Poprzedni temat «» Następny temat
Niższy dach
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 20:39   Niższy dach



[Profil]
 
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-02-27, 21:58   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// najnowszy

Co może być lepszego, niż wieczór we własnym towarzystwie? Wieczór treningowy! Brad lubił ćwiczyć swoje umiejętności, zwłaszcza te "magiczne". Trening fizyczny zwykle odbywał się po południu, bo jakby nie patrzeć magia chaosu to nie wszystko i warto mieć możliwość obrony bez żadnych "dopalaczy". Nie chciał być mięczakiem, który chowa się za swoimi umiejętnościami, bo nic innego nie potrafi. Trenował sztuki walki z równie mocnym zapałem co magię... no prawie. Bo wiadomo, że ta druga dziedzina była po prostu odjechana. Mógł przekraczać granice i tak naprawdę sam jeszcze nie znał swoich możliwości. Co chwilę uczył się czegoś nowego, czego wcześniej nie odkrył. Między innymi to było super w tym wszystkim - samodoskonalenie.
Dlatego ubrany w dres i bluzę, przyszedł do opuszczonego miejsca, a mianowicie na dach elektrowni. Tutaj małe prawdopodobieństwo, że ktoś go zaskoczy swoją obecnością, a nawet jeśli to nie będzie tłum gapiów, a pojedyncze jednostki. Co prawda było trochę zimno, dlatego po krótkiej rozgrzewce, chłopak skupił się i stworzył kulkę... może bańkę? Po paru minutach, osiągnęła spore rozmiary, dzięki temu, że rozciągnął ją magią. Wszedł do środka, gdzie było zdecydowanie cieplej - no i przede wszystkim nie wiało. Nie była to jakaś forma obrony przed przeciwnikiem. Bardziej przed pogodą. Każdy mógł przekroczyć próg tej bańki bez strachu.
W międzyczasie mężczyzna wyciągnął parę przedmiotów z plecaka - kulę, parę noży i zaczął nimi żonglować, oczywiście nie używając do tego rąk. Przynajmniej nie bezpośrednio, ale i tak musiał machać dłońmi, które na czas czarowania zyskały szkarłatną otoczkę.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-02-27, 22:31   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


#4 Po ratowaniu Dale’a i przed wizytą u Willa.

Tego dnia w planach Matilde był po prostu samotny spacer, pogrążenie się we własnych myślach i być może.. jeśli miała znaleźć odpowiednią inspirację – ołówek z kartką. Wcześniej nie sądziła, że było możliwe spędzać jeszcze mniej czasu poza domem, ale odkąd wtajemniczyła Cassandrę w swój problem – nie mogła znieść myśli o przebywaniu w swoich czterech ścianach. Tak samo jak obecności Gardner, która była przecież dla niej jak rodzona siostra. I najprawdopodobniej najbardziej przychylną dla Matilde osobą, ale mimo to.. gdy tylko słońce pojawiało się na horyzoncie – brunetka opuszczała swój dom i wracała do niego dopiero późnym wieczorem.
Wallace nie do końca wiedziała, w którym momencie wkroczyła na teren opuszczonej elektrowni. W pewnym sensie szła tam machinalnie, wręcz bezmyślnie stawiając kolejne kroki. I chociaż najzwyczajniej duchowo była daleko stąd, to nie mogła nie zauważyć postaci na dachu elektrowni, gdy tak tępo wpatrywała się w budynek. Początkowo po prostu zmrużyła oczy, zupełnie jakby jej supermocą był doskonały wzrok. Tak jednak nie było, więc niestety nie miała poznać sylwetki osobnika. Oczywiście do czasu, kiedy nie zobaczyła swego rodzaju błysku. Wówczas kąciki jej ust mimowolnie uniosły się do góry. Właściwie to nawet nie zastanawiała się dwa razy. Po prostu postanowiła wdrapać się na ten dach i stanąć naprzeciwko wielkiej bańki, mierząc osobnika przeciągłym spojrzeniem.
– Stajesz się w tym coraz lepszy – odezwała się w końcu, przekrzywiając głowę w bok i wskazując gestem głowy na wielką bańkę, która cóż.. rzeczywiście ją zainteresowała. Do tego stopnia, że Matilde zrobiła kilka kolejnych kroków w kierunku mężczyzny, by przystanąć tuż przed granicą kuli, w kierunku której wyciągnęła dłoń. – Mogę? – uniosła prawą brew ku górze, zawieszając dłoń w powietrzu.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-03-03, 00:41   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Podniósł wzrok, gdy tylko usłyszał głos w pobliżu. Nie wystraszył się, bo nie był z natury strachliwy, poza tym nie spodziewał się tu żadnego ataku. No i poza tym poznał osobę po głosie, więc poza elementem zaskoczenia nie była w stanie wywołać u niego strachu.
- Praktyka czyni mistrza podobno - uśmiechnął się delikatnie, bo wcale nie ukrywał, że dużo trenował swoje umiejętności. Zwłaszca, że sam do końca ich jeszcze nie rozumiał. Żeby to zrobić musiał poświęcić wiele godzin, czasem przypadkiem robił coś, czego wcześniej nie doświadczył... i tak to u niego wyglądało.
Spojrzał co dziewczyna chce zrobić i właściwie nie był pewny. Pytała, czy może wejść, czy może dotknąć? Swoją drogą jej delikatna pochwała nieco połechtała jego ego. Może nie był łasy na komplementy jak pies na kości, ale jednak miło było usłyszeć, że ktoś docenia jego robotę.
- Dotknąć? Nie dasz rady, nie jest materialna. Wejdź - zaprosił ją, bo przecież na zewnątrz było chłodno. Jeśli spróbuje dotknąć bańki jej dłoń przesunie się jakby na nic nie natrafiła. To tak jakby spróbować dotknąć ducha. Niby jest, ale nie ma.
Oczywiście jeśli wierzyć w duchy i inne nadprzyrodzone zjawiska. Chociaż z drugiej strony jak nie wierzyć, skoro sam potrafił dosłownie czarować? Niektóre aspekty nadal były dla niego niepojęte. Oczywiście już dawno przywykł swoich mocy, ale nadal te geny i wynikające z nich cuda były czasami trudne do przyswojenia.
- Hej, skoro już tu jesteś, to może potrenujemy razem? Będzie raźniej - zaproponował, bo miał być dziś samowystarczalny, ale skoro nadarzyła się okazja, to mogli to jakoś wykorzystać, jeśli dziewczyna nie miała nic przeciwko.
Lubił, kiedy była w pobliżu, bo z jej zdolnościami mógł sobie pozwolić na więcej i bardziej ryzykować podczas treningów. Może nie było to do końca mądre, bo co jeśli nie potrafiłaby lub nie mogła go uleczyć? Ale wolał się łudzić i po prostu zakładać, że się ułoży. Do czasu, kiedy używanie mocy nie daje o sobie znać i łapie depresyjka naturalnie.
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-03, 15:03   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Matilde przygryzła delikatnie dolną wargę, z niechęcią przyjmując do wiadomości jego słowa. Właściwie to jeszcze przed chwilą zastanawiała się, czy w dotyku bańka mogła choć odrobinę przypominać jedną z tych obślizgłych, pachnących cytrynowym płynem baniek mydlanych. I choć teoretycznie rzeczywiście nie mogła dotknąć granicy kuli, to i tak wyciągnęła rękę, przebijając się przez ten brzeg i czując napływ ciepłego powietrza. A potem zrobiło to z całym swoim ciałem, powoli zanurzając się w przyjemnej magii Bradleya.
– Dawno nie ćwiczyłam – przyznała po chwili zawahania, bo rzeczywiście była chyba jedną z tych najbardziej pasywnych obozowiczek. W końcu co złego mogło jej się stać? Nikt raczej nie czyhał na jej życie. Tak, nie miała zbyt wielu przyjaciół, ale przecież to nie był powód do bycia czyimś celem.
– Ale i tak zamierzam skopać Ci tyłek – dodała z wyzywającym uśmieszkiem na czerwonych ustach. Matilde położyła swoją torbę na ziemi, jednocześnie decydując się na ściągnięcie z uszu, jak i nadgarstków biżuterii, którą zaraz potem schowała do jednej z kieszeni torby, po czym wycelowała wyciągniętą dłonią w klatkę mężczyzny.
– Przegrany stawia colę? – tak, w rzeczy samej – nieważne jak dobrze był zbudowany Bradley i jak atletyczne miał ciało, nie przyjmowała do wiadomości klęski. Dla niej to ona miała wygrać, więc najlepszą nagrodą była po prostu puszka tego boskiego napoju. I żeby dodatkowo to zaakcentować dźgnęła Brada wyciągniętym wskazującym palcem w sam środek klatki piersiowej. A po chwili po prostu zrobiła krok do tyłu i bez żadnego zawahania czy ostrzeżenia zrobiła pierwszy ruch, celując w Bradleya ręką.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-03-04, 00:46   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Brak ćwiczeń w niczym nie przeszkadzał. W końcu nie będą trenować na śmierć i życie. A skoro dawno nie ćwiczyła to była to doskonała okazja do nadrobienia zaległości. Może nie miała wrogów i nikt nie czyhał na jej życie, ale jednak są sytuacje, że trzeba być przygotowanym. Czasami wystarczy znaleźć się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze, żeby stać się czyimś celem. Nie życzył jej źle oczywiście. Chciał, żeby przez całe życie była bezpieczna, ale w swoim przypadku wiedział, że nie jest to możliwe. Pakował się w kłopoty szybciej niż ustawa przewiduje.
- Możesz spróbować - zaśmiał się lekko. Nie był jakimś frajerem, który nie docenia kobiet i uważa je za słabsze, niezdolne do walki czy wygrywania. Mogła mu skopać tyłek i wcale nie czułby się przez to gorszy czy mniej męski. Przeciwnik to przeciwnik, bez względu na płeć.
On był przygotowany, dlatego czekał aż dziewczyna zdejmie biżuterię i będzie gotowa. W tym czasie odłożył wszystko na bok i stanął na środku.
- Może być - odparł, bo jemu to też odpowiadało. Szklaneczka coli zawsze spoko. Podobała mu się jej pewność siebie, więc mimowolnie uśmiechnął się delikatnie. Podniósł brwi, gdy dźgnęła go palcem w klatkę piersiową. No proszę! Ktoś tu zamieniał się w potwora!
- Hej, myślałem, że jesteś pacyfistką - zażartował i jednocześnie sparował jej pierwszy cios. Tym samym zrobił krok do przodu i spróbował uderzenia w jej ramię.
- Tak właściwie... cola to trochę mała nagroda za tyle wysiłku, nie uważasz? - mrugnął do niej, póki co wyraźnie z dobrym humorem. Trochę używania mocy i pewnie rozpocznie się jego depresyjny stan, więc póki co korzystał ile mógł i żartował.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-04, 17:56   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Poważnie? Bez żadnych docinek? Gdzie się podział duch rywalizacji? – rzuciła, wznosząc brwi ku górze i kręcąc z rozbawieniem głową. Zupełnie jakby w pewnym sensie była nieco rozczarowana brakiem podjęcia rzuconej rękawicy. Rękawicy słownej. Mimo wszystko oczywiście zdawała sobie sprawy, że raczej nie miała za dużych szans w tym pojedynku. Wystarczyło tylko popatrzeć, jak zbudowany był Bradley, a jak ona sama. Ale lubiła myśleć, że siła w ramionach to nie wszystko.
– Ja? Pacyfistką? Czy wyglądam na kogoś, kto w wolnych chwilach walczy o pokój na świecie? – mruknęła nieco zaskoczona jego słowami, by zaraz potem wzruszyć ramionami. Wolała o sobie myśleć, jako o osobie, niosącej chaos. To w chaosie najlepiej funkcjonowała, najlepiej myślała i najlepiej się czuła. Pewnie dlatego stopniowo, tak dla zasady, rozwalała sobie życie.
– Za mało? – powtórzyła z zaciekawieniem, blokując jego atak i niemal w tym samym momencie samej uderzając. Matilde była raczej typem myśliciela, ale jeśli chodzi o walkę.. była niczym żmija. Atakowała niemal od razu, bez żadnego zastanowienia. Jedyna różnica polegała na tym, że nie była jadowita. Jeszcze.
– To może.. 2 cole? – odparła niewinnie na jego słowa, resztkami sił kryjąc narastające rozbawienie i podtrzymując, że nie miała zielonego pojęcia co tak dokładnie miał na myśli. W pewnym sensie chciała się z nim trochę podroczyć. Być może jednak miał wymyślić coś kreatywnego? I Wallace po raz kolejny zrobiła unik, by wymierzyć cios w tors mężczyzny.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-03-05, 19:05   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Wywrócił oczami. Ducha rywalizacji jej się zachciało. Co szans, to zawsze jakieś były. Jak się postara to kto wie. Może stosować różne chwyty, wykorzystywać jego siłę do ciosów itd.
- Jestem raczej człowiekiem czynu. Mniej gadania, więcej roboty - mruknął rozbawiony. Nie potrzebował potyczek słownych do walki. Nie działały nakręcająco, nie robiły na nim wrażenia, więc i żadnej różnicy. Swoją drogą to miłe, że docenia budowę Bradleya. Gdyby powiedziała to głośno, z pewnością by się uśmiechnął. Ale siła w ramionach to w istocie nie wszystko.
- Nie, tylko się z ciebie nabijam - przyznał z chochlikami w oczach. Przecież nie mówił poważnie. Może był to jego sposób na wytrącenie jej ze skupienia czy coś?
Jej cios trafił do celu, przez co mężczyzna cofnął się o krok. Nie był zbyt mocny, dlatego nawet nie wydał z siebie dźwięku.
- Nie myślałem o napojach - powiedział z zastanowieniem, a kiedy ruszyła w jego kierunku, by uderzyć w jego tors, złapał ją za nadgarstki i obrócił, na moment zakleszczając ją w solidnym uścisku. Będąc z tyłu przyłożył usta do jej ucha.
- A może przegrany będzie sprzątał domek wygranego dajmy na to przez tydzień? Albo nieco lżejszy wariant, sprzątanie tylko sypialni?
Zaśmiał się lekko i puścił ją, spodziewając się kolejnego ataku. W jego przypadku zrobi blok i sam uderzy w brzuch.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-06, 20:14   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Czy to jakaś forma autoreklamy? – odparła z przekąsem, sceptycznie lustrując go spojrzeniem od stóp do głów, by po chwili po prostu prychnąć pod nosem. Człowiek czynu! Czy to miało jej zaimponować? Matilde koniuszkiem języka przejechała po swojej dolnej wardze, by zmarszczyć swoje ciemne brwi i posłać mężczyźnie cyniczny uśmiech.
– Nabijasz, huh? – powtórzyła po nim, jakby chcąc się upewnić, czy przypadkiem się nie przesłyszała. I prawdopodobnie dodałaby do tego coś jeszcze, gdyby nie fakt, że w tym momencie wymierzyła chłopakowi kolejny cios. Nie spodziewała się jednak wtedy, że Bradley złapie wykorzysta swoją siłę i budowę ciała do uwięzienia jej w swoich ramionach. Czując jego dłoń wokół swojej talii, Matilde z zawziętą miną próbowała wyrwać się z jego uścisku, ale wtedy.. wręcz przez całe jej ciało przeszły ciarki, gdy poczuła oddech mężczyzny na swoim karku.
– Chyba śnisz, Bradley – odparła takim tonem głosu, jakby rozmawiała z jakimś małym dzieckiem na naprawdę oczywiste, pełne pożałowania tematy.
– Zakładając, że przegram, co się oczywiście nie zdarzy, ale mogłoby. Nie mam zamiaru zmieniać twojej pościeli po tych wszystkich panienkach, z którymi się tarzasz w łóżku. – i potem uderzyła mężczyznę łokciem w tors, jednocześnie wyrywając się z uścisku jego ramion. I gdy wtedy mężczyzna sam zadał jej cios, Matilde zrobiła unik.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-03-06, 23:00   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Zaśmiał się jedynie na jej pytanie i pokręcił głową. Dlaczego miałby jej imponować? Powiedział to zdanie nawiązując do ducha rywalizacji i faktu, że niekoniecznie lubi przepychanki słowne przed lub w trakcie pojedynku. Jeżeli coś by jej tu zaimponowało to tylko i wyłącznie fakt. Nie musiał się reklamować, żeby wygrać.
Kiwnął głową, ale nic nie odpowiedział, bo był zbyt zajęty trzymaniem ją pod kontrolą. Oczywiście nie ułatwiała mu tego i wierciła się, próbując wyrwać. Początkowo bezskutecznie i osiągnął zamierzone. Cofnął się nieco, gdy został uderzony w tors. Jej unik go nie zaskoczył. Była drobna i szybka, więc musiał chwilę poczekać, aż się zmęczy i jej refleks osłabnie. Albo oboje zmęczą się na tyle, że sobie odpuszczą te małe zawody. Bradley nie miał jakiegoś ducha rywalizacji, który kazał wygrać albo zginąć. Bez przesady!
- Matilda - pokręcił głową, jakby właśnie zawiódł się na dziecku, które nie odrobiło pracy domowej. - Chyba nie sądzisz, że sypiam z nimi w swoim łóżku? Trzeba mieć jakieś odosobnienie i azyl.
Nawet jeśli zdarzało mu się spędzić noc z kobietą, to nie znaczyło, że przyprowadzał ją od razu do siebie. Było tyle miejsc i możliwości, że zbyt nudnym i przewidywalnym byłoby takie zachowanie. Poza tym nie mieszkał sam, a nie chciałby być dla kogoś ciężarem pod tym względem.
- Bardzo się obruszyłaś, jak na kogoś kto jest pewny swojej wygranej - zaśmiał się ostatecznie z jej reakcji i spróbował skosić ją i tym samym zwalić z nóg.
- Dobra, to ostatecznie co wygram po tym treningu? - zapytał, chcąc wiedzieć jaką ostatecznie wersję ustalili.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-07, 20:14   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Więc jeszcze gorzej – skwitowała, a jej wyraz twarzy mówił coś w stylu „ha, wiedziałam”. I żeby bardziej przybliżyć Bardley’owi swój tok rozumowania, dodała niezwykle oczywistym tonem głosu: – sypiasz z nimi na podłodze?
Teraz zamiast sprzątania łóżka, miało dojść jeszcze szorowanie podłogi, pranie dywanów i wycieranie dziwnych substancji ze ścian? O co to – to nie! Matilde aż się wzdrygnęła na samą myśl. Dosłownie przeszły ją te okropne ciarki! I Bradley nawet nie musiał jej wyprowadzać z równowagi, przecież oboje dość dobrze znali się od tej konkretnej strony, nie? Wielokrotnie z nudów lądowali w swoich objęciach. Czy była z tego dumna? Nie do końca, ale zdecydowanie nie mogła sobie wybrać lepszego towarzysza. Dziewczyna cudem odskoczyła w tył, by nie dać się powalić Grey’owi na ziemię, po czym prychnęła.
– Ja chciałam colę, Brad! Jestem mało wymagającą kobietą – rzuciła z niewinnym uśmieszkiem na ustach, robiąc kolejny unik i pochylając swoje ciało, w taki sposób by za bardzo nie oberwać. A potem, wzruszyła niby obojętnie ramionami i sama wymierzyła cios:
– Jeśli chcesz coś ekstra to się postaraj i wymyśl. A potem spróbuj wygrać, Grey. To jest AŻ tak proste – i przysięgam, że puściła mu oczko. Ale tylko po to, by przywalić mu kolanem w brzuch.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-03-18, 02:56   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Spojrzał na nią niezrozumiale, ale potem gdy dopowiedziała swoje "oskarżenie", po prostu parsknął śmiechem. Naprawdę? Przecież przed chwilą powiedział, że potrzebuje w życiu odosobnienia i azylu. Nie mówił jedynie o łóżku.
- Czasami, ale na pewno nie u siebie. Mój pokój jest wyłączony z takich rozrywek - odpowiedział jedynie, chcąc w ten sposób ukrócić dalsze spekulacje na ten temat. Nie był niewiniątkiem, ale miał jakieś swoje zasady, których przestrzegał. Nie przyprowadzał dziewczyn do pokoju. Właściwie rzadko kiedy w nim przebywał, jakby na to spojrzeć rzeczowo.
