Poprzedni temat «» Następny temat
Pompy
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 20:38   Pompy



[Profil]
 
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-02-16, 22:07   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


- No, i on se tam siedział z tą laską, nie? No i wtedy tą zapalniczkę tak o, zgniótł, tyle że nawet ręką nie ruszył! Znaczy ruszył, ale tak, że za uja pana nie mógł jej zgnieść, nie? - Słuchałam opowieści Howarda przez całą drogę tutaj, by wiedzieć, z kim mam do czynienia. Opisywał to dość ciekawie. W sumie byłabym skłonna uwierzyć, że całą tą sytuację sobie tylko ubzdurał w swoich pijańskich wizjach. Ale przecież mi to i tak nie przeszkadzało, prawda?
Ruszyłam dumnym krokiem przed siebie, trzymając w dłoni tylko niewielką walizkę, w stronę wejścia do wnętrza pomieszczenia z pompami. To miejsce było opuszczone od lat. I właśnie dlatego było idealne. Tu nikt nie usłyszy krzyku poza mną i Howardem. Tu będę mogła dać upust swoim żądzom...
Czekałam, aż mój ochroniarz przybędzie tu z moją nową ofiarą. Miałam już przygotowaną linę. Gdy tylko mój sługa zjawił się przy pompach z nieprzytomnym mężczyzną przerzuconym przez ramię, uśmiechnęłam się pod nosem, a moje źrenice wyraźnie się poszerzyły. To był ten dzień, kiedy znajdę sobie równego przeciwnika. To był dzień, kiedy znajdę sobie zabawkę na dłużej... Czułam to.
- Howard, tutaj. - powiedziałam, wskazując miejsce między rurami. Dopilnowałam, by mój dryblas przytrzymał mutanta w takiej pozycji, by ten był w pozycji siedzącej, po czym przewiązałam jego nadgarstki nad jego głową. W końcu musiałam mieć pewność, że nie dostanę z pięści, prawda? Bo, co prawda, może i bólu nie czułam. Ale właśnie to mogło być dla mnie zgubą. Nawet najmniejsze obrażenia mogły się dla mnie okazać śmiertelne tylko przez to, że ich nie zauważę...
Gdy miałam już pewność, że blondyn nie da rady się ruszyć, wyciągnęłam z kieszeni mały sztyft, i umieściłam go pod jego nosem. Odór wydobywający się z niego, powinien każdego postawić na nogi. Chciałam mieć pewność, że ten robak będzie świadomy wszystkiego, co z nim zrobię...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-16, 23:10   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Ciemność. Po raz kolejny ta pierdolona ciemność - tak dobrze znał to uczucie, już kilka razy był w podobym stanie...
Ostatnie co pamiętał? Ból, gdzieś w okolicach skroni, oraz... Jej twarz. Wiedział doskonale, że nigdy już jej nie zapomni, zupełnie jakby zobaczył jakiegoś demona.
Popełnił kolejny błąd i mógł mieć tylko nadzieję, że tak jak zwykle - i tym razem uda mu się z tego jakoś wyjść cało.
Wracając do tego, cos się z nim działo w tej chwili...
Zakrztusił się czując smród - inaczej nie można było tego nazwać. Otworzył oczy i odruchowo spróbował sięgnąć dłonią do broni ukrytej w spodniach, niestety... Nie dał rady - był unieruchomiony, nie mógł nic z tym faktem zrobić, mimo, że próbował z całej siły. Gdy jego mięśnie zawiodły postanowił skorzystać z mocy, tylko, że... Kurwa, jego mocy nie było. Nie działała, zupełnie, jakby nigdy jej nie posiadał. Zapomniał jak jej używać, a może ktoś sprawił, że nie był w stanie jej przywołać? Jest to całkiem możliwe.
Dale przeniósł wzrok na kobietę stojącą nad nim.
Uśmiechnął się lekko i ponownie wierzgnął dłońmi.
- Genetically Clean, ta? - rzucił, po czym zaśmiał się cicho nie odrywając od niej spojrzenia. Podniósł wzrok na swoje nadgarstki, które były dość mocno przywiązane do jednej z rur. Rozważył wszelkie możliwości i cóz... Nie było ich zbytw wiele. Właściwie - aktualnie nie miał żadnej.
- Nie wiem czego ode mnie chcesz szmato, ale od razu Cię informuję - niczego się nie dowiesz. - po tych słowach po raz kolejny zaśmiał się i cały czas próbował wyswobodzić dłonie - nie obchodziło go, że ona to widzi. Sprowokowany przeciwnik był jeszcze łatwiejszy do pokonania..
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-02-16, 23:26   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Waleczny. Podobało mi się to.
Stałam nad nim i napawałam się tą chwilą. Karmiłam się ją. Wiedziałam, że to będzie kwestia czasu, aż na jego twarzy pojawi się grymas bólu, aż z jgo ust zaczną padać krzyki przerażenia z oczu spłyną łzy rozgoryczenia. Złamię go, choćby nie wiem co. Ale nie od razu. Przecież takie zabawki są najcenniejsze i trzeba o nie dobrze dbać...
- "Ta". I ponawiam swoją propozycję. Może być miło, albo... Nie bardzo. - Mój głęboki głos niósł się po hali z pompami, przez co brzmiał jeszcze bardziej oschle i poważnie, niż mogłoby się wydawać. Nie ruszyła mnie nawet obelga rzucona w moją stronę. Wręcz... Uśmiechnęłam się, słysząc ją. Stukot moich obcasów poszedł w ślad, za echem mego głosu, gdy zbliżyłam się do Fowlera, by wymierzyć mu cios z otwartej dłoni w twarz.
- Dla Ciebie psie, zawsze będzie Pani. - stwierdziłam oschle, po czym wyprostowałam się i wyciągnęłam jedną ze swych dłoni w stronę Howarda, który natychmiast podał mi własność przetrzymywanego przeze mnie blondyna. - Poznajesz? - zapytałam, pokazując mu jego portfel, który zaczęłam beznamiętnie przeglądać, wyrzucając na ziemię kolejne, fałszywe dokumenty...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-16, 23:38   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Faktycznie - Pan Fowler raczej nie należał do osób, które tak po prostu się poddawały. Z pewnością można było go określić słowem 'waleczny'. On po prostu nie wyobrażał sobie jak można zdradzić przyjaciół - co by się nie działo - nie potrafił ich wydać. Już raz przeżył tortury, doskonale wiedział co to znaczy, chociaż... Jeszcze nigdy nie spotkał Very, więc mogło mu się tylko wydawać, że wie na co się piszę, ale o tym mieliśmy się dopiero przekonać, prawda?
- Nie bardzo? - po tych słowach znowu się zaśmiał... Wiesz co? Gdyby Dale wiedział to co ja prawdopodobnie już dawno by się zamknął, aczkolwiek... Właśnie taki był. Jak zwykle zbyt odważny, zbyt pewien siebie - standardowo - uważał, że da sobie z nimi radę, że jak zwykle wyjdzie z tego bez żadnego szwanku i oby tym razem się nie mylił.
Cały czas się szarpał, próbował wyrwać dłonie z uścisku, jednak więzy były zbyt mocne, może gdyby dalej posiadał swoją moc... Niestety ona zniknęła, nie miał pojęcia czy kiedykolwiek ją jeszcze odzyska, ale postanowił zagrać takimi kartami jakie akurat dostał - czyli tak jak zwykle.
- Na Panią trzeba mieć wygląd i pieniądze. No... Chociaż wygląd, bo pieniędzy raczej Ci nie brakuje. - powiedział, a na jego twarzy po raz kolejny zagościł uśmiech. Zbyt cwaniacki uśmiech jak na taką sytuację, ale tego był nauczony. Nie mógł dać się sprowokować, nie mógł okazać strachu.
Właściwie... Czy naprawdę odczuwał strach? Chyba jeszcze nie. Mimo, że powinien..
Następnie przesunął wzrok na przedmiot, który podał jej ochroniarz.
- John Silver? Nie znam takiego gościa... - rzucił udając, że faktycznie się nad tym zastanawia. No cóż - takie życie jakie prowadził wymagało kilku tożsamości... Do tej pory nie wypowiedziała jego prawdziwego imienia, więc może nie było tak źle?
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-02-17, 00:06   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Czyny Fowlera sprawiły, że z mojej twarzy zniknął uśmiech a na jego miejscu pojawiła się tylko beznamiętna, neutralna maska. Prawdopodobnie z tak neutralną miną wyglądałam wręcz nienaturalnie - żadnych uczuć, niczym w odpowiednio zaprogramowanym robocie, którym w sumie chyba byłam. W sercu miałam tylko jeden cel - sprawić sobie przyjemność. Na nieszczęście mężczyzny, tylko on mógł dziś mi je dać i wcale nie musiało mu się to podobać.
- Po ostatnim razie powinieneś się nauczyć, że ze mną nie ma żartów. - stwierdziłam bez emocji, patrząc prosto w oczy Fowlera. Chyba nawet nie mrugałam, gdy to mówiłam, co mogło wokół mojej osoby stworzyć otoczkę psychopatki, do której w sumie nie było mi daleko...
Przerzuciłam swój wzrok jednak ponownie na dokumenty w portfelu blondyna, wciąż zwracając jednak uwagę na niego, kątem mojego oka.
- Oh, masz więcej, niż można by się spodziewać... - rzekłam uroczo, wyrzucając na ziemię kilka banknotów, chyba nawet trafiły się takie z wyższymi nominałami, oraz monety, które z hukiem uderzyły o posadzkę i zaczęły się po niej turlać. Co jednak przykuło moją uwagę, to jedna wizytówka, pomiędzy tymi wszystkimi fałszywymi dokumentami. Dość ciekawy wybór, nie powiem.
- Samantha... Bartowski... Zakład... Hmmm... No nie wyglądasz mi ani na kobietę, ani na krawca, robaczku. - ton mojego głosu się nie zmienił, jednak wewnętrznie zastanawiałam się, czy to mogła być jakaś pułapka? Tylko po co? Prędzej bym chyba uwierzyła, że chciał iść do krawca, ale na takiego zdecydowanie nie wyglądał. Ta wizytówka zrodziła w mojej głowie więcej pytań, niż Fowler mógł sobie wyobrazić, jednak nie mogłam dać tego po sobie poznać. Schowałam więc ten mały świstek papieru do swojej walizki. Jeśli będzie dla niego dużo znaczył, na pewno zauważę u niego jakąkolwiek reakcję...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-17, 00:26   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Czy przestraszył się jej wyrazu twarzy? Zdecydowanie nie. Czy zaczął traktować ją jak niebezpieczną osobę - o tak. Dale powoli chyba zaczął rozumieć. Zdał sobie sprawę z tego, że gdy spotkali się pierwszy raz... To jej powinien przystawić broń do głowy, nie temu pieprzonemu osiłkowi. To ona była tutaj szefową i miała zdecydowanie o wiele więcej do powiedzenia niż ten jej cały ochroniarz... No cóz. Popełnił kolejny błąd, jeden z tysiąca, oby ten nie okazał się jego ostatnim.
- Życie bez żartów byłoby nudne... - odparł nie zrzucając z twarzy uśmiechu. Faktycznie - z takim wyrazem twarzy, z tym spojrzeniem... Wydała mu się osobą pozbawioną jakichkolwiek skrupułów, a to nie było dobre. W połączeniu z tym, że zabarała mu jego moce? Fowler powoli zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo ma przekichane i mimo, że standardowo analizował wszelkie możliwości - na chwilę obecną nie miał bladego pojęcia jak się stąd wydostać, to wydawało się absolutnie niemożliwe... Na dodatek nikt nie wiedział gdzie się znajduje, więc nikkt po niego nie przyjdzie... Cholera jasna, co dalej?
Przyglądał się jej dalej, gdy stwierdziła, że posiada więcej, niż jej się wydawało. Pieniądze go nie ruszały, naprawdę miał je gdzieś. Dzisiaj są, jutro ich nie ma - nie były dla niego problemem. Zawsze można było kogoś okraść, lub dorwać jakąś nie do końca legalną robotę... Niestety Vera odezwała się po raz kolejny, a mężczyzna słysząc te słowa wykorzystał wszystkie swoje siły, by udać obojętność.
- Nie kojarzę... A, to pewnie jakaś dziwka, znalazłem ostatnio fajną stronę w internecie.. Właściwie... Ciebie chyba też miałem. Przypominasz mi taką jedną kurwę właśnie z tej strony! Świat jest mały.. - rzucił i po raz kolejny uśmiechnął się szeroko... Czy wiedział jak wiele ryzykuje? Wiedział, że ryzykuje, ale nie miał pojęcia z kim ma do czynienia. Był nauczony jak ukrywać swoje emcoje, dlatego kompletnie nie zmienił wyrazu twarzy, gdy chowała jej wizytówkę do swojej walizki, mimo, że w środku aż się gotował..
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-02-17, 00:44   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Pyskaty, nawet bardziej, niż mogłam się spodziewać.
- Masz rację. Byłoby. - skwitowałam jego wypowiedź, a na moich ustach znów zagościł uśmiech. Odwróciłam się od mężczyzny a stukot moich obcasów ponownie rozszedł się po hali. Podeszłam do mego ochroniarza, od którego przejęłam nóż wojskowy. Piekielnie ostry... Przez chwilę, przekładałam go w swoich dłoniach, nucąc jedną ze swych ulubionych melodii w znacząco zwolnionym tempie. W momencie, w którym umilkłam, ponownie spojrzałam na swoją ofiarę. Prawdopodobnie, rozproszona przez jego słowa.
- Może i bym to kupiła, gdyby nie jeden mały, acz znaczący fakt... Howard? Czy ta mała zdzira nie jest jedną z tych działaczek, co nam po ulicach się szwędają i tylko życie utrudniają? No właśnie... - niesamowicie irytowali mnie wszyscy działacze z tej marnej organizacji wspomagającej mutantów. Nie było też trudno ich kojarzyć, gdy na pochodach i akcjach pojawiały się wciąż jedne i te same parszywe mordy. Już dawno trzeba było się ich pozbyć. Niestety, Dale wciąż nie wiedział, że przed swoim obliczem ma wcielenie samego diabła, bez uczuć, nie czujące bólu, ale z technikami manipulacji opanowanymi do perfekcji. On tu nie mógł dyktować zasad. Tylko ja to mogłam robić. - Oh, i jakże mi przykro, że musisz płacić kobietom, by na Ciebie chociaż spojrzały... - Dodałam po chwili z udawanym smutkiem w głosie, robiąc minę zbitego psiaczka, która w ułamek sekundy ponownie zmieniła się w maskę bez emocji... Zbliżyłam się do mężczyzny wraz z Howardem. Wiedziałam, że mogę tu potrzebować jego pomocy.
- Wiesz... Lubię oglądać swoje ofiary w całokształcie, nim zrobię z nich dzieła sztuki. I oj, uważaj... Może być zimne. - rzekłam, przykładając ostrze do dołu jego bluzki. Całe szczęście pomyśleliśmy o zdjęciu jego kurtki, jeszcze zanim wyciągnęliśmy go z samochodu...
Cięcie, było proste, szybkie. I pozwoliło memu ochroniarzowi całkowicie pozbyć się górnej części garderoby blondyna. Szybki ruch niósł jednak za sobą pewne konsekwencje - ostrze przejechało również przez brodę mężczyzny, powodując niewielką ranę, z której jednak zaczęła kapać krew... Tak, już sam ten widok napawał mnie żądzą na więcej. A ja przecież dopiero zaczynałam się bawić...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-17, 02:09   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Yh... No cóż, Dale z pewnością był pyskatą osobą, nigdy nie wiedział kiedy zamknąć ryj, ugryźć się w język, przez to tak często obrywał - i tym razem również miał za to oberwać.
Obserwował każdy jej ruch, jednocześnie nie potrafił przestać się szarpać, co chwilę szukał jakiejś luki w jego więzach, aczkolwiek jak do tej pory nie potrafił jej znaleźć. Wszystko byłoby prostsze, gdyby nie odebrali mu jego mocy, gdyby dalej ją miał... W ciągu paru sekund rozerwałby więzy i zabił tą dwójkę, jednak na chiwlę obecną po prostu nie mógł tego zrobić.
Wsłuchał się w jej słowa, w to jak nuciła i odetchnął głębiej rozglądająć się po całym pomieszczeniu w którym się znalazł. Próbował odgadnąć gdzie też go zabrała - każda informacja była w tej chwili przydatna.
- Jak dobrze zauważyłaś - mała zdzira, a mnie mało interesuje co robi po godzinach. Ważne, że w godzinach pracy robi to, do czego się nadaje. - odparł i w sumie to było dość przekonujące - zachował pełen spokój, gdy o tym mówił i osoby, które go nie znają pewnie mogłyby uwierzyć w to, że faktycznie tak jest. No... Niestety tych osób tutaj nie było, przyszło mu przebywać z Panią Neumann.
Jeśli chodzi o działaczy F.P.T.P.. Nie miał nic przeciwko nim, chociaż uważał, że zbytnio się narażają. Pewnie - fajnie, że chcieli pomóc mutantom i tak dalej, ale czy nie rozumieli tego, że wszelkie ataki będą teraz skierowane w nich? A może rozumieli i chcieli zostać bohaterami? Niestety... Nie ma bohaterów na tym świecie.
- Patrzą i bez pieniędzy. Wszyscy jednak dobrze wiemy, że za te najlepsze trzeba zapłacić. - odparł z przekąsem kompletnie ignorując jej prowokacje - wiedział doskonale, że nie powinien dać się wciągać w te jej głupie gierki, ale to było tak cholernie ciężkie, gdy ona mówiła o Sam... Naprawdę ciężko było mu się powstrzymać. Mógł mieć tylko nadzieję, że całkiem nieźle idzie mu ta cała szopka - udawanie, że jej nie zna.
Zaśmiał się cicho czując zimną stal na swoim brzuchu, gdy zaczęła rozcinać jego ubranie.
