Poprzedni temat «» Następny temat
Opuszczony dom
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 19:12   Opuszczony dom



[Profil]
 
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-23, 23:16   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Dale szedł wolnym krokiem, właściwie bez celu. Postanowił się przejść, zwyczajnie nie mógł już usiedzieć w jednym miejscu, ugh, ukrywanie się było takie męczące, ale doskonale wiedział, że niestety jest to konieczne. Nie mógł dać się złapać. Po prostu nie mógł na to pozwolić. Mijał kolejne drzewa, kolejne polanki, na szczęście po drodze nikogo nie spotkał. Nie miał ochoty na awantury, czy kolejną ucieczkę...
Uzbrojony w pistolet ukryty w kaburze w spodniach, a także w nóż przypięty do pasa z plecakiem w którym znajdowało się parę najpotrzebniejszych rzeczy wreszcie wyłonił się z tej przeklętej mini-puszczy i wyszedł na drogę. Dostrzegł jakiś dom, który był niezbyt zadbany - przynajmniej z zewnątrz. W sumie... Zapasy mu się kurczyły i chętnie wszamałby coś normalnego, kto wie - może znajdzie w środku jakąś broń, lub inne przydatne rzeczy? O ile oczywiście nikogo nie zastanie wewnątrz.
Zbliżył się do budynku i zachowując pełną ostrożność stanął w pobliżu domu z dłonią opartą o rękojeść broni. Nasłuchiwał przez chwilę, a następnie podszedł do okna i zajrzał przez nie. Nikogo w środku nie ujrzał, właściwie dom był cały w opłakanym stanie, postanowił więc uwierzyć w swoje szczęście, podszedł do drzwi i zwyczajnie je popchnął. Odmówiły posłuszeństwa, postanowił więc zapukać nogą.
Gdy już je wyważył wszedł do środka i rozejrzał się... Pierwszą rzeczą, która rzuciła mu się w oczy była stojąca na stole do połowy pusta (optymista pewnie powiedziałby, że pełna!) butelka wódki, a obok szklanka. Uśmiechnął się lekko.
- Pieprzyć to... - mruknął sam do siebie i usiadł przy stole. To był ciężki tydzień. Miał ochotę się napić, na chwilę zapomnieć o wiecznej potrzebie ukrywania się.
Przetarł rękawem szklankę, a następnie odkręcił korek i wlał do niej porcję przezroczystego płynu. Wypił na raz i od razu polał sobie drugą kolejkę, po czym wyjął z kieszeni paczkę papierosów i wyciągnął z niej jednego. Odpalił go głęboko zaciągając się dymem i westchnął cicho. Może nie było najlepiej, ale przynajmniej miał wódkę.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-23, 23:33   
  

   2 Lata Giftedów!


| dzień po grze z Bradleyem.

Okej. Żałowałam i nie żałowałam tego, co się stało. W sumie to nie wiem do końca, jak się czułam. Dziwne. Bardzo. Tak jednak własnie było. No bo nie żałowałam, ale z drugiej strony bałam się tego, że coś do siebie poczujemy, czy coś, i co wtedy? Bardzo nie chciałam ranić Bradley'a, z drugiej jednak strony... nie czułam tego tak, jak powinnam. Cholera jasna... ale znowu ma nam nie wyjść? Już drugi raz? Nie wiem, ciężko mi było określić co dokładnie planowałam. Dlatego też postanowiłam uciec.
Świetny sposób na problemy, prawda? Po prostu wziąć, się ubrać i ucieć. I to najlepiej poza Bractwo, żeby przypadkiem nie spotkać zakochanych gołąbeczków - Alby i Aarona, którzy swoją drogą o tej godzinie powinni być już spakowani i gotowi do drogi. No cóż... jak wrócę i oni nie będą spakowani, to zdecydowanie ja zrobię to za nich, ale jak mam być szczera, to tego chyba nie chcieli.
No, wracając jednak do moich dzisiejszych zajęć... Na całe szczęście w biurze miałam łazienkę i kilka swoich rzeczy, więc nie musiałam wracać do swojego domku, gdzie mogłabym spotkać Aarona. Wykąpałam się szybko, ubrałam świeże rzeczy i wzięłam ze sobą pusty plecak. Moim dzisiejszym celem miał być opuszczony dom, gdzie F.P.T.P. zostawiało nam zapasy. Ostatnio nie odebraliśmy od nich leków, a te już nam się kończyły, więc ktoś musiał się po nie wybrać, a że ja bardzo chciałam wyrwać się z Bractwa, to zupełnie przypadkowo wybralam na ochotnika samą siebie.
Droga minęła mi w milczeniu. Za każdym razem szłam trochę inną trasą, by ciężej było mnie wyśledzić. Po jakimś czasie jednak dotarłam na miejsce. Dom stał opuszczony już od dobrych sześciu lat, więc nie bałam się, że kogoś w nim spotkam. Ta dzielnica była tak kiepska, że populacja mieszkańców Bractwa znacznie przewyższała populację tych normalnych mieszkańców.
Wykonywałam dość rutynową robotę, szczerze mówiąc. Odblokowałam zamek swoją mocą, weszłam, nie do końca nawet rozglądając się po pomieszczeniu i już po chwili po drabinie weszłam na antresolę, gdzie w schowku w ścianie, za obrazem, F.P.T.P. chowało nam różne drobne rzeczy. Wtedy jednak usłyszałam hałasy, które cholernie mnie zaskoczyły.
Przycisnęłam się do ściany tak, by z dołu nie można było mnie widzieć. Okej. Ktoś wszedł do domu. Z pewnością mężczyzna, wnioskując po głosie. Miałam nadzieję, że szybko sobie stamtąd pójdzie. Nie mogłam zostać zauważona.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-23, 23:49   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Fowler siedział tak pogrążony we własnych myślach, zastanawiał się nad swoimi kolejnymi ruchami, myślał o tym, gdzie może się teraz udać, czym powinien się zająć by zdobyć parę groszy - to też wbrew pozorom nie było łatwe, chociaż chwytał się różnych robót - raz legalnych, czasem jednak by zdobyć środki na życie trzeba było kogoś zastraszyć, lub zrobić inną rzeczy, no cóż - tak funkcjonował ten świat, to życie zmusiło go do tego, by został kimś w rodzaju najemnika. Do czego to doszło, by zasłużony żołnierz musiał chować się po kątach!
Postukał delikatnie palcami po blacie i zerknął na zegarek. Niedługo zacznie się ściemniać, ale jakoś specjalnie mu to nie przeszkadzało. Pewnie - za jakiś czas trzeba będzie zacząć się stąd zbierać no i wypadałoby przeszukać tą chałupę, ale... jeszcze nie teraz. Na chwilę obecną spędzał czas ze swoją drugą połówką. A raczej połową 0,7l.
Zaciągnął się jeszcze kilka razy strzepując popiół z papierosa na podłogę i nalał sobie kolejną kolejkę.
Już unosił szklankę do ust, gdy usłyszał jakiś odgłos. Nie każdy zwrócił by na niego uwagę, był to ledwie cichy szmer, ale Dale nie był każdym. Lata spędzone na froncie nauczyły go by reagować na każdy, nawet najmniejszy dźwięk - bo zawsze może on oznaczać zagrożenie.
Wyczulił zmysły za pomocą swojej mocy, sprawił, że jego słuch zaczął lepiej działać i usłyszał kroki, po ich lekkości wywnioskował, że jest to kobieta, aczkolwiek mógł się mylić - być może bardzo chudy mężczyzna. Nagle zastygł/a bez ruchu zaraz po dźwięku przypominającym przywieraniem ciała do jakiegoś obiektu. Pewnie i on/a go usłyszał/a. Uśmiechnął się pod nosem i przechylił zawartość szklanki. Odkładając ją mocno uderzył o stół - z pewnością bardziej niż to było potrzebne.
- Oboje wiemy, że tu jesteś, więc może wyjdziesz ze swojej kryjówki i zamienisz ze mną kilka słów? - rzucił dość ironicznym tonem akcentując mocno ostatnie słowo, by przeciwnik (o ile nim jest) wiedział, że jest gotowy na starcie. Podczas wypowiadania tych słów chwycił prawą dłonią pistolet i schował rękę pod stół siląc się na spokój. Nie wiedział co go czeka w ciągu następnych minut, ale jak zawsze był pewien siebie - wierzył swoim umiejętnościom, poza tym był gotów na użycie mocy, która przeważnie dawała mu przewagę.
Przeważnie...
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-24, 00:01   
  

