Poprzedni temat «» Następny temat
Główna ulica
Autor Wiadomość
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-03-26, 17:04   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Murphy starała się ogarniać wszystko dookoła. Z jednej strony chciała mieć oko na gostka od czarnego gluta, z drugiej chciała widzieć jak przebiega ucieczka jej znajomych z Bractwa. Pomijając oczywiście całe zamieszanie, latające nad nimi helikoptery i zbliżające się oddziały DOGS. Już na ten moment wiedziała, jak bardzo przesrane ma i jak wielki błąd popełniła, przyjeżdżając tu. Wszyscy popełnili. A pomyśleć, że mogliby teraz siedzieć w Obozie i robić mnóstwo cudownie nudnych rzeczy! Wszystko lepsze niż unikanie kolejnych kul i chowanie się za skrzynkami na listy.
Nie widziała, czy postrzeliła Sahira, może i tak się stało, zważając na to, że nie było żadnego odzewu z jego strony. Żadnych strzałów czy odgłosu pocisków odbijających się od metalu za nią. Nic. Nie zakładała, że chłopak zginął, to by było głupie z jej strony, ale chwilowo jej uwaga została zajęta przez Leona, który postanowił ewakuować się drogą powietrzną. To był także znak, że i ona może się stąd zmywać, dlatego chciała ostatni raz rozejrzeć się, czy droga jest wolna i... kurwakurwakurwakurwakurwa! Zdążyła tylko dostrzec Sahira mierzącego do niej z broni, usłyszeć odgłos wystrzału, a już wyrwała naprzód, biegnąc ile sił w nogach do budynku, w którym siedziała przez większość czasu. Pamiętała, że miał on dwa wyjścia, jedno wychodzące na ulicę, na której się obecnie znajdowali i drugie na ulicę równoległą. Nawet jeśli została postrzelona, to przez adrenalinę pewnie nawet tego nie poczuła. No chyba, że oberwała w ramię, które czucia nie miało już od lat, wtedy tamten związek nie miał nic do rzeczy.
Dopadła do drzwi od budynku, przeleciała przez nie, pokonała korytarz i dotarła do drzwi numer dwa. Jeśli były otwarte, bez problemu je popchnęła i pognała dalej. Jeśli było to drzwi szklane, desperacko chcąc się wydostać, oddała w ich kierunku jeden strzał, mając zamiar zbić szybę i w ten sposób się wydostać. A jeśli były zwyczajne... cóż, wpadła na pomysł przestrzelenia zamka, a nuż zadziała.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-03-26, 19:48   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Kiedy tylko żołnierze pojawili się znikąd, Shiv zamarła. Nie miała zamiaru uciekać, bo nie zrobiła nic złego, co najwyżej próbowała pomóc ludziom wydostać się z centrum strzelaniny. Wiedziała, że nawet przez to może mieć problemy, że amerykański rząd może niesłusznie ją o coś oskarżyć, ale od kiedy przyjechała do Stanów miała tą świadomość i już dawno się z nią pogodziła. Dziewczyna powoli podniosła ręce do góry. Cokolwiek miało się wydarzyć, nie miało znaczenia. Na koniec i tak prawda zwycięża.
Rzecz w tym, że nie wszyscy mieli takie poglądy. Leon nagle przyciągnął ją do siebie i spróbował zrobić... coś. Cokolwiek planował, Shivali nie miała zamiaru mu przeszkadzać. Cóż, za to jej moce nie były takie miłe, grzeczne i ugodowe. Zbyt zdekoncentrowana, żeby w pełni nad sobą panować i mając z nimi aż za dużo kontaktu fizycznego nawiązała słabą, delikatną więź z tą dwójką.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-03-26, 20:39   

„Władza wita was – w nie-wolności czas”...
Chyba nie można było znaleźć bardziej trafnego opisu tego, co odbywało się w miejscu, gdzie rzekomo miał miejsce marsz pokojowy. Zdecydowanie, z pokojem to nie miało zbyt wiele wspólnego...

W centrum wydarzeń – niezmiennie – wciąż znajdywała się nasza trójka bohaterów.
Shivali już się chciała poddać, unieść swe dłonie i oddać się w ręce wrogich oddziałów bez walki, gdy jednak poczuła silny uścisk Leona w swym pasie. Hinduska postanowiła wykorzystać to nagłe zbliżenie, by móc połączyć się z tą – dotąd nieznaną sobie dwójką – specyficzną więzią, przez którą już nigdy nie będą samotni...
Podobny chwyt w talii poczuła również Cassandra, która – gdyby nie ogólne otępienie – pewnie mogłaby się poczuć niczym księżniczka disneya gotująca się do zaliczenia przygody swego życia, gdyby nie jeden, drobny szczegół – mężczyzna stanął między tymi dwoma ślicznymi paniami, jakby mieli zaraz zaliczyć sesję promującą nowe perfumy Axe i... Nic się nie stało. Jego moc, choć potężna, nie była w stanie udźwignąć 3 osób naraz. Hawthrone zdołał się o tym zorientować jeszcze nim oddziały D.O.G.S. Zbliżyły się pod scenę, więc może jedną ze swych akcji poświęcić na ocalenie jednej osoby. Czy okaże się gentelmanem i postanowi dać szansę na ucieczkę jednej ze swych towarzyszek, czy może jednak sam zawinie portki z powrotem do bractwa?
Warto jednak podkreślić, że mężczyzna już teraz spodziewał się, że taka próba pomocy niemal całkowicie zużyje jego pokłady energii – stanie się więc łatwym celem, gdyż nie zdoła już odeprzeć żadnego, silniejszego ataku.

Strzelanina jednak wciąż trwała. Dwa pociski, które wcześniej opuściły lufę Fay niestety, nie trafiły w Sahira. Mężczyzna, choć poruszał się powolnym krokiem, idąc pod lekkim łukiem, okazał się być zbyt trudnym celem dla spanikowanej kobiety. Co gorsza – jedna z tych kul uderzyła w skrzynkę, za którą dziewczyna się chowała, powodując u niej jeszcze większy szok.
Allison nie zamierzał jednak darować jej tej próby ataku – to też, gdy tylko ujrzał twarzyczkę mutantki, wycelował w nią broń.
Na nic zdała się próba ucieczki, bowiem nasza królowa nurzyków została postrzelona boleśnie w lewą nogę. Dobiła do drzwi klatki schodowej, a krople krwi za nią podążały, kreśląc jej trasę... Co gorsze, bieg też już pozostawał jedynie marzeniem.
Szczęście jednak nie do końca opuściło tę niewiastę, bowiem zgodnie z jej pamięcią – w budynku znajdywało się drugie wejście – co ważniejsze – otwarte. Fay mogła więc spróbować się stąd ewakuować – o ile tylko czarnooki nie postanowi urządzić za nią pościgu...

Nie można jednak zapomnieć o naszej radosnej trupie, w której skład wchodziła ta eteryczna, nieprzytomna blondynka, ćwokowa pochodnia, kaleka bez woli i żywa tarcza. W końcu udało im się dotrzeć do auta Bartowskiego, który musiał wysilać jeszcze mniej szarych komórek niż zwykle, skoro pozwolił swojej przyjaciółce na prowadzenie tego pojazdu w takich okolicznościach. Jakimś cudem udało im się niepostrzeżenie odjechać w siną dal, z dala od głównej ulicy.

Wsparcie D.O.G.S. Nie zamierzało jednak stać bezczynnie. Dwóch członków nowego oddziału w szybkim tempie dobiło do Setha, odciągając go do jednego z pojazdów rządu, w obawie, że mógł ona zostać zraniony lub być pod wpływem dziwnej mocy – co by tłumaczyło jego brak reakcji. Nikt jakoś nie wpadł na pomysł, że mógł on się dalej rozpływać nad urodą pani wiceprezes GC...
Na nieszczęście dla Amy również i ona została zauważona i przechwycona w biegu ku scenie. Kolejnych dwóch członków zielonych zajęło się odprowadzeniem funkcjonariuszki do jednej z furgonetek. W kilka chwil, zarówno Ambrose jak i Vandom odjechali w różnych pojazdach ku siedzibie piesków, gdzie będą musieli się grubo tłumaczyć ze swoich dzisiejszych akcji...

A co gorsza – to nie był koniec. Pozostali członkowie wsparcia starali się okrążyć łukiem postaci pod sceną, celując do nich ze swej broni. Nie było wątpliwości, że będą starali się powstrzymać ten atak terrorystyczny za wszelką cenę...
______________________________________
Kolejny odpis MG → środa wieczór (proszę o wstawienie postów do godziny 21 max.), kolejne odpisy MG co 24 godziny!
Utrata opanowania K10: Shivali, Fay
Utrata żywotności K12: Fay
Utrata żywotności K4: Sahir
Osoby mogące opuścić teren w tym poście: Osoba wzniesiona przez Leona (jeśli postanowi użyć swej mocy), Fay (jeśli Sahir nie urządzi pościgu). → należy wyraźnie zaznaczyć opuszczenie tematu! W innym wypadku wsparcie D.O.G.S. Wciąż ma szansę na przejęcie postaci!
Osoby, które opuściły teren w tej akcji: Ricky, Samantha, Aaron, Alba, Seth, Amy.
Nie ma już możliwości dołączenia do eventu!
Postaci, które biorą udział w evencie, a nie odpiszą do kolejnego udziału mistrza gry, otrzymają ujemny modyfikator do reakcji na rzeczy, które mogą ich dotyczyć.

Rzuty:
Ukryj: 
Statystyki:
Ukryj: 

Numer porządkowy: 1
Dane: Lucas Hope
Rola: Organizator
Żywotność: 96%
Opanowanie: 63%
Inne: Syreni śpiew [3/1], modyfikator -1 do wszystkich rzutów (marznie)
Numer porządkowy: 2
Dane: Zoella Oaks
Rola: Ochrona
Żywotność: 100%
Opanowanie: 69%
Inne: Telepatia [5/3], astma wysiłkowa
Numer porządkowy: 3
Dane: Shivali Nyberg
Rola: Organizator
Żywotność: 100%
Opanowanie: 11%
Inne: Więż telepatyczna [1-9/1], boi się pożarów, modyfikator -2 (opanowanie)
Numer porządkowy: 4
Dane: Billy Sanders
Rola: Ukryty agent
Żywotność: 49%
Opanowanie: 100%
Inne:
Numer porządkowy: 5
Dane: Seth Ambrose
Rola: Ochrona
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne:
Numer porządkowy: 6
Dane: Amy Vandom
Rola: Ochrona/Policja
Żywotność: 100%
Opanowanie: 79%
Inne: Zamiana w dym [1-2/1]
Numer porządkowy: 7
Dane: Alba Delgado
Rola: Uczestnik
Żywotność: 90%
Opanowanie: 61%
Inne: Empatia [3/1]
Numer porządkowy: 8
Dane: Alison Blake
Rola: Uczestnik
Żywotność: 0%
Opanowanie: 0%
Inne: MARTWA, Kriokineza [3/2]
Numer porządkowy: 9
Dane: Aaron Bartowski
Rola: Uczestnik
Żywotność: 95%
Opanowanie: 53%
Inne: Pirokineza [5-8/1-3]
Numer porządkowy: 10
Dane: Lizzy Addams
Rola: Uczestnik
Żywotność: 0%
Opanowanie: 0%
Inne: MARTWA; Opiekun [3/2]
Numer porządkowy: 11
Dane: Samantha Bartowski
Rola: Mówca
Żywotność: 90%
Opanowanie: 29%
Inne: Złamana kość biodrowa, modyfikator -1
Numer porządkowy: 12
Dane: Cassandra Gardner
Rola: Uczestnik
Żywotność: 99%
Opanowanie: 55%
Inne: Manipulacja snami [1-5/0-2]
Numer porządkowy: 13
Dane: Fay Murphy
Rola: Uczestnik
Żywotność: 86%
Opanowanie: 81%
Inne: Kontrola zwierząt [5/2]; Brak czucia w lewej ręce, modyfikator -1 do poruszania się (postrzał w lewą nogę)
Numer porządkowy: 14
Dane: Leon Hawthrone
Rola: Uczestnik
Żywotność: 100%
Opanowanie: 92%
Inne: Aerokineza [???], szybki. [1-5/0-2]
Numer porządkowy: 15
Dane: Louanne Marie - Henning
Rola: Ukryty Agent
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: -
Numer porządkowy: 16
Dane: Victoria Johnson
Rola: Uczestnik
Żywotność: 100%
Opanowanie: 40%
Inne: Blokada mocy [4/2], modyfikator -1
Numer porządkowy: 17
Dane: Ricky Roseberry
Rola: Uczestnik
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Bariera ochronna – fizyczna [5/3]-
Numer porządkowy: 18
Dane: Sahir Allison
Rola: Wsparcie ochrony
Żywotność: 96%
Opanowanie: 100%
Inne: Czarna materia [10m/ak. (20max)]
[Profil]
 
 
Sahir Allison



Beware of the dog

Manipulacja czarnym glutem

83%

Mortem





name:

Mały Książę

alias:
Cztery

age:
26

Wysłany: 2018-03-27, 01:30   

Wiecie, jak to jest z psami? Są bardzo wierne swojemu właścicielowi. W przeciwieństwie do latających pinginów, które cieszą się z tego, że pingwini bóg je pobłogosławił i mogą dzięki temu wznieść się w powietrze - romantyczne. Jestem pewien, że tak właśnie miała początek pierwsza para nurzyków - i już nikt nie zastanawia się, czy najpierw było jajko, czy może jednak nurzyk. Najpierw był pingwin. Niewierne skurwysyny wolały sobie poszybować ku błękitnemu niebu niczym w openingu z Naruto zamiast bronić swojej pańci! Osobiście wpisałbym im za to minusa na tablicy wiszącej na lodówce i dodatkowo dał szlaban, którego nigdy nie będą miały okazji przestrzegać - bo nigdy nie wrócą do domu. O ile będzie do kogo wracać. Zaś pieseł? Ooo, uroczy, merda ogonkiem i im więcej szczeka tym bardziej był groźny. Sahir uparcie milczał - znaczy, że pingwin. Albo za dużo zjadł czarnej mazi i miał jakieś zatrucie. No ale nic. Gdyby miał minimalne (jakiekolwiek) poczucie humoru, właśnie by się cieszył, że przynajmniej nie przypomina tego głównego bohatera ze Zmierzchu, a w drugim akcie pewnie by pomyślał: "no kurwa, może i Edward Cullen, ale przynajmniej wyrywa dwie na raz!" Nie pomyślał żadnej z tych rzeczy. Niewiele zresztą myślał. Jego umysł analizował sytuację, kalkulował, zbierał obrazy. Walczył z bólem ramienia. I celował. Celował w stronę swojej słodkiej ofiary, która próbowała uratować towarzyszy - och, bohaterowie! Prawie jak w Jestem Legendą, nie sądzisz, Fay? Tylko Ty, Ja i te dwa wyzwolone pingwinki nad naszymi głowami. Rzecz jasna do tego cała zgraja napaleńców z DOGS, ale kto by się tam nimi przejmował! Tamte wydarzenia, pozostawione za plecami, były mrzonką w naszej małej bajeczce.
Ile Fay wystrzeliła pocisków? Cztery? Pięć? Najbardziej popularny bęben to sześcionabojowy. Tylko że dziewczyna mogła mieć przy sobie naboje. Żeby jednak je załadować potrzebowała czasu. Cóż, za to mało która broń przestrzeli ci ramię na wylot i wykluczy je niemal z gry. Coś za coś. Być może nawet pozostanie niesprawne już do końca, ale wiecie co?
Sahir się jakoś tym nie martwił.
Niczym się nie martwił.
Allison wskoczył do budynku nie zamierzając się zatrzymać. Przyśpieszył. Niemal czuł zapach jej krwi. Ha! Pies wojskowy do usług. Pies goniący niezależną Sokolniczkę. Gdyby tylko widział to, co odjaniepawla Leon to skupiłby się na nim - w końcu to on był jego celem. Ale nie widział. Był w dobrych rąsiach ekipki DOGSów. Nie było się co o niego martwić. Przekroczył prób drzwi po ukosie. Bardziej "przeskoczył" nad nim. Nie wbiegł na wprost, wiedząc, że Fay ma rewolwer i kule w nim. Nietrudno było nie zauważyć śladów krwi - wiedział, że trafił.
- Rzuć broń, albo strzelę. - Ciągle trzymał uniesiony pistolet. Wycelowany w nią. Z przestrzeloną nogą ciężej się poruszać niż z przestrzeloną ręką. Chyba że ktoś jeździ na wózku inwalidzkim, wtedy przechlapane. I rzeczywiście - zamierzał strzelić w wypadku jakiegokolwiek bardziej podejrzanego ruchu ze strony Fay. W drugą nogę. I uskoczyć w razie czego.
_________________

<div style="width: 430px;">
<img src="https://data.whicdn.com/images/260195603/original.gif" height="120"; style="width:204px;border:1px solid #000000;">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px; line-height: 9px; font-size: 9px;font-weight:bold;color:#707070 ; text-align:center; margin-bottom:1px; margin-top: -10px">
~To take, one must first give.~


[Profil]
   
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-03-27, 10:13   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


W pierwszej chwili nawet nie poczuła, że coś ją trafiło. Siłą rozpędu dotarła do pierwszych drzwi, popchnęła je i.. dosłownie wpadła do środka. Noga się pod nią ugieła i gdyby w ostatniej chwili nie złapała barierki przy klatce schodowej, pewnie runęłaby na ziemię. Co, do cholery? Ból odpowiedział jej na pytanie, przeszywając jej łydkę na wskroś, aż pociemniało jej przed oczami, a w oczach pojawiły się łzy. Dotarło do niej, że tym razem mężczyzna nie spudłował.
- Nienienienienienienie - wymruczała, nawet nie chcąc patrzeć jak bardzo źle to wygląda. Wystarczy, że czuła, jak zapach krwi staje się coraz bardziej intensywny, coraz bardziej nie do zniesienia. Och, nie chciała nawet myśleć jak bardzo przejebane miała. Odsunęła to od siebie, chcąc stanąć na nogi, zrobić jeszcze chociaż kilka kroków, dostać się za kolejne drzwi, jakby przejście przez nie miało sprawić, że będzie już bezpieczna.
Nie udało się, przynajmniej na razie. Robiła właśnie czwarty krok gdy usłyszała za swoimi plecami to jedno zdanie, które sprawiło, że ciarki przeszły ją po plecach, a czerwona lampka zapaliła się w głowie. Trochę, kurwa, z opóźnieniem. Powinna włączyć się wtedy, gdy nadszedł ją genialny pomysł pomocy innym. Teraz tamci uciekali, a ona miała przesrane.
Wypuściła z dłoni broń, odwracając się powoli.
- Nie trzeba, jesteśmy kwita - rzuciła, krzywiąc się lekko. On dostał w ramię, ona w łydkę. Kulka za kulkę.
- Daj mi odejść... to na mutantach ci zależy, a ja... ja tylko broniłam siostry, a wy i wasze mechaniczne pająki chcieliście zrobić jej krzywdę - powiedziała, drżącym głosem, można rzec, że... hmm, dobrze zagranym. Do kompletu pasowały też łzy w oczach, przejęta mina i voila, mogła próbować coś ugrać, o ile ten cholerny pies miał jakiekolwiek ludzkie odruchy - Proszę... jesteśmy z FPTP... tego gostka od powietrza nawet nie znam. Chciałam tylko wziąć udział w marszu - kontynuowała. Gdy już udało się zacząć, kolejne kłamstwa szły nadzwyczaj łatwo tak, że już nawet nie musiała udawać. Tak czy siak była zdenerwowana, tak czy siak się bała... zresztą, gorzej już być nie mogło. Teraz wystarczyło wykorzystać swój stan i spróbować jakoś się z tego wyplątać, a nuż się uda - Moja noga... bardzo boli... pozwól mi iść do samochodu, ojciec odwiezie mnie do szpitala - męczyła dalej, błagając w myślach, żeby się udało. Tu akurat mówiła prawdę, noga na serio bolała ją coraz bardziej. Zapachu krwi też nie znosiła najlepiej.
[Profil]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-28, 18:16   
   Multikonta: Nie


Pewnie w takich momentach, bohatera historii (nie to, ze Leon był bohaterem, bardziej bym powiedziała, że jest antagonistą, albo zwyczajnym ,,cosięniestaniemamwyjebane", bo bądźmy szczerzy - ratowanie własnego tyłka wychodziło mu n a j l e p i e j.) zalewa jakaś fala nagłego oświecenia, doznaje jakiejś gwałtownej przemiany, energetycznego kopa w dupę i ratuje sytuację. Przy tym pewnie całe życie staje mu przed oczami, widzi siebie z przeszłości, widzi siebie w przyszłości, tego typu wizje. A Leon, cóż, jak stał w miejscu, tak stał w miejscu. Nic, ani wizji,ani super mocy. Przy tym to drugie bardzo go zmartwiło. Czyli dało się słyszeć wiązankę przekleństw i wyzwisk, których bynajmniej pod nosem nie mruczał.
- Nie jesteś stąd, więc nie mogą ci nic zrobić. - powiedział do Shivali, puszczając ją w talii. Niestety, każda moc miała jakieś swoje ograniczenia i limity... I nie inaczej było w jego przypadku, nie mógł wziąć obu dziewczyn. Nie mógł wziąć żadnej z nich, jeśli chciał sam jakoś przetrwać. I... okej, nazywajcie to jak chcecie! Opatrznością boską, łutem szczęścia! Ale w tej jednej milisekundzie, właśnie zauważył cholerną studzienkę kanalizacyjną. Wystarczyło dodać dwa do dwóch... Jednym zwinnym ruchem ręki spróbował otworzyć właz a potem szybko wskoczyć do... tak, ścieków. Razem z Cass. A jeśli plan A nie wypalił, to pozostawało mu uciec samemu, unosząc się w powietrze.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-03-28, 19:51   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Jeśli kiedykolwiek miała nastać odpowiednia chwila, by z całą mocą dało się zanucić, iż znowu w życiu im nie wyszło... Cóż, to prawdopodobnie był dokładnie ten moment. O ironio, bowiem tym razem Cass naprawdę, ale to naprawdę!, mocno uwierzyła w to, że talenty Leona mogły im się do czegokolwiek przydać. No, do czegokolwiek, co nie byłoby otwieraniem okna, ponieważ to wychodziło mu zdecydowanie wybitnie. Łącznie z robieniem burdelu, mieszaniem się w okropne sytuacje i... I to najprawdopodobniej byłoby na tyle.
Najwyraźniej to opatrzność boska, nie licencja pilota, była im w tym momencie najbardziej potrzebna. Nie tylko bowiem nie ruszyli się z miejsca, lecz także znaleźli się w jeszcze gorszej sytuacji niż wcześniej. Otoczeni, z bronią praktycznie wycelowaną im w plecy... Prawdę mówiąc, gdyby w tym momencie zaczął padać deszcz, Cass specjalnie by się już nie zdziwiła. Los najwyraźniej nie miał ich w opiece i nijak im nie sprzyjał.
No, przynajmniej do pewnego momentu, gdyż nagle i ona - ze spojrzeniem przyciągniętym przez ruch po stronie powietrznego chłopca - dostrzegła ten promyczek nadziei. No, może nie do końca promyczek, ponieważ w kanałach było najpewniej ciemniej niż w pewnej niewspomnianej murzyńskiej części ciała, ale... Jeśli wolność miała pachnieć zdecydowanie czymś innym od stokrotek i fiołków... Potrzymaj mi piwo, kapitanie!
To zawsze była jakaś szansa, dlatego Cassandra - tak, ta sama antyreligijna, wkurzona na wszelkie niebiańskie siły, zirytowana na Latającego Potwora Spaghetti, niesamowicie wkurzona na Buddę czy inną Moc - prawie że zaczęła modlić się o powodzenie. Miała nadzieję, że Leonowi nie tylko uda się otworzyć właz, lecz także że mężczyzna zrobi to na tyle szybko, by mieli jakąkolwiek szansę spuścić się w kanał.
Z jakiegoś dziwnego powodu, nieokreślonego nawet dla niej samej, trzymając rękę na nadgarstku nieznajomej kobiety, była w stanie pociągnąć ją za sobą dokładnie w tej samej minucie, w której Leon otworzy przed nimi niezmiernie zachęcające oko podziemnego świata - właz kanalizacyjny. Jeśli by mu się to udało, spróbowałaby po prostu wskoczyć z nim do środka, skłaniając do tego także ich towarzyszkę. Yolo wiecznie żywe, czyż nie? Wszystko miało być lepsze od dania się złapać... Nawet nurkowanie w szambie.
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-03-28, 20:00   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Shivali nie planowała nigdzie uciekać. Była pogodzona ze swoim losem, jakikolwiek był, a to w co wierzyła wymagało od niej przyjmowania wszelkich konsekwencji z uniesioną brodą. Satyagraha, obywatelskie nieposłuszeństwo. Walczyła z systemem, ale nie miała najmniejszego zamiaru uciekać przed konsekwencjami. Skoro ona wierzyła, że może wygrać grając według zasad, to powinna się pogodzić z tym, co mogą zrobić jej inni za pomocą tych samych zasad. Bez poświęcenia nie można było niczego zdobyć, wszystkie kultury były w tym zgodne.
I Shiv najprawdopodobniej zostałaby na tym placu, nie mając zamiaru dołączać do uciekinierów, gdyby kobieta jej nie pociągnęła za sobą. Częściowo zbyt zmęczona fizycznie i psychicznie, częściowo po prostu nie mając zamiaru z nikim walczyć, dała się pociągnąć kobiecie wprost do kanałów.
A jeśli ta z jakiegokolwiek powodu puściłaby jej rękę, Shivali zostałaby na placu.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-03-28, 21:59   

Przemoc rodzi przemoc, Terror budzi strach...

Nikt nie miał co do tego wątpliwości. Nie tu. Nie w miejscu, gdzie przelało się tyle krwi. Gdzie obawy budziły się na nowo, zasiewając ziarno niepewności w sercach mieszkańców Ameryki... Pewne było, że już media na całym świecie szturmują nowinkami z ostatniej chwili - „Conajmniej 4 zabitych, wielu rannych. Wśród ofiar Smith i Haywell.”.

A wy... Wy byliście w centrum tych wydarzeń. Wasze twarze zapewne już okrążyły serwisy internetowe, a jutro pojawią się w magazynie codziennym.

Teraźniejszość jednak przytłaczała was bardziej, niż widmo jutra. Bo co, jeśli to nigdy nie nadejdzie?

Leon dostrzegł w odległości 9 metrów studzienkę kanalizacyjną. Była na tyle blisko, że biegiem rzeczywiście mieliście szansę się tam znaleźć. Jedyną przeszkodzą ku drodze przez kanały mogła się okazać sama przykrywa, która przecież słynie z dużej wagi. Hawthrone jednak miał już na to plan, więc zamiast próbować unieść się wraz z dodatkowym balastem, całą swoją moc skierował ku tej tonie żelastwa.
Pokrywa się poruszyła. Nawet... Nawet zaczęła lekko odstawać. Jednak nie podniosła się całkowicie. Nie mogliście być pewni, czy to wina odległości, czy jednak opadających sił naszego wampierza. Widząc jednak swą porażkę, nie zamierzał dalej się poświęcać – ot, narobił zamieszania i postanowił spierdzielić, póki siły mu na to pozwalały. A co lepsze – chyba był wyjątkowo zmotywowany do ruszenia ku wolności, bo bez problemu wokół niego pojawiły się wiry powietrza, które uniosły go, ku dachom. W tym momencie znajduje się na wysokości okien i wciąż może stać się celem postrzałów, jednak jest w stanie stąd uciec bez większego problemu...

A dziewczyny... Zostały same. Shivali stała więc na środku placu, gotowa na wszystko, co D.O.G.S.i mogli jej zaoferować. Już się nie bała. Wykazywała się wręcz zimną krwią, pewna swych racji. W odmiennej pozycji była jednak Cassandra, która – jak widać – była mocno nastawiona na lot latającym dyw... Znaczy, Leonem. A ten jednak ją zostawił. Puścił, jakby nic nie znaczyła i ruszył ku niebiosom, zostawiając jeszcze bardziej spanikowaną kobietę na środku, między tymi wszystkimi członkami specjalnymi rządu. Tak. To zdecydowanie nie była komfortowa sytuacja.

W gorszej jednak chyba znalazła się Fay, która właśnie mierzyła się oko w oko z jednym z najbardziej bezwzględnych psowatym – Sahirem – który mierzył w nią swoją bronią. Dziewczyna próbowała wyciągnąć kartę ”oczy kota ze shreka” i wpłynąć na sumienie i litość chłopaka. Pytanie jednak, czy ten da się uwieść przy tak nikłym odczuwaniu emocji? Z drugiej jednak strony powinien być też bardzo naiwny, więc i każde kłamstwo powinien był łykać jaką najświętszą prawdę. Czym się jednak wykaże dzisiaj?

Nie zapominajmy jednak o wsparciu zielonych, które wciąż otaczało nasze towarzystwo pod sceną. Naszemu rodzynkowi z bractwa nie wszystko uszło zgodnie z planem, bowiem aż 8 członków wsparcia zareagowało wystrzałami na jego ucieczkę. Z jakiegoś jednak powodu... Nikt nie trafił. Nikt nie zdołał zranić Leona. Jedynie jedna z kul przeleciała mu tuż koło ucha, powodując u mężczyzny nie mały stres.
Pozostali członkowie oddziałów specjalnych (w liczbie 2) wciąż mierzyli swe bronie w kierunku Gardner i Nyberg, które pozostały na placu. Pewne było, że jeden nierozważny ruch zakończy się dla nich strzałem...
______________________________________
Kolejny odpis MG → czwartek wieczór (proszę o odpis do 22!), kolejne odpisy MG co 24 godziny!
Utrata opanowania K10: Fay, Cassandra, Leon

Osoby mogące opuścić teren w tym poście: Leon, Fay i Sahir (jeśli mężczyzna zdecyduje się uwolnić kobietę) → należy wyraźnie zaznaczyć opuszczenie tematu! W innym wypadku wsparcie D.O.G.S. Wciąż ma szansę na przejęcie postaci!
Nie ma już możliwości dołączenia do eventu!
Postaci, które biorą udział w evencie, a nie odpiszą do kolejnego udziału mistrza gry, otrzymają ujemny modyfikator do reakcji na rzeczy, które mogą ich dotyczyć.

Rzuty: Statystyki:
Ukryj: 

Numer porządkowy: 1
Dane: Lucas Hope
Rola: Organizator
Żywotność: 96%
Opanowanie: 63%
Inne: Syreni śpiew [3/1], modyfikator -1 do wszystkich rzutów (marznie)
Numer porządkowy: 2
Dane: Zoella Oaks
Rola: Ochrona
Żywotność: 100%
Opanowanie: 69%
Inne: Telepatia [5/3], astma wysiłkowa
Numer porządkowy: 3
Dane: Shivali Nyberg
Rola: Organizator
Żywotność: 100%
Opanowanie: 11%
Inne: Więż telepatyczna [1-9/1], boi się pożarów, modyfikator -2 (opanowanie)
Numer porządkowy: 4
Dane: Billy Sanders
Rola: Ukryty agent
Żywotność: 49%
Opanowanie: 100%
Inne:
Numer porządkowy: 5
Dane: Seth Ambrose
Rola: Ochrona
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne:
Numer porządkowy: 6
Dane: Amy Vandom
Rola: Ochrona/Policja
Żywotność: 100%
Opanowanie: 79%
Inne: Zamiana w dym [1-2/1]
Numer porządkowy: 7
Dane: Alba Delgado
Rola: Uczestnik
Żywotność: 90%
Opanowanie: 61%
Inne: Empatia [3/1]
Numer porządkowy: 8
Dane: Alison Blake
Rola: Uczestnik
Żywotność: 0%
Opanowanie: 0%
Inne: MARTWA, Kriokineza [3/2]
Numer porządkowy: 9
Dane: Aaron Bartowski
Rola: Uczestnik
Żywotność: 95%
Opanowanie: 53%
Inne: Pirokineza [5-8/1-3]
Numer porządkowy: 10
Dane: Lizzy Addams
Rola: Uczestnik
Żywotność: 0%
Opanowanie: 0%
Inne: MARTWA; Opiekun [3/2]
Numer porządkowy: 11
Dane: Samantha Bartowski
Rola: Mówca
Żywotność: 90%
Opanowanie: 29%
Inne: Złamana kość biodrowa, modyfikator -1
Numer porządkowy: 12
Dane: Cassandra Gardner
Rola: Uczestnik
Żywotność: 99%
Opanowanie: 50%
Inne: Manipulacja snami [1-5/0-2]
Numer porządkowy: 13
Dane: Fay Murphy
Rola: Uczestnik
Żywotność: 86%
Opanowanie: 71%
Inne: Kontrola zwierząt [5/2]; Brak czucia w lewej ręce, modyfikator -1 do poruszania się (postrzał w lewą nogę)
Numer porządkowy: 14
Dane: Leon Hawthrone
Rola: Uczestnik
Żywotność: 100%
Opanowanie: 82%
Inne: Aerokineza [???], szybki. [1-5/0-2]
Numer porządkowy: 15
Dane: Louanne Marie - Henning
Rola: Ukryty Agent
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: -
Numer porządkowy: 16
Dane: Victoria Johnson
Rola: Uczestnik
Żywotność: 100%
Opanowanie: 40%
Inne: Blokada mocy [4/2], modyfikator -1
Numer porządkowy: 17
Dane: Ricky Roseberry
Rola: Uczestnik
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Bariera ochronna – fizyczna [5/3]-
Numer porządkowy: 18
Dane: Sahir Allison
Rola: Wsparcie ochrony
Żywotność: 96%
Opanowanie: 100%
Inne: Czarna materia [10m/ak. (20max)]
[Profil]
 
 
Sahir Allison



Beware of the dog

Manipulacja czarnym glutem

83%

Mortem





name:

Mały Książę

alias:
Cztery

age:
26

Wysłany: 2018-03-29, 12:00   

Kwita? Chyba tak, chyba rzeczywiście byli kwita. Tylko jeszcze Sahir musiałby to tak odbierać - jako wyrównywanie rachunków.
Sahir nie był dobry w ludzkie układanki, ale nie był idiotą. Na przykład nie był na tyle głupi, żeby uwierzyć, że ktoś, kto wycelował do niego i strzelił, zajmując się potem ucieczką, wiedział, jaką mocą dysponuje mutant, który użył ją raz - i nie była ona w żaden sposób widoczna dla tego, kto jej doświadczył. Ok, użył ją więcej niż raz - ale tego nawet Sahir nie wiedział i nie widział. Nigdy nie ruszały go jakoś łzy. Znaczy ruszały, oczywiście - ale pobyt na misji i wypełnianie rozkazów rządziły się własnymi prawami. Chociaż czy na pewno wzruszały? Zazwyczaj ich po prostu nie rozumiał - były obcym odruchem, który dział się z różnych powodów. To zaś, co Fay miała do powiedzenia, nie miało żadnego znaczenia w rozrachunku ogólnym. Allison nawet tego nie rozważał, nie interpretował co jest prawdą a co nie, czy kobieta kłamie czy mówi prawdę, a jeśli już opowiada, to gdzie postawić margines błędu w słuchaniu jej.
Kiedy tylko wypuściła z dłoni pistolet pod nogami Sahira zaczął pojawiać się najulubieńszy glucik - i ten glucik popędził do Fay, żeby zająć się jej pistolecikiem, przykrywając go. I potem wpełznąć na samą Fay. Prawie jak tentacle. No bo który pingwinek nie lubił hentaia? Czarna substancja przypominała w swoim poruszaniu się strumień wody, była chłodna w dotyku.
- Ręce na dół, złącz je ze sobą. - Nic nawet nie odpowiedział na jej słowa, bo czy była taka potrzeba? Ciągle był gotowy do strzału - tym razem prosto w jej łeb, jeśli coś pójdzie nie tak i będzie... podejrzanie. Dla dziewczyny pewnie tak, on jej nawet nie słuchał. To nie jego sprawa, co zrobią z dziewczyną, on miał tylko wyłapać niepokornych. Jeśli rzeczywiście nie była mutantką to jej się upiecze, ba! Jeszcze ją opatrzą! Że strzelała do niego? Sahir naprawdę nie odbierał tego osobiście. Na wojnie każdy strzela - bo każdy chce walczyć o swoje życie. I jeśli na tą wojnę idziesz - licz się z tym, że to życie możesz utracić. Och, każdy chyba mimo wszystko chciał żyć. I każdy chciał zachować swoją wolność.
Docelowym zadaniem glutka było unieruchomienie dłoni Fay, obłażąc je i zastygając.
Druga jego część miała wpełznąć na jej szyję - i zacisnąć się na niej. I zaciskać coraz bardziej, nakładając kolejne zastygające warstwy pomiędzy skórą a samym glucikiem,
żeby ją poddusić. Nie udusić, skądże znowu - chciał jedynie, żeby straciła przytomność. I kiedy straciła upewnił się jeszcze, że nie robi go w bambuko i nie trzeba jej dodatkowo zdzielić w łeb. Taki z niego dżentelmen.
Worek ziemniaków łatwiej się targa niż wierzgającą kobietę, która w każdym momencie może coś ci zrobić. Kopnąć w jajca na przykład, albo... cholera wie. Może była mutantką i łgała a do użycia mocy potrzebowała bezpośredniego kontaktu. Kto wie.
Zamierzał pannicę wynieść na ramieniu, które nie zostało przestrzelone, do furgonetki DOGSów i niech oni się nią dalej zajmują i o nią martwią. Ale to tak w optymistycznym założeniu, że wszystko pójdzie git gut. Trupy i żywi nie byli jego sprawą tak długo, jak długo nie dostał wyraźnego rozkazu, żeby się nimi zajmować.
_________________

