Poprzedni temat «» Następny temat
Eva Brusilova
Autor Wiadomość
Eva Brusilova



Nie ma odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni.

Przekształcenie ciała w diament

83%

Dobre wino





name:

Eva Brusilova

alias:
The Diamond Lady

age:
27

Wysłany: 2017-12-26, 15:35   Eva Brusilova

eva brusilova
urodzona w Jekaterynburgu 1991 roku, mieszka w Olympii od 2 miesięcy, przynależy do Bractwa, piastuje stanowisko Ochroniarza, wizerunku użycza Jennifer Lawrence
historia
Kieliszek 1
Patrzy na ciebie spode łba. Wypija zawartość duszkiem.
- Żebyś usłyszał całą historię, musisz mnie upić. Za drinki trzeba płacić, a wiem że nie masz ani w portfelu wystarczająco, ani na koncie bankowym. - Chichocze i poprawia się na krześle. Siedzicie w obskurnym barze na granicy Waszyngtonu i Idaho. W normalnych warunkach każda kobieta ubrana jak ona, w czerwoną, cekinową sukienkę do kostek z szerokim rozcięciem wzdłuż uda i narzuconą na to skórzaną kurtkę wyglądałaby komicznie. Zwłaszcza otoczona zbutwiałymi stołkami, ledwo zipiącymi świetlówkami i zapachem whisky. Ale jakimś cudem, nie ona.
- Wszystko co słyszałeś o Rosji to kłamstwo. Słyszałeś tylko to co chcieliśmy żebyś usłyszał. Informacje, które teraz usłyszysz będą w większości przypadków mieć klasę „tajne”, ale jest dużą szansa że jutro rano nie będziesz pamiętać prawie całej naszej rozmowy, więc zaryzykuję. Nie wierzysz? Zacznijmy od podstaw. Hasło: Rodzina.
Marszczysz brwi i mówisz pierwsze co ci przyjdzie do głowy. Ona kręci z rezygnacją głową i odchyla się do tyłu, krzesło właściwie stoi na dwóch tylnich nogach. Zastanawiasz się czy ty też tak dałbyś radę zrobić i prawie spadasz na ziemię kiedy próbujesz.
- Gówno prawda. Tacy z nas tradycjonaliści jak kucharze, a do każdej pieczeń dolewamy Belugę zamiast wina, to o czymś świadczy. Moja babka wygląda na 34 lata, oby spłonęła w piekle, a rodzice mocno wierzyli w nowoczesne wychowanie. Jestem prawie pewna, że nie dokonali tego wyboru świadomie, ale skończyło się tak jak masz to przed oczami. Samodzielne decyzje i nauka na własnych błędach sprowadziły na mnie trzech byłych, dwa obywatelstwa i o jedną podróż do Paryża za dużo.
Kieliszek 2
- Pewnie gdyby do naszego ośrodka nie sprowadzili tego Amerykanina w życiu bym się nie dowiedziała, że życie z genem X odbiega od ogólnoprzyjętych norm. Nie żartuję, to rada od serca, nigdy nie wchodź w rosyjską rodzinę. Cały ten interes działa na zasadzie wysoko funkcjonującego gangu. A tak się składa, że mój ojciec mu przewodził. Nazywano ich sobaka voyny, psy wojny. Byli najemnikami, kijem sterowanym przez kogoś wyżej. Nie bawili się w politykę, jedyne co ich interesowało to pieniądze. Co innego ona. Była na tyle inteligentna żeby wiedzieć co zapewnia władzę. Nie pieniądze, ale informacje.
- A miała ich zdecydowanie zbyt wiele. – Bierze kolejny łyk.
Keilizek 10
- Tak właściwie to wychowała mnie Irina. To dzięki niej aktywowałam moc. – Uśmiecha się pod nosem i od razu poprawia. – Było moją babcią, ale nigdy nie wolno było mi tak o niej mówić. Kwestia tego, czy chciałeś ją denerwować, czy nie. I uprzedzając twoje pytanie, nie, nie chciałam. Nie od tego jednego razu.
