończy, to będą myśleć nad innymi rozwiązaniami.
- Może być… ja tu wymyślam i słyszę tylko „może być”?- Zrobił smutną minkę, chociaż i tak wiedział, że sobie tak ruda żartuje i się z nim droczy. Gotował, wiedział co lubi, a za czym nie przepada, to zawsze gdy chciał się jej jakoś podlizać, to robił coś dobrego do jedzonka. - Ale byś nie miała jedzenia od razu, ciepłego i gotowego na talerzu.- Stwierdził prosty fakt, że jednak wyrobił się z czasem, a gdy jeszcze miał iść do łazienki i po sobie posprzątać to różnie mogłoby się to skończyć. Spiął się na sekundę, gdy go objęła, ale zaraz zluzował. - No następnym razem bez koszulki będą na Ciebie czekał.- Uśmiechnął się pod nosem i wyszeptał jej cicho. Niech przynajmniej to ma z życia. -Taak, bardzo. No i nie lubię, gdy długo pracujesz i aż tak dużo. Ale odwalasz kawał dobrej roboty.- Była ważna , wiedział o tym, bo pomagała wszystkim mutantom, którzy mogliby źle skończyć, gdyby ktoś ich namierzył. Mieli szczęście, że był taki jeden rudzielec, który tym wszystkim się zajmował i usuwał to co niepotrzebne z nagrań.
[Profil]
 
 
Venus Westford



I want you to forget me..

manipulacja pamięcią

64%

chciałabym Cię dotykać..





name:

Venus Westford

alias:
Vee/Redhead/Blacksoul

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-10, 15:58   

Nie trudno było pozostać prawiczkiem czy dziewicą w tym wieku, nie mieć za sobą tego pierwszego razu. Ale gdy miało się osobę, której powierzyło się kiedyś serce, uczucia i myśli, a w momencie, gdy mieli oddać też ciało wszystko się posypało i dalej nie mogli znaleźć wspólnej drogi - ciężko było wytrzymać. Miała go na wyciągnięcie ręki, mogła w każdej chwili przyjść do niego naga, złamać go i w końcu złączyć ich w jedność, a jednak ta niewidzialna bariera i na nią została nałożona. Nie chciała go zmuszać, nie chciała by jej pragnienia i rządzę wzięły górę, by podniecenie pomieszało w głowie. Miało to być jakby nie patrzeć z miłości, a gdy nawet nie mogła złapać go za rękę i pójść na dłuższy spacer bez rękawiczek to bolało.
- Mhm.. nie mów, że jesteś taką delikatną kluseczką i się obrazisz! - Zaśmiała się, bo wiedziała doskonale, że tak czy siak będzie gotował. W końcu ona sprzątała jego ciuchy i wytrzymywała jego humorki, więc musiał coś dodać od siebie, prawda? By Vee coś jadła, bo jeszcze trochę a zostanie przyklejona do tego komputera i kompletnie będzie chudziutka. A przecież lubił jej tyłek, hehe. Nie no, chodziło przede wszystkim o zdrowie. - No zapomniałam, że jesteś ślimakiem i jedno zadanie dziennie z prac domowych. - Wywróciła oczami, bo gdyby nie ona, to pewnie żyliby w jego brudnych ciuchach, talerzach i dodatkowo włosach Venus, chociaż rudy też miał w tym swój udział, bo wcale taki łysy nie był! Poczuła jak się spina, ale nie odsunęła się od razu, nie chciała. Muskała jego ciepłą skórę opuszkami palców i pocałowała go delikatnie w kark. - To fajnie, wiesz, że lubię. - Mruknęła zadowolona, bo kurde przynajmniej sobie popatrzy, tak? Albo też coś więcej, o ile dobrze to rozegra. Wzięła widelec, posypała serem - choć pewnie takim zwyczajnym, bo kto by im parmezanu szukał w mieście - no i nabiła makaron, wsuwając po chwili pierwszą porcję do ust. Upiła łyk wody i spojrzała na Aleca. - Dziękuję. Staram się, poza tym.. wiem, że mogłabym być na ich miejscu. Tak przynajmniej daje cynk Ronniemu, on ich próbuje tu zgarnąć, a ja tuszuje. - Westchnęła cicho, bo gdyby nie jej rodzice, pewnie błąkała by się po Seattle albo Olympii i cholera wie, czy nie odkryłby ktoś jej mocy i nie wykorzystał. Ktoś na pewno chętnie manipulowałby ludzką pamięcią i wspomnieniami. - Dobre, udało Ci się. - Cmoknęła go w policzek zadowolona.
[Profil]
 
