Poprzedni temat «» Następny temat
Z zewnątrz
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-04-27, 19:45   Z zewnątrz



[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-04-28, 15:19   

Nadszedł późny wieczór, drugiego marca 2018 roku.
Czy okaże się on dniem sądu?

Zmrok przybywał tu każdego dnia i każdego dnia oznaczał to samo - koniec treningów, koniec badań, powrót do domów pracowników biurowych... W ośrodku zostawało jedynie kilku napaleńców, żołnierze, ochrona i oczywiście mutanci, zamknięci w ramach terapii. Dzień jak co dzień - nikt się nie mógł nawet spodziewać, że niemalże nudną rutynę ktoś odważy się teraz przerwać...

W większości okien na terenie ośrodka dało się już zauważyć gasnące światła, większość agentów nie będąca w terenie właśnie udawała się na spoczynek - wśród nich nie znajdował się jednak Christian Spivey, któremu dzisiaj przypadł zaszczyt warty - dzień jak co dzień - mógłby wręcz pomyśleć - w końcu nie był to jego pierwszy raz. Jak dobrze pójdzie, to może nawet uda mu się zmrużyć oczy, choć na krótką chwilę? W końcu chyba nie było na świecie szaleńców, którzy sami zechcieli by się pchać w tak paskudne miejsce w środku nocy, czyż nie? Poza tym, gdyby komuś zależało na zamieszkach, rozpoczął by je bezpośrednio po sytuacji z marszu, a nie, phi, kilka dni później. A nawet, jeśli ktoś by coś kombinował, to z pewnością potrzebowałby na to więcej czasu. Tak więc tak, na pewno nie ma się czym martwić.

Dzień jak co dzień, Noc jak każda inna...

Czy właśnie dlatego rebelianci bractwa mają dzisiaj choć cień szansy na powodzenie?
Każda z osób przebywająca w samochodzie prowadzonym przez Fay miała własne powody, do takich decyzji - sprawy osobiste, własny temperament, poczucie niesprawiedliwości, chęć pomocy... Jeśli tylko zdołają przedrzeć się do środka niezauważenie... Jeśli zdołają pomóc choć jednej ofierze z marszu... Czy to już będzie sukces? Czy zdołają nakarmić własny głód wrażeń, zaspokoić swoją ciekawość?
Czy dzisiejszej nocy zdołają chociaż wyjść stąd cało?

_______________________________________

• Furgonetka prowadzona przez Fay znajduje się na jednej z dróg - to wy decydujecie, z której strony przybywacie, oraz w jakiej odległości się zatrzymujecie.
• Christian opuszcza koszary lub blok mieszkalny po wypoczynku - może określić, w którym miejscu jest jego punkt docelowy.
• Na odpisy macie czas do godziny 21.30, 29.04.18 - kolejne odpisy MG będą mieć miejsce co 24 godziny! *Chyba, że zostanie to inaczej uzgodnione z większością graczy biorących udział w wydarzeniu.
• Event ma formę w większości opisową - kości będą wykorzystywane w sytuacjach spornych.

Statystyki:
Ukryj: 
Numer porządkowy: 1
Dane: Aaron Bartowski
Ekwipunek: broń (19 naboi), nóż myśliwski, 3 zapalniczki
Żywotność: 95%
Opanowanie: 100%
Inne: Pirokineza [5-8/1-3]
Numer porządkowy: 2
Dane: Leon Hawthrone
Ekwipunek: pistolet + 3 mag., nóż, kusza
Żywotność: 90%
Opanowanie: 100%
Inne: Aerokineza [???]
Numer porządkowy: 3
Dane: Fay Murphy
Ekwipunek: 2x raniuszek amerykański, tyran zachodni, rewolwer + 4 magazynki
Żywotność: 100%
Opanowanie: 95%
Inne: Kontrola nad zwierzętami [5/2]
Numer porządkowy: 4
Dane: Ronnie Henderson
Ekwipunek: Broń palna + 3 mag. x33, nóż myśliwski (składany), zapalniczka
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Przyspieszenie molekularne (eksplozje) [5/3]
Numer porządkowy: 5
Dane: Andy Dark
Ekwipunek: brak.
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne:Panowanie nad Nefrytem [6/2]
Numer porządkowy: 6
Dane: Christian Spivey
Ekwipunek: broń, butelka wody
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Kriokineza [4/3]
[Profil]
 
