Poprzedni temat «» Następny temat
Brzeg jeziora
Autor Wiadomość
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-04-07, 21:49   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Każdy miał swoje powody do bycia takim jakim jest i należając do takiej grupy, a nie innej. Louanna nie znała niczego niż nienawiść do mutantów. Nie znała niczego innego, nawet nie widziała w nich nic dobrego. Jedynie z czym kojarzyli się jej to z niebezpieczeństwem, zagładą oraz cierpieniem. Ile się słyszy o ludziach, którzy tracą panowanie nad mocą i zabijają wielu niewinnych? Czym oni się różnią od zwykłych terrorystów, którzy podkładają bomby? Jedni tłumacza się tym, że tacy już są i nie panują nad tym, a drudzy robią to bardziej świadomi, ale z wiarą, że to misja od boga. Taka prawda każdy miał własne powody którym kierował się w życiu. Może GC nie był aniołami miłosierdzia, ale Lou zawsze uważała ich za Anioły Mocy. Którzy mają za zadanie niszczyć Upadłych. Tak ich zadaniem jest czyszczenie ich kraju z tej zarazy. Jeśli mutant nie chciał się leczyć i przyjmować mutacje wtedy no cóż spotykają go inne rzeczy.
Lou nie zajmuje się torturami jej zadaniem jest kierowanie misjami podobnymi do tych na polanie, ale w tedy do Lidka przejęła pałeczkę. Bądź wyrażanie zgody na to by inni torturowali czy poszli na łowy. Nie wie co dzieje się z danym mutantem, bo nie jest to nagrywane. Więc jeśli nie złożą jej raportu to nie wie co się dzieję.
- Cholera Colleen ja nie rozumiesz, że ja nigdy nie pozwolę byś była zabawką. Jasne nienawidzę tego kim się stałaś ale cały czas jesteś moją młodszą siostrą i nie pozwolę ci zrobić krzywdę. Gdybyś zgodziła przyjmować mutazę może wszystko było jak dawnej? Ma pewno by to wiele ułatwiło - powiedziała do niej no tak miała już swoją wizję świata i była dość upartą osobą by dać się przekonać młodszej siostrze. Jednak to co mówiła to było prawdą Lou nienawidziła mutantów i tego czym się stała jej siostra ale nie potrafiła nienawidzić Colleen samą sobie bez tego genu X. Gdyby on zniknął jej siostra mogła by wróć do domu i wszystko było by prawie po staremu. Tylko bez mamy... a być może ich matka przewracała się w grobie, ale Lou nic na to nie poradzi. Colleen odeszła z matką, a ona została z ojcem. Nie może go zdradzić, bo miał tylko ją. Dość już przeszedł.
- Wśród ludzi zgodzę się, bo wielu was się boi i to by całkiem pogorszyło sprawę mutantów. Jednak mówię o twoich ludziach nie jeden z nich by ucieszył by się z mojej śmierć - powiedziała nie musiała mówić jej to, że ludzie nie zaakceptują. Przecież ona nie mówiła o nich tylko o mutantach.. Nie była głupia wiedziała, że wielu nią równie mocno gardzi jak ona nimi.
- Macie wybór zawsze jest... Nie pamiętasz czego uczył nas ojciec, że zawsze jest wybór, bo to my kształtujemy nasz świat. Zrozum Colleen twoje Bractwo jest uznane za jednostkę terrorystyczna wcale nie działa na korzyść mutantom- również Lou nie chciała gadać, bo ta rozmowa do niczego nie prowadziła. Jedynie się atakowały i zarzucały kogo grupa jest bardziej zła i potworami.
- To się ciesz, że jest tobą szczery - nie była zadowolona z obrotu spraw, bo liczyła, że siostra dostanie napadu zazdrość i odsunie się od chłopaka.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-04-08, 09:07   
  

   2 Lata Giftedów!


Po co kontynuowałam tę rozmowę? Naprawdę chciałam już odwrócić się na pięcie i odejść okrężną drogą do Bractwa, tak, by Louanne nie mogła mnie śledzić, by nie mogła wydać siedziby Bractwa swoim ludziom w Genetically Clean. Szczerze, to byłam co raz bliżej zakończenia tej rozmowy. Tęskniłam za moją starszą siostrą, ale teraz moje osobiste uczucia nie miały już najmniejszego znaczenia. Najważniejsi byli mutanci, którym dawałam dom, którzy liczyli na mnie, ufali mi i wierzyli w to, że jeżeli będzie trzeba, to ich obronię, pomogę im, a nawet poprowadzę na wojnę, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Ufali mi, a ja nie mogłam zawieźć tego zaufania. Niestety, nadeszły takie czasy, że musiałam wybierać. Musiałam wybrać między więzami krwi, a rodziną, która czekała na mnie w Bractwie.
- No zajebiście Louane! Dzięki wielkie, że mnie byś nie karmiła szczurami! - powiedziałam, bijąc teatralnie brawo i uśmiechając się szeroko - Ale pozwolisz mi patrzeć na to, jak torturujecie moich przyjaciół? Czy jednak nie będę mogła? A może dostanę jakąś specjalną, ciepłą posadkę w GC, jako największy zdrajca wszechczasów, co wbił nóż w serce swoim bliskim i patrzył na to, jak powoli umierają, torturowani przez potwory z Genetically Clean? - mówiłam ironicznie. Byłam wściekla. Jak ona mogła w ogóle pieprzyć takie głupoty? Albo była straszną idiotką (ale nie do końca tak ją zapamiętałam), albo miałam już tak mózg wyprany, że jej IQ było naprawdę na cholernie niskim poziomie.
W życiu bym nie zgodziła się na taką wizję świata, jaką oferowała mi moja starsza siostra. Naprawdę, wolałabym umrzeć i spocząć obok prowizorycznego grobu mojej matki, niż żyć jak zdrajca, przyjmując mutazynę i wstydząc się tego, kim byłam. To był najgorszy scenariusz na moje życie, jaki ktokolwiek kiedykolwiek mógłby dla mnie stworzyć.
- Nie, nie ucieszyliby się, bo sprowadziłabym na nas zagładę, a to nic fajnego, uwierz mi. - odpowiedziałam jej, już bez jakichkolwiek emocji. Zamordowanie jej byłoby czymś strasznym. Po pierwsze to nie mogłabym tego zrobić, a po drugie, gdyby świat się dowiedział o jej śmierci z moich rąk... w jakim świetnie pokazałabym mutantów?
- Ojciec? W tym momencie ojciec mnie nie obchodzi. Jaką był osobą, że musiałam razem z matką uciekać z własnego domu, bo sam, osobiście, wydałby nas do labolatorium? Mamy wybór, i właśnie dlatego wybraliśmy. Wolimy żyć w ukryciu, ale po swojemu. - warknęłam, już zmęczona tą rozmową - Przykro mi Louanne, ale nigdy się nie zmienię. Jestem mutantem i jestem z tego cholernie dumna. Albo świat to zaakceptuje, albo my świat zmusimy do akceptacji. - dodałam na koniec, niemal jej grożąc, i gdyby siostra mnie nie zatrzymała, to ruszyłam biegiem przed siebie, znikając wśród drzew.

/ zt
_________________
I never thought the world would turn to stone.
Ostatnio zmieniony przez Colleen Marie 2018-04-09, 19:00, w całości zmieniany 1 raz  
[Profil]
   
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-04-09, 18:12   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Naprawdę myśli, że Louanna zniżyła by się do śledzenia? Podejrzewała gdzie może być Bractwo ale nie zamierzała iść za siostrą. Domyślała się, że skoro jej siostra wybrała się tutaj na spacer. Właśnie na te jezioro i chyba ślepy zauważył by w którą stronę przyszła. Lou by nie śledziła jej, bo dla według niej to było by poniżej jej godność. Po za tym miała plan by odzyskać siostrę. Zwłaszcza, że ta dzisiaj jej położyła się jak na tacy. Wyjawiła jej swój słaby punkt. Wiedziała, że Colleen nigdy nie zgodzi się przyjmować mutazę dobrowolnie. Musiała najpierw ją złamać... Chociaż to była okrutne i sprawiało, że czuła ucisk, ale musi to zrobić dla ojca. Jeśli na serio Colleen myśli, że pozwoliła by aby Vera się nią bawiła i karmiła szczurami. Była w błędzie, bo puki jest wiceprezesem nie pozwoli skrzywdzić siostry przy najmniej fizycznym znaczeniu.
- Nie ty pierwsza byś... Jak to ujęłaś? Zdradziła bractwo, bo jakbyś zapomniała po naszej stronie jest wielu mutantów. Boże ta rozmowa robi się coraz bardziej żenująca... Na wszystkie twoje pytania odpowiedź brzmi NIE. Nie pozwolę ci patrzeć jak twoi ,,przyjaciele" cierpią w czasie tortur, bo sama ich nie obserwuje. Nie dostaniesz oznaki, bo nie oczekuje od ciebie zdrady. Chce tylko byś wróciła do rodziny, a nie przyłączała do GC. Czy nikt, nigdy nie zrezygnował z należenia do terrorystów? Nikogo byś nie zdradziła, bo nie musisz podawać lokalizacji - wiedziała, że nie musi odpowiadać na pytania siostry, że ta mówiła ironicznie. Jednak sama czuła, że musi jej odpowiedzieć. Odniosła wrażenie, że Colleen uważa iż oczekuje od niej, że zdradzi te robaki z Bractwa. Wcale tego nie oczekiwała. Przecież to kwestia czasu, aż te szarańcza popełni błąd. Sama sprowadzi na siebie zagładę. Trzeba być ślepym by nie widzieć, że Bractwo nie jest tak silne jak kiedyś, że coraz więcej jego członków oczekuje otwartej walki. Proszę bardzo niech wywołają wojnę i sami sprowadzą na siebie zagładę. Louanna miała to gdzieś...
- Prędzej czy później popełnicie błąd, któreś z was nie wytrzyma i przyniesie wam zagładę. Pamiętaj, że zawsze będę twoją siostrą i ci pomogę - powiedziała do niej, bo jej propozycja nigdy nie wygaśnie. Wierzy, że kiedyś Colleen straci zapał do walki o prawa dla mutantów, straci nadzieję. Lou będzie czekać na ten moment.
- On cie kocha i kochał matkę. Bał się... - powiedziała na obrone ojca, bo nie popierała tego, że chciał wydać matkę i siostrę. Uważała, że mogą one się leczyć i nie muszą być zamknięte tych okropnych klatkach. - Mnie również... Żegnaj Colleen- powiedziała do siostry gdy ta ruszyła w stronę lasu. Obie zgadzały się co do jednego, ta rozmowa nie ma sensu. Nie zamierzała jej zatrzymywać ani też jej śledzić. Jedynie stała miejscu czekając jak zniknie wśród drzew. Dopiero usiadła i napisała SMS do Very. Musiała to zrobić...

//zt
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2020-08-03, 22:51   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 6 czerwiec 2019

Mimo iż Liam miał zaplanowany wyjazd z Alexem dnia następnego, już po szkoleniu ze strzelania dwa dni temu, przedstawił propozycję Zackowi i Chloe aby pojechali sobie na plażę i spędzili jakoś miło czas, z dala od tych wszystkich obowiązków i poczuli się trochę od tego uwolnieni. Także od przebywania w tej bezpiecznej klatce, która ich chroni. Oboje się zgodzili, co było dużym plusem.
Gdy nadszedł ten dzień, Liam poprosił Mariana o przygotowanie koszyka piknikowego z różnymi kanapkami czy innymi przekąskami. Bo wiedział, że to na prawdę dobry kucharz i wierzył że przygotuje coś wspaniałego. To dlatego, że Liam miał w tym konkretny cel. I wiedział o tym tylko on.
Przed południem, gdy miał ten koszyk już przygotowany, podziękował Marianowi i spakował go do swojego samochodu. Włącznie z torbą w której znajdowały się napoje, koc i inne rzeczy przydatne do pikniku. Poczekał też na przybycie Zacka i Chloe, z którymi to miał ten czas spędzić dnia dzisiejszego. Czekał na nich przy swoim samochodzie, mając nadzieję, że się nie spóźnią.
_________________
Tengfei Yu Rong
[Profil]
  [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-08-04, 16:07   
   Multikonta: Varcer, Simon


//6 czerwca 2019

Problemów z namówieniem Zacka na wyjazd nie było żadnych. Mężczyzna nie był jednym z tych, co unikają promieni słonecznych i siedzą w Siedzibie całymi dniami z obawy o własne życie. W jakimś celu nauczono ich samoobrony oraz strzelania, prawda? Miał na dodatek świetne kontakty z Liamem oraz Chloe, więc nad czym się tu niby zastanawiać. Z uśmiechem na ustach przyjął propozycję.
Wkrótce zjawił się w umówionym miejscu i dostrzegł samochód Liama. Medyk Bractwa na głowie okulary przeciwsłoneczne a na ramieniu luźno zarzucony ręcznik. Skoro wybierali się na plażę to co to za wyjazd bez skorzystania z dobroci jeziora w taki ciepły dzień? Jedzenie zorganizował Liam, co zostało bardzo ciepło przyjęte. Zack z kolei w jednej ręce miał reklamówkę z kilkoma rzeczami takimi jak żel do opalania, paroma drobnymi, gdyby kogoś naszła ochota na coś chłodnego w jedną lub w drugą stronę i kilka innych gratów. W kieszeni spodni oczywiście miał swój telefon, gdyby pojawiło się pilne wezwanie z Siedziby. Chcąc nie chcąc musieli być przygotowani i na takie ewentualności...
Na powitanie z rozmachem przybił dłoń Liamowi. Ellsworthowi z pewnością również humor dopisywał. W końcu następnego dnia miał wyjeżdżać ze swoim partnerem na upragniony urlop. Zack już nawet nie pamiętał, kiedy ostatnio Ellsworthowi udało się namówić Alexa na jakiekolwiek wyjście. Bractwo poradzi sobie ten jeden weekend bez nich. Osoby na zastępstwo już się znalazły.
Po powitaniu, Shepherd oparł się delikatnie plecami o samochód i czekając na ostatniego członka ich ekipy, uniósł podbródek i zaczął się pocierać dłonią po swoim lekkim zaroście, marszcząc czoło w głębokim zamyśleniu. Najwidoczniej stwierdził, że mógł się jednak ogolić przed wyjazdem. Te problemy... Ale fajnie, że teraz to były jego jedyne. Cała trójka mogła wreszcie odpocząć od pracy.
W sumie ciekawe, że Zack od niedawna zdawał się zwracać większą uwagę na swój wygląd. Niby wszystko było w jak najlepszym porządku, jednak medyk sprawiał wrażenie, jakby się nim za bardzo przejmował. Wybierali się na piknik czy na rozmowę kwalifikacyjną? Pewnie to jakieś zboczenie zawodowe...
[Profil]
  [A+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-08-04, 17:56   
  

   2 Lata Giftedów!


6 Czerwca

Krótkie jeansy, japonki, czarna koszulka na cienkich ramiączkach zdradzająca, że pod spodem kryła się wiązana na szyi górna część bikini. Czapka z daszkiem na łbie, rozpuszczone kudły pod nią, gumka na nadgarstku by móc je potem związać. Nieduża torba na ramieniu, zapewne z ręcznikiem, jakimiś szmatkami na zmianę i resztą babskich szpargałów i może kilkoma dodatkowymi przekąskami tak w razie W. No i guma balonowa w japie, z której balony trzaskały już z daleka.
Niebawem opisaną wyżej postacią okazała się Chloe, która zbliżyła się do auta i jak się okazało była ostatnia.
-Siema. - Rzuciła przyjacielsko.
Nie zasłoniła w żaden sposób swoich blizn, co było znaczącą odmianą po ostatnich tygodniach. Dzisiaj też mogła sobie na to pozwolić. Jechali sami, na odludną plażę, na prywatny piknik. Nikogo nie musiała się wstydzić, przed nikim ukrywać. Do tego był upał. Drugą stroną było to, że prócz szram, dziewczyna miała co eksponować. Długie, zgrabne giry, kaloryfer na brzuchu, wysportowana sylwetka, ładnie widoczne mięśnie. Szczyt formy normalnie.
-Sorrki. Musiałam się wrócić po prochy. - Powiedziała na usprawiedliwienia i poklepała bok torby, w której zagrzechotało pudełeczko z lekami przeciwbólowymi. Migreny wciąż jej bardzo dokuczały, pewnie od rana była już na lekach i bała się, żeby na pikniku nic jej nie złapało. Nie chciała tracić przyjemnego dnia i psuć go chłopakom.
[Profil]
  [B-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2020-08-04, 18:43   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Pierwszy pojawił się Zack. Oznacza to prawdziwość powiedzenia, że kobiety grzebią się najdłużej. Może i zdarzają się wyjątki, ale tutaj takiego nie było. Liam przybił Zackowi dłoń na powitanie, posyłając mu przyjacielski uśmiech. Także cieszył się z tego wyjazdu, ale tylko z jednego powodu, znanemu tylko sobie. A pomysł wpadł mu nagle, kiedy tę dwójkę widział wczoraj razem. Najwyżej go zabiją. Trudno.
Ellsworth odebrał od Zacka rzeczy i spakował je do swojego bagażnika. Grzebiąc w nim tam jeszcze, przekładając dodatkową broń do jego reklamówki oraz wciskając bardzo ładne i serduszkowe pudełeczko z czekoladkami. Robił to tak, by Zack niczego nie widział, skoro stał oparty o pojazd i rozmyślał nad swoim wyglądem, drapiąc się podbródku. Broń dorzucił mu na wypadek zaistniałych problemów podczas wycieczki, a wiedział że on da radę sobie w obronie Chloe.
W końcu też doczekali się pojawienia gwiazdy pikniku.
- Hej.
Odpowiedział jej Liam, a potem uśmiechnął na jej wytłumaczenia.
- Dawaj swoje rzeczy i wskakujcie do środka.
Powiedział pierw do Chloe i ogólnie, by mogli się wpakować już do pojazdu. A on schował zabrany przez Chloe torbę czy co tam chciała by schować do bagażnika. A następnie, gdy każdy zajął swoje wygodne miejsce, Liam przy kierownicy, założył swoją ulubioną czapkę z daszkiem i odpalił pojazd, opuszczając tereny bractwa. Kierował się przez miasto, na wypadek gdyby chcieli czasem zatrzymać się gdzieś i coś dokupić. Z ponad godzinę im droga zajmie, aby zajechać nad brzeg jeziora w Olympii.
_________________
Tengfei Yu Rong
[Profil]
  [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-08-08, 10:51   
   Multikonta: Varcer, Simon


Zackowi nawet nie przyszło do głowy to, żeby zabierać ze sobą broń. Był znany z tego, ze brał ją ze sobą nawet idąc do fryzjera, Tym razem jednak tego nie uczynił, chcąc choć ten jeden raz odpuścić tym kundlom czającym się za każdym drzewem i pod każdym kamieniem. Byli trójką wyszkolonych mutantów i ze swoimi mocami oraz doświadczeniem na pewno daliby radę i bez broni.
Wkrótce pojawiła się na horyzoncie Chloe i Zack odwzajemnił jej przyjacielskie powitanie wesołym skinieniem głowy. O ile Liama widział już niejednokrotnie w cywilu, tak widok przewiewnie ubranej Chloe wydawał się czymś niespotykanym. Teraz można było zobaczyć jak zadbaną formę posiadała, a którą często skrywała przed światem, nie angażując się w to, aby wszyscy w Bractwie ją podziwiali. Pewnie wiele kobiet mogło jej tego pozazdrościć. Chloe zdobyła taką sylwetkę dzięki ciężkiej pracy.
Jeśli była taka możliwość, Zack chętnie pomógł Liamowi z bagażami, aby następnie siąść na tylnym siedzeniu w samochodzie. Tam było mu najwygodniej się komunikować, gdyż kierowca mógł go dostrzec na przednim lusterku, bez konieczności odwracania głowy. Zapiął pasy i spojrzał na Liama. Tradycyjnie zapukał w szybę, aby dać znać, że ma coś do powiedzenia.
- Co Cię w tym tygodniu tak wzięło na te wyjazdy? Następnym razem powinniśmy wyciągnąć również Alexa i zabrać się gdzieś całą czwórką.
Przekazał im Zack z zacieszem na twarzy. Oczywiście imię partnera Liama musiał całe przeliterować w języku migowym, aby było wiadomo, o kim mowa.
Zarówno Chloe jak i Liam znali język, jakim posługiwał się Zack. Mężczyzna sam ich tego nauczył, gdy oni go o to poprosili! To się nazywają prawdziwi przyjaciele. Dzięki temu Zack mógł czuć się bardziej swobodnie w ich towarzystwie i być aktywnym rozmówcą. W Bractwie mało kto go tak świetnie rozumiał jak oni. Tutaj czuł się zupełnie normalny.
[Profil]
  [A+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-08-08, 22:07   
  

   2 Lata Giftedów!


Dziewczyna oddała torbę i pozwoliła chłopakom zająć się pakowaniem. Ma dwóch przystojniaków u boku, to niech oni walczą z torbami, ona może się trochę poobijać. Nie można powiedzieć, że takie luksusy to codzienność, więc rudzina chętnie teraz korzystała.
Liam za kierownicą, a ona wpakowała się z Zackiem na tylną kanapę. Jej łatwiej będzie stąd rejestrować gesty mężczyzny, lusterko wsteczne było ustawione na kierowcę, więc ona musiałaby się wyginać z siedzenia pasażera żeby widzieć migi. Nie była mistrzem migowego, choć Zack bardzo się starał... ona też, ale migowy to trudny język i dla niewprawnego często gesty mogą być niezrozumiałe lub zwyczajnie mylone. Chloe uczyła się jednak pilnie, bo na własnej skórze przekonała się jak to jest, gdy nie można mówić. Po pierwszym odrodzeniu nie mogła mówić przez rok. Polepszyło jej się jak Liam ją w lesie znalazł i wróciła do Bractwa... ale szrama na gardle wciąż była realną groźbą kolejnej utraty mowy...
Kiedy więc Zack zaczął migać gapiła się uważnie, ale chyba nie wszystko załapała.
-Jakiego topora? - Rzuciła pytająco marszcząc brwi po czym zaraz parsknęła, bo dołapała się o co chodzi. Nie Axa, tylko Alexa... partnera Liama! - Aaaaaaaaaa... - Wydusiła będąc na granicy ataku śmiechu, niech jeszcze który zacznie się śmiać z żartobliwej gry słów i migów, to koniec.
-O rety... - Westchnęła łapiąc powietrze. -Dobre... Dobry pomysł. W zasadzie to w ogóle częściej powinniśmy organizować jakieś luźne wypady paczką. Nie tylko siedzieć w tych pokojach bez okien czy salach treningowych. Choć z moim szczęściem do ładowania się w szambo to nad tym jeziorem akurat przypadkiem będzie wypoczywał oddział PSÓW. - Zaśmiała się słodko - gorzko i rozciągnęła wygodniej na kanapie. Jakoś nie wyglądała na zmartwioną taką perspektywą. Nie przeszkadzał też fakt, że nie wzięła broni. Cóż, strzelanie nie było jej atutem, za to jej ręce i nogi były bronią samą w sobie... no i nie zapominajmy o powalającym uroku osobistym.
[Profil]
  [B-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2020-08-09, 13:49   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Zmiana stylu ubrania u Chloe była widocznie bardziej zauważalna przez Zacka niż Liama, który zwrócił na to uwagę. Co też świadczyło o tym, jak panowie postrzegali wygląd kobiety. Dla Liama nie było w tym nic nadzwyczajnego ale przyznałby, że w tym stroju Chloe prezentowała się bardzo ładnie.
Kiedy podręczne bagaże były spakowane, bo przecież jechali tylko na parę godzin, wsiedli do samochodu i ruszyli. O dziwo, żadne z nich nie usiadło obok Liama na miejscu pasażera z przodu. Miał ich więc z tyłu.
Po jakimś czasie podróży usłyszał pukanie w szybę, więc spojrzał w lusterko by zobaczyć kto co chce. To był w sumie ustalony sygnał dla niego jako kierowcy, że jakby Zack chciał coś "powiedzieć", Liam miałby wtedy spojrzeć w lusterko. Te dodatkowo jeszcze poprawił nim wyruszyli aby dobrze mieć wygląd na Zacka chociażby dłonie. W takim wypadku musiał mieć podzielną uwagę, by odczytać jego pytanie bądź stwierdzenie i jednocześnie patrzeć na drogę. A że nauczył się odczytywać język migowy, nie było problemu ze zrozumieniem przekazu Zacka. Chloe już jako pierwsza chciała się wypowiedzieć, ale sama widocznie jeszcze miała problem z odczytywaniem słów pokazywanych przez dłonie. Starała się, to trzeba przyznać. Liam rok się uczył, a ona dopiero drugi miesiąc przebywa w Bractwie. Trzeba też przyznać, że rozbawiła ich błędnym odczytem przekazu Zacka.
- Problem w tym jest taki, że Alex nie chce się wychylać poza bractwo niż jest to konieczne. Uparcie trzyma się siedzenia na dupie w czterech ścianach, tłumacząc że jest poszukiwany i mogą go wytropić, a nie chce narażać nie tylko siebie ale i pozostałych. Co mnie wczoraj zaskoczyło... Zaplanowałem dla siebie i Alexa wyjazd wymyślając jakąś bajkę z misjami. Przedstawiłem mu pomysł wczoraj i ku mojemu zdziwieniu, od razu się zgodził bez wahania. Bardziej ten wyjazd mu się spodobał niż wykonywanie misji. Chwilami go nie rozumiem... Zbyt często też nie możemy wyjeżdżać by nie pokazywać się wszędzie. Bo i moja karta też nie jest czysta. Ale nie ukrywam, że fajnie byłoby się w czwórkę gdzieś wybrać.
Odpowiedział spokojnie i zdradził nawet swój plan na swój wyjazd z Alexem i to jak jego partner zareagował na propozycję. Dla Liama to było pozytywne zaskoczenie, ale nie spodziewał się, że partner od razu wyrazi zgodę. Spodziewał się protestów jak tygodnie temu, kiedy o tym rozmawiali.
_________________
Tengfei Yu Rong
[Profil]
  [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-08-09, 22:20   
   Multikonta: Varcer, Simon


Oczywiście rozumiał, że bycie członkiem Bractwa wiąże się z nieuniknionym ryzykiem. Każdy taki wyjazd nim był i nietrudno było się z tym nie zgodzić. Niektórzy jednak ze strachu o własne bezpieczeństwo zdawali się postradać zmysły, chcąc kryć się w siedzibie i rezygnować z prowadzenia życia, na jakie zasługiwali. Alex nie był jedynym przypadkiem. Niektórzy członkowie Bractwa podzielali jego zachowanie i niestety nie było nikogo, kto mógłby coś na to zaradzić. Zack był medykiem, nie psychologiem. Nie było nikogo na takim stanowisku i chyba nawet o tym nie pomyślano. Słowa to zresztą za mało, aby ludzie zaczęli wierzyć we własne możliwości, ponieważ to, że nie mieli odwagi opuszczać siedziby świadczyć mogło jedynie o tym, że czuli się słabi.
A czy Alex czuł się słaby? To mógł wiedzieć jedynie on oraz Liam. Ani Zack, ani Chloe nie byli od tego, aby go oceniać. Raczej nie znali się na tyle blisko. Istotnie dziwna była ta jego nagła nastawienia co do wyjazdów. Dlaczego akurat tym razem się zgodził? Ellsworth przyznał, że również nie do końca to rozumiał.
- Wybacz, że zapytam, ale nie wydarzyło się między Wami coś, co mogło zadecydować o takiej zmianie? Może zauważył, że Ci na tym bardzo zależy.
Lecz nie zmieniało to tego, że według słów Liama, Alex ogromnie cieszył się na wieść o tym wyjeździe, więc nie do końca to pasowało. A może po prostu udawał ten entuzjazm?
- Kundle rzadko się myją.
Przekazał Chloe z rozbawieniem na twarzy. Oczywiście żartował, choć po tylu misjach na jakich był, zaczynał wierzyć w te DOGS'owe stereotypy krążące po Bractwie i Rebelii.
- Liam specjalnie zaproponował miejsce jak najbardziej odludne byśmy uniknęli ewentualnych kłopotów. Tylko my, koszyk i kanapki. Czy to nie fajne? Tamci z Bractwa nie wiedzą ile tracą!
Rozłożył po chwili ręce, by zaraz ponownie z dumą skrzyżować je na piersi. Taka gestykulacja oczywiście miała na celu wyrażać żywe emocje w jego wypowiedziach. Do odważnych świat należy, mawiają. Wystarczyło nie zapominać o tym, kim naprawdę byli.
[Profil]
  [A+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-08-16, 18:16   
  

   2 Lata Giftedów!


-Wiadomo... W zasadzie to nikt z nas się czuć bezpiecznie nie może. Ale każdemu z nas należą się takie chwilę odpoczynku i relaksu. - Westchnęła. Wysłuchała słów o Alexie ale nie skomentowała ich w żaden sposób. Nie wcinała się w takie sprawy, nie znała Alexa zbyt dobrze, no i każdy miał prawo do swoich dziwactw.
Ostatecznie Liam miał rację, gdy rozmawiali kilka dni wcześniej... każdy ma ciężko i każdy na to reaguje inaczej i czego innego mu trzeba by się ukoić.
Feniksowi najwidoczniej brakowało zwyczajnych wakacji, głupiego wyjazdu nad jezioro z paczką! Ja za dawnych czasów, jak w szkole, latem, biegało się z ręcznikami nad wodę. Dzisiaj wydawało się to takie nierealne... niemożliwe... a jednak, jechali nad jezioro!!
-O tak... koszyk kanapki... mruu no i jeziorko. O niczym innym teraz nie marzę jak rzucić się do wody. - Przytaknęła Zackowi z szerokim uśmiechem.
[Profil]
  [B-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2020-08-18, 22:41   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Ostatnio?
Liam zerkając w lusterko dostrzegł że Zack odpowiadał i zadał jednocześnie pytanie. Mieli też chwilowy postój na czerwonym świetle co pozwoliło wyłapać z jego języka migowego nieco dłuższą wypowiedź. Chwilę Ellsworth musiał się zastanowić, co tak faktycznie mogło sprawić, że Alex od razu zmienił zdanie.
- Chyba za często mu wspominałem o wyjściu z bractwa na luzie. Ponoć Amber Alexowi też proponowała wyrwanie się z siedziby, ale odmówił.
Wniosek z tego, że nie tylko Liam próbował i jemu o dziwo Alex nie odmówił. Choć upierał się, że nie będzie wychodzić, by się nie narażać. Kwestią był pomysł gdzie, domek nad jeziorem zdecydowanie lepiej brzmi niż klub nocny. Tu byliby sami, a tam wśród tłumu ludzi. Możliwe że trudni do wyłapania ale Parker i tak nie czułby się bezpiecznie. Nawet jeżeli byłby z Liamem.
Ruszył pojazd dalej, skupiając się na trasie. Słuchał jednak słów Chloe, która odpowiadając przy okazji Zackowi, pomagała mu zrozumieć temat jaki pociągnęli dalej. Bowiem nie zawsze Liam mógł gapić się w lusterko by odczytać język migowy kolegi. Musiał ich bezpiecznie dostarczyć na miejsce.
- Jeżeli ten wyjazd się uda, oraz mój z Alexem. To możemy pomyśleć za jakiś czas o jakimś dla czterech osób.
Inaczej mówiąc, testowali. Czy będą bezpieczni w mniejszej grupie i jeżeli tak, to czy uda im się zorganizować wypad czteroosobowy jakiś czas.
_________________
Tengfei Yu Rong
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6