Deptak w tym miejscu jest bardzo rozległy. Znajduje się na całej długości wybrzeża. Znajdują się przy nim różne restauracje oferujące owoce morza. Jest tu mnóstwo miejsc do spacerowania i robienia świetnych selfie.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2020-05-08, 08:42
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
// tak 21 maja po grze z rozmową rodzeństwa
Od kwietnia byłem wolny, ale musiałem bez przerwy uważać na to by nie trafić na DOGS. Byłem pewny, że mnie szukają mnie i przez ze mnie mogą trafić do mojego rodzeństwa. Nie chciałem tego skoro już byłem wolny zamierzałem ten stan zatrzymać jak najdłużej. Dlatego też nie spieszno było mi wracać do DOGS i narażać swoje rodzeństwo i ich rodzinny. Dlatego na każdym kroku uważałem, by nie dać się złapać. Unikałem miejsc, gdzie było dużo ludzi oraz też miejsca w których najczęściej były patrole. Mniej więcej wiedziałem gdzie zwykle chodzą... Jednak spodziewałem się, że każdej chwili mogą zmienić to, bo wiedzą, że ja wiem. Bycie DOGS wiele mi ułatwia, bo wiem co i jak. Jak dostrzegać patrole, kiedy oni mnie jeszcze nie widzą. Jak unikać kamer... To wszystko miało też swoje plus.
Dzisiaj postanowiłem spotkać się znajomą, którą znałem jeszcze przed DOGS i między czasie też spotykaliśmy się kilka razy. Nie miałem jeszcze swojego telefonu więc pożyczyłem od siostry... By napisać do kobiety. Ucieszyła mnie informacja, że zgodziła się spotkać oraz zna miejsce, które zaproponowałem. Ubrałem się tak jak zwykle tylko, że nie miałem na sobie munduru. Zamiast niego czarną bluzę... Byłem ubrany jak typowy skejt...
Rose poznala Christiana już dawno. Wiedziała nawet o jego mutacji. Podobnie jak On o jej. Dlatego jak dowiedziała się, że chciał dołączyć w szeregi DOGS, była wściekła. Na prawdę to lubila, i nie uważała by to był dobry pomysł. Dlatego też, długo czas starała się nie utrzymywać z nim kontaktu by się nie narażać. Co prawda nie zawsze się udawało, bo się spotkali parę razy.
Dziś jednak stwierdziła, ze dość unikania. Czas zaryzykować. Przecież jakby nie było, co chwila podejmowała jakieś ryzyko. Prowadziła najlepszą szkołę tańca w Seattle, jak ojca traktowała mężczyznę którego żona pracowała dla jednej z organizacji przeciwko mutantom. W razie gdyby wyczuł jakieś niebezpieczeństwo, miała szansę szybko uciec.
Zjawiła się w umówionym miejscu. Szybko odnalazła to wzrokiem.
-Dziś nie w mundurze?
Spytała lekko się do niego uśmiechając. Wciąż nie była pewna, czy gdzieś nieopodal nie ukrywają się mundurowi.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2020-05-08, 21:06
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Sytuacja wtedy była inna... nie to, że chciałem dołączyć w szeregi DOGS. Może to tak wyglądało z boku, a ja nikogo nie wyprowadzałem z błędu. Bardziej byłem zmuszony dołączyć... albo lepiej przestawiono mi propozycje, której nie mogłem odrzucić. Zagrozili mojej rodzinie, jeśli nie zgodzę się pracować dla nich. Dlatego też dołączyłem w ich szeregi... Chciałem czy nie chciałem. Jednak nigdy nie zdradziłem znanych sobie mutantów ani tych z Bractwa NY, ani wolnych strzelców. A nawet jeśli złapałem kogoś na samotnym patrolu to puszczałem wolno... Gorzej gdy miałem partnera, który patrzył mi na ręce. Wtedy musiałem działać jak DOGS, bo innym wypadku moja rodzina byłaby zagrożona.
Cóż nie byłem pewny, czy Rosalie zgodzi się spotkać ze mną. Obawiałem się, że będzie bać oraz uzna to za pułapkę. Wiedzieliśmy o sobie dużo, ale też przez spory okres czasu staliśmy po dwóch stronach rzeki... A ostatnio miałem wrażanie jakby ona była nie do przejść, jakby murem. Czułem, że Rosalia odsunęła się ode mnie i wcale się jej nie dziwiłem stąd też ucieszyło mnie to, że jednak zgodziła się przyjść.