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2018-04-28, 17:39   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Milczałem niemalże całą drogę. Próbowałem jakoś na spokojnie przeanalizować naszą sytuację, bo nieco zmieniła nam się sytuacja. Po wszystkim nie mogliśmy już wrócić do Bractwa. Pozbawiono nas domu, ale też sami się go pozbawiliśmy. Pewnie Andy wspomniał o swoim klubie, pewnie wspólnie postanowiliśmy się tam zaszyć po napadzie na dogs, o ile serio przeżyjemy. Colleen z jednej strony nie dawała nam jakichkolwiek szans, z drugiej zakazywała nam powrotu. Ciekawe… Byleby potem, jeśli nasza akcja okaże się sukcesem, nie przypisała sobie zasług. Tak, właśnie już zaczynałem wchodzić w sferę marzeń.
Myślałem również o Albie. Nie miałem jak jej poinformować o tym, co się wydarzyło, bo nie brałem telefonu. Będę musiał dopiero później, kiedy będziemy po, kiedy wszystko się zacznie uspokajać. Alba…
- Zaparkujmy nieco dalej, byś była bezpieczniejsza Fay. Przy tym połączeniu – rzuciłem gdzieś pomiędzy wymienianymi słowami dla przypomnienia. Sprawdziłem jeszcze, czy mam zapalniczki w kieszeni, czy działają. Broni nie chciałem wyciągać, ale to też zrobiłem. Nie byłem specjalistą w strzelaniu, więc zabrałem ją tak awaryjnie. Nie czułem się zbyt komfortowo, kiedy trzymałem ją w dłoni, więc czym prędzej ją schowałem.
Nie miałem pojęcia, co mógłbym rzecz, szczególnie że każde pocieszające słowa w mojej głowie brzmiały jakoś mrocznie i nieprawdziwie. Ale czy to było znowu konieczne? Miałem wrażenie, że każdy daje radę i nie potrzebuje słów otuchy, szczególnie że nie potrzebowali żadnego nowego władcy, tylko chcieli być drużyną. Zgraną drużyną. My chcieliśmy nią być, bo ja również należałem do tej grupy.
Uśmiechnąłem się nawet na tę myśl, pomimo że byliśmy na miejscu i wysiadaliśmy. Mieliśmy w większości improwizować raczej, ale damy radę, co nie? Pewnie, że damy! A już jutro będę do snu trzymał w swoich objęciach Albę.
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-04-28, 18:18   
   Multikonta: Nie


Trzeba powiedzieć, że będąc zamknięty w metalowej puszce z czterema osobami, Leon przybrał - jak zwykle w takich sytuacjach - pozę obronną. Niemal przyciskał nos do szyby, nie odzywając się choćby słowem. Ot, po prostu codzienne problemy introwertyka. Może to było infantylne albo zwyczajnie nie przemyślał tego, jak to będzie, ale wcale nie był specjalnie poruszony tym, że właśnie mają zamiar w piątkę zaatakować uzbrojoną po zęby organizację, która na nich polowała. W gruncie rzeczy, chyba podobnie jak Bartowski, nie mógł się doczekać, aż dotrą na miejsce. Kiedy dojechali, odetchnął w duchu z ulgą, mogąc wydostać się ze środka. Przystanął z boku, poprawiając na ramieniu kuszę. Sprawdził, czy nie zgubił niczego z pozostałego ekwipunku.
- Murphy, rozejrzyj się za jakimś gołąbkiem, żeby sprawdził, jak to wygląda z góry. - powiedział do Fay, podchodząc do niej, w nagłym przypływie oświecenia i skinął w stronę zabudowania.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Christian Wilson



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

68%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Wilson (Spivey)

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2018-04-29, 14:42   
   Multikonta: Ruth
  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// z koszar a data i ekwipunek to wiadomo

Pozwolę sobie zacząć od cytatu ,,dzień jak co dzień, noc jak każda inna". Cóż czego nauczyłem się przez ostatnie lata. Nigdy nie należy być zbyt pewny, bo to może się źle skończyć. Przecież gdybyśmy w Nowym Yorku nie byli pewni siebie, że Rząd nas nie znajdzie. Gdybyśmy zachowali chociaż trochę ostrożność, byli przygotowani na atak. Nie skończył bym w tym miejscu.
Skoro już mowa o ostrożność i przygotowanie się na... nie spodziewanie. Warta, może być jak każda inna czyli okazać się nudna jak flaki z olejem, ale i tak nie zamierzam na niej siedzieć na tyłku nic nie nie robiąc. Przecież do czegoś się zobowiązałem... Czyż nie? Chociaż nienawidzę swojego nowego mieszkania, obowiązków i tego, że pracuje do Rządu to nie znaczy, że będę ulewać swoje obowiązki. Zresztą czy jest tak źle? Mam dach na głową nie muszę się o nic martwić jak o to by wykonywać rozkazy. Właśnie rozkazy...
Czy właśnie tego dnia musiałem odbywać wartę? Szczerze wolałbym być gdzieś indziej..., pobiegać, postrzelać czy też po trenować swoją moc, a nie chodzić i patrolować teren. Zwłaszcza, że z pewnością i tak nic się nie wydarzy. Już bardziej obficie bym spędził ten noc w barze niż bez celu chodzić po terenie siedziby. Postanowiłem z Koszar przejść wzdłuż ogrodzenia najpierw kierując się w stronę Bloku X. Wolałem go mieć już za sobą, zbyt wiele wspomnień i najchętniej unikam tego miejsca jak tylko mogę. A następnie pójść wzdłuż ogrodzenia po drodze wstąpić do bloku administracyjnego sprawdzić czy ci czego nie zauważyli na kamerach. Co należało by sprawdzić w pierwszej kolejność. Chociaż znając życie później okazało by się to jakiś zbłąkany kundel czy inne zwierze. Jednak nigdy nie zaszkodzi sprawdzić i uspokoić tych tchórzy co tylko siedzą i patrzą w monitory.
[Profil]
  [A+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-04-29, 17:00   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Okej, musiała przyznać, że Colleen udało się jedno - zasiać w Fay wątpliwość, zająć jej głowę na całą drogę do Seattle, gdy zastanawiała się, jak to dalej będzie. Była spłukana, wszystko, co miała, zostało w bractwie, do którego nie mogli wrócić, nie mówiąc już o tym, że stracili najlepszą kryjówkę. Gdzie pojadą, jeśli akcja się nie powiedzie? Nie miała pojęcia.
Będąc coraz bliżej celu, te myśli zostawały zastępowane nowymi, dotyczącymi samego ataku i tego, co może pójść w nim nie tak. Plan był dobry, jednak miał wady i w niektórych momentach wręcz będą potrzebowali tego łutu szczęścia.
Gdy dotarli na miejsce było już ciemno, więc już wcześniej Fay zdecydowała się wyłączyć wszystkie światła, co by nie zwracać uwagi. Stanęła jak najbliżej mogła, żeby zasięg jej mocy obejmował cały ośrodek, jednocześnie będąc bezpieczną. To znaczy zatrzymała się tutaj.
- Zajmijcie się połączeniem - rzuciła, gasząc silnik i opuszczając samochód. Sprawdzili wszystko przed przed wyjazdem, ale i tak musieli się jeszcze upewnić, że przez całą akcję będą mogli się ze sobą komunikować. No i musieli się zająć komputerem i zweryfikować plany budynku, co by nie było niespodzianki.
- Wiem, co mam robić - rzuciła, raczej oschle, ale cóż, to przez nerwy. Po prostu nie miała ochoty na żarty, wiec jedynie minęła Leona i otworzyła bagażnik, a potem klatkę w nim się znajdującą, żeby wyciągnąć z niej średniego wielkości ptaka. Wróciła z powrotem na siedzenie kierowcy i dopiero wtedy, wypuściła go przez okno, nawiązując połączenie. Może w nocy to dziwnie wyglądało, ale nasunęła na nos okulary przeciwsłoneczne, co by nie straszyć mlecznymi, niewidzącymi tęczówkami.
- Okej, to najpierw laboratoria i blok X. Rozejrzę się za mutantami - powiedziała, kierując ptaszka w stronę centrum, bez problemu przelatując nad ogrodzeniem. Oczywiście co widziała, przekazywała reszcie, czyli ile dogsów widziała po drodze i gdzie byli, w których pomieszczeniach paliło się światło, a które mogły być puste... w sumie nie miała pojęcia, ilu mutantów dokładnie zostało pojmanych, ale znała tych z bractwa, więc to ich twarzy szukała.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Andy Dark



It's So Nice To Meet You. Let's Never Meet Again.

Kontrola/Tworzenie Nefrytu

57%

Missing





name:

Andy Dark

alias:
Nefryt

age:
28

Wysłany: 2018-04-29, 18:28   
  

   Władca Pingwinów

  

   Masz talona na Aarona i balona


W końcu czas rozwałki! Przyznam, że nie mogłem doczekać się tej chwili. Sekunda za sekundą moje podjaranie sytuacją wzrastało diametralnie. Mimo to starałem się zachować spokojny umysł. Wiedziałem, że wkraczamy do przysłowiowej jaskini lwa, więc każdy z moich zmysłów musiał być wyczulony i podkręcony na maksymalne obroty. Pomimo tego uśmiech, który gościł na mojej twarzy nie mógłby być szerszy. Przypominał bardziej ten, którym częstują Cię szaleńcy i psychopaci przygotowujący się na tortury wobec ciebie.

W końcu dojechaliśmy. Dało się wyczuć lekkie napięcie wśród naszych samobójców. Nic dziwnego, w końcu planowany tu był zamach na samo siedlisko psów. Damn, that's awesome!

Wysiadłem z samochodu. Całe szczęście, że Fay stanęła w dosyć bezpiecznym miejscu, w którym jesteśmy praktycznie niewidoczni.
- Lepiej się rozejrzyjmy. - Skwitowałem sytuację, nie bacząc na reakcję kompanów. Momentalnie ruszyłem przed siebie, starając się zachować wysoki poziom ostrożności. Szedłem na tyle, na ile byłem pewny, że mnie nie zauważą. Nie chcemy przecież zbyt szybko wdać się w walkę, prawda? Cel był prosty. Ocenić sytuację i wyeliminować wszelkie wady. Patrz Andy! Patrz! Wysil ten swój wzrok i oceń sytuację. Kamery? Ochrona? Cokolwiek?
_________________
[Profil]
  [A-]
 
ronnie henderson



Some people survive chaos and that is how they grow. And some people thrive in chaos, because chaos is all they know

przyśpieszenie molekularne

84%

Rebel





name:

Ronnie Henderson

alias:
Vibe

age:
33

height / weight:
198/106

Wysłany: 2018-04-29, 20:11   
  

   1 Rok na Giftedach!


Dopiero po tym jak wyjechali daleko poza granice obozu, zdał sobie sprawę z tego, że właściwie już nigdy tutaj nie wróci. Spędził tam cztery lata. Od ponad czternastu lat nie mieszkał nigdzie tak długo jak tam. Narażał życie z innymi mutantami, by ten obóz mógł funkcjonować, a teraz… Teraz to się po prostu zakończyło. Sam nie wiedział co ma o tym myśleć, ale nie żałował tej decyzji. Nie miał zamiaru ulegać groźbom Colleen. Niezbyt dobrze reagował na nacisk, a ultimatum jakie im postawiła tylko jeszcze bardziej utwierdziło go w tym że postępuję dobrze. Nie wiedział co będzie jutro. Być może jutra miało nie być, ale co z tego? Poradzi sobie. Nie potrzebował Bractwa. Problem był w tym, że po prostu… Miał tam jakieś życie. Mimo, że stronił od ludzi, nawiązał jednak jakieś więzi. Mimowolnie zapuścił korzenie. Nie był to jednak ostatni raz, gdy musiał rzucić wszystko i zacząć od nowa.
Im bardziej zbliżali się do siedziby dogs, tym bardziej narastało w nim napięcie, połączone z dobrze znanym uczuciem ekscytacji. Musiał to wszystko sobie odbić. Te wszystkie tygodnie błąkania się po uliczkach bractwa i buntowania się przeciwko biernej walce z rządem. W końcu tu był. Kompletnie do tego nieprzygotowany. Ze zgrają ludzi, którzy najwidoczniej mieli do stracenia tak mało jak on. W końcu stanęli i podobnie jak reszta wyskoczył z samochodu. - Co o tym myślisz? - zagaił Bartkowskiego. Wiedział, że przyjaciel nie jest arcymistrzem tworzenia skomplikowanych, przechytrych planów, ale... Mimo wszystko oceniał ich współpracę jako dość owocną. Chyba dobrze im wychodziło nieplanowanie niczego. - Oprócz tego, że to popierdolone i wszyscy zginiemy? - mruknął, rozglądając się dookoła. Było już ciemno, więc nie widział wiele. Czuł, ze nie minie dużo czasu zanim zostaną wykryci. Mogli liczyć tylko na element zaskoczenia. Mieli wejść, zrobić co do nich należy i uciekać gdzie pieprz rośnie. Uruchomił radio tak jak kazała zrobić to Fay i zaczął sprawdzać czy wszystko działa. Czekając w napięciu na to co miało zaraz nadejść. Póki co czekali na zwiad przeprowadzany przez Murphy.
_________________
TELL ME, FATHER, WHICH TO ASK FORGIVENESS FOR:
WHAT I AM, OR WHAT I'M NOT?
[Profil]
  [0-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-04-29, 21:36   

'Cause everybody's so scared,
We don't want to go there,
We don't want to make a move,
We've got all our lives to lose...


Droga do tajnej siedziby D.O.G.S. ukrywanej pod nazwą ośrodka terapii na pewno nie należała do najprzyjemniejszych - tym bardziej, gdy doliczymy do tego fakt jazdy po ciemku, bez świateł, przez las... W końcu jednak furgonetka dotarła w okolice ogrodzenia, zatrzymując się między drzewami.
Z pewnością, wszyscy pasażerowie odczuli na własnej skórze, co to znaczy "jazda bez trzymanki", bowiem chwilę im zajmie dojście do siebie po tak ekscytującej drodze.

Fay jednak nie zamierzała marnować żadnej chwili - od razu ruszyła po jednego ze swych ptaków i nawiązała z nim połączenie, wzbijając się ku niebu. I nawet, jeśli jej lot nie był do końca gładki i harmonijny - z tej wysokości o tej godzinie nikt nie zdoła tego dojrzeć, dopóki nie przeleci mu tuż przed nosem.
Z tej wysokości dziewczyna mogła dojrzeć jedynie kamery - co najmniej dwie na każdym budynku. Nie umknął jej wzrokowi również fakt, że większość osób właśnie kierowała się ku wyjściu z kompleksu lub ku blokom mieszkalnym - w końcu właśnie zakończył się dzień ich pracy. Była również w stanie dojrzeć Christiana, który właśnie szedł w kierunku labolatoriów i zniknął tuż za ich drzwiami (idąc dalej w kierunku bloku X, skąd zapewne odbierał raport). Przez okna nie była w stanie dojrzeć niczego podejrzanego czy znajomego - od kilku korpoludków siedzących przed monitorami w blokach administracyjnych i kilku naukowców kończących swoje badania w otwartej części labolatoriów.

Nie było trudno się domyślić, że większość właśnie szykowała się do snu. Wystarczyło przeczekać kilka minut, by na placu przed wewnętrznymi budynkami wszystko się uspokoiło, a na uliczkach prowadzących do miasta pojawiły się tłumy kierujące się do domów...

Czyżbyście właśnie mieli względnie otwarte bramy, gdy większość próbuje się stąd wydostać? Czy macie jednak wystarczająco wiarygodną historię, by wpuszczono was bez wzniecania alarmu?

Andy, rozglądając się po okolicznych budynkach również był w stanie dojrzeć to samo, co nasza władczyni wszelkiego ptactwa - na każdy z budynków spoczywały co najmniej dwie kamery. Dark mógłby wręcz przysiąc, że również na ogrodzeniu był w stanie dojrzeć błyszczące soczewki - przynajmniej, przed samą bramą. Nie było wątpliwości co do tego, ze cały kompleks był pod szczególną ochroną.

Nie minęła chwila, gdy komputer wydał cichy dźwięk, a na jego ekranie pojawił się obraz, przedstawiający dawne plany labolatoriów. Wasz informator ponoć zdołał dotrzeć do jednego z budowniczych, dzięki czemu byliście w stanie uzyskać względnie dokładne plany budynku. Niestety, pan majster nie pamiętał dokładnego układu wszystkich drzwi, więc musicie polegać na własnych instynktach przy kierowaniu się ku pożądanej przez was lokacji...
[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-04-30, 18:09   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Fay, a raczej niewielki ptak, którym kierowała, zawisł nad całą placówką, starając się wychwycić jak najwięcej szczegółów. Widział ludzi przechodzących ludzi, gasnące światła i każdą tą obserwację, Fay przekazywała dalej.
- Większość kieruje się do bloków mieszkalnych - przekazała, przygryzając lekko wargę. To już od chłopaków będzie zależało, czy będą chcieli ominąć ten rejon, czy wręcz przeciwnie, właśnie tam zaatakować, chcąc zadać jak najwięcej strat w ludziach.
- Mają bardzo dużo kamer. Przynajmniej na każdym budynku. Mogę informować was o nich na bieżąco - dodała, bo chyba bez sensu było wymieniać teraz wszystkie, które widziała. Gdy będą się do jakiejś zbliżać, Fay im o tym powie, żeby mogli ją zniszczyć. Albo odłączyć. To już się zobaczy.
- Ktoś wszedł do laboratorium... rozejrzę się w środku - rzuciła po chwili, już bardziej do siebie, niż chłopaków i w tym samym czasie wleciała tuż za Christianem do pomieszczenia, korzystając ze szpary w drzwiach, które się za nim zamykały. Zniżała lot prawie bezszelestnie, dopiero w pomieszczeniu przez krótką chwilę dało radę usłyszeć cichy szmer skrzydeł, który jednak szybko ucichł, gdy schowała się na jednej z wysokich szafek. Tam miała zamiar poczekać, aż Spivey pójdzie dalej, by samej móc się bez problemu rozejrzeć po laboratorium i skonfrontować jego plan z tym, co mieli w komputerze. Ewentualnie rozglądała się za czymś, co mogłoby jej podpowiedzieć, gdzie znajdują się jacyś mutanci, więc jeśli na stołach znajdowały się jakieś teczki czy dokumenty, chętnie do nich zajrzała.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
ronnie henderson