<div style="width: 430px;">
<img src="https://data.whicdn.com/images/260195603/original.gif" height="120"; style="width:204px;border:1px solid #000000;">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px; line-height: 9px; font-size: 9px;font-weight:bold;color:#707070 ; text-align:center; margin-bottom:1px; margin-top: -10px">
~To take, one must first give.~


[Profil]
   
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-03-29, 17:36   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Chociaż najprawdopodobniej nie powinna tego robić - wiedziała w końcu, jak sama zachowałaby się w podobnej sytuacji; obecnie, bo kiedyś chciała być przecież pierdolonym zbawcą świata - praktycznie do samego końca wierzyła w powodzenie działań Leona i w to, że ich towarzysz nie postanowi tak po prostu wyparować, pozostawiając je na pastwę losu. Pokładała w to wiarę, jednocześnie starając się nie myśleć, że mężczyzna był przecież... Tchórzliwym chujkiem, ot co. Najwyraźniej wszelkie braki w charakterze nadrabiał niezłym wyglądem. Zupełnie tak jak co poniektórzy... Na których, o dziwoto, chyba nie powinna w tym momencie narzekać. Nie w świetle ostatnich wydarzeń.
Zresztą... Naprawdę starając się nie być aż taką hipokrytką, prawdopodobnie powinna także stłumić wyjątkowo paskudne przekleństwo, jakie odruchowo wydostało się z jej ust, gdy już pojęła, że Leon nie zamierzał podejmować kolejnych prób odsunięcia włazu studzienki i że właśnie zbierał się do lotu. Nie zrobiła tego jednak, pozwalając sobie na ciche rzucenie niecenzuralnym słowem, po którym prawie natychmiast aż zamrugała z wrażenia. Być może jeszcze wiele do niej nie docierało, być może nadal była w zbyt dużym szoku, aby normalnie funkcjonować, ale...
Instant karma - to było to.
Chcąc nie chcąc, powietrzny chłopiec swym odlotem przyciągnął bowiem uwagę większości agresorów, którzy prawie natychmiast skierowali broń w jego stronę. Przy Cassandrze i jej towarzyszce zostały natomiast wyłącznie dwie osoby. To zaś sprawiło, że Cass nareszcie zaczęła kombinować. Nie mogły dać się złapać. No, przynajmniej ona nie mogła, ponieważ oznaczałoby to dla niej praktycznie koniec wszystkiego. Musiała zatem jakoś ruszyć się z tego miejsca, podążając w jedynym wolnym kierunku - tam, gdzie zniknęła Fay.
Posyłając dosyć desperackie spojrzenie w stronę drugiej kobiety, nie wiedziała jednak, co mogłaby zrobić. Potrzebowała jakiegoś zamieszania, sceny na tyle intensywnej, by obaj przedstawiciele D.O.G.S. choć na chwilę odwrócili od niej uwagę. Wiedziała to, wiedziała to aż zbyt dobrze, w myślach błagając towarzyszkę, by ta zorientowała się w sytuacji, by coś zrobiła. Oczywiście, raczej powątpiewała w to, że ciemnowłosa czytała w myślach, ale... Zawsze była jakaś nadzieja, nie?
Jeśli Shivali, korzystając z więzi, faktycznie zrobiłaby jakieś show, Cassandra spróbowałaby jak najciszej - a zarazem także jak najszybciej - wycofać się z pola rażenia, w razie potrzeby wykorzystując znajomą skrzynkę pocztową za osłonę przeciw kulami. Potem, dosłownie co sił w nogach, pognałaby zaś w kierunku drzwi, które wcześniej otworzyła Fay. Dostrzegając fatalną sytuację przyjaciółki, zapewne starałaby się pozostać dalej niezauważona, przybierając najdogodniejszą pozycję i - po raz pierwszy podczas tego zdarzenia - wykorzystując posiadany pistolet. Strzelałaby w pięty lub okolice stóp mężczyzny, aby doprowadzić go do upadku i zerwania połączenia z glutem, który niechybnie był jego wytworem. Miała w końcu naprawdę duże doświadczenie w te klocki, przez większość życia operując bronią - czy to w pracy, czy to na dzielni. Jeżeli nie trafiłaby w mężczyznę, zapewne po prostu rzuciłaby się na niego całym ciężarem ciała, usiłując chwycić coś ciężkiego po drodze lub już w momencie, w którym nieoczekiwanie zwaliłaby go z nóg.
W przypadku, w którym nie dane byłoby jej bezszelestnie się wycofać, gdyż scena zrobiona przez Shivali nie poskutkowałaby odwróceniem uwagi obu żołnierzy lub kobieta nadal stałaby tylko w miejscu, Cass spróbowałaby jak najszybciej wpaść za skrzynkę pocztową, tworząc sobie z niej pewną osłonę. Po tym spróbowałaby zaś jak najszybciej dobiec do drzwi, chowając się za wszelkimi naturalnymi osłonami - latarniami, kontenerami, samochodami... Po tym zaś od razu strzelałaby do Sahira, nie zastanawiając się zbytnio, gdyż sytuacja Fay po prostu wyglądała źle. Najpierw strzelałaby w stopy, potem spróbowałaby się na niego rzucić, kopiąc w zgięcia jego kolan czy kostki.
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-03-29, 18:08   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Latający ludzie nie byli czymś czego Shivali się spodziewała, ale na tym etapie dziewczyna już nie poddawała niczego w wątpliwość. Zbyt wiele się działo, a ona już nawet nie miała ochoty schować się w jakimś cichym miejscu. Mogła po prostu biernie funkcjonować i mieć nadzieję, że po prostu nie zacznie krzyczeć z tego całego strachu, rozżalenia i emocji.
A potem ta kobieta na nią spojrzała. Shivali nawet za bardzo na nią nie popatrzyła, nie musiała, po prostu poczuła co powinna zrobić. Nie miała siły zadawać pytań czy się temu w jakikolwiek sposób sprzeciwiać. Po prostu dała się ponieść emocjom i zaczęła.
- Dlaczego do mnie celujecie? Nie zrobiłam nic złego, nie potrafię nawet używać broni, a wy celujecie do mnie, kiedy próbuję znaleźć jakieś bezpieczne miejsce. Ukryć się przed tymi... - głos nieco jej się załamał. - Gdzie byliście, kiedy zaczęła się ta strzelanina?! Mieliście nas chronić, wszystkich! Strzelano do mnie, kilka osób jest martwych, a wy zamiast szukać terrorystów celujecie do mnie! Co jest z wami nie tak? - Szczerze mówiąc chyba bardziej zbierało jej się na płacz i atak histerii niż wybuch wściekłości i było to słychać w jej głosie. - Nie rozumiecie kto jest waszym prawdziwym wrogiem?! Dlaczego nie szukacie tamtych terrorystów?! Dlaczego pozwoliliście im uciec?! DLACZEGO POZWOLILIŚCIE TYM LUDZIOM ZGINĄĆ? Boże, to była pięcioletnia dziewczynka! P-I-?-C-I-O-L-E-T-N-I-A! Ma pan dzieci? To tak jakby im pozwolił pan dzisiaj zginąć. Ona też była czyimś dzieckiem! A oprócz tego, ta kobieta, Smith i Haywel... JAK MOGLIŚCIE NA TO POZWOLIĆ?! MACIE ICH KREW NA SWOICH R?KACH! Nigdy nie będziecie mogli jej zmyć! Ja też nie będę mogła! Jak mogliście na to pozwolić?! MIELIŚCIE NAS CHRONIĆ! MIELIŚCIE TUTAJ WŁASNE ODDZIAŁY! CZEMU NIC NIE ZROBILIŚCIE?! ONA JEST RANNA PRZEZ WAS! ILU SWOICH OBYWATELI CHCECIE JESZCZE ZABIĆ?! JAK MOŻECIE NAZYWAĆ SI? LUDŹMI?! JAK MOŻECIE PATRZEĆ WE WŁASNE ODBICIE?! - Dosłownie cała się trzęsła. - Jak ja mogę?! DO CZEGO MY DOPROWADZILIŚMY?! Prawda zawsze wygrywa, ale JAKIM KOSZTEM?! ONE NIE MUSIAŁY GINĄĆ! CZY TO BYŁY WASZE KULE? JAK MOGLIŚCIE?! JAK MOGLIŚCIE?! Jak mogliście?! Jak mogliście...? - Kolana się pod nią ugięły. Nie mogła dłużej ustać...

/hindi, szwedzki
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-03-29, 18:32   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


No dalej ty pieprzony, zawzięty, rządowy Psie! Odpuść! Niech to zadziała, odwróć się i wyjdź! Fay błagała w myślach, żeby się udało, żeby mężczyzna dał się nabrać na jej głupie gadanie. Wiedziała, że jej myślenie było nieco naiwne, jednak... istniała jakaś szansa powodzenia, prawda? Że trafi jej się jakiś kluchowaty DOGS, którego ruszy sumienie. Albo taki, który nie mając świadków zgodzi się puścić ją wolno. Cokolwiek!
Nadzieja prysła, gdy coś poruszyło się pod jej nogami. Czarna maź, ta sama, która atakowała na ulicy wróciła i pełzła w jej stronę, zatapiając jej broń, a potem chcąc dotrzeć także i do niej. Murphy zamilkła, zapominając o bólu nogi, zapominając o wymierzonej w jej stronę broni. To był odruch, gdy to coś chciało ją dotknąć, nieświadomie zrobiła krok w tył, potem następny, obciążając postrzeloną nogę, która ugięła się pod jej ciężarem. Teraz już nie mogła powstrzymać krzyku, ból był po prostu nie do wytrzymania, a resztki odwagi i opanowania ześlizgiwały się w dół równią pochyłą. Cudem utrzymała się na nogach, jednak co z tego, gdy czarna maź już się po niej wspinała, uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Co prawda uczucie było nawet przyjemne, chłód na ranie był dość miłą odmianą i odrobinę ją otrzeźwił, jednak jakie to miało znaczenie, gdy jej sytuacja była coraz bardziej przesrana? Choćby była nie wiadomo jak dobrą aktorką, organizacji rządowej nie oszuka. Gdy dowiedzą się, że jej gen x jest aktywny i ma się dobrze, to będzie jej koniec. A jeśli powiążą ją z Bractwem... do czego się posuną, żeby wyciągnąć od niej informacje? Może lepiej by było, gdyby wzięła rewolwer i zwyczajnie strzeliła sobie w głowę. Albo sprowokowała mężczyznę do zabicia jej. Wydawało się to lepszą opcją niż mutazyna i... w sumie to nawet nie wiedziała, co ją może czekać, chociaż pewnie i tak przechodziło to jej najgorsze wyobrażenia.
Nie spełniła jego żądania. Była zbyt zaaferowana jego czarnym wytworem, zbyt przerażona tym, co ją czeka. W dodatku jedynie trzymanie się prętów barierki od schodów chroniło ją przed przewróceniem się. Miała upaść w ten czarny kisiel? No chyba, kurwa, nie.
A co dalej? Nie wiedziała. Nie miała pojęcia, co robić, jak się wyratować tym razem. Jej pistolet zniknął, kolejne części ciała zostały unieruchomione... potrzeba było cudu, żeby wyszła z tego cało.
[Profil]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-29, 19:01   
   Multikonta: Nie


Leon tchórzliwy? Nieee, GDYBY był tchórzem to już dawno temu zwinął swoje cztery litery z tego miejsca, a nie próbował (choć trochę nieskutecznie...) ratować kogoś innego, tak? Nie był żadnym altruistą, co też właśnie udowodnił. Przeklął cicho, kiedy jednak pomysł z ucieczką kanałami poszedł się bujać. Właz drgnął tylko trochę, nie miał czasu, żeby do niego dobiec i go przesuwać, bo w każdym momencie mogliby zacząć do niego strzelać. Wobec tego pozostawała mu jedyna i ostatnia opcja - ucieczka w górę. Wystrzelił w powietrze, dzięki pokładom nagłemu wzrostowi energii i sekundę potem czuł się już o wiele lepiej. Pewniej. W tym momencie, wszystko na dole wydało mu się o wiele mniejszym problemem...
Troszeczkę zawirował w powietrzu, kiedy kulka mignęła mu tuż obok ucha i wzniósł się jeszcze wyżej w górę, chcąc uniknąć takich rewelacji. Nie miał zamiaru zostawać tu już ani sekundy dłużej, więc ,,odwrócił się w powietrzu na pięcie" i zwiał stamtąd z prędkością Strusia Pędziwiatra *mig mig*

/zt
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-03-29, 20:34   

I believe I can fly, I believe I can touch the sky...
Z całą pewnością właśnie te słowa towarzyszyły naszemu powietrznemu chłopcu, gdy kierował się ku niebiosom, niczym Jezus w trakcie wniebowstąpienia (czyż nie ciekawy jest fakt, że zbliża się nam Wielkanoc? łohohoho). Nie mogło być jednak za dobrze, gdyż połowa szturmowców wciąż próbowała w niego wcelować, podczas gdy pozostali postanowili jednak włączyć się do pilnowania tych dwóch kobiet, które pozostały na ulicy.
Leon został postrzelony trzykrotnie - dwie kule trafiły go w lewą nogę, a jedna przeszła mu przez rękę na wylot. Po dotarciu do bractwa swoje kroki (hehe) powinien skierować prosto do medyka... Bo, co jak co, może i zraniony, ale zdołał stąd uciec.

