Poprzedni temat «» Następny temat
Tarasy nad jeziorem
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-17, 18:11   Tarasy nad jeziorem


[Profil]
 
 
Armo Romanov



Władza jest niczym sama w sobie, jeśli nie potrafisz nad nią panować.

Buff

87%

Brak





name:

Armo Romanov

alias:
Buff

age:
40

Wysłany: 2018-01-08, 09:09   
   Multikonta: Brak


Armo nie planował tego dnia żadnych wielkich wyjść, ale po papierosie i ciepłym prysznicu nieco zglodnial, postanowił więc że uda się do swojej ulubionej knajpy na śniadanie, była to niewielka lecz klimatyczna restauracja. Właściciele znali Romanova i nie przeszkadzało im to że jest mutantem mimo że nie znali w ogóle jego mocy. Klasycznie zamówił omlet i tosty z pieczarkami a do tego biała duża kawę. Czekając na zamówienie wyszedł przed Capitain Little i zapalił papierosa, patrzył jak miasto sobie żyje.
Po jakimś czasie przyszło jego zamówienie, a że był bardzo głodny szybko wsunal to co miał do zjedzenia i wyszedł zostawiając napiwek.
Coś się jednak działo na mieście było coraz więcej podejrzanych ludzi, a Armo nie mógł sobie pozwolić na wpadkę, także taktycznie ruszył do obozu na około. Po około półtorej godziny gdy sprawdził iż nikogo za nim nie ma ruszył na Tarasy nad Jeziorem. W tym miejscu było coś co go uspokaja daje chwilę pomyśleć i oczyścić umysł a dodatkowo jak jest ciepło to można się kąpać.
Romanov siedział tak i rozmyślał o Yvonne, o Collen i o przyszłości całego bractwa, czy ma to jeszcze sens i jak mooga odmienić los. Wiedział że przed nimi wojna, ale może dałoby się uniknąć rozlewu krwi po obu stronach.
[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-08, 21:53   
  

   2 Lata Giftedów!


/ poranek przed treningiem.

Stresowałam się jak nie wiem, byłam szczerze przerażona zbliżającą się misją zwerbowania Axona. Nie wiedziałam do końca jak się zachowywać, jak przygotować się do zbliżającego się wyjścia. To miała być moja pierwsza tak istotna misja po objęciu przywódctwa. Dzięki zwerbowaniu Axona mogłam pokazać, że naprawdę nadaję się na tę pozycję, ale czy mogłam mieć chociaż nadzieję, że to wszystko się uda? Cięzko było stwierdzić. Wiedziałam jednak, że potrzebuję się uspokoić, wyciszyć... Głowa pulsowała mi bólem, wszystko przez nerwy, bo denerwowałam się jak cholera. Postanowiłam więc przejść się nad jezioro. Woda zawsze mnie uspokajała, a że było dość wcześnie, to istniała nikła szansa, że kogoś spotkam, a nie za bardzo miałam teraz ochotę na rozmowy, lub wysłuchiwanie zarzutów, jaką złą szefową jestem.
Ubrana więc w ciepłą kurtkę wyszłam ze swojego domku i skierowałam się nad jezioro, by już po chwili znaleźć się na tarasach, z których rozciągał się najpiękniejszy widok na wodę. To może nie było najlepsze miejsce na wyciszenie, bowiem na tarasach były drzwi do pokoi mieszkalnych, ale liczyłam na to, iż ze względu na wczesną porę, nie wpadnę na nikogo, tylko będę mogła cieszyć się widokiem. Jak się jednak okazało, nie dane było mi być samej.
- Widzę, że ty też przyszedłeś się wyciszyć? - spytałam retorycznie i uśmiechnęłam się na widok Armo. Okej, no, jego osoba mi nie przeszkadzała, mogłam spędzać czas w jego towarzystwie, nawet teraz, gdy byłam tak zestresowana. Podeszłam bliżej i usiadłam na drewnianym krzesełku obok mężczyzny, ciaśniej oplatając się kurtką i wlepiając wzrok w spokojne wody Black Lake.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Armo Romanov



Władza jest niczym sama w sobie, jeśli nie potrafisz nad nią panować.

Buff

87%

Brak





name:

Armo Romanov

alias:
Buff

age:
40

Wysłany: 2018-01-08, 22:16   
   Multikonta: Brak


Poranek był przyjemny, zimny wiaterek głaskał delikatnie głowę mężczyzny. Nagle głębokie dumanie i zamyślenie przerwał znajomy głos. Gdy tylko się odwrócił zobaczył również znajomą i bardzo lubiana przez siebie buzie.
Takie chwilę pokazywały mu że tak na prawdę cieszy się z małych rzeczy i w tych ciężkich dla bractwa czasach potrafi się jeszcze uśmiechać, jednakże wszystko to było zasługą tylko jej.
- Collen...miło Cie widzieć, chyba nie widzieliśmy się od kiedy...
Tu przerwał, bo spotkanie miało miejsce przed wyjazdem do nieszczęsnego konwojowego świata. Źle to rozplanował nie miał zamiaru przypominać jej tego, ale przez ogólne rozkojarzenie ostatnimi sytuacjami, zdarzało mu się zapominać. Wyciągnął papierosa i podpalił.
- Jak tam się czujesz Maluchu ? Widać po Tobie że coś Cie gryzie...pewnie boisz się że coś Cie przerośnie ?
Armo był człowiekiem pytajknikiem, a szczególnie gdy nie widział się z kimś długo, wtedy buzia mu się po prostu nie zamykała. Mógł zapytać jak tam w związku, albo inne głupoty, ale sądził, że akurat teraz przyda jej się wsparcie taktyczne i żeby mogła to z siebie wyrzucić. Także zamknął buzie i czekał na jej odpowiedź popalając papierosa. Gdy już spalił przysunal się do dziewczyny i ja przytulił, jemu było trochę cieplej.
- Może chcesz mój płaszcz?
Zapytał śmiało, bo skoro i tak mieli rozmawiać to nie chciał by Collen zmarzla.
[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-09, 21:57   
  

   2 Lata Giftedów!


Musiałam się uspokoić. Wiedziałam, że nerwy nie są wskazane podczas misji tego rodzaju, albo w ogóle podczas jakiejkolwiek misji. Z drugiej jednak strony... jak mogłam być tak w stu procentach spokojna? Nie miałam zielonego pojęcia, czego mogę spodziewać się po Axonie. Spróbuje mnie oszukać? Przyjdzie w ogóle na to spotkanie, czy stwierdzi, że ma zupełnie wyjebane? Ciężko mi było przewidzieć jego zachowanie, więc nie umiałam zaplanować swojej reakcji, swoich ruchów... Ale skoro nie mogłam w żaden sposób tego rozwiązać, to czy musiałam się tym denerwować? Czy musiałam dokładać sobie kolejnych zmartwień, choć przecież i tak miałam ich już w życiu wystarczająco?
- Tak... chyba mniej więcej od wtedy... - powiedziałam i westchnęłam ciężko. Mężczyzna wcale nie musił kończyć swojego zdania, bo wiedziałam doskonale o co mu chodziło. Nie rozmawialiśmy od śmierci mojej mamy, a moim małym sukcesem był fakt, że w moich oczach nie pojawiły się łzy, gdy o niej pomyślałam. Nie mogłam jej wiecznie opłakiwać, musiałam się zebrać do kupy, wstać z kolan. Wiedziałam, że tego by chciała, tego by sobie życzyła - bym była silna, bym nie płakała wiecznie za nią. Musiałam się dla niej postarać.
- Mhm... po prostu mam trochę za dużo na głowie... - odpowiedziałam na jego pytanie, ale czy chciałam mu się teraz zwierzać? Nie wiedziałam, czy chciałam teraz nazywać wszystkie swoje bolączki, każdy swój strach i problem, jaki spotkał mnie przez ostatni miesiąc. Wyżaliłam się już Albie, czy na pewno chciałam zarzucać swoimi problemami także Armo?
Bądź co bądź dałam się przytulić mężczyźnie, a nawet wtuliłam się w niego nieznacznie, zdecydowanie ciesząc się jego bliskością. Pokiwałam jednak przecząco głową na jego propozycję. Było mi zimno, ale nie aż tak, by pozwolić mu zamarznąć, więc nie potrzebowałam jego płaszcza. Przymknęłam oczy, starając się uspokoić poddenerwowany oddech. Potrzebowałam spokoju i relaksu, a teraz zdecydowanie było mi dobrze.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Armo Romanov



Władza jest niczym sama w sobie, jeśli nie potrafisz nad nią panować.

Buff

87%

Brak





name:

Armo Romanov

alias:
Buff

age:
40

Wysłany: 2018-01-13, 14:01   
   Multikonta: Brak


Po pierwszej małej wpadnę słownej Armo udało się wyjść z tej niezręcznie cichej sytuacji po swoim pierwszym zdaniu. Zdecydowanie nie lubił do tego wracac a ona pewnie też.
Dobrze wiedział co jej chodziło w głowie, bądź co bądź bractwo nie jest duże i raczej każdy wszystkiego się dowie, prędzej czy później, sprawa jej wyruszenia na "misje" wyjdzie na światło dzienne i dojdzie do niego.
- W razie jakbyś potrzebowała mojego wsparcia, nie tylko mentalnego wystarczy jedno słowo i jestem.
Powiedział jej w sumie to co wiedziała, ale w sumie nigdy jej tego nie mówił, była dla niego ważna i nie chciał jej stracić przez jakiś głupi mało ważny błąd. Chciał być częścią jej świata i trzymać nad nią rękę z parasolem by nie "napadalo na nią" gdy z nieba będzie lecieć deszcz kupy.
- Mimo że za czasów Twojej mamy nie chciałem jakoś bardzo się angażować w potyczki o naszą wspólną przyszłość, to chcę żeby to się zmieniło.
Oznajmił i spojrzał jej głęboko w oczy. Mogła bardzo dużo, ale potrzebowała dobrej "straży przybocznej" by zebrać się w sobie i aby nic się jej nie stało.
[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-13, 18:39   
  

   2 Lata Giftedów!


Cieszyłam się, że w tym miejscu byli jeszcze ludzie - no, w większości przypadków to jednak mutanci - na których mogłam liczyć, którym na mnie zależało, którzy mnie wspierali. Znaczna większość albo zdecydowanie się ode mnie odsunęła, albo trzymała mnie na dystans na tyle, że ich chłód zabijał moje wszystkie dobre chęci. Dlatego tak bardzo doceniałam każde wsparcie, jakie dostawałam, a teraz czułam, że je miałam. Armo trwał przy mnie i wiedziałam, że mnie nie zostawi. Ta myśl dodawała mi otuchy, uspokajała mnie, a tego właśnie potrzebowałam w tych trudnych okolicznościach mojego życia.
- Będę o tobie pamiętać za każdym razem, gdy będę planować jakąkolwiek wyprawę, obiecuję. - odpowiedziałam na jego słowa, wlepiając wzrok w jego oczy. Chciał mi pomóc, wiedziałam o tym, a myśląc jako Przywódca wiedziałam też, że Armo zdecydowanie umiał być przydatny, nie tylko jako Trener. Co prawda za każdym razem, gdy myślałam o tym, że będę musiała wysyłać swoich ludzi na ciężkie, niebezpiecznie misje... bardzo źle się z tym czułam. Kiedyś te decyzje podejmowała moja mama, ona była odpowiedzialna za mieszkańców Bractwa. Teraz to była moja odpowiedzialność i trochę nie wiedziałam, jakbym się zachowałam, gdybym straciła kogokolwiek... Rozumiałam jednak, że na każdej wojnie są ofiary, a my wchodziliśmy właśnie w okres wojenny.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Armo Romanov



Władza jest niczym sama w sobie, jeśli nie potrafisz nad nią panować.

Buff

87%

Brak





name:

Armo Romanov

alias:
Buff

age:
40

Wysłany: 2018-01-16, 11:34   
   Multikonta: Brak


Collen była takim małym oczkiem w głowie Armo niby milion lat młodszą a jednak, za stara na córkę, nie chciał już by się martwiła ciągłymi problemami, chociaz w sumie miała radę która jej radziła i doradców. Bractwo wyglądało tylko na takie niepozorne w rzeczywistości była to dobrze zorganizowana grupa, która wiedziała czego chce tylko dostała mały kopniak w jaja.
- Dzięki, Maleńka!
Powiedział puszczając jej oko. Zawsze się uśmiechała gdy to robił, chyba po prostu coś było w jego oczach co ją bawiło. Wszystkiego czego teraz Romanov pragnął to właśnie ten jej piękny uśmiech, chyba każdy kto zapoznał się z nim raz, miał ciągły niedosyt albo po prostu Armo trochę inaczej ja postrzegał.
- Dawaj, idziemy z tego miejsca. Wiem co Ci się przyda na poprawę humoru i ogólnie stanu ducha. A przy okazji będziesz mogła się zrelaksować chwilę.
Podniósł się sprawnie, wziął za rękę dziewczyne i nie pytając ją czy się zgadza, prowadził ja za sobą.
- Tylko to jest niespodzianka, więc zamknij oczy i mi zaufaj.

Z/t x2
[Profil]
 
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-03-22, 00:56   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


/23.02

Cały ten dzień był dziwnie surrealistyczny z jednego prostego powodu: Hoppera nie bolała głowa. Nie wziął żadnych leków, był środek dnia a on nie miał na sobie okularów przeciwsłonecznych, a mimo tego wszystkiego - nic. A przynajmniej coś na tyle wątłego i niewyraźnego, że można było to pominąć.
To było jak jakiś cholerny powrót do przeszłości. Ile lat temu jego migreny czy nawet zwykłe bóle głowy nie były na porządku dziennym? Fakt po tym wszystkim, to było świetne uczucie, korzystać z dnia, korzystać ze słońca, nie być zmuszonym do funkcjonowania głównie w nocy... Ale mimo tego, Hopper nie mógł powiedzieć, że czuł się dobrze. Może to ten dziwny, powrót do czasów, kiedy jeszcze mniej wiedział co robił sprawiał, że czuł się jak skończony idiota. Może to była po prostu kwestia tego, że jednak był skończonym idiotą, skoro uznał, że seks z Matilde Wallace to wcale nie jest tragiczny pomysł. Kto wie.
Początkowo, Hopper planował, że po prostu popracuje. Ot, po raz kolejny bez najmniejszego powodzenia spróbuje znaleźć swoją rodzinę, może nawet rozwiąże kilka problemów Bractwa. W końcu po to go tu ściągnęli, tym miał się zajmować. Cóż, Will odkrył, że tego dnia jego tolerancja na ludzką głupotę gwałtownie spadła i szczerze mówiąc, zaczął doceniać swój nocny tryb życia. Przynajmniej nie musiał widzieć tych wszystkich ludzi na oczy i zastanawiać się, jak bardzo ściągnie sobie Bractwo na głowę, jeśli kilku z nich poważnie uszkodzi. Ostatecznie, doszedł do wniosku, że lepiej będzie tego nie sprawdzać.
Nie miał zamiaru dać się znaleźć, nie miał najmniejszej ochoty żeby jakiś mutant zawracał mu głowę jakimiś wyssanymi z palca pierdołami. Najlepszą opcją wydawał się trening i to - pomimo pogody - w plenerze. Skoro już słońce nie wypalało mu oczu, to warto byłoby skorzystać, podobnie z resztą jak z tego, że mógł dać z siebie sto procent bez ryzyka, że padnie na ziemię martwy. Poza tym, gdzieś w głębi duszy liczył, że jeżeli nieco się wyżyje, przejdzie mu to rozdrażnienie. Brakowało tylko, żeby nawet nieobecna Wallace zaczynała go irytować. Po przebiegnięciu kolejnego kawałka trasy Hopper się zatrzymał, żeby zabrać się za następną serię ćwiczeń. Nie miał zamiaru o niej myśleć, a kiedy musiał się skupiać na oddechu, lepiej mu to wychodziło.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leilah Addams



--

Elektrokineza

76%

-





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

Wysłany: 2018-03-22, 16:43   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Leilah wrocila stosunkowo niedawno z Teksasu, nie majac odpowiednio duzo pieniedzy wlokla sie autokarem firmy Greyhound przez niemalze caly kraj, z niezliczonymi postojami po drodze w zajazdach oraz mniejszych i wiekszych stacjach benzynowych. Juz samo to moglo niezle wkurzyc nawet najbardziej cierpliwa osobe. Leilah maiala na glowie jednak duzo powazniejsze zmartwienia w postaci corki, o ktorej nic nie wiedziala. Nie miala pojecia co sie z nia dzialo przez dlugi czas. Taki drobny problem.
Jak juz dojechala to zatrzymala sie w tanim motelu na obrzezach Olympii i szukala corki na wlasna reke, odwiedzajac wszystkie te miejsca, w ktorych z nia byla kiedys, i ktore wiedziala, ze Lizzie zdecydowanie lubila. Corki jednak nigdzie nie byla. Z kazda godzina, z kazdym dniem wzrastal zarowno strach o corke jak i poziom wkurwienia, na tych ktorzy wtedy ich napadli. I to w urodziny Lizzie. Na pewno nie tak mialy one wygladac i to soebie Leilah wyrzucala. Ze pozwolila sie rozproszyc i nie zachowala czujnosci. Na poczatku starala sie nie przyciagac niczyjej uwagi swoimi poszukiwaniami. Im mniej osob wiedialo, ze ma dziecko tym lepiej, a przynajmniej z takiego zalozenia panna Addams wychodzila.
Teraz jednak nerwy zaczynaly brac nad nia gore i wiedziala, ze czas na jakis trening inaczej wszystko moze sie skonczyc zle dla otoczenia. Udala sie wiec w poblize jeziora. Bieganie to jednak byl rozrywka dla mieczakow i jakichs laleczek probujacych schudnac. One trenowala teraz glownie kopniecia o jakies drzewo. W pewnym momencie zobaczyla Hoppera, ktory uchodzil za inteligentna osobe, Mozg w Bractwie. Przeczesala wlosy do tylu po czym powoli podeslza do Williama po czym ni z tego ni zowego zapytala stajac za nim i krzyzujac rece na piersi.
-Nie mow, ze to wszystko na co Cie stac. Potrzebujesz jakiegos bardziej wymagajacego partnera. A ja potrzebuje sie wyzyc powiedziala przechylajac glowe na boki i strzelajac kosciami w karku.
[Profil]
  [AB-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-03-23, 21:27   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Hopper nie miał pojęcia, jakim cudem Wallace irytowała go coraz bardziej, chociaż nie było jej w okolicy. Chyba to była jej dodatkowa magiczna moc, tak jak mocą Hoppera było znajdowanie sobie wszędzie przyjaciół i bycie czarującym człowiekiem. W Willa znowu uderzyło ich dziwne podobieństwo, ale tym razem to tylko wkurzyło go bardziej. Super, byli równie gówniani. I co z tego? Przebywanie we wzajemnym towarzystwie jakoś nie wpłynie na nich uzdrawiająco i nie zmieni ich w poprawnie funkcjonujące jednostki, a tylko doprowadzi ich do szewskiej pasji. Albo, co gorsza, wpadną na jakieś idiotyczne pomysły, tak jak wczoraj. Tak jak wczoraj.
Och, oczywiście. Nie miał zamiaru nikogo widzieć, więc oczywiście wpadł na jakiegoś człowieka. Tak przecież działał wszechświat, prawo Murphy'ego nie wzięło się znikąd. Niestety, Hopper nie mógł zbyt długo jej ignorować. Póki jeszcze jak przystało na przyzwoitego człowieka wyżywała się na biednym drzewie, a jemu pozwalała w spokoju funkcjonować, wszystko było w porządku. Ale. Oczywiście. Z jakiegoś powodu wszyscy w Bractwie musieli zacieśniać więzy, po prostu nie byli w stanie przejść obok, kiedy widzieli, że ktoś nie jest wystarczająco zaangażowany w ich sektę. Stanowczo, Ivonne jednak dobrze wybrała nazwę swojej organizacji.
- Tak, przydałoby mi się dobre towarzystwo. Dlatego możesz już iść - rzucił nie przerywając nawet ćwiczenia. Co prawda musiał przez to dokładniej kontrolować oddech i możliwe, że szybciej przez to się zmęczy, ale nie miał zamiaru zwracać zbędnej uwagi na kobietę. Głęboko liczył, że dość trafnie uzna, że ma do czynienia z jakimś bucem, zniechęci się i sobie pójdzie. I on, i ona będą mogli kontynuować swoje gówniane dni w swoich gównianych życiach nie niepokojeni przez nikogo, kto mógłby zaburzyć tę ich cudowną, gównianą harmonię, przebić ich bańki i wyciągnąć ich do normalnego, zdrowego społeczeństwa. Prawdopodobnie za godzinę już nie będą pamiętać o tym irytującym pyłku, który się do nich przyczepił podczas treningu. Idealne rozwiązanie. Czemu ludzie częściej z niego nie korzystali?
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leilah Addams



--

Elektrokineza

76%

-





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

Wysłany: 2018-03-24, 00:07   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Lei akurat irytowali ludzie w zdecydowanej większości nie zależnie od tego kim byli, a już na pewno wtedy kiedy nie robili tego co dziewczyna chciała. Wyjątki od tej reguły można było policzyć na palcach jednej ręki. Więc jeżeli Hopper w danej chwili tylko Wallace irytowała w jakiś szczególny sposób, to i tak nie było tak naprawdę źle.
No i w poszukiwaniu córki to szczerze mówiąc w dupie miała co pomyślą sobie wszyscy inni. Zrobi co tylko będzie mogła, złamie każdą zasadę by tylko odnaleźć Lizzie. A w chwili obecnej to ten mężczyzna tutaj wydawał się odpowiednim by zwrócicć się do nieg o pomoc. Nawet jeżeli będzie musiała ją z niego wydusić. I to naprawdę bardzo nieładnie, że nie jest tak mocno zaangażowany w sprawy Bractwa. Leilah jakby mogła to by zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich ich wrogów. Również dla Colleen nie miałaby żadnych oporów przed tym by narażać życie jeśli zajdzie taka potrzeba. I jej zdaniem wszyscy powinni podzielać ten entuzjazm inaczej oni przegrają tą obecnie toczącą się wojne już na samym wstępie.
I Leilah owszem zgodnie z życzeniem uznała, że ma do czynienia z bucem nie znaczyło to jednak, że odpuści łątwo, wręcz przeciwnie. Na jej ustach pojawił się dosyć wredny uśmiech, a błysk w oku mówił, że właśnie na taką reakcję mężczyzny czekała. Bez słowa podcięła nogi mężczyźnie łaiąc go jednocześnie za ramię i przechylając powodując prawdopodobnie przewrócenie mężczyzny, następnie przyklęknęła obok na wysokości jego bioder.
-Zadziwiające, że faceci słuchają najlepiej kiedy...leżą na plecach, a kobieta jest bardzo blisko. Mówią, że jesteś mózgiem, super inteligentny facet w okolicy. Mam więc dla Ciebie zadanie, problem, który sprawia, że jestem bardzo nierozsądna ostatnimi czasy. Odnajdziesz moją córkę rzuciła patrząc mu prosto w oczy śmiertelnie poważnym spojrzeniem, tak, żeby nie miał wątpliwości, ze cokolwiek z tego co ona mówi to żart.
[Profil]
  [AB-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-03-24, 20:45   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Wiecie jakie są plusy przyśpieszonego przetwarzania informacji i zwracania uwagi na wszelkie drobne szczegóły? Masz świadomość, że schrzaniłeś, nawet zanim jeszcze schrzaniłeś. Hopper widział, jak kobieta napina mięśnie i szykuje się do ataku, chwilę zanim poczuł, jak podcina mu nogi. Dał się zaskoczyć, chyba aż za bardzo zaczął się przyzwyczajać do wygodnickiego, bezpiecznego trybu życia w Bractwie. Za późno to zobaczył, nie miał właściwie szans nic z tym zrobić, co najwyżej przenieść ciężar ciała w taki sposób, żeby nie uderzył o ziemię plecami i nie stracił oddechu.