Some people survive chaos and that is how they grow. And some people thrive in chaos, because chaos is all they know

przyśpieszenie molekularne

84%

Rebel





name:

Ronnie Henderson

alias:
Vibe

age:
33

height / weight:
198/106

Wysłany: 2018-04-30, 19:34   
  

   1 Rok na Giftedach!


- Odczekajmy więc trochę. Będziemy mieli więcej czasu na ucieczkę, gdy wszyscy będą w blokach mieszkalnych. Musimy się tylko jakoś dostać do środka. - powiedział, bawiąc się zapalniczką. Nie oszukiwał się, wiedział że prawdopodobnie w którymś momencie zostaną wykryci. - Leon, dasz radę tam nas jakoś przenieść na dach? - zwrócił się do Hawthrone. - Jak wygląda sytuacja z kamerami na dachu? - zerknął na Fay. Teoretycznie to mogłoby się udać. Hawthrone by ich przeniósł, Ronnie mógłby sobie poradzić z przebiciem się przez drzwi. W końcu nikt nie oczekiwał ataku z dachu, skoro nie było żadnych helikopterów, samolotów… Niczego. Dotarcie do środka, byłoby połową sukcesu. Gorsza część zacznie się, gdy będą musieli stamtąd wyjść. Chciał uniknąć sytuacji, gdy będą musieli wysadzić te miejsce od środka.
_________________
TELL ME, FATHER, WHICH TO ASK FORGIVENESS FOR:
WHAT I AM, OR WHAT I'M NOT?
[Profil]
  [0-]
 
Andy Dark



It's So Nice To Meet You. Let's Never Meet Again.

Kontrola/Tworzenie Nefrytu

57%

Missing





name:

Andy Dark

alias:
Nefryt

age:
28

Wysłany: 2018-04-30, 20:00   
  

   Władca Pingwinów

  

   Masz talona na Aarona i balona


Och jakże nasze plany były wspaniałe. Rzeź, mordobicia, ratunek mutantów. Wszystko pięknie, ładnie - kurwa do czasu. Już na samym początku problemem okazało się wejście do środka placówki. Widząc tak chronioną fortecę, przez chwilę przebrnęła mi w głowie myśl, by zrobić tak zwany "taktyczny odwrót" i ruszyć przed siebie w nieznane. Szybkie spoliczkowanie samego siebie momentalnie wybudziło mnie z tej nieprzyjemnej myśli. Szybko wróciłem do reszty, zachowując ostrożność. Po dotarciu zdołałem jedynie usłyszeć słowa Ronniego, który mówił o odczekaniu chwili do czasu powrotu żołnierzy do bloków mieszkalnych.
- Ma rację. Musimy na chwilę się wstrzymać z działaniem. - Powiedziałem, upuszczając lekko głowę. - Cholera, tam jest kamera na kamerze. Musimy wymyślić coś dobrego. - No Sherlocku, dobry tekścik. Jak hooooy! Plan Ronniego z atakiem z góry również wydawał się dobry, jednak w głowie wciąż krążyła mi myśl.
- Skupiamy się głównie na rozwałce, czy na ratunku mutantów? - Właśnie. Co było kurwa priorytetem? Bo jeśli rozwałka, to plan Ronniego miał przyszłość. Jeśli jednak ratunek mutantów stał na pierwszym planie, to może warto by rozważyć nieco "cichsze" wejście? Tylko jak, do chuja?
[Profil]
  [A-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-04-30, 20:19   
   Multikonta: Nie


KOBIETY! Kto mądry mógł posiąść tajemną wiedzę, by dowiedzieć się co takiego siedzi w ich głowach? Na pewno nie Leon, mimo swoich wielu umiejętności oraz zalet... Zmarszczył lekko brwi, słysząc oschły ton Fay. Myślał, że fazę pole minowe mają już za sobą, ale jak widać, było inaczej na załączonym obrazku.
- Och, byłoby zdecydowanie gorzej, gdybyś NIE wiedziała, ale cóż, wybacz, że ośmieliłem się cokolwiek sugerować. - powiedział cicho, wymijając ją, zanim podszedł w stronę reszty kompanii. Nie będzie się narzucał, tam gdzie tego nie potrzebowano.
Wejście od frontu nie wchodziło w grę, tylne wejścia też mogły być obsadzone. Pozostawało więc...
-Okej, podoba mi się twój tok myślenia. - powiedział, uśmiechając się do Hendersona kwaśno. - Wszystkich naraz niestety nie dam rady, więc chyba łatwiej będzie dwójkami. - powiedział, a potem zerknął w stronę Fay, czekając na jej odpowiedź. Jeśli na dachu było ,,czysto", nie mogli tracić czasu. Może uda im się jakoś wejść do środka z dachu, przez tunele wentylacyjne?
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-04-30, 21:40   

Któżby się spodziewał, że taki mały raniuszek może pokonać tak duże dystanse niemal bez zmęczenia! Fay mogła bez problemu dostrzec ustawienia kamer na budynkach i ku jej zaskoczeniu - żadna nie wchodziła na dach. Najwyżej położona kamera na samym terenie kompleksu znajdowała się właśnie na budynku labolatoriów. Gdyby jednak nasi mutanci zdecydowali się na wejście na dach, powinni uważać na kamery znajdujące się na magazynach i garażach, które były w bardzo bliskiej odległości od ich celu (3 budynki u góry kompleksu).
Ptaszek w ostatniej chwili zdołał przecisnąć się przez przymykające się drzwi, dzięki czemu znalazła się w pierwszym pomieszczeniu budynku - przypominało ono raczej recepcję u lekarza - biurko, kilka krzeseł i masa drzwi do innych pomieszczeń. Za biurkiem siedziała atrakcyjna pani w okularach, z którą Christian zamienił kilka słów, a po chwili - przejął od niej teczkę. Jedyne, co Fay mogła na niej dostrzec, to napis "martwi". Czyżby w niej znajdowały się nazwiska mutantów, którzy zakończyli tu swój żywot?
I niestety - dziewczynie nie udało się namierzyć w tym pomieszczeniu ani jednej szafki, jednak mogła przysiąść na jednej z rur, znajdującej się tuż nad drzwiami. Mogła też tu zauważyć kamerę znajdującą się tuż nad kobietą przy biurku - nie trzeba było geniusza, by domyślić się, że obejmuje ona swym zasięgiem jedynie ten mebel i osoby przy nim.
Nie minęła też chwili, gdy zza drugich i piątych drzwi (od lewej) wyszło łącznie pięć osób. Każda z nich przywitała się ze Spiveyem, życząc mu powodzenia na służbie. Jeśli słuch Murphy nie myli, mogła by przysiąc, że jeden z mężczyzn opuszczającyh te ostatnie drzwi, mówił coś o dzisiejszym braku współpracy i ataku? Tak, chyba się nie przesłyszała...

Mężczyźni pozostali przy samochodzie w tym czasie opracowywali dalszy plan działania. No, prawie wszyscy, bowiem Aaron chyba za bardzo rozmarzył się o tych delikatnych ramionach Albeczki, przez co nie usłyszał ani jednego słowa wypowiedzianego przez Fay czy resztę ekipy... Jeśli szybko nie powróci myślami do rzeczywistości, nie będzie zorientowany w dalszych poczynaniach swojego legionu samobójców bohaterów.
_______________________________________

• Christian i Aaron w związku z brakiem aktywności są rozkojarzeni - mogą nie zauważyć pewnych szczegółów lub nie usłyszeć wszystkiego, co inne postaci mają im do przekazania.
• Na odpisy macie czas do godziny 21.30, 1.05.18 - kolejne odpisy MG będą mieć miejsce co 24 godziny! *Chyba, że zostanie to inaczej uzgodnione z większością graczy biorących udział w wydarzeniu.
• Event ma formę w większości opisową - kości będą wykorzystywane w sytuacjach spornych.

Statystyki:
Ukryj: 
Numer porządkowy: 1
Dane: Aaron Bartowski
Ekwipunek: broń (19 naboi), nóż myśliwski, 3 zapalniczki
Żywotność: 95%
Opanowanie: 100%
Inne: Pirokineza [5-8/1-3]
Numer porządkowy: 2
Dane: Leon Hawthrone
Ekwipunek: pistolet + 3 mag., nóż, kusza
Żywotność: 90%
Opanowanie: 100%
Inne: Aerokineza [???]
Numer porządkowy: 3
Dane: Fay Murphy
Ekwipunek: 2x raniuszek amerykański, tyran zachodni, rewolwer + 4 magazynki
Żywotność: 100%
Opanowanie: 95%
Inne: Kontrola nad zwierzętami [5/2]
Numer porządkowy: 4
Dane: Ronnie Henderson
Ekwipunek: Broń palna + 3 mag. x33, nóż myśliwski (składany), zapalniczka
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Przyspieszenie molekularne (eksplozje) [5/3]
Numer porządkowy: 5
Dane: Andy Dark
Ekwipunek: brak.
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne:Panowanie nad Nefrytem [6/2]
Numer porządkowy: 6
Dane: Christian Spivey
Ekwipunek: broń, butelka wody
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Kriokineza [4/3]
[Profil]
 
 
Christian Wilson



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

68%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Wilson (Spivey)

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2018-05-01, 14:09   
   Multikonta: Ruth
  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Zamierzałem iść do chłopaków czy nie zauważyli czegoś ,,podejrzanego" na monitoringu, ale w tedy też sobie przypomniałem o tym, że muszę odebrać raport. Jakby nie mogli samo zanieść go do szefostwa. Jednak po ruszać dupę skoro może to zrobić nocny wartownik. Dlatego skierowałem się do recepcji w laboratorium, bo tak wolałem to nazywać. Chociaż sam do końca nie byłem pewny czym to pomieszczenie było i jak je nazywać inaczej. Wyglądało jak recepcja więc niech nią będzie...
Gdy tylko wszedłem do środka mogłem przysiąc, że słyszałem jakiś szmer, jakby szelest skrzydeł czy szum wiatraka. Rozejrzałem się po pomieszczeniu nim podszedłem do kobiety. Jednak żadnego ptaka czy też wiatraka nie dostrzegłem. Stwierdziłem, że musiałem się przesłyszeć albo mam jakieś przesłuchy. Dlatego postanowiłem to zignorować.
Podszedłem do dziewczyny za lady nim otrzymałem to po co przyszedłem zamieniłem kilka zdań. O tym jak minął dzień i kiedy kończy się jej dyżur i takie tam. Bzety... Które i tak mnie nie interesowały. Jedynie pytałem czystej uprzejmość, bo chociaż nienawidziłem tego miejsca musiałem spędzić nim kolejna lata. Po za tym sam na to przystałem więc wypadało być grzecznym chłopcem i wykonywać polecenia przełożonych. Doskonale pamiętam dlaczego to robię...
Oparłem się o blad by spojrzeć na dokumenty, bo kto mi zabroni. Po za tym jej tytuł mnie zaciekawił. Mogłem być jednym z nich, jeśli nie zgodził bym się na układ. Albo co gorsze mogło znajodwać się tam nazwisko mojej siostry. A do tego nie mogłem dopuść.
Gdy przeglądałem wzrokiem dokumenty z pomieszczeń wyszło kilka osób. Sam nie wiem kto, wychodził. Bo tak naprawdę nie byłem tym za interesowany. A po drugie znowu odpłynąłem myślami dalej. Moje całe skupienie skupiło się na dokumentach i myślach o siostrze i rodzicach, a czasem też o bracie. Czasem kiedy trzymam w rękach podobną teczkę zastanawiam się czy nie zobaczę jego nazwiska.... Wszystkim odpowiedziałem skinieniem głowy lub typowym dla siebie ,,Ehem". Jakoś nie przepadałem za nimi i chowałem to wszystko głęboko siebie. Kiedyś usłyszałem, że jestem jednym z nich... Szkoda tylko, że ciałem. Jednak musiałem grać i wykonywać polecenia, bo wiem co mnie spotka jeśli odmówię lub wykaże się nieposłuszeństwem. Co z tego, że wielu z nich przeprowadzało na mnie te ich swoje badania... Musiałem o tym zapomnieć jak oni i być grzecznym pieskiem swoich właścicieli... Który nie gryzie ręki, która go karmi...
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5