- Wystarczyło poprosić, sam bym się rozebrał.. - mruknął, po czym poczuł jak ostrze rozcina mu brodę. Westchnął nie odrywając od niej wzroku. Czyli... Dopiero teraz zaczynały się konkrety.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-02-17, 15:31   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


- Jeśli to jedna z tych lepszych, to na pewno sama skorzystam... W końcu już mam adres, prawda? A i zabawa z tymi marnymi podróbami człowieka sprawi mi nieco... radości. - Stwierdziłam, z dziwną satysfakcją w głosie. W sumie nie robiło mi różnicy, kto wpadnie w moje ręce, choć przyznam - to właśnie zabawa z mutantami sprawiała mi najwięcej radości. Sama świadomość niebezpieczeństwa, w które się pakowałam zaczynając z nimi, wprawiała mnie w dziwne podniecenie, a myśl o tym, że oni sami nie mogą nic z tym zrobić... Była tak przyjemna. Pochłaniało mnie to całkowicie. Zabawa ze zwykłymi ludźmi nie była tak satysfakcjonująca, głównie dlatego, że ci byli też dużo słabsi i mniej odporni. A ja lubiłam... Długie zabawy.
- Nie wątpię w to. Po co jednak marnować czas, prawda? - Odpowiedziałam na jego mruknięcie, po czym otarłam brzeg mego noża o pozostałości jego koszulki. Lubiłam pracować z czystymi narzędziami. Szczególnie, gdy dopiero inspirowałam się do dalszej pracy.
Ponownie zaczęłam nucić pewną melodię - wolno, wydłużając każdą chwilę niepewności, a po hali ponownie rozległ się stukot moich obcasów, gdy zaczęłam obchodzić mężczyznę. Miałam przed sobą idealny materiał, wspaniały marmur, który tylko czekał, aż zmienię go w prawdziwe, krwawe dzieło sztuki... - Oh, widzę, że jesteś nieustraszony? - Wyszeptałam do jego ucha, gdy znalazłam się za nim, a moje włosy lekko zaczęły go smyrać po skórze. Prawdopodobnie będzie to jedyny tak subtelny dotyk, którego dzisiaj doświadczy. Zimną krawędzią mojego ostrza dotknęłam jego pleców, w tym samym momencie, w którym odsunęłam swoją twarz od jego głowy. Nie wykonałam jeszcze żadnego cięcia. Jeszcze nie... W końcu musiałam wykorzystać tą chwilę jak najdłużej, prawda?
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-18, 21:09   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Tym razem naprawdę ledwo powstrzymał się od uwolnienia wszelkich swoich negatywnych emocji, mimo, że był nauczony jak dobrze je ukrywać, jak zakładać maskę... Nie mógł słuchać, jak ta kobieta mówi o Sam. Z drugiej strony jednak doskonale wiedział, że jeśli pokaże jej, że choć odrobinę zależy mu na dziewczynie z którą go widzieli... Może ją narazić na ogromne niebezpieczeństwo, a jeśli będzie tkwił tutaj nie będzie w stanie jej uratować, to będzie kolejna osoba, którą straci. Nie mógł na to pozwolić.
- Proszę bardzo. Nie moja sprawa. - rzucił obojętnie i pewnie wzruszyłby przy tym ramionami, gdyby nie to, że jego dłonie były przywiązane wysoko nad jego głową i raczej nie było takiej możliwości.
Przymknął na moment oczy i odetchnął głębiej starając się nie tracić panowania nad sobą. Do jego głowy cały czas wracały wspomnienia, już raz to przeżył i wtedy tak kurewsko...
- Bolało. A teraz będzie boleć jeszcze bardziej. - głosy w jego głowie nie chciały dać mu spokoju. Złapał jeszcze jeden głęboki oddech i otworzył oczy obrzucając spojrzeniem całe pomieszczenie. Analizował całą sytuację, wiedział doskonale, że nie ma zbyt wiele czasu na ucieczkę, ponieważ za parę chwil może nie być w stanie już stąd zniknąć. Poruszył jeszcze raz dłońmi sprawdzając więzy, ale trzymały mocno...
Kurwa. Po raz kolejny znalazł się w sytuacji pozornie bez wyjścia, ale czy to pierwszy raz? Nie raz już tracił nadzieję, wydawało się, że nie ma drogi ucieczki, ale zawsze się znajdowała. Oby tak było i tym razem.
Z rozmyślań wyrwała go melodia, którą nuciła Vera. Parsknął śmiechem i odwrócił głowę, tak, by móc ją dostrzec chociaż kątem oka, ale nie było to proste.
- A możesz najpierw mnie zabić, a potem nucić? - rzucił, a uśmiech nie schodził z jego ust. Niebezpieczna taktyka, ale może jeśli ją sprowokuje... Może wtedy popełni błąd i da mu szansę? Może podejdzie zbyt blisko i w jakiś sposób ją dosięgnie... Niestety to tylko jedna z wielu możliwości, a reszta z nich nie przedstawia się w taki kolorowy sposób. Na przykład za chwilę ta kobieta może sprawić, że nie będzie w stanie zrobić już nic.
- Nieustraszony? Nie powiedział bym. Ale... Spotkałem już ludzi podobnych do Ciebie. - rzucił cały czas udając tą pewność siebie, był cyniczny, arogancki... Jak to przystało na Pana Fowlera. Nawiasem mówiąc ciekawe, czy dostrzegła już wszystkie jego blizny. Musiała je zauważyć, możliwe, że domyślała się, iż nie jest pierwszą osobą, która chciała coś z niego wyciągnąć.
- Robisz to pierwszy raz? Myślałem, że najpierw zadaje się jakieś pytania, a potem tnie... No, ale każdy ma swoje patenty. - mruknął cicho i po raz kolejny przymrużył oczy starając się jak najbardziej rozluźnić, ponieważ wiedział, że cięcie najmniej będzie boleć, jeśli jego mięśnie nie będą napięte.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-02-19, 15:50   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Byłam pełna podziwu dla Fowlera, za utrzymywanie tego spokoju. Wiedziałam jednak, że nie potrwa to długo. Wszyscy się w końcu łamali. Łamali, albo umierali, jedno z dwojga. Liczyłam jednak, że moja dzisiejsza gra potrwa dłużej. Blizny na skórze tego mutanta wskazywałyby na to, że ma już za sobą podobne doświadczenia. Łatwo szło też wykalkulować, że musiał być żołnierzem, albo najemnikiem. A może i trafiły mu się obie te funkcje? Nie wiedział jednak jeszcze, że trafił na najgorsze wcielenie zła. I jego próby odwrócenia mojej uwagi na nic się tu zdawały...
- Nie byłoby wtedy zabawy, mój drogi. - odparłam z lekkim uśmiechem, którego mężczyzna zapewne nie mógł już widzieć. I na jego nieszczęście - nie dawałam się prowokować. Ze mną nie było tak łatwo. To ja manipulowałam innymi, nie na odwrót. To ja ustalałam zasady i nie podobało mi się, gdy ktoś próbował je zmienić.
- Podobnych, może być wielu. Ale jeszcze się przekonasz, jak wyjątkowa jestem. - Odparłam na jego zarzut. Niech sobie pogada, póki może. Mnie nie dało się tak łatwo obrazić, o nie. - U mnie to działa nieco inaczej. Ja nie muszę o nic pytać. Czekam, aż sam mi wszystko wyśpiewasz, by przerwać swe męki. Tak więc... Jakbyś chciał coś mówić, to się nie krępuj. Jak nic nie powiesz, też będzie okej. - Dodałam po chwili, a mój głos mógł się wydać niepokojąco radosny... Jeśli blondyn dalej się nie zorientował, że mi wcale nie chodzi o jakiekolwiek informacje w jego przypadku... Cóż, jego problem. Dla mnie był tylko kolejną zabawką. Poza tym... Czułam trochę niedosyt po tym ostatnim robaku, który mi się trafił. Biedak, który nie był w stanie nic powiedzieć. Ale ten płacz, oh, ten płacz. Ten krzyk... Chciałam więcej. Dużo... Więcej...
Kiwnęłam głową w stronę Howarda, po czym ponownie zaczęłam nucić swoją piosenkę. Ona wprawiała mnie w taki radosny nastrój... Mój ochroniarz w tym czasie złapał głowę Dale'a w taki sposób, by ten nie mógł mnie nią uderzyć, przez jej odchylenie do tyłu. Znałam takie sztuczki i wiedziałam, że muszę ich unikać. Oczywiście, Howard nie mógł się powstrzymać przed tym swoim dzikim rechotem, który szybko ucięłam jednym spojrzeniem na niego. W końcu przeszkadzał mi w mej piosence, nieprawdaż?
Umilkłam, a mój nóż zatrzymał się w okolicach jego tatuażu na plecach. Przez chwilę zastanawiałam się, jak mogę go najbardziej zranić. Ta chwila mogła się wydać wiecznością... Moje źrenice się poszerzyły na samą myśl tego, co też mogę mu teraz zrobić. Westchnęłam ciężko na samą myśl, jaką cudowną mogę sobie zrobić teraz pamiątkę...
- Już nigdy nie będziesz nieustraszony... - Powiedziałam cicho, głębszym głosem niż zwykle. Czułam się podniecona na samą myśl o tym, że odbiorę mu nie tylko krew, krzyk i łzy. Odbiorę mu godność. Odbiorę mu wiarę. Odbiorę mu wszystko, czego ludzie potrzebują do życia.
Wbiłam nóż w jego skórę i ponownie zaczęłam swoją piosenkę, teraz jednak - ze słowami.
- Think of all the roads... Think of all their crossings... Taking steps is easy... - ostrożnie obrysowywałam dwie pierwsze litery wytatuowane na jego plecach. Jeszcze chyba nigdy nie cieszyłam się tak bardzo z posiadania tak ostrego noża... "No fear man"? Nigdy więcej... Nawet nie w snach... Nawet tam, będę na niego czekać, przypominając mu, jak nędznym robakiem był, jest i pozostanie...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-19, 16:18   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Jak na razie faktycznie - utrzymywał spokój, bo jak to mówią... Tylko spokój nas uratuje, nie? W każdym razie tak jak mówiłem - już kiedyś to przeżył, wiedział mniej więcej jak należy się zachowywać, być spokojnym, czekać na jakiekolwiek potknięcie przeciwnika, o ile oczywiście takie się pojawi... Chociaż w jej przypadku? Powoli zaczynał tracić na to nadzieję. Cóż, jeśli nie ona to może ten jej przygłupi ochroniarz? Prędzej on zaliczy pomyłkę niż jego oprawca.
- Wolę inne zabawy.. - mruknął cicho i pokręcił głową z niedowierzaniem. Kurwa... Jak mógł po raz kolejny się w to wplątać? Tyle czasu próbował wymazać z głowy wspomnienia o tym co mu zrobili, a teraz znowu? Ile można mieć pecha w życiu? Z pewnością on miał go zbyt wiele, gdy w końcu zaczęło się wszystko układać... Pojawiła się ona i tak po prostu zburzyła wszystko, co dopiero zaczął budować.
Wyjątkowa? Z pewnością. Nie odpowiedział już na to stwierdzenie, ponieważ nie było sensu, poza tym był zajęty mentalnym przygotowywaniem się na to co za chwilę nastąpi.
- Ból jest tylko w Twojej głowie... Ból nie istnieje, nie ma go, to tylko Twoja psychika.. - powtarzał sam do siebie w myślach, mantra, która miała choć trochę złagodzić jego cierpienie. Chociaż odrobinę.
- Raczej nic Ci nie powiem, ale możesz spróbować.. - szepnął po chwili uśmiechając się krzywo, już wcale nie było mu do śmiechu tak jak na początku. Nie, kiedy czuł zimny dotyk ostrza noża na swoich plecach. Właściwie odnosił wrażenie, że wcale nie chodziło jej o żadne informacje, choć te pewnie by jej się przydały. Była raczej typem człowieka, który krzywdził tylko po to, żeby krzywdzić. Spełniać swoje chore fantazje, a on w tej chwili był dla niej tylko przedmiotem. Zabawką.
- No chodź, przydupasie... - rzucił dość ironicznie, gdy mężczyzna zaczął się zbliżać w jego kierunku. Widocznie ta kobieta dała mu znak, by złapał go za głowę. Kurwa... Dobra była. Nie popełniała błędów...
Wciągnął głębiej powietrze do płuc, gdy zrozumiał o co jej chodziło. Jego tatuaż... Pozostałość po pobycie w wojsku, jego ciało, jego blizny, tatuaże... To była jego historia. To coś, co go określało, a ona zamierzała mu to odebrać... Wiedział doskonale, że nigdy jej tego nie wybaczy i że kiedyś role się odwrócą, o ile przeżyje.
Już po chwili to wszystko przestało mieć znaczenie, bo ostrze weszło w jego ciało jak w masło rozcinając jego skórę, a także wdzierając się w jego duszę.
- Ghh.. - wydał z siebie tylko nieartykułowany dźwięk wyrażający ból, cierpienie. Pierwsze krople potu pojawiły się na jego czole, a mężczyzna zacisnął mocno pięści nad głową.
Czuł, jak ciepła krew spływa po jego plecach, a w tle cały czas słyszał piosenkę, tą cholerną piosenkę, która już nigdy miała nie wyjść z jego głowy...
Zaczął oddychać ciężej, przymknął oczy i próbował walczyć z tym pierdolonym bólem, ale to było takie trudne...
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-02-19, 17:17   
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Ból... Coś, czego nigdy nie czułam. Coś, czego nie doświadczyłam na własnej skórze... Może właśnie dlatego, tak bardzo się nim fascynowałam? Może właśnie dlatego radość sprawiało mi krzywdzenie innych? Może właśnie dlatego odnalazłam w tym sens swojego istnienia?
Byłam doskonała. Niemal idealna maszyna do zabijania, po cichu, ogrodzona ścianami, bez świadków... Nie miałam żadnych skrupułów. Miałam tylko jeden cel. Nakarmić mój wewnętrzny głód...
- Twój pech. - Odpowiedziałam z uśmiechem. Moja zabawa dopiero się zaczynała, a moja nowa zabawka wydawała się być jedną z lepszych do tej pory. Rzadko kiedy trafiał mi się ktoś, kto już mógł przeżyć podobne katusze. Fowler jednak nie wiedział, że to ja go obedrę z reszty człowieczeństwa, nim skończy się jego marny żywot.
- Krzyk też mnie będzie satysfakcjonował. - Odpowiedziałam po chwili na jego stwierdzenie, przygryzając swoje wargi. Oh, już mogłam sobie wyobrazić, jak cudowny musi być jego krzyk. Ten wielki mężczyzna musiał dzisiaj zapłakać. Może nawet uda mi się wymusić na nim wykrzyczenie jego grzechów. To ja miałam przynieść oczyszczenie temu światu. Zaczęłam to już dawno, odnajdując radość w mej misji.
Zignorowałam nawet fakt, że blondyn próbował obrazić mego ochroniarza, choć, jak sądzę - sam Howard raczej by mu tego nie popuścił. Czyżby właśnie próbował go lekko przydusić za tą uwagę, ponownie rechocząc? Tak mi się wydaje, że gdy ja wycinałam plaster skóry z pleców tego byłego żołnierza, mój sługa też mógł się nieco zabawić... Pozwalałam mu na to tak długo, aż moje zabawki wciąż nadawały się do użytku - czyli były żywe i przytomne.
- Standing... still... is... hard... - Skończyłam swój wers wolno, głębokim tonem, kończąc wycinanie tego jednego słowa, które w tym przypadku mogło znaczyć więcej, iż mogło się wydawać. Uśmiechnęłam się, widząc krew i słysząc ten jęk bólu. Uśmiechnęłam się, trzymając zakrwawiony kawałek skóry w swych dłoniach.
- Howard... - Rzuciłam cicho na znak, że mógł już puścić tego nędznego psa, a on, posłusznie wypuścił go ze swych objęć i odszedł dwa metry dalej. Ja natomiast obeszłam mą ofiarę i przykucnęłam przed nim, by mógł widzieć satysfakcję i radość na mej twarzy. - Podoba Ci się? - Zapytałam cicho, pokazując mu wycięte słowo. Chciałam widzieć jego reakcję. Byłam na nią tak bardzo głodna...
_________________



For the lives that I take

I'm going to hell

[Profil]
  [0+]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-19, 20:21   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Jeśli chodzi o Dale'a akurat to on w swoim życiu doświadczył zdecydowanie zbyt wiele bólu, właściwie 3/4 jego życia składało się głównie z cierpienia. Pozostała 1/4 upłynęła mu na piciu, ale to przecież o wiele lepsze niż te pierdolone tortury!
Nie zamierzał krzyczeć, nie chciał dawać jej tej satysfakcji, przynajmniej... Jeszcze nie. Szkoda tylko, że to dopiero początek, najgorsze było to, że powoli zaczął wierzyć w to, że tutaj umrze, a ostatnią rzeczą jaką zobaczy będzie twarz tej diabelnie pięknej kobiety, która na chwilę obecną była jego największym koszmarem.
Gdy cięła jego plecy zaciskał pięści tak mocno, że aż zbielały mu knykcie, w dodatku cały czas próbował wyszarpać głowę z dłoni tego pierdolonego goryla, który go przytrzymywał przy okazji podduszając. Oddychał ciężko, starał się nie wiercić, ponieważ to powodowało większy ból, ale to było tak cholernie trudne...
I do tego wszystkiego ta cholerna piosenka, którą cały czas śpiewała kobieta.
Wreszcie ból nieco zelżał, chociaż dalej odczuwał skutki jej zabawy z jego tatuażem, ciepła krew spływała po jego plecach, a rana pulsowała. Bolało jak diabli.
Z jego czoła ciekły krople potu, a on opuścił głowę opierając brodę na klatce piersiowej i oddychając ciężko.
Kobieta znalazła się na przeciwko niego, a on powoli podniósł głowę. Co mogła zobaczyć w jego oczach? Cierpienie, ale również... Chęć mordu, gniew, gdyby tylko mógł zamordowałby ją samym spojrzeniem - tego mogła być pewna.
Przeniósł wzrok na kawałek własnej skóry, który jeszcze kilka chwil temu był jego częścią...
- Ty... Ty... - powiedział próbując uspokoić oddech, co również okazało się trudnym zadaniem.
- Jebana dziwko... Rozszarpię Cię.. - powiedział słabo, po czym zwyczajnie splunął jej prosto w twarz, co mogło być ostatnią rzeczą w jego życiu, ale jeśli miał za to umrzeć... Cóż, przynajmniej umrze odczuwając lekką satysfakcję.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5