   2 Lata Giftedów!


Przymknęłam oczy, starając się oddychać jak najciszej. Starałam się nawet kontrolować bicie mojego serca, by nie mnie nie zdradziło. Denerwowałam się trochę, ale jeśli na dole był tylko jeden mężczyzna, byłam w stanie pokonać go w ułamku sekundy. Dlaczego więc niepokoiłam się tak bardzo? Intuicja podpowiadała mi, że tym razem może nie być tak łatwo. Nie do końca rozumiałam dlaczego, ale postanowiłam się jej posłuchać. Co prawda nie miałam w planach poddania się już na samym początku, ale atakować od razu też nie chciałam. Poza tym... może mnie nie słyszał? Może posiedzi chwilkę i sobie odejdzie, a ja będę mogła zabrać leki i też za chwilę odejść?
Jasne. Nic z tych rzeczy. Dzisiaj będę musiała pożegnać się z lekami, bo mężczyzna wiedział, że nie jest sam i to ewidentnie, bo przecież odezwał się do mnie. Zamknęłam sejf dzięki swojej umiejętności, poprawiłam ciasny kucyk. W oczach miałam niebieskie soczewki, by choć w małym stopniu nie wyglądać tak, jak wyglądam na co dzień. Ten super świetny kamuflaż wiele nie dawał, ale zawsze coś.
Westchnęłam ciężko, pusty plecak wrzuciłam pod zakurzone łóżko z zamiarem wrócenia tu i zabrania tego, co powinnam zabrać. Podniosłam się i zgrabnie zeszłam po drabinie, stając na przeciwko mężczyzny. Okej. Był starszy i zdecydowanie większy ode mnie. Byłam jedną z drobniejszych dziewczyn w Bractwie. Na całe szczęście... bardzo nadrabiałam swoją mocą.
Uśmiechnęłam się przemiło do mężczyzny, postanawiając grać. Nie zamierzałam pokazać mu, kim jestem i po prostu stąd zniknąć. Trzymałam kciuki, by mnie, cholera, nie rozpoznał. W telewizji i w prasie dość często pojawiało się moje zdjęcie, jako poszukiwanej... szczególnie po śmierci mojej mamy.
- Hej, spoko, zdecydowanie ci nie zagrażam. - powiedziałam, unosząc ręce w pokojowym geście. Tak naprawdę teraz moja moc mogła być potężniejsza, gdybym miała zamiar jej użyć, bo za pomocą dłoni było mi dużo łatwiej nią pracować.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 00:10   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


W sumie jest duża szansa, że nie usłyszał by kobiety wdrapującej się na wyższe piętro budynku, gdyby nie to, że był okropnie wyczulony na takie rzeczy. Zdarzyło mu się już na swojej drodze napotkać wiele osób, które nie były do niego przyjaźnie nastawione i chociaż raczej dla nich spotkanie z nim źle się kończyło, to jemu też zdarzało się wyjść kiepsko z tych starć.
Stąd też wiedział, że nie powinien nikomu ufać.
Po krótkiej chwili oczekiwania wreszcie tajemnicza postać zeszła z górnego piętra i tak jak przypuszczał - okazała się kobietą. Wyjątkowo piękną kobietą nawiasem mówiąc, ale nie miało to dla niego w tej chwili żadnego znaczenia. To, że była taka drobna i pozornie krucha wcale nie czyniło z niej mniejszego zagrożenia. Właściwie... Gdy tak spojrzał na jej drobną posturę przypomniała mu się sytuacja, która wydarzyła się na jednej z jego pierwszych misji. Otóż jedną z jego pierwszych ofiar była 10, może 11 letnia mała dziewczynka, która pod sukienką niosła bombę i gdyby tego w porę nie zauważył i jej nie zdjął - pewnie wykończyłaby cały jego oddział.
Być może ta krucha istota również trzyma pod ubraniami bombę, lub sama nią jest? Nigdy nic nie wiadomo.
Uśmiechnął się na jej widok, jednak nie zdjął palca ze spustu, nie miał zamiaru ryzykować.
- Gdybym wiedział, że wpadniesz to pewnie bym tutaj posprzątał. Taki bałagan... - parsknął cicho po tych słowach i sięgnął lewą dłonią do butelki, by po raz kolejny napełnić szklankę.
- Może się napijesz? Wiesz... Czym chata bogata i tak dalej. - dodał po chwili zaglądając jej w oczy, cały czas pozostawał gotowy na każdy jej ruch.
Nawiasem mówiąc nie wiedział skąd, ale skądś ją kojarzył.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-24, 00:18   
  

   2 Lata Giftedów!


Wpatrywałam się w oczy mężczyzny, starając się wyczytać z nich, co dokładnie zamierza. Jeśli miał broń, wiedziałam, że nie będę miała z nią najmniejszego problemu. Cholera... tak łatwo umiałabym mu wytrącić broń, a nawet lepiej - wygiąć ją w precelek tak, że nie wiedziałby w ogóle, co się stało. Nie bałam się pistoletów, strzelb i różnych takich innych. Umiałam zatrzymać pociski, a żeby było jeszcze fajniej - umiałam je odbić w stronę napastnika. Tak, jak to zrobiłam, gdy aktywowała się moja moc... Postanowiłam jednak się nie pokazywać, absolutnie nie mogłam się pokazać. Kto wie, kim był tajemniczy nieznajomy? Może był z Rządu albo z GC?
Nie no. Jakby był z Rządu, albo z GC, to już otworzyłby ogień. Rozpoznałby mnie, w sekundę, a ten tutaj.. No cóż, wcale nie wyglądał na takiego, co by wiedział, kim ja jestem i mi to było zdecydowanie na rękę. Nikt nie powinien wiedzieć, że tu jestem. Nikt nie powinien znać mojej lokalizacji, a prawda była taka, że jeśli Nancy żyła, to cały Rząd już dokładnie wiedział, gdzie jestem i tylko czekał na odpowiedni moment, by zaatakować... Miałam jednak szczerą nadzieję, że tak nie było i postanowiłam tej nadziei trzymać się kurczowo, i gdy nie trzeba było, nie przedstawiać się nikomu.
- Jasne, nie przejmuj się. Ten bałagan mnie nie martwi. I podziękuję, śpieszę się. - powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko - Nic ci nie zrobiłam, więc chyba możemy się rozejść, prawda? Ja pójdę w swoją stronę, ty tutaj zostaniesz i więcej się nie zobaczymy. - dodałam, opuszczając ręce, ale to wcale nie znaczyło, że byłam bezbronna, czy mniej umiałam zrobić. Co prawda wcale nie wyglądałam na osobę, która mogłaby go zamordować w ułamku sekundy, prawda? Bądź co bądź szczerze liczyłam, że facet da sobie spokój. W ogóle... kim on był? Kolejny mutant? Czy morderca? Normalni ludzie nie chodzili sobie ot tak, po prostu, po opuszczonych domach w Black Lake.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 00:41   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Dale również nie spuszczał z niej wzroku, wytrzymał jej spojrzenie, a na jego ustach cały czas widniał delikatny uśmiech, choć szczerze mówiąc nie był jakoś specjalnie wesoły, czy też rozbawiony tą sytuacją. Uśmiech był po prostu maską - najważniejsze, żeby przekonać przeciwnika, że kompletnie się go nie boisz. Wtedy albo się przestraszy, albo będzie chciał Ci zetrzeć ten uśmieszek z ryja i w gniewie popełni błąd. Tak czy siak dobrze. No chyba, że przeciwnikiem jest kobieta, która mogłaby mu owiązać lufę jego broni wokół gardła. No, ale skąd niebieskooki mógł o tym wiedzieć? Może gdyby czytał gazety to by wiedział, ale przecież nie czuł takiej potrzeby.
Prawdopodobnie problemem dwójki osób znajdujących się w tym pomieszczeniu było to, że oboje siebie nie doceniali, ciekawe tylko dla kogo mogłoby się to skończyć gorzej? No cóż, być może się o tym jeszcze dzisiaj przekonają.
Dziewczyna sprawiała wrażenie, jakby coś wiedziała, ale nie chciała się tą wielką tajemnicą podzielić. Jej zachowanie wydało mu się zdecydowanie zbyt sztuczne, ten pośpiech i w ogóle... Och tak, ona na pewno coś ukrywała i on doskonale wiedział co.
- Powiedz mi, moja droga... - urwał sięgając ponownie do butelki i znów nalewając porcję trunku do szklanki.
-... Gdzie Ci tak śpieszno? - uśmiech z jego twarzy zniknął, wlał do gardła kilkadziesiąt mililitrów wódki, skrzywił się lekko i zajrzał jej głęboko w oczy.
- Pewnie, możemy się rozejść. Możesz teraz wyjść tymi drzwiami i stąd odejść, albo wejść z powrotem na górę, tylko, że wtedy będziesz musiała się ze mną podzielić tym, co tam chowasz. Jedzenie? Lekarstwa? Wszystko mi się przyda. - mówiąc to podniósł się i schował pistolet do kabury, ostentacyjnie, tak, by widziała, że wcześniej w nią celował.
- Nie wiem co tam masz, ale doskonale wiesz po co tutaj przyszłaś. Ja przyszedłem tutaj po to samo. Możemy się dogadać. - i choć gdzieś tam w środku głos rozsądku mówił, a wręcz krzyczał do niego, że nie powinien tak się zachowywać w stosunku do kobiety, to postanowił go zignorować, ponieważ... Kurwa, sam też jakoś musiał przetrwać.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-24, 00:51   
  

   2 Lata Giftedów!


Wypuść mnie... Daj mi odejść do cholery, albo nie wytrzymam i cię skrzywdzę...
Zaczynałam się denerwować. To spotkanie zdecydowanie trwało zbyt długo, a ja traciłam cierpliwość. James by mnie chyba zabił, jakby dowiedział się, że nie dość, że poszłam sama po leki, to jeszcze ktoś mnie zauważył i nawet musiałam wdać się z nim w dyskusję. Dlatego też chciałam tę dyskusję skonczyć jak najszybciej mogłam. Mężczyźnie chyba jednak brakowało towarzystwa, bo przeciągał tą cholerną rozmowę i przeciągał, jakby po prostu nie mógł do cholery jasnej odpuścić, póki nie zamierzałam go zaatakować, a... no cóż, jakoś dziwnie nie chciałam go krzywdzić. Wiedziałam jednak, że zrobię to, jeżeli zaraz, do cholery, nie odpuści.
- Rodzice czekają na mnie z obiadem. - powiedziałam i po raz kolejny się uśmiechnęłam. No byłam tak słodka i przemiła, że aż robiło mi się nie dobrze. Grałam, może zbyt sztucznie, ale wydawało mi się, że lepiej w tę stronę, niż nie. Oczywiście, że ta rozmowa prowadziła do tego, że mężczyzna w końcu i tak domyśliłby się, że coś jest we mnie podejrzanego. Byle tylko nie zrozumiał, kim naprawdę jestem, bo wtedy to mogę mieć przejebane, a wolałabym nie mieć.
- Jasne, chętnie ci pokażę to, co jest na górze. - odpowiedziałam mu i wzruszyłam ramionami, ale nie powstrzymałam się i wywróciłam teatralnie oczami, gdy tak bardzo postanowił się pokazać z bronią. Oho, wielki pan i władca. Szkoda tylko, że ten jego pistolecik był dla mnie tak samo niebezpieczny jak dziecinna zabawka. Nic strasznego, serio.
- Ale co ja będę miała z tego dogadania się? Brzmi w sumie jak korzyść tylko i wyłącznie dla ciebie. - dodałam i skrzyżowałam ręce na piersi, po chwili jednak żałując, że dałam się sprowokować i wdałam się w dalszą dyskusję z nim. Powinnam odejść. Przecież powiedział, że mogę, więc czemu tego nie zrobiłam? Byłam bezmyślna, cholera jasna, bezmyślna.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 01:57   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Ojej, ale przecież on wcale nie zamierzał jej tu trzymać, nie była mu do niczego potrzebna. Mogła iść w każdej chwili, byleby tylko zostawiła mu to, co - przynajmniej według niego - mu się należało. Pewnie gdyby wiedział, że przyszła tutaj po zapasy dla wielu osób, dla bractwa... Być może by odpuścił, ale skąd miał to wiedzieć? Niestety brak informacji zawsze rodzi problemy.
Czy faktycznie - tak jak mówisz - brakowało mu towarzystwa? Być może po części jest to prawda, w sumie miło było czasem do kogoś otworzyć gębę. Właściwie dawno z nikim nie rozmawiał, tak normalnie... Ostatnim czasem jego życie było jedną wielką walką, grą, w którą musiał grać. I grał - jak zwykle - takimi kartami jakie miał w ręku. I standardowo nie były one najlepsze.
- Marna wymówka - mruknął tylko pod nosem kręcąc głową z niedowierzaniem. Serio nie mogła wymyślić czegoś lepszego? No, ale w porządku. Skoro chciała odgrywać szopkę - proszę bardzo.
Kiwnął tylko głową, gdy powiedziała, że pokaże mu to, co ukryła piętro wyżej. Cóż, coś dziwnego podpowiadało mu, że dzisiaj może obyć się bez rozlewu krwi, być może faktycznie uda im się jakoś dogadać? Jeśli nie... Cóż, był na taką ewentualność przygotowany. Oczywiście zauważył, że wywróciła oczami, co było w pewnym sensie błędem z jej strony - przynajmniej w jego mniemaniu. W ten sposób pokazała mu, że kompletnie nie przestraszyła się broni, a tak drobna i teoretycznie 'bezbronna' dziewczyna chyba powinna, nie? To sprawiło, że postanowił jednak zachować większą ostrożność.
- To wszystko zależy od tego, co znajduje się nad nami. - Powiedział ponownie lekko się uśmiechając. Cóż... Właściwie to miał trochę do zaoferowania, nie miał jeszcze pojęcia co mógłby jej dać poza tym, że będzie mogła bezpiecznie stąd wyjść, aczkolwiek... Jeśli faktycznie mieliby się jakoś dogadać, wymienić... Mógł tak zrobić. Nie był typem człowieka, który zabierze jej wszystko co ma, czasami trzeba pójść na kompromis.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-24, 10:14   
  

