Poprzedni temat «» Następny temat
Columbia Tower Club
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 12:41   Columbia Tower Club





Columbia Tower Club w Seattle to wykwintna i droga restauracja. Zajmują się też organizacją ślubów. Tutaj przeżyjesz ten dzień tak wyjątkowo, że nigdy go nie zapomnisz.
[Profil]
 
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-03-08, 18:47   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


// 22 luty

Louanna przyszła na umówione miejsce kilka minut przed czasem. Czasem warto się spóźnić, jednak tym razem była ciekawa. Wiadomość od Very podsyciła jej zainteresowanie. Gdyby nie to na pewno by nie stała w tym miejscu patrząc na widok za oknem. W głowie szatynki pojawiła się tylko jedna myśl: ,,Niech już przyjdzie". Szczerze miała nadzieję, że nie marnuje swojego czasu i rzeczywiście Vera coś ciekawego. Lou szczerze nie trawiła kobiety, ale zawsze robiła dobrą minę do złej gry. Gdyby mogła już dawno by się jej pozbyła. Jednak nie mogła sobie na to pozwolić. Prawdą było również to, że Vera była najlepszym człowiekiem z GC i Lou podziwiała jej zamiłowanie do zadawania bólu. Dlatego wolała trzymać ją blisko siebie.
Pani Henning spojrzała ponownie na zegarek sprawdzając czy nadawca sms się nie spóźnia. Nie nienawidziła jak ktoś każe jej czekać. Miała dziwne wrażenie, że pani Neumann robiła to celowo. Jednak nie miała na to pewność.
- Oby to było ważne - powiedziała sama do siebie patrząc przez okno. Nie chciała wyglądać na zniecierpliwioną. Po za tym widok był przepiękny i doskonale z tego miejsca było widać całe miasto. Gdzieś tam ukrywają się te robaki, ale niech się cieszą wolnością puki mogą. Ponieważ, Lou zamierzała zrobić wszystko by tylko oczyść świat z tej zarazy.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-03-08, 20:06   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Nie byłam na tyle nadgorliwa, by przychodzić na miejsce szybciej. Znacznie bardziej lubiłam gustownie się spóźnić i zostać gwiazdą wieczoru - to jednak miało miejsce tylko i wyłącznie na szykownych ucztach i przyjęciach. Za takie nie mogłam jednak uznać mojego dzisiejszego spotkania z panią Wiceprezes.
Dlatego też na miejsce przybyłam równiutko z wyznaczoną przeze mnie porą - oczywiście odpowiednio ubrana, w najdroższych szpilkach i z Howardem dwa kroki za mną. Gdy tylko dostrzegłam pod jednym z okien szatynkę, rozłożyłam swoje ręce w jakże przyjacielskim, powitalnym geście.
- Louanne! - Rzekłam wyjątkowo optymistycznie jak na mnie, mówiąc zdecydowanie za głośno - jakbym widziała dawną koleżankę ze szkoły, czy coś. - Jak miło Cię widzieć! - Dodałam ze sztucznym uśmiechem, po czym zbliżyłam swoją twarz do jej policzka, witając się z nią tym upierdliwym, babskim sposobem, jakim były 3 buziaki w powietrzu. Co jak co, dobra mina do złej gry musiała być. A my jednak chciałyśmy zawsze zgrywać idealne partnerki w biznesie, no nie?
Dlatego też nikt nie mógł zauważyć, gdy podczas jednego z tych pseudo-buziaków, do ust mej rozmówczyni szepnęłam:
- wypadłaś z formy...
Odsuwając się od kobiety, uśmiechnęłam się najbardziej uroczo, jak tylko potrafiłam, by po chwili zająć jedno z miejsc przy stoliku i zacząć przeglądać kartę dań. Miałam jej tyle do opowiedzenia, o moich ostatnich ofiarach. Oh, cieszyłam się na samą myśl, jak jej mina zrzednie, gdy dowie się, jaką miałam wspaniałą zabawę. Wiedziałam, że mogę sobie pozwolić na więcej, niż inny członkowie naszej organizacji - w końcu nie tylko byłam ich ambasadorem, ale i znanym politykiem. Zapewniałam im duży rozgłos, a i w cieniu naszej działalności, nie było ode mnie lepszych...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-03-09, 18:10   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Oczywiście dalekie to było od szykownego przyjęcia czy też uroczystej kolacji. Po za tym gdyby Vera się spóźniła na pewno Louanna by zwróciła na to uwagę. Nie cierpiała być trzymana w nie pewność. Ponieważ zawsze dostawała wszystko od razu nigdy na nic nie musiała czekać. Obca była jej cierpliwość, ale na akcjach potrafiła zachować spokój. Jednak teraz nie była na akcji i chciała by Vera przyszła już i nie kazała jej na siebie czekać.
Louanna zmierzyła kobietę jak tylko usłyszała stukot jej szpilek.
- W końcu - powiedziała do siebie w głowie, bo przecież nie pokaże przed kobietą, że jest niecierpliwiona. najważniejsza była gra. W końcu wszystko musiała wyglądać jakby były dobrymi przyjaciółkami. Chociaż najchętniej osobiście pozbyła się Very, gdyby ta nie była jej tak cholernie potrzebna.
- Kochana ciebie też miło widzieć - dostosowała się to Very i równie optymistycznie zwróciła się do niej. Jakby też mówiła do swojej dobrej znajomej. Nawet wywołując na twarzy swój najlepszy uśmiech. Poczekała, aż jej znajoma zbliży się do niej odpowiadając jej standardowymi trzema buziakami powietrzu. Nie uciekła jej uwaga kobiety, że ,,wyszła sprawy", że niby ona. Miała na głowie ważniejsze sprawy na głowie. Ostatnio dostała niepokojącą wiadomość i musiała ją sprawdzić. Więc nie miała czasu na zabawy mutantami.
- Nie musisz się o to obawiać. Cały czas trzymam rękę na pulsie... a skoro o tym mowa słyszałam, że ty z kolej nie próżnowałaś - powiedziała do niej spokojnie. Chociaż wewnątrz niej się po prostu jej gotowało. Jak śmiała jej mówić, że wypadła z formy. Jeszcze jej pokarze jak wielkim błędzie jest.
- Jednak nie będziemy o tym rozmawiać na stojąco - zwróciła się pokazując na ich stoli. - Może usiądziemy i coś zjemy - dodała po chwili czekając na na jej reakcje. Oczywiście nie uszło uwadze Lou, że nie są samą. Jest z nią ten jej przydupas, który jeszcze bardziej działa na nerwy jej niż sama Vera. Ponieważ widząc jego kobieta się zastanawia jak można być tak głupim oraz jak Vera wytrzymuje tego idiotę.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-03-10, 16:06   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Przez cały czas z moich ust nie schodził ten uroczy, sztuczny uśmieszek. Liznęłam swój palec, by móc przewrócić kolejną stronę w swojej karcie dań, a po chwili przerzuciłam swój wzrok na moją rozmówczynię. Oczywiście, nie umknęło mojej uwadze, jak patrzy na mego ochroniarza. Tak samo, jak nigdy nie miałam wątpliwości co do tego, jakie ma do niego nastawienie. Rzeczywiście, nie błyszczał on intelektem, ale właśnie to sprawiało, ze był najlepszy w swoim fachu - bezmyślny, łatwo pojmował komendy, a tresura takiego goryla... Cóż. Opłacała się. I to w wielu przypadkach.
- Aaa... I owszem. Miałam ostatnio nieco... Zabawy. - Stwierdziłam, puszczając do niej wymowne oczko. W końcu byłyśmy w miejscu publicznym, musiałyśmy więc korzystać z pewnych kodów, co by nie wszyscy się zorientowali, jak ciemnymi interesami zajmowaliśmy się w ciemności...
- Dostałam bardzo ładny prezent. Psa. Musiałam go jednak zwrócić właścicielce, po kilku modyfikacjach... W wyglądzie. I krótkiej tresurze. - Stwierdziłam z dziwnym optymizmem w głosie, mówiąc oczywiście o biednym Levim - którego ja imienia jednak nie znałam. Nie skłamałam jednak mówiąc o zmianach, jakie na nim wprowadziłam. I o tym, że powrócił on do Colleen. Wiedziałam, że Louanne bez problemu zrozumie ten lekki kod, którym starałam się z nią porozumieć. - Co prawda, nie wiem, czy... Dalej szczekał. Ale wrócił do byłej właścicielki. Tak. - Dodałam po chwili, a ten sztuczny uśmieszek zmienił się w taki dziwny... Niepojący...
- Howardzie, zajmij sobie jakiś stolik nieopodal, proszę. - Zwróciłam się do mojego dryblasa, machając na niego ręką. Po chwili do naszego stolika podszedł miły, młody kelner, który widać był zauroczony obecnością dwóch tak rozpoznawalnych kobiet w tym lokalu.
- Arancini i wino słodkie, proszę. A co dla Ciebie, kochana? - Zapytałam, niezwykle uroczo, jakbym serio zwracała się do najlepszej przyjaciółki pod słońcem...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-03-10, 20:44   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Czasem to jest zadziwiające jak ludzie potrafią grać przyjaciół. Jak dobrze odnajdują się nowych maskach jakie na siebie zakładają. Gdyby ktoś teraz im się przyglądał stwierdził by, że dwie kobiety sukcesu spotkały się na kolacji. Również to, że ich rozmowa nie jest niczym nadzwyczajnym. Ktoś mógłby pomyśleć, że rozmawiają o niewinnych sprawach takich jak na przykład nowe sukienki od najlepszych projektantów. Czy też jakie winno będzie najlepsze do kolacji. Oczywiście Lou wiedziała doskonale o czym mówi jej rozmówczyni. Nie potrzebowała niczego by zrozumieć kodu.
Tak samo jak dobrze znała właścicielkę tego kundla, bo dla niej mutanci również byli kundlami, robakami czy też pasożytami, które należało się pozbyć. Przecież to oczywiste gdyby tak nie było nie należała by do GC. Za każdym razem jak spotyka się z Verą obawia się, że usłyszy od niej ,,dorwałam te ich kurwę" czy coś podobnego oznaczającego, że w jej ręce wpadła Colleen. Chociaż nienawidziła siostry za to kim jest. Nie chciała by wpadła w ręce Very. Colleen należała do niej i tylko ona mogła się nią zająć.
- Z tego co słyszę tresura jego była owocna... ciekawa jestem czy jego właścicielka ci już podziękowała za to jak pięknie go jej wytresowałaś - oczywiście nie interesowało jej to czy Vera została przez te robaki doceniona. Raczej chodziło o ty kobieta miała okazje spotkać się z jej siostrą. Przecież nie spyta się jej o to otwarcie. - Krótkiej? Czyli nie zabawił u ciebie za długo? Ale jednak wyglądasz na zadowolono. To znaczy, że nie tylko on wpadł po twoją tresuje - dodała po chwili. Przecież znała Verę nie od dzisiaj. Wiedziała, że ta nie lubi krótkiej zabawy. Zawsze jest zawiedziona jeśli jej zabawki zbyt szybko odchodzą.
Zajęła się przeglądaniem karty menu zastanawiając się co też mogła. Niestety nie była zbytnio głodna ani też nie miała ochoty by jeść. Zwłaszcza, że wiedziała iż jej kochany mąż na pewno przygotuje wspaniałą kolacje. Niestety musiała grać swoją rolę i kiedy przyszedł kelner. Poprosiła o to samo co jej towarzyszka tylko, że wino czerwone wytrawne.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-03-11, 19:53   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


- Oh, nie miała jeszcze okazji. Ale czekam na to spotkanie... Z niecierpliwością. - padło z mych ust w chwili, gdy oparłam się łokciami o stół, łapiąc z Marie-Henning kontakt wzrokowy. Wiedziałam, że to ona ma aspirację na spotkanie z przywódczynią tych robaków. Cóż jednak mogłam poradzić na to, że i ja miałam na to chęć? To był wyścig. Kto pierwszy, ten lepszy. Choć, dla samej Colleen... Chyba lepiej by było, gdyby dorwała ją jej rodzona siostra. Mimo wszystko, ma rozmówczyni nie była aż tak wyrachowana, jak ja.
- A no. Trafił mi się jeszcze jeden kundelek. Całkiem przyjemny. Podatny na komendy. Ale przez... - spojrzałam wymownie w stronę Howarda, by po chwili powrócić wzrokiem na swą towarzyszkę - Pewnego nieodpowiedzialnego bufona, zerwał mi się z łańcucha. - Przerwałam na chwilę, by wziąć głębszy wdech, a po chwili na mej twarzy ponownie zagościł ten niezwykły, miły uśmieszek. - Wiem już jednak, jak go sprowadzić z powrotem. To zbyt wyjątkowy okaz, by pozwolić mu... Żyć na ulicy. Tobie na pewno też by się spodobał. - Stwierdziłam z niezwykłą pewnością w głosie, opierając się wygodniej na krześle i zakładając nogę na nogę pod stołem. Po chwili sięgnęłam do swojej torebki, by wyciągnąć z niej tę samą wizytówkę, którą zabrałam mej ofierze, by powolnie przesunąć ją po stole w stronę Louanne. - Na pewno kojarzysz tę... Karmę. Jest jej ostatnio pełno w mediach. Trochę... Zbyt pełno. - Mruknęłam, nawiązując oczywiście do tego całego szumu związanego z tym cholernym marszem, który mógł nam przysporzyć tak wiele problemów. Pewne więc było, że nie można było się tej kobiety pozbyć - byłoby to zbyt zauważalne. Liczyłam jednak, że i tym razem pani wiceprezes będzie nadawać na podobnych do mnie falach. Co jak co, inteligencji i bezwzględności nie mogłam jej odmówić. W tym byłyśmy do siebie za bardzo podobne...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-03-13, 18:04   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Gdyby tej chwili znajdowały się siedzibie, a nie publicznym miejscu Lou na pewno by kazała Verze trzymać się z dala od Colleen. Niestety były w restauracji musiały udawać, że gadają o głupotach. Jednak nie oszukujmy się wiedziała, że cokolwiek by nie powiedziała Vera by nie zmieniła swoich planów. Tak samo Colleen będzie zamierzała bronić swoich towarzyszy. Kto jak kto, ale znała swoją siostrę. Była bardzo podobna do ich matki. Być może dzięki temu również odziedziczyła gen X. Na szczęście dzisiejsza medycyny poszła do przodu. Dzisiaj można go leczyć, można sprawić, że mutanci nie mają zdolność używania swoich mocy.
- Jeśli chcesz szkol wszystkie jej psy. Spraw by zrozumiały gdzie ich miejsce, ale od ich właścicielki trzymaj się z dala. Jak za pewnie wiesz, to moja siostra i jeśli ktokolwiek ma się z nią spotkać to tylko ja - powiedziała do swojej towarzyszki. Nie było tajemnicą, że ona i Colleen są spokrewnione. Nie da się zauważyć podobieństwa oraz zdradza je nazwisko. Louanna mogła je zmienić po wyjściu zamąż. Jednak w ten sposób nie tylko odgradzała by się od Colleen i matki ale też ojca. A tego nie mogła zrobić.
- Tyle razy powtarzałam ci, że mamy o wiele lepszych ludzi. Nie rozumiem czemu go się nie pozbędziesz - uśmiechnęła się słysząc o tym, że pomagier Very spaprał sprawę i jej nowa zabawka uciekła Verze. - Masz pewność, że nie trafił do schroniska. Po za tym skąd możesz wiedzieć, że mi się spodoba - odpowiedziała jej. Chociaż trzeba przyznać, że zaciekawiła ją tym, że jej też by się spodobał. Lou nigdy nie interesowała się zabawkami Very, ale teraz kobieta dała jej domyślenia. Kiedy jej towarzyszka wyjęła wizytówkę spojrzała na nią. Rzeczywiście za głośno się o niej zrobiło, a po za tym czy to nie ona była w tedy na polanie w czasie akcji Lidki. Zresztą nie ważne, trzeba było z nią coś zrobić. Za nim sprawy zajdą za daleko, bo na razie ich sytuacja jest komfortowa. Mutanci uznani są za terrorystów, ale przez takie osoby jak Bartowska może się to zmienić.
- Oczywiście, że kojarzę... Hmm wydaje mi się, że te rozmowę powinnyśmy kontynuować gdzie indziej. Ponieważ chętnie usłyszę, jak chcesz zdobyć te karmę dla swoich psów - jeśli mają umówić szczegóły to lepiej nie tutaj. Ściany mają uszy, ale ciekawe co ta kobieta ma wspólnego z ostatnią zabawką Very.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-03-16, 23:46   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Na słowa Louanne tylko się uśmiechałam, tym moim wyuczonym, uroczym uśmieszkiem. To właśnie za niego kochały mnie tłumy. To właśnie za ten uśmiech zyskiwałam wsparcie. I to właśnie ten uśmiech gwarantował mutantom zagładę... W końcu był tworem tego samego Boga, który dał mi niezwykłą misję. Misję oczyszczenia świata z całego plugastwa.
- Uwierz mi. Nikt nie jest lepszy od Howarda. - Stwierdziłam z niezwykłą pewnością w głosie, zakładając odwrotnie nogę na nogę. Bo może i prawda - może i znaleźli by się mądrzejsi czy lepiej wyszkoleni. Ale to rodziło też problemy. Żaden nie był tak lojalny, jak ten bezwzględny półgłówek. No i dochodziły jeszcze problemy etyczne, z którymi nie każdy sobie radził, a po moim ochroniarzu to wszystko spływało, jak po kaczce. - W całokształcie nie znajdziesz lepszego od niego. To Ci mogę zagwarantować. A ten jego jeden błąd... Może nam przysporzyć trochę zabawy. - Dodałam po chwili, chyba nawet z lekkim rozbawieniem w głosie. Oh, jak nie mogłam się doczekać nowych zabawek. Jak bardzo brakowało mi tych pięknych melodii, które grały łamane kości i krzyki pełne żalu... - Poddawałam go... Tresurze... Przez dwie doby. A on zdołał uciec. To wystarczająco mówi o jego niezwykłości, kochana. - Odpowiedziałam jej po chwili, gdy na naszych stołach zagościło już wino. Uniosłam kieliszek w geście toastu, po czym pociągnęłam z niego niewielki łyk - chyba bardziej dla samej kultury, niż rzeczywistej chęci picia. Czymże były przyziemne, fizyczne przyjemności, gdy ja mogłam karmić swą duszę?
- No, o szczegółach to oczywiste, że opowiem Ci w biurze. Któż nam jednak broni się odrobinę dobrze zabawić? Nie mówiąc nawet o tym, że nasze dania dopiero są w drodze. - Padło z mych ust, gdy w oddali dostrzegłam kolejnego kelnera z talerzami, które z pewnością miały trafić do nas. Oczywistym było, że całe to spotkanie zainicjowałam tylko po to, by utrzeć tej kobiecie nosa. No ale przecież wciąż odgrywałyśmy przyjaciółki w mediach, czyż nie? A to znaczyło, że musimy utrzymywać pozory. Nasza gra wciąż musi trwać...
- No, ale to może powiesz co u Ciebie? Jestem pewna, że życie to nie tylko te nasze.... Ukochane... Kundelki...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-03-18, 20:16   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Nie rozumiała co ona widziała w tym półgłówku. Jeśli chodziło o Louanne ona wolała gdy jej partner miał coś w głowie i mogła na niego liczyć. Howard nie zaliczał się do tej grupy, z którymi by współpracowała. Szczerze ledwo go znosiła gdy musiała spotykać się z Verą. Ponieważ w GC mają tyle wyszkolonych, inteligentnych i często równie bezwzględnych dla mutantów. Przecież jak ktoś przyłączał się do nas musiał być czysty. Nie posiadając genu X i szczerze nienawidzić tych, którzy go mają. Naszym boskim zadaniem było oczyść świat z tych pcheł.
- Nadal twierdze, że znalazło by się kilku - powiedziała z przekonaniem. Spójrzmy wprawdzie oczy każdy będzie lepszy. To, że ten był głupi jak but nie znaczyło, że wyszkolony może być równie lojalny co Howard. Weźmy pod uwagę jej męża Mickela, nikomu innemu Lou nie powierzyła swojego życia jak nie jemu. Być może nie nienawidzi mutantów co ona. Pomimo tego trwa przy niej przyłączając się do GC i nie komentując poczynań Lou. Chociaż Mickel nic nie miał do mutantów nie pozwolił by im uciec. Tego Lou była pewna... Co jeśli Howard zwiedzie kolejny raz? O ten raz za dużo? - Oj kochana skoro wytrzymał aż tyle to rzeczywiście musi to być wspaniały okaz. Tym bardziej trzeba sprowadzić go do domu - znała na tyle Very i jej metody ,,tresury", że wiedziała iż mało kto wytrzymywał godzinie. Nie mówiąc już dwie doby i być w stanie jeszcze uciec. Gdyby były w innym miejscu na pewno Vera mogła by dostrzec błysk oku. Nie można pozwolić by jej siostra dostała tak silny okaz.
- Masz racje nie wolno niczego planować o pustym żołądku - powiedziała do niej przyznając racje. Jednak jeśli chodzi o Lou to by zignorowała to, że idzie jedzenie i za pewne pyszne, a od razu przeniosła się do biura. Wiedziała również, że Vera robi to celowo by pokazać jej swoją przewagę. Która oczywiście była niczym, według Lou bo to ona zajmuje stanowisko wiceprezesa. Jedynie jedna kobieta może być na równy z nią. Całą pewnością nie jest nią Vera tylko Lida.
