Poprzedni temat «» Następny temat
Ulica #2
Autor Wiadomość
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-02-02, 22:16   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Tak bardzo chciałam jeszcze widzieć jakieś pozytywy. Ale przez moje usta wcale nie chciały przejść żadne słowa pocieszenia - nie, gdy w środku czułam się niemal pusta. Straciłam wszystko, co mogli więcej mi zrobić? Miałam poczucie, że śmierć w tej chwili będzie dla mnie tylko wybawieniem, ale w przeciwieństwie do mojego nastawienia sprzed kilku miesięcy - nie chciałam im dać tej satysfakcji. Ja... Ja jeszcze mogłam im zajść za skórę. Jeszcze się odpłacę za wszystko, co mi zabrali.
- Ah, wiesz. To taka... Nowa dieta. Dostałam ją... Od lekarza. Prawie rok temu. Od roku tułałam się... Po szpitalach. Zachorowałam... - Rzuciłam dość sucho, starannie dobierając każde z wypowiadanych słów. Nie miałam pewności - czy do końca mnie zrozumie? Czy będzie wiedziała, co się działo rok temu? Czy połączy te kilka słów z tymi aresztowaniami, z Dzielnicą? Czy zrozumie, że... Że stałam się jednym z mutantów? Stałam się jednym z tych, o których prawa niegdyś walczyłam? - Dopiero niedawno mnie wypisali. - Dodałam po chwili, biorąc głębszy wdech w swoje płuca. I... Chyba dobrze, że to zrobiłam - bo już po chwili dziewczyna skutecznie pozbawiła mnie dechu.
- Jak to... Wszystko? Czemu? - Zapytałam wyraźnie zaskoczona. Nie rozumiałam jej motywów. Czy dlatego teraz tu była? Czemu zostawiła wszystko za sobą, czemu spaliła te mosty? Czemu tak bardzo ryzykowała? Przecież na całym świecie wiedzieli, co dzieje się w Stanach.
- Nie wiem, czy to byłby dobry pomysł. Obawiam się, że mogę dostać... Kolejne skierowanie do szpitala. Nie chciałabym, żeby i Ciebie potraktowano... Kwarantanną... - Odpowiedziałam na jej pytanie, choć przecież ta propozycja wydawała się teraz tak kusząca! Szczególnie po mojej ostatniej kłótni z Fowlerem... Ale czy byłabym na tyle wielką egoistką, by ryzykować bezpieczeństwo tak niewinnej duszy tylko dla własnej głupoty?
Nawet mimo kompletnego skurwienia przez ostatnie miesiące... Chyba bym nie mogła.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-02-07, 17:39   

Elaine nie oczekiwała od niej