- Pozbyłem się go... Okazało się, że już dawno wyszedł z mody - powiedziałem do niej typowy dla siebie sposób, czyli trochę pół żartem, a pół serio.
Nie wynikała nigdy jak to do końca było. Jednak Rose była stu procentową przeciwniczką DOGS itp. więc nic dziwnego, że jej to niezbyt pasowało. Dlatego słysząc, że pozbył się munduru, mimowolnie uśmiechnęła się lekko.
- Mam nadzieję, że na stałe...
Powiedziała podchodząc do niego nieco bliżej. Mimo wszystko stęskniła się za nim. Dlatego też gdy już znalazła się blizej mężczyzny, przytuliła go.
-Miło się w końcu zobaczyć.
Powiedziała odsuwając się nieco od niego.
-Opowiadaj, co u Ciebie?
Dawno się nie widzieli, więc nic dziwnego, ze była ciekawa co u niego słychać.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2020-05-14, 17:24
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Ona nie wnikała, a ja nie mówiłem o to jak było... Po co miałem się chwalić tym, że jednak miałem pewnego rodzaju słabość. Jaką byli moi bliscy, których za wszelką scenę chciałem ich chronić nawet kosztem własnego siebie. Nigdy nikogo nie zdradziłem, a już zwłaszcza kogoś mi bliskiego. Sam byłem przeciwnikiem DOGS, ale byłe zdolny przyłączyć się do nich jeśli to by zapewniło bezpieczeństwo moich bliskich. Może byłem egoistyczny, ale zrobię wszystko dla mojej rodziny i przyjaciół. Każdy miał jakiś mrok swoim życiu, ale czy nie dlatego też dostrzegamy dobro. Gdyby nie było mroku nie było by światła...
- Na stałę... Dwa razy nie wchodzi się do tej rzeki. Dlatego też napisałem do ciebie z telefonu siostry - powiedziałem do Rose. Nie chciałem jej narażać, a swojego jeszcze nie miałem. Dopiero byłem w trakcie budowanie swojego nowego JA... Nowe nazwisko i nowa historia. Tylko ludzie tacy sami...
- Ciebie też... Wybacz, że nie odezwałem się wcześniej. Jednak cóż jestem teraz jedną z najbardziej poszukiwanych osób - przyznałem się do kobiecie. Cóż wiedziałem, że mnie nie zdradzi, bo halo jej nie zdradziłem jej. Nawet jeśli wiedziałem o jej mutacji oraz też tego, że nie pochwalała DOGS,
- Kobieta, którą kochałem nie chce mnie znać oraz dowiedziałem się, że moja córka przeżyła atak na Bractwo przeżyła i jeszcze udało nam się spotkać. Tak zostałem poszukiwanym człowiekiem i samotnym ojcem. A u ciebie? Słyszałem, że udało ci się otworzyć szkołę tańca - odpowiedziałem Rosie... Nie czułem potrzeby ukrywania czegoś przed nią.
Bliscy nigdy nie byli słabością. Często byli tą mocniejszą stroną nas samych. I nie można było o tym zapominać. Dlaczego? W razie czego, wszyscy stają murem w obronie drugiej osoby. Wiadomo, nie w każdej rodzinie tak było, ale w większości, owszem.
-Cieszy mnie to. Wrócił stary dobry Christian.
Uśmiechnęła się do niego. Jednak zdziwiło ją to usłyszała następne. Że też życie musiało się tak pochrzanić... Nie było łatwo mutantom w tym czasie a gdzie dopiero mutantom z dziećmi.
-U mnie w porządku. Tak udało się. Ale już szukam lokalu na drugą szkołę. Nie mam już gdzie wciskać ludzi a lista oczekujących spora. Ale wróćmy do Twojego tematu, Jak to nie chce Cię znać? A córka? Wiesz, że w razie co, postaram się jakoś pomóc.
