Poprzedni temat «» Następny temat
Trening #1 (kontrola mocy)
Autor Wiadomość
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

  Wysłany: 2017-12-16, 17:53   Trening #1 (kontrola mocy)

Trening odbywa się nad jeziorem. Dzisiejszego poranka na zewnątrz jest dość zimno, ale da się przeżyć. Warto było jednak ubrać jakieś polarowe ubrania, nie ograniczające jednak ruchów zbyt mocno. Nigdy nie wiadomo, czego można spodziewać się na treningu.
Wieje delikatny wiatr, słońca nie widać zupełnie. Plaża jest pusta, nie ma tu niczego oprócz piasku, drzewa też nie rosną zbyt blisko, więc jest małe prawdopodobieństwo groźnego wypadku, jednak zawsze jakieś jest, dlatego warto na siebie uważać!


Zasady:

- Trening prowadzi w głównej mierze trener. Mistrz Gry ocenia jedynie, czy dany ruch postaci powiódł się, czy też nie.
- Pilnujcie kolejki! Czekajcie, aż odpisze każdy z graczy, lub przynajmniej większość, gdy ktoś długo nie odpisuje.
- Piszcie zwięźle. Nie chodzi o posty na pięć linijek, ale to też nie mają być opisy wewnętrznych rozterek bohaterów i tego, co trzy dni temu jedli na obiad.

Lista:

- Armo Romanov (trener)

- Alba Delgado
- Alec Campbell
- Sally Halloway
- Venus Westford
[Profil]
 
 
Alba Delgado



Mieć kogoś, kto weźmie na siebie te wszystkie kawałki szaleństwa, jakie nosimy w sobie.

kontrolowanie emocji

65%

-





name:

Alba Delgado

alias:
Rubia

age:
22 lata

height / weight:
158/50

Wysłany: 2017-12-17, 00:51   
   Multikonta: Lidia Foney


Oparta o futrynę, traciła granice swojej anielskiej cierpliwości. Obserwowała, jak Sally szuka buta. Tak, właśnie. Buta. Jeden już dumnie opatulał jej stopę, a drugi niestety pozostawał wciąż zaginiony. Dodajmy, że ten znaleziony miał dość figlarne sznurówki, o które Halloway zdążyła się już potknąć. Za chwilę zaczynał się trening, a one już praktycznie były spóźnione. Żadna z nich nie znosiła dobrze porannego zrywania się z łóżka, ale mogłyby chociaż udawać, że trzymają poziom. Co prawda Alba jeszcze nie wiedziała, że nie wzięła rękawiczek, ale przynajmniej cała reszta poszła w miarę sprawnie. Dopiero tutaj, u przyjaciółki pojawiły się pewne komplikacje.
- Sally, bo Aiden będzie krzyczał... – powiedziała niby trochę zdenerwowana, ale jednak bardziej chyba ospała.
Kiedy wreszcie wszystkie buty były w komplecie, dziewczyny wydostały się na zewnątrz i poczuły chłód tego poranka. Pewnie trenerzy zaraz sprawią, że zrobi im się cieplej. Alba jednak miała tendencje do przeżywania głębokiego zimna nawet wtedy, kiedy aż tak zimno nie było. To nie jest tak, że nie miała ochoty na naukę kontroli swojej mocy. Wręcz przeciwnie – chciała się rozwijać i odkrywać, jak jeszcze można wykorzystać swój dar. Mieszkając i żyjąc tu, w Bractwie obserwowała, jak inni mutanci poszerzają swoje umiejętności i rosną w siłę. Może kiedyś i ona odkryje pełnie swoich możliwości?
Zanim to jednak nastąpi, powinna chyba się obudzić. Dlaczego to musiał być akurat poranek? Ale szły dzielnie – gotowe na wszystko i ciekawe nadchodzącego wyzwania. Tak, nastawienie Alby było bardzo optymistyczne, ale kiedy tak zerknęła na Sally, to już nie była taka pewna.
Stawiły się w umówionym miejscu. Było zupełnie spokojnie i całkiem pusto. Czyżby przyszły jako pierwsze? Kiedy zerknęła na zegarek, zorientowała się, że chyba jednak nie były aż tak spóźnione.
_________________
We can’t go together for this kind of life. Yes, I know, but I’m too mesmerized to stop.
[mru]
[Profil]
    [A+]
 
Aiden Tremblay



Improvise, Adapt, Overcome.

