Poprzedni temat «» Następny temat
Brzeg jeziora
Autor Wiadomość
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-22, 21:48   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Dale uważał, że Col nie powinna wcale jej szukać. Był przez nią... Nie oszukujmy się, stłamszony, nauczyła go, że powinien się jej bać i mimo tego, że przez ten cały czas - podczas tego wszystkiego - nic jej nie powiedział, to skutecznie odarła go z człowieczeństwa. Był tak cholernie poraniony, jego palce, plecy, wszechobecne siniaki... Ta kobieta go zniszczyła i dlatego tak bardzo bał się o Colleen. Bał się, że złapie ją tak samo jak złapała jego, że pozbawi ją mocy i będzie się nad nią pastwić. Dale już kiedyś przeżył tortury, ale były niczym w porównaniu z tym, co zrobiła mu ta kobieta. Czy chciał się na niej zemścić? Oczywiście, że tak, prędzej czy później pewnie do tego dojdzie, ponieważ Pan Fowler nie należał do ludzi, którzy zostawiali takie sprawy. Najpierw musi minąć strach przed nią, musi zacząć postrzegać ją jako kolejnego wroga, nie jak potwora, a to... Przyjdzie z czasem. Złamała jego ducha, ale nie na zawsze - przynajmniej taką miał nadzieję.
Levi... Levi wiedział dokładnie co to wszystko oznacza. Wiedział, było to widać w jego oczach - zarówno w ludzkiej, jak i tej drugiej - zwierzęcej formie. Dale od razu zrozumiał, że ten człowiek będzie w stanie go doskonale zrozumieć. Kurwa, może nawet powinni założyć sobie jakąś grupę wsparcia, czy coś w tym rodzaju? To chyba nie najgorszy pomysł... Ciekawe tylko, czy to by im coś dało.
- Nie szukaj jej, Col... Nie szukaj... Proszę... - wyszeptał cicho, jego oczy pozostawały zamknięte. Czuł, że jeśli go zaraz stąd nie zabiorą i nie udzielą mu profesjonalnej pomocy, to zwyczajnie zejdzie. Nie wiedział tylko, czy zemdleje, czy uśnie, właściwie... W tej chwili nic nie wiedział. W tej chwili był świeżo po ucieczce stamtąd, a nie należała ona do najprostszych, ponieważ ta dziwka przecięła mu ścięgno.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-02-22, 22:16   
  

   2 Lata Giftedów!


Czas leciał, a ja nie mogłam więcej patrzeć na moich cierpiących chłopców. Ta kobieta, która ich skrzywdziła była na liście do zamordowania i zamierzałam to zrobić, nie ważne, jak bardzo by protestowali. Miałaby złamać mnie? Byłam Przywódczynią Bractwa Mutantów i byłam z tego dumna. Nie istniała taka możliwość, by w ogóle zdążyła mnie dotknąć. Czułam się pewna siebie. Napędzała mnie nienawiść do niej, cierpienie Leviego, widok Dale'a w takim stanie... Miałam zamiar ją zabić. Nie, lepiej. Miałam zamiar ją rozjebać, żeby zostały po niej tylko palce u dłoni, bo skoro tak bardzo lubiła je łamać swoim ofiarom, to chyba ucieszy się pośmiertnie, jak tylko to jej pozostawię, prawda? Taki był mój plan i zamierzałam go spełnić, ale teraz priorytety były trochę inne. Musieliśmy przenieść Dale'a jak najszybciej do Bractwa. Nie można było czekać, bo Dale potrzebował pilnej pomocy w lepszych warunkach.
Dlatego też wstałam z kolan, a gdy Levi tam zamienił się w człowieka i się ubrał, to razem wciągnęliśmy mojego ukochanego do auta. Nie komentowałam już żadnych z jego słów, bo i tak wiedziałam lepiej, a on nie miał co w ogóle dyskutować, więc po co miałabym się produkować. USiadłam z nim z tyłu, tam, gdzie go położyliśmy i ułożyłam jego głowę na swoich kolanach. Gdy Levi prowadził, ja z troską gładziłam mojego ukochanego po włosach, oddziałowując na jego pole magnetyczne, co by się nie wykrwawił. No i tak jechaliśmy do Bractwa.

/ ztx3
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-03, 17:07   
   Multikonta: Nie


// jakiś czas po spotkaniu z nawiedzoną mutantką, tj, Cassandrą (bo w sumie, nie dowiedział się jak się nazywa!)

Zbliżał się już wieczór, temperatura za oknem nie za bardzo zachęcała do wieczornych spacerów, ale mimo to Leon i tak postanowił się przejść. Nie mógł usiedzieć w miejscu, dlatego wziął kurtkę i wymknął się z domku. Ostatnio musiał być trochę bardziej ostrożny, jeśli chodziło o włóczenie się po mieście. Wybuch w kawiarni na pewno wzbudził zainteresowanie co poniektórych ludzi... Ugh! Że też akurat wtedy napadło go by w ogóle iść do tej cholernej knajpy! Teraz tylko brakowało mu tego, żeby ta Mądralińska Wszechwiedząca na niego doniosła... I właśnie dlatego, chcąc, nie chcąc częściej teraz przebywał w obozie niż poza nim. Musiał budować image dobrego, przykładnego mutanta. A to mu zawężało opcje co do tego, by znaleźć informacje, które mu były potrzebne. Zawędrował nad jezioro, wlepiając wzrok w zastygłą taflę wody. Lubił tu przesiadywać, było tu pusto, nikt prawie nie kręcił się tu o tej porze i można było posiedzieć ze swoimi myślami, bez obaw, że ktoś może to przerwać. Usiadł przy brzegu, a potem wyciągnął papierosy i zapalił jednego.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-03, 19:00   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


/dzień przed spotkaniem z Bradleyem, po rozgrywce z Cole i Dalem

Gdy tylko zaczynało się ściemniać za oknem, Matilde szukała każdej dobrej wymówki, by wybyć ze swojego domu i spędzić trochę – czytaj: jeszcze więcej niż zazwyczaj – czasu w samotności. Ostatniego dnia musiała się przejść bo ją „bolała głowa”, tego wieczora postawiła jednak na o wiele wiarygodniejszy pretekst i oznajmiła, że skończyły się jej ulubione płatki śniadaniowe. A przecież zarówno ona jak i Cassandra doskonale wiedziały, że bez nich brunetka nie mogła tak po prostu zacząć kolejnego dnia z tym typowym dla siebie zajebistym humorem wisielca. Chociaż w gruncie rzeczy tak naprawdę nie pokłóciły się z Cassandrą, to między nimi powstał swego rodzaju mur. Matilde miała wręcz dość pytań przyjaciółki o całą tą tajemniczą sprawę, z którą się teraz Wallace zmagała, a Cassandra najwyraźniej nie miała zamiaru ot tak tego tematu zostawić.
W gruncie rzeczy Matilde rzeczywiście poszła po te płatki – a przynajmniej miała zamiar po nie iść. Wybrała jednak nieco dłuższą niż zazwyczaj drogę, rozkoszując się przy tym widokiem przymarzniętego jeziora. I ostatnie czego mogła się w tym momencie spodziewać to napotkanie wzrokiem dość znajomej sylwetki. Najwidoczniej los postanowił sobie z niej zadrwić i najwidoczniej Matilde zamierzała sobie jeszcze bardziej dokopać. Zamiast uciec, gdy była już na tyle blisko, by zrozumieć, kim była paląca osoba, stawiała kolejne kroki przed siebie. I zatrzymała się dopiero wtedy, kiedy doszła do Leona. A wówczas.. w totalnym milczeniu usiadła tuż koło niego – zachowując naprawdę małą odległość między ich ramionami. Natomiast swój wzrok po prostu wbiła w jezioro, nie będąc w stanie utrzymać z mężczyzną kontaktu wzrokowego.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-03, 20:39   
   Multikonta: Nie


Tyle się ostatnio działo w jego mutanckiej strefie życia, że kompletnie zapomniał o innych sprawach. Matilde Przede wszystkim, proszę wyrzucić z głowy obraz pod tytułem: Zraniony szczeniaczek. Czuł się trochę upokorzony, to prawda, ale na pewno nie zraniony. Po prostu trochę żałował, że w ogóle dał się w to wciągnąć. Wcale nie oczekiwał, że będzie z tego coś więcej, ale też nie do końca przemawiało do niego No, było fajnie, narka! Dlatego właśnie był na siebie wściekły i jednocześnie zdezorientowany. Bo... zaczął sobie zdawać sprawę, że nie chciałby, żeby to się skończyło. Zbyt szybko. Choć z drugiej strony, przysłowiowy kubeł zimnej wody, dobrze wpłynęło na jego myślenie. Wprowadził go na dawne tory, pozwolił otrzeźwić umysł i dobić gwóźdź do jego tablicy, opatrzonej słowami: Nigdy nie ufaj ludziom bardziej niż samemu sobie.
Usłyszał czyjeś kroki, ale nie był na tyle zainteresowany przybyszem, by wykręcić głowę do tyłu, by sprawdzić kto to. Wypuścił strużkę dymu z ust, ze wzrokiem nadal wbitym w taflę jeziora przed nim. Dopiero, kiedy ktoś usiadł obok, kątem oka zarejestrował, że to Wallace. Przez głowę przewinęła mu się wiązanka bluzgów pod jej adresem i nie tylko. Co, zebrało jej się na wyrzuty sumienia? Albo... och! Zamierzała pocisnąć mu jakąś pogadankę typu: To nie ty, to ja...? Ledwo powstrzymał histeryczne parsknięcie śmiechem. Żadnym gestem ani słowem nie okazał, że zarejestrował jej obecność. Co prawda, przez parę trwożących sekund, myślał o tym, żeby ostentacyjnie przesunąć się w bok, dalej od niej, ale doszedł do wniosku, że byłoby to ultra dziecinne, no i trochę żałosne, bo doszłaby do wniosku, że w jakiś sposób jednak go zraniła. A jak było wiadomo w jego opinii, wcale tak nie było. Zaciągnął się papierosem, dalej siedząc jakby nigdy nic.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-03, 21:05   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nie było nic złego w Leonie. W gruncie rzeczy bawiła się z nim naprawdę dobrze i gdyby nie fakt, że wciąż była sobą, z całą pewnością byłaby skłonna dalej ciągnąć cokolwiek to, co między nimi było. Dość szybko jednak zrozumiała, że jakakolwiek kontynuacja relacji z tym człowiekiem była po prostu niemożliwa. O ile Brad wydawał jej się idealnym kandydatem do nic nie znaczących spotkań, o tyle Hawthorne za bardzo jej przypominał o wszystkim, co kiedyś darzyła uczuciem. Był dla niej zbyt.. czuły i zbyt dobrze a jednocześnie niezręcznie czuła się w jego towarzystwie. Gdy patrzyła w oczy chłopaka, nie mogła nie widzieć w nich odbicia swojej zmarłej miłości. Tak, o ironio – Leon był cholernie podobny do jej Aarona. I to właśnie dlatego nie mogła drugi raz popełnić tego błędu. Doskonale wiedziała, że zbyt szybko by się do niego przywiązała, a on.. był tylko człowiekiem. Człowiekiem, podatnym na choroby, zranienia i śmierć.
Gdy wyrzuciła go rano ze swojego domu, po prostu liczyła na to, że ich drogi się rozejdą. A jednak, los postanowił sobie z niej zakpić, a ona jak rasowa cierpiętnica po prostu przyjęła to do wiadomości z wyjątkowo chłodnym wyrazem na twarzy. Nie, nie spodziewała się wylewnych powitań, czy jakichkolwiek słów. Właściwie, nie zdziwiłaby się gdyby chłopak tak po prostu odszedł jak najdalej stąd. Należało jej się. Postąpiła z nim naprawdę źle. Być może miała drobne wyrzuty sumienia, ale nie oszukujmy się. To wciąż była Matilde. Zrobiła to dla swojego dobra, bo była cholerną egoistką. I dlatego, by sobie udowodnić, że ten chłopak nic dla niej nie znaczył. I czując w powietrzu zapach tytoniu, również sięgnęła do kieszeni spodni po paczkę papierosów, by po chwili wyciągnąć z niej jedną cienką fajkę i zacząć obracać między palcami.
– Masz ogień? – wyrzuciła w końcu z siebie dość nieobecnym tonem głosu, jednocześnie zdobywając się na przekręcenie głowy w jego kierunku.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-03, 22:03   
   Multikonta: Nie


Siedział dalej w milczeniu, nie mając zamiaru odezwać się do niej ani słowem. Trzeba było zaznaczyć swoją niezależność. Skoro naprawdę nie chciała mieć z nim nic wspólnego, dlaczego teraz tu przychodziła i dlaczego wszystko rozdrapywała? A raczej miała taki zamiar, skoro tu podeszła? Świetnie, dobra, dostał nauczkę, że lepiej jest nie angażować się w nic poważniejszego, bo prędzej czy później można dostać po dupie, więc dlaczego był jeszcze skazany na dodatkowe tortury?
Drgnął lekko, słysząc jej głos obok. Przez chwilę czy dwie nie reagował, ale w końcu sięgnął do kieszeni płaszcza i wydobył z niej zapalniczkę. Potem podał ją dziewczynie, nie zaszczycając jej nawet spojrzeniem. Tak, tak bardzo uwielbiamy być dumni! Dopalił do końca swojego papierosa, dogaszając końcówkę o jakiś kamyk i ponownie wwiercił wzrok przed siebie.
- Jeśli przyszłaś tu, by rzucać jakimiś ckliwymi tekstami o przyjaźni, to sobie daruj. - mruknął po jakimś czasie, ostatnie słowa wręcz cedząc.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-04, 17:20   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


W gruncie rzeczy nie spodziewała się, że Leon rzeczywiście podaruje jej tą zapalniczkę. Jeśli miała być całkiem szczera? Ona by sobie jej z pewnością nie podarowała. Mimo wszystko zaskoczona Matilde wręcz zmarszczyła brwi, które teraz niemal się ze sobą stykały. W pewnym sensie i ona się na niego nie patrzyła, co musiało wyglądać dość zabawnie dla domniemanej osoby trzeciej. Mimo wszystko jakimś cudem Matilde odnalazła jego rękę, by odebrać od niego tą upragnioną zapalniczkę i cóż.. odpaliła wreszcie swojego papierosa.
– Oh proszę – odparła takim tonem głosu, jakby wygadywał jakieś największe bzdury świata. Być może nie powinna być aż tak szczera, ale jeśli liczył, albo chociaż myślał, że zaproponuje mu przyjaźń, to najwidoczniej w ogóle jej jeszcze nie przejrzał. – Nic nie wiem o przyjaźni. Szczerze? Jestem gównianą przyjaciółką. Przyszłam tu tylko zapalić.
Nie miała też zamiaru go przepraszać. Ani tym bardziej mówić, że to była jej wina. Nie, to nie była do końca jej wina. Byli dorosłymi ludźmi, czyż nie? Matilde zaciągnęła się papierosem, wypuszczając z ust obłok dymu i spuszczając wzrok na trzymaną zapalniczkę, którą po krótkiej chwili podała z powrotem Leonowi, rzucając przy tym: – Dzięki.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-06, 16:03   
   Multikonta: Nie


Może czasami potrafił zachowywać się dziecinnie, zwłaszcza przy stawianiu na swoim, wykłócaniu się, przerzucaniu słowami, ale... w końcu to była tylko głupia zapalniczka. Miał teraz ostentacyjnie zaprzeczać, że jej nie ma skoro sekundę temu sam zapalał papierosa? Tak jak już wcześniej zostało napisane - byli dorośli i przynajmniej musieli próbować się tak zachowywać. i tak już jako tako utrzymywał swoje resztki godności na tyle, na ile potrafił, na nią nie patrząc. Czuł, że gdyby tylko na nią spojrzał coś by w nim pękło, ściana złości i gniewu przysłoniłaby mu zdrowy rozsądek i opanowanie i nawrzucałby jej parę słów. A tego nie chciał. Nie był najmilszym facetem pod słońcem, ale miał honor.
Słysząc jej słowa parsknął krótkim śmiechem. Chyba nie wzięła jego słów na serio?
- Nie mówiłem tego poważnie, chyba rozumiesz... - burknął cicho. Musiałby być chory, by teraz chcieć się z nią przyjaźnić. DAMN, przecież on nawet NIE umiał się przyjaźnić. Był raczej kiepski w utrzymywaniu jakichkolwiek relacji z ludźmi. Z resztą, według tego co mówiła, ona chyba też nie, więc było po problemie. Kiedy podała mu zapalniczkę, uniósł ją w powietrze, zamigotała lekko w półmroku, po czym zgrabnie wylądowała na jego otwartej dłoni.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-06, 20:30   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Parsknięcie śmiechu Matilde nie przyjęła najlepiej. W pewnym sensie powinna mieć to głęboko w czterech literach, ale nie miała. Zamiast tego przekręciła głowę w jego kierunku, by spojrzeć mu w twarz i zignorować fakt, że on unikał tego spojrzenia jak ognia. A potem z jej ust wydobyły się całkiem nieprzemyślane i niekontrolowane słowa:
– Od momentu, w którym zacząłeś na mnie patrzeć tak ckliwie, niczego nie mogę być pewna.
Czy czuła się jak suka? Może odrobinę. Ale z całą pewnością nie było jej źle z tego powodu. Takie czasy, że ludzie liczyli się jedynie ze sobą. Gdyby miała się jeszcze dodatkowo przejmować uczuciami, samopoczuciem, czy w ogóle samym Leonem to najprawdopodobniej by zwariowała. Dziewczyna zaciągnęła się papierosem, wydychając z ust obłok tytoniowego dymu, po czym wciąż patrząc w twarz mężczyzny, powtórzyła jego słowa w dokładnie taki sam sposób: – chyba rozumiesz.
A potem tak po prostu wzruszyła ramionami, koniuszkiem języka zwilżając sobie spiechrznięte usta, jednocześnie czując jak przez jej ciało przechodzi nieprzyjemny dreszcz - spowodowany powiewem chłodnego wiatru.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-06, 22:42   
   Multikonta: Nie


Uparcie unikał jej spojrzenia. Można to nazwać tchórzostwem, proszę bardzo! Po prostu, nie zamierzał dawać jej tej satysfakcji, gdyby dopatrzyłaby się tam czegoś na kształt zawodu? Goryczy, znienawidzenia, złości. Ugh. Szczerze powiedziawszy chętnie by się stąd zwinął, ale znowu wyjście na tchórza vol.2 też nie wyglądałoby zbyt dobrze. A poza tym był tu pierwszy, już nie patrząc na infantylność tego argumentu. Po jej słowach, jego siła woli i determinacja pękły w szwach, automatycznie odwrócił w jej stronę głowę. Wiecie, natychmiastowa reakcja, jakby ktoś go nagle kopnął prądem. (Te porównania :lol: )
- Ckliwie? - powtórzył za nią bardzo cicho, z sykiem, tak, że ledwo można było to dosłyszeć. Zmrużył lekko oczy, wpatrując się w nią chłodno. Jeśli chciała, żeby przestał unikać jej spojrzenia, to chyba dopięła swego, tylko, żeby nie zaczęła tego żałować. Zaśmiał się ponuro, unosząc jeden kącik ust w górę.
- Nie, nie rozumiem. Chyba ci się coś pomieszało, bardzo pomieszało. - powiedział powoli, cedząc słowa. Przybrał na twarz chłodną maskę i obrzucając ją podobnym spojrzeniem znowu wwiercił wzrok przed siebie.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-07, 18:40   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Im dłużej Leon unikał jej spojrzenia, tym większą dziurę wywiercała mu brzuchu swoim natarczywym, nachalnym wzrokiem. W tym momencie nie mógł pomylić się chyba bardziej – bo rzeczywiście postrzegała go za swego rodzaju tchórza. Dlatego nie muszę chyba mówić, jak wielką odczuła satysfakcję, gdy wreszcie udało jej się sprowokować mężczyznę do tego kontaktu wzrokowego! Niemalże w tym samym czasie, w którym Leon na nią spojrzał, kąciki ust Wallace wręcz wykrzywiły się w triumfalnym uśmiechu
– Tak, ckliwe. Potrzebujesz definicji? – wyrzuciła z siebie, nawet nie starając nie zabrzmieć aż tak cynicznie, jak zabrzmiała w rzeczywistości. A potem obdarzyła go wysokim uniesieniem jednej z brwi i powątpiewającym zmrużeniem oczu.
– A jednak to nie ja zachowuję się jak obrażona, zraniona nastolatka. O co ci właściwie chodzi, Hawthrone? – jeśli on jej nie rozumiał, to ona nie rozumiała jego jeszcze bardziej. Gdzie w tych wszystkich chwilach, które spędzili razem składała mu jakieś obietnice, czy inne tego typu badziewia? Byli chyba dorosłymi ludźmi. Na tyle poważnymi, by wiedzieć, że wszystko co dobre kiedyś się kończy. A potem Matilde po raz ostatni zaciągnęła się papierosem, by po chwili zgasić go o leżący przed sobą kamień.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-07, 20:56   
   Multikonta: Nie


- Raczej to ty masz problem z odróżnianiem tego, co chcesz zobaczyć, a jak się ma do tego rzeczywistość. - odparował, gromiąc ją wzrokiem. I ten jej tryumfalny uśmieszek. Ughhh! W ogóle teraz żałował, że dał się tak zbałamucić i zająć sobie głowę jej osobą. Lepiej było trzymać się na dystans, nie angażować. Wtedy na pewno obyło się bez takich akcji. Ale okej, dostał po dupie i teraz nie pozostawało mu nic innego, jak zebrać resztki godności i zapomnieć o całej sprawie.
- Chodzi mi o to, że nie za bardzo interesuje mnie robienie za jakąś przytulankę, ramię na otarcie łez czy coś tam jeszcze. - powiedział dobitnie, ponownie rzucając spojrzeniem w jej stronę. Tak, tak się właśnie czuł. Jak jakiś substytut, ktoś kto tymczasowo miał odwrócić uwagę od czegoś lub kogoś innego. I, okej, sam święty nie był, niezbyt szczególnie liczył się ze zdaniem innych ludzi, tym, że czasami może kogoś urazić swoimi słowami. Zawsze był po prostu szczery, a przynajmniej starał się być takim. - I NIE, nie to, że miałabyś się teraz spodziewać jakichś deklaracji z mojej strony, Boże uchowaj. - zaoponował szybko, unosząc jedną rękę w górę, gdyby opacznie zrozumiała jego wcześniejsze słowa.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-10, 00:06   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Wiele można mi zarzucić, ale nie to – wzruszyła obojętnie ramionami. Wiedziała, co widziała i wbrew pozorom nie miała żadnych urojeń, jeśli to jej sugerował. Potrafiła odróżnić obojętne, mętne spojrzenie od ogników w oczach i czegoś w stylu zawodu. Znała te spojrzenia, dość dobrze znała. Ale jeśli miało to podbudować jego męskość – to okej. Mógł się upierać, a ona mogła prawie mu uwierzyć. Wszyscy szczęśliwi, nie?
– Geeeez, Leon. To był tylko seksogarnij się wreszcie. Mniej więcej tak to brzmiało. I mniej więcej chciała, by to tak zabrzmiało. Nie traktowała go jako ramię do wypłakania, czy coś w tym rodzaju. Ona nie płakała. Szukała jedynie zabawy, chwili zapomnienia i najwyraźniej wybrała najgorsze możliwie towarzystwo. I żeby było jeszcze mało, jego wyrzuty rzeczywiście zaczęły ją godzić w pierś. A to nie przystało.
– Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy – odburknęła w końcu. I pomimo ponurego charakteru wypowiedzi, chyba jeszcze nigdy nie była bardziej szczera. Lubiła Leona i niesamowicie dobrze spędzało jej się z nim czas, i chyba w tym tkwił problem…
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-11, 16:30   
   Multikonta: Nie


Prychnął na jej słowa. Chociaż, no tak, może i miała rację, że wiele jej można było zarzucić. W tym momencie krążyło mu po głowie z pierdyliard rzeczy, które mógłby w tym momencie jej zarzucić, ale wynikało to bardziej z tego, że był zły, niż z tego, że faktycznie tak o niej myślał. Był w takim stanie, bo pierwszy raz w życiu znalazł się po drugiej stronie barykady, będąc wystawionym do wiatru. (hehe, do wiatru, łapiecie? :lol) To on przecież zostawiał dziewczyny bez słowa, nie one jego! Może przede wszystkim czuł się bardziej zdezorientowany niż zły, i to motywowało irytację?
- BYŁ. Cieszę się, że użyłaś właściwego czasu. - powiedział pogardliwie, wznosząc oczy ku niebu. - To super. - mruknął jeszcze na jej ostatnie, potem milknąć. Nie za bardzo wiedział, co jeszcze jej powiedzieć. Tak, to była taka awkwardowa sytuacja po. KLASYK!
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5