   2 Lata Giftedów!


Naprawdę zgosi się pójść ze mną na górę? Jeśli tak, to zdecydowanie wygram życie. Ogłuszę go, zabiorę to, co moje i po prostu udam się na spokojnie do siedziby Bractwa, gdzie oficjalnie pożegnam Aarona i Albę, no i może spędzę znowu trochę czasu z Bradley'em? W sumie... czemu nie. Czy jednak warto było to ciągnąć i łamać mu serce? Cholera, no, okropna byłam, ale nie umiałam nad tym panować. Może po prostu powinnam sie odciąć od wszystkich facetów i zostać zakonnicą?
Niestety. Odcinanie się od facetów zdecydowanie mi nie wychodziło, co było widać, bo przecież teraz też wpadłam na faceta. No trudno, jakoś musiałam to przełknąć! Płakać nie miałam najmniejszego zamiaru.
Uśmiechnęłam się z rozbawieniem na jego komentarz na temat mojej wymówki. Tak, była marna, bo miałam kilka innych rzeczy w zanadrzu, które zdecydowanie miałam zamiar wykorzystać, więc nie widziałam większego sensu w wymyślaniu jakiegoś ekstremalnie kreatywnego alibi na to, gdzie się tak śpieszę.
- Jasne. Śmiało, idź na górę, dogonię cię. - zaproponowałam mu, już dalej nie bawiąc się w żadne licytacje. Naprawdę miałam zamiar pójść za nim na górę. Po prostu nie zamierzałam się niczym z nim dzielić. Miałam pod sobą wystarczająco wiele mutantów, którym te leki miały się przydać i nie zamierzałam ich rozdawać jakiemuś przypadkowemu mężczyźnie, który tak po prostu zepsuł mi mój dzisiejszy plan bezproblemowego wyjścia poza teren Bractwa. Absolutnie nie zamierzałam mu dać nawet jednej tableteczki. Nie byłam akcją charytatywną.
Bądź co bądź stanęłam za mężczyzną, czekając, aż zdecyduje się wejść po drabinie na górę i jeśli to zrobił, to ja weszłam za nim.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 12:49   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Pewnie, że zgodzi się iść z nią na górę, chociaż może okazać się to dużym błędem. Niestety Dale należy do ludzi, którzy dość często je popełniają i sam już nie wiem, czy to dzięki szczęściu udaje mu się jakoś wykaraskać z sytuacji pozornie bez wyjścia, czy po prostu jest na tyle dobry. Hmm. Obstawiałbym to pierwsze, podobno głupi ma zawsze szczęście. Można tylko liczyć, że przy następnej okazji również wszystko potoczy się po jego myśli.
Zlustrował ją jeszcze raz wzrokiem uśmiechając się samemu do siebie w myślach. Właściwie w pewnym sensie podobało mu się to, że reaguje na niego w taki sposób. Nie wyglądała na przerażoną, nie panikowała, widać było, że podobnie jak on - chłodno kalkuluje całą tą sytuację i być może nawet szuka dogodnej okazji by go unieszkodliwić. To nie było dla niego za dobre, w sumie to chyba nawet nie powinien z nią wchodzić na górę, a na pewno nie powinien wchodzić po tej pieprzonej drabinie pierwszy, ale cóż... Raz się żyje, nie? Kiwnął głową, gdy powiedziała, że zaraz go dogoni, był prawie pewien, że w głowie brunetki zrodził się już plan, no cóż... Może być zabawnie, gdy spróbuje jej go popsuć.
Wziął w dłoń butelkę wódki, której nie zamierzał tutaj zostawić. Alkohol jest przecież na wagę złota, a on dzisiaj zdecydowanie potrzebował procentów. Wsadził ją do tylnej kieszeni spodni na tyle głęboko, by nie wypadła, gdy będzie się wdrapywał po kolejnych szczeblach na wyższą kondygnacje budynku.
Gdy już znalazł się na górze rozejrzał się poszukując czegoś, co mogłoby mu się przydać, na razie nic takiego nie dostrzegł, ale przecież zaraz miała pojawić się tutaj Colleen i pokazać mu co takiego ciekawego tutaj schowała.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-24, 13:15   
  

   2 Lata Giftedów!


Okej. W ciągu tych kilku krótkich chwil rozmowy z mężczyzną poznałam jego dwie cechy. Przede wszystkim ewidentnie był alkoholikiem, no bo kto normalny brał by ze sobą przede wszystkim wódkę i tak bardzo by się nią przejmował? No, alkoholik, nikt inny. Może jednak po prostu miał bardzo zły dzień? Jak ja wczoraj? Poprzedniego dnia zdecydowanie nie wyznawałam zasady najebana, ale dama, a raczej najebana, to się z tobą prześpię, choć pewnie złamię ci serce. Więc może po prostu facet miał problemy? Może jego dziewczyna też puściła się z jego najlepszym przyjacielem? No, postanowiłam więc nie oceniać jego problemu z alkoholem.
Drugą kwestią był fakt, że nieznajomy okazał się być bardzo naiwny. Naprawdę, naprawdę tak ochoczo postanowił wejść na górę? I to jeszcze przede mną? Mialam ochotę albo zacząć się głośno śmiać, albo uderzyć z otwartej dłoni w czoło, nie wierząc, że to się działo. Wow, naprawdę był naiwny.
Bądź co bądź postanowiłam nie atakować go, gdy tak sobie wchodził po tej drabinie, bo gdyby spadł z tej wysokości, uderzony metalowymi kulkami w głowę to mógłby sobie zrobić porządną krzywdę, a nie miałam ochoty go zabijać, tak w sumie, więc postanowiłam to rozwiązać troszkę inaczej...
Weszłam zgrabnie za mężczyzną, cały czas uśmiechając się promiennie. Cholera, jaka ja dzisiaj bylam zaskakująco miła!
- Widzisz ten obraz? Za nim jest sejf. - powiedziałam, w sumie to zgodnie z prawdą i jak już mężczyzna odwrócił się do mnie tyłem, by spojrzeć we wskazanym przeze mnie kierunku, z kieszeni mojej kurtki wyleciały dwie metalowe kule wielkości kobiecej pięści. Obie w zawrotnym tempie poleciały w kierunku jego głowy i jeśli nie był super szybki i nie uniknął mojego ataku, to uderzyły go w tył głowy, sprawiając, że stracił przytomność.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 13:32   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Och, zaraz alkoholikiem... Przecież czasem każdy lubi wypić. No dobra, Dale może w ciągu ostatnich paru tygodni, czy lat... Może i pije trochę częściej niż czasem, ale to jeszcze nie czyni z niego alkoholika! Po prostu... Życie po kilku głębszych nagle wydaje się jakieś bardziej kolorowe i wszyscy o tym doskonale wiemy.
A taka butelka może ocalić życie, o czym przekonasz się w dalszej części posta.
Być może pozwolił jej myśleć, że jest naiwny, faktycznie - mogło to tak wyglądać. Patrząc z jego perspektywy? Przeciwnik myślący, że ma znaczącą przewagę częściej popełnia błędy. Co prawda dużo się ryzykuje dając mu taką przewagę, ale czasami to może wyjść na dobre, już nie raz tego doświadczył. Tym razem może być podobnie, a przynajmniej taką miał nadzieję!
Dale chyba podświadomie już zdawał sobie sprawę z tego, że dziewczyna go zaatakuje, bo w sumie... Sam zrobiłby całkiem podobnie na jej miejscu, dzięki tym swoim podejrzeniom zachował czujność, gdy tylko pojawiła się w jego pobliżu wyostrzył nieco zmysły dzięki swojej mocy i uśmiechnął się pod nosem odwracając w kierunku, który mu wskazała. Chyba tylko jakiś półmózg odwróciłby się plecami do potencjalnego zagrożenia, osoby, której kompletnie nie zna nie mając żadnego planu, ani ewentualnej drogi ucieczki. On miał plan, a raczej miał swoją moc. Nie mógł przypuszczać, że ona też takową posiada.
Usłyszał dźwięk przecinania powietrza przez metal, tak dobrze mu znany, tyle razy kule przelatywały mu nad głową... Ten dźwięk był jednak znacznie mocniejszy, jakby pociski były kilka razy większe.
Czas wokół niego zwolnił, jak zawsze, gdy używał swojej mocy. W błyskawicznym tempie nieosiągalnym dla jakiegokolwiek normalnego człowieka usunął się w bok jednocześnie odwracając się. Szybka ocena sytuacji - dwa metalowe pociski wielkości pięści przeleciały obok niego.
- Mutant... - mruknął w myślach, kule ewidentnie były z metalu, mógł więc założyć, że właśnie metal potrafi kontrolować i po raz kolejny postanowił zaryzykować. Gdyby okazało się, że nie tylko metal, cóż... Miałby przechlapane.
Pamiętasz, jak mówiłem, że czasem butelka potrafi uratować życie? To jeden z tych przypadków.
Błyskawicznym ruchem wyjął flaszkę z tylnej kieszeni i roztłukł ją o znajdującą się obok niego ścianę, przez co w ręku został mu tak zwany 'tulipan'. Znalazł się za nią w ciągu ułamku sekundy i przytknął jej ostrą krawędź roztłuczonej butelki do gardła.
- Nie tylko Ty jesteś wyjątkowa. Jak widzisz potrafię być... Szybki. Jak myślisz, ogłuszysz mnie teraz czymś, czy zdążę wcześniej obejrzeć Twoje gardło od środka? - wyszeptał jej prosto do ucha, dziewczyna z pewnością mogła poczuć zimne, ostre szkło dość mocno przywierające do jej skóry.
- A może sobie po prostu, kurwa, odpuścimy te gierki i się dogadamy? - dodał po chwili... Zdecydowanie miał już dość tej zabawy.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-24, 13:46   
  

   2 Lata Giftedów!


Nie sądziłam, że sprawy pójdą w tę stronę, w którą pójść postanowiły. Przecież to wszystko wydawało się takie proste... Mało kto był w stanie w jakikolwiek sposób mnie zaskoczyć, czy pokonać. Trenowałam swoją moc od dziecka, uwielbiałam ją, była częścią mnie, bo przecież nawet kluczy przy sobie nie nosiłam, tylko drzwi od domku zamykałam mocą, z lenistwa. Ułatwiałam sobie wszystko co w życiu mogłam sobie ułatwić dzięki swojej mocy. Korzystałam z niej praktycznie zawsze, sekunda w sekundę, więc... cholera, chyba trochę przeliczyłam się z tym wszystkim. Westchnęłam ciężko, widząc, co w zasadzie się stało i jak bardzo mój atak się nie powiódł.
Okej, czyli mój przeciwnik był mutanem. Dobra, to wiele wyjaśnia, dlaczego się tutaj w zasadzie znalazł, czemu jest sam w opuszczonej części Black Lake. Nikt normalny przecież tu sobie spacerków nie urządzał... Mogłam się domyślić, czemu o tym nie pomyślałam? Był mutantem i to do tego chyba jakimś super szybkim, coś takiego, bo w jaki inny sposób wyjaśnić to, że uniknął moich dwóch kul, które leciały naprawdę dość szybko w jego stronę? I jak wyjaśnić to, że zareagował na tyle szybko, że ja nie zdążyłam się obronić? Metalowe kule upadły z głuchym hałasem na podłogę, gdy ten postanowił mnie zaatakować pieprzoną butelką. No świetnie. Szkło. Z tym sobie nie poradzę, a mężczyzna był na tyle blisko, że ryzykownym było atakowanie go - mogłabym nie zdążyć.
Okej, potwierdził to, czego już zdążyłam się domyślić. Był szybki, nadnaturalnie szybki. I miał rację. Istniało dość małe prawdopodobieństwo, że zdążę go czymkolwiek uderzyć, zanim ten poderżnie mi gardło.
Świetnie, Colleen. Nic, tylko bić brawa.
- Puść mnie, do jasnej cholery, bo naprawdę pożałujesz. - warknęłam. Nie bałam się go, absolutie. Rzadko kiedy odczuwałam strach. Byłam raczej wściekła, i to jak cholera, niż przestraszona.
- Nie chciałbyś wiedzieć, kim jestem, więc puść mnie, bo naprawdę nie wyjdziesz z tego żywy. - rzucałam groźby bez pokrycia w jego kierunku. Słusznie? Pewnie nie, ale aktualnie kontrolowały mną moje emocje. Bardzo byłam zdenerwowana i liczyłam na to, że mężczyzna rozluźni uścisk, w którym mnie trzymał chociaż minimalnie. Wtedy zaatakuję. Nie będzie mógł i uniknąć kul, i poderżnąć mi gardła.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6