zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-04-22, 13:06
Wzdrygnęłam się, co zapewne mógł dostrzec zarówno mój obiekt badawczy, jak i brunetka, która go sprowadziła. Złe myśli kolego, bardzo złe myśli... Mimo wszystko jednak, przywołałam na swoje usta dość blady uśmiech, a swój wzrok ponownie przerzuciłam na tego chłopaczka.
- Irytacja irytacją, kolego. Tutaj każdy to przechodzi. - Rzuciłam jakby od niechcenia. - A niech mi włos z głowy spadnie, to będziesz pierwszy do odstrzału. - Dodałam po chwili ie zrzucając uśmiechu ze swych ust. Mój ton głosu był pewny i chłodny, jakbym stwierdzała właśnie oczywisty fakt w stylu "dziś jest zimno, ale świeci słońce". Wiedziałam, że mężczyzna wyłapie moją aluzję.
- Przede mną nie musisz grać. Obstawiam, że skoro zdobyłeś zaufanie tej małej, to też już o sobie coś wiecie. - Stwierdziłam, widząc jego nagłą zmianę zachowania. W sumie... Nie do końca podobał mi się ten gość. Wydawał się narwany, niedojrzały i zapatrzony w siebie. A tacy mutanci są zwykle pierwsi do odstrzału, bo za bardzo wierzą w siebie i popełniają najgłupsze błędy. Westchnęłam jednak prostując swoją postawę. W końcu to nie tak, że widzę tylko złe rzeczy, czyż nie?
- Co dalej? - Zapytałam, raczej retorycznie, przykładając swój palec wskazujący do brody. - Cóż. Kierują Tobą inne wartości, niż większością z nas. Wydajesz się być jednak lojalny, przynajmniej wobec swoich bliskich. Sumienność... Nie poddajesz się. Choćby nie wiem co. To dobrze o Tobie wróży. I mimo wszystko... Nie widzę, byś chciał nas skrzywdzić. Nie jako grupę. Oczekujesz pomocy, jednak innej, niż reszta mutantów. I jesteś gotów się za nią odwdzięczyć? Chyba tak... Hm... - Pochłonęły mnie przez chwilę myśli, gdy przymknęłam oczy znowu próbując analizować tego gościa. W sumie... Ostatnimi czasy straciliśmy wielu silnych sojuszników. Może właśnie nadeszła najlepsza pora, by przyjąć nowych?
- Jak coś spieprzy, bierzesz za niego odpowiedzialność, Roseberry. - Rzuciłam jedynie, wstając ze swojej ławeczki i uśmiechając się w kierunku tej parki raczej... Służbowo. Moje ostatnie zdanie było oczywiście przyzwoleniem na dołączenie tego gagatka do bractwa, jeśli tylko Ricky za niego poświadczy własną reputacją. Właśnie to będzie dla mnie najlepszy znak na to, że mu ufa. Nie czekałam jednak na odpowiedź, tylko ruszyłam w kierunku naszego obozu, by móc się w końcu zająć innymi obowiązkami, które ostatnio na mnie spadły...
Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.
bariera ochronna - fizyczna
86%
wolna mścicielka
name:
Ricky Roseberry
alias:
Sofia
age:
24
height / weight:
156/50
Wysłany: 2018-04-22, 22:38
Multikonta: Brak
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Słuchałam i patrzyłam napięły mi się mięśnie gdy Andy tak zareagował, wiedziałam że myślał coś innego niż miał na twarzy, ale starał się tego nie pokazywać. Dobrze, albo i nie. Z resztą cokolwiek by to nie było to miałam na to wywalone chciałam mu tylko pomóc dołączyć do bractwa a co będzie dalej robił to inna sprawa. Po prostu znalazłam sobie chłoptasia który mógł zostać moją maskotką i pupilem z charakterkiem. Spodobał mi się. Był nieugięty i stanowczy też taka byłam teraz po dołączeniu do mojej nowej rodziny wiedziałam że się z nim dogadam. Był tak podobny do mnie a z drugiej strony tak inny. Nie wiem co mną kierowało czy sama chęć pomocy czy może litość, a może po prostu ciekawość. Tak raczej to ostatnie. Byłam ciekawską osóbką. I to strasznie, a on mnie intrygował. Uśmiechnęłam się, gdy Irmina mówiła. Oznaczało to że była bardziej za niż przeciw, ale jej kolejne słowa mnie zszokowały. Zrobiłam wielkie oczy i spojrzałam na oddalającą się kobietę. Nawet nie poczekała czy się zgodzę, czyli teraz wybór należał do mnie. Tak mnie wrobiła. Rozejrzałam się i pokręciłam głową z niedowierzaniem.
- No to pięknie. - oznajmiłam raczej sama do siebie i przeniosłam spojrzenie na mojego drogiego kolegę. Pokazałam na niego ręką i spoważniałam.
