Poprzedni temat «» Następny temat
Dom rodzinny Yu
Autor Wiadomość
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2020-08-11, 22:19   

Dojeżdżając na miejsce, mieli akurat wieczór. Słońce zachodziło na horyzoncie, lecz jeszcze miasto i dzielnice były widoczne. Światła samochodu były jednak zapalone i niezbędne do widzenia drogi, co pomagało przejechać przez nieoświetlone w ogóle szosy. Bezpiecznie zaś dojechali na miejsce i już na wstępnie zostali przywitani przez najmłodszego członka grupy - Michaela. Maskotka drużyny. Zadowolony chłopiec pognał z powrotem do domu, rozpowiadając o przybyciu Tao z Blondynkiem. Z kolei Yu w końcu mógł wziąć z Simonem bagaż i torby z jedzeniem i napojami.
Na ocenę otoczenia, Tao jedynie się uśmiechnął. Każdy to mówił i podziwiał. Basenu tu jednak nie było, ale za to mieli jakiś kawałek nad jezioro. I to im wystarczyło.
- Najmłodszy z grupy. Przez dziewczyny byłby nazywany maskotką. Jest nastolatkiem ale z zachowaniem dziecięcym.
Dodał dla informacji Tao, po wstępnej opinii Simona. Żeby tylko chłopak nie wierzył temu co widzi. Urocze dzieci bywają czasami nieprzewidywalne.
Bagaże mieli wyjęte i Tao dał dodatkowo Simonowi torbę z jedzeniem, jeżeli miał choć jedną rękę wolną. Pomoc z doniesieniem wszystkiego do domu się okazuje być przydatna. On zaś wziął napoje, w którym były butelki z alkoholem.
- Sam się przekonasz.
Tyle mu odpowiedział Tao. Lepiej samemu się przekonać, niż miałoby się usłyszeć w słowach od kogoś a potem temu nie uwierzyć. Bo przecież każdy może sobie gadać, prawda?
Tao nim zamknął bagażnik, spojrzał na Simona z pytaniem.
- Wszystko wziąłeś?
Zapytał dla pewności i jeżeli miał potwierdzenie, zamknął bagażnik a potem zablokował swój samochód włączając alarm. Wziął swoją torbę i ruszyli do domu.
Samo wnętrze prezentowało styl mieszany. Drewniany z nowoczesnością. Można było już wyczuć zapachy dobiegające z kącika kuchennego. Główne wejście znajdowało się w przedziale między gabinetem a swobodnym wejściem do kuchni z salonem. Taki mały korytarzyk, gdzie znajdowała się szafka z siedliskiem na buty oraz szafa na ubrania wierzchnie. Obok nich można było wejść do gabinetu. A z drugiej strony był widok za ażurową ścianką na salon. Kuchnia znajdowała się na tyłach. Obok niej było wejście do łazienki. Zaś obok gabinetu znajdował się pokój gościnny. Mniej więcej tak prezentował się układ parterowy. Tym samym za ścianą salonu a na przeciw wejścia, kawałek obok do pokoju gościnnego, umiejscowione były schody na górę.
W kuchni krzątał się chłopak będący w wieku Tao, anglik. Także blondyn ale z ciemniejszym odcieniem włosów. W przeciwieństwie do młodszego Micheala (również anglika) wydawał się bardziej opanowany, ale znający na gotowaniu.
- Cześć.
Odezwał się do Tao i nowego nabytku, kiedy ujrzał ich w salonie, spoglądając na nich z wyspy kuchennej obierając jakieś warzywa.
- Cześć Eliot.
Odpowiedział mu Tao, wchodząc z torbami do salonu, pierw zostawiając swój bagaż przy schodach. Odebrał od Simona siatkę z jedzeniem i ze swoją z napojami zaniósł do kuchennej części, stawiając przy wyspie.
- Poznaj Simona.
Przedstawił koledze nowy nabytek.
- Simon, to Eliot.
Przedstawił ich sobie, zachęcając Simona aby nie krępował się i wszedł do salonu. Z jednej strony pomieszczenia były okna z widokiem na podwórko. A po przeciwnej duże drzwi i okna tarasowe z wyjściem na werandę i ogród. Tam już były porozstawiane krzesła, poduchy, stół i rozpalano grilla. Tam również można było dostrzec kolejnego chłopaka kucającego i walczącego z ogniem, wiatrem i węglem. Był karnacji latynoskiej. Może Hiszpan? Co można dodać, drzwi tarasowe były otwarte.
- Cześć Simon. Miło Cię poznać.
Odpowiedział z uprzejmością Eliot i jeżeli Simon chciał przywitać się uściskiem dłoni, to odłożył swoją wykonywaną w tej chwili czynność. Wytarł ręce o ręcznik i uścisnął mu dłoń, posyłając lekki uśmiech. Jako że pomieszczenia były oświetlone, można było dostrzec podobieństwo Eliota do Michaela.
[Profil]
  [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-08-14, 08:35   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Michael faktycznie miał w sobie sporo z dziecka i Simon zdążył już pomyśleć, że na pewno się polubią i z tym konkretnym chłopakiem nie powinno być żadnych problemów w czasie pobytu w tym miejscu. Nie wyglądał na kogoś, kto potrafiłby jakkolwiek komuś zaszkodzić. Był po prostu zbyt niewinny.
Uniósł brew w reakcji na kolejną niejasną odpowiedź Tao, choć sądząc po wyrazie twarzy, jaki nastąpił chwilę później, Simon prawdopodobnie domyślił się, co starszy nastolatek miał na myśli. Blondyn przez moment wydawał się lekko zawstydzony, ale nie skomentował tego w żaden sposób, uznając, że lepiej jak zachowa te domysły dla siebie. Bo czy był sens drążyć temat i zmieniało to cokolwiek w tym, że Michael był w porządku? Jeśli jego podejrzenia były trafne to brak strachu, złości, śmiechu czy obrzydzenia dobrze o nim świadczyły.
Drgnął lekko i wrócił do rzeczywistości, gdy drzwi do bagażnika się zatrzasnęły. Chłopak miewał tak dość często, gdy o czymś myślał i nagle słyszał jakiś hałas.
- Tak, to już wszystko.
Odpowiedział pozytywnym tonem, nie mogąc doczekać się aż obaj przekroczą próg domu. W jednej ręce miał swój bagaż, a w drugiej podaną torbę z jedzeniem. Simon na spokojnie dał radę udźwignąć obie te rzeczy. Gdy weszli do środka, chłopak od razu wyczuł interesującą woń dobiegającą z kuchni. Rozglądał się ciekawsko, omiótł spojrzeniem każdy dostępny dla oka kąt, podążając jednocześnie za Tao. Oczywiście nie mógł poznać funkcji pomieszczeń bez zaglądania do nich, więc wystarczyło, że któreś drzwi były zamknięte, aby chłopak pozostawał w domysłach. W końcu nie będzie teraz biegać i otwierać wszystkich drzwi, prawda? Ale jeśli były jakieś uchylone to pokusił się na krótkie zerknięcie. Czuł się jak odkrywca. Tyle przestrzeni i pomieszczeń. Jakim cudem nikt się tutaj nie zgubił? A jeszcze były jakieś schody na górę. Szaleństwo.
Postanowił zostawić swój bagaż przy schodach tak samo jak to zrobił Tao, oczywiście nie blokując nimi przejścia. W kuchni oboje dostrzegli kolejną nową dla Simona twarz. Jasnowłosy nastolatek przechylił lekko głowę, ciekaw co on takiego szykował, że zapach roznosił się już przy wejściu. Hebi wszedł do salonu wraz z torbami, podczas gdy młody pozostał na swoim miejscu. Trochę krępował się przy poruszaniu się po nowym miejscu. Nic nadzwyczajnego. Tao jednak zachęcił go do wejścia, przedstawiając go starszemu nastolatkowi, którego imię właśnie miał okazję poznać. Wtedy już poszło z górki, Simon wszedł śmielej do salonu i podszedł do współlokatora. Swoją drogą kogoś mu przypominał. I jeszcze ten charakterystyczny brytyjski akcent...
- Cześć Eliot, i wzajemnie.
Odparł promiennie, samemu wychodząc z inicjatywą podania dłoni. Uścisnęli sobie ręce. Sprawnie przełamali te pierwsze lody. Mawiają, że to najtrudniejszy etap w zawieraniu nowych znajomości...
- Michael to Twoja rodzina? Wyglądacie bardzo podobnie.
Dodał niemal od razu. Podejrzewał, że mógł to być starszy brat Michaela. Ewentualnie kuzyn. Zbyt wiele podobieństw, by mógł to być zwykły przypadek. Swoją drogą ciekawe gdzie tego małego wywiało.
Chłopak korzystając z okazji, rozejrzał się po pomieszczeniu i dostrzegł wielkie okna tarasowe. Jeśli Simon i Eliot skończyli na chwilę rozmawiać, blondyn podszedł do otwartych drzwi tarasowych, za którymi ujrzał kucającą postać. Simon widząc te wszystkie krzesła, poduchy, stół i grilla, uśmiechnął się jak małe dziecko, unosząc obie dłonie i ściskając je w pięści na wysokości klatki piersiowej. Chyba mu się spodobało.
- Będziemy mieć grilla?
Teraz rozumiał, o co Tao wtedy chodziło w samochodzie. Mogą nie mieć czasu na filmy, ponieważ przygotowali na ten wieczór prawdziwego, klimatycznego grilla. Nie miał temu nic przeciwko. Zdecydowanie!
Blondyn zerknął na Tao, jakby grzecznie pytając go o zgodę czy może na moment wyjść i poznać kolejną osobę oraz obejrzeć wszystko z bliska. Widocznie była to dla niego nie lada atrakcja. Jeśli otrzymał pozwolenie, lekkim truchtem podbiegł do chłopaka o latynoskiej karnacji, który właśnie walczył z grillem.
- Hej, mogę z czymś pomóc? Jestem Simon. Przyjechałem razem z Tao.
Zaproponował radośnie. Widząc, że każdy coś robił, chciał także w tym uczestniczyć, a nie tylko stać z boku i patrzeć. I proszę, tym razem nie potrzebował żadnej zachęty, aby podejść i przedstawić się nieznajomemu. Blondyn coraz lepiej odnajdywał się w nowym miejscu i pokazywał swoją prawdziwą, wyjątkowo ciekawską naturę. Co prawda wciąż swoją mową ciała sprawiał wrażenie nieco nieśmiałego, ale bardzo się starał.
[Profil]
  [0+]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2020-08-14, 23:34   

Rozmyślania i błądzenie w obłokach zostawiamy na później Simonie, rzeczywistość wzywa. Tao najwyraźniej to zauważył, dlatego zamknął bagażnik by obudzić chłopaka. Noc jeszcze ne przyszła, a ten śnił na jawie. Weszli do domu, zostawili swoje torby przy schodach i podeszli do Eliota się przywitać. Chłopak akurat przygotowywał szaszłyki. W piekarniku siedziała zapiekanka ryżowa. Obok na blacie można było dostrzec przygotowane kiełbasy, na drugim pałki z indyka i jeszcze bułki. Z boku przygotowane były też sosy: ketchup, musztarda, czosnkowy, chili itp. Niektórzy lubili na ostro, inni na łagodnie lub słodko. Miodu tutaj też nie zabraknie. A jeszcze gotował się makaron i zostały do przygotowania owoce morza. Można by rzec, że kolację będą mieli obfitą. I tak, właśnie dlatego Tao mówił o braku możliwości oglądania filmów, gdyż na to czasu nie będzie. Nie zdradzał Simonowi wszystkiego, chcąc by sam zobaczył jak wyglądają ich takie spotkana po kumpelsku.
Eliot z uprzejmym uśmiechem przywitał Simona uściskiem dłoni, kiedy Tao w tym momencie zajął się wyjmowaniem napoi. Same piwa, ale też oranżada dla nieletnich.
- Tak, to młodszy brat.
Potwierdził Eliot słowa Simona, przyznając że chłopak ma bystre oko dopatrując się podobieństwa.
- Niestety geny robią swoje. Jeżeli będzie Ci za bardzo dokuczał, lepiej powiedz mi o tym.
Dodał chłopak, z czym nawet i Tao się zgodził. Poza Eliotem widocznie nikt inny nie potrafił wpłynąć na zachowanie małej maskotki. A jak już o niej mowa, to biegała i bawiła się swoim pluszakiem koalą na trawie w ogrodzie.
- Tak. Jak pogoda nam dopisuje, szczególnie latem to robimy grilla. Prawdziwy męski wieczór.
Potwierdził Simonowi Tao z lekkim uśmiechem widząc ten jego zachwyt. Widocznie nigdy na takim spotkaniu nie był. Bo takie znacznie się różnią od rodzinnych.
Tao również zezwolił młodemu na zapoznanie się z kolejnym kolegą ich paczki, dodając.
- Czuj się jak u siebie Simon. Nie musisz się mnie pytać ciągle o zgodę. Potem Cię oprowadzimy i pokażemy gdzie co jest, byś się nie zgubił.
Chłopak dostał pozwolenie na swobodne poruszanie się. Nie powinno go w sumie to dziwić, skoro część osób jest tutaj już przed nim i Tao. Czy to oznaczało, że mieli klucze? Czy z Tao byli tu już wcześniej i on ich zostawił, by przyjechać po Simona specjalnie?

Hiszpan, ciemniejsza trochę karnacja jakby przybył z bardzo opalonej Hiszpanii. Chłopak wysoki, bardzo dobrze zbudowany. Siłownia robi swoje. Czarne włosy długości łopatek wystylizowane na dredy i związane w kitę. Spojrzał na nowego młodego dzieciaczka i uśmiechnął się do niego. Zaraz się wyprostował i podał mu dłoń, ale zaraz cofnął, wytarł w swoje krótkie spodnie i jeszcze raz podał.
- Alejandro. Miło mi... Simon. Tao mówił że przywiezie nowego kolegę.
Bardzo mocno dało się wyczuć hiszpański akcent, jakby chłopak miał jeszcze problemy z wymową angielską, ale dawał radę. Za to tryskał sympatią i było mu wesoło. W dodatku na sobie miał koszulę hawajską co można tłumaczyć iż poczuł się bardzo jak u siebie. Uroda na twarzy latynoska.
- Właściwie nie wiem. Ja mam przygotować grill.
Rozejrzał się dookoła, ale nie miał pojęcia co miałby Simon robić, w czym pomóc.
- Zapytaj Tao albo Eliota.
Hiszpan aż podrapał się po głowie, bo jeżeli chodziło o kulinaria to jedyne co potrafił to robić drinki i desery. Więc nie pchał się do innych spraw. Robił tylko tak, jak mu powiedziano.
Michael siedząc sobie na trawie, obejrzał się za siebie widząc Simona. Wyszczerzył się do niego z bananem co trochę mogło wyglądać creepy, jakby miał jakiś szalenie chory dziecięcy plan. Taki kot Cheshire. Ale zaraz wrócił do zabaw ze swoim pluszakiem. Podrzucając i łapiąc.
[Profil]
  [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-08-16, 12:34   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Po wstąpieniu do części kuchennej Simon nie spodziewał się ujrzeć aż tylu rozmaitych dań. Bardzo możliwe, że większość z nich przygotował właśnie Eliot. Musiało kosztować to sporo wysiłku i chłopak na pewno spędził już trochę czasu w kuchni. Tylko pozazdrościć takiego zaangażowania.
Nowo przybyły nastolatek uśmiechnął się szeroko, gdy okazało się, że Michaela i Eliota rzeczywiście łączyły więzy krwi i jego podejrzenia okazały się prawdziwe. Dwaj bracia byli do siebie niezwykle podobni.
- O-okej, w porządku.
Głos Simona lekko się zawahał przy tej odpowiedzi, ponieważ coś trudno było mu w to uwierzyć. Michael i dokuczanie? Niby znał go tylko przez krótką chwilę, ale w jego odczuciu młody nie sprawiał jakiegokolwiek złego wrażenia. Skoro jednak nawet Tao się z tym zgodził, coś mogło być na rzeczy, aczkolwiek Simon szczerze potraktował to z przymrużeniem oka. Nie sądził, że będzie konieczna rozmowa z Eliotem w sprawie Michaela. No bo co złego takie dziecko może napsocić? Co prawda blondyn nie posiadał młodszego rodzeństwa, ale miał do małolatów spore pokłady cierpliwości.
I prawda, Simon nigdy wcześniej nie uczestniczył na takim koleżeńskim grillowaniu, stąd ten wielki entuzjazm oraz zainteresowanie. Miewał grill z rodziną, ale to coś zupełnie innego. Inna atmosfera, ludzie... Tutaj byli sami swoi, zbliżeni do niego wiekiem.
- Ale super! Już się ekscytuję.
Niespodzianka niewątpliwie się udała. Chłopak w samochodzie wydawał się senny, a teraz? Wręcz nie mógł ustać na dłużej w miejscu. Po otrzymaniu pozwolenia rozradowany Simon skinął do Tao, uśmiechając się pięknie z zamkniętymi oczami. Potem wyszedł do ogrodu, aby przywitać się z kolejnym chłopakiem.
Gdy ten wstał okazał się być wyższy niż Simon początkowo przypuszczał, ale nastolatek ani przez moment się go nie przestraszył. Miał bardzo przyjazne rysy twarzy i równie sympatycznie brzmiący głos. I jeszcze ta hawajska koszulka. Latynos ewidentnie czuł już lato. Obaj podali sobie ręce.
- Ano. Przyjechałem tutaj ponieważ chciałbym być częścią Waszej paczki. Tao ma mnóstwo fajnych przyjaciół i to naprawdę miłe, że pozwolił mi Was poznać.
W szkole Tao nie mógł narzekać na brak znajomych. Niemal zawsze ktoś mu towarzyszył i Simon szczerze go za to podziwiał. Hebi zdawał się umieć rozmawiać z każdym. Ewidentnie miał do tego dar.
- Hah, nic się nie stało. Rozumiem!
Zapewnił Simon, widząc lekkie zmieszanie u Alejandro. Propozycja pomocy spadła na niego dość znienacka i najwyraźniej takiego pytania nie przewidział. W sumie miał prawo, bo to nie on był organizatorem. Widocznie przydzielanie zadań należało właśnie do wspomnianej dwójki.
- No to wrócę do tamtych i dopytam. Pewnie za niedługo tu wpadniemy. W kuchni chyba mają już niemal wszystko gotowe.
Zawołał i pomachał mu, odwracając się na pięcie. Blondyn już zmierzał w kierunku drzwi tarasowych i właśnie wtedy dostrzegł kątem oka bawiącego się nieopodal Michaela. Simon zatrzymał się na chwilę i spojrzał w jego stronę, ciekaw co on właściwie robił. Bawił się pluszową koalą? Blondyn był tym dość mocno zdziwiony. Trzynastolatek faktycznie miał sporo z dziecka, lecz wciąż było to dla Milesa urocze. Eliot musiał mieć fajnie, mając takiego młodszego braciszka. Ciekawe jakie to uczucie być starszym bratem.
Po chwili Michael zerknął na Simona i uśmiechnął się do niego bardzo szeroko. Racja, było to dość niepokojące i Miles widząc to wpatrywał się w niego w milczeniu, ale gdy tylko młody wrócił do beztroskiej zabawy, nastolatek po krótkiej chwili z lekkim wzruszeniem ramion poszedł dalej. Nie sądził, że powinien się tym przejmować.
- Już mi się tutaj podoba.
Wyznał, wchodząc ponownie do środka, gdzie przebywał Tao i Eliot. Z Alejandro także złapał dobry kontakt i był zadowolony z faktu, że jak na razie wszystko szło idealnie. Żadnych sporów, kłopotów. Łatwo było zapomnieć o tym, że w tym domu panowały surowe zasady. Może to był tylko jakiś straszak na nowych?
- Mogę się na coś przydać? Jeśli coś się dla mnie znajdzie to bagaże mogą poczekać.
Posłał Tao ciepły uśmiech. Simon wczuł się w rolę nowicjusza i nie będzie mu przeszkadzać taka rola chłopca na posyłki. Od czegoś trzeba było zacząć, a on akurat pomaganie miał we krwi.
- Michael lubi pluszaki, co? -
Zagadał przy okazji do Eliota. Wciąż wydawało mu się to takie nietypowe. Niby chłopiec, niby już nie taki mały, a bawił się jak sześcioletnie dziecko. Takiego to chyba aż strach zostawiać na dłużej bez opieki...
[Profil]
  [0+]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2020-08-19, 20:58   

Te przygotowania pokazywały, że nie będzie to małe spotkanie w kilka osób, a może nawet w większym gronie. Przynajmniej wszyscy się najedzą, napiją i będą dobrze bawić. Na słowa o ekscytacji, Tao i Elliot się zaśmiali cicho, bowiem nie spodziewali się iż nastolatek będzie aż tak tym spotkaniem zafascynowany.
W między czasie, kiedy Simon poszedł zapoznać się z Alejandro, Tao obserwując chłopaka z daleka, zwrócił się do Eliota.
- Rashaun się odezwał? Bo nie mam od niego potwierdzenia czy przyjedzie.
Mówił ciszej stojąc blisko ciemno-blondwłosego kolegi, który wrócił do krojenia warzyw.
- Nie. Przy wczorajszej rozmowie nie był nawet sobą.
Odpowiedział nieco przejęty Eliot. Na głos nie chcieli o tym mówić, ale wyglądało na to, że sytuacja ich kolegi mogła nie być wesoła.

W słowach Simona można było doszukać się tego, że widocznie znał każdego przyjaciela Tao, co było w sumie chyba zaszczytem. Ale czy nie przesadzał trochę? To że widywali się w szkole i widział niektórych z widzenia to przecież nie to samo.
- To prawda. Jest bardzo szanowaną osobą. Pomaga. Gdyby nie on, nie wiem czy byłbym tutaj z Wami.
Odpowiedział szczerze. Widocznie kryło się coś za tymi słowami, czego i tak nie było czasu opowiadać, gdyż Simon postanowił się iść dopytać o pomoc w tym miejscu. Alejandro jedynie mu pomachał i wrócił do pilnowania ognia.

Simon po rozmowie z Hiszpanem wrócił do salonu z kuchnią, przy czym Tao i Eliot przerwali rozmowę. Wyznanie o tym, że mu się już tutaj podoba, były dla Tao miłym dla ucha słowami i zaskoczeniem, którego nie okazał. Jeszcze się okaże, czy będzie mu się tutaj podobać. Eliot nie odezwał się na ten temat, robiąc swoje.
Na pytanie zareagował Tao.
- Eliot, potrzebujesz pomocy?
Zapytał Tao kolegi, a ten rozejrzał się na moment po kuchni.
- Przy owocach morza. Ale to później.
Tao skinął głową w zrozumieniu i przeniósł spojrzenie na Simona.
- Zaniesiemy bagaże na górę i oprowadzę cię po domu.
Po tych słowach wyminął wyspę kuchenną i skierował się do schodów, kiedy w tym momencie padło pytanie o pluszaki Michaela. Tao przystanął, Eliot spojrzał na Simona, trochę jakby się zawiesił. Tao zaś obejrzał się za nastolatkiem, tym samym spoglądając na Eliota.
- Tak. Lubi. Nie wyrósł z tego.
Odpowiedział Simonowi z lekkim uśmiechem, jakby serio nic się nie stało.
- Simon, choć.
Zawołał go Tao i jeżeli Simon się odwrócił i ruszył po swój bagaż, Eliot Tao dał znak skinieniem głowy na zgodę, by mógł mu coś pokazać. Tao przyjął do wiadomości, zabrał swoją torbę i ruszył schodami na piętro, Korytarz na górze szedł z początku prosto jak się wychodziło ze schodów a po paru krokach rozdzielał się na dwie strony. Tao skręcił w lewo do samego końca otwierając pokój i wchodząc do środka. Jego styl był zachowany w barwach granatowo białych, z elementami drzewnymi. Znajdowało się w nim łóżko dwuosobowe, burko do pracy, duża szafa na ubrania i do przechowywania innych rzeczy. Komoda a na niej jakaś palmowa roślinka pokojowa. Z tego pokoju był widok na podwórze wejściowe i parking samochodowy. Jak się spojrzy, można było dostrzec, że dojeżdżał kolejny samochód osobowy.
- Wchodź. To mój pokój.
Zaprezentował mu pokój, w którym Simon będzie mógł wstępnie móc się przebrać czy z niego korzystać. Bowiem jeszcze nie padła decyzja kto gdzie będzie spał.
[Profil]
  [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-08-21, 23:26   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Nie wyglądał na rozczarowanego, ponieważ propozycja oprowadzenia po domu wydawała się niemniej interesująca od pomagania przy grillu. W takim dużym domu z pewnością będzie co oglądać i śmiało można było to uznać za część atrakcji. Simon skinął głową na zgodę, już zerkając w kierunku pozostawionego bagażu, ale przed wyjściem z kuchni postanowił zagadać jeszcze do Eliota w sprawie jego młodszego brata i jego wyraźnego zamiłowania do pluszaków.
Temat wydawał się mu niewinny i nawet całkiem zabawny, ale Eliot o dziwo zareagował inaczej niż nastolatek przypuszczał. Nie odezwał się od razu i chwilę zajęło zanim to zrobił. Po otrzymaniu odpowiedzi blondyn od razu się roześmiał. Prawdopodobnie chciał mu coś powiedzieć lub o coś dopytać, ale słysząc wołanie Hebiego, młody od razu poszedł za nim, nie karząc mu na siebie czekać.
Pochylił się po swój bagaż pozostawiony przy schodach i idąc śladami Tao podążył wraz z nim na górę. Schody lekko skrzypiały pod ich stopami, a gdy znaleźli się na szczycie, Simon dostrzegł korytarz rozwidlający się na dwie strony. Dokąd teraz? Posłał Tao pytające spojrzenie, pozwalając mu dalej iść przodem. Nastolatek o azjatyckich rysach bez problemu podjął wybór i zaprowadził ich do wybranego przez siebie pokoju.
Gdy tylko weszli do środka, Simon omiótł spojrzeniem całe pomieszczenie z zachwytem na twarzy.
- Ile miejsca, nawet ściany w moim ulubionym kolorze.
Zaśmiał się, odruchowo porównując w swojej głowie pokój Hebiego do swojego. Pokój Simona miał białe ściany, co akurat mało mu się podobało i od dawna prosił mamę, aby to zmienić. Chciałby je właśnie w jakimś niebieskim odcieniu. Koniecznie! Przechadzając się dalej po pomieszczeniu akurat zbliżył się do roślinki na komodzie. Pochylił się nad nią i z ciekawością tknął delikatnie jej listek palcem wolnej ręki. Właśnie wtedy dostrzegł kątem oka jakieś światło za oknem. Postawił swoją torbę obok biurka i podszedł do parapetu.
- O, chyba mamy gości.
Zagaił, przechylając głowę. Samochód dopiero nadjeżdżał, więc chłopak w międzyczasie odszedł od okna i uklęknął przed swoim bagażem. Wyciągnął z kieszeni spodni telefon i spojrzał na godzinę. Mógł przy okazji zobaczyć ile zajęła im podróż i czy nikt w tym czasie nie próbował się z nim skontaktować. Widząc brak wiadomości po kilku sekundach włożył telefon do torby i ją zapiął. Noszenie go przy obecnym ubiorze było dość niewygodne, a i nie chciał, aby podczas grilla do niego zaglądał. Wolał skupić się na zabawie. Zaraz potem wstał i wrócił do okna.
- Kto to?
Zapytał kolegę, kiedy samochód zatrzymał się na parkingu i mieli na niego lepszy widok. Zapewne pierwszą osobą, która powita gości będzie nie kto inny jak Michael. Simon zastanawiał się czy powinni wyjść czy będą mogli spokojnie kontynuować zwiedzanie domu.
[Profil]
  [0+]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2020-08-22, 20:10   

Pokój był przestrzenny. Wystarczający dla dwóch osób. Można było zauważyć, że był urządzony o książki, figurki, jakieś dekoracje sportowe i inne rzeczy jakimi fascynuje się Tao. Część swoich ubrań także tutaj miał, ale z domu wziął dodatkowe na zmianę. Bo pewnie część tutejszych zabierze do domu w mieście na przepranie.
Kiedy Simon rozglądał się po pokoju i skupił uwagę na roślinie, Tao odstawiając torbę wyjął swój telefon i wykonał połączenie do jednego kolegi. Tego, o którym rozmawiał z Eliotem na dole. Niestety nie odbierał. Przeklął w myślach i spojrzał na Simona informującego o przybyciu gości. Podszedł więc do okna i spojrzał od razu rozpoznając pojazd.
- Powoli się zjeżdżają.
Co było w sumie do przewidzenia. Ale Simon miał prawo o tym nie wiedzieć. Nie wiedział też ile osób będzie na wspólnym grillu.
Kiedy Simon poszedł sprawdzić swoje wiadomości w telefonie, mógł zauważyć że zasięg jak i internet są dostępne w tym miejscu. Mimo iż jezioro i lasy, to jednak postarano się o komunikację ze światem zewnętrznym.
- Moi koledzy z klasy. Casimir i Samuel. Często łażą za mną. Mogłeś ich widywać.
Odpowiedział Simonowi na pytanie, nawet nie spoglądając ponownie w okno, gdyż od niego odszedł chowając telefon do kieszeni. Bo kurde, nie dodzwoni się do Rashauna. Jeżeli Simon spojrzał raz jeszcze przez okno, mógł zauważyć znane i charakterystyczne sylwetki chłopaków wysiadające z auta i kierujące się do bagażnika. Jeden miał krótkie ciemnobrązowe włosy, zaś drugi czarne sięgające ramion, związane w kitę. Dodatkowo pojawiła się także trzecia osoba o której Tao nie wspomniał. Mężczyzna w długich do pasa czarnych włosach, ubrany bardzo stylowo pod korzenie indiańskie. Widocznie Tao mógł nie wiedzieć, że jego koledzy zgarną go po drodze. Co ciekawe, Michael nie wybiegł im na powitanie, jak to pewnie myślał Simon.
- Dobra. Póki co, możesz korzystać z tego pokoju by się przebrać, odpocząć, do kogoś zadzwonić, poinformuj nawet mamę że już jesteś na miejscu by nie panikowała. Nie chcemy tu zlotu policyjnego.
Powiedział spokojnie i przypomniał młodemu, o czymś czego pewnie nie zrobił. A jeżeli zrobił, to dobry z niego synek. Mamusia nie powinna się wtedy przejmować. A Tao jak widać, potrafił wziąć odpowiednią odpowiedzialność za nieletniego.
Jak tylko to mieli z głowy, Tao postanowił młodemu pokazać dom. Wyszli więc z pokoju Tao, zamykając drzwi za sobą, ruszyli korytarzem spokojnie.
- Tu na piętrze mamy cztery pokoje sypialnie i jedną łazienkę. Jeżeli chcesz do kogoś wejść, zawsze pukaj. W innym przypadku, jak zobaczysz na klamce zawieszoną karteczkę z napisem "nie przeszkadzać" darujesz sobie i nie wchodzisz ani nie pukasz. Szanujemy tutaj prywatność każdego. Nawet jeżeli będziesz słyszał jakieś dźwięki czy hałasy.
Wprowadzał młodego stopniowo po zasadach tutaj panujących, gdyż takich rzeczy nie mógł mu powiedzieć w samochodzie, gdzie lepiej zakodować je pokazując na miejscu. Minęli drzwi do sąsiedniego pokoju Tao i ruszyli dalej korytarzem mijając także zejście do schodów, aby dotrzeć do kolejnych pierwszych drzwi.
- Tu jest pokój Eliota i Michaela.
Powiedział i otworzył drzwi, by można było wejść do środka. Simonowi ukazała się sypialnia w kolorze fioletowym z jasnymi meblami. Posiadał łóżka jednoosobowe połączone razem, by stanowiły jedno. Być może Mikuś mały nie lubił spać sam i musiał mieć do kogo się przytulić. Te łóżka były złączone do siebie po pośrodku. Z końca narożnika jednego z nich rozciągał się łańcuch, gdzie jednym końcem był zawiązany do łózka a drugi z kółeczkiem leżał na podłodze. Jakby coś lub kogoś do niego przypinano, albo robił za ozdobę. Nie to może powinno być najważniejszą atrakcją, ale jeden z kątów pokoju, zabałaganionego maskotkami... podartymi, pociętymi a puch z nich wychodził z różnych miejsc. Kilka z nich było całych, inne nadawały się do wyrzucenia.
- Pytałeś o to, czy Michael lubi maskotki.
Rzekł Tao, pozostając na korytarzu, pozwalając Simonowi obejrzeć pokój.
[Profil]
  [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-08-23, 13:55   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Dzięki wystrojowi pokoju, Simon mógł poniekąd poznać zainteresowania oraz gust Tao. Wiedział, że ten domek był miejscem, w którym Hebi bywał tylko okazjonalnie, ale mimo to zadbał on o to, aby czuł się tutaj zupełnie jak u siebie. Niczego tu nie brakowało. Ani ozdób, ani właśnie tej ciepłej, domowej atmosfery. Simonowi również się ona udzielała, ponieważ czuł się bardzo komfortowo w nowym miejscu. Jedynie zieleń za oknem zdradzała, że byli daleko poza miastem na łonie natury. Wystarczyło wyjść z domu, aby nagle znaleźć się w zupełnie innym świecie.
- O, faktycznie ich kojarzę.
Stwierdził chłopak, widząc wysiadających z samochodu nastolatków. Casimira i Samuela niejednokrotnie mijał na korytarzu, choć nigdy nie zamienił z nimi słowa. Po chwili ujrzał trzecią postać, której w żaden sposób sobie nie przypominał. Przechylił lekko głowę, w milczeniu skupiając na niej swoją uwagę. Jeszcze chwilę poczekał przy oknie, licząc na to, że Michael zaraz wyjdzie tamtym na spotkanie i może coś podsłucha z ich rozmowy. Tak się jednak nie stało i nie było po nim żadnego śladu. Powinien usłyszeć, że ktoś właśnie przyjechał. Dziwne, ale może po prostu był zajęty.
Opierając dłoń na parapecie odwrócił się do Tao, słysząc jego radę. W sumie miał rację. Simon jako nieletni powinien powiadomić mamę o tym, że dotarli bezpiecznie na miejsce. Wcześniej nie widząc od niej sms'ów uznał, że jakoś szczególnie nie martwiła się o niego. A może właśnie chciała, aby Simon poczuł się nieco bardziej dorosły i stąd brak wiadomości od zatroskanej mamy? Ostatnio sporo się zmieniła i pozwalała mu na większą swobodę, więc było to możliwe. W rzeczywistości mogła czuwać przy telefonie i bardzo się martwić o chłopców.
- Racja, zaraz się do niej odezwę. A przebiorę się jak tylko obejrzymy dom. Robi się już chłodno.
Lato dopiero się zaczynało, więc wieczory jeszcze nie były takie ciepłe. Warto było zaopatrzyć się coś z długim rękawem. Simon miał przygotowane ubrania na zmianę w torbie. Podszedł do niej i wyciągnął ponownie telefon. Wybrał numer i postanowił zadzwonić do mamy. Lepiej będzie jak usłyszy jego głos niż dostanie bezosobowy sms. Czekając na połączenie oparł się tyłem o biurko. Tao mógł usłyszeć niektóre wypowiedzi matki Simona.
- Cześć mamo, właśnie dotarliśmy.
- To wspaniale i jak pierwsze wrażenia?
- Jest... lepiej niż myślałem.
- Widzisz? No i po co się tyle stresowałeś? Jest tam Tao?
- Jest, jest. Stoi obok. Właśnie zaraz ma mnie oprowadzić po domu. Poznałem już kilka osób i wszyscy są strasznie mili.
- Nie rozrabiacie tam?
- Niee. Grilla będziemy mieć. Słuchaj mamo, muszę kończyć, bo chciałem tylko dać znać, że wszystko jest okej. Odezwę się później.
- Bawcie się tam dobrze!
- Na pewno będziemy, paa.
Simon rozłączył się i uśmiechnął lekko do Tao. No, rozmowa poszła bardzo sprawnie i mieli to z głowy. Blondyn odłożył telefon do torby i wkrótce obaj wyszli obejrzeć resztę pomieszczeń. Czas ich nie naglił, ale fajnie będzie mieć te wszelkie kwestie organizacyjne za sobą.
Przechadzając się korytarzem starszy nastolatek zaczął wprowadzać młodego w kolejne zasady panujące w tym domu. Simon słuchał go bardzo uważnie. Skinął głową na wzmiankę o kartkach. Miało sens, że niektórzy chcieli odrobiny prywatności. Dobrze, że Tao zwrócił młodemu uwagę, aby nie otwierał tych drzwi nawet jeśli z pokoju będą dobiegać jakieś alarmujące hałasy. Bardzo możliwe, że Simon zaniepokojony sytuacją chciałby sprawdzić czy wszystko w porządku. Szczególnie, że wiedział już o wewnętrznym systemie kar. Bardzo możliwe, że to o to w tym chodziło.
- Fajna sprawa. Można zawiesić taką karteczkę i nikt nie będzie Ci przeszkadzał na przykład przy oglądaniu filmu.
Odparł mu od razu z rozbawieniem, myśląc nadal o tych swoich filmach. Widocznie w jego głowie nie pojawiały się żadne dziwne skojarzenia. Pierwszy raz spotkał się z takim motywem i najwyraźniej bardzo mu się spodobał. W miejscu po którym przemieszczało się tyle osób i wiecznie coś się działo taki system to prawdziwy skarb. Można było wtedy liczyć na trochę spokoju.
Wkrótce obaj dotarli do pokoju Eliota i Michaela. Tao otworzył drzwi, prezentując Simonowi pomieszczenie. Pierwsze co Simon zauważył to te jasne, pozytywne kolory. Skoro mógł to wszedł do pokoju braci, aby obejrzeć wszystko z bliska, oczywiście bez tykania czego popadnie. Zauważył dwa łóżka obok siebie, ale jakoś nieszczególnie go to zdziwiło. Michael wyglądał na osobę, która wręcz lgnęła do towarzystwa i pewnie nie inaczej było z Eliotem. Relacja braci musiała być bliska.
Jego uwagę zwrócił jednak łańcuch, który nijak pasował do tego otoczenia. Podszedł bliżej łóżek i trącił nogą element leżący na podłodze.
- Bawili się tutaj w więzienie?
Zapytał i w tym samym momencie dostrzegł coś, czego jakimś sposobem nie zauważył od razu po wejściu pomieszczenia. W rogu pokoju znajdowała się sterta maskotek, a wiele z nich było podartych. Biały puch wystawał w miejscu uszkodzonego materiału, tworząc dość drastyczny obraz. Nastolatkowi od razu zrzedła mina na ten widok, a po usłyszeniu słów Tao zdziwił się jeszcze bardziej. Spojrzał na niego w wyrzutem i niedowierzaniem.
- Chyba nie chcesz mi przez to powiedzieć, że stoi za tym Michael?
Przecież dosłownie przed chwilą widział jak chłopiec uroczo bawił się swoją koalą na zewnątrz. Musiał coś źle zinterpretować i na pewno stał za tym któryś ze starszych nastolatków. Tylko kto mógłby zrobić to niewinnemu dziecku? Blondyn nie czekając na odpowiedź, będąc już obok maskotek przykucnął, aby wziąć do rąk uszkodzonego pluszowego delfina. Obejrzał go z różnych stron, myśląc czy nie dałoby rady jakoś go zszyć i poskładać... ale raczej nie było na to szans. Zagryzł wargę w niemocy. Tao musiałby go zawołać, aby Simon zostawił te pluszaki i poszedł oglądać z nim resztę domu.
[Profil]
  [0+]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2020-08-27, 00:01   

Wszystko zależało od tego, na jak długo Tao przyjeżdżał do tego miejsca, by odpocząć od społeczności miejskiej. A że znajdowało się tutaj dużo dekoracji, mogło świadczyć o tym, że to był jego drugi dom. Dlatego zadbał o wystrój swojego pokoju.
Simon skojarzył w końcu chłopaków, ale tylko z widzenia, bo imion nie dane było mu poznać wcześniej. Ta dwójka była tymi, którzy są z Tao najbliżej. Przy czym nastolatek zgodził się z tym, że powinien poinformować swoją mamę o dojechaniu bezpiecznie na miejsce, żeby nie było jakichś dziwnych z jej strony niespodzianek a najlepiej, jakby była uspokojona i pewna tego, że jej syn bezpiecznie dojechał i ma się dobrze.
Było słychać jak Simon przechwalał towarzystwo, co tylko trochę rozbawiło Yu. Jeszcze wszystkich nie poznał, a już twierdził że są strasznie mili. Choć miło z jego strony, że ma o nich tak pozytywną opinię.
Gdy rozmowa została zakończona, Tao przeszedł do oprowadzania Simona po korytarzu przedstawiając mu kolejno nowe zasady. Szczególnie najważniejszą, jeżeli chodzi o prywatność. By nie zdziwił się, jeżeli coś usłyszy w nocy.
- Tak. Niektórzy tutaj także przynoszą papierową robotę i też chcieliby mieć spokój.
Dodał Tao do wypowiedzi Simona. Co przekładało się na to, że wśród ich grupy są osoby pracujące. Ewentualnie po szkole dorabiające zawodowo. Nie wspomniał o wszystkich możliwościach, jakie dzieją się wieczorami czy w nocy za zamkniętymi drzwiami.
W końcu też dotarli do pokoju Eliota i Michaela. A że Tao znał ten pokój na pamięć, pozostał na razie na korytarzu. Zajrzał jednak, kiedy Simon przy swoich oględzinach, zwrócił na coś uwagę.
- Nie do końca.
Zaprzeczył trochę Tao, chyba czekając na to, aż właśnie Simon zwróci uwagę na podarte, a raczej pocięte maskotki i wychodzący z nich puch. W innych zaś albo nie było oka, łapek czy ucha. Dobrze że wystaje z nich wata a nie narządy.
- Dokładnie. To jego robota
Potwierdził Tao stając obok Simona kucającego przy maskotkach, z rękoma w kieszeni.
- Michael ma problemy psychiczne, ponoć jakieś zaburzenia. Zamknięte dziecko w dojrzewającym nastolatku z niebezpiecznymi pomysłami. Aby nas nie pozabijał, to ma od tego maskotki. Lepiej dać mu się tym pobawić, niż zakazywać, bo potem jest gorzej. Już się o tym przekonaliśmy.
I tutaj Tao podniósł koszulkę i pokazał zabliźnioną już dawno bliznę, znajdującą się po prawej stronie brzucha. To była rana po nożyczkach, jakie mu się głęboko wbiły. Jeżeli Simon to widział, Tao opuścił koszulę.
- Ale Ty nie masz się co bać.
Poklepał go po ramieniu.
- Mike toleruje bardziej blondynów, my mieliśmy większy problem. Stąd masa maskotek by wkupić się w jego przyjaźń.
Dodał wychodząc z pokoju i czekając na Simona aż przetrawi wiadomości. Przynajmniej Tao go trochę pocieszył. Jemu nic nie groziło. Co najwyżej będzie musiał znosić obecność Mikusia na każdym kroku jak się jego uczepi.
[Profil]
  [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-08-28, 21:04   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Trudno było mu w to uwierzyć, a może nawet nie chciał dopuścić tego do wiadomości. Racja, przy drugim spotkaniu brat Eliota zrobił się nieco dziwny, ale mimo to Simon nie podejrzewał, że Michael mógłby być zdolny do czegoś takiego. W końcu to jeszcze dziecko. Dlatego też Miles pierw myślał, że Tao do tego "zabijania" odniósł się jedynie w przenośni, lecz kiedy blondyn dostrzegł bliznę po nożyczkach na brzuchu kolegi - zbladł, omal nie upuszczając na podłogę trzymanej maskotki. Czym prędzej odwrócił wzrok od blizny i odruchowo przycisnął również do piersi pluszowego delfina. Nie lubił takich widoków. Bardzo nie lubił.
Przynajmniej na dobre przekonał się co do prawdziwości słów Tao i zrozumiał jak bardzo powierzchownie oceniał innych ludzi. Nie powinien tak robić. Sądził, że Michael był zupełnie inny i gdyby nie Tao, Simon zapewne nadal wierzyłby w tego uroczego, niewinnego chłopczyka, ale to też nie była wina Michaela, że był chory. Nastolatek nie powinien go z tego powodu całkowicie przekreślać. Wciąż powinien dać mu szansę.
Utwierdził go w tym przekonaniu Tao, informując go, iż tacy jak on nie musieli się martwić. Te słowa dodały mu sporej otuchy. Poklepany po ramieniu spojrzał ku koledze i wysilił się na drobny uśmiech. Simon był naturalnym blondynem i wyjątkowo jasny kolor włosów często zwracał uwagę rówieśników. Wyróżniał się. Aż dziwne, że jeszcze nie miał dziewczyny.
- Domyślam się, że nie chciał brać specjalnych leków? One podobno bardzo wiele dają.
Powiedział, odkładając maskotkę na swoje miejsce. Wstał i spojrzał ostatni raz w stronę łóżek. Bardzo możliwe, że ten łańcuch miał zapobiegać atakom agresji u chłopca... Potem zerknął w stronę wyjścia i udał się za Tao. Im szybciej opuszczą ten pokój, tym mniejsza szansa, że spotkają Michaela. Gdy już znaleźli się na korytarzu, Simon upewnił się, że nikogo innego nie było w pobliżu.
- Trochę pospieszyłem się z tą opinią na temat Twoich znajomych, przepraszam. Ja... nie wiedziałem, że jest z nim coś nie tak. Nazwałem chorą osobę uroczą. To nie było na miejscu.
Tłumaczył się, choć na początku prawdopodobnie każdy miał prawo tak pomyśleć o Michaelu. Dziwniej by było, gdyby ktoś z góry określił chłopca chorym tylko dlatego, bo lubił pluszaki albo był bardzo miły.
- I jeszcze ta blizna. Nie sądziłem, że masz za sobą takie szalone przygody. Dobrze, że skończyło się tylko na niej...
Dodał po chwili, zerkając na fragment koszulki Tao, za którym skrywała się pamiątka z tamtego dnia. Blizny często przywoływały nieprzyjemne wspomnienia. Wcześniejsza reakcja Simona wynikała głównie z faktu, że na sam ich widok potrafił wyobrazić sobie sposób, w jaki powstały. Często w bardzo bolesny. Nie kojarzył ich z niczym przyjemnym, choć niektórzy uznawali je za fajne. Nie do końca rozumiał taki sposób myślenia, ale może coś się za nim kryło.
- To dokąd teraz?
Zapytał bardziej entuzjastycznie, najwyraźniej starając się nieco rozluźnić atmosferę.
[Profil]
  [0+]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2020-08-28, 21:58   

Nikt by się nie spodziewał takiego przypadku, że nastolatek ma skłonności do zabijania i prucia maskotek. O tyle dobrze, że nie robi tego człowiekowi. Zrobiono więc zamiennik, który dziecko kupiło. Zamiast dźgać ludzi, rozcinał pluszaki.
Tao widząc jak Simon zbladł i odwrócił głowę, zsunął koszulkę zakrywając bliznę.
- Bierze. Masz tego efekt.
Tao wskazał mu głową na maskotki.
- Bierze leki jakie podaje mu Eliot, ale nic to nie pomaga. Tu potrzeba innego psychologicznego środka, aby mu pomóc. Leki to chemia i mają skutki uboczne. Silniejszych nie może brać. Mieliśmy już akcję z jego padaczką.
Nie każdego organizm przyjmuje wszystkie zalecane leki. U tego chłopaka się nie sprawdzały. I to nie leków on potrzebuje ale czegoś innego.
Zamykając drzwi od pokoju chłopaków, Tao spojrzał na tłumaczącego się i przepraszającego Simona. Spoglądał na niego ze rozumieniem i łagodnością.
- Nie przepraszaj. Przynajmniej Twoja mama ma świadomość że masz fajnych i super kolegów. I tego się trzymajmy. Druga rzecz. Czegokolwiek się tutaj dowiesz, doświadczysz, usłyszysz, nie może wyjść poza teren tego domu. To co tutaj się dzieje zostaje między nami. Między całą przebywającą tutaj grupą. Sprawa Michaela jest jedną z nich. Dlatego proszę, abyś nie robił również jakichkolwiek zdjęć. Zgoda?
Wyjaśnił mu na spokojnie, czekając jeszcze na potwierdzenie. Teraz Simon powinien wiedzieć jakie tajemnice skrywa tutejsza grupa, jeżeli chciał być jej częścią. Poznawał przy czym jej sekrety. Zostawał w niektóre z nich wtajemniczony.
Kiedy zaś Simon udzielił odpowiedzi, jakiejkolwiek ruszyli dalej korytarzem, choć ze schodów dało się słyszeć głosy rozmowy. Na górę weszło trzech chłopaków. Ci, których widzieli z okna. Tao przystanął przy kolejnym pokoju, obejrzawszy się za siebie i uśmiechnął do zbliżających do nich dwóch kolegów z jego klasy. Wysoki Casimir o urodzie francuskiej, w krótkich ciemno-brązowych włosach. Tuż za nim Samuel równie wysoki, rodowity Amerykanin. W jego przypadku włosy były czarne i sięgały ramion. Lecz teraz były związane w kitę. Trzecia osoba, skierowała się w drugą stronę korytarza, wchodząc do pokoju sąsiadującego z sypialnią Tao. Wysoki chłopak o karnacji indiańskiej, również ubranym w rodowy strój i miał długie do pasa czarne włosy. Nie tylko jak pozostali miał swoją torbę podróżną, ale i futerał przypominający gitarę.
- Kupę lat stary!
Rzucił z radością Samuel, żartując tak jakby Tao nie widział dekady. Jeszcze się jak idiota uśmiechał.
- Kretyn. Jeszcze dzisiaj się widzieliśmy rano.
Rzucił mu w odpowiedzi Tao. Lecz mimo tego, zderzyli sobie żółwika.
- Widać, że młody się nie rozmyślił.
Wtrącił się po chwili Casimir, od którego szło wyczuć francuski akcent. Klepnął Simona po ramieniu i skierował się do pokoju, przy którym stali. To byli oni, którzy najczęściej towarzyszą Tao w szkole. To ich wtedy też mógł chłopak widzieć, kiedy wpadła mu do kieszeni tajemnicza karteczka.
- Wy do nas?
Zapytał Samuel swojego szefa, bo nie miał pojęcia co oni tu akurat robili.
- Nie. Oprowadzam Księżniczkę.
Spiorunował go z wrednym uśmiechem, jakby chciał wydobyć z niego zazdrość, na co Samuel, spojrzał na Simona i zrobił minę Deadpola, dotykając dłonią policzka, przenosząc zaraz wzrok na Tao.
- Ojej! To nie przeszkadzam! Oh!
I wszedł rozbawiony do swojego pokoju zamykając drzwi, gdzie czekał na niego Casimir.
Tao pokręcił głową i ruszył dalej, otwierając drzwi kolejnego pomieszczenia. Była to luksusowa łazienka z kibelkiem, prysznicem, dwiema umywalkami, szerokim lustrem i szafkami na ręczniki oraz inne płyny. Stylowo zachowana pod drewno z nowoczesnością, lecz w ciemnych barwach. Łazienka na parterze była w jaśniejszych odcieniach.
- Tu mamy łazienkę. W budynku są dwie. Jako że nocuje tu trochę osób, musisz znieść kolejki. Druga jest na dole przy kuchni.
Pokazał Simonowi łazienkę, by wiedział gdzie kierować się jakby potrzebował z niej skorzystać.
[Profil]
  [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-08-29, 13:12   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Simon dowiedział się, że Michael otrzymywał leki, ale mu nie pomagały. Atak padaczki brzmiał bardzo poważnie i nic dziwnego, że postanowiono znaleźć inny sposób na chłopaka. Widocznie okazały się nim maskotki, a skoro podarunki w postaci pluszaków łagodziły objawy, takie rozwiązanie wydawało się najbezpieczniejsze dla obu stron. Mike był bardzo grzeczny, gdy miał jakiegoś pod ręką. Zapewne niczego więcej do szczęścia nie potrzebował.
Opuściwszy pokój braci, Simon i Tao rozpoczęli dyskusję. Blondyn przeprosił za swoje wcześniejsze zachowanie, ale Tao widział w tym pewne pozytywy, o których go uświadomił. Istotnie dzięki temu matka młodszego nastolatka została poinformowana braku jakichkolwiek problemów ze współlokatorami, więc obaj nie musieli przejmować się jakimiś telefonami i sms'ami od zatroskanej mamy. Jakby nie patrzeć było to nawet na rękę dla samego Simona, który chciał poczuć się bardziej niezależny oraz wolny. Uniósł kąciki ust i skinął głową, zgadzając się z opinią kolegi.
Następnie Tao przypomniał mu o zasadach, które Simon miał okazję poznać w samochodzie. Widocznie chciał się upewnić czy młody pomimo tego czego zdążył już doświadczyć był nadal taki chętny uczestniczyć w tym dalej. W końcu kto wie, może się rozmyślił po poznaniu prawdy o takim Michaelu? Jego choroba była jedną z tych rzeczy, które należało zachować w tajemnicy. Miała ona pozostać za ścianami tego domu, podobnie jak wiele innych sekretów, których Simon jeszcze nie miał okazji poznać.
- Zgoda.
Powiedział spokojnym, ale i zdecydowanym głosem. Podjął dobrowolną decyzję i pozostawała ona bez zmian. Jak na razie krzywda nikomu się nie działa. Skoro Michael tolerował blondynów, Simon czuł się bardzo bezpiecznie i wciąż ciekawiło go życie prowadzone przez Tao i jego kolegów. Nie odczuwał strachu, a taką dziwną, narastającą ciekawość, potęgowaną przez aurę tajemnicy, jaką kreował wokół tego wszystkiego starszy kolega. Działało to na wyobraźnię..
- To będzie nasz sekret.
Zapewnił. Nie miał potrzeby dzielenia się z nikim tym, co do tej pory zobaczył. Chciał mieć pamiątki w postaci zdjęć, ale nie były one rzeczą niezbędną, więc spokojnie mógł z nich zrezygnować, skoro Tao go o to poprosił.
Przemierzając korytarz w pewnym momencie usłyszeli rozmowy. Ktoś zbliżał się w ich stronę. Simon zatrzymał się zaraz po Tao, spoglądając za siebie. Ujrzał trzech wysokich chłopaków. To byli Ci, których widział z okna z pokoju Hebiego. Dwóch z nich kojarzył ze szkoły, ale przy pojawieniu się nagle tak licznego grona jakoś nie zdobył się na odwagę, aby ich powitać. Zamiast tego stał, obserwując całą sytuację.
Zaśmiał się cicho do siebie, usłyszawszy żartobliwe powitanie Samuela i odpowiedź Tao. Z jakiegoś powodu bardzo go to rozbawiło. Potem odezwał Casimir. Simon uniósł wzrok i spojrzał ku niemu. Na klepnięcie w ramię nie zareagował jakoś zauważalnie, a tylko dalej odprowadził nastolatka swoim ciekawskim wzrokiem, dopóki ten nie wszedł do pokoju znajdującego się tuż obok. Sprawiali wrażenie bardzo miłych i wyluzowanych, za to Simon choć pozostawał taki milczący wcale nie wyglądał na zestresowanego.
Ale sposób, w jaki nazwał go Tao podczas rozmowy z Samuelem sprawił, że Simon uniósł obie brwi i dość mocno zarumienił się na policzkach. Niemal od razu chciał się wtrącić i groźnie wytknąć koledze, aby tak na niego nie mówił, ale obecność innych osób jakby go powstrzymała. Zwłaszcza Samuel, który akurat na niego spojrzał i zapewnił, że nie będzie im przeszkadzać. Simon odprowadził wzrokiem rozbawionego nastolatka wyraźnie zdezorientowany, nie rozumiejąc o co w tym wszystkim chodziło. Było wesoło, to prawda, ale przy tym jakoś tak... dziwnie. Blondyn odnosił wrażenie, że o czymś nie wiedział.
Ale kiedy Tao poszedł dalej, Simon bez zwłoki uczynił to samo. Tym razem kolega pokazał młodemu łazienkę. Czysta, przestrzenna, zaopatrzona we wszystko, co niezbędne. Nastolatek w pierwszej kolejności spojrzał na swoje odbicie w lustrze, jakby sprawdzał czy czegoś nie miał na twarzy. Dopiero potem zwrócił się do Tao.
- Kolejki na pewno schodzą tutaj szybko. Gdyby były tu jakieś dziewczyny to wtedy mielibyśmy prawdziwy problem.
Zażartował, po czym obejrzał uważnie całą łazienkę. Podobała mu się. Na męskim wyjeździe raczej nie powinni obawiać się tego, że ktoś zajmie im łazienkę na kilka godzin. Poza tym były aż dwie, więc wszyscy łatwo powinni dogodzić sobie i innym.
- I jeszcze jedno. Mógłbyś mnie nie nazywać tak przy wszystkich Księżniczką? To niezręczne...
Powiedział półszeptem, marszcząc lekko nos. Nastolatek chyba chciał tutaj zabrzmieć bardzo poważnie i wrogo, aby pokazać swoje niezadowolenie, ale niespecjalnie mu to wychodziło, sądząc po tych lekkich wypiekach na twarzy. Zupełnie jakby już podczas wytykania tego wstydził się przed samym sobą, że tak bardzo skupił uwagę na takim błahym szczególe. Nie wiedział czemu zapadło mu to tak w pamięć.
[Profil]
  [0+]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2020-08-31, 20:17   

Skoro zasady i prośby przez Simona zostały zaakceptowane, mogli ruszyć dalej ze zwiedzaniem ostatniego pomieszczenia na tym piętrze. A potem wrócić na parter by dotrzymać towarzystwa pozostałym. Tao nic więcej nie dodawał ani nie odpowiedział na stwierdzenie o sekrecie, gdyż tak naprawdę, to był sekret i tajemnica wszystkich tutaj dotyczących. Niestety nie wszystko można uwiecznić na zdjęciach.
W drodze do pokazania łazienki, dołączyli do nich na chwilę Samuel i Casimir. Wymiana zdań musiała być zabawna, lecz nie w pełnym zakresie dla Simona, którego rumieńce były zauważone. Szczególnie przez Samuela, który zwrócił się do młodego a potem do Tao. W końcu dotarli do tej łazienki, że Simon mógł sobie ją obejrzeć. Przestrzeni było dużo, więc nawet paru chłopa myjących zęby by się zmieściło.
- Żebyś się nie zdziwił. Na szczęście mamy dwie łazienki, to problemu nie ma aż tak dużego.
Częściowo się zgodził, ale to znaczyło że mają tutaj w grupie kogoś, kto jednak potrafi siedzieć godzinami w łazience i nie musi być dziewczyną. Tao przy tych słowach się uśmiechnął, bo już nie raz przez to przechodził.
Gdy i to pomieszczenie mieli zaliczone, mogli wracać a wtedy Simon zwrócił się z prośbą o nie nazywanie go księżniczką. Tao spojrzał na niego trochę rozbawiony.
- Dobra rada. Nie bierz wszystkiego do siebie. Mnie też różnie nazywają i aż dziw, że ich jeszcze nie zabiłem.
Poklepał młodego po plecach dla pocieszenia.
- Ale w porządku. Uszanuję Twoją prośbę.
Dodał ze zrozumieniem w głosie i skierował się w stronę schodów.
- Z nami sąsiadują Naiche i Alejandro. Gdybyś się czasem pytał.
Dodał dla informacji, pokazując pokój do którego wszedł wcześniej Indianin aby zostawić swoje rzeczy i się na wieczór pewnie przygotować. Wtem Tao zszedł na dół by zobaczyć jak idą przygotowania, to zastał przy wyspie kuchennej Eliota z Alejandro przygotowujących owoce morza. Zajrzał także do ogrodu, by sprawdzić jak rozpala się grill i jak wygląda kącik przygotowany do wieczoru męskiego. Ale nie było nigdzie Michaela. Tao więc wrócił do części kuchennej.
- Gdzie Michael?
Zapytał Eliota, na co ten odpowiedział.
- W łazience.
Chwila uspokojenia, że nie polazł gdzie nie powinien a bezpieczniej jest wiedzieć gdzie przebywa mały zabójca maskotek. Nie minęła może chwila a Michael wbiegł do salonu niczym wesołe dziecko, hamując przed miską świeżo upieczonych ciasteczek leżących w misce na wyspie kuchennej. Świeżutkie, maślane i owsiane. Sięgnął sobie jedno i kiedy ugryzł, można było zauważyć jak oczy mu zaświeciły i się chłopak rozmarzył.
- Robisz najlepsze!
Mały nastolatek pochwalił brata i jeżeli Simon także znalazł się w salonie przy nich, Michael ze swoim ciastkiem w buzi, wziął całą michę i pobiegł do Simona podsuwając mu niemal pod twarz aby się poczęstował. To akurat rozbawiło Tao.
- Poczęstuj się. Eliot piekł.
Powiedział Tao do Simona, by nie krępował się i nie zwracał uwagi na zachowanie młodego. Który nadal paradował w dużej niż na niego męskiej koszuli z obrożą na szyi.
[Profil]
  [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-09-09, 23:20   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Uniósł brew pytająco, kiedy wyszło na to, że jednak któryś ze współlokatorów lubił spędzać sporo czasu w łazience, ale nastolatek postanowił nie wchodzić w szczegóły. Niektórzy faktycznie mogli tak po prostu mieć.
Tao następnie doradził młodszemu koledze, aby nie brał wszystkiego do siebie. Łatwo powiedzieć!
- No wiem, ale to dość trudne. Po prostu nikt wcześniej się tak do mnie nie zwracał.
Stwierdził ciszej, już bez wrogiego tonu, jaki próbował wykrzesać z siebie wcześniej. Tao okazał się być jednak bardzo wyrozumiały także i w tej kwestii, więc dbając o komfort nastolatka postanowił zrezygnować z tej ksywki. Nawet poklepał go przy tym po plecach.
- Dzięki, Tao.
Odparł blondyn z uśmiechem, ciesząc się, że tak łatwo szło się dogadać z nowym kolegą. A skoro to mieli już za sobą, nie pozostało im nic innego jak iść dalej. Zmierzali właśnie w stronę schodów prowadzących z powrotem na dół i w tym samym momencie Tao postanowił jeszcze wspomnieć o sąsiadach za ścianą jego pokoju. Simon zerknął w stronę drzwi do ich pokoju i zapamiętał tę informację. Ciekawość w tej kwestii została szybko zaspokojona. Nawet nie musiał dopytywać.
Potem oboje zeszli na dół, choć to Tao jako pierwszy znalazł się w salonie. Simon szedł te kilka schodków za nim, wciąż ciesząc swój wzrok wnętrzem domu. Przygotowania wciąż szły pełną parą. Każdy coś robił i z każdą minutą byli coraz bliżej rozpoczęcia wspaniałej wspólnej biesiady.
W trakcie gdy Tao sprawdzał jak się miała sytuacja, Simon przechadzał się po salonie i oglądał różne rzeczy napotkane na swojej drodze. W końcu ośmielił się pozwiedzać domek samodzielnie, bez chodzenia za Tao krok w krok. W sumie nawet umknęły mu pytania o Michaela i Simon zauważył go dopiero wtedy, kiedy odwrócił się po usłyszeniu charakterystycznego stukania bosych stóp o podłogę.
Trzynastolatek upolował ciasteczka znajdujące się w miseczce na wyspie kuchennej i po spróbowaniu jednego z nich pochwalił brata-kucharza. Simon przyglądając się wszystkiemu uniósł kąciki ust na ten widok. Niespodziewanie Michael podbiegł do niego z całą miską słodkości domowej roboty i uniósł je wysoko ku jego twarzy. Zaśmiał się, posłuchał rady Tao i z podziękowaniem chętnie przyjął poczęstunek, ani trochę nie krępując się zachowaniem najmłodszego kolegi. Wybrał jedno z ciastek i wziął małego gryza. Ciastka przygotowane w domowych warunkach miały wyjątkowy smak, którego nie dało się opisać, a który wywoływał tyle pozytywnych myśli, często także wspomnień z dzieciństwa.
- Przepyszne, Twój starszy braciszek ma prawdziwy talent.
Uśmiechnął się do młodego i nawet pokusił się na to, aby poczochrać go po włosach za jego uprzejmość. W końcu w pełni zasłużył na taką pochwałę. Wtedy też Simon zwrócił uwagę na ozdobę znajdującą się na szyi Michaela. Widział ją już poprzednim razem, ale teraz pojawiła się dobra okazja na to, aby o nią zapytać.
- Lubisz nosić swoją obrożę? Dostałeś ją od kogoś?
Zapytał z uśmiechem, przyglądając mu się z ciekawością. Trzeba przyznać, że trzynastolatek w zbyt dużej koszuli i obroży wyglądał niecodziennie, ale nie wydawał się być z tego faktu niezadowolony.
[Profil]
  [0+]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2020-09-11, 22:24   

Tao potrafił być wyrozumiały i zapewnił Simona, że nie będzie go już tak nazywać. Jeżeli chciało się uzyskać od drugiej strony uwagę i zaufanie, trzeba też być dla tej osoby wyrozumiałym. Tak więc dalsza część zwiedzania korytarza im minęła stosunkowo szybko. Po czym mogli zejść na dół i dołączyć do pozostałych. Przygotowywanie potraw dobiegało powoli końca. Co jak można było zauważyć, że Eliot z Alejandro ogarniali owoce morza. A Michael zaczął podkradać ciastka zaczepiając Simona. Miło, że nowy gość postanowił się poczęstować ale nikt nie spodziewał się pytania jakie padnie z ust Simona. Szczególne to drugie. Wszyscy w pomieszczeniu spojrzeli na dwójkę, ale zaraz wrócili do swoich zajęć. Jedynie Tao ich obserwował.
- Mój brat jest mistrzem kuchni!
Pochwalił Eliota Michael, co aż Eliot miał ochotę się schować. Nie lubił przechwalań. Nie przywyknął jeszcze do tego. A trzeba przyznać, że miał do kuchni smykałkę. Pieczenie i gotowanie było jakby jego pasją. Alejandro i Tao jak spojrzeli na kolegę, to aż się uśmiechnęli, widząc zarumienioną lekko twarz Eliota, który w tej sytuacji starał sieę ich ignorować, by nie przezwać.
Na pytanie i obrożę z kolei Mikuś odpowiedział:
- Dostałem o Tao! Jest fajna! Też chcesz?
Odpowiedział z szerokim i wyszczerzonym uśmiechem, a miskę z ciastkami trzymał już niżej. Wtedy Tao się zreflektował.
- Mikuś, zanieś miskę z ciastkami do ogrodu.
Poprosił go a chłopak z uśmiechem pobiegł na zewnątrz by postawić naczynie na stół biesiadny. Według Chena takie tematy wyszły trochę spod kontroli i przy Simonie nie powinny być jeszcze poruszane. Ale jak widać, nie nad wszystkim idzie zapanować. Wtedy też zszedł do nich Indianin. Wysoki chłopak ciemniejszej karnacji. Ubrany w czarne spodnie i stylowo indiańską koszulkę, mając kilka bransoletek na rękach i jakieś dwa wisiorki na szyi. Długie, rozpuszczone czarne włosy opadały na plecy. Ze sobą miał gitarę w futerale i jakąś butelkę.
- Tao, Przywiozłem domowej roboty.
Podszedł do gospodarza i wręczył mu naczynie. Tao odebrał i obejrzał butelkę.
- Dzięki.... Właśnie, poznajcie się.
Podziękował i wtem spojrzał na Simona. Zaprowadził indiańskiego kolegę do amerykańskiego blondyna.
- Naiche, to jest Simon.
Mówił pokazując Naiche Simona, a następnie zrobił odwrotnie.
- Simon, to jest Naiche.
I tyle. Naiche z kolei uśmiechnął się do nowego towarzysza spotkania.
- Miło mi poznać.
Indianin wyciągnął w jego stronę dłoń aby uścisnąć. Wtedy Tao wrócił się do kuchennej części i schował butelkę, zajmując się zaraz zestawem napoi jakie przywiózł
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 5