Powiedziała obserwując mężczyznę. Jemu mogła pomóc. Miała do niego zaufanie pomimo, że wstąpił do DOGS na pewien czas. Jednak nie miało to teraz większego znaczenia. Zwłaszcza, że nie był już kundlem.
-W ogóle jak sobie radzisz?
Spytała na koniec. Cóż, chciała wiedzieć. Nie tylko z ciekawości ale martwiła się o niego. W końcu nie znali się od wczoraj.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2020-05-30, 11:14
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Czasem bywają słabością, gdy relacje są tak silne, że zapominamy o samych sobie. Co pokazała moja historia.... Chciałem za wszelką cenę chronić siostrę, a teraz i też bratanice oraz córkę. Więc zamierzałem zrobić wszystko, by historia się nie powtórzyła. By nikt ich nie wykorzystał jako karty przetargowej... Nie dopuszczę do tego. Faktycznie byli też naszą mocną stroną. Nie tylko dlatego, że mogliśmy liczyć na ich wsparcie ale dlatego, że dla nich jesteśmy wstanie więcej osiągnąć niż dla samych siebie. Co nie raz mi pokazała praca w DOGS. Nie raz byłem bliski podania się staniem się przysłowiowym kundlem na smyczy. Jednak widząc, że gdzieś tam jest moja siostra nie mogłem aż tak podpaść. Musiałem się trzymać i wytrzymałem.
- Mnie również, bo w końcu jestem z rodziną oraz też nikt nie zmusza mnie do niczego - powiedziałem z lekkim uśmiechem. Cóż tutaj mogłem decydować sam za siebie i córkę... Taki przywilej bycia ojcem i posiadania dziecka. Nie myślisz tylko o sobie tylko o tym małym aniołku, którego się kocha. Chociaż jest to ciekawa stracił córkę, kiedy ta miała zaledwie kilka miesięcy, a teraz widzi młodą panienkę i te lata co stracił nic nie zmieniły w uczuciach do dziecka. Jeśli chodzi o jej matkę... Cóż chciałby teraz się z nią spotkać i wyjaśnić kilka spraw.
- Jak to ci powiedzieć... Oszukała mnie by zdradzić i wykorzystać, aby dostać się do Bractwa i sprzedać informacje o nim DOGS. Nie wiem jak to jest z córką... Czy zależy jej na niej? Dlatego chciałbym się z nią spotkać i wyjaśnić kilka rzeczy - powiedziałem szczerze, bo taka była prawda i musiałem spojrzeć w jej oczy. Nawet jeśli to cholernie bolało.
- Na początku nie zbyt dobrze, ale teraz coraz lepiej. Dzięki wsparciu rodzeństwa - powiedziałem do niej.
Owszem. Czasami rodzina bywała słabością, jednak tylko czasami. Niemniej Rose nie znała uczucia posiadania rodziny. W sensie rodziców, rodzeństwa... Z wiadomych przyczyn. Nie przypominała sobie również, by wspominała Christianowi o tym co stało się z jej matką. Pamiętała jedynie, że wspominała o tym Davidowi, gdy ten się nią zajął i dowiedział się, że jest mutantką. Wówczas opowiedziała mu wszystko. Po dziś dzień jest mu wdzięczna, za okazaną pomoc, zrozumienie, naprowadzenie na odpowiednie tory.
-To najważniejsze..
Również się lekko uśmiechnęła. Cieszyła się, że wyrwał się z tego letargu. Był wolny. Przynajmniej w pewnym sensie. Żadne z nich mając aktywny gen X, nie było w pełni wolnymi osobami. Jednak wywolenie się z łapsk DOGS robi swoje.
-Zdzira...
Mruknęła pod nosem słysząc, że laska oszukała go by zdradzić i wykorzystać. Nienawidziła takich osób.
-Wybacz....
Dodała zaraz po tym. Zdawała sobie sprawę, że palnęła to niekontrolowanie. Nie chciała go urazić w ten sposób, bo może wciąż coś do niej czuł? Nie wiedziała tego.
-To dobrze.
Często gdy ktoś wspominał przy niej o rodzeństwie itp, czuła jakby lekkie uczucie zazdrości. Nie mając rodzonego rodzeństwa, chciała zawcze czuć te uczucie jak to jest mieć rodzeństwo... Nie miała niestety takiego szczęścia w życiu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum