Poprzedni temat «» Następny temat
Sala zabiegowa
Autor Wiadomość
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-06, 09:39   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Tak, zrozumiał. I póki sytuacja już była w miarę opanowana, mógł pozwolić sobie na odpoczynek.
- Zastąp mnie dzisiaj.
Poprosił siostrę, by na czas jego niedyspozycyjności, przejęła chwilowo tak zwane dowództwo w Rebelii. Jutro myślał, że będzie z nim lepiej to zajmie się wszystkim co trzeba. Wiedział jedno, że ich pobyt tutaj się przedłuży, przez nie przewidziany atak jednego mutanta wewnątrz tej fabryki.
Następnie pozwolił by na nowo opatrzyli mu ranę, zezwalając nawet na założenie sobie wenflon w drugiej ręce, przez którego przepuszczana była do jego żył krew i kroplówka. Opatrzony na nowo, położył się i przykryto go narzutą szpitalną. Zamknął oczy by organizm się mógł zregenerować.
W południe jak się przebudził, udał na krótki obchód, gdzie porozmawiał jeszcze z dwoma mutantami. Resztę dnia i tak spędził w tym pomieszczeniu.

Dnia kolejnego, po otrzymaniu leków przeciwbólowych i porannego posiłku, zrobił patrol po całej fabryce, zbierając słowne raporty. Szybko jednak musiało rozejść się w jakim jest stanie fizycznym, chodząc z opatrunkiem na skroni i ręką w temblaku. A żeby nie zmarznąć, ubrał sweter.
Wróciwszy w pewnej części dnia do sali, zauważył że dwójka wcześniej nieprzytomnych, także się wybudziła.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-03-06, 12:08   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Pobudka nie należała do przyjemnych. Nie dość, że był poturbowany po szturmie na DOM, tak akcja "ratujemy Imari", wyczerpała cały jego limit. Czuł się jak na ostrym kacu. Głowa mu pękała, kręciło mu się w głowie, każdy kawałek ciała bolał a po głowie chodziły dziwne, niepokojące myśli. Caroline powinna dziękować Bogu, czy w kogo tam wierzyła, że ich nie słyszy, bo by spieprzyła, mimo złamanej nogi.
Chłopak skrzywił się i podniósł na łokciach. Minę miał niezbyt ciekawą - jakby miał zaraz puścić pawia. Wtedy wszedł Niko.
- Ja pierdolę... - jęknął - Co się do cholery stało?...- sięgnął po wodę i wypił całą szklankę łapczywie. - Ostatnie co pamiętam...to to, że...ten Jaszczur był na ziemii, coś mu wstrzyknąłem... -przyłożył dłoń do oczu, wciąż walcząc z mdłościami.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-13, 20:47   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


O ile Caroline spała lub pewnie milczała, woląc się nie odzywać i pozwolić organizmowi wypocząć, z Vincentem było inaczej. Podchodząc do swojej klozetki, Nicholas usiał na jej brzegu słuchając młodego. Ich łózka były obok siebie.
- Zrobiło się zamieszanie. Nie udało Ci się go obezwładnić i trójkę czy nawet w czwórkę dopiero go powstrzymaliśmy. Na szczęście nie opuścił sali.
Wyjaśnił mu krótko.
- Jak się czujesz?
Zapytał przy okazji. Lecz domyślał się, że nie było rewelacyjnie po przekroczeniu limitu mocy. Bez leków przeciwbólowych, to i Nicholas by teraz nie mógł funkcjonować, a ręka jak i bok dawały o sobie znać, gdy środki przestawały działać. Nie da się ukryć, że gdy siadał, skrzywił się trochę łapiąc za prawy bok. Miał na siebie uważać, więc to robił. Nie szlajał się za długo i wrócił do sali by dalej odpoczywać.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-03-20, 13:21   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Rozejrzał się niezbyt przytomnie. Wciągnął powietrze do płuc, wypuścił ze swistem i padł z powrotem na poduszki, zasłaniając oczy dłonią. Światłowstręt to zło.
A jeszcze nie wiedział, że za miesiąc będzie jeszcze gorzej, haha!
- Udany egzemplarz - mruknął, mając na myśli Jaszczura. - Trochę rozumiem jego zachowanie. Też taki byłem, zaraz po ucieczce.
No może, nie aż taki, bo nikogo nie ugryzł...ale Chris zdawał się mieć więcej.... zwierzęcych instynktów, niż on.
- No, ale jak usłyszałem krzyk Imari i zobaczyłem tą krew... trochę mi puściły nerwy.
TROCHĘ. JASNE. Chciał typa rozszarpać.
Spojrzał na opiekuna. Rewelacyjnie to on nie wyglądał i nie mówimy tu o uroku osobistym.
- A ty? Wyglądasz jakby ten Jaszczur cię zeżarł, przeżuł i wypluł. - dość obrazowe porównanie
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-21, 15:13   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Widziałem w jego oczach, że żałował tego co zrobił. Nie panował nad mocą.
Co było w sumie zrozumiałe, ale nie zmienia to faktu, że dwie osoby ten Jaszczur był w stanie zranić. Szczęście w nieszczęściu, nikt nie zginął i więcej osób nie ucierpiało.
- Twoje zachowanie jest dla mnie zrozumiałe. Dlatego nikt Cię nie powstrzymywał. Zrobiła to Twoja moc.
Tak w sumie było. Nicholas tylko zabarykadował sobą wyjście, licząc że skoro Vincent zamierzał zatrzymać rozszalałego mutanta, co jednak nie udało się tak jakby to było planowane.
Nie chcąc naciskać za bardzo na rany, by lekarz znów go nie opierdolił i skarżył jego siostrze, postanowił na razie się położyć. Ale w tym momencie Vincent nieźle skomentował jego stan zdrowia, co sprawiło że Nicholas się zaśmiał, krzywiąc z bólu i trzymając za bok.
- Prawie tak było... Jak mi od śmiechu szwy puszczą, to zwalę na Ciebie.
Odwrócił głowę w jego stronę z uśmiechem, jakby teraz ta wczorajsza akcja była trochę groteskowa.
- Ale poważniej, cudem uniknąłem śmierci. Mógł skręcić mi kark.
Przyznał poważniejąc, przypominając sobie także dzisiejszą rozmowę z Jaszczurem w kantorze. Pamiętał jeszcze ten wczorajszy uścisk jego ogona na swojej szyi. I pomyśleć, że uratowała ich obojga jego krew. To także nie dawało mu spokoju.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-03-22, 08:10   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Cieszył się, że Nick go nie ocenia. Zwykle starał mu się wybić z głowy nagłe, niekontrolowane wybuchy złości, ale tym razem mu się upiekło. Zresztą, ten dysk berserku był chyba nawet potrzebny, inaczej Jaszczur by pogryzł więcej osób.
Słysząc śmiech opiekuna, spojrzał na niego zaciekawiony. Rzadko słyszał, by ten się śmiał. Sam Edams utracił tą zdolność, co nie znaczy, że nie lubił słuchać, jak robią to inni. To mu dawało dziwne poczucie bezpieczeństwa. Proste równanie.
Śmiech=dobry humor= brak niebezpieczeństwa=komfort psychiczny.
- Musisz bardziej na siebie uważać - zaryzykować - Masz rodzinę. Córkę, żonę, siostrę, brata ...
On miał Vanessę, z którą wiemy jak było. Niezbyt.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-22, 15:15   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Nie oceniał, to prawda. Ale też nie można za często pozwolić na takie wybuchy mocy, gdyż mogą się nie tylko dla użytkownika źle skończyć, ale i jego otoczenia. Co zresztą sami użytkownicy swoich mocy zdawali sobie sprawę. Niektórym to trzeba było wyjaśnić.
Słowa Vincenta rozbawiły Nicholasa do takiego stopnia, że go rozbawiły. Poniekąd można było tak stwierdzić, że został przeżuty przez Jaszczura. Ale i tak przeżył cudem. Gdyby nie interwencja pozostałej grupy obecnej w sali, nie byłoby go tutaj.
- Słyszałem to już chyba z parę razy wczorajszego dnia, albo że nie powinienem robić sobie krzywdy. Żyję i to się powinno liczyć.
Zdawał sobie sprawę z tego że ma rodzinę. I to w dodatku nie małą. Był, że tak powiedzmy, jej trzonem który zebrał wszystkich w jedno miejsce.
Odpowiedział już z lekkim uśmiechem. Mieli za sobą udaną akcję, sporo atrakcji dodatkowych dnia ostatniego. Było z czego się cieszyć. Uratowali wielu mutantów, gdzie część z nich była związana z członkami rebelii, bractwa i może nawet Armii X. Każdy odnalazł swoich, większość będą odsyłali dalej.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-03-22, 19:21   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Taaaak. Żył. choć w najczarniejszej godzinie oczekiwania zaczynał się bać, że już nigdy więcej go nie zobaczy. Byłoby mu...źle. Grenville był...tak jakby dla niego ważny. Tak jakby.
Dla Edamsa, to było niemal jak wyznanie miłości.
-To trzymaj się zaleceń. I odpocznij - westchnął i ułożył się wygodniej. Poczuł się znowu bardzo senny.
- Zdrzemnę się jeszcze - mruknął do opiekuna. - Obudź mnie, gdyby się działo coś ważnego - poprosił i ziewnął nakrywając się kołdrą.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-26, 00:51   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Nie tylko Vincent odczułby stratę, gdyby Nicholasa faktycznie zabiła ludzka Jaszczurka. Ale na pewno ucierpiałaby jego córka i rodzeństwo, z którymi jest mocno związany. Nie trzeba było się jednak obawiać, jako że Grenville'a nie tak łatwo zabić, czego sam był zaskoczony. Moc skaziła jego organizm tak, że stał się toksyną dla innym, a obroną dla siebie.
- Okej.
Krótko odpowiedział, choć i sam postanowił później się zdrzemnąć. Pielęgniarka nie raz przychodziła ich doglądać, a Caroline jak tylko zebrała siły, wróciła do swojej pracy. Tak minął kolejny dzień w fabryce. A kiedy panowie poczuli się znacznie lepiej, nie musieli już przesiadywać w sali zabiegowej, by zajmować łóżka. Pod kontrolą medyczną nadal pozostawał Nicholas, ze względu na odniesione poważniejsze rany.


[z/t wszyscy - kiedy przyszedł czas na opuszczenie sali i fabryki]
[Profil]
  [AB+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-06-09, 23:33   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 25 maja 2019 - po akcji na ulicy

Po upływie niecałych dwóch godzin, kiedy sytuacja na mieście się w miarę uspokoiła, Vadim na prośbę Nicholasa skontaktował się ze swoimi mutantami z Armii X i przekazał słowa Lidera Rebelii. Ci zgodzili się na jego prośbę, którą było dostarczenie ich do fabryki, lecz mundurowych DOGS oddadzą im dopiero dnia następnego. Pod budynek w którym przebywali, podjechał inny pojazd, do którego zabrano pierw rannych, czyli Roberta i Christophera. Z nimi pojechał także Albert. Drugi pojazd jaki się zjawił paręnaście minut później, zabrał pozostała grupę: Nicholasa, Vanessę i Mary. Wszyscy pojechali do znanego miejsca, lecz nowego dla Vanessy - Fabryki.
To miejsce zdawało się być bezpieczniejsze dla Jaszczura, który sporo znów narozrabiał na mieście. Kto wie, czy jemu nie przypadnie pozostanie tutaj już na długo.
Zajechawszy na miejsce, wysiadając Nicholas skierował grupę od razu do pomieszczenia sali zabiegowej, gdzie powinna być wcześniejsza grupa. Tam już nawet czekał chirurg i asystent medyka. Operowano właśnie twarz Jaszczuro-mutanta, którego położono na łóżku posiadającym pasy bezpieczeństwa. Nie tylko zapięto jego nadgarstki i kostki w pasy, ale przeprowadzono je także przez klatkę piersiową i uda. Ogon z kolei przywiązano do prawej nogi, aby nie mógł za wiele nim poruszać. Pozostałe rany na ciele zostały opatrzone i na świeżo zabandażowane. Podano mu na wszelki wypadek środek uspokajający.
Na drugim łóżku zabiegowym leżał Robert, którego także operowano i podpięto do kroplówki i krwi. Jego stan wyglądał krytycznie w przeciwieństwie do Jaszczurzego mutanta. Rękę udało się ratować, ale nie dawano w chwili obecnej szans na pełną sprawność.
Nikogo w chwili obecnej wpuszczano do środka, podczas trwających operacji. Zatem trójka musiała czekać na zewnątrz. Także Albert zniecierpliwiony i zdenerwowany czekał z nadzieją, że uda się Roberta uratować. Gdy skończono zabieg na jednym z mutantów, wyszła osoba z białym ale ubrudzonym już fartuchu chirurgicznym.
- Może wejść kolejna osoba. - Poinformował młody mężczyzna będący asystentem jednego z chirurgów.
- Idź. Poczekamy.
Powiedział Nicholas do Mary, gdyż jej dłoń wymagała pilniejszego opatrzenia niż jego oparzenia czy przebadanie ciała Vanessy. W końcu nie wiadomo, jak głęboką miała ranę w dłoni. Nicholas obejmował córkę, jeżeli na to pozwoliła i nie strzelała więcej fochów.
[Profil]
  [AB+]
 
Mary Pond



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-06-11, 15:53   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


25 maja (kontynuacja)

Mary widziała, że zawiodła Nicholasa, ale nie chciała przyjmować tej oferty.
-“Nagłośniona”?- podniosła spojrzenie na mężczyznę -Obecnie sytuacje tego kalibru lub nawet poważniejsze zdarzają się w Seattle średnio raz w tygodniu. Nie minie nawet miesiąc, a ludzie będą mieli nowe tematy. Aż dziwne, że ktokolwiek się jeszcze przy tym zatrzymuje.- ucięła tutaj, ale nie trzeba było doktoratu z psychologii by widzieć, że miała na końcu języka całą litanię o tym jak to od czasów wojny secesyjnej nigdy nie było w Ameryce tak niebezpiecznie, jak to banda nawalających się po mordzie psychopatów siłą wciąga w swój konflikt ludzi, którzy nie mają z tym nic wspólnego, jak to jeszcze w ten poniedziałek spóźniła się przez właśnie jedną z takich sytuacji i tak dalej, i tak dalej. No ale odpuściła. Jak dowódca Rebelii sam zauważył, to nie był dobry moment na tę rozmowę. Zresztą dawno ustalili między sobą, że się nie zgadzają i raczej nieprędko zaczną.
W końcu minął czas jaki mieli odczekać. Przyjechał po nich transport. Najpierw dla rannych, a potem dla tych mniej rannych. Na miejscu kazano im zaczekać przy sali operacyjnej aż lekarz będzie mógł ich przyjąć. Nicholas puścił Mary przodem. Ruda popatrzyła sceptycznie na dziewczynkę, która zdecydowanie przedobrzyła swoją mocą, ale chyba nie było z nią aż tak źle więc Pond skorzystała i weszła do gabinetu.
Nie gwiazdorzyła, nie utrudniała. Byłoby to niesamowicie głupie.
[Profil]
    [B+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-06-13, 20:37   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Przez większość czasu jego oczy pusto wpatrywały się w sufit na czas przeprowadzanych zabiegów. Znieczulenie oraz środki uspokajające widocznie działały, ponieważ mutant nie wykonywał żadnych ruchów. Był zdolny czuć zapachy, słyszeć oraz widzieć nad sobą niewyraźną sylwetkę człowieka w fartuchu, ale nic poza tym. Nie rejestrował ich w swojej świadomości.
Obudziwszy się czuł się dużo lepiej niż ostatnim razem. Właściwie szybko zaczął okazywać oznaki życia gdy tylko zaczęła powracać do niego świadomość. Wiercił się, mamrotał, ale jakby zupełnie nie odczuwał ran i bandaży na sobie i ot tak chciał sobie wstać. Typowe zjawisko przy osobach po wypadku, kiedy czasem nie odczuwają bólu od razu bądź są pod wpływem środków przeciwbólowych. Pasy jednak skutecznie go ograniczały przed upadkiem z łóżka i rozplackowaniem się na podłodze w stylu flądry, przybierając formę bezkostnej masy.
Akurat kiedy do pomieszczenia weszła Mary, miała ona okazję usłyszeć jego narzekania w tle. Trochę tak, jakby gadał przez sen i wciąż nie wszystko do niego docierało. Bandaż na twarzy tłumił jego głos.
- Mm... Muszę na randkę. Spóźnię się... A Ty to kto...? Aha, W...wyjdź z mojego domu... Chwila, a Ty to kto? [...]
Ostatnie pytanie powtarzał za każdym razem, kiedy dostrzegał kątem oka przechodzącą postać. W jego przypadku zrobiono już wszystko, co było trzeba, więc zajmowano się teraz Robertem oraz Mary.
Ten stan trwał blisko 20 minut i wraz z upływem czasu coraz rzadziej się odzywał, aż w końcu nastała z jego strony zupełna cisza. Mutant już wtedy trzeźwo spoglądał kątem oka na osoby w pomieszczeniu, ale nie zdawał żadnych pytań, w milczeniu obserwując ich poczynania spod przymrużonych powiek. Niewiele z tego rozumiał. Nie pamiętał, co się wydarzyło. Nie okazywał strachu, smutku, złości. Jakby miał pustkę w głowie i samodzielnie starał się to wszystko poukładać.
Bez względu na to, kto akurat był w tym czasie w pomieszczeniu, mutant czekał, aż za którymś razem, gdy żaden wzrok nie będzie skupiony na nim, będzie mógł spróbować przegryźć pas bezpieczeństwa na jednym z nadgarstków. Jak się zawiódł, kiedy pas trzymający jego klatkę piersiową zadziałał i udaremnił jego próbę podniesienia się, zmuszając go do pozostania w pozycji leżącej. Nie skomentował tego w żaden sposób, wracając swym sennym spojrzeniem na sufit i wzdychając ciężko. Wydawał się jakiś... inny. Nad wyraz spokojny mimo swej próby ucieczki. Kiedyś to by zaczął szaleć, szamotać się jak zwierzę, a teraz jakby to po prostu zaakceptował.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2020-06-20, 21:33   
  

   1 Rok na Giftedach!


Milczała nie odzywając się do nikogo ani słowem. Na reakcje ojca też nie reagowała jednak pozwoliła by ją opatulił. Poza tym, nie miała sił na protesty. Najchętniej to zamknęłaby się teraz w swoim pokoju z dala od wszystkich. Chciała zniknąć, rozpłynąć się w niebycie. Gdy dotarli na miejsce wysiadła siadając tam, gdzie jej kazali i po prostu siedziała. Milcząca, nie reagująca na nic. Myślami błądziła gdzieś daleko, nie wiadomo nawet gdzie. Po prostu wyłączyła się zupełnie jakby jej nie było tutaj. Jakby była totalnie pustą skorupą. Podkuliła nogi pod siebie i schowała głowę między nogami bujając się delikatnie na boki. Skupiona jedynie na jednym punkcie, białej plamce gdzieś na podłodze, po której ciągle ktoś przechodził. Wpatrywała się w nią jakby chciała nią poruszyć, przesunąć czy wypalić w jej miejsce wielką dziurę.
[Profil]
  [AB+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-06-27, 10:12   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Mówi się trudno. Nicholas zaproponował ponownie ofertę z przyjęciem jej do Rebelii. Ale jak widać, Mary trzymała się swoich zasad. Ponownie odrzuciła ofertę. A nie ma co ukrywać, że jej umiejętności daru są bardzo przydatne. Trudno. Nauczyłaby się u nich znacznie wiele niż działając samodzielnie.
Do tego tematu już nie wracał. Dostali transport i znaleźli się już w fabryce, gdzie od razu zajęto ich ranami. Nie mogli teraz wrócić do Laguny a samochodu pewnie nie odzyskają. Nie wiadomo tez co z nim Armia X postanowiła zrobić. Dowie się tego jutro. Bo przecież będzie musiał kolejny raport zdać Delgado. O ile przeżyje dzisiejsze z nim spotkanie i rozmowę.
Możliwe, że Vanessa potrzebowała również natychmiastowego obejrzenia ciała, ale to Mary miała poważniejszą ranę przez wbite szkło i nie wiadomo, czy nie zostało tam coś jeszcze. Dlatego ją pierwszą Nicholas wpuścił do środka. Córka z kolei była ciągle milcząca. Ale to nie był teraz moment, aby porozmawiać o jej wyczynach. Do tego wróci później.
Roberta opatrzono znacznie później i leżał nieprzytomny na łóżku obok. Wtedy też poproszono Nicholasa że może wejść z córką.
- Pierw ją obejrzyjcie.
Zlecił im spojrzenie na Vanessę, która miała wypalone w wielu miejscach ubranie, ale okryta była jego skórzaną kurtką. Wzięto dziewczynkę w kierunku wolnego łóżka i rozpoczęto doglądanie ciała i opatrywanie ran, jeżeli takowych się doszukano.
Mary otrzymała środek przeciwbólowy i znieczulający na dłoń, aby móc zająć się chirurgicznym opatrzeniem rany na dłoni. Z kolei Nicholas spojrzał w stronę leżącego ale przytomnego i dobrze zabezpieczonego pasami Jaszczura.
- Co z nim?
Zapytał, przenosząc wzrok na lekarzy.
- Stan stabilny. Ale gada od rzeczy.
Stwierdzono krótko, uznając wypowiadane słowa jako zaburzenia myślowe i pamięciowe. Na dokładniejsze badania teraz nie mieli czasu ani odpowiedniego sprzętu.
Nicholas podszedł bliżej łóżka na którym leżał Christopher. By rzucić okiem na to jak wyglądał i jak wyglądało jego spojrzenie. Sam Grenville nie wyglądał dobrze z poparzeniem na policzku. Ale cóż ta akcja wymagała każdego sporego wysiłku i poświęcenia.
- Znów nabroiłeś... Tym razem na skalę miasta...
Stwierdził z westchnięciem. Ale przynajmniej oni go mają a nie DOGS. Ciężko będzie odkręcić to wydarzenie w mediach.
[Profil]
  [AB+]
 
Mary Pond



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-06-29, 21:50   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


Leki przeciwbólowe zdecydowanie pomogły. Ruda nie dawała tego po sobie poznać, ale jednak rana trochę bolała. Zakładanie szwów bez znieczulenie pewnie też by nie było zbyt przyjemne. Nawet z takimi środkami nie jest. Nie boli, ale czuje się jakiś taki ruch głębiej pod skórą niż przy zwykłym dotyku. No ale z pewnością da się wytrzymać.
Gdy skończono już zabieg na niej, siadła gdzieś w pobliżu łóżka Chrisa. Nie była jakoś szczególnie znaną mu twarzą, ale jednak kojarzył ją lepiej niż lekarzy tutaj więc może to coś da. Zresztą niewiele więcej mogła teraz ze sobą zrobić prócz przeglądania wiadomości oraz swoich profili społecznościowych.
Wracając jeszcze na chwilę do sprawcy całego zamieszania, miała nadzieję, że mimo wszystko nie skończy się to dla niego egzekucją. Nicholas potworem nie był, ale trudno powiedzieć czy po dzisiejszej akcji będzie skłonny dać trzecią szansę. Na pewno nie pozwoli zamieszkać Chrisowi w mieście. To już jest proszenie się o takie wypadki. Wcześniej można było uznać takie zachowanie mutanta za jednorazowy wyskok, ale teraz już wiadomo, że tego typu epizody mogą się u niego powtarzać, a może nawet nasilać. Cóż, pozostało czekać aż delikwent się przebudzi. W przeciwnym razie trudno będzie mówić o jakimkolwiek werdykcie.
W końcu to się stało. Mary zajęta czymś w telefonie zwróciła na niego uwagę dopiero gdy po próbie przegryzienia pasów opadł na łóżko. Podniosła na niego wzrok.
-O, hej. Witamy wśród żywych.- uśmiechnęła się ciepło. Zauważyła, że Chris jest milczący, ale może to kwestia lekkiego otumanienia po przebudzeniu. Albo leków, które mu podano. W końcu wiele takich mocniejszycj przeciwbólowych zamula. Po chwili dołączył do nich Nicholas. Trochę za wcześnie. Nawet nie byli pewni czy ten już kontaktuje.
[Profil]
    [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6