- Jeśli cokolwiek odpierdolisz i będę miała przesrane to pożałujesz tego dwukrotnie bardziej niż ja. - powiedział poważnie. Nie chciałam niszczyć sobie nowej rodziny dzięki której wyszłam na prosto. Wstałam i podeszłam do niego.
- Mówię poważnie Andy. Oni są moją rodziną. - dodałam już spokojniej parząc mu w oczy. Uśmiechnęłam się do niego i wyciągnęłam dłoń w jego stronę. - Witamy w bractwie. - dodałam i wróciłam z powrotem na ławeczkę siadając i patrząc na jezioro. Byłam tym wszystkim zmęczona, a Irmina podkładała mi kłody pod nogi.
Pff.. Wszystkowiedząca się znalazła. Nie lubiłem takich ludzi. Przy takich nie utrzymasz żadnych sekretów. Nie wiadomo też, czy coś nie strzeli takiej do głowy i nie wyda o tobie wszystkiego, co masz do ukrycia. Musiałeś ufać takiej osobie w stu procentach, a przyznam, że z jej postawą i stylem bycia mogłoby to być ciężkie zadanie. Przynajmniej dla mnie.
- Tak, tak.. - Rzuciłem przelotnie na słowa Irminy o mojej kolejce do odstrzału. Ehh.. Z każdym jej słowem moja chęć na dołączenie do tego społeczeństwa, zwanego bractwem malała. Nie jakoś ogromnie, po prostu zacząłem odczuwać lekką niechęć. A może byłem głodny? To też opcja. W dalszej wypowiedzi w końcu zdecydowała wymienić jakieś pozytywy. Łaaał. Myślałem, że jest tylko nastawiona na hejt i obrazę innych. Cóż, miła odmiana. I co to ma być za decyzja, że Ricky bierze za mnie odpowiedzialność? Nie jestem pieprzonym dzieckiem, by ktoś za mnie dostawał ochrzan. Potrafiłem wziąć konsekwencje swych decyzji na klatę i tak miało być i w tym przypadku.
W końcu poszła. Nie powiem, ulżyło mi. Odprowadzając ją obojętnym wzrokiem westchnąłem. Inaczej sobie to wyobrażałem, muszę przyznać. Wtem wtrąciła się Ricky. Ta też się piekli, bo jakaś nawiedzona baba obciążyła ją odpowiedzialnością. Każdy w bractwie ma niańkę, czy to tylko mnie traktują, jak jakiegoś debila?
- Nic Ci nie będzie. Odpowiadam sam za siebie. - Powiedziałem spokojnym głosem. - Sam warzę sobie piwa i sam go będę pił. - Tak. Właśnie tak. Cholera, zniechęcili mnie tym tak bardzo. Gdy kobieta wylewała z siebie kolejne słowa, wziąłem oddech, całkowicie ignorując jej próbę dialogu. Jednak jej słowa odnośnie powitania w bractwie sprowadziły mnie nieco na ziemię.
- Ehh.. Liczyłem chociaż na fajerwerki i czerwony dywan. - Powiedziałem, uśmiechając się. Znowu zakryłem się maską. Niech nikt inny nie widzi, jakie myśli o bractwie zaczynają dochodzić do mej głowy. To jest moja sprawa i chuj reszcie do tego. Kropka.
Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.
bariera ochronna - fizyczna
86%
wolna mścicielka
name:
Ricky Roseberry
alias:
Sofia
age:
24
height / weight:
156/50
Wysłany: 2018-05-04, 21:53
Multikonta: Brak
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Mogłam się domyśleć że właśnie tak to się skończy. Przecież sama miałam "niańkę" jeśli można tak to nazwać. Przecież ktoś za nowych musi odpowiadać. Taka odpowiedzialność przy łowcach. miałam nadzieję że będzie normalnie się zachowywał, ale co ja mogłam? Jak to nasza koleżanka stwierdziła "błazen". Niestety... albo i stety. W sumie nie miałam nic do niego jedynie jego pewność siebie mnie rozwalała. Tutaj go przytemperujemy. Każdy jest niezwykły i zdarzają się ludzie którzy mają lepsze moce ofensywne a niektórzy defensywne, a on nie należy do najbardziej opanowanych.
Zastanowiłabym się kto tak na prawdę najlepiej ogarnia swoją umiejętność, ale takich mutantów mogłabym policzyć na palcach u jednej ręki. Westchnęłam na jego stwierdzenie i pokiwałam głową z niedowierzaniem.
- Chciałabym żeby to było takie proste nowy. - zaśmiałam się kładąc mu dłoń na ramieniu. Ominęłam go i zrobiłam kilka kroków w stronę z której przyszliśmy. Odwróciłam się do niego ze szczerym uśmiechem.
- Bractwo to nie raj. Bractwo to przetrwanie Andy. Do zobaczenia później muszę lecieć. - mówiłam z uśmiechem, a później puściłam mu oczko i uciekłam do auta by pojechać z powrotem tam skąd przybyłam. Obowiązki odbębnione.
Przynajmniej jedne.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum