Fisher Goldstein

urodzony w Chicago 1988 roku, mieszka w Olympii od roku, przynależy do Bractwa Mutantów, piastuje stanowisko Ochroniarza, wizerunku użycza Yon Gonzalez
historia
Fisher miał to szczęście że wychował się w najnormalniejszej rodzinie pod słońcem, a jego szczenięce lata mogłyby zostać nazwane wyjątkowo szczęśliwymi. Pan Goldstein odziedziczył po rodzicach uroczy dom na osiedlu chronionym na przedmieściach Chicago i codziennie dojeżdżał do swojej pracy służbowym samochodem, a po powrocie do domu zdawał się być równie odległy emocjonalnie od rodziny, co był w ciągu dnia odległy fizycznie. Pani Goldstein spełniała się rodzinnie wychowując dwójkę dzieci, gotując pyszne i ekologiczne posiłki, a wieczorami opróżniała dwie butelki kalifornijskiego Rose. Panienka Goldstein była grzeczną i ułożoną uczennicą, osiągającą niesamowite wyniki w szkole, która całe noce spędzała na naciąganiu swojej skóry przed lustrem i nazywaniu swojego ciała tłustym i obrzydliwym. No i najmłodszy z nich wszystkich, panicz Goldstein. To jest jego historia.
Starszy o dwa lata syn, oczko w głowie ojca i matki miał dosyć przeciętne życie. Uczył się dobrze, udzielał się społecznie. Był skautem, członkiem lokalnej drużyny piłki nożnej, gdy przychodzili goście, to zabawiał ich to grą na fortepianie, a to grą na skrzypcach. Od zawsze musiał umieć zachowywać pozory.
Nudne życie ciągnęło się niemiłosiernie, aż do momentu, gdy chłopak osiągnął wiek siedemnastu lat. Dyrektor poszedł po niego i zabrał z lekcji, po czym osobiście zawiózł do szpitala, gdzie czekali na niego rodzice. Ich zazwyczaj martwe spojrzenia były teraz pełne bólu i przerażenia. Jego siostra trafiła na oddział intensywnej terapii, z racji silnego wyniszczenia organizmu poprzez głodzenie się i wymuszanie wymiotów. Fisher podsłuchiwał rozmowę rodziców z lekarzem na korytarzu i do dziś pamięta jak matka powiedziała "szpital psychiatryczny? Co sąsiedzi o nas pomyślą?". Chłopak wstał i krzyknął, że chociaż raz mogłaby pomyśleć o swoich dzieciach, a nie o zachowywaniu marnych pozorów idealnego życia przed obcymi ludźmi. I zaczął wychodzić, a gdy ojciec chwycił go za ramię... On upadł i nie wiedział dlaczego. Matka zaczęła biec za synem tak szybko jak tylko mogła w swoich szpilkach, ale Fisher chciał aby ona straciła równowagę i nim zdążył się zorientować, kobieta leżała zdezorientowana na podłodze. A chłopak zaczął biec przed siebie.
Chicago nie jest miejscem, gdzie młody chłopak byłby w stanie sam przetrwać. Ale on zobaczył w sobie coś co musiał odkryć na własną rękę. Siedział na ławce w parku i raz po raz sprawiał, że ludzie których zobaczył się potykali i tracili równowagę. Albo chociaż zatrzymywali się na sekundę, gdy tego chciał. Zauważył też, że dużo łatwiej jest ukraść kobiecie torebkę, gdy sama ją upuści. Nie robił tych numerów za często jednak, bo mięśnie zbyt szybko mu się po tym męczyły, a jego własne ruchy robiły ociężałe. No i potrzebował coraz to więcej i więcej snu. Nie ćwiczył jednak na przypadkowych ludziach (liczba przypadkowych potknięć o własne nogi w jednym miejscu ma swoje dzienne dopuszczalne limity), a przerzucił się na zrzucanie wiewiórek z drzew i przewracanie szczurów wielkości kotów. Tygodnie mijały, aż zgarnęła go policja i odwiozła do domu. Kradzieże w jednym i tym samym miejscu musiały w końcu prędzej, czy później zwrócić czyjąś uwagę, a on był za młody, aby to wcześniej przemyśleć. Sąd z racji trudnej sytuacji rodzinnej i tego, iż były to jego pierwsze przewinienia skazał go na roboty społeczne, które dość szybko odpracował.
W domu panowała cokolwiek napięta atmosfera, chłopak się buntował, a dziewczyna leżała całymi dniami i matka musiała ją pilnować przy spożywaniu posiłków i braniu środków przeciwdepresyjnych. Pomimo sporych trudności, Fisher skończył szkołę średnią z dobrymi wynikami i udał się do czteroletniej szkoły wyższej, którą również ukończył, uzyskując tytuł Bachelor of Arts. Nie kontynuował nauki i podjął się pracy za biurkiem, gdzie poznał swoją ówczesną miłość życia, przez którą w wieku dwudziestu czterech lat został ojcem.
W międzyczasie zajmował się hodowlą szczura, na którym ćwiczył swoje umiejętności przewracania zwierząt i ludzi. Już na początku studiów zorientował się, że przy wystarczającym wysiłku jest w stanie nie tylko przewrócić, czy zatrzymać zwierzaka, ale również kontrolować jego ruchy. Zdarzało mu się również że ćwiczył tą umiejętność na zezgonowanych z powodu zatrucia alkoholowego kolegach po imprezach, początkowo wychodziło mu to topornie, jednak kilkadziesiąt litrów alkoholu później potrafił dość sztywno poruszać nawet kilkoma ludźmi na raz. Studia skończył z dobrym opanowaniem mocy, jak wówczas uważał, chociaż z czasem miał mieć jeszcze okazję doszlifować swój talent.
Kolejne dwa lata minęły w jego życiu standardowo. Miał czas na rodzinę, na pracę, na przyjemności. Mieszkali w małym, wynajętym mieszkaniu, w którym zawsze się coś psuło, ale nie mógł narzekać. Nie wspomniał dziewczynie, że ma moce, bał się że od niego odejdzie, a tylko synowi pokazywał jakie to sztuczki potrafi robić Parszywek, gdy tatuś go o to poprosi. Malec zawsze był zachwycony.
Wszystko się jednak zaczęło sypać, gdy nastał sierpień roku '14. Fisher zaczął się zachowywać bardziej niespokojnie, oraz gorzej spać, co było spowodowane pierwszymi informacjami o łapance na zmutowanych. Przecież niecały miesiąc temu dopiero świat się dowiedział o nich! Co jeżeli dowiedzą się o nim? Co jeżeli porwą jego syna? Goldstein w ukryciu przed dziewczyną przygotował bagaż na wypadek potrzeby ucieczki z dzieckiem. Chłopak mógł w końcu coś po nim odziedziczyć, na swoje nieszczęście...
Nieszczęście przyszło już w październiku. Fisher wracał akurat z pracy, gdy na korytarzu, przed jego mieszkaniem usłyszał płacz dwulatka. Goldstein zostawił rzeczy na podłodze i podszedł do drzwi, gdzie dotychczas mieszkał. Wiedział że w mieszkaniu jest ktoś oprócz jego dziewczyny i dziecka, po prostu wiedział. Uchylił drzwi i zobaczył jak czterech obcych ludzi celuje do niej z pistoletu i krzyczy że ma z nimi pójść. Że nie ma dla takich mutantów jak ona miejsca wśród normalnych ludzi. A ona płakała, a dziecko płakało, a nawet i Fisherowi zakręciła się łza w oku. Mężczyzna zamknął na chwilę oczy, a gdy je otworzył i skupił się na pierwszej postaci z brzegu, to jego dłońmi wycelował z broni do innego mężczyzny i nacisnął spust, zabarwiając szarozielone ściany, ciemnoczerwonymi plamami. Ten sam mężczyzna następnie upadł na kolana i uderzył głową kilkakrotnie o podłogę, nawet gdy był już nieprzytomny. Pozostała dwójka, mężczyzna i kobieta, byli zbyt zszokowani na reakcję, gdy upadli na ziemię, a ich stawy wygięły się w nienaturalnych pozycjach, uniemożliwiając ruch. On krzyczał, ona zacisnęła zęby, a Fisher przestał dopiero jak miał pewność, że kupił sobie i swojej rodzinie trochę czasu. Goldstein upadł wyczerpany na kolana i zaczął dyszeć, a ramiona i nogi miał jak z ołowiu. Wydyszał do swojej lubej, że w szafie jest torba, że ma wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy i że uciekają. Kobieta przerażona podniosła się i spakowała kilka kompletów ubrań, podstawowe przybory higieniczne, wzięła dziecko i pomogła Fisherowi wstać. Mieli kilka minut, nim strzały i krzyki naprowadzą policję. Stanęli przed windą i wtedy rozległ się strzał, a dziewczyna przewróciła się i dziecko zaczęło krzyczeć po raz kolejny. Postrzelony mężczyzna, którego postrzelił rękoma kolegi Fisher stał w drzwiach z dymiącym pistoletem. Goldstein odruchowo przewrócił go swoją mocą do tyłu, przez co po raz kolejny zachwiał się na nogach, ale sam nie pozwolił sobie na upadek. Spojrzał na swoją niedoszłą narzeczoną, a z jej ust wydobyła się komenda, że ma uciec z dzieckiem i na nią nie patrzeć. Goldstein wkroczył chwiejnym krokiem do windy, z torbą na ramieniu i płaczącym dzieckiem trzymającym pluszowego misia. Gdy drzwi się zamknęły, zdał sobie sprawę, że to prawdopodobnie ostatni moment, jak widzi kobietę, którą kocha.
Goldstein do dziś nie wie jak udało mu się odpalić samochód i uciec. Obwinia adrenalinę. Tamtego dnia również porzucił samochód i ponownie zaczął wykorzystywać "pchnięcia", do drobnych kradzieży kieszonkowych. Podróżował po kraju, zbliżał się do granicy. Nigdzie nie zostawał za długo. Kilka razy dołączył do niewielkiej grupki mutantów, w celu otrzymania i udzielenia wsparcia. Ta w której przebywał najdłużej rozpadła się podczas bójki, gdy mężczyzna oberwał po twarzy, a widok ten był na tyle straszny dla dziecka, że ujawniły się jego moce. Po tamtym incydencie wiedział już, że potrzebuje czegoś stałego, co zapewni pomoc mu i jego synowi. Trafił do Seatle, a tam znalazła go grupa mutantów z Bractwa, którzy przyjęli go jak swojego. Został i postanowił walczyć o przyszłość, jak nie swoją, to swojego dziecka.
charakter
NA ZEWNĄTRZ:
♣ brawurowy,
♣ wyszczekany,
♣ arogancki,
♣ skryty,
♣ lekkomyślny,
♣ zimny,
♣ godny zaufania,
♣ lojalny,
♣ pracowity,
♣ oddany,
♣ sprawiedliwy,
♣ dokładny
WEWNĄTRZ
♣ neurotyczny,
♣ introwertyczny,
♣ wrażliwy,
♣ inteligentny,
♣ marzycielski,
♣ kreatywny,
♣ naiwny
opis mocy
MarionetkarstwoUmiejętność polegająca na poruszaniu cudzym ciałem, wbrew woli osoby kontrolowanej. Moc nie ogranicza ruchów do zasięgu stawów, umożliwia wywoływanie skręceń i zwichnięć u oponenta. Ofiara nie odczuwa kontroli jako własny ruch, tylko "jakby ktoś trzymał ją od środka i kierował jej ruchami, a ona sama straciła możliwość kontroli nad tym, co robi". Mocy, można używać na ludziach i zwierzętach.
Moc pozwala na precyzyjne kontrolowanie jednej do dwóch osób (ze skręceniami i zwichnięciami), w odległości do pięćdziesięciu metrów, ogólne kontrolowanie do pięciu osób (można wywołać wyłącznie skręcenie, lub zwichnięcie) w zasięgu stu pięćdziesięciu metrów, uproszczone kontrolowanie do dziesięciu osób w zasięgu trzystu metrów i sugestywne kontrolowanie do trzydziestu osób w zasięgu wzroku.
Precyzyjna kontrola pozwala na oddziaływanie na kogoś bez objawów użycia mocy (można poruszać palcami i kontrolować mimikę ofiary oraz zakazać jej mówienia). Ogólna kontrola pozwala na w miarę precyzyjne poruszanie cudzymi kończynami, jednak ruchy palców, nadgarstków, kostek i szyi są wyraźnie sztywne. Ofiara mocy może komunikować się z otoczeniem poprzez mimikę oraz niewyraźne mówienie. Uproszczona kontrola pozwala wyłącznie na kontrolowanie sztywnych ruchów karku, kręgosłupa i kończyn. Nadgarstki, kostki i palce są bezwładne, ofiara mocy ma w pełni zachowaną mimikę i zdolność mówienia. Sugestywna kontrola pozwala wyłącznie na swego rodzaju "popchnięcie" grupy osób, do zatrzymania się na pół sekundy, utraty równowagi, bądź przewrócenia w biegu i bardzo często bywa niezauważona przez ofiarę.
Oczywiście nawet tak rozbudowana moc ma swoje wady. Podstawową z nich jest to, że pan Goldstein nie może się przemieszczać podczas wykorzystywania swojego talentu. Nawet jeżeli by znajdował się na desce skateboardowej i poruszył nią o centymetr podczas kontrolowania kogoś, kto stoi na ziemi, to utraciłby lub chociaż mocno zachwiał połączenie. Na jadących samochodach może użyć wyłącznie "popchnięcia". Drugą ważną wadą jest to, że użytkowanie mocy wymaga mnóstwa skupienia, więc nie ma możliwości robienia kilku rzeczy jednocześnie to raz, a dwa to jak można zauważyć, na większych grupach jest w stanie używać coraz słabiej mocy i zdecydowanie coraz krócej, utrzymanie pięciu osób w kontroli przez kilka minut graniczyłoby z cudem, więc jeżeli z kimś walczy, to musi się ograniczać do szybkiego obezwładnienia przeciwnika (w ten sposób też w większości wypadków używa swojej mocy). Kolejne z ważnych ograniczeń jest to, że mężczyzna nie może wykorzystywać mocy na osobach znajdujących się poza jego zasięgiem wzroku, jeżeli nie ma stuprocentowej pewności, gdzie znajduje się jego cel. W praktyce oznacza to, że jeżeli ktoś zgasi światło, to Goldstein jest w stanie użyć swojej mocy, wyłącznie na osobie, z którą utrzyma kontakt fizyczny.
Nadużywanie mocy objawia się u niego w sposób fizyczny: najpierw ruchy robią się lekko ociężałe, później coraz bardziej, aż w końcu zaczyna się czuć, jakby każda kropla krwi w jego organizmie została zastąpiona płynnym ołowiem i nie jest w stanie się podnieść. Najgorsze, że nigdy do końca nie wie, kiedy to się stanie, bo równie dobrze może go to dopaść, gdy jest "w trakcie", jak i na przykład, gdy ucieka trzy minuty po zakończeniu akcji. Przy nadmiernej eksploatacji mocy Fisher może również przestać być świadomym tego, co robi i stracić kontakt z otoczeniem. Jedynym sposobem na cofnięcie efektów ubocznych, jest odpoczynek i o ile przy drobnym użyciu mocy wystarczy, aby kilka minut na ławce, tak, przy nadużywaniu mocy może skończyć się kilkudniowym snem.
ciekawostki
♣ ma alergię na penicylinę
♣ jeżeli nie jest z kimś związany emocjonalnie, to zachowuje spory dystans
♣ ma sześcioletniego syna mutanta o imieniu Remus
♣ pali, ale stara się ograniczyć
♣ nie pije, bo udaje przed samym sobą, że jest na to zbyt odpowiedzialny
♣ umie grać na fortepianie i skrzypcach
♣ płynnie mówi po hiszpańsku, umie się dogadać po francusku
♣ wielki fan Harry'ego Pottera
♣ pottermore twierdzi że jego dom w Hogwarcie to Hufflepuff, w Ilvermorny to Horned Serpent, a jego patronusem jest jeż
♣ lubi Petera i nie znosi Jamesa, a o Severusie nie lubi wspominać
♣ pracował przy biurku, ale NIENAWIDZI krawatów i koszul z nieflaneli
♣ gdy ma wolną chwilę i internet, to ogląda kreskówki (ale o tym sza!)
♣ lubi pikantne jedzenie, ale ma już wypalone kubki smakowe
♣ prawie zawsze jest mu za gorąco
♣ zdolny kieszonkowiec
♣ oziębły romantycznie po ostatnim związku
♣ ma czarne poczucie humoru, za którym ukrywa brak pewności siebie
♣ miał łącznie cztery szczury o imieniu Parszywek