Poprzedni temat «» Następny temat
Kantorek
Autor Wiadomość
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2020-07-23, 19:05   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Tak. Brian należy do wyszkolonych żołnierzy, którzy nie jedną misję przetrwali i przeżyli, poświęcając w ten sposób swoje życie i oddanie ojczyźnie. A teraz i rządowi, w ochronie mieszkańców przed terrorystami zwanymi mutantami. Utrata kończyn z jednej strony była poniekąd przekreśleniem jego kariery. Ale czy na pewno? Czas pokaże, co się stanie.
Kersey siedział w milczeniu, nie wiedząc co go czeka. Wtem usłyszał wchodzące dwie osoby, bowiem kroki raczej do jednej nie należały. Wtedy pasły słowa, głos młodzieńca, który myśli że ma uprawnienia do przesłuchiwania, zaczynając od najgłupszych pytań. U Briana nie było emocji strachu. Nie miał nic do stracenia. Nie miał też nikogo, do kogo miałby wracać. Czego oni od niego chcą?
- Wejdź główną bramą do Departamentu i sam przekonaj się jak wygląda system zabezpieczeń.
Odpowiedział mu wręcz obojętnie, jasno dając do zrozumienia, że nie sprzeda im grzecznie takich informacji. Ale za to zaprosił osobiście do piej jamy. A czy z tego wyjdzie? To już nie Briana problem. A co więcej, Brian nawet nie zdradził, gdzie może znajdować się cały kompleks Departamentu. Po co im to wiedzieć?
[Profil]
  [A+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-08-05, 20:57   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vincent też się nie bał. Jedyne na czym mu w życiu zależało, zniknęło. A raczej wyjechało, zostawiając w środku wielką wyrwę, w której ziało pustką. Wiedział też, że Brian, ot tak, mu wszystkiego nie wyśpiewa.
Słysząc słowa Jokera wypowiedziane bezpośrednio do niego, pokiwał głową. W sumie koleś na takiego wyglądał. Złamanie go trochę potrwa... ale Vincent miał czas. Nigdzie się nie spieszyło.
- Widać się nie zrozumieliśmy - stwierdził spokojnie i nagle, bez ostrzeżenia przyłożył mu z pięści w kość policzkową. Mocno. Mocniej niż Brian mógłby się spodziewać po takim chłopaczku.
- no to jeszcze raz. Jak się dostać do Departamentu, jakie są zabezpieczenia - powtórzył, jakby rzeczywiście miał zamiar to robić w kółko.
Joker nie zauważył póki co żadnych anomalii w zachowaniu opiekuna. Edams był stabilny. Póki co
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-08-07, 17:44   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills


Joker spokojnie obserwował nie wcinając się na razie. Miał taką tendencję - pozostawanie tak cicho, że zapomniało się o jego istnieniu. Jednak był i przyglądał się zarówno reakcjom Kerseya, jak i zachowaniu Vincenta. Musiał pilnować obu. Nie żeby przesłuchiwany DOGS był w stanie zrobić komukolwiek krzywdę w swoim obecnym stanie. Oczekiwał aż padnie coś bardziej konkretnego, ale nie da się ukryć, że pytania zadawane przez Vincenta wydawały mu się zbyt bezpośrednie. No i sposób zadawania bólu też wybrał sobie taki, że prędzej zamęczy człowieka niż czegoś się dowie. Nie wciął się z dwóch powodów: 1. Edams był tu wyżej w hierarchii; 2. Przyglądał się zachowaniu żołnierza i układał potencjalne scenariusze rozmowy. Ten człowiek był zdeterminowany i pewnie przyzwyczajony do bólu. Przydałby się telepata, ale skoro nie przysłali tu żadnego to pewnie nie mają na stanie. Szkoda. Trzeba będzie jakoś inaczej sobie poradzić.
[Profil]
  [0+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2020-08-10, 23:34   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Uderzenie z pięści w twarz, a dokładniej w policzek, było nie tylko niespodziewane ale i bolesne. Brian aż splunął krwią na podłogę, cudem nie trafiając sobie na spodnie. Opaska na oczach mu nieco utrudniała widoczność. Ale przyznać musiał, że chłopak posiadał trochę siły w pięści. Wrażenia jednak zbyt dużego nie zrobił na Brianie. Zagranie miał dziecinne.
- Chłopie... Spójrz na mnie. Wyglądam Ci na takiego co będzie współpracował i grzecznie Ci wyśpiewa jak panienka? Z utratą części kończyn nie mam nawet powodu do dalszego życia. Możesz mnie zabić już z miejsca. Odpowiedź udzieliłem. Nie będę się powtarzał.
Odparł dość poważnie i jeżeli przyjdzie mu cierpieć, niech tak będzie. Nie złamią go. Nic im nie powie. Nawet jeżeli mieliby mu powyrywać wszystkie kończyny. Nie zdradzi Departamentu.
[Profil]
  [A+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-08-14, 20:49   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vincent w Alter Genetics był szkolony do walki. Miał w końcu być towarem w bardzo lukratywnej transakcji. Potrafił walczyć, zarówno z pomocą mutacji, jak i bez, znał techniki dywersji i cichych zabójstw, potrafił wykorzystać wektory w sytuacjach, wydawało by się bez wyjścia... Zanim jednak stał się tym, kim jest, zadano mu ból. Dużo, bardzo dużo bólu. Dlatego wiedział, jak go zadawać skutecznie.
- Nie ma sprawy - odpowiedział spokojnie.
Brian słyszał jego głos. Mógł się domyślać, że chłopak jest młody, brzmiał wręcz jak nastolatek.
Vincent nie patrząc na Jokera chwycił cienki nóż, podobny do takiego do filetowania ryb. Chwilę go obracał między palcami, po czym zaczął go wbijać tuż pod paznokieć kciuka Kerseya. Bardzo powoli i bardzo boleśnie.
- Fajny ten Twój departament, skoro po utracie kończyn jesteś dla nich bezużyteczny - odpowiedział mu leniwie, kręcąc ostrzem, krew lała się po rękojeści nożyka - W sumie z Twoją koleżanką było podobnie. Nawet się nie zainteresowali jej zniknięciem - miał oczywiście na myśli Caroline, ale Kersey nie miał prawa o tym wiedzieć. Przez jego zabiegi paznokieć oderwał się w całości i spadł na ziemię, ubabrany juchą.
Vincent nie miał litości. Zabrał się za palec wskazujący.
- Może teraz tego nie widzisz, ale możesz jeszcze żyć normalnie. Utrata kończyn to nie koniec świata. Martwy jednak świata nie zwojujesz - zadawał mu taki ból, że Kerseyowi zbierało się zapewne na wymioty.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2020-08-14, 22:43   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Czyżby młodzieniec przyjął do wiadomości jego słowa i Brian miałby już nadzieję skonać na tym krześle raz a dobrze? Lecz tak się nie stało. Siedząc słyszał tylko szmery, wzięcie czegoś i podejście ponownie a po chwili ostry koniec przyłożony pod jego paznokieć kciuka. Automatycznie go cofnął, więc aby móc wydłubać mu paznokcia, chłopak musiał przytrzymać jego palec. Jeżeli tego nie zrobił, mieli długą i bolesną drogę, aby tego dokonać. Co mogłoby bardziej poranić palec, jeżeli nie całą dłoń Briana.
Tak czy inaczej, zabieg był bolesny. Dobrze chyba było dla Briana, że nie widział tego jak z jego palca spływa krew. Zacisnął zęby mocno, oddychał głęboko i szybko. Tłumił krzyk bólu w sobie. Jest twardzielem, jest żołnierzem. Nie może pozwolić sobie na chwile słabości. Nie reagował nawet na słowa chłopaka, skupiając myśli gdzie indziej. Być może wspomniał o koleżance, ale Brian nie domyślił się, że mogło chodzić o Caroline. Pierwszą na myśl miał Echo. To z nią był na tym ostatnim patrolu.
- Więc zrobi to ktoś inny...
Wycedził przez zęby w odpowiedzi na ostatnie zdanie, jakby nie przejmował się tym co z nim będzie później. Nie wyda Departamentu ani nikogo do niego należącego.
[Profil]
  [A+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-08-15, 21:11   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Brian nie mógł wyrwać dłoni. Od razu, gdy zaczął się wyrywać, Edams użył wektorów, by unieruchomić kończynę i pozbawić na długi czas Kerseya możliwości piłowania paznokietków.
Krwi było już całkiem sporo, bolało jak cholera, ale okazać się miało, że chłopak ma zadziwiająca wiedzę na temat tortur. Jakby miał spore doświadczenie w temacie, hehe.
- Widać masz gdzieś, czy umrzesz czy nie - stwierdził Vincent odkładając zakrwawiony nożyk, z brzękiem na stolik. - Skoro plujesz na swój żywot, możesz mieć wpływ na to, jak się skończy, hmm?
Chłopak wytarł palce z Kerseyowej krwi i sięgnął po taser. Joker mógł mieć małe deja-vu. W końcu sam go kiedyś używał, na swoim obecnym opiekunie.
Trzydzieści Sześć, bez żadnego ostrzeżenia przyłożył taser do podbrzusza Briana i potraktował go serią silnych wyładowań. Nie były na tyle silne by go natychmiast pozbawić świadomości, ale wywoływały bardzo głębokie i bolesne skurcze mięśni Ta metoda miała nawet swoją nazwę -"sala porodowa". Skurcze- jak sama nazwa wskazuje podobne do porodowych, sprawiały, że delikwent wariował z bólu a też zwykle.... popuszczał zwieracze, wszystkie. Była to więc tortura zarówno fizyczna, jak i o podłożu psychologicznym. Sorry Brian.
- Mogę cię tak męczyć tygodniami, miesiącami. - rzekł cicho. - Wierz mi, nam duże doświadczenie. Możesz też być pewien, że mogę to ciągnąć, aż się rozpadniesz na strzępy. - zapadła na chwilę cisza - Skoro nie chcesz żyć, mogę dać ci też szybką, bezbolesną śmierć i godny pochówek...ale musisz zacząć współpracować, jasne? - taser trzasnął, gotowy do dalszej pracy.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2020-08-22, 18:47   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Wyrwać może nie, jako że miał rękę miał przywiązaną do podłokietnika krzesła, ale chciał dłoń schować, szczególnie jej palce aby oprawca Vincent miał utrudnione zadanie. Nie widział, ale na czuja próbował cokolwiek. Coś jednak chwyciło jego dłoń i unieruchomiło palce, że jego paznokcie były brutalnie wyrywane. Krew spływała z poranionych miejsc po paznokciach. Palce pulsowały bólem. Brian jednak nie wydał z siebie krzyku. Dzielnie to zniósł zaciskając zęby ukazując jedynie na twarzy jak go bolało.
Potraktowanie taserem nie było przyjemne. Mięśnie się spięły a mężczyzna przy pierwszym użyciu nie wydał z siebie nic. Kolejne dotknięcia nie były już takie znośne, że przez zaciśnięte zęby wydawał z siebie jęki. Głowę odchylał do tyłu, napinał mięśnie jakby to miało pomóc mu się uwolnić z więzów. Cud że miał silne mięśnie i organizm, że nie sposób go przez taką zabawkę zabić na miejscu.
W końcu dzieciak przestał się bawić i dał chwilę wytchnienia. Głowa Briana była opuszczona a oddech miał mocno przyspieszony jak również bicie serca. Jeżeli chcieli by popuścił pod siebie, niech tak będzie. To oni mają jakiś problem, nie on. Jakby nie rozmieli prostych słów.
- Jeżeli potrafisz zabijać, zrób to od razu... Chyba że jesteś tchórzem...
Odpowiedział mu jak tylko nieco się uspokoił jego oddech. Prowokował? Możliwe. Nic im nie powie. Mogą go torturować tak długo aż wyzionie im ducha. Nic nie tracił. Jedynie swoje życie. Bo nikogo przecież nie miał.
[Profil]
  [A+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-08-25, 15:53   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills


No nie dogadali się. Więzień zdecydowanie nie chciał współpracować niezależnie od tego ile niespodzianek Edams wyciągnął z rękawa. W końcu dwa paznokcie, kilka ran kłutych, uderzeń i kolejnych serii taserem oraz pare krzyków później Joker wychynął z kąta pomieszczenia. Oparł dłoń na ramieniu opiekuna powstrzymując go przed następną torturą i odciągnął lekko, po czym sam podszedł do Kerseya i nachylił się nad nim. Sięgnął do jego głowy przytrzymując jedna dłonią za podbródek i drugą powyżej czoła, po czym przyjrzał się obitej twarzy z obu stron. Spojrzał na inne obrażenia na ciele. Wypatrzył kilka najmniej przyjemnych, których częściowe uleczenie nie zmniejszy mobilności obiektu 54, ale da przesłuchiwanemu pewną ulgę. Chwycił za męczoną wcześniej przez Edamsa dłoń delikatniej, ale stanowczo. Skupił się chwilę i przeniósł na siebie wybrane wcześniej obrażenia używając mocy skopiowanej od Joe. Dał chwilę żeby więzień oswoił się ze świadomością co przed chwilą się stało, bo na pewno to odczuł.
-Pewne mutacje pozwalają… cofać sytuacje, które inaczej byłyby wyrokiem.- postukał w opatrunek zakrywający kikut na nodze. Dostatecznie mocno, by poczuł. Joker kontynuował swoim spokojnym, bezbarwnym tonem -Z tego co wiem Freumann Farmaceutics oddało dwie takie rządowi więc… jeśli czysto hipotetycznie byś z tego wyszedł nie musi to oznaczać żadnego końca. Albo jakieś protezy. Może nie tak sprawne, ale mechanikowi powinny wystarczyć. Dobrych fachowców nigdy zbyt wiele.- zatrzymał się tu na chwilę, ale nie potrzebował odpowiedzi więźnia żeby kontynuować -Poza tym jest spora szansa, że po tym co się stało sam zostaniesz mutantem. Utrata ręki i nogi… nie uwierzę, że w ogóle cię to nie ruszyło. Niezależnie od tego co grasz teraz.
Jeśli przesłuchiwany nie próbował uderzyć źródła głosu z dyńki, to dopiero teraz Joker się odsunął.
-Jednak jeśli masz z tego wyjść musisz dać coś w zamian, a wpi***olu raczej nie jesteś w stanie nam dać.- stwierdził na koniec.
[Profil]
  [0+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2020-09-01, 19:17   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Wykończyć ciało człowieka potrafią. Powtarzająca się co parę sekund tortura, powodująca silne skurcze mięśni w okolicach podbrzusza, rażone taserem, powodowało okropny ból. Z początku Brian dawał radę znieść to przez zaciśnięte zęby wydobywając jęki. Ale im dłużej to trwało, nie dawał rady i musiał dać upust swojemu krzykowi gardłowemu. Ne mówiąc już o tym, jak palce pozbawione paznokci pulsowały bólem. Lecz co to za ból w tym miejscu dla doświadczonego żołnierza, który swoje też przeszedł w życiu?
Tortura została przerwana. Brian miał opuszczoną głowę. Serce waliło mocno, a oddech ciężki i przyspieszony uspokajał się. Nie minęła chyba dłuższa chwila, a poczuł czyjś dotyk na swojej obolałej dłoni, która o dziwo zaczynała boleć mniej. Co tak właściwie się działo? Użyto regeneracji? Mimo opaski przewiązanej na oczach, nie widząc nic, jakby intuicyjnie skierował głowę w tym kierunku. Jakby chciał patrzeć na swoją dłoń, ale jej nie widział. Odezwał się zatem drugi chłopak. Równie młody, który pieprzył o jakiejś mutacji. Ale następnie, mowa była o czymś innym. Jakaś firma? Protezy? To mogłoby mu dać szansę na dalsze życie i pozwolić normalnie funkcjonować. Ale jakim kosztem? Czy oni chcieli mu to zaproponować? Chwila. Czy on powiedział o tym, że on może zostać mutantem? Brian skierował swoją głowę w stronę źródła głosu który do niego mówił. Nie uwierzy tym bzdurom. Nie ma opcji by stał się mutantem. Tyle przeszedł i nic nie jest wstanie przebudzić jego genu X.
- Pieprzysz bzdury. Nigdy nie będę mutantem... Takim ścierwem jak Wy... Którzy widzą przyjemność w mordowaniu niewinnych... Jeżeli próbujecie mnie kupić protezami czy chuj wie czym.. Daremnie... Nic Wam nie powiem...
Musiał zrobić trochę przerwy, gdyż ból w podbrzuszu nadal był odczuwalny. Choć nie był torturowany. Jakieś odczucia pozostałości. Oby nie wypaliło mu nerek i spodni.
- A co do wpierdolu... Niekoniecznie ja muszę Go Wam dać... Zrobią to inni.
Przyznał z przekonaniem, że departament zrobi swoje. A czy go znajdą czy nie, nie obchodziło go to. Nie powie im nic, choćby mieli go poćwiartkować, lub wrzucić na pożarcie krokodylom.
[Profil]
  [A+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-09-10, 19:46   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills


Łysy pozostał niewzruszony, nawet na przypomnienie, że Departament przy dostępnych im możliwościach pewnie by mogli go pozbierać do kupy, a co za tym idzie- jego życie wcale nie jest skończone. Joker zdołał w pewnym stopniu zbić przesłuchiwanego z tropu, ale tak jak wcześniej już zauważył, koleś był twardy. I pyskaty.
-Na pewno nie większą niż wy w porywaniu dzieciaków i torturowaniu ich by nagiąć pod swoją wolę.- zripstował jakże uzasadnioną i przemyślaną opinię więźnia. Nie brzmiał na wściekłego, ani wesołego, ani smutnego. Głos był tak samo wyprany z emocji jak wcześniej. Ba, Vincent nawet wiedział, że obiekt 54 nadal nie czuje absolutnie żadnego żalu o to, że te słowa poniekąd dotyczą też jego samego.
-Bycie mutantem jest faktem. Nie wyborem.- wytknął błąd logiczny. Następnie przesłuchiwany z przekonaniem mówił o tym jaki to dostaną wpierdol od jego sojuszników. Joker wyprostował się.
-Póki co mamy czas.
[Profil]
  [0+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-09-10, 21:20   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Czas mijał, Brian sobie wrzeszczał, a Edams go torturował, nie czując w zasadzie nic. Daleko mu było do Jokera, który był już hardkorem w kategorii bezemocjonalności, ale też nie było tak, że czuł radość z zadawania Kerseyowi bólu. Najchętniej by z niego wydusił co chciał i wrócił do siebie, rozpamiętywać ostatnie przygnębiające wydarzenia.
Vincent przewrócił oczyma. Dawno nie słyszał takiego żałosnego pieprzenia.
- Pewnie jest jednym z tych debili, którzy uważają, że mutacją się zaraża jak katarem - mruknął nieco znudzony do Jokera i miotnął Briana kolejną wiązką z tasera, powodując kolejny silny skurcz.
- W sumie to byłby chichot losu, gdyby obudziła się w nim mutacja - zauważył, myśląc głośno.
Musiałby sam sobie spuścić wpierdol, hehe.
- Zabawne, że sądzisz, że wybraliśmy taką drogę, bo po prostu jesteśmy źli i niedobrzy. W końcu co mielibyśmy lepszego do roboty? - zadrwił - Normalne życie, pozbawione strachu, rodzina, przyjaciele, życie bez obaw, że cię władują do laboratorium i będą traktować gorzej niż laboratoryjne szczury, faktycznie nuda. - prychnął - Jesteśmy dokładnie tym, czym nas stworzyliście. Musicie wypić piwko, które nawarzyliście. - i by nie było Kerseyowi za lekko, aktywowanym wektorem niemal zmiażdżył poranioną dłoń, upewniając się, że najbardziej nadusza na rany po paznokciach
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
  
[Profil]
  [0+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2020-09-18, 15:25   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Wygląda na to, że to oni byli w tej chwili kretynami, idiotami, debilami... Brian mógłby tak w nieskończoność wymieniać ich poziom rozumowania. Sądzili, że on nie wie skąd się bierze mutacja? Chyba że to oni twierdzą, że się zarażają jak katarem i próbują mu to wmówić. Brian doskonale wiedział, że i on może mieć w sobie uśpiony gen Jednakże mówiąc, że "nigdy nie będzie mutantem" miało znaczyć, że jest na tyle twardy, że żadne emocje czy wydarzenia nie przebudzą w nim tego cholernego genu. Wiele przeszedł. Stracił bliskie osoby, które kochał. Teraz utracił część kończyn, spotkał Godzillę i kurwa nic!
- Nikt nie porywał dzieciaków.
Bronił Departament. Odpowiadając szczeniakowi dość pewnie, pomimo nadal odczuwalnego bólu w podbrzuszu. A na pewno nie robił to jego oddział. Najczęściej rodzice lub pedagodzy oddawali im dzieci pod opiekę, by pomóc im kontrolować własną moc. Nie leżało to w interesie Briana. Robił to Departament.
- Widocznie mało wiesz, szczeniaku.
Odparł na kolejne słowa Jokera, a następnie musiał słuchać pierdolenia tego drugiego. Normalnie to by się zaśmiał, a jedynie uniósł w rozbawieniu kącik ust.
- Czyżby? Nie pomyśleliście jak to działa w drugą stronę? Że dzięki wam wśród nas też są sieroty pozbawione rodzin i blis...
I nie dokończył, gdyż znów poczuł ból przez co krzyknął odchylając głowę. Ból tym razem sięgał w okolicach palców czy nawet samej całej dłoni jaka mu pozostała. Jakby była miażdżona. Po tym zaczął oddychać ciężko i szybko. Serce waliło. Ból głowy go nie opuszczał. Na huj będą mu protezy, jak straci teraz kolejną dłoń.
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-09-18, 17:38   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Przesłuchanie DOGSa zostawił Vincentowi i Jokerowi, skoro chętni byli dotrzymać mężczyźnie towarzystwa. On sam z kolei musiał po drodze załatwić kilka spraw i dopiero później dojechał na miejsce. Zaparkował i wszedł do budynku, niespodziewanie trafiając na Christophera. Porozmawiał z nim na spokojnie, pytając jak sobie tutaj radzi. Między innymi zaproponował mu odwiedziny ich więźnia. Ocalałego członka DOGS podczas ostatniej akcji na mieście w Seattle. Do tej pory wolał, aby Christopher nie widział Briana by nie wzbudzało w nim jakichś nie wiadomo jakich emocji. Ale po paru dniach szkolenia może jego psychika nie zwariuje. Ciekawe też jak zachowa się ich gość podczas obecności kogoś, przez kogo stracił kończyny.
Varcer nie miał nic przeciwko, więc oboje udali się do kantorka, gdzie Nicholas otworzył drzwi wchodząc do środka, zostawiając je otwarte dla Varcera. Małe pomieszczenie ale jakoś się tutaj pomieszczą.
- Zostawcie nas.
Zwrócił się Grenville do dwóch ochroniarzy, którzy jedynie pilnowali i obserwowali całe zajście. Nicholas chciał w chwili obecnej pozostać sam na sam z więźniem, Jokerem, Vincentem i Varcerem.
- Jak idzie?
Rzucił proste pytanie do chłopaków, widząc już wymęczonego Kerseya.
[Profil]
  [AB+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-09-18, 21:05   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Trochę czasu minęło zanim opuścił salę zabiegową i zostały ściągnięte wszelkie bandaże, odsłaniając wszelkie nabyte blizny. Odkąd Christopher został uwolniony, nie sprawiał żadnych problemów i wykonywał wszystkie polecenia. Trzymano go raczej na uboczu, aby nie miał zbyt częstych kontaktów z innymi członkami Rebelii i aby tym samym zminimalizować ryzyko jakiegoś wypadku. Miał za to stały kontakt z grupą ludzi, która się nim zajmowała, poznawała naturę jego daru, potrzeby i zdobywała zaufanie mutanta, umożliwiając tym samym przeprowadzanie odpowiedniego treningu.
Efekty szkolenia były bardzo zauważalne. Dyscyplina to było zdecydowanie coś, czego rozpieszczany dotąd mutant potrzebował. Za przejawianie zwierzęcych zachowań zwracano mu uwagę. Nie było spania na podłodze, jedzenia bez użycia sztućców czy syczenia na obcych. Do tej pory nikt mu tego nie zabraniał, ba, nawet uznawano za zabawne. Oczywiście nie został całkowicie pozbawiony możliwości korzystania ze swojego daru. Od czasu do czasu mógł się na czymś wyżyć i wtedy pokazywał swój bojowy potencjał. Sukces tkwił w tym, aby nie tracił wtedy nad sobą kontroli i nadal posiadał logiczne myślenie.
Jak się okazało - było to dużo prostsze niż w przypadku przeciętnego mutanta z problemami z samokontrolą. Tacy lubili mieć swoje zdanie, sprawiać problemy, a Chrisa wręcz dało się zaprogramować do wykonywania poszczególnych zadań i zastąpić stare zwyczaje nowymi. Można było mu zarzucić małą inteligencję, ale kto wie... może miał jej więcej i dlatego widział, że jego zachowanie w pewnych momentach było nieopłacalne i był bardzo elastyczny pod względem oczekiwań innych? Wtedy dostawał to, czego chciał.
Spotykając Nicholasa, Chris nie spodziewał się, aby ten dzień będzie różnił się od pozostałych. Podjęli rozmowę, podczas której Chris opowiedział o swoich postępach. Propozycja odwiedzenia więźnia nieco go zdziwiła, ale wyraził chęć pójścia wraz z dowódcą Rebelii. Nie spodziewał się, kogo i co tam zastanie.
Gdy drzwi do pomieszczenia uchyliły się, oczom Christophera ukazał się drastyczny widok. W kantorze było sporo krwi i dwóch chłopaków przeprowadzało tortury na jakimś mężczyźnie. Dwójki dzieciaków nie kojarzył w ogóle, lecz wygląd więźnia wydawał mu się znajomy. Mutant z gadzim ogonem stojący obok Nicholasa miał zaskakująco spokojny wyraz twarzy. Jego policzki zdobiła świeża blizna po pocisku, który widocznie cudem uniknął śmiertelnego trafienia mutanta w głowę.
Mutant wszedł do środka dopiero wtedy, gdy dwójka ochroniarzy na polecenie Nicholasa opuściła pomieszczenie. Wtedy też odsunął się, aby ich przepuścić i zamknął za sobą drzwi. Nie wtrącał się w rozmowę Nicholasa, a stojąc z boku jedynie stale obserwował więźnia, spoglądając na niego obojętnie swymi złotymi ślepiami, z lekko uniesionym podbródkiem. Nick widocznie się nie mylił i Chris faktycznie był gotów na tę konfrontację - żadnego nieprzewidzialnego zachowania, mimo iż zdawał się zwracać na Briana większą uwagę niż na zabawiającą się torturami młodzież. Ogon leżał bezwładnie na posadzce, a to też dobry znak. Niczego nie kombinował.
Dopiero po czasie mężczyzna z charakterystycznymi pręgami zwrócił wzrok na pozostałych, w trakcie toczącej się rozmowy starając się wychwycić ich zapachy bez podchodzenia bliżej. O dziwo Vincenta skojarzył właśnie po zapachu, a nie twarzy, ale tego drugiego nie kojarzył w ogóle. Zmarszczył więc lekko brwi na wypranego z emocji chłopaka, choć była to oznaka skupienia na nim swej uwagi a nie złości czy podejrzliwości. Pewnie gdyby nie obecne okoliczności to by do niego podszedł.
Chris widocznie nie kojarzył Briana z niczym szczególnym, ale jak wyglądała sytuacja z jego perspektywy? Kolor ślepi, łusek na ogonie i rana po pocisku były niepokojąco znajome. Co prawda to nie był wielki i groźny jaszczur, a człowiek z gadzimi cechami, ale czy to możliwe, aby te wszystkie cechy były dziełem przypadku? Takiego mutanta nie spotykało się na co dzień. Potwór jakich mało. Być może to właśnie było ucieleśnienie tego, co widział w mutantach Departament.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5