Miałam dziesięć lat, ale próbowałyśmy przywołać moją moc już od jakiś dwóch. Nie pomagało zastraszanie, wykończenie psychiczne, fizyczne. Nie bałam się wysiłku tylko jej. W końcu, podczas tego konkretnego treningu całkowicie puściły jej nerwy. Krzyczała bo próbowałyśmy już wszystkiego, a potem podeszła żeby mnie uderzyć. Nie jestem pewna co wtedy zrobiłam, chyba próbowałam się uchylić, mimo paraliżującego strachu. Ale zamiast tego mój policzek okrył się tą dziwną materią. Złamałam jej wszystkie palce u dłoni. To był ostatni raz kiedy próbowała mnie tak ukarać. Irina była jednym z pierwszych pokłosów rządowego programu żołnierzy doskonałych. Brak emocji, brak uczuć, brak wrażliwości. Pakiet idealnej babci. W każdym razie wtedy badania u was trwały, a co dopiero w Rosji. Ktoś coś źle obliczył i zamiast wiecznej młodości dał jej nieśmierelność. Nie, dobrze usłyszałeś. Irina może żyć wiecznie, ale nie będzie wiecznie piękna. Chociaż nie starzeje się tak jak ludzie, w końcu straci młodzieńczy wigor, a potem będzie już tylko gorzej. Życie z nią pod jednym dachem to był koszmar. Wyobraź sobie bardzo realistyczny horror, na który poszedłeś do kina. Jest fajnie, czujesz dreszczyk strachu, pocisz się ze zdenerwowania. Seans się kończy, a ty wychodzisz zadowolony. Miałam to samo, ale przez całe życie, minus popcorn i wygodne fotele!
Kieeeelieeszeek 11
- W każdym razie łatwo jej przychodziło zaadaptowanie drylu wojskowego do życia innych. Lubiła tłumaczyć, że skoro nie udałojej się wychować syna, to mi nie odpuści. Do tego stopnia dobrze, że oligarchowie z całej Rosji i nie tylko zaczęli przysyłać do naszej posiadłości swoje zmutowane dzieci na „szkolenie”. Działo się tam dokładnie to co widzisz oczami wyobraźni. Dwudziestka nastolatków z burzą hormonów i nadnaturalnymi zdolnościami. Rankiem czas na sport: Bieg dookoła posiadłości, boks, gimnastyka. Południe, trening. Przemiana i powrót do ludzkiej postaci. Tak aż do momentu kiedy nie będę mogła ustać na nogach. Wtedy przerwa na posiłek, a następnie to samo, tylko na siedząco. Łamanie desek, niszczenie kamiennych ścian, wgniatanie metalu, odporność na kwasy, kule, strzały. Wieczorem „trening umysłu”, brzmi jak zajęcia jogi, ale w zasadzie chodziło o zwykłe szkolne przedmioty. Prawdziwy żołnierz nie jest silny tylko mięśniami, ale też intelektem. To był jedyny moment który można było spędzić z innymi dziećmi. Nawiązać chociażby prowizoryczne więzi podobne do przyjaźni.
Grube ryby na wszystko przymykały oko dopóki nie zorientowały się, że zagrożenie z naszej strony rośnie. Urosło do skali „genetycznie zmutowany oddział małych zabójców” i zaczęło się robić... Niebezpiecznie.– Nie mieści ci się w głowie to co słyszysz, wiesz już co zamierza powiedzieć. Widzi twoje zdumienie i z satysfakcją sączy drinka.
- Dokładnie. Należało nas usunąć. – Posyła ci zgorzkniały uśmiech.
Kiiielon po 11
Do baru wchodzi grupa barczystych mężczyzn w ciemnych garniturach. Wszyscy mają okulary przeciwsłoneczne i wyglądają jak członkowie eleganckiej parady motocyklistów. Siadają w loży za wami, ale ona nie zwraca na nich uwagę. Zanim powróci do historii nachyla się tylko do ciebie i szepcze do ucha. Wdychasz subtelny zapach perfum, a ze zdenerwowania kręci ci się w głowie.
- Dlaczego noszą okulary przeciwsłoneczne? Czy myślą, że dzięki temu ich nie widzimy? - Wzruszasz ramionami nie potrafiąc jej odpowiedzieć.
- Nie żeby to było szczególnie łatwe zadanie. Zmartwieni rodzice zaczęli zabierać swoje pociechy. Irina próbowała im uzmysłowić, że rozdzielanie nas jest najgorszym co mogą zrobić, ale nie brali sobie tego do serca. – Wydaje ci się, że jesteś w stanie wyczuć autentyczny smutek swojej rozmówczyni. Próbujesz ją pocieszyć, ale ciężko ci dobrać słowa.
- Może coś w tym jest, byli moimi przyjaciółmi, jedynymi jakich miałam. Co do wielu z nich wciąż nie wiem czy żyją, albo jak umarli. W tamtym czasie nie czułam nic innego prócz strachu. Ale jedno mnie zastanawiało. Nie chcieli nas wybić dlatego, że im zagrażaliśmy. Rząd chętnie przyjąłby nas do swoich struktur. Dlaczego więc tego nie zrobili?
Kie..Co? 14
Nie orientujesz się już ile wypiłeś, albo ile jej powiedziałeś, zdejmujesz kurtkę i wygodniej rozsiadasz się na krześle. Śmiejecie się głośno.
- W całym tym cyrku chodziło tylko o nią, od początku do końca. Szkoła była tylko przykrywką, zabezpieczeniem. Okazało się, że moja bezwzględna babka, kobieta która zamiast dziadków do orzechów miała własne ręce, rzekomo oddana Matce Rosji... Szmuglowała informacje do was! – Parskasz ledwo świadomy tego, że rozmawiacie o narodowej zdradzie. Ona jednak nie wydaje się specjalnie przejmować. Kiwa tylko na barmana i bierze kolejną szklankę.
Ja tu...Hymph...Robię 15
- W każdym razie kiedy to odkryłam zaczęła się prawdziwa jazda. Babka miała na to specjalny protokół. W końcu zniknęli wszyscy prócz mnie i jej. Włącznie z moim ojcem. Na podjeździe opancerzone samochody, helikopter zdmuchuje gardenie z grządek, wczoraj ogronik pielił je całe popołudnie. Ta scena powinna lecieć w zwolnionym tempie. Wychodzimy uzbrojone po zęby. Byle tylko do lotniska. Stara raszpla miała prywatną awionetkę. A ja musiałam sama zbierać na pierwszy motor, uwierzyłbyś? Musimy znaleźć azyl. Pewnie myślisz, że nie będzie problemu, bo pomagała mutantom na całym świecie. Błąd. Rozstajemy się gdzieś w Kanadzie, przedtem przystanki na Ukrainie, dalej Francja i Szwecja. I nic. Nikt nie chciał przyjąć zdrajcy. Przecież skoro raz zdradziła, czemu nie miałaby zrobić tego drugi raz? – Widzisz jak napakowani „motocykliści” zaczynają się niecierpliwić i mamrotać coś mieszaniną angielskiego i rosyjskiego. W końcu gwałtownie wstają ze swoich miejsc. Twój umysł jest odurzony, ale zaczynasz łączyć wątki. Zastanawiasz się czy to dobrze, że powiedziałeś jej tak dużo o Bractwie. Wzdycha przeciągle i wygładza kanty skórzanej kurtki.
- Współczuję im ciężkiej decyzji. Irina, czy ja? To tak jak wybierać sobie jaką czcionkę chcemy do epitafium. W każdym razie dokonali decyzji. Będzie przynajmniej elegancko. – Rosjanin podchodzi i chwyta ją za ramię. Myślisz „duży błąd”, on chyba też, bo próbuje się odsunąć, ale jej ramię i lewą pięść okrywa krystaliczna substancja. Mięśniak dostaje lewym sierpowym w twarz, a siła uderzenia rozkłada go na łopatki. Trzech kolejnych wyciąga pistolety i odbezpiecza spust. Całe jej ciało stopniowo staje się całkowicie białe. Przeskakuje stół, a ty z rosnącym przerażeniem obserwujesz kule odbijające się od jej twarzy, klatki piersiowej i nóg. Kopniakiem powala następnego, z jego broni strzela do kolejnego. Ostatni krzyczy coś po rosyjsku. Nie jesteś specjalistą, ale większość to soczysta wiązanka wymyślnych przekleństw. Niespodziewanie przekręca się w twoją stronę, celuje wprost na ciebie. Chcesz już zareagować, ale ona też to widzi i z gracją wyciąga rękę, przecinając nią tor lotu kuli. W jej dłoni ląduje czerwona od gorąca łuska. Wbija mlecznobiały obcas w jego gardło, a ty nie wiesz czy zwymiotujesz, czy raczej zemdlejesz. Podchodzi do stolika pośród niezmąconej ciszy. Uśmiecha się do ciebie i ze swojej torby wyjmuje plik banknotów, kładzie go na barze, gdzie w kącie leży nieprzytomny ze strachu właściciel. Chyba jednak zemdlejesz. Widzisz tylko jej niewyraźni zarys kiedy chwyta się za koszulę i przyciąga do siebie. Całuje szybko, ale stosunkowo namiętnie jak na to że poznaliście się cztery godziny temu.
- Do svidaniya – szepcze, a ty osuwasz się w ciemność kiedy wybiega z lokalu. Ostatkiem świadomości orientujesz się, że zwinęła kluczyki do twojego samochodu.
charakter
„Łam serca nie obietnice”, to chyba najpiękniejsza myśl jaką przekazała Evie Irina. Zarazem stało się to jej wiodącym mottem życiowym, sentencją którą potrafi odnieść do każdej sytuacji. Ścigana listem gończym, naznaczona piętnem zdrajcy, Eva nie wydaje się szczególnie przejmować mało sprzyjającymi okolicznościami, a przynajmniej takie sprawia wrażenie. Skupia się na życiu z dnia na dzień, być może unikając angażowania się w cokolwiek. Dlatego właśnie tak dużą zmianą jest dla niej dołączenie do Bractwa. Yvonne przyjęła ją z otwartymi ramionami, jak każdego mutanta, ale znacznie dłużej zajęło Evie dowiedzenie swojej wartości. Dopiero po kilku akcjach, w których jej siła i zdolności sprawdziły się w warunkach bojowych zaproponowała Rosjance "stały angaż". Bractwo to pierwsze zbiorowisko, które uznało ją za swoją, przyjęło do siebie i traktuje jak siostrę. Przynajmniej w miarę możliwości, bo musicie wiedzieć, przebywanie z Evą to nie łatwa sprawa. Jeśli rzeczywiście najlepszą obroną jest atak, a atakiem można nazwać wiecznie nieschodzący z jej twarzy ironiczny uśmieszek i chamskie odzywki, to tak. Eva nie ma sobie równych i potrafi zirytować nawet świętego. Zadaje dużo niepotrzebnych pytań, komentuje wieloma niepotrzebnymi przytykami, a to wszystko przyprawia twardym, zachodnim akcentem. Nie zmienia to jednak faktu, że za swoich nowych przyjaciół poszłaby w ogień, a ich życie zanczy dla niej dużo więcej niż jest skłonna przyznać. Pierwszy raz od dawna poznała ludzi, którym jest w stanie zaufać, dlatego poświęci wiele, byleby tylko zapewnić im ochronę.
Jeśli chodzi o uczuciowość to dosyć traumatyczne przeżycia z dzieciństwa wyrobiły u niej niezdrowy nawyk zakochiwania się pierwszej, lepszej (lub gorszej), nowopoznanej osobie. Niewiele potrzeba, żeby zdobyć jej zainteresowanie, ale niestety zazwyczaj nie trwa to dłużej niż kilka tygodni. Nie jest to prawdziwa miłość, a uczucie bardziej przypominające niezdrową potrzebę czyjegoś zainteresowania i bliskości. Według samej Evy, była prawdziwie zakochana tylko (Aż?) trzy razy. Od przybycia do Stanów trwałe uczucie nie połączyło ją jeszcze z nikim konkretnym.
Nie ma się jednak co dziwić ewentualnym zalotnikom. Eva jak przystało na rodowitą Rosjankę jest dosyć gruboskórna i mocno wierzy, że wszystko co jest w stanie zrobić mężczyzna, potrafi też zrobić kobieta. Dotąd, choć wielu próbowało, nikomu nie udało się wyprowadzić jej z błędu.
|samodzielna|pewna siebie|irytująca|zuchwała|

opis mocy
Najbardziej bezpośrednio jak się da, skóra Evy pod wpływem jej myśli może pokryć się diamentopodobną, mleczną substancją. Nie wiadomo czy jest to tylko warstwa wierzchnia czy wypełnia cały organizm ze względu na jej zaskakujące właściwości. Przede wszystkimi, pod taką postacią jest odporna na większość ataków fizycznych, a także substancji żrących czy broni palnych. Zwyczajnie nie przebijają się one przez barierę, a jedynie prześlizgują po gładkiej powierzchni. Nic jednak nie trwa wiecznie, prócz Iriny, dlatego również moc Evy zależna jest od jej stanu zdrowia, kondycji lub nawet samopoczucia. Im jest słabsza tym większe jest prawdopodobieństwo, że na idealnej tafli znajdą się rysy mogące doprowadzić do dotkliwych ran. Nierzadko Eva napytała sobie kilka siniaków w miejscu gdzie parowała cios, ran od rozcięć nożem, albo blizn po kulach, które musnęły jej łydki. Na szczęście, dzięki surowemu treningowi jej się kontrolować moc stosunkowo długo i wiele potrzeba by wyprowadzić ją z równowagi.
Jest w stanie okryć swoje całe ciało barierą na 4 posty, potem musi odpoczywać przez 2. Jeśli jest już ranna, lub zmęczona może nie udać jej się zatrzymać wszystkich obrażeń. Może ochronić pojedynczą część ciała na 2 posty i odpoczywać 1.
ciekawostki
- Lubi wypić i jest w tym naprawdę dobra, ciężko jest ją pobić
- Nie powie tego na głos, ale śmierć Yvonne bardzo nią wstrząsnęła. Była to jedyna osoba, która wyciągnęła do niej pomocną dłoń kiedy najbardziej tego potrzebowała. Eva ma pewne wątpliwości co do tego czy Colleen podoła takiej odpowiedzialności złożonej na jej barkach, ale z szacunku dla zmarłej, stara się trzymać język za zębami
- Matka Evy została zamordowana w niewyjaśnionych okolicznościach, tuż po jej urodzinach
- Angielski nie jest jej ojczystym językiem, dlatego czasem zdarzają jej się pomyłki, lub zastępowanie słów ich rosyjskimi odpowiednikami
- Nie toleruje palaczy i ich nałogu
- Jest fatalną kucharką, ledwo daje radę w starciu z jajecznicą
- Wierzy w istnienie bratnich dusz i to, że kiedyś spotka swoją drugą połówkę
- Nienawidzi ciszy, będzie gadać w nieskończoność byleby nie dać się stłamsić własnym myślom
- W dzieciństwie po treningach brała kąpiele w lodowatej wodzie w jeziorze, jest w stanie wytrzymać bardzo niskie temperatury
- Jedyne co pozostało jej po babce, to dwa identyczne pistolety z wygrawerowanymi inicjałami I.B, mają dla niej bardzo dużą wartość sentymentalną
- Jest wielką fanką twórczości Lwa Tołstoja
- Dla zabicia czasu lubi rozwiązywać łamigłówki matematyczne, chociaż nie jest w nich szczególnie dobra
- Potrafi dobrze posługiwać się pistoletami, ale w głównej mierze polega na swojej sile fizycznej


[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2017-12-26, 22:35   
  

   2 Lata Giftedów!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 83%
Bardzo przepraszam za moje czepialstwo! Już nie marudzę więcej! Karta jest napisana bardzo fajnie, podoba mi się całkowicie. Eva jest super postacią i bardzo fajnie, że Bractwo może mieć takiego ochroniarza!
Życzę miłej gry <3
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6