- Chętnie posłucham o tobie, bo za pewnie o mnie wiesz wystarczająco do dużo, a ostatnio nic nowego się nie wydarzyło - nie miała zamiaru zbytnio zwierzać się tej kobiecie. Nie wiadomo przecież czy nie obruci się przeciwko niej.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-03-19, 16:17   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Cóż... Całe szczęście, w przeciwieństwie do Louanne, ja nie przywiązywałam żadnej wagi do kwestii sympatii, przyjaźni, czy - o zgrozo - miłości. To były nic nie znaczące słowa i emocje, które tylko nas ograniczały. Nie dawały nam nic, poza bólem. To wszystko... To tylko sztuczne przywiązanie. A co gorsza - w kryzysowym momencie i tak się zostaje samemu. Ludzie nie są lojalni. Nie są wierni. Przekonałam się o tym nie raz. Dlatego też towarzystwo - powiedzmy sobie szczerze - debila, była dla mnie bardzo cenna. Howard był ode mnie uzależniony. Tylko przy mnie coś znaczył. I właśnie dlatego był doskonały. Tylko ja go doceniłam. I tylko dlatego przez tyle lat idealnie sprawdzał się w roli mojego... Prawie idealnego ochroniarza.
Nie zamierzałam jednak tego tłumaczyć mej rozmówczyni. Wiedziałam bardzo dobrze, że z czasem sama się o tym przekona - w mniej, lub bardziej bolesny sposób...
- Mam już plan. I... Niemal gotowe ogłoszenie o zaginięciu. - Stwierdziłam z dziwną lekkością w głosie, wciąż nie tracąc uśmiechu. W tym też momencie na naszym stole w końcu pojawiła się reszta naszego zamówienia, więc z gracją rozłożyłam jedną z serwetek na moich kolanach, by za chwilę złapać sztućce w me dłonie.
- Smacznego, kochana. - Rzuciłam, łapiąc z nią kontakt wzrokowy i biorąc się za konsumpcję postawionego przede mną dania. - To, co najciekawsze, już Ci powiedziałam. Reszta w biurze. - Dodałam po chwili, gdy tylko przełknęłam pierwszy kęs tej ryżowej pyszności. Co prawda... Mimo, ze nie czułam bólu, to jedzenie nie było dla mnie zbyt komfortowe po moim pokazie z zapalniczką przed tamtym psem, ale jednak... Nie mogłam tego dać po sobie poznać, czyż nie? Chyba też nie było sensu się chwalić przypalonym językiem...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-03-20, 21:02   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Chyba była już to powiedziane, że każda z tych kobiet miała inne podejście do życia i miłość. Louannna bardzo kocha swojego męża chociaż czasem pozwala sobie na drobny flirt to nie zmienia faktu, że Mickael jest dla niej wielkim wsparciem i miłością. Nie wiem co by ona zrobiła by bez niego. Gdzie by znalazła takiego drugiego człowieka, który pełni by ją akceptował. Przecież to jest rzadkością... Być może to właśnie Vera widziała w Howardzie? Jednak tego Lou nie widziała, ale jedno było pewne Vera nie była zakocha swoim wspólników jednak nie można zaprzeczyć, że nie łączyła ich więź.
Być może kiedyś zostanie sama? Być może kiedyś się zawiedzie? Jednak takie jest życie i trzeba cieszyć się chwilą. Nie rozpamiętywać krzywd czy też nie powodzeń, bo to nic nie da.
- W takim razie liczę, że zechcesz się nim podzielić= powiedziała do swojej towarzyszki i również spojrzała na kelnera, który stawiał jedzenie przed nimi. Nie była głodna... przynajmniej nie w takim sensie. Była głodna z ciekawość i najchętniej by zrezygnowała by z jedzenia i od razu zaciągnęła Verę do biura.
- Dziękuje i nawzajem - odpowiadając spojrzeniem Verze oraz zajęła się swoim talerzem. Jednak głową była gdzieś indziej... Co wcale nie było nowością, bo Lou często chodzi zatopiona własnych myślach. Na kolejne słowa skinęła głową.
Reszta posiłku minęła im w ciszy... Chyba każda z nich musiała przemyśleć parę spraw. Lou niewątpliwe myślała o swojej siostrze o tym czy chce dopaść Verę za to co zrobiła jej człowiekowi. Wolała by gdyby Colleen trzymała się z dala od jej towarzyszki. Również zastanawiała się co też Vera wymyśliła i czemu właściwie postanowiła się z nią tym podzielić.

//zt
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-03-21, 21:43   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


- Z Tobą zawsze. Liczę na... Oficjalne pozwolenie. - Stwierdziłam z uśmiechem na twarzy. To było aż nie do wiary, jak realnie byłam w stanie odgrywać sympatię wobec tej kobiety. Nigdy jej nie lubiłam i nawet nie chodziło tu o jej pozycję w GC. W końcu... Z zewnątrz, to wciąż ja więcej znaczyłam. Ale jednak zależało mi na ciągłym poparciu dla tej organizacji pozarządowej. A jak wiadomo - dla poparcia, ważna jest marka rozgłos... I kontakty.
Nie zapominałam też, że to właśnie dzięki ich pomocy sama uniknęłam więzienia. A jak wiadomo - skoro miałam profity ze wsparcia danej grupy, to nie mogłam sobie jej odpuścić. Tym bardziej, gdy zapewniało mi to coraz to nowsze zabawki...
Zjadłyśmy swoje dania w spokoju, posyłając tylko co jakiś czas w swoim kierunku te dziwne, acz bardzo wymowne uśmiechy. A po tym późnym obiedzie nie pozostało nam nic innego, jak tylko wytrzeć serwetką usta i zebrać swoje rzeczy, by po uregulowaniu rachunku - opuścić to urokliwe miejsce. Swoje kroki skierowałyśmy oczywiście w stronę biura, a Howard nie opuszczał nas nawet na krok...

[z/t]
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-15, 09:57   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


/4 kwietnia, wczesny wieczór

Gdyby faktycznie na miejsce swojego spotkania wybrali kino, to Imari ubrana byłaby zapewne bardziej casualowo, ale restauracja taka jak ta wołała już o zdecydowanie oficjalny strój. Blondynka zastanawiała się dlaczego właściwie zgodziła się na wyjście właśnie tutaj, ale może przez ten ogromny kontrast.. To miejsce nie mogło być w końcu tanie i zapewne niewiele osób z ich zasobnością potrfela pojawiało się tutaj. Imari aż bała się rachunku za te przyjemności, zaznaczając od razu Mikowi, że będzie płacić za siebie i nie ma innej możliwości, a jeśli nie to wcisnie mu te pieniądze pod poduszkę.
Na sobie miała długą sukienkę bez dekoltu, na stopach złote pełne szpilki, a na wierzch narzuconą skórzaną krótką kurtkę. Rzadko się tak ubierała. Pomalowała się nawet, co robiła już w ogóle rzadko, zwykle zostając przy tuszowaniu rzęs, bo te miała dość jasne. Zastanawiała się czy Mike to w ogóle zauważy, a po drugie jak to odbierze. W końcu chodziło o to do jakiego miejsca się udają jeść, nie wypadało wyglądać zwyczajnie, to nie McDonald w końcu.
Umówili się przed wejściem do budynku, więc tam też czekała. W dłoni miała niewielką torebkę, którą własnie przewiesiła sobie przez ramię. Miała nadzieje, że nie bedzie super długo tu stać, bolały ją stopy!
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-06-15, 13:32   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


/po spotkaniu Lasair

Kolejny ciężki dzień nareszcie był już za Richardem. Razem ze swoim współpracownikiem mieli naprawdę pełne ręce roboty gdy trafiały do niego coraz to różniejsze i bardziej pokomplikowane sprawy. Od błędnych terapii mutazyną po kradzieże ze sklepów. jego mniemaniu świat zaczynał się powoli kończyć, nie mniej co on biedny żuczek mógł na to poradzić? No właśnie.
Szedł właśnie ulica ubrany w drogi, dobrze dopasowany garnitur z teczką w ręce i telefonem w drugiej sprawdzając drogę do restauracji o której mówił mu John. Miał ochotę na coś innego niż jedzenie na wynos, po nieprzespanych nocach i wielu nadgodzinach w pracy zasłużył w końcu na odrobinę luksusu, której tak teraz potrzebował.
Gdy w końcu dotarł na miejsce według GPS-a schował telefon do kieszenie i powoli i uważnie rozejrzał się po ulicy wypatrując szyldu restauracji o której mu wspomniano.
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5