Wizytówka. Tak, to może być dobry początek. Imię i nazwisko, numer telefonu, może jeszcze adres mailowy. Wystarczająco by poszukać podstawowych informacji na jego temat, a może nawet trochę więcej. Pytanie czy zdoła chłopaka przekonać do podzielenia się informacjami zapisanymi na tamtym kartoniku. To się zobaczy.
W końcu młody się wypłakał i odkleił od Mary gotów słuchać dalszych ustaleń. Na narzucane mu zasady już chciał coś powiedzieć. Ruda już szykowała się żeby przypomnieć mu o sytuacji sprzed chwili, ale Simon najwidoczniej tego nie potrzebował, bo zrezygnował i spuścił głowę dając jej dokończyć, a na końcu potwierdził, że rozumie. Mary kiwnęła głową wyraźnie zadowolona, że mają tutaj zgodę. No proszę, ile autorytet bohatera ułatwiał w kontaktach z niektórymi osobami. Co prawda tylko niektórymi, ale zawsze. Tutaj ta karta była dużym atutem na szczęście. Pytanie ile z tego będzie pamiętał gdy zauważy coś podejrzanego i postanowi to sprawdzić, ale na to już nie miała niestety wpływu. Mogła jedynie liczyć, że będzie dość rozsądny by nie pakować się w zbyt duże kłopoty.
- Póki co uważaj. Szczególnie w szkole, skoro sprawa dotyczy osób z Twojej szkoły. Zgłaszanie obdarzonych uczniów przez grono pedagogiczne to popularna praktyka w wielu szkołach. Nauczyciele wierzą, że w ten sposób pomagają społeczeństwu.- dodała nim przeszła do ostatniej póki co kwestii- adwokata. David określił ich relację jako wuj-siostrzeniec. Simon dopowiedział, że bardziej jak przybrany ojciec. W każdym razie blisko. No ale skupiając się już na sprawie tego całego Sebastiana:
-Jak długo już go znasz i ile o nim wiesz? Tak faktycznie wiesz? Powiedział Ci, że jest adwokatem i że jest mutantem.- podsumowała -Nie chcę wyjść na paranoika. Też wolę ufać ludziom, ale nie można wykluczyć, że kłamał albo nie wspomniał o czymś ważnym. Dlatego Pan Hopper i ja uważamy, że ktoś powinien z Tobą pójść na tamto spotkanie. Jeśli naprawdę obawiasz się, że moja obecność go spłoszy to sprawdziłabym chociaż czy jego nazwisko faktycznie figuruje na liście jednej z kancelarii i czy jego ślad w sieci sięga dalej niż kilka miesięcy.- wyjaśniła jak sama na to patrzy. Wyglądała na faktycznie zmartwioną, ale mówiła rzeczowo. Na pewno nie brzmiała jak matka przypominająca dziecku o każdej ewentualności na jaką ma uważać wracając wieczorem ze szkoły. Chciała tylko dać znać, że warto chociaż upewnić się kim jest ten cały adwokat. Mary była idealistką, a przez to bywała ufna, ale starała się zachować pewne środki ostrożności, a sprawdzenie czy Sebastian taki a taki faktycznie istnieje gdziekolwiek poza ich rozmową i nie ma otwartych powiązań z DOGS to absolutne minimum.
Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.
Aerokineza
Uczeń
name:
Simon Miles
alias:
Apollo
age:
15
height / weight:
171/70
Wysłany: 2020-08-21, 00:22
Multikonta: Varcer
2 Lata Giftedów!
Podejrzenia Mary na pierwszy rzut oka wydawały się trafne - grono pedagogiczne odpowiedzialne za zaginięcia uczniów brzmiało sensownie, jednak sprawa była dużo bardziej skomplikowana, co mogły zdradzić dopiero notatki nastolatka, który osobiście znał kilkoro z zaginionych. Trop prowadził w zupełnie przeciwną stronę, a mianowicie... na innych uczniów. Simon odruchowo zerknął w stronę swojego notatnika, jednak mimo wszystko skinął na słowa Mary głową, nie chcąc się znowu niegrzecznie wtrącać. Zresztą to nie było najlepsze miejsce na bardziej szczegółowe dyskusje.
Simon nie miał zbyt wielu przyjaciół i w głównej mierze stąd wynikały jego obawy. Nie chciał stracić kontaktu z Sebą, a też nie do końca rozumiał dlaczego tak o niego pytano jakby adwokat był jakimś przestępcą. Pokazywał mu swoje szkice i nawet jeden z nich mu wręczył jako prezent! Obiecał także w przyszłości zrobić wybrany tatuaż, gdy Simon trochę podrośnie. Ogólnie sprawiał wrażenie bardzo miłego i sympatycznego. Był inny od tych wszystkich, nudnych dorosłych.
Młody spoglądał na mutantkę z lekkim niepokojem, kiedy ta zadała mu dość zasadnicze pytania. Jak długo go zna? Ile o nim wie? Chłopak mimowolnie opuścił wzrok, jakby wstydził się udzielić odpowiedzi. Można było śmiało uznać to jako "Znam go bardzo krótko i praktycznie nie wiem o nim nic". Nastolatek nawet nie wiedział jaką mocą dysponował rzekomy mutant. Nie pokazał mu swego daru i po prostu przedstawił się jako jeden z nich, a Simon mimo to od razu mu zaufał i się przed nim otworzył. Ba, sam wyszedł z inicjatywą, aby nieznajomy go szkolił. Tak bardzo prosił się o kłopoty? Z boku właśnie tak mogło to wyglądać, lecz prawie każdy kto spróbowałby wczuć się w rolę obdarzonego dziecka pozbawionego jakiegokolwiek wsparcia ze strony rodziny i społeczeństwa mógł znaleźć w tym postępowaniu pewien sens. Nastolatek po prostu szukał przyjaciół.
Teraz rozumiał jak bardzo to spotkanie mogło okazać się ryzykowne. Po wysłuchaniu Mary do końca, Simon uniósł wzrok i po chwili wahania nieśmiało wręczył jej trzymaną dotąd wizytówkę. Przedstawiała dane osobowe adwokata, tytuł "Prawnik do spraw Karnych" oraz kontakt telefoniczny i mailowy. Jeśli dane były prawdziwe, na pewno pomogą dowiedzieć się kim był tajemniczy mężczyzna.
- Możesz ze mną pójść. Trochę się boję iść sam na to szkolenie.
Przyznał półszeptem. Rozmowa z Mary dała mu trochę do zrozumienia. Gdyby wszystko okazało się jakąś pułapką, mógłby nie dać sobie rady. Niby chwalił się przy Davidzie, że gdyby zaszła potrzeba to skopałby Sebie jego cztery litery, ale rzeczywistość z oczywistych względów dawała większą przewagę mężczyźnie niż chłopcu.
- Tylko nie wiem jak mu to potem wyjaśnić...
Miał powiedzieć, że sprowadził ze sobą koleżankę, bo się bał? Od razu mógł sprowadzić tam mamę, wujka i babcię. Potarł się po ramieniu w zamyśleniu, zerkając ot tak na Davida. Po chwili dość uroczo kichnął i obejrzał się za siebie, ku swojemu zdziwieniu dostrzegając wielką dziurę w koszulce na plecach. No proszę, już go lekko przewiało.
To prawda, Mary nie miała jeszcze okazji przyjrzeć się dokładnie notatkom Simona więc nie wiedziała o dokładnym przebiegu śledztwa. Stąd jej pierwsze założenie, żę najpewniej grono pedagogiczne wypatruje uczniów, którzy zachowują się inaczej, nietypowo, a może nawet zdradzają oznaki jakiś mocy. W końcu obserwowanie podopiecznych i tak jest częścią ich pracy. Zresztą całkiem prawdopodobne, że i w jego szkole się tak dzieje tylko po prostu rówieśnicy są skuteczniejsi w zauważaniu takich rzeczy. Będą musieli się kiedyś spotkać albo opłacić chłopakowi VPN i pogadać za pośrednictwem jakiegoś europejskiego komunikatora. W końcu ze względu na obecną sytuację polityczną wątpliwe, by amerykański rząd miał tak łatwy dostęp do serwerów np. we Francji. No ale to kiedyś. Na razie sprawa z bliższym terminem przydatności i na którą być może są w stanie coś poradzić- spotkanie z adwokatem.
Udało się na szczęście przemówić Simonowi do rozumu. Uświadomić go, że jego nowy kolega może stanowić znacznie większe zagrożenie niż mu się wydawało. Mary dostała wizytówkę, zgodę żeby poszła na to spotkanie z Sebastianem oraz wyznanie, że jednak młody obawia się iść tam sam. Danym wypisanym na kartoniku zrobiła zdjęcie żeby móc go oddać gdy tylko upewniła się, że na zdjęciu widać wszystko wyraźnie.
-Jesteście już umówieni na konkretny termin?- spytała. Jeśli tak to będzie musiała sobie zorganizować pod to kalendarz. Jeśli nie to będzie mogła zaproponować terminy, które jej odpowiadają.
-Myślę, że nie ma co odchodzić zbyt daleko od prawdy. Jestem jakąś znajomą, która chciała przyjść jako zabezpieczenie w razie jakby on coś kombinował. Nie musi wiedzieć jaką mam moc ani nawet, że mam jakąś. Mogę być dodatkową parą oczu i telefonem na wszelki wypadek. Jeśli jest ukrywającym się mutantem powinien zrozumieć te obawy. Czy mimo to zdecyduje się spotkać? Nie wiem. Miejmy nadzieję, że tak.- mówiła na bieżąco zastanawiając się nad treścią wypowiedzi, czasem zwalniając żeby którąś kwestię poddać nieco dłuższej analizie. Drgnęła na kichnięcie.
-Na zdrowie.- powiedziała, po czym podążyła za spojrzeniem Simona. No tak, tył jego koszulki był w raczej kiepskim stanie. Było raczej ciepło, ale jednak czuć było lekki wiatr -No tak, zerwałeś sobie koszulkę na gałęzi. Masz przy sobie jakąś bluzę?- jeśli odpowiedź była przecząca, odwiązała własną przewiązaną w pasie i prawdziwy fan mógł rozpoznać luźną, zapinaną, beżowo-granatową bluzę z kapturem, który bohaterka zawsze zaciągała tak ciasno, by na pewno się nie zsunął. Nie był to egzemplarz jedyny w swoim rodzaju. Wręcz przeciwnie, odzieżowe sieciówki wyprzedały tysiące takich więc identyfikacja po odzieży raczej odpadała. Jednak wiedząc kogo ma się przed sobą Simon bez trudu mógł rozpoznać ubiór- jeden z trzech używanych zazwyczaj przez Mandala Girl. Był od dziewczyny nieznacznie wyższy i miał inną sylwetkę, ale dzięki swojemu krojowi bluza powinna leżeć na nim wystarczająco dobrze, by nie wyglądał głupio w drodze do najbliższego odzieżowego.
Wysłany: 2020-08-22, 18:33
Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Młodzi sobie rozmawiali, David ich słuchał, pobawił trochę z psem z miejsca swojego siedzenia, gdyż nie połazi z nim po okolicy. Alec przyniósł w tym czasie patyk i David porzucał mu w inną stronę, aby nie przeszkadzać Mary i Simonowi. Mężczyzna był wdzięczny dziewczynie, że choć ona zdołała jakoś dotrzeć do chłopaka, który już tak pewny siebie nie był odnośnie spotkania się z Sebastianem i podjęcia szkolenia. Za szybko zaufał nieznajomemu.
Kichnięcie Simona zaalarmowało też Davida, że chłopak przecież miał podartą koszulkę na plecach po swoim incydencie. Będzie trzeba się już powoli zbierać a na początek, udać do sklepu odzieżowego, by kupić mu nową górną odzież.
- Simon, będziemy powoli wracać.
Zakomunikował młodemu David, sprawdzając także godzinę na zegarku. Mieli jeszcze czas na spacery, więc skorzystają z odwiedzin w sklepie odzieżowym.
David przysunął sobie wózek i oczywiście samodzielnie postanowił na niego wsiąść. No chyba, że młodzi zechcą mu pomóc, nie będzie się upierał. Samodzielnie to jest duży wysiłek, ale że już tyle lat sam siada na wózek, nie jest to dla niego jakoś kłopotliwe. Trzeba sobie samemu radzić.
W zależności od tego, czy David otrzymał pomoc czy tez sam sobie poradził, zawołał psa by zapiąć mu smycz.
- Mary, chcesz przejść się z nami?
Zapytał jeszcze, czy dziewczyna chciałaby im trochę towarzyszyć jeszcze, czy może miała swoje inne plany.
Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.
Aerokineza
Uczeń
name:
Simon Miles
alias:
Apollo
age:
15
height / weight:
171/70
Wysłany: 2020-08-23, 11:13
Multikonta: Varcer
2 Lata Giftedów!
Dość szybko odzyskał podarowaną wizytówkę, ponieważ jak się okazało Mary wystarczyło tylko jej zdjęcie. Kiedy chłopak już wkładał kartonik z powrotem do kieszeni, padło dość zasadnicze pytanie o termin całego spotkania.
- Na 17 czerwca.
Dobrze pamiętał tę datę, ponieważ tak się złożyło, że umówili się całkiem niedawno drogą telefoniczną. Od czasu pierwszego spotkania nie mieli okazji zobaczyć się ponownie twarzą w twarz. Tu szkoła, tam praca. Niełatwo było dopasować dzień i godzinę.
- Może zrobimy mu niespodziankę? Mniejsza szansa, że nam zwieje.
Zaproponował rozbawiony. Sam lubił niespodzianki, a sprowadzenie ze sobą znajomej chyba nie należało do tych złych? Mary mogła jednak odmówić, uznając, że bardziej sprawiedliwe będzie jak Simon nie będzie robił przed mężczyzną żadnych tajemnic i wyzna, że zamierzał przyjść z towarzystwem.
O ile pogoda bardzo dopisywała, tak chłopak widocznie lekko się przeziębił. Kichnięcie mogło być oznaką zbliżającej się choroby. A może ktoś właśnie o nim myślał? Mary w czasie ratowania go mogła dostrzec, że Simon na drzewie był nieco przegrzany. Stres, samodzielne próby uwolnienia się oraz moc, której użycie musiało wymagać pewnego wysiłku. Zwyczajnie się zmęczył, a podarta koszulka świetnie przepuszczała wiatr na jego rozgrzane ciało.
- Dziękuję.
Odparł blondyn. Po zerknięciu na swoje plecy w głowie nastolatka pojawiła się tylko jedna myśl: "Mama mnie zabije". Kolejny raz przez swoją moc zniszczył sobie ubranie. David nawet w dniu ich pierwszego spotkania miał okazję zobaczyć, co Simon zrobił ze swoimi butami. Miał wtedy stopione podeszwy od hamowania podczas lotu na zbyt dużej prędkości, jednak Hopper mógł się tylko domyślać co chłopak tamtego dnia musiał nabroić.
Po usłyszeniu wiadomości od Davida, nastolatek siedzący na trawie skulił się nieco w sobie, obejmując kolana, jakby już obawiał się konsekwencji po powrocie do domu. Sam jednak na to wszystko zapracował. Miał lekcję na przyszłość i oby zbyt szybko nie wpadał na taki pomysł ponownie. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało.
- Nie mam...
Odpowiedział na pytanie Mary. Miał tylko tę koszulkę. Wtedy dziewczyna zrobiła coś, czego się nie spodziewał. Postanowiła pożyczyć mu swoją bluzę. Simon uniósł wzrok i spojrzał na Mary z niedowierzaniem. Przecież to była bluza Mandala Girl. Nie powinien. Niby z marki nie była jakaś wyjątkowa i każdy mógł mieć taką samą, ale właśnie tą nosiła lokalna superbohaterka. To było trochę jak założenie peleryny supermana.
Blondyn bardzo nieśmiało odebrał bluzę z kapturem i powoli ją na siebie założył. Bardzo powoli, jakby nie chciał jej jakkolwiek uszkodzić. Obchodził się z nią jak ze szkłem, co musiało wyglądać całkiem zabawnie. W rozmiarze nie była idealna, ale wciąż wyglądała na nim nie najgorzej.
- Jej... To serio najlepszy dzień w moim życiu...
Wyszeptał do siebie cicho, z iskierkami w oczach patrząc na rękawy założonej bluzy. Nie zdążył podziękować Mary, ponieważ z nieopodal właśnie rozległ się głos Davida. Simon na propozycję mężczyzny zaciągnął się powietrzem z zachwytu i nie dając Mary czasu na zastanowienie się, chwycił ją za nadgarstek i od razu wstał z ziemi.
- Chodź z nami, chodź z nami! Proszę, proszę!
Prosił ją z wielkim uśmiechem na twarzy. Próbował nawet pociągnąć mutantkę w stronę Davida i Aleca. Oczywiście był przy tym dostatecznie delikatny i jeśli Mary chciała to mogła w każdej chwili się zatrzymać. Może to zabrzmieć dziwnie, ale Simon nie widział w Mary tylko Mandala Girl, ale i taką swoją starszą siostrę-mutantkę. Przez to, że od zawsze chciał mieć rodzeństwo właśnie tak się przy niej czuł. Poznał bohaterkę od jej całkiem zwyczajnej strony i mimo to ją nadal lubił. Zresztą chyba z żadną inną dziewczyną nie złapał tak dobrego kontaktu. Mary za to wciąż mogła spostrzegać go jako zwykłego fana. Simon sam nie do końca to wszystko rozumiał. Po prostu chciał spędzić wraz z nią i Davidem więcej czasu jako taka fajna ekipa!
-Poniedziałek… ok, postaram się być wolna.- pokiwała głową. Zwykle popołudnia miała zajęte, ale miała przecież elastyczny czas pracy więc mogła po prostu innego dnia tygodnia odbębnić te 8 godzin. Nie była jedyną kelnerką w Lagunie więc Nicholas nie powinien mieć problemu z prośbą o wolny poniedziałek. Tym bardziej, że zwykle brała oba dni w weekend. Na propozycję niespodzianki zmarszczyła lekko nos.
-Może i szansa, że zwieje jest mniejsza, ale wydaje mi się, że to bardziej nadwyręży jego zaufanie niż pytanie.- wspomniała. To może i nie była najgorsza niespodzianka jakiej możnaby się spodziewać, ale zdecydowanie też nie najlepsza. Trudno przewidzieć co na to nowy znajomy Simona. Wciąż to chłopakowi zostawiała skontaktowanie się z Sebastianem, a co za tym idzie również ostateczną decyzję czy go powiadomi.
Bluza została przyjęta. Oczywiście to tylko tymczasowa pożyczka żeby nie biegał z gołymi plecami, ale to pewnie się domyślał. Mary uśmiechnęła się i o mało nie przewróciła oczami widząc z jaką czcią traktowane są te pozszywane kawałki materiału. No ale może z czasem Simon bardziej się do niej przyzwyczai. Już teraz nie licząc drobnych akcentów traktował ją jako po prostu poznaną osobę więc mogła czuć się przy nim naturalnie. Ruda starała się być miła i otwarta. Jak zwykle zresztą. Dlatego zazwyczaj stosunkowo łatwo przychodziło jej zdobywanie zaufania innych. I to nie tylko w przypadku mutanckiej młodzieży, której brakuje znajomych, z którymi mogłaby się dzielić swoimi umiejętnościami.
-Jasne, przejdę się.- zgodziła się pójść jeszcze z nimi. I tak nie zmierzała w żadnym konkretnym kierunku więc równie dobrze mogła dać się pociągnąć blondynowi i spędzić z nimi jeszcze trochę czasu. Spakowała rysownik do plecaka i była gotowa. Wyciągnęła telefon żeby przy pomocy google maps znaleźć najbliższy odzieżowy. Byli w parku i nawet jeśli nie na samym środku to nie tuż przy wyjściu zatem będą musieli przejść się jeszcze kawałek, ale w miarę niedaleko najbliższego wyjścia były jakieś dwa czy trzy obok siebie jak to mają w zwyczaju się rozstawiać tego typu branżowe sklepy. Paradoksalnie rozstawianie się blisko konkurencji zwiększa ruch- jak ktoś już przyszedł do sklepu A to może równie dobrze pójść te kilka metrów i zawitać przy okazji do sklepu B.
Wysłany: 2020-08-26, 21:49
Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
David był ucieszony tym, że Simon zgodził się na obecność Mary przy tym spotkaniu z nieznajomym adwokatem. Będzie mu raźniej, jeżeli pójdzie z nim ktoś jeszcze. Mógłby i on z nim pójść, ale lepiej gdyby to był ktoś młodszy. A skoro chłopak poznał Mary, David nie widział problemu, aby to ona z nim udała się na tajemnicze spotkanie w sprawie treningu.
Mary zgodziła się im towarzyszyć podczas spaceru i zgodni byli aby udać się do sklepu odzieżowego w pierwszej kolejności, gdzie to David dał pieniądze chłopakowi na nową koszulkę aby sobie kupił. Miał więc prezent od wujka. Mary mogła udać się z nim do sklepu i najwyżej pomóc z wyborem. David poczekał na zewnątrz, gdyż nie wszystkie sklepy miały przystosowane wejścia dla osób poruszających się na wózku inwalidzkim. A poza tym, mieli jeszcze psa, to tym bardziej David zdecydował się poczekać na nich na zewnątrz. Najważniejsze jednak, że udało się kupić nową koszulkę Simonowi.
Po udanym spacerze, Mary wróciła do siebie a Simon z Davidem do jego posiadłości. Stamtąd chłopak wtedy wrócił do swojego domu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum