Poprzedni temat «» Następny temat
II poziom
Autor Wiadomość
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-04-14, 22:20   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Faktycznie byłam zmęczona całą tą sytuacją i najchętniej bym się odcięła, ale. No właśnie jest to ale. Nie chciałam popełniać tego samego błędu co cztery lata temu. Kochałam ją i ją opuściłam, teraz tego nie zrobię. Wiedziałam że Sami straciła ważną osobę nie mogłam pozwolić by straciła również i mnie. Z resztą obiecałam sobie że jej nie zostawię. To mi wystarczało. Uśmiechnęłam się leciutko czując jej dłoń, ale po chwili zrzedła mi mina. Czy ona na prawdę nie wiedziała czemu to robię? Czemu z nią siedzę i czemu jej pomagam? Westchnęłam ciężko i złożyłam na jej policzku buziaka.
- Sami będę Cię broniła całą sobą po to mnie masz. - powiedziałam poważnie. - Spędzanie z Tobą czasu nie jest męczące. Męczące jest to że upierasz się że nie potrzebujesz pomocy. - dodałam po chwili ciężko oddychając i po raz kolejny ziewając. Byłam zmęczona ale tylko dlatego że się ostatnio nie wysypiałam, jedynie to na mnie negatywnie wpływało, a to że ogarniałam wszystko w mieszkaniu nie było uciążliwe.
Wręcz przeciwnie.
Odrobinę cieszyłam się z tego że miałam możliwość mieszkania z Sami. Tragiczne okoliczności, ale miły skutek. Przynajmniej część tych skutków. Odwzajemniłam przytulenie a kąciki ust automatycznie mi się podniosły. Byłam szczęśliwa, bo miałam najważniejszą osobę blisko siebie. Nie zależnie czy muszę się nią opiekować czy egzystujemy wspólnie, była tą jedyną i dawałam jej to co mogłam.
Nie obchodziło mnie to że reszta moich znajomych mogli inaczej to odbierać. Ważne było moje zdanie i moje uczucia.
- Sam, Kocham Cię myślisz że potrafiłabym Cię zostawić i wyjść? - zapytałam retorycznie i złożyłam na jej ustach krótkiego buziaka. - Kocham Cię Sam i obiecałam że Cię nie zostawię. Nie popełnię tego samego błędu. Przez te kilka dni przeżywałam katusze na każdym kroku myślałam o Tobie a teraz.. - przerwałam na chwile i odetchnęłam bo do oczu zaczynały napływać mi łzy. - Teraz przynajmniej wiem że jesteś bezpieczna. Będę przy Tobie nawet gdybyś wyganiała mnie na siłę. - powiedziałam i przytuliłam ją najmocniej jak potrafiłam. To była prawda. Przeżywałam to. Przeżywałam razem z nią i nigdy temu nie zaprzeczę, ale miałyśmy w sobie wsparcie a na tym polegała miłość i przyjaźń.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-04-29, 20:55   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Cała ta sytuacja była wręcz kuriozalna. Tak nigdy nie miało się stać. Nie tak sobie wyobrażałam powrót Roseberry, nie tak miało wyglądać nasze pojednanie. Powinnyśmy były odzyskać stracony czas, a nie - tracić go jeszcze więcej. Powinnyśmy cieszyć się każdym dniem, tymczasem... Ja tylko egzystowałam. Nie byłam dobrym partnerem. Nie w tym momencie. Nie, odkąd wszystko zaczęło się walić.
Prychnęłam na jej słowa. Pomóc? Niby kto miałby mi pomóc? Gdy zna się te wszystkie zagrywki psychologiczne, wsparcie innego psychologa jest zbędne. A na proszki nie zamierzałam iść, bo byłam świadoma, jakie mogą powodować efekty uboczne. Nie zamierzałam zostać jeszcze większym zombie, niż byłam teraz. Nie mówiąc nawet o innych problemach, jakie mogłoby to powodować przy moich... Uzależnieniach.
- Nie mówię, że od razu masz zostawić. Ale... Odpocząć. Pogodzić się z siostrą. Rozmawiasz z nią w ogóle? - Zapytałam, mimo, że i tak rano nie będę o tym nawet pamiętać. Ból w głowie dawał o sobie coraz bardziej znać i ciężko było to nawet ukryć. A jednak... Zamiast wrócić w objęcia Morfeusza, wolałam ciągnąć tą gadkę. To trwało już za długo.
Gdybym miała w sobie choć odrobinę łez, na pewno pojawiły by się teraz w moich oczach. Ja już jednak nie miałam na nie sił. Nie miałam wystarczająco emocji. Czułam się przygaszona pod każdym względem i każda czynność sprawiała mi trudność. Beznadzieja, w jakiej się znalazłyśmy przytłoczyła mnie. Tak wiele bliskich mi osób mogło przecież dzielić los Alison. Oni... Oni wszyscy są na celowniku. Każde z nich może zapłacić najwyższą cenę. Ta myśl... Tak bardzo mnie przerażała.
Westchnęłam ciężko, ponownie kładąc się. Przymrużyła w tej samej chwili oczy, powstrzymując się przed wyciągnięciem jakiejkolwiek butelki ukrywanej w pokoju.
- Ricks... Ja... Też Cię kocham. Ale właśnie dlatego boli mnie to jeszcze bardziej. Nie musisz być zamkniętym ptakiem. Wyjdź do ludzi, choć na jeden wieczór, dobrze? - Poprosiłam, resztką sił, próbując utrzymać też resztki rozumu. W głębi serca... Bałam się. Co jeśli po wyjściu naprawdę stwierdzi, że lepiej jej beze mnie? Nie dawałam jej ostatnio nic. Nasze zbliżenia kończyły się na samym przytulaniu, lekkich całusach... Ale sama wiedziałam, że to za mało.
I nawet nie chodzi o zbliżenia.
Przestałyśmy się śmiać. Zniknęły nasze żarty. Zniknęły rozmowy. Wszystko... Wszystko toczyło się ostatnio wokół mnie. Mojego stanu. Ostatnich wydarzeń... Nie było w tym nic miłego, poza troską. Ale czy naprawdę chciałam, żeby tak wyglądało moje życie?
A co gorsza - czy życzyłam tego brunetce, by była na to dalej skazana?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-11, 17:09   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Byłam zmęczona, nie myślałam o siostrze zwłaszcza nie w tym momencie spojrzałam na Sami gdy ta o niej wspomniała. Widziałam, że po prostu próbowała zmienić temat. Westchnęłam i kiwnęłam głową na potwierdzenie.
- Pojechała po leki, ma dać znać jak wróci. - powiedziałam do niej i popchnęłam ją z powrotem na łóżko przykrywając ją. Położyłam się obok niej i obięłam jej talię. Chciałam by przynajmniej spróbowała się przespać. Nie mówię że będzie to łatwe, wiedziałam że takie NIE będzie. Spieprzyłam kilka spraw, ale chciałam je naprawić i to był odpowiedni czas. Przynajmniej dla mnie. Wiedziałam jak może czuć się Samantha, albo i nie..
Nie wiedziałam co myśleć i czy w ogóle myśleć, wydaje mi się że jedyne co teraz mogę robić to wspierać Samanthę z całego serca.
- Jeśli to Cię uszczęśliwi to okej. Wyjdę, ale... Jest jeden warunek. - powiedziałam już ciszej wtulając się w nią. - Ty pójdziesz do lekarza. - dodałam i chyba odpłynęłam bo nie pamiętam odpowiedzi i czy w ogóle Sami coś na to odpowiedziała.

/zt
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5