Jasne, że się znali z tej strony, bo od czasu do czasu dochodziło między nimi do czegoś więcej. Ale nawet jej nie zabrał do swojego pokoju. Ale jeśli chodzi o towarzystwo, to on również uważał, że miał wtedy wyśmienite.
- Cola może być gratis, ale średnio się nadaje na jedyną wygraną - mruknął. Co do tej mało wymagającej to mógłby spekulować, ale nie drążył tematu.
- Okej, w takim razie co powiesz na masaż? - zapytał, zanim wykonała ruch, żeby go kopnąć kolanem w brzuch. Cofnął się lekko i zamiast w brzuch, jej kolano dosięgnęło jego rąk. Chwycił jej nogę i spróbował szybko doprowadzić do przewrócenia dziewczyny.
- Z tobą to wcale nie jest takie proste - zaśmiał się cicho. Nie było z nią tak łatwo wygrać przecież. Poza tym wolał wiedzieć, czego ona chce. Przyzwyczaił się już, że nie rozumiał kobiet, więc ostatnio praktykował po prostu pytanie wprost. Czasem się sprawdzało, czasem nie, ale zawsze.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-19, 21:43   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Matilde wywróciła oczami tak bardzo, że jeszcze trochę i sama mogłaby obczaić swój tyłek. Nie miała dłużej zamiaru się kłócić z największym żigolakiem w obozie, ale sama jej postawa mówiła, że po prostu.. było jej to wszystko jedno. Byli jedynie znajomymi, nie miała wobec niego żadnych oczekiwać i doskonale wiedziała, ze to się nigdy nie zmieni. A ten układ cholernie jej pasował. Grey mógł sobie robić co tylko chciał, a ona miała to po prostu w czterech literach. Jedynie – zdecydowanie – nie miała zamiaru po nim sprzątać. Co to, to nie.
– Strasznie wszystko komplikujesz, Brad – mruknęła, przesuwając koniuszkiem języka po dolnej wardze, zupełnie jakby miało jej to pomóc się skupić. A kiedy mężczyzna złapał ją za nogę, co innego jej pozostało? Po prostu podskakiwała na tej wolnej stopnie do momentu, w którym Brad jej nie puścił. A wtedy rzeczywiście się przewróciła, ale bynajmniej była na to przygotowana. I zaraz potem sama uderzyła, chcąc podciąć mu nogi swoimi nogami.
– Okej, Grey. Nie schlebiaj sobie, okej? – rzuciła dla upewnienia, wywracając teatralnie oczami – Ostatnimi czasy noce są cholernie zimne, a mój pająk powoli umiera. Nie mam nikogo lepszego w zanadrzu, więc mógłbyś na tych kilka nocy robić za termofor – i wzruszyła ramionami. Była chłodna, zimna, a serce miała jak z lodu, ale też potrzebowała trochę ciepła, nie? Zwłaszcza, że czuła się tak cholernie samotna! W pewnym sensie rzuciła to też bardziej dlatego, że była ciekawa jego reakcji? W sumie sama do końca nie wiedziała, czy mówiła na serio, czy żartowała. Ot, lubiła się z nim droczyć. Poza tym i tak pewnie miała go wyrzucić z domu już po jednej.
– I tu się z tobą zgadzam, Brad.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-03-19, 22:00   

Czy ta sytuacja była aż tak skomplikowana?
Spędzaliście sobie miło wieczór na rozmowach i małych przepychankach, gdy jednak doszedł was dość... Specyficzny odór. Sami nie do końca wiedzieliście, czy może jakiś z kominów zaczął działać, czy jednak coś się rozkładało w jednej z rynien. Zapach jednak robił się coraz bardziej intensywny, a po chwili byliście w stanie usłyszeć.
- Łolaboga, o jeju, jeju, uuu... - Przepity, męski głos zdawał się być coraz bliżej, a gdybyście spojrzeli w kierunku, gdzie znajdywała się stara drabina pożarowa - dostrzeglibyście wychylającą się zza krawędzi czapkę-kondomkę, a po chwii wynurzającą się zza niej przepitą, czerwoną twarz - jak roboczo możemy go nazwać - pana Zenka.
Mogliście dostrzec w jego zachlanych oczach nutkę zdziwienia, gdy dojrzał śliczną panienkę pod stopami pana Greya. Nie trwało to jednak długo, bowiem jego wyraz twarzy szybko przybrał dużo mniej przyjazny ton.
- Zło-hik-dzieje! Męskie boksjery! Łodejdź łod panienki, Ty mieszczuchu, chamidle, zwyrolu Ty! - zaczął się drzeć, nim porządnie wspiął się na miejsce, które do tej pory uważał za swój azyl. W sumie... Dziwne, że wcześniej nie zauważyliście tego materaca i koca zwiniętych w jednej z dziur w ścianie. Pewne jednak było, że pan Zenek zamierzał zostać rycerzem na białym koniu dla ślicznej panienki Matyldy.
Bojowy nastrój dawał się we znaki jeszcze bardziej, gdy nasz drogi pan pijaczek wyciągnął zza swych pleców... Miotłę brzozową. I bynajmniej zrobił to do sprzątania, bowiem rączkę od tego narzędzia do utrzymywania czystości powierzchni płaskich złapał niczym Król Artur Exalibura, krocząc w kierunku mężczyzny, który na pewno doświadczał częściej kąpieli, niż on sam...
[Profil]
 
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-03-19, 22:57   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Dobra, wiadomo już, że nie przekona jej do sprzątania. Nie miał jej tego za złe, bo ostatecznie sam też niechętnie sprzątał swój pokój. Nie naciskał, ale musiał się wytłumaczyć z tych jej podejrzeń. Co prawda nie unikał kontaktu z kobietami i kiedy okazja czy ochota na to pozwalała spędzał z nimi upojny czas. Ale cóż, każda wiedziała na co się pisze, a on był dorosłym facetem i nie musiał się nikomu tłumaczyć ani przed nikim odpowiadać.
- Ja bym to nazwał podnoszeniem stawki - odpowiedział z szerokim uśmiechem. Nie komplikował tylko uatrakcyjniał im rozrywkę. Bo walczyć o colę? Nie miał zbyt dużej motywacji do takiej nagrody.
Uśmiechnął się pod nosem, gdy udało mu się ją przewrócić. Wiedział, że nie pozostanie tak długo, więc gdy próbowała go uderzyć i wywalić, on podskoczył nad jej nogami, pozostając w pionie.
- "Nie mam nikogo lepszego"... to naprawdę zachęcające słowa - zaśmiał się, ale wiedział dlaczego powiedziała to w taki sposób. Niemniej jej propozycja była kusząca. - Wiesz, że nie mogę ci odmówić. Ale tylko noce!
Mówił tym samym, że jakby mieszkał będzie gdzie indziej i w dzień będzie miał inne zajęcia, bo wiadomo, że każdy jakieś miał. Ale noce mógł zarezerwować dla niej, w końcu jego też nie miał kto ogrzewać w nocy. Nazwijmy to symbiozą. Skoro nie wiedziała, czy żartowała, to pewnie mówiła poważnie. A jak wyrzuci go po jednej nocy? No trudno.
- Warunek jest taki, że zaczynamy od dzisiaj - mrugnął do niej porozumiewawczo, ale w tym momencie usłyszał charczenie. Bańka wokół nich pękła niczym mydlana. Dobrze, że Zenek był porobiony i pewnie nawet tego nie zauważył. Wywrócił oczami, podał rękę Matildzie, żeby mogła na spokojnie sobie wstać. Sam zrobił kilka kroków w stronę żula
- Hej, to trening, nie wczuwaj się tak rycerzu - powiedział, podnosząc ręce jakby już na wstępie się poddawał. Bicie żula nie należało do jego hobby, bo bez przesady, jeszcze zrobiłby mu krzywdę. Zamiast tego odwrócił się na moment do dziewczyny.
- Wybacz, nie wiedziałem, że jesteś zajęta - powiedział rozbawiony i wrócił wzrokiem do menela.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6