Hopper w zasadzie nie myślał o kolejnych ruchach, działał zupełnie odruchowo. Kobieta była przynajmniej trochę wyszkolona, a on - zmęczony. Miał przewagę w postaci umysłu pracującego na niewiarygodnie wysokich obrotach, pozwalającego mu rejestrować i analizować wszystko sekunda po sekundzie i, oczywiście, rewolweru. Mimo wszystko, powinien zachować dystans. Chociaż sam potrafił kogoś rozbroić i wiedział co zrobić, żeby samemu nie być tym idiotą po drugiej stronie lufy, to hipotetycznie, kobieta mogła być lepiej od niego wyszkolona, a sam Hopper - ponownie - był zmęczony. Cała ta analiza zajęła mu może półtorej sekundy.
Momentalnie zerwał się na równe nogi, przy okazji kopiąc kobietę kolanem w szczękę, prawdopodobnie posyłając ją na glebę. Nie miał teraz czasu się nad tym zastanawiać, chodziło o to by wytworzyć przewagę i skorzystać z niej, zanim sprawy przybiorą niekorzystny dla niego obrót. Zrobił krok do tyłu, stanął pewniej, wyciągnął rewolwer. Przyciągnął spust, korek odskoczył do tyłu... ale Hopper nie docisnął spustu, nie wystrzelił. Co on właściwie robił? Ta kobieta próbowała go co najwyżej nieudolnie zastraszyć, nie robiąc nawet porządnie zadania domowego. Will przesunął palec bliżej kabłąka, ale nie odciągnął kurka. Wiedział już, że nie wystrzeli, ale z pewnością nie potrzebował, żeby ta kobieta poczuła się zbyt ani - tym bardziej - zobaczyła że zrobił coś bez najmniejszego zastanowienia i miał zamiar wycofać się z tej decyzji.
- Słuchaj, droga... Właściwie to gówno mnie obchodzi, kim jesteś. Nie jestem typem człowieka, który lubi się powtarzać, ale liczę, że jednak jesteś wystarczająco rozsądna by wiedzieć, co powinnaś zrobić - wycedził.
Z jakiegoś pierdolonego powodu, to mu zaczęło przypominać cholerną sytuację, w której trafił na Wallace, a to zaczęło go tylko bardziej wkurzać. Hopper miał świadomość, że połączenie złości i broni nie jest najlepszym zestawieniem, ale cóż, niewiele mógł z tym w tamtym momencie zrobić, może poza próbami nie zawracania sobie głowy Matilde. W zamian za to, kiedy patrzył na kobietę do której celował, jego myśli powędrowały w kierunku Fishera i Remusa i tego ile ten pierwszy był w stanie zrobić dla swojego dzieciaka. Ile oni obydwoje zrobili, żeby nie spadł mu włos z głowy. Dzięki, genialna głowo, to z pewnością były jeszcze lepsze myśli!
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leilah Addams



--

Elektrokineza

76%

-





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

Wysłany: 2018-03-24, 21:14   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Leilah nie miała najmniejszego pojęcia, że mężczyzna ten potrafi aż tak przewidywać to co się wydarzy. To, że był traktowany jako mózg w bractwie mogło znaczyć wiele rzeczy, od tego, że miał doskonała pamięć do encyklopedycznych faktów, aż do tego, że potrafi czytać w myślach, czy też przewidywać przyszłość. Sama stawiała na to pierwsze, ewentualnie na czytanie w myślach, stąd też nie rozmyślała o ataku za bardzo po podjęciu decyzji tylko zaatakowała, Na pewno nie miała pojęcia, że mężczyzna będzie dobrze wyszkolony. Przynajmniej na tyle by stanąć z nią do walki. Z tego co zdążyła się zorientować, w samej walce wręcz chyba nie ma lepiej od niej wyszkolonej osoby, no ale zawsze można się zdziwić. Tak jak na przykład teraz Lei zdziwiła się trochę kiedy zobaczyła zobaczyła cios kolanem wymierzony w jej czoło. Odchyliła się nieco by zostać drąśnięta, a nie kopniętą centralnie, nastepnie w momencie, w którym on wyciągał pistolet i zaczynał do niej mierzyć, przeturlała się na odległość ten kroku, który Hopper odszedł. Stała blisko pistoletu uśmiechając się kącikami ust uniesionymi do góry.
-Widzę, że wiesz jak traktować kobietę by było przyjemnie. Pełen kontakt do tego te zabawki. Poza tym całkiem niezły, rewolwer, powinieś go tylko czyścić częściej I nie kurwa nie jestem rozsądna kiedy próbuję odnaleźć własną córkę. Żadna matka by nie była. Myślałam, że spodoba Ci się wyzwanie dla tego Twojego słynnego mózgu, chyba, że to tylko puste przechwałki, a Ty jesteś jebanym oszustem wyciedziła w jego stronę. Tak w obecnym stanie Lei była bardzo nierozsądna i nie zamierzała tego zmieniać dopóki Lizzie nie będzie bezpieczna przy niej. Swoją drogą Hopper powienien być dumny, że spotkał kobietę, która zna się na broni zdecydowanie lepiej niż Wallace.
[Profil]
  [AB-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-03-24, 22:14   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Jedna kwestia była zastanawiająca - jak można równocześnie tak bardzo nie mieć instynktu samozachowawczego i być dobrze wyszkolonym? Jeżeli umiesz walczyć, to oznacza że już wcześniej walczyłeś i nie dałeś się zabić. Proste? Proste. Rzecz w tym, że kiedy wskakujesz pod lufę człowiekowi, który do Ciebie celuje, średnio może Ci to wyjść.
Co ona właściwie próbowała osiągnąć? Urazić go, zezłościć, a na koniec wejść na jego dumę? Czy naprawdę była aż tak naiwna, żeby wierzyć, że to zadziała? W końcu sama do niego przyszła, bo uznała, że jest wystarczająco inteligentny, żeby rozwiązać wszystkie jej problemy i zbawić świat. Czy to przypadkiem nie wykluczało się z łatwy do zmanipulowania?
- Nie jestem pewien czy udało ci się to zauważyć, ale jestem trochę starszy niż trzynastolatek, a ty ssiesz w manipulowaniu ludźmi. I myślę, że jednak powinnaś nieco się odsunąć - powiedział niezwykle spokojnym tonem, po czym, bez ostrzeżenia, wystrzelił. Oczywiście, najpierw skorygował kurs o kilkanaście stopni, tak żeby kula przeleciała tuż obok głowy kobiety. Uniósł brwi, jakby chciał rzucić a nie mówiłem?, a to była najlepsza alternatywa, skoro kobieta przez chwilę nie będzie zbyt wiele słyszeć. Patrząc jej w oczy, powoli, spokojnym ruchem odciągnął kurek. Tym razem trzymał palec nieco bliżej spustu, tak żeby miała świadomość, że jej głupie pomysły faktycznie były głupie.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5