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-10, 17:34   

Znaczy pewnie ciężko by mu nie było, niby nie wie jak to jest się z kimś kochać i takiej wielkiej potrzebny może i by nie miał. Jednak to biorąc pod uwagę fakt, że w końcu zamieszkali razem, znaleźli sobie mały domek w obozie, który był wolny i się do niego wprowadzili i widzieli się w różnych sytuacjach. A ruda mu nie pomagała i wiecznie wchodziła do łazienki jak zdążył wyjść spod prysznicu czy latała pół naga po domku. Byli młodzi, a tylko debile nie nie chcieliby spróbować, czy nie mieliby ochoty. Alec bardzo by chciał, ale nie mógł, bo gdy tylko próbował, to podniecenie brało swoje i przestawał się kontrolować, nawet nie kontrolować mocy.
- Ano tak. Jeszcze będziesz przepraszała.- Oh, pewnie by bardzo chciała go przeprosić i to w jeden jedyny sposób, no ale na to jeszcze będzie musiała poczekać. Ale i tak może jej pogrozić, że nie dostanie jedzonka. No ale wiadomo, że by do tego nie dopuścił. Kochał ją i dbał o nią, a chudzinka była z niej i to aż za bardzo. Pewnie, że lubił jej tyłek, był idealny i chociaż było za co ścisnąć. Może i teraz rzadko to robił, ale wcześniej uwielbiał. - Nie ślimak, a po prostu tego jest… no nie ważne.- Wolał nie wspominać, że jednak trochę jego ubrań w łazience leżało i to bardzo dużo, wiec trochę by mu to zajęło zanim by złożył, zobaczył co trzeba wyprać. Nie był za dobry w utrzymaniu porządku, a zwłaszcza był mistrzem w rozrzucaniu swoich ubrań po wszystkich pokojach. - Wiem… - Czuł to samo, uwielbiał jej ciało, ale o tym wiedziała już dawno. Nigdy nie ukrywał, że mu się podobała, że miała wspaniałe ciało i rok w liceum, gdy byli razem był jednym z najlepszych dla niego. - A potem wchodzę ja. Chociaż czasem świrów sprowadzacie.- Zaśmiał się, bo potem Alec i reszta wolontariuszy się nimi zajmowali. Chociaż wiedział, że z nim nie było łatwo, sam był oporny ze współpracą na samym początku, bo w głowie miał tylko Vee. - Ciesze się, że smakuje.- Uśmiechnął się, gdy jej usta znalazły się na jego policzku.
[Profil]
 
 
Venus Westford



I want you to forget me..

manipulacja pamięcią

64%

chciałabym Cię dotykać..





name:

Venus Westford

alias:
Vee/Redhead/Blacksoul

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-10, 19:32   

Zagryzła delikatnie wargę i uśmiechnęła się szerzej. - Wiesz, mogę spróbować, chociaż nie jestem najlepsza w przepraszaniu słownym. - Zrobiła smutną minkę i spojrzała na rudego. - Mogłabym spróbować w inny sposób, ale nie wiem, czy by Ci się spodobało. - Mruknęła podchodząc do niego bliżej i bliżej i wtedy właśnie też nie krępowała się co do dotykania chłopaka. Wiedziała, że by mu się spodobało, sama tego chciała w końcu, a ile można było czekać na kogoś, z kim się spędzało tyle czasu, rozmawiało, było i kiedyś miało tyle ulotnych chwil. Nie mógł za długo ukrywać i udawać tego co działo się w jego spodniach, gdy Vee próbowała go namówić. Był młodym chłopakiem, hormony w nim szalały i próbowały znaleźć ujście. Miał je na wyciągnięcie ręki, ale niestety. Strach go paraliżował, a ona nie wiedziała jak mu pomóc. Znała jeden sposób, ale nie chciała ingerować w jego pamięć, póki jej sam nie poprosi. Póki nie będzie zmęczony swoją słabością. - No właśnie, jest dużo! Mógłbyś tak nie zostawiać wszędzie swoich ciuchów. - Zaśmiała się i pokręciła głową z niedowierzaniem, bo gorzej niż nie jedna baba.
- No przypominam Ci, że my też byliśmy dla niektórych takimi świrami. Gość, który zabiera energię dotykiem.. - nie chciała powiedzieć zabija, bo przecież to nie była jego wina - i laska, która wymazuje całą pamięć. Idealni. - Pokręciła głową, jedząc w spokoju. - Nauczyliśmy się jednak nad tym panować i dalej uczymy używać mocy, oni też potrzebują takiej pomocy, prawda? Ciesze się, że im pomagasz. - Przesunęła dłonią po jego udzie delikatnie, upijając łyk wody. - No, pycha, jak kucharz. - Nie umiała żyć bez tej bliskości. Nawet jeśli nie byli razem oficjalnie, jeśli nie chodzili na randki, nie kochali się, nie całowali tak często jak kiedyś, wciąż czuła, że jest jego, a on jej. I nie chciała, by nagle stado panienek się na niego rzuciło, widząc, że on i Vee to przyjaciele. Wtedy jeszcze trudniej było powstrzymać się od czegokolwiek.
[Profil]
 
