Poprzedni temat «» Następny temat
Las
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 19:13   Las



[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-02-12, 13:43   

Minęła już dawno godzina 6 rano...
Niebo powoli zaczynało się rozjaśniać, mimo, że wciąż nie było widać wschodzącego słońca. Z każdą minutą jednak, oświetlenie uliczne zdawało się coraz mniej potrzebne.
Czarny, duży samochód sprawnie pokonał wszelkie uliczki w mieście, jadąc w kompletnie nieznanym Tobie kierunku. Co chwilę mijałaś nowe miejsca, których nie mogłaś przywołać z pamięci, choć miałaś wrażenie, że zaczęliście już kręcić kółka po tych samych ulicach - jak gdyby Phil chciał Cię zmylić, sprawić wrażenie, że odjeżdżacie daleko. A może serio odjeżdżaliście? Sama nie wiedziałaś. Wciąż rozchodzące się szepty na tylnym siedzeniu skutecznie wybijały Cię z rytmu. Tak samo, jak cała ta sytuacja. W końcu... Właśnie jechałaś z kilkoma obcymi facetami bóg wie, gdzie, bóg wie po co i tylko bóg wie, jak się to skończy.
Gardner prowadził w ciszy, spokojnie, mimo, że mogłaś zauważyć jak co jakiś jego pięści nerwowo zaciskały się na kierownicy.
Minęliście kamienice i bloki, minęliście kilka samotnie stojących domów na poboczu, aż minęliście też tablice informujące o wyjeździe z miasta. A wciąż jechaliście. W pewnym momencie przez szyby auta mogłaś zauważyć jedynie pola i drzewa, aż w końcu - sam las. To właśnie na jednej z leśnych ścieżek, z dala od cywilizacji, domniemane bractwo postanowiło się zatrzymać.
Przy hamowaniu, Philip westchnął ciężko, po czym spojrzał na Ciebie.
- Tu możemy porozmawiać. Nikt nam tu nie przeszkodzi. Pytaj o co chcesz, a na wszystko Ci odpowiem. A żebyś nie myślała, że to pułapka... - Usłyszałaś dźwięk otwierających się drzwi. Miałaś wolną drogę. Mogłaś po prostu wyjść z auta i uciec. Nie miałaś pewności, czy mężczyźni Ci na to pozwolą, ale w sumie sam fakt, że otworzyli te drzwi... Ufali Ci?
- Jak wcześniej mówiłem, potrzebujemy silnych sojuszników, by bractwo mogło się odrodzić. Silniejsze. Mocniejsze. Dążące do władzy. - Powtórzył swoje słowa jeszcze z uliczki. Jego mina teraz przybrała jednak dość poważny wyraz. - Masz tu jednak tylko dwie opcje. Albo jesteś z nami, albo - przeciw nam...
[Profil]
 
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-02-20, 21:36   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Esther nic nie mówiła jedynie starała się wszystko ułożyć swojej główce. Po za tym jak to mówią mowa jest srebrem, a milczeniem złotem. Również jeśli nie wiesz co powiedzieć, to lepiej milczeć, bo możesz sobie zaszkodzić. Tak wiec słuchała mężczyzn ich jakże ciekawej wymiany zdań obserwując widok za okna.
Czy była zaniepokojona długością oraz widokami za oknem, ale owszem. Tylko głupi by siedział spokojnie widząc, że coraz bardziej oddal się od miasta z nie znajomymi mężczyznami. Na razie z ich reakcji oraz wypowiedzi można było wnioskować, że ten co się nazywał Philip Gardner prawdopodobnie przynależy do bractwa mutantów. On i jego kompani nie przepadają za swoim obecnym przywódcą. Jak ją nazwali Colleen? Nic jej to nie mówiła ani też to pierwsze imię, które użyli w czasie swojej wymowy Yvonne. Nie wiedziała kim były te kobiety ani też co sprawiło, że tak wkurzało ich to iż Colleen przejęła dowództwo. Przecież nie mogło chodzi tylko o to, że uważali ją za ,,gówniarę" przecież historia pokazywała, że wiele młodych dziewczyn zasiadywała na tronie i sprawowały się świetnie. Podobno sama Kleopatra miała szesnaście lat lub nawet mniej gdy rządziła Egiptem. Przecież ta dziewczyna nie może być siedmioletnim dzieckiem, a to, że mężczyźni byli koło trzydziestki lub nawet czterdziestki. To ich określenie ,,gówniara" mogło nie adekwatne do wieku przywódcy bractwa.
Kiedy w końcu samochód się zatrzymał na jakieś nieznanej polanie w lesie. Bóg jeden wie gdzie... To trzeba przyznać, że ulżyło trochę Esther. Chociaż nie wiedziała na ile oddaliła się od Olimpii to miała poczucie, że dała by radę dostać się z powrotem do domu. O swojej zmianie mogła już zapomnieć więc o ile wróci to będzie miała kolejne kłopoty.
- Chce być pewna, że was dobrze zrozumiałam mówiąc ,,nami" masz na myśli siebie i swoich towarzyszy. Pytanie tylko kogo uważać przeciwko sobie. Colleen? - powiedziała po chwili na razie nie próbowała wychodzić samochodu, bo nie śpieszyło jej się na to zimno. Wolała korzystać puki może z dobrodziejstw ogrzewania samochodzie. - Po za tym nie zrozum mnie źle takie decyzje nie podejmuje się o tak... je należy przemyśleć - czy grała na czas... Oczywiście, że tak nie podobało się jej to ,,przeciwko nam" i ta pauza. Ona nie mogła nic dobrego wnioskować.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-02-21, 20:00   

Ukryj: 
Gra na czas
Jeśli wynik nie pokazuje się na obrazku, należy w niego kliknąć - nastąpi przekierowanie na stronę z wynikiem.
Modyfikator +1 za utrzymywanie poziomu odpisów, jak i przekonujące reakcje ze strony Esther.
Wynik ogólny - 2.


Widać było, że Philowi bardzo ulżyło, gdy zdecydowałaś się pozostać w aucie. Jego spięcie minęło momentalnie, a dłonie puściły dotąd ściskaną kierownicę. Zdawał się bardziej wyluzowany, choć jego słowa dalej brzmiały... Dość irracjonalnie? Sama nie wiedziałaś czemu, ale miałaś wrażenie, że słuchasz albo kompletnego idioty, albo - szaleńca. Kim też mógł się Gardner okazać?
- My, to ja i moi przyjaciele z bractwa. Tutaj, jesteśmy tylko garstką. Ale uwierz. Jest nas więcej... I może być nas jeszcze więcej... - Padło z jego ust, niby miłym tonem, a jednak z wyczuwalną nutką... Niepokoju? Rany, ten facet naprawdę wydawał się strasznie dziwny, a szepty z tylnych siedzeń wcale nie pomagały Ci w rozszyfrowaniu tego gościa. Może to właśnie była część ich planu? Tylko z drugiej strony, jaki mieli by pożytek z całkowicie rozkojarzonej dziewczyny?
- Colleen... Ta mała kurwa myśli, że może od tak przejąć władzę! Że może nami rządzić, jak ona nawet życia nie zna! Nie potrafi kontrolować własnego życia, a chce brać odpowiedzialność za nasze! - Dodał po chwili, już zdecydowanie mniej przyjemnym, a bardziej podniesionym tonem. Mógł tym nawet wzbudzić w Tobie pewnego rodzaju przerażenie czy strach. W końcu... Jak można się nie bać kogoś, kto tak drastycznie potrafi zmienić swój nastrój? Kto zdawał się być tak nieobliczalny?
Twoje kolejne słowa sprawiły, że mężczyzna spojrzał na Ciebie swoim pustym wzrokiem.
- Przemyśleć? A co tu masz do przemyślenia? JESTEŚ Z NAMI ALBO PRZECIWKO NAM. - Powtórzył, znacznie bardziej oschle. Widać było, że oczekuje odpowiedzi już teraz. I nie żartował... Zaczynało się robić coraz poważniej, a pasażerowie za Tobą momentalnie umilkli. Atmosfera w samochodzie stała się zdecydowanie zbyt gęsta, a otworzenie drzwi w tym momencie na pewno w niczym nie pomoże, choć wizja wyjścia była zapewne zbyt kusząca...
[Profil]
 
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-02-22, 20:01   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Esther nie wysiadła samochodu, ale przecież w każdej chwili mogła wyjść. Czyż nie? Jednak na razie coś ją powstrzymywało, a dokładnie słowa mężczyzn. To, że obserwowali ją jeszcze za nim uciekła z rodzinnego miasta, za nim... za nim zginęli jej rodzice. Gdy tylko pomyślała o śmierci swoich rodziców. Pojawiła się jej umyśle niepokojąca myśl. Spojrzała na każdego z mężczyzn. Skoro ją obserwowali... To czy nie wiedzą kto zabił dwójkę bezbronnych ludzi. A być... właśnie siedzi samochodzie z mordercami swoich rodziców... Nie to absurdalne, bo przecież bractwo nie zabija ludzi neutralnych. Jej rodzice nigdy nie byli przeciwnikami mutantów. Ale idąc tym tropem bardziej logiczne było to, że być może wiedzieli kto.
Oczywiście zauważyła zmianę w zachowaniu Philipa. Ten facet zmienia częściej nastroje niż baba w ciąży. Przeszło jej przez namyśl kiedy spojrzała na mężczyznę. Nigdy nie spotkała mężczyzny, który miał taką huśtawkę nastroju. Albo jest nim coś nie tak, albo jest rzeczywiście w ciąży. Ta jasne Esther, raczej to pierwsze. Dziewczyna miała mętlik w głowie. Cały czas mówił, że są przyjaciółmi on i jego znajomi, że muszą sobie ufać. Jednak ona nie mogła im zaufać. Po prostu nie mogła. Jakby jakiś wewnętrzny głos mówił jej ,,Stój nie możesz im zaufać, miej się na baczność". Zazwyczaj jej intuicja jej nie zawiodła dlatego się jej słuchała. Starając sobie wszystko poukładać. Jednak ich szepty miedzy sobą ją irytowały.
- Posłuchajcie siebie sami... zachowujecie się jak dzieciaki w przedszkolu. Obgadując tą całą Colleen.. Robiąc z niej nie wiadomo kogo tylko dlatego, że wam się nie podoba- nie wie czemu broniła osoby, której nawet nie zna. Może irytowało... nie może na pewno. Wkurzało ją jaki wyrażają się o dziewczynie. Planując przeciwko niej bunt, bo jak to inaczej nazwać. - Niby kto bardziej się nadaję ty - wskazała tutaj na Philipa - Czy któryś z twoich znajomych, którzy nawet nie raczyli się przestawić - powiedziała do nich patrząc na każdego z kolej.
Ostatnie słowa jakie padły z ich strony sprawiły, że nie musiła nawet niczego przemyśleć. Wiedziała jaka była odpowiedź, za żadne skarby do nich nie dołączy. Nie ma bata...
- Wiecie spadam stąd, a odpowiadając nie jestem z wami ani przeciwko. Nie bawię się przepychanki dzieciaków - powiedziała do nich i jeśli mężczyźni nie powstrzymali jej w żaden sposób wysiadła samochodu.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-02-22, 20:49   

Ukryj: 
Peszek w lesie...
Jeśli obrazek nie pokazuje wyniku, należy w niego kliknąć.



Wszyscy w aucie umilkli, gdy zaczęłaś im robić ten wykład na temat szacunku do drugiego człowieka i przerośniętego ego. O dziwo... Phil wszystkie Twoje słowa przyjął na klatę. Mogło Ci się wręcz wydać, że może nawet potraktował je poważnie? Widziałaś, jak kiwa głową, być może nawet z aprobatą. Albo tak próbował przyswoić wszystkie informacje, którymi go zalałaś. Albo miał chorobę sierocą, sama nie byłaś pewna.
Wszyscy milczeli. Czułaś, jak atmosfera w samochodzie robi się coraz bardziej gęsta... Coraz mniej Ci się tu podobało. Nic więc dziwnego, że gdy tylko poczułaś szansę na wyjście z auta, próbowałaś z niej skorzystać. Może to właśnie przez tą zbyt wielką pewność siebie, nie byłaś w stanie zareagować, gdy Gardner złapał Twój nadgarstek? Auć, bolało. Z tego na pewno zostanie siniak.
- Czy... Ty... Właśnie... Nazwałaś... Nas... Dzieciakami... GÓWNIARO?! - większość tych słów padła przez zaciśnięte zęby mężczyzny, jednak to ostatnie niemalże wykrzyczał. Widziałaś, jak żyłka na jego czole wręcz pulsuje. Czy to był dobry wybór? Czy właśnie przekroczyłaś granicę Philipa?
Mężczyzna, który do tej pory siedział za Tobą, wysiadł z auta i zastawił Ci drogę. Cóż więc Ci było z tych otwartych drzwi, skoro już teraz odcięto Ci drogę ucieczki?
- To zdrada! Chciałem Cię potraktować jak swoją, jak rodzinę, której kurwo nie masz! - Phil nie przerywał swej litanii, a jego uścisk coraz bardziej dawał Ci się we znaki. - Ale widać jesteś taka sama jak Colleen! Gówno znaczysz! Tfu! - Jak widać, Twoje obecne akcje doprowadziły Phila do niepohamowanej wściekłości. Jeżeli do tej pory miałaś ich za szaleńców - teraz prawdopodobnie budził w Tobie już czysty strach...
Czy została Ci jakakolwiek nadzieja?

Ukryj: 
Esther ma szansę uruchomić alarm w swoim telefonie, który poinformuje do 3 kontaktów z jej telefonu o niebezpieczeństwie. Wybierz swych towarzyszy rozważnie.
[Profil]
 
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-02-25, 20:04   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Dobra w tej chwili żałowała, że zdecydowała się spotkać z tym mężczyzną, a już nie mówię o wsiadaniu do tego auta. Jak się mówi nie ma jak lekkomyślność. Zrobimy coś, a później żałujemy... No nic trzeba z tym żyć, bo jak to mów pewna jej znana osoba ,,życie". Esther starała się mówić tak by doszło do nich, że tracili czas, bo nie da się wplątać... Właściwie w co? Wojnę domową? Nie zbyt mocne określenie. Chyba bardziej pasuje bunt w obozie dla mutantów. Nawet nie zna tej całej Colleen, a miała by im teraz obiecać, że jest z nimi i przeciwko jej. O to co nie? Nie potrzebuje takiej rodzinny. Skąd może wiedzieć, że kiedyś by nie obrócili się przeciwko niej.
Poczuła ból w nagarstku, a następnie szarpnięcie, które zmusiło ją do wrócenia na fotel paserza. Spojrzała na mężczyzne starając się ignorować ból. Gdyby wzrok mógłby zabijać Philip na pewno już, by nie żył.
- Puść mnie - powiedziała do niego na razie wyglądając, że nie wiedzieć iż jego towarzysz zagroził jej drogę ucieczki. Po prostu ignorowała to, ale miała się na baczność. Tej chwili bardziej była skupiona na Gardnerze, bo przecież to właśnie on ją trzymał i zwracał się do niej. Czy dobrze postąpiła? Cóż nie żałowała tego co powiedziała ani nie zamierzała ich cofać. Czy przekroczyła granicę mężczyzny? Zdecydowanie tak, co pokazywało jego ton głosu i ta żyła, która wyglądała jakby zaraz miała wyskoczyć. Jednak można powiedzieć, że Esther była z siebie dumna, bo nie pokazała słabość. - Właśnie tak, a co nie dosłyszałeś? Puszczaj mnie - powtórzyła do niego. Nie była gówniarą nie da im tej radość zaczynając beczeć jak dziecko. Zamiast tego próbowała się wyrwać dłoń Philipowi. Przecież mogła oślepić tego co blokował jej drogę ucieczki i wyjść z samochodu. W końcu to ćwiczyła i była w tym coraz lepsza, ale do tego potrzebowała wolnej ręki. Jednak co będzie później?
- Bo ty wiesz co to znaczy rodzina - powiedziała do niego między czasie starając się nie wzbudzać podejrzenie włożyła drugą dłoń do kieszeń. Nie mogła wyjąć telefon ale mogła wysłać sygnał, do pierwszych trzech osób na liście. An na pewno jej szuka więc sygnał powinien jej powiedzieć gdzie się znajduje. Była pewna, że przyjaciółka przyjedzie jej z pomocą, a co z pozostałą dwójką. Cóż nawet nie wiedziała kogo numery są po numerze An. Nie wiedziała czy potraktują to poważnie. Jednak to była jej szansa nawet jeśli miała by przyjść jedna osoba. - Pozwól, że potraktuje to za komplement. Skoro czterech dorosłych dzieci boi się ją zaatakować bezpośrednio tylko bawią się podchody - tak celowo ponownie nazwała ich ,,dziećmi". Może lekkomyślnie go prowokowała, ale nie zamierzała teraz udawać grzeczną dziewczyknę. Tylko trzymać się swoich racji.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-02-25, 22:06   




Gardner był coraz mniej zadowolony z obecnego obrotu spraw. Liczył, że pójdzie z Tobą łatwo, że zostaniesz "członkiem jego rodziny", a Ty go tak zawiodłaś! Nie dość, że nie chciałaś mu pomóc, to jeszcze obróciłaś się przeciwko niemu. Co gorsza - byłaś nawet gotowa do niego pyskować. Czy to było rozważne?
Z samochodu wysiadł jeszcze jeden mężczyzna, przez co w pojeździe zostałaś jedynie Ty, Gardner i jeszcze jeden jego towarzysz.
O dziwo, kierowca wcale nie wściekł się jeszcze bardziej. Zdawało Ci się wręcz, że zatrzymał się na swoim poziomie szaleństwa. Nie wiedziałaś jeszcze czy to dobrze, ale z jakiegoś powodu - byłaś w stanie nawet uwolnić swoją rękę z jego obrzydliwych objęć... A Gardner po prostu patrzył na Ciebie, tymi swoimi obleśnymi oczyma...
- Oj, Esther... Jak Ty mało wiesz o życiu... - Wycedził przez zęby, a w tym samym czasie mogłaś poczuć coś w rodzaju... Szlamu? Tak, na Twoim ramieniu czułaś wyraźnie szlam. Jeśli odważyłaś się odwrócić, mogłaś zauważyć rękę twego współpasażera z tylnego siedzenia, która teraz przypominała raczej ślimaka. Co gorsza... Miałaś wrażenie, że ten jego paskudny szlam z każdą chwilą spływa coraz dalej, uniemożliwiając Ci jakikolwiek ruch... Bez szybkiej reakcji, prawdopodobnie utkniesz w tym nieszczęsnym aucie przyklejona do siedzenia, a tego chyba nie chcemy, prawda?
[Profil]
 
 
Anneliese Goth



Bo CzAsEm NiE mA nAdZiEi, WtEdY mUzYkA pOłAmAnY śWiAt KlEi

hydrokineza

73%

Siebie





name:

Anneliese Goth

alias:
Aequor

age:
22

Wysłany: 2018-02-25, 22:40   
   Multikonta: brak


Gdy dostałam wiadomość od mojej Esti niewiele myśląc kupiłam w pobliskim sklepie kilka małych butelek wody mineralnej. GPS pokazywał mi, że przebywała w lesie, a to nie wróżyło miłego joggingu tylko kłopoty. A co ja mówiłam o kłopotach? Że ma się nie wychylać. Czemu ona mnie nie słucha przez nią wszyscy umrzemy. Znaczy dobra nie oskarżam jej ani nic, ale ostatnio mało ćwiczyła swoją moc, albo ja o czymś nie wiem. Tak bardzo mnie wyzywała, że marnuję swój dar, ale dzięki temu bardzo dobrze wiedziałam co mogę zrobić i nie bałam się moich umiejętności.
Wsiadłam z powrotem do mojego samochodu, bo przecież jeździłam po mieście szukając jej, i ruszyłam w wskazanym kierunku z piskiem opon. Na zewnątrz było jeszcze odrobinę wilgoci, no bo przecież jest środek zimy, ale w lesie będę miała większą mobilność mocą. Starczyłoby znaleźć tylko dobre miejsce, gdyby byłaby taka potrzeba.
Nie zamartwiaj się. Anne będzie dobrze to nic takiego, ale kurde inaczej by nie pisała o pomoc. Jak ja nienawidzę tego, że ona mnie nie słucha. Dobra nie jestem jej matką żebym wydawała jej polecenia, ale miło by było, gdybym miała przynajmniej podstawowe informację i wiedziała na co teraz jadę. Będą tam ludzie którzy chcą nas schwytać czy inne mutanty? Ile ich jest? Mężczyźni czy kobiety? Jak bardzo niebezpieczni. Ile pojazdów? czy może pieszo? Kurde brak tych wszystkich informacji mnie dobijał, ale musiałam przecież jej pomóc prawda? Była moją przyjaciółką, najbliższą mi osobą. Nie mogłam jej również stracić.
Dotarłam na miejsce dość szybko i wysiadłam z auta zostawiając kluczyki przy podwoziu od strony pasażera jak to miałam w zwyczaju. W kieszeniach miałam butelki z wodą już odkręcone w taki sposób żeby się nie wylały, ale moją mocą mogłabym je otworzyć bez problemu. Podeszłam do pierwszych drzew i dotknęłam ich kory a później chrusty. Były wilgotne. Uśmiechnęłam się, że chociaż o tyle lepiej. Usłyszałam trzask drzwi samochodowych i po cichu ruszyłam w tamtą stronę, gdy byłam na tyle blisko by wszystko widzieć wdrapałam się na gałąź drzewa, tak żeby nie widzieli mnie na pierwszy rzut oka. Rozglądałam się za Esti, ale widocznie była jeszcze w samochodzie. Muszę poczekać aż z niego wysiądzie.
_________________
Anneliese Goth




Bo CzAsEm NiE mA nAdZiEi, WtEdY mUzYkA pOłAmAnY śWiAt KlEi


[Profil]
   
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-02-27, 22:25   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// po grze z Matilde

Nie dostał zbyt wielu informacji. SOS i podana lokalizacja. W dodatku od dziewczyny, z którą zamieniał parę zdań raz na kilka miesięcy. Zastanawiał się, czy potraktować tę wiadomość poważnie, ale z drugiej strony kto robi sobie żarty z takich rzeczy? Zwłaszcza w ich świecie było to nie na miejscu, gdzie prześladowania były na porządku dziennym.
Na szczęście nie miał dziś dyżuru, nie musiał chronić bractwa. Pozostała więc jeszcze kwestia, czy ta wiadomość nie jest jakiegoś rodzaju żartem albo co gorsza pułapką. Co jeśli ktoś znów zamknie go w więzieniu albo zaczną na nim eksperymentować? Tortury już znosił, ale eksperymenty były znacznie gorsze. Nigdy nie wiadomo jak naprawdę wypłyną. Ostatecznie jednak uznał, że cokolwiek by to nie było, nie może zostawić dziewczyny bez pomocy. Postanowił teleportować się do miejsca, które wyznaczyła. Oczywiście próbował zachować odległość, żeby nie wypaść w samym środku akcji.
Do plecaka spakował najpotrzebniejsze rzeczy, wodę, parę lin, metalowe kule, które z jego mocą mogły służyć jako pociski oraz sztylety. Dwa w plecaku, jeden za paskiem.
Kiedy przeniósł się w podane miejsce, najpierw próbował rozeznać się w terenie, czy w pobliżu nie ma jakichś sił, które mogą go złapać, no i szukał wszelkiego rodzaju znaków sugerujących, że to jednak pułapka.
Zobaczył, że Esther jest w samochodzie. Czy coś jej w nim grozi? Stąd ten SMS? Skupił się na drzwiach auta, a jego dłonie zaświeciły szkarłatem. Jego celem oczywiście było otworzenie drzwi, żeby dziewczyna mogła spokojnie z niego wysiąść.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Alison Blake



The World is Not Enough

Kriokineza

74%

-





name:

Alison Blake

alias:
Ice Princess

age:
32 lata

Wysłany: 2018-03-01, 10:31   
   Multikonta: Brak


Alison miala nadzieje na mile i przede wszystkim samotnie spedzony czas z dala od innych ludzi. Lodowa Ksiezniczka zdecydowanie nie miala ochoty na kontakt z nikim, tego dnia jak i przez kilka wczesniejszych dni ludzie ja denerwowali bardziej niz zazwyczaj. No i oczywiscie wlasnie wtedy jak wlewala sobie troche whisky do szklanki, jej telefon wydal z siebie dzwiek przychodzacej wiadomosci. Oczywicie wlasnie teraz ktos musial ja niepokoic. Wydajac z siebie duze westchnienie wziela komorke do reki i odczytala wiadomosc. SMS od Esther i to jaki - SOS. Coz Esther nie byla osoba, ktora panikowalaby z byle powodu. Wzdychajac wiec w duchu ALison zebrala sie i ruzla na miejsce podane w wiadomosci. Duzo rzeczy moglo sie za tym kryc, co wiecej Esther mogla nawet ego nie napisac, jednak panna Blake wyrzucalaby sobie jesli by to zlekcewazyla a w konsekwencji staloby sie cos duzego. No i nigdy nie stronila od konfrontacji nawet tych fizycznych.
Alison zaparkowala w pewnej odleglosci od podanego miejsca i koncowke drogi przeszla, nie chcac wzbudzac niczyich podejrzen mocniej niz to potrzebne biegnac. Po dotarciu na miejsce wydawalo sie, ze Esther jest wciaz w samochodzie. Jednak na miejscu byli juz jacys ludzie, ktorych Blake nie znala. Postanowila, ze na razie bedzie obserwowwac sytuacje i tych ktorzy byli tutaj przed nia, bedac jednoczesnie gotowa do frontalnego ataku jesli zajdzie taka potrzeba.
_________________
[Profil]
 
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-03-01, 19:32   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Gardner naprawdę powinien się przepadać, bo zachowuje się jak kobieta w ciąży. Choć nawet one nie mają takich huśtawkę nastroju. Zaczynały być one coraz bardziej denerwujące. Nie wiadomo było jak mężczyzna zareaguje, raz wybucha, a za chwilę po wraca miły Philip. Niech się zdecyduje na jeden nastrój, a nie ciągle go zmianie. Jasne rozumiem, że może być zawiedziony, rozgoryczony i tak dalej, ale no ludzie. Serio liczył, że dziewczyna chętnie przystąpi do czegoś co nawet nie jest z nią związane. Przecież nie zna Colleen więc nie może wypowiedzieć się na jej temat, a tym bardziej stanąć po któreś stronie tego jego buntu. Po za tym nawet nie należy do bractwa, a czy tego nie powinni załatwić własnym kręgu. Jeśli tak bardzo nie podoba mu się władza Colleen to niech odejdzie i założy własne bractwo na swoich zasadach.
Ulżyło dziewczynie gdy uwolniła dłoń. Pierwszym odruchem było potarcie miejsca, którym trzymał ją Gardner. Jednak powstrzymała się od tego, a na słowa mężczyzny spojrzała na niego. Miała już mu odpowiedzieć, że mat to gdzieś. Gdy na ramieniu poczuła coś obrzydliwego. Co to ma być do... co za obrzydlistwo. Spojrzała na mężczyznę, który siedział za nią. Że co? Bo to coś obrzydliwego wychodziło od niego. Serio? Nie wpadajmy paranoje, bo to nic nie da. Wiedziałaś Esther, że jesteś bagnie i to dosłownie, ale miałaś wolne dłonie. Mogłaś się bronić... Nie byłaś przecież jakąś damą w opałach, która oczekuje na ratunek.
Już wcześnie panna Goth miała pomysł by oślepić mężczyzn, ale zamiast tych na zewnątrz to tych, którzy tej chwili byli największym zagrożenie. Skup się... Nakazała sobie... Bo przecież to proste już to robiła. Jak zawsze na jej dłoniach zamrugało światło. Jeśli jej światło zareagowało tak jak powinna skierowała swoje dłonie na mężczyzn jedną na tego z tyłu, a drugą na Gardnera. By nie próbował ponownie dotykać jej swoimi obrzydliwymi łapami, bo naprawdę będzie musiała wyrzuć ten płaszcz.
Po za tym liczyła, że jeśli mężczyzna będzie oślepiony nie będzie mógł używać moc, a w tedy jakoś uda się jej wyjść z tego przeklętego auta.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-03-02, 15:40   

Sytuacja diametralnie się zmieniała, na szczęście dla Esther - na jej korzyść.
Jej sojusznicy w szybkim tempie zdołali dostać się na wskazaną przez nią lokalizację, jednak chwilo - nie podejmowali żadnych działań, które mogłyby tę panienkę w opałach w jakikolwiek sposób narazić.
Alison oraz Bradley bez większego problemu mogli rozpoznać mężczyzn, którzy stali po dwóch stronach pojazdu. W końcu... Znali się z bractwa. Tak, dostrzegliście własnych sprzymierzeńców, a przynajmniej - za takich ich uważaliście do tej pory.
Mogliście kojarzyć tego gościa, który stał przy przednich drzwiach pasażera. Chyba słynął z tego, że nic nie umknie jego uwadze i jest w stanie wyczuwać zagrożenie nawet z dużej odległości. Na nieszczęście wszystkich tutaj zgromadzonych - jego moc okazała się niezawodna. Spojrzał w kierunku drzew, po czym krzyknął doniośle:
- Kurwa! Mamy świadków!
Mężczyzna stojący po drugiej stronie pojazdu, natychmiast odwrócił się w kierunku gąszczy, próbując dopatrzeć się zagrożenia. Wiedzieliście, że ten słynie z nadludzkiej szybkości - gdyby chciał, mógłby was znaleźć w kilka sekund i zapewne unieszkodliwić. Przybrał jednak pozycję obronną, wyciągając z kieszeni nóż wojskowy i pukając w szybę samochodu.
W tym samym czasie druga z panien Goth próbowała dostać się na jedną z gałęzi, zapewne, by mieć lepsze spojrzenie na okolice. Udało jej się to, choć jutro zapewne będzie odczuwała te nieszczęsne odciski na dłoniach, a jej spodnie nadają się teraz tylko na śmietnik.
W samochodzie jednak zawrzało. A przynajmniej... Miało się tak stać. Promienie w dłoniach dziewczyny zaświeciły słabym blaskiem, jednak było to zdecydowanie za mało, by móc wywrzeć jakikolwiek wpływ na tą dwójkę. Szlam ciągle spływał po Twoim ramieniu, a Gardner, wyraźnie niezadowolony obrotem spraw, spojrzał na Ciebie wściekle.
- Co Ty szmato zrobiłaś?! - Wycedził przez zęby, jednocześnie próbując odpalić silnik. Widać... Był nie tylko zdenerwowany, ale i przerażony. Był nastawiony na spotkanie z małą, bezbronną panienką, a nie całą zgrają mutantów.
Drzwi od strony Esther były już wcześniej otwarte, jednak teraz przytrzymywał je mężczyzna z mocą wyczuwania. Zdziwił się wielce, gdy te, wyrwały się z jego dłoni i otworzyły całkowicie na oścież. To nie wróżyło nic dobrego...

___________________________________
Anneliese nie zna żadnego z tych mężczyzn.
Alison i Bradley rozpoznają w tym momencie tylko dwójkę, znajdującą się poza samochodem. Bez problemu jednak będą w stanie rozpoznać również tą dwójkę, która wciąż dotrzymuje towarzystwa Esther.

Ukryj: 
[Profil]
 
 
Anneliese Goth



Bo CzAsEm NiE mA nAdZiEi, WtEdY mUzYkA pOłAmAnY śWiAt KlEi

hydrokineza

73%

Siebie





name:

Anneliese Goth

alias:
Aequor

age:
22

Wysłany: 2018-03-03, 20:21   
   Multikonta: brak


Siedząc na gałęzi widziałam wszystko z góry i miałam dobry widok na to co się działo. Nie byłam pewna tego co zauważyła, ale pojawiły się dwie osoby, podejrzewałam, że były to osoby które znały Esther i do nich też wysłała SOS. Przynajmniej miałam taką nadzieję.
Nie miałam czasu przyjrzeć się im dokładniej, ale poznała to co działo się z drzwiami od samochodu, to był Brad i jego umiejętność. Mój znajomy sprzed dobrych paru lat. Uśmiechnęłam się do siebie. byłam świadoma tego, że nieznajomi nas wyczuli, ale nie wiedziałam jakie moce posiadają, więc nie miałam pewności co uda mi się zdziałać.
Po chwili gdy Esther nie wychodziła nadal z samochodu, a dojrzałam jej leciutkie światło przez szyby zeskoczyłam z drzewa, na szczęście nie było za wysoko. i zrobiłam kilka kroków w stronę samochodu ruszając rękami tak by butelki się otworzyły, a woda z ziemi i plastiku, którą manipulowałam tworzyła taką jakby tarczę wokół mnie, przez co wszystkie ataki na mnie były trochę spowolnione. Uśmiechnęłam się i wskazałam na mężczyznę stojącego od strony pasażera. Część płynu za moim poleceniem poleciał w jego stronę z taką prędkością, że odrzuciło go parę metrów dalej.
Nie podobało mi się to, że samochód chciał ruszyć i musiałam szybko reagować i nie myśleć o tym co zrobią moi sprzymierzeńcy. Tak postanowiłam, a Esti była teraz najważniejsza.
_________________
Anneliese Goth




Bo CzAsEm NiE mA nAdZiEi, WtEdY mUzYkA pOłAmAnY śWiAt KlEi


[Profil]
   
 
Alison Blake



The World is Not Enough

Kriokineza

74%

-





name:

Alison Blake

alias:
Ice Princess

age:
32 lata

Wysłany: 2018-03-04, 22:28   
   Multikonta: Brak


Sprzedajne szmaty pomyślała Alison. Znała tych ludzi z Bractwa, a tutaj zapewne za pieniądze odwalają jakąś brudną robotę. W końcu co takiego mogła wiedzieć Esther by organizować aż taką akcję z tyloma ludźmi zaangażowanymi. No i panna Blake nie przypuszczała też, że Esther jest jakimś super szpiegiem pod przykryciem. Widżac co się dzieje, wiadomo było, że trzeba działać szybko, bo wszyscy właśnie zorientowali się, że nie są sami. Zresztą nić dziwnego. No, ale nic trzeba działać. Alison utworzyłą kilka sporych kul lodowych, które przed nią lewitowały tworząc swojego rodzaju tarczę, gdyby ktoś zechciał strzelać. Kolejne dwie kule lodowe stworzone jedna po drugiej zostały rzucone w stronę samochodu tak by przebić obydwie tylnie opony by samochód nie mógł odjechać. NAjważniejsze było zatrzymanie samochodu na miejscu.
_________________
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5