Zmiana wyglądu

80

lubie ser





name:

Aiden Tremblay

alias:
Leon

age:
26

Wysłany: 2017-12-17, 20:11   

Ostatnią rzeczą o której teraz myślał to niespodziewany trening na prośbę Colleen. I tak kompletnym fartem było to, że przeczytał od niej wiadomość. Właśnie nabił lufkę ostatnimi kryształkami z woreczka strunowego, więc podświadomie podłączył telefon do ładowarki, bo oczywiście leżał gdzieś wciśnięty między poduszki kompletnie rozładowany. Szczerze nie miał kompletnie ochoty teraz na swoje obowiązki, ale coś tam przemówiło do jego ostatnich szarych komórek które dzielnie broniły się przed narkotycznym transem niczym jednostka grom. Szybki prysznic, ostatni komplet czystych ubrań i mógł ruszać. Jeszcze tylko kilka ostatnich buchów i mógł naprawdę wychodzić. Z początku po przeczytaniu sms, uśmiechnął się, bo wiedział, że oleje to wezwanie na służbę. Jednak po chwili zastanowienia się, postawił swoje obowiązki przekonania nieco wyżej, niż własną wygodę. Ostatnimi czasy nie miał najmniejszej ochoty rozmawiać z Collen, bo wiedział, że w pewnym momencie może powiedzieć o kilka słów za dużo i źle się to skończy dla ich dwójki. Wiedział, że nowa, samozwańcza przywódczyni szykuje się do wojny, więc wnioskował, że potrzebuje zmożonych treningów dla swoich żołnierzy. Większość pewnie nawet nie wiedziała, że hoduje ich sobie na rzeź, na krucjatę którą poprowadzi ku zaspokojeniu swoich chorych żądzy. Mimo tego wszystkiego przybył na plaże, bo wolał mieć wszystko pod kontrolą i wiedzieć o wszystkim, jeśli coś miałoby umknąć jego uwadze. W drodze jeszcze delikatnie poprawił swój wygląd, pozbywając się wszystkich cech które wskazywałyby, że nie pojawił się tutaj w całkowitej trzeźwości. Dostrzegł daleka kilka sylwetek i podszedł do nich. Rzucił ochrypłe "cześć" w ich kierunku i widząc, że jeszcze nie wszyscy się zebrali, nie miał żadnych oporów przed położeniem się na zimny piasku, odpalając papierosa i izolując głowę od zimna kapturem.
[Profil]
   
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-20, 10:51   

/po wyjściu z Vee

Mieli fajnie spędzić czas, wyluzować, pobyć jak normalna para. Normalna, nie w żadnym obozie, nie przyjmując się mocami, które mają. Wszystko miało być fajnie, tak jak kiedyś było, sprzed 4 laty. Jednak jak zawsze coś musiało pójść nie tak. Oboje chcieli i wiedzieli, że kluczem do opanowania mocy przez Alca jest pozbycie się strachu i wizji tego, że może kogoś zabić. Zawsze ma to przed oczami, boi się i w związku z tym traci troszkę nad sobą panowanie. Chciał się tego pozbyć, no ale jednak Vee jak nigdy mu nie odmawiała to teraz zrobiła z tego wielkie halo.
Wrócił do obozu sam i miał wywalone w to, czy ktoś zobaczy, że wchodzi i że go nie było i to dość długo. Nie obchodziło go nic. Martwił się, był wkurwiony i tyle. Nie spał całą noc, a rano dostał wiadomość z informacją o treningu. Miał nie iść, nie chciało mu się tak iść,bo wiedział, że nad sobą w stresie nie panuje. Jednak musiał i po części miał nadzieje, że tu jakoś to pomoże. Dlatego przyszedł o wyznaczyonym czasie na plażę i ustał gdzieś z tyłu. Przywitał się z tymi co już byli zebrani, ale wolał utrzymać jednak odległość bezpieczeństwa. Nie miał po prostu humoru i był bardzo na Vee wkurwiony, że nie wróciła do domu na noc.
[Profil]
 