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-10, 19:58   

- Wieem… Taka szkoda.- Spojrzał na nią i sam się uśmiechnął. Czasem nie mógł się powstrzymać, czasem chciał, aby byli normalni, żyli sobie w Seattle i żeby ich losy potoczyły się inaczej. - Nie wiem, nie wiem. Trzeba byłoby spróbować.- Zaśmiał się cicho i nawet nie odrywał od niej wzroku. Wiedział jak wolała przepraszam i kiedyś bardzo mu się podobało i teraz gdyby nie strasz, że ich może ponieść, że go poniesie, sprawiało, że już nie miał tyle radości ile powinien mieć i ile powinna mu dawać. Jednak pewnie, że sam tego chciał, czemu miałby nie chcieć. Wszystko co robił, było dla niej i żeby mogli żyć tak jak dawniej, aby bez problemu mogli się całować, chodzić za rękę na długie spacery, czy przytulać się do woli. Seks też oczywiście, jednak za dużo o tym myślał, co było cięższe. Zawsze zastanawiał się, jakby to było, gdyby nie miał mocy. Jednak wiedział, że podobnie by to wyglądało i poszliby na studia, wynajęli wspólnie jakieś mieszkanko i dalej byliby najlepszą parą. Chociaż los i tak chciał, aby ich drogi się zeszły, przecież nie tylko Alec, ale wkrótce i Venus pojawiła się w Bractwie i dla niego to był szok. Może i kolejny znak, że tak naprawdę są dla siebie stworzeni. - Jutro to zrobię. Może być?- Wywrócił oczami i westchnął cicho obiecując, że jutro się zajmie ubraniami, które nie tylko były w łazience. Ale obiadu już na następny dzień nie będzie.
- Pamiętam swój pierwszy dzień. Nikt mnie nie mógł dotknąć, bo każdy mdlał, albo od razu miał zawroty głowy, prawie kontaktu ze mną nie było przez to wszystko. - Pokręcił głową marszcząc nos i brwi. Doskonale to pamięta, a wszystko przez to, że się obwiniał i praktycznie miał depreche po ty, jak prawie zabił Vee. Trochę zajęło czasu, aż oswoił się ze swoją mocą i chciał pomocy. - Prawda. Możemy nimi pokierować. Chociaż nie wiem czy ja powinienem dawać im jakiekolwiek rady. - W sumie on się nie nauczył jeszcze panowania, no ale dalej się uczy i stara. Skończył jeść i oparł się o oparcie krzesełka spoglądając na Venus. - Może zatrudnie się w kuchni.- Zaśmiał się i przybliżył na chwilę, aby ukraść jej pocałunek. Krótki, bo krótki, ale go potrzebował. Tak ot tak. A inne nie mogły go dotknąć, dosłownie i w przenośni, także nie miała co się martwić. Tylko nielicznym dawał się dotykać.
[Profil]
 
 
Venus Westford



I want you to forget me..

manipulacja pamięcią

64%

chciałabym Cię dotykać..





name:

Venus Westford

alias:
Vee/Redhead/Blacksoul

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-10, 21:25   

- No to spróbujemy po obiedzie, co Ty na to? - Uśmiechnęła się szerzej, bo chyba nawet nie wiedział na co się pisze, jeśli jej pozwala. A może wiedział? I chciał tego tak mocno jak ona? Sama nie wiedziała co ją dzisiaj opętało, ale potrzebowała tej bliskości, jak jeszcze nigdy. Może kilka smsów z Acostą przekonało ją, że gdyby spróbowali robić to z prezerwatywą nic by się nie stało? A co wtedy z resztą ciała? Przecież nie będą ubrani.. było tyle jeszcze niedociągnięć w takich planach, ale czasem wystarczyło iść na żywioł - a co będzie to będzie. I tego właśnie chciała Vee. By nie myśleli za dużo przy tym. Nie raz nie dwa pojawiały się pytania co by było gdyby, ale takie gdybanie tylko pogarszało jej nastrój. Bez mocy pewnie poszliby na studia, a nie musiałaby się uczyć i zdawać egzaminy online. Mieliby już za sobą nie jedną noc, może nawet by zdecydowali się na kolejny krok i zamieszkali razem? Tak całkiem normalnie, a nie jak tu - gdzie poniekąd byli zmuszeni, bo gdzie by poszli? A poza tym, nie pozwoliłaby mu mieszkać z innymi pannami, phi. Byłoby im lepiej, ale byli mutantami, musieli zmierzyć się ze swoją przeszłością, teraźniejszością i patrzeć w przyszłość. - Już ogarnęłam w łazience, więc została tylko sypialnia. - Taka z niej dobra ruda główka! Domek nie był wielki, więc pewnie salon łączył się z kuchnią, a łazienkę mieli obok sypialni. Nie zostało mu więc za wiele do ogarniania i chwała bogu! A obiadek pewnie i tak będą mieli na jutro, bo zawsze gotowało się na więcej porcji, zwłaszcza jeśli chodziło o sos i kurczaka, najwyżej makaron dogotuje Vee, jeśli będzie trzeba. Już nauczyli się żyć tu przez te kilka lat. Zupełnie jak Ty i Twoje pizze za pięć zeta. Szkoła przetrwania.
- Byłeś naładowany, poza tym.. wiele emocji w Tobie było, to normalne, że nie potrafiłeś sobie poradzić z mocą. Oni są tacy sami. Przestraszeni, bo nie wiedzą co się dzieje. Niektórzy dopiero co odkrywają w sobie genX. - Przesunęła palcem po jego policzku. Wiedziała, że wspomnienie tamtego dnia go boli, bo wtedy musieli się też rozstać. - Myślę, że powinieneś, w końcu sam to przechodziłeś. Bardziej ich obchodzą rozmowy z ludźmi, którzy byli na ich miejscu, niż starych trenerów, którzy tylko gadają o precyzji. - Zaśmiała się i wywróciła oczami. - Mm.. może, ale zostać w wolontariacie. A poza tym, chodziło mi bardziej o to.. że pyszne było zupełnie jak mój kucharz. Smakowity. - Szepnęła mu w usta, gdy był już blisko. Następnie ją pocałował, a dziewczyna odwzajemniła to czule. Tęskniła za nim. Nie myślała więc logicznie, po prostu usiadła na nim okrakiem i wplotła palce w jego włosy.
[Profil]
 
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-10, 22:06   

- Spróbować nigdy nie zaszkodzi. Chociaż nie wiem czy się uda. - Ściągnął na chwilę brwi. Wiedział doskonale o co jej chodzi i na co się pisze, jednak przecież wiedział, że przynajmniej musi spróbować. Chciał spróbować i zobaczyć czy nie zrobił jakiś postępów. Sam potrzebował bliskości. Lubił bliskość, kochał się przytulać i wszyscy o tym wiedzieli, a teraz musiał się ograniczyć do wszystkiego, nie mógł nikogo dotknąć. To była i jest dalej dla niego katorga. Jednak potrzebował Vee i wiedział, że ona przez niego także dalej cierpiała i nie była szczęśliwa. Może i siebie mieli, ale przecież to nie wszystko i wiedział, widział jak bardzo potrzebowała czułoś i bliskości. Chciał jej to dać, próbował na wszelkie sposoby. Uczył się dużo, jak ma się kontrolować, jednak wiedział, że dopóki ma w głowie wszystkie złe wspomienia, to pewnie nie będzie dobrze. Jednak chciał spróbować, bo zawsze wytrzymywał dłużej, a to już coś. - No to zrobię jutro sypialnie.- Pokiwał głową i uśmiechnął się do rudowłosej. Miał szczęście, że ją miał i że była dla niego bardzo wyrozumiała. Posprząta i w sypialni, chociaż tam też jest dużo jego bluzek, ale na pewno mniej niż w łazience, to jeszcze może i coś porobi innego. I wiadomo, że jakoś sobie radzili, także i z jedzeniem, bo sobie na kilka dni zostawiali, bo lepiej było zrobić więcej i się nie męczyć w kuchni na drugi dzień.
- Wszyscy zawsze są przerażeni.- Każdego zazwyczaj sprowadza jakieś duże przeżycie i często jest to jakieś złe wspomnienie. Ale już nic na to nie można zrobić, jedynie mogą otrzymać pomoc od Bractwa. Vee, która pomaga zamaskować obecność i uaktywnienie mocy, tych, którzy ich znajdowali, a kończącą na Alcu, który ich wspierał. - No niby masz racje.- Alec opowiadał swoją historię, nie mówi nigdy, że będzie łatwo, bo to nie jest łatwe, życie z tym genem, ale jest to możliwe. Może jeszcze nie jest najlepszym przykładem wyjścia na prostą, ale przecież stara się i jest na dobrej drodze. - Ohh… chyba, że.- Zaśmiał się, bo nie zrozumiał i się nieco przesłyszał, ale już się skapnął o co jej chodziło. Potem ją pocałował i Vee od razu załapała i ciągnęła to dalej. Nawet się nie spodziewał, gdy wylądowała na jego kolanach, jedynie zdążył odsunać się nieco od stołu. Starał się zachować spokój i nieco bardziej pogłębił pocałunek. Ręce co prawda przerzucił przez jej nogi, ale starał się chociaż nie dotykać jej dłońmi, wolał skupić się na pocałunku.
[Profil]
 
 
Venus Westford



I want you to forget me..

manipulacja pamięcią

64%

chciałabym Cię dotykać..





name:

Venus Westford

alias:
Vee/Redhead/Blacksoul

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-11, 09:46   

- Nie uda się, bo za słabo przepraszam? Czy może dlatego, że mi uciekniesz? - Mruknęła cicho, wyraźnie bardziej smutna niż dotychczas, bo wiedziała jak to się może skończyć. I to nie koniecznie z jej winy, chociaż naprawdę ruda kiedyś - jak to baba - wpadnie na taki pomysł, że już się nie podoba Campbellowi i on tylko traktuje ją jak przyjaciółkę. I że już za brzydka jest czy coś, w końcu niektórzy po dojrzewaniu brzydną, a niektórzy nie. Są jeszcze tacy, jak ja, co wyglądają przez 10 lat tak samo i idzie tylko się wkurzać, bo wieczne dziecko na twarzy. Nie chciała jednak za szybko się poddawać, w końcu i jej wytrwałość chyba mu pomagała, prawda? To, że wciąż chciała tej bliskości z Aleciem mimo skutków ubocznych. To go też w jakiś sposób napędzało do tego, by próbowali, ćwiczył i z każdym kolejnym razem była nadzieja, że kiedyś im się uda na znacznie więcej czasu, niż kilka minut. Poniekąd chciała stać się jego tarczą, barierą na moc chłopaka, ale wiedziała, że to raczej nie możliwe ze strony GenuX, dlatego wypracuje sama z siebie swoją cholerną zawziętość, by się nie poddał. Nie mógł, za bardzo jej zależało na tym i miała nadzieję, że jemu też. Odwzajemniła uśmiech, bo co miała powiedzieć? Że wcale mu nie wierzy, że to zrobi? Za każdym razem było podobnie i tylko coraz więcej ciuchów przybywało, no i kto to potem sprzątał? Na pewno nie leniwy Alec. Za każdym razem chciała się przekonać, czy faktycznie dojdzie do tego, że nie wykręci się treningiem czy zmęczeniem. A co do wyrozumiałości rudej, no cóż.. miała lepsze dni, albo była zbyt zmęczona by się z nim spierać także odpuszczała.
- Też byłam jak wymazałam pierwszy raz pamięć. Nawet nie wiedziałam co zrobiłam! Ta dziewczynka miała potem takie puste oczy, nie wiem czy kiedyś sobie wybaczę, ale cóż.. nauczyło mnie to tego, by ćwiczyć, kontrolować, a na kim lepiej się trenuje, jeśli nie na agentach, którzy nas ścigają? - Zaśmiała się cicho i zagryzła wargę. Dobrze wiedziała, że on też nie zapomni tego piewszego razu. Tak naprawdę szkoda, że to była Vee. W końcu patrzył na nią codziennie i tak samo jak ruda, nie mógł sobie pewnych rzeczy wybaczyć. Choć ona nie miała mu tego za złe, no prócz zerwania. To było najbardziej bolesne. - No wiem. Nie niby, tylko zawsze mam, nie nauczyłeś się jeszcze? Może ktoś inny jest mózgiem w Bractwie, ale to dlatego, że jako inteligentna osoba nie chcę się przemęczać. - Mrugnęła do niego charakterystycznie, wyciągając palec wskazujący w jego stronę i śmiejąc się po chwili. Nigdy nie wykazywała chęci do siedzenia nad planami czy spotykania częściej Colleen niż to potrzebne i mimo swojego wysokiego IQ nie zamierzała zmieniać się w mózgowca.
Jak widać taka z niej ninja, że nim się obejrzał, a już miał kochanego rudzielca na kolanach i całowała go czule, nie zwracając uwagi na to czy coś mogłoby się jej stać. Po chwili poczuła, że Alec nie chce się opierać jak zwykle i przedłużył pocałunek, na co mruknęła z przyjemności. Brakowało jej tego ostatnio i nie chciała jakoś za bardzo się hamować. Oderwała się dopiero, by zaczerpnąć powietrza i oparła czoło o jego czoło z uśmiechem. - I to ma mi wystarczyć na kolejny tydzień? - Zaśmiała się cicho. Lubiła sobie żartować z dawkowania ich przyjemności, bo tylko tak mogła to jakoś wytrzymać i nie być smutną, że na tym przestaną.
[Profil]
 
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-11, 11:09   

- Bardziej te drugie. Przecież wiesz, że jesteś najlepsza. -No niestety, ale to zawsze Alec uciekał i co miał poradzić, gdy czuł, że zaczyna zabierać od niej energię. Nie chciał jej nic zrobić, a wolał się wycofać i ucieć, gdy tylko zaczynało się coś dziać, niż czekać aż stanie się coś złego. To nie było tak, że Venus przestawała mu się podobać, że przestał ją kochać. Wcale tak nie było. Kochał ją, dalej uważał ją za najpiękniejszą dziewczynę na świecie i pociągała go bardzo. Dla niej i tylko dla niej się starał, uczył się kontroli i może kiedyś w końcu się tak stanie, że będzie dla niego taką kotwicą i tylko przy niej będzie się kontrolował. Dążył cały czas do tego, żeby jednak mógł zrobić z nią wszystko co tylko ruda będzie chciała, aby miała chłopaka, takiego najlepszego i prawdziwego, aby mogła korzystać ze wszystkiego i każdego aspektu związku. Jednak musi się uzbroić w cierpliwość, bo jeśli ona była silna, to dawało to siły także i Campbellowi. Pewnie gdyby nie ona to już dawno by się poddał i aż tak nie starał. Przecież początkowo nie wiedział, że Vee ma w swoje także gen X, więc nawet nie chciał widzieć, a raczej nie wyobrażał sobie, że będzie chciała być z mutantem, gdy jest normalna. W sumie wiedział, jak to się skończyło u rodziców, gdy tata był normalny, a przez matkę i jej moc wiecznie uciekali i żyli w strachu.
- To jest beznadziejne… - Westchnął cicho, bo jakby nie mogło to się ujawnić inaczej nie mogło. Jednak Alec miał nieco gorzej, bo zrobić krzywdę bliskiej osobie i nie miał jak o tym zapomnieć, bo miał ją na codzień i wszystko mu się przypominało. - Ćwicz sobie na mnie, a nie na nich… A jak Ci się nie uda i Cię złapią?- Spojrzał nad nią znad talerza, bo jeszcze wtedy sobie jedli chyba i cicho westchnął. Dalej się o nią bał i nie tylko dlatego, że to on stwarzał zagrożenie. Wolał aby się nie narażała, jednak lubiła ryzyko. - Nie chcesz się przemęczać? A kto siedzi całe dnie i noce przed lapkiem?- Zaśmiał się cicho, bo naprawdę miała pracę mało i w ogóle nic nie robiła.
Starał się bardzo nie skupiać tak na tym, co mogło pójść źle, tylko poddał się przyjemności. Wolał o wiele bardziej rozkoszować tą przyjemnością, jaką chociaż przez chwilę znowu mógł poczuć. Oddał się pocałunkom i uśmiechnął się biorąc powietrze. - A kręci Ci się już w głowie?- To był wyznacznik wszystkiego. Jednak no, to takim całowaniu trochę musiał odczekać, aby sam naładować baterie i wtedy znowu mógł się z rudą całować.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5