Shivali natomiast, mimo kiepskiego stanu psychicznego, odnalazła w sobie resztki odwagi, by stanąć naprzeciw swych wrogów, a co więcej - skierować w ich stronę dość ostre słowa, jednocześnie próbując dać szansę na ucieczkę swej nowej znajomej. Jej słowa, przepełnione żalem, złością i innymi silnymi emocjami wpłynęły aż na pięciu członków wsparcia, którzy stali wmurowani i chyba już sami zwątpili w to, co powinni robić. Kierowali jedynie swą broń dalej na kobietę, jednak ani jeden strzał nie padł. Nie teraz, nie w momencie, gdy przechodzili istny dysonans poznawczy...

Cassandra nie traciła więc czasu i widząc rozkojarzenie swych przeciwników, ruszyła w jedynym kierunku, który wydawał jej się wyjściem na wolność. Widać wcześniejszy odpoczynek na ziemi bardzo jej w tym pomógł - bowiem zebrała w sobie tyle energii, że pewnie zawstydziłaby swym sprintem nawet Usaina Bolta. Jej tempo było tak zabójcze, że nawet ten jeden pozostały agent zielonych nie zauważył, kiedy ślicznotka zniknęła mu sprzed oczu.
Co więcej, kobieta zdołała dobić do jedynej otwartej klatki tak cicho, że obecny w niej Sahir nie był w stanie jej usłyszeć. Nie wiedział więc, że ktokolwiek tu jest aż do momentu, gdy padł pierwszy strzał... Sahir ma jednak ułamek sekundy, by na niego zareagować i być może nawet odskoczyć!

No i właśnie, nie możemy o nim zapominać, czyż nie? Władca glutów starał się przywołać jeszcze więcej mazi, by móc obezwładnić swego zamachowca. Nie możemy jednak zapominać, że już wcześniej zużył duże pokłady swej mazi, nim jego moc w dziwnych okolicznościach została przyblokowana.
Czarna ciecz bez problemu zdołała dobić do broni nurzykowej oraz jej butów, by po chwili wspiąć się po jej nogach, jeszcze nim przyjaciółka dziewczyny dobiła do klatki. Nie ruszyła jednak wyżej, niż do poziomu kolan. a Fay stała, czekając, i godząc się ze swym losem...

______________________________________
Kolejny odpis MG → piątek wieczór (proszę o odpis do 22!), kolejne odpisy MG co 24 godziny!
Utrata opanowania K10: Fay
Brak utraty opanowania: Sahir*
Utrata żywotności 3xK10: Leon
Osoby mogące opuścić teren w tym poście: Fay, Sahir, Cassandra - jeśli dojdzie do kapitulacji z obu stron → należy wyraźnie zaznaczyć opuszczenie tematu! W innym wypadku wsparcie D.O.G.S. Wciąż ma szansę na przejęcie postaci!
Osoby które opuściły teren eventu: Leon
Nie ma już możliwości dołączenia do eventu!
Postaci, które biorą udział w evencie, a nie odpiszą do kolejnego udziału mistrza gry, otrzymają ujemny modyfikator do reakcji na rzeczy, które mogą ich dotyczyć.

Rzuty:
Ukryj: 
Statystyki:
Ukryj: 

Numer porządkowy: 1
Dane: Lucas Hope
Rola: Organizator
Żywotność: 96%
Opanowanie: 63%
Inne: Syreni śpiew [3/1], modyfikator -1 do wszystkich rzutów (marznie)
Numer porządkowy: 2
Dane: Zoella Oaks
Rola: Ochrona
Żywotność: 100%
Opanowanie: 69%
Inne: Telepatia [5/3], astma wysiłkowa
Numer porządkowy: 3
Dane: Shivali Nyberg
Rola: Organizator
Żywotność: 100%
Opanowanie: 11%
Inne: Więż telepatyczna [1-9/1], boi się pożarów, modyfikator -2 (opanowanie)
Numer porządkowy: 4
Dane: Billy Sanders
Rola: Ukryty agent
Żywotność: 49%
Opanowanie: 100%
Inne:
Numer porządkowy: 5
Dane: Seth Ambrose
Rola: Ochrona
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne:
Numer porządkowy: 6
Dane: Amy Vandom
Rola: Ochrona/Policja
Żywotność: 100%
Opanowanie: 79%
Inne: Zamiana w dym [1-2/1]
Numer porządkowy: 7
Dane: Alba Delgado
Rola: Uczestnik
Żywotność: 90%
Opanowanie: 61%
Inne: Empatia [3/1]
Numer porządkowy: 8
Dane: Alison Blake
Rola: Uczestnik
Żywotność: 0%
Opanowanie: 0%
Inne: MARTWA, Kriokineza [3/2]
Numer porządkowy: 9
Dane: Aaron Bartowski
Rola: Uczestnik
Żywotność: 95%
Opanowanie: 53%
Inne: Pirokineza [5-8/1-3]
Numer porządkowy: 10
Dane: Lizzy Addams
Rola: Uczestnik
Żywotność: 0%
Opanowanie: 0%
Inne: MARTWA; Opiekun [3/2]
Numer porządkowy: 11
Dane: Samantha Bartowski
Rola: Mówca
Żywotność: 90%
Opanowanie: 29%
Inne: Złamana kość biodrowa, modyfikator -1
Numer porządkowy: 12
Dane: Cassandra Gardner
Rola: Uczestnik
Żywotność: 99%
Opanowanie: 50%
Inne: Manipulacja snami [1-5/0-2]
Numer porządkowy: 13
Dane: Fay Murphy
Rola: Uczestnik
Żywotność: 86%
Opanowanie: 61%
Inne: Kontrola zwierząt [5/2]; Brak czucia w lewej ręce, modyfikator -1 do poruszania się (postrzał w lewą nogę)
Numer porządkowy: 14
Dane: Leon Hawthrone
Rola: Uczestnik
Żywotność: 80%
Opanowanie: 82%
Inne: Aerokineza [???], szybki. [1-5/0-2]
Numer porządkowy: 15
Dane: Louanne Marie - Henning
Rola: Ukryty Agent
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: -
Numer porządkowy: 16
Dane: Victoria Johnson
Rola: Uczestnik
Żywotność: 100%
Opanowanie: 40%
Inne: Blokada mocy [4/2], modyfikator -1
Numer porządkowy: 17
Dane: Ricky Roseberry
Rola: Uczestnik
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Bariera ochronna – fizyczna [5/3]-
Numer porządkowy: 18
Dane: Sahir Allison
Rola: Wsparcie ochrony
Żywotność: 96%
Opanowanie: 100%
Inne: Czarna materia [10m/ak. (20max)]
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6