 
Sally Halloway



I find it kinda funny, I find it kinda sad The dreams in which I'm dying are the best I've ever had

wizje astralne

50%

powiedz mi, powiedz swoje lęki i fobie





name:

Sally Halloway

alias:
vision

age:
25

Wysłany: 2017-12-22, 00:48   
  

   Wygrała, bo Ronnie nie patrzył


Sally naprawdę nie była rannym ptaszkiem. Przez chwilę udawała, że nie słyszy budzika, który sobie nastawiła, kiedy Colleen napisała jej o treningu. Niestety, nie nacieszyła się spokojem zbyt długo, ponieważ pewna filigranowa blondynka postanowiła wyrzucić z łóżka biedną i niewyspaną Sally, która teraz z miną zrozpaczonej, małej dziewczynki, bezradnym wzrokiem przeczesywała cały pokój, próbując znaleźć drugiego buta.
- Noo, juuuż - jęknęła, po raz kolejny zaglądając pod łóżko. W końcu zguba się znalazła. A Halloway niezdarnie mogła wcisnąć zimowy but na stopę. Nie lubiła poranków, zdecydowanie to nie była jej pora dnia. No, ale nie miała zbyt wiele do gadania, dlatego razem z Albą wyszła z domku, a mróz zdawał się wymierzyć jej siarczysty policzek, powodując nieznośnie szczypanie. Halloway zdecydowanie chciała poszerzać swoje umiejętności i mieć większą kontrolę nad swoją mocą. Jednakże o tej godzinie jedyne o czym myślała to wygodne i ciepłe łóżko w domku, nic więcej.
W końcu stawiły się na wyznaczonym miejscu. Sally wcisnęła zaciśnięte w pięści ręce do kieszeni kurtki i z na wpół zamkniętymi oczami bujała się z pięty na palce i z powrotem. Lekko poskręcane włosy opadały na jej ramiona, wokół jej twarzy. Na szczęście nie spóźniły się aż tak bardzo. Dlatego oparła policzek o ramię Delgado. - Dlaczego jesteśmy tak szybko? - wymamrotała. Naturalnie odpowiedziała na ochrypłe "cześć" Aidena jak i przywitanie Aleca, jednakże nie miała ochoty na wdawanie się w jakiekolwiek dyskusje, musiała się chyba najpierw trochę rozbudzić.
[Profil]
 
 
Caitlyn Rathaway



jedna z najmądrzejszych decyzji mojego życia: odpuścić sobie gównianych ludzi

meduza

52%

-





name:

Caitlyn Rathaway

age:
25

Wysłany: 2017-12-25, 18:15   
   Multikonta: -


Nie była niczego świadoma. Nie była świadoma tego, że rano jest jakiś trening na który musi iść. Nie byłaby niczego świadoma gdyby nie kochany braciszek, który tak bardzo troszczył się o nią. To było oczywiste, że nad ranem ją o tym poinformował. Szkoda tylko, że nie powiedział jej tego o drugiej w nocy kiedy jeszcze nie spała. Nie mogła go o to obwiniać, o nie, ale mógłby chociaż jeden trening obejść się bez jej udziału. Nic by się nie stało. Miała wrażenie, że jej moc i tak jest najmniej rozwinięta. ciekawe tylko dlaczego?
Kiedy zwlekła się z łóżka to marzyła jedynie o tym by ktoś jej podał jakiegoś skręta. Jej ciało chciało zdecydowanie czego innego niż wyjście na zewnątrz, w mróz. Może inni woleli chodzić w dresach po plaży, ale ona wolała ubrać sukienkę. Chciała wyglądać dobrze, czy to źle? W ostatniej chwili się powstrzymała od tego. Ktoś by tam zginął dzisiaj. Może i tak będzie?
Mijając ludzi po drodze starała się nikomu nie patrzeć prosto w oczy. Była tutaj dwa lata i miała już dosyć. Tyle schematów, tyle ludzkich umysłów, które mogłaby wykorzystać. Sami się prosili patrząc w jej oczy. Chcieli tego! A ona? Nie panowała nad tym. Dlatego tu szła?
Widząc Aidena leżącego i palącego posłała mu lodowate spojrzenie. Miała wrażenie, że tak samo jak ona nie ma ochotę tu być. to nie była jego wina, ale że palił już tak. Miała ochotę krzyknąć "cholera jasna" i uciec stąd i nigdy nie wrócić, ale coś ją powstrzymywało. Osunęła się na zimny piasek w którym utkwiła spojrzenie.
[Profil]
 
 
Venus Westford



I want you to forget me..

manipulacja pamięcią

64%

chciałabym Cię dotykać..





name:

Venus Westford

alias:
Vee/Redhead/Blacksoul

age:
20 lat

Wysłany: 2017-12-25, 20:06   

Nie było jej na terenie bractwa, gdy dostała wiadomość od Colleen. Wcale ten trening nie był jej w smak, ale cóż. Wczorajszy dzień wspominała jedynie do połowy dobrze, potem wszystko się zawaliło i wściekła po kłótni musiała ochłonąć. Przez to też nie wróciła na noc. Wiedziała, że ktoś może się martwić, ale jej komórka wciąż działała i gdyby ktoś zadzwonił na pewno by odebrała. No.. prawie od każdego, bo nie zamierzała odbierać od Campbella. Zebrała się jednak na trening, wracając od Acosty i zahaczyła jeszcze o domek, w którym mieszkała z rudym, mając nadzieję, że dawno z niego wybył. Przebrała się w coś cieplejszego, gdyż miejsce spotkania nie należało o tej porze roku do najlepszych. Przyszła na miejsce zbiórki chyba jako jedna z ostatnich. Rozejrzała się i posłała słaby uśmiech do Alby, która stała zapewne z Sally. Sorki, piszę na szybko i nie chciało mi się wszystkiego czytać. Potem minęła Cait, machnęła Aidenowi, by wiedział, że jest obecna, ale nie odezwała się ani słowem. Na końcu minęła swojego rudego przyjaciela, ale nawet na niego nie spojrzała. Dalej była zła za wczoraj i nie zamierzała tak łatwo odpuścić, dlatego stanęła sobie gdzieś z boku, żałując, że nie są w jakimś lesie, gdzie mogłaby zmęczone ciało oprzeć o pień drzewa. Albo najlepiej uciec gdzieś między krzaki i mieć święty spokój. Zresztą ich trener też nie wyglądał na super zadowolonego, więc co tu robili jeszcze? - Zaczynamy, czy jeszcze ktoś ma dołączyć? - Zapytała w końcu, bo stali jak te kołki i właściwie nic nie wynikało z tego.
[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2017-12-26, 12:00   

Na trening dołączyła kolejna osoba, kolejny trener. Był nowy? Możliwe, bo chyba nikt go nie do końca kojarzył. Mężczyzna, grubo po trzydziestce, ale ciężko było określić jego dokładny wiek. Miał gęstą brodę i niebieskie, lodowate oczy. Skąd się tu wziął? Colleen go tu oddelegowała?
- Nazywam się Joseph i dziś pomogę wam w treningu, bo wasz trener nie wydaje się być odpowiednim na tym miejscu. - powiedział, ewidentnie mając na myśli [u]Aidena[/i], który beztrosko leżał sobie na piachu, nie przejmując się mutantami, którzy czekali na jakiekolwiek polecenia.
- Wybaczcie mi moje spóźnienie. Czy możemy zaczynać? - dodał i uśmiechnął się zaskakująco przyjaźnie, rozglądając się po zgromadzonych wokoł mutantach - Na początek pobiegajmy, dobrze? Moc łatwiej jest opanować, jeśli jest się fizycznie zmęczonym. Mi to zawsze pomagało, więc czemu miałoby to wam nie pomóc? Z tego co wiem, macie moce, które ciężko jest przećwiczyć, ot tak, po prostu, więc spróbujmy najpierw was zmęczyć. - wraz z końcem swojej wypowiedzi sam zaczął robić kółka po plaży, lekkim truchtem. Liczył na to, że reszta mutantów ruszy za nim.
[Profil]
 
 
Armo Romanov



Władza jest niczym sama w sobie, jeśli nie potrafisz nad nią panować.

Buff

87%

Brak





name:

Armo Romanov

alias:
Buff

age:
40

Wysłany: 2018-01-03, 23:57   
   Multikonta: Brak


Jako że w pewnym wieku, jak to powiedziała ciotka Królowej Elżbiety nie wypada spać, tak też Armo stosował się do tej zasady. Kiedy jeszcze wszyscy spali mężczyzna, ubrał się w to co na avatarze plus płaszcz i wyruszył do centrum Olimpii, tam tez wykorzystujac swę dawne znajomości mógł dostać najlepsza i najtańsza kawę o tej godzinie. Oczywiście może nie jakieś specjaly ale zwykła czarna mocna. Wiedział, iż czas go goni, więc z zestawem kaw i cukru w woreczkach wyruszył na zalesiala plażę.
Ku jego zdziwieniu wszyscy już byli i ćwiczyli. Zaskakujące dawno nie widział tylu buziek na treningu. Najwyraźniej śmierć przywódcy budzi w ludziach to czego wcześniej się bali.
Przez chwilę jeszcze przyglądał się wysilkom śmiałków i doszedł do wniosku iż pomoże koledze po fachu, gdyż Aiden się raczej nie palił, chyba że jego papieros.
- Witam was dzieciaczki, nazywam się Armo Romanov, część mnie pewnie kojarzy, część pewnie nie. Jestem trenerem i przyszedłem tu by pokazać wam iż granice istnieją tylko w naszych głowach.
Nagle zorientował się że ma przecież ze sobą prezent Mikołajowy dla wszystkich w postaci kawy.
- Gdzie mogę maniery, mam dla was kawę, bierzcie póki jeszcze ciepła, nie wiem kto ile slodzi więc cukier jest w woreczkach. Nie chcę tutaj zaspanych gap, które nie wiedzą co się do nich mówi. Jak już wypijecie i skonczycie rozgrzewkę to wtedy pogadamy o waszych zdolnościach.
Popatrzył w stronę Aidena, który go jeszcze chyba nie znał.
- A Ciebie Mój drogi kolego, prosiłbym na asystenta, słyszałem że wiele potrafisz, a gdybyś mógł znacznie więcej?
Spojrzał pytajaco na kolegę po fachu, poprawił płaszcz i usiadł na jakimś przewroconym konarze.
[Profil]
 
 
Sally Halloway



I find it kinda funny, I find it kinda sad The dreams in which I'm dying are the best I've ever had

wizje astralne

50%

powiedz mi, powiedz swoje lęki i fobie





name:

Sally Halloway

alias:
vision

age:
25

Wysłany: 2018-01-05, 22:34   
  

   Wygrała, bo Ronnie nie patrzył


Nie dość, że musiała odkleić się tak szybko od swojej poduszki to jeszcze kazali jej biegać. Zbolałym wzrokiem spojrzała na Albę, a potem ściągnęła gumkę, którą zawsze miała na nadgarstku. Związała szybko włosy w kucyk co by nie przeszkadzały jej w rozgrzewce jaką zarządził jeden z trenerów. Aiden widocznie nie miał zamiaru dzisiaj zajmować się adeptami. Z cichym stęknięciem pociągnęła za ramie drobnej blondynki, która zresztą dzisiaj ją tutaj zaciągnęła. Halloway nie była w nastroju na jogging, ale przecież z trenerem się nie dyskutuje. Gdyby wiedziała pewnie zainwestowałaby w jakieś budy do biegania. Gdzieś w tak zwanym międzyczasie pojawił się drugi trener. Na jego widok Sally cieszyła się zdecydowanie bardziej. W zasadzie kawa to płyn, którego w tym momencie potrzebowała najbardziej. Tak na rozbudzenie! Dlatego gdy tylko skończyła rozgrzewkę dopadła się jako pierwsza do stoiska z kawą i dosypała dosyć sporo cukru. Miała nadzieję, że to dostatecznie pobudzi jej umysł, chociaż rozgrzewka, która im zapewnili stawiała na nogi, nawet jeżeli w tym momencie miała ochotę położyć się na ziemi. Objęła kubek obydwiema dłońmi. Chciała rozwinąć swoje zdolności. Uczucie bezradności wobec kapryśnej mocy było okropne, chciała mieć nad nią jakąś władzę.
[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-01-22, 23:51   

Joseph zerknął na nieco spóźnionego Armo, który właśnie rozdawał zgromadzonym kawę. Zebrani uczniowie widocznie się rozochocili, ale czas leciał i trzeba było wziąć się do pracy. Jednak w tym małym zamieszaniu podszedł do niego Aiden, z którym stała również Caitlyn. Mężczyzna wyjaśnił, że Rathaway się źle czuje i idzie ją bezpiecznie odprowadzić do punktu medycznego. Skinął głową. Już wcześniej widział, że dziewczyna wygląda blado. Gdy tylko ta dwójka odeszła, postanowił przywołać resztę do porządku:
- Dopijcie, proszę, i bierzmy się do pracy! - Jego głos rozbrzmiał mocno, a kilka par oczu zerknęło na niego. - Vee i Alba! Stańcie tutaj! - Wskazał dłonią miejsce i zaraz spojrzał na Sally i Aleca. - Wasza dwójka z tej strony!
Okrążył zebranych, wyraźnie nad czym myśląc. Armo i jego kawa na pewno nieco pobudziły zgromadzonych. Dobrze, będą musieli teraz się mocno skoncentrować, a ziewanie zdecydowanie wprowadziłoby zakłócenia. Czas, aby trochę się rozgrzali.
- Skupcie się teraz na waszym partnerze, oswoicie z nim. To na nim będzie się gromadziła wypływająca z was moc. To wasz cel i nikt poza nim nie może poczuć działania waszej mocy. Umiejętność ograniczania swojej siły, koncentrowania jej w konkretnym punkcie jest niebywale istotna!
To były podstawy, które nie były im obce, ale zawsze warto zacząć od czegoś łatwiejszego, sprawdzić, czy najważniejsze rzeczy są już w pełni opanowane, nim ruszy się dalej. Spojrzał na Armo, który mógł teraz włączyć się do treningu.

____
UWAGA!
Prosimy, aby każdy, kto wyżej już wprowadził swoją postać na trening, odpisał do piątku w tym poście! Pamiętajcie, że musimy trenować, aby nie wyjść z wprawy. Chcemy zdobyć procenty, a nie je tracić!
Dla spóźnialskich ostatnia szansa, aby wygrzebać się z łóżka i dobiec na trening!
[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-01-27, 19:00   

Trening oficjalnie ogłasza się za zakończony.
Wszystkie osoby tracą po 3% opanowania mocy.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5