Poprzedni temat «» Następny temat
McSorley's Pub
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 19:16   McSorley's Pub



[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2017-12-30, 23:01   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Tak. Ten tydzień zdecydowanie nie należał do najlżejszych. Ba, co tam tydzień. Sam ten jeden dzień wcale nie był łatwy. Pomijając już kwestię przepracowania, czy braku postępu w poszukiwaniu brata, prawie została okradziona! Nie ma co, teraz to już na pewno musiała sobie lekko odpuścić, więc jej nogi poniosły ją do najbliższego miejsca zapomnienia, jakim był ten pub.
Owszem, nie pachniało tu może najładniej i wystrój pozostawiał nieco do życzenia, jednak czym jest to wszystko, gdy musisz się kulturnie napić?
W okolice McSorleya dotarła jeszcze z papierosem w ustach i biorąc ostatni buch wyrzuciła niedopałek przed wejściem, przydeptując go butem. Swoje kroki skierowała od razu w kierunku baru. Kurtkę zdążyła zdjąć, jeszcze zanim zajęła najbliższy stołek.
- Jedno jasne, proszę. - Rzuciła jakby od niechcenia, opierając łokcie o ladę, po czym podparła brodę na jednej z dłoni. W oczekiwaniu na swój złoty trunek, zaczęła się rozglądać po pomieszczeniu - wciąż te same stare stoliki i krzesła, kilku stałych bywalców, kilku nowych... Westchnęła głęboko a w tym samym momencie, jak za dotknięciem magicznej różdżki, przed nią pojawił się kufel z trunkiem bogów. Gorzka piana i napój pomagający w zapomnieniu stresów minionych godzin, by móc chociaż raz na spokojnie zasnąć.
Sam wsłuchiwała się we wszelkie odgłosy roznoszące się po pubie, sącząc swoje piwo. W sumie... Nic nowego się tu nie działo. Ta sama stara nuta w tle, te same płacze i narzekania od tych samych dziadów, kilka nieudanych prób podrywu. Tak. To zdecydowanie problemy pierwszego świata. I o ile śmiesznie słuchało się bolączek innych ludzi, tak sama wiedziała, że wcale nie jest w lepszej pozycji od nich wszystkich...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Quinn Smiertin



Ludzie to kraina pusta, biała i otwarta, jak zgotowana do pisania karta.

Kontrola atomów

73%

Do Nicości





name:

Quinn Smiertin

alias:
Mendelejew

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-31, 01:46   

- CO JA W OGÓLE ROBI? W TYM POJEBANYM MIEŚCIE. NIBY SEATTLE TO DZIURA, ALE TO NIEWIELE LEPSZE. - Warczał sam do siebie kopiąc wszytko, co spotkał na drodze. Rozdrażniony Rosjanin to nic dobrego, mówię wam! - Suka, zachciało mi się zwiedzania. - D E L E G A C J A. W Olimpii są niby wielkie skupiska muciorów, mówili, weź się rozglnądnij, mówili! - Dobrze, że się tych pajaców tak nie słucham, bo my mi jeszcze wszystkie drzewa w Waszyngtonie kazali obszczać. - Bez sensu. - Czego ja mam tu szukać? Dziura jak każda inna. - Papieros w mordzie dogadał. Wyrzucił go efektownym pstryknięciem palcami do pobliskiego śmietnika. Był z tych osób, które nienawidzą zmiany otoczenia. W mieście Grandżu miał obcykane wszystkie miejscówki, wszędzie, gdzie coś się działo, mógł być w kilka minut. Kilkanaście to góra. PUB! Dobra, nikt mu nie patrzy na łapska, pora na przerwę. - McSorley's Old Ale House? Pewnie kolejny pseudokraftowy bar, który serwuje szczurze szczyny w kuflu. Ech, oby mieli coś lepszego, bo nie mam dzisiaj humorku na tanie gówno. - To gadanie do samego siebie, wewnątrz siebie... czasem i mnie irytuje, ale co ja poradzę? Tylko tutaj opowiadam. Zamaszystym ruchem pchnął drzwi. Czuł na sobie wzrok części bywalców. Brr. Kolejna nielubiana sytuacja. Podchodząc do baru otarł się ramieniem o jakąś czarną szmulę. - Da, iżwinitje, djewuszka. - Powiedział cicho, tak, jakby bał się, że zaraz ktoś będzie pokazywał paluchami. Pewnie była starsza. Co to zmienia? Najwyżej zarobi w ryj. Wielkie mi halo. - One Irish, aye? - Zarzucił tym swoim bostońsko-irlandzkim akcentem. Strasznie dziwnie to brzmi, kiedy najpierw mówi jak zatwardziały Russky, a zaraz brudną i leniwą 'irlandszczyzną angielską'. - Idzie, idzie, idzie, dawaj, dawaj! - ślinka mu ciekła na samą myśl o brunatnym szczęściu. Kurwa, nawet z lodem, nie musiał się dopominać. Niby to świętokradztwo, ale co tam. - ADIN, DWA! - Dwa łyki, szklaneczka pusta. Pyszne, chociaż tanie. A miał taniego nie pić. Nie sprecyzował. Może to już alkoholizm? Z jednej strony uważa z tym rosyjskim, bo jest zbyt charakterystyczny, ale 'tiki słowne' są czasem zbyt silne.
[Profil]
   
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2017-12-31, 11:05   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Sam pewnie w ogóle nie zwróciłaby uwagi na młodzieńca, gdyby nie jego późniejsze dziwne zachowanie. W końcu czym nowym były przepychanki i otarcia w pubie? To żadna sztuka nie umieć utrzymać pionu po kilku głębszych i wpadać na wszystko dookoła. Sama zresztą chciała dziś osiągnąć podobny poziom (czy może raczej jego brak?), by móc zapomnieć o stresach z ostatnich dni.
Mowa chłopca - ekhem - młodego mężczyzny, szybko zwróciła jej uwagę. Spojrzała na niego, unosząc jedną brew. W tym momencie cieszyła się, że to nie ona pracuje w tym przybytku, bo sama chyba miała by problem w rozpoznaniu, czy może mu sprzedać alkohol. Chociaż... Kto wie? Sądząc po mowie, w jego ojczystym kraju pewnie może pić na legalu.
- Net.. Problem? - Powiedziała niepewnie. Nigdy nie uczyła się rosyjskiego. Ot, kilku rosjan w swoim życiu poznała, więc jakieś podstawowe słówka jej weszły. Chociaż w tym przypadku bardziej improwizowała, niż wiedziała co robi.
Z tropu jednak dodatkowo zbiła ją kolejna wypowiedź młodzieńca. Pewne było, że musiał się wychowywać w wielokulturowej rodzince. W końcu to właśnie takim osobom najczęściej zapomina się, z jakiego języka aktualnie korzystają.
- Wiesz. Widziałam wielu dziwaków w swoim życiu, ale teraz chyba przebiłeś ich wszystkich. - Stwierdziła półżartem, po czym wzięła kolejny łyk swojego piwa. Chyba nieco jej ulżyło, że chłopak potrafił mówić po angielsku. Chociaż pewnie nie było by dziwne, gdyby po 7 piwie zaczęła się z nim dogadywać płynnym rosyjskim. W końcu cuda się zdarzają, nie? Szczególnie w takich miejscach, gdzie procenty leją się strumieniami, a dodatkowa gęba której można się wygadać jest gotowa słuchać.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Quinn Smiertin



Ludzie to kraina pusta, biała i otwarta, jak zgotowana do pisania karta.

Kontrola atomów

73%

Do Nicości





name:

Quinn Smiertin

alias:
Mendelejew

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-31, 12:40   

No, chyba faktycznie nie wie co mówi po tym rosyjsku, biedna baba. Pokręcił tylko głową z politowaniem. Oparł łokcie o bar, jego oczy wędrowały po butelkach. Mówiła do niego. Cóż, wypada się odezwać. Może powie mu coś ciekawego, może ją urobi do swoich potrzeb? Z pustymi łapskami nie pojedzie do domu, znowu będą pierdolić, że jest leniwy i się nie stara. - Bo co? - Skierował na nią wzrok nie odwracając mordy od alkoholu. Pomachał dwoma palcami, środkowy i wskazujący. Druga kolejka. - Ale daj jakieś lepsze, bo tamto było obelgą. - Wymamrotał wyraźnie niezadowolony. Widząc półkę z przekąskami, momentalnie się wyprostował, ślinka cieknie. - Kurwa, jeszcze tamte ostre tacos. - Pokazał palcem na opakowanie, jak dziecko w sklepie. Drugą ręką rzucił na blat kilka dolarów, jeszcze ten cholerny napiwek. Grzebanie w portfelu. Dobra, 5$ mu musi wystarczyć, więcej nie da, sknera. Podano do stołu. Tę szklaneczkę będzie sączył powoli, bo kolor lepszy, aromat przyjemniejszy, a smak to już w ogóle. Odetchnął głęboko. - DOBRE. - Mruknął rozmarzony. Ruski koniak... to jest coś. - Muszę kiedyś kupić butlę albo dwie. - Palec przy brodzie, jak to zamyślone emoji. - Mało w życiu widziałaś w takim razie. - Skwitował. Trochę wyrwane z kontekstu, patrząc na to, że między jedną a drugą wypowiedzią był szereg czynności.
[Profil]
   
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2017-12-31, 13:54   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Kobieta wzięła kolejny, tym razem głębszy łyk piwa. Nie wiedzieć czemu, miała wrażenie, że szczególnie do tej konwersacji przyda jej się chociaż niewielkie upojenie. Ten chłopak zdecydowanie był najdziwniejszym, co ją spotkało w tym tygodniu. Czy to na pewno nie jest jakiś teleturniej? Zaraz zza lady wychyli się kamera, prawda? Bo aż nie do wiary, że jeden tydzień może być aż tak skomplikowany. To nowy scenariusz do Truman show, prawda?
- Nie aż tak mało. Co najwyżej mogłam kilka rzeczy wyprzeć z pamięci. - Rzuciła od niechcenia spoglądając do prawie pustego kufla. Nim go jednak skończyła, skierowała się w stronę barmana i zamówiła drugie.
Chłopak wydał się jej jednak bardzo ciekawą osobowością. To na pewno wina jej studiów. Normalnie przecież już dawno ucięłaby tą rozmowę i poszła na drugi koniec pubu. W tym wypadku jednak, obudził się w niej mały chochlik.
- Kieszonkowe się zgadza, młody? - Rzekła z wrednym uśmieszkiem na twarzy. Sama pamiętała, jak niegdyś podrabiała dokumenty, by móc się napić w takich lokalach, choć zazwyczaj nie pytano jej o dowód. Przynajmniej nie, dopóki osoby trzecie o tym nie wspomniały. Sam liczyła, że i tu ta technika się sprawdzi, i albo mile się zaskoczy co do wieku swego rozmówcy, albo wyproszą młodzieniaszka z lokalu. Zawsze jest jednak szansa, że dzieciak przestanie być na tyle pyskaty jak w tym momencie. Ah... Ta młodość. Miło ją sobie powspominać. Wzięła ostatni łyk ze 'starego" kufla, po czym postawiła go bliżej barmana, a sama zaczęła powoli sączyć świeży, jeszcze nierozgazowany browar.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-14, 20:56   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Minuty mijały, tak samo jak kolejne łyki złotego taniego trunku. Dzisiaj nie był dobry dzień na picie, o nie. Może to zmęczenie, a może wszystkie złe emocje minionego dnia? Z każdą mijającą minutą Sam czuła się coraz bardziej oderwana od rzeczywistości. Ale nie ma co się poddawać! W końcu zapłaciła za ten napój bogów, nieprawdaż? Nie może tak zostawić połowy kufla na zmarnowanie. Przechyliła naczynie i kilkoma głębszymi haustami pochłonęła resztę alkoholu. Co najwyżej łatwiej jej się dzisiaj zaśnie.
- Rachunek. - Mruknęła podnosząc lekko rękę w kierunku barmana. Młodego postanowiła zostawić w spokoju - w końcu młodość ma swoje prawa, czyż nie?
Po rzuceniu kilku monet na ladę, ubrała się i skierowała ku wyjściu. Minęła te same zapite twarze, które widziała gdy tu wchodziła. Jak dziwne jest to, że mimo mijającego czasu, ich głosy wciąż są tak samo żałosne...

[z/t]
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 12:59   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Dzisiejszy dzień w sumie był całkiem dobrym dniem dla mężczyzny. Wpadła drobna robota, udało mu się zarobić parę groszy. Życie najemnika nie było usłane różami, musiał robić rzeczy, które nie zawsze mu odpowiadały, ale czy potrafił zająć się czymkolwiek innym? Był żołnierzem, jedyne co potrafił to zabijać, zastraszać, doprowadzać ludzi do ostateczności, poza tym... Taka praca przynosiła dobre pieniądze, niewielu było takich ludzi jak on. To prawda, że przez swoje zajęcie mógł sprowadzić na siebie kłopoty, mimo tego, że starał się nie wzbudzać specjalnego zainteresowania, to przecież wszyscy dobrze wiemy, że ludzie lubią gadać, a zadania których się podejmował... Cóż, brał takie zlecenia, których nie chciał nikt inny - i one przynosiły mu sławę. Oczywiście złą sławę.
Ubrany w jeansowe spodnie, bordowy t-shirt, oraz skórzaną kurtkę mężczyzna dosłownie chwilę wcześniej znalazł się przed drzwiami do McSorley's Pub. Baru, w którym czasami zdarzyło mu się przesiadywać. Barem, w którym zainteresowani mogli go znaleźć.
Zaciągnął się ostatni raz papierosem i wyrzucił go pod nogę dogaszając butem. Wypuścił dym z płuc i popchnął drzwi. Rozejrzał się po pomieszczeniu szukając wzrokiem znajomych ludzi, na szczęście nikogo nie dostrzegł. Dlaczego na szczęście? Ponieważ ludzie, którzy go znali raczej nie należeli do wzorów wszelkich cnót, a wręcz przeciwnie - bywali niebezpieczni. Co prawda mało kto miał na tyle odwagi, by spróbować go skrzywdzić, ale zawsze znajdzie się jakiś desperat. Podszedł do baru i zamówił podwójną whisky z lodem, a gdy otrzymał swoje zamówienie i rzucił zapłatę na bar zajął miejsce w rogu sali, idealnie dobrane - widział stąd drzwi i znajdował się blisko okna - w razie kłopotów bez problemu mógł się stąd ewakuować. Zdjął z siebie kurtkę, odsłaniając wytatuowane ciało, oraz kilka blizn znajdujących się na rękach i uśmiechnął pod nosem. Odruchowo przesunął palcami po rękojeści pistoletu, który ukryty był za spodniami, a następnie podniósł do ust szklankę by wlać sobie do gardła porcję palącego płynu. Pozwolił sobie na chwilę oddechu od tego ciągłego ukrywania się i modlił się... Nie, to złe słowo, bo przecież nie wierzył w Boga. Miał nadzieję, że ta chwila przerwy nie skończy się dla niego źle.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-24, 13:19   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Praca w mojej pracowni zdecydowanie pozbawiała mnie resztek energii, szczególnie, jeśli tylko pomyślałam o kolejnych długich godzinach szycia tej porytej, księżniczkowej kiecki. Czemu w ogóle przyjęłam to zlecenie? Czemu nie odesłałam tej małej rozpieszczonej jędzy gdzieś indziej? Miałabym spokój. Coraz bardziej żałowałam, że nie do końca przemyślałam stosunek pracy do pieniędzy nad tym zamówieniem.
Musiałam odpocząć. Ba, odpocząć to nawet mało powiedziane. Nogi skierowały mnie tam, gdzie zawsze mogłam się napić w spokoju. Tam, gdzie zwykle dziadki marudziły a młodzież liczyła na łatwe przekręty. Przychodzenie tutaj nie było już tylko nawykiem. To był już pewnego rodzaju rytuał, prowadzący do rozluźnienia, by móc następnego dnia znowu mierzyć się z codziennością.
Jak zwykle, do wejścia baru zbliżałam się jeszcze z papierosem w ustach. Ostatni buch, wyrzucenie niedopałka, przytupnięcie go butem - norma. Wejście do środka, ten sam stęchły zapach, skierowania się do baru - wszystko się zgadza. Zdjęcie kurtki przed złożeniem zamówienia, "jedno jasne proszę" i rozglądanie się po barze - a i owszem. Ale tu nastąpił pewien mały zgrzyt. Wśród tych wszystkich pijaków, do których zapewne sam barman nawet mnie już wliczał, zauważyłam dziwnie znajomą twarz, w samym rogu sali. Chwilę zajęło mi połączenie faktów.
- Dale? - Spytałam sama siebie, gdyż pewne było że z tej odległości mężczyzna mnie nie usłyszy. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i chwytając za swój kufel, powędrowałam w stronę zajętego przez starego kompana stolika.
- Cóż to za mordkę moje oczy widzą! - Rzuciłam entuzjastycznym tonem, stawiając swój kufel na stoliku. Nie mogłam się mylić. Mimo, że minęło kilka lat od naszego ostatniego spotkania, nie mogłam go pomylić z nikim innym. Tym bardziej, jeśli spotkaliśmy się w miejscu, w którym zdecydowanie mieliśmy najwięcej wspólnego...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 13:43   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


No, takie czasy nastały, że każdy narzeka na swoją pracę! Niektórzy muszą zastraszać, kraść, bić, inni szyć księżniczkowe kiecki, ale jedno było pewne - każdy był tak samo zmęczony tym wszystkim. Jak takie małe maszynki, które były w ciągłym ruchu, nie zatrzymywały się nawet na chwilę. Pff. Pieprzony kapitalizm, czy jak to tam zwą.
No, ale nie będziemy przecież rozwodzić się nad obecnym porządkiem świata.
Mężczyzna siedział pogrążony w swoich myślach, jedną dłoń opartą miał na szklance, drugą natomiast przesuwał palcami po kilku nieśmiertelnikach na łańcuszku zawieszonym na swojej szyi. Tylu ludzi zginęło, był przy śmierci większości z nich, przy ludziach, których kiedyś nazywał przyjaciółmi, braćmi. Wszyscy odeszli, tylko on przeżył, choć nie do końca rozumiał dlaczego, bo jeśli spojrzeć na niego i wszystkich innych - martwych już - kolegach z oddziału - to był z nich najgorszy. W swoim własnym mniemaniu nie zasługiwał na to, żeby przeżyć.
Zanurzony we własnych wspomnieniach nie zwrócił uwagi na wchodzącą do baru postać. Przeniósł na nią wzrok dopiero, gdy zaczęła się zbliżać do jego stolika.
Na początku nie mógł skojarzyć skąd ją zna, przecież nie widzieli się tyle lat, tyle długich lat w ciągu których przecież wszystko się zmieniło.
- Sam... - mruknął tylko cicho, a na jego twarzy pojawił się wyraz niedowierzania. Oto stała przed nim osoba, którą kiedyś traktował niemalże jak siostrę, właściwie chyba była jedyną, na której kiedykolwiek mu zależało.
Nie wiedział co powiedzieć, więc po prostu tak na nią patrzył nie mówiąc więcej ani słowa - bo co miał powiedzieć?
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-24, 13:54   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Przez tą krótką chwilę, gdy Fowler mi się przyglądał, serce stanęło mi w gardle - czy możliwe było, że moja wyobraźnia znowu płata mi figle? Nie raz przechodziłam to już poszukując swojego bliźniaka - wystarczył jeden gest, podobne ubranie czy zbliżony chód, bym dopatrywała się w każdym Aarona. Czy możliwe było, że samotność dawała mi tak bardzo w kość, że próbowałam dostrzec nawet starych przyjaciół w obcych ludziach?
Całe szczęście jednak, po chwili usłyszałam swoje imię. Poczułam ulgę, a na mojej twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech.
- We własnej osobie! - Potwierdziłam kiwając głową. - Można? - Zapytałam po chwili, wskazując na wolne miejsce przy jego stoliku. W końcu możliwe, że na kogoś czekał, a nie chciałam mu przeszkadzać. Liczyłam jednak, że uda nam się choć chwilę porozmawiać - w końcu kiedyś potrafiliśmy spędzić na tym długie godziny. Możliwe nawet, że po mojej kłótni z rodzonym bratem, próbowałam sobie znaleźć oparcie w kimś innym. Całkiem możliwe też, że tą osobą był właśnie Dale. Szybko złapaliśmy dobry kontakt - po prostu nadawaliśmy na tych samych falach. Zawdzięczałam wiele temu facetowi i chyba nigdy nie miałam okazji mu podziękować.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 14:09   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Jej obecność sprawiła, że wiele wspomnień wróciło. Zarówno tych dobrych, jak i złych. Doskonale pamiętał ich pierwsze spotkanie, jak i każde następne. Była jedną z niewielu osób, które mu się dobrze kojarzyły i jak wspomniałem wcześniej - jedną z naprawdę niewielu, które kiedykolwiek coś dla niego znaczyły.
Możliwe nawet, że była jego pierwszą miłością, mimo tego, że zawsze łączyła ich tylko i wyłącznie przyjaźń, to śmiało można chyba stwierdzić, że jako gówniarz trochę się w niej podkochiwał. To konkretne wspomnienie sprawiło, że delikatnie uśmiechnął się pod nosem. Ach... Stare czasy. Odchrząknął i rzekł:
- Pewnie, siadaj. - co prawda specjalnie nie lubił ostatnim czasem towarzystwa ludzi, to ona była kimś z kim akurat chciałby teraz spędzić trochę czasu. Więc ten... Sam chyba może czuć się zaszczycona, czy coś, bo w końcu buc postanowił otworzyć do kogoś gębę!
Zlustrował ją wzrokiem. Zmieniła się, ale przecież każdy się zmienia, on również. Już nie był tym samym gnojkiem włóczącym się po ulicach w poszukiwaniu zarobku, stał się mężczyzną, dobrze zbudowanym, jego ciało pokryte było bliznami, można było zauważyć ich część, gdyby tylko mu się trochę przyjrzeć. W jego oczach... Cóż, chyba zniknął gdzieś ten dawny błysk, a pojawiła się jakaś dziwna... Pustka.
- Ja... Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek się spotkamy... - rzucił cicho nie odrywając od niej wzroku.
Właściwie dziwne, że nie spotkali się wcześniej, skoro oboje tutaj przebywali, chyba po prostu się mijali.
No nic, najważniejsze, że w końcu udało im się ponownie nawiązać kontakt. Nie jestem tylko pewien, czy Dale będzie potrafił z nią rozmawiać tak jak kiedyś, bo tak jak mówiłem - oboje byli już całkowicie innymi ludźmi...
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-24, 14:45   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Czas mija a ludzie się zmieniają - to jest pewne. W końcu najlepszy przykład miałam po samej sobie. Nie mogłam wierzyć, jak bardzo byłam głupia w przeszłości, jak wiele okazji zmarnowałam i jak wiele błędów popełniłam. Całkiem możliwe, że jednym z tych błędów było również pozwalanie wszystkim, na których mi zależało, po prostu odejść. Nie zauważałam, jak wiele ja dla nich znaczę i nie widziałam, jak bardzo to ja ich potrzebuję.
Gdy tylko otrzymałam od mężczyzny zgodę na zajęcie miejsca, usiadłam na krześle naprzeciwko niego, po czym upiłam nieco większy łyk ze swojego szkła.
- I kto to mówi! - Rzuciłam nieco pretensjonalnym, acz wciąż przyjaznym tonem. - To nie mnie wywiało bóg wie gdzie. - Dodałam po chwili, lustrując jak bardzo się zmienił od naszego ostatniego spotkania. Dorośliśmy, to było pewne. Jedna rzecz jednak wciąż nie dawała mi spokoju.
- Wiesz... Tak w sumie to się trochę martwiłam. Doszły mnie słuchy, że dołączyłeś do wojska? - Zapytałam dość niepewnie. Patrząc po jego posturze i wyraźnie widocznych bliznach chyba nie powinnam mieć wątpliwości. Dopiero wtedy też odważyłam się spojrzeć w jego oczy. Były inne, jakby zmęczone życiem. Skąd ja to znałam? Ta tak bardzo wyczekiwana przez nas dorosłość chyba nas przerosła. Dziecięce marzenia, i nastoletnie sny już dawno się ulotniły. Wszystko to, co kiedyś wydawało się problemem nie do przeskoczenia, dzisiaj było tylko małą kroplą w głębi oceanu. Ah, gdyby tylko mieć ten rozum i tamte lata... Wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej.
Nie chciałam jednak, by całe to spotkanie przebiegało w zbyt poważnej i ciężkiej atmosferze, zwróciłam więc uwagę na pewien aspekt na ciele mężczyzny, z którym sama mogłam się mocno utożsamić.
- Oh, ale widzę że zmężniałeś nie tylko wizualnie. - Rzuciłam dużo lżejszym tonem kierując wzrok na jeden z jego tatuaży. Kiedyś chyba nawet planowaliśmy stworzyć jeden, wspólny motyw, dla podkreślenia naszej dawnej więzi. Nigdy jednak do tego nie doszło - w końcu sama zaczęłam się tatuować dopiero na studiach, a Dale zniknął z mojego życia znacznie szybciej...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 20:35   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Oczywiście, że tak - czas niestety nie oszczędza nikogo, nawet najodważniejszych śmiałków. Każdy z nas zmienił się po pewnym czasie, na lepsze, na gorsze...Hmmm, Dale raczej na gorsze, a Sam? Cóż, nie jemu oceniać, przynajmniej nie teraz. Może, gdy dowie się o niej czegoś więcej... Mam nadzieje, że czegoś się dowie, że tym razem uda mu się z kimś porozmawiać. Wspólnie trzymajmy kciuki!
- Bóg wie gdzie... To złe określenie. To miejsce... Zdecydowanie nie ma tam Boga. - po tych słowach podniósł szklankę do ust, by po raz kolejny zalać swoje gardło palącym płynem - przyjemnie palącym. Ten ogień, który przelewał się przez jego przełyk wypalał wszelkie złe emocje, sprawiał, że życie było dużo łatwiejsze i tak - wiem, że brzmi to jak słowa alkoholika, ale może nim właśnie był?
Parsknął śmiechem, gdy usłyszał jej następne słowa.
- 75 pułk US Army Rangers. - Odparł tylko zdając sobie sprawę z tego, że więcej mówić nie trzeba. W końcu w naszym 'pięknym kraju chyba każdy wiedział kim są rangersi. Każdy wiedział, że to banda głupców zajmująca się tym, czego nikt inny nie chciał robić. Desperaci rzucający się w sam środek walki.
Oczywiście wytrzymał jej spojrzenie, gdy tak wpatrywała się wprost w jego oczy.
Wyczekiwana dorosłość... Dale oddałby wiele, by znów mieć 13 lat i beztrosko biegać sobie między blokami nie przejmując się niczym, ale niestety te czasy minęły.
- Co to znaczy? - spytał nie rozumiejąc o co dokładnie jej chodzi. Nie tylko wizualnie?


///Sorki, że tak dziwnie jakoś, ale trochę dziś wypiłem i nie wiem czy mi idą posty :P
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-24, 20:56   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie miałam już wątpliwości, że plotki miały w sobie ziarnko prawdy. Chyba nawet nie chciałam wiedzieć, co musiało go spotkać, czego był świadkiem i jakie miał przeżycia po tym ciężkim okresie. Wiedziałam, że żadna walka i żadna wojna nie jest dobra i nic jej nie tłumaczy. Nie chciałam jednak pytać o jego powody, ani czy żałuje. Wiedziałam, że był dzieciakiem z wieloma problemami - w tamtym okresie każda, nawet najdrobniejsza rzecz mogła nas pchnąć do popełnienia największych błędów w naszych życiach. Miałam tylko nadzieję, że nie było tak źle, jak podpowiadały mi czarne scenariusze w mojej głowie. Mimo wszystko, nie chciałam na niego naciskać. Przynajmniej nie teraz. Jeśli będzie chciał, na pewno sam się ze wszystkiego wyżali.
- No, wiesz... Wizualnie, to już nie jesteś takim szczypiorkiem jak kiedyś i w końcu masz coś więcej na gębie niż dziewiczy wąs. - Rzuciłam lekko żarem dla rozluźnienia atmosfery, po czym wzięłam dość głęboki łyk ze swojego kufla. Gorzki smak piwa zalał moje kubki smakowe a chłód napoju szybko mnie orzeźwił. Przekręciłam głowę, wymuszając lekki trzask w moim karku. - A "nie tylko wizualnie", bo widzę że w końcu odważyłeś się na tatuaż. - Dopowiedziałam po chwili, tłumacząc nie do końca udaną aluzję. - Pamiętasz, jak za gówniaka planowaliśmy ile ich sobie nie zrobimy? Jakoś nigdy nie mogliśmy się za to zabrać. Tak jakoś mi się skojarzyło. - Dodałam, po czym wzięłam kolejny łyk złotego płynu. Chyba nawet po tym można było zauważyć, jak wiele musiało się zmienić. Na moim ciele niemal już brakowało miejsca na nowe dziary, u Dale'a tym utrudnieniem pewnie były blizny. Nie czułam się jednak wystarczająco pewna, by o nie pytać.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5