I find it kinda funny, I find it kinda sad The dreams in which I'm dying are the best I've ever had
wizje astralne
50%
powiedz mi, powiedz swoje lęki i fobie
name:
Sally Halloway
alias:
vision
age:
25
Wysłany: 2018-02-16, 01:36
Wygrała, bo Ronnie nie patrzył
Dobra, przychodzę tutaj bo Sally obok Leviego to słoneczko obozu! Pracuje jako sanitariuszka, więc jeżeli Artemis potrzebowała pomocy medyczne to prawdopodobnie na jej drodze stanęła właśnie Halloway. I mimo pozornej otwartości, nie mówi za specjalnie o sobie, dużo bardziej woli słuchać. Pewnie zazdrości Danvers tej pewności siebie bo Sally to klucha, która wiecznie chodzi w za dużych swetrach, a jej "ulubiony" typ relacji z facetami to "friendzone" XDD
Oh god, widzę jak Artemis siedzi w szpitalu jak ta chmura gradowa z takim "czy wszyscy tutaj muszą być tak kurewsko szczęśliwi? To nienaturalne".
I yep, myślałam o trochę mocniejszym rozwaleniu jej nogi na jakiś czas, więc pewnie parę dni musiała spędzić pod opieką Sally, czy kogośinnego. I cały czas tylko marudziła, narzekała, próbowała uciekać (bo najwyraźniej ma pięć lat) i pytała, czy już może dostać alkohol i w końcu Sally wybuchła (bo akurat wszystko się w niej zbierało, czy cokolwiek, nie wiem, to Twoja postać), nawrzeszczała na nią i kazała jej się zamknąć. I potem jak opadły z niej emocje to była totalnie przerażona i bała się wracać do Artemis, ale kiedy w końcu się tam pojawiła z lekami, to Danvers wymamrotała przeprosiny i zrobiła się potulniejsza, dając sobie nogę oglądać, bez słowa przyjmując leki i w ogóle wzorowa pacjentka. Albo to mogło być ze dwa lata temu i teraz znowu trochę marudzi, ale już w taki sposób, który bardziej bawi, niż irytuje. Nie wiem, jak Ci to pasuje. Albo można to trochę inaczej pociągnąć, tylko pytanie czy Sally jest hetero. ;P
(ech, muszę oduczyć się pisania od razu całej historii relacji przy planowaniu relacji, serio).
_________________ We find ourselves in the same old mess singin' drunken lullabies.
My musimy w najbliższym czasie coś ogarnąć, bo jestem niańką Twojego syna Zwłaszcza że za niedługo na fabule będzie dziko.
No, koniecznie. Tylko Fisher gdzieś zniknął i pytanie czy bez niego Will ogarnie, że "hej, zajmuję się jej dzieciakiem", bo podejrzewam, że po czterech latach Artemis może mieć problem z rozpoznaniem Remusa. Szczególnie, jak będzie z jakimś obcym typkiem. :'D
Zasadniczo, jeżeli Fisher zginie na fabule jak to planują złe MG, to Hopper pewnie będzie się czuł w obowiązku żeby zająć się synem przyjaciela, zwłaszcza że on ma świadomość, że cała rodzina chłopca nie żyje/zaginęła/nie wie o jego istnieniu. Problem w tym, że Will sam też umiera, więc ma świadomość, że musi znaleźć kogoś, kto się zajmie dzieciakiem w trybie asap.
Co do samego rozpoznania się... To cóż, Hopper jest geniuszem, którego supermocą jest nieprzeoczanie szczegółów. Pewnie jeżeli zobaczyłby Artemis i miał gdzieś obok materiał porównawczy (tj. Remusa) to bez problemu rozpoznałby genetycznie dziedziczony kształt uszu, kości policzkowych czy czegoś takiego.
_________________ Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
... co tu się dzieje, jak mnie nie ma?
Ach, to sporo ułatwia. Myślę, że Artemis szybko by przeszła od hejtu (zaczynając od chęci dania mu w mordę za granie na jej emocjach i mówienie, że ma jej syna, idąc przez "skąd go masz, gdzie jest Fisher?!", a kończąc na "... co mu zrobiłeś, że woli ciebie ode mnie") do pozytywu i radości, bo ostatecznie pomógł, zajął się i w ogóle. Pytanie, um, jak szybko Will umiera i czy w ogóle mamy do ustalania coś więcej, niż wątek jeden/dwa, czy zaraz umrze, więc w sumie za jedno.
_________________ We find ourselves in the same old mess singin' drunken lullabies.
Zasadniczo planem Willa jest umierać jak najwolniej Na ten moment to właśnie odroczył swoją śmierć o kilka tygodni, ma już przygotowany kolejny plan, więc to raczej kwestia miesięcy. A że kombinuje jak koń pod górkę, to może i dobije do lat. Chyba że dostanie udaru, bo cały czas ma jakieś szalone prawdopodobieństwo.
Ogółem, to jakaś niepokojąca tendencja, że coraz więcej kobiet na dzień dobry chce się na niego drzeć i go pobić
_________________ Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
Znaczy jak to rozegra delikatnie to może się obędzie bez krzyku i bicia, nie wiem czemu miałam wizję takiego totalnego dupka z "ok, to twoje, baw się dobrze", czy czegoś podobnego. Można zagrać taki trochę gorzki wątek, gdzie Artemis próbuje się ogarnąć z niespodziewanym dzieckiem na głowie i ostatecznym info, że Fisher nie żyje. I zarówno Will i Artemis mogli być trochę sceptycznie nastawieni do bondingu ze sobą, ale przez Remusa spędzili razem sporo czasu, podejrzewam, że w takiej gorzkiej ciszy, bo jednak Rybek nie żyje i w ogóle niezbyt kolorowo jest dookoła.
Taka trochę relacja, której nie chcesz w życiu rozwijać, ale też nie jest jakaś okropnie męcząca, więc się lubicie jak musicie spędzać razem czas, ale też nie umawiacie sięna spędzanie tego czasu wspólnie po godzinach. I potem to może ewoluować różnie, w jakąś przyjacielską relację.
Pytanie jak Ci to do całości pasuje.
_________________ We find ourselves in the same old mess singin' drunken lullabies.
Bo Hopper to trochę dupek i taka zagrywka brzmi mi jak coś, co stanowczo byłby w stanie zrobić
Zasadniczo cały plan mi bardzo odpowiada, pozostaje tylko czekać aż Fisher umrze na fabule. Czuję się złym człowiekiem, kiedy się z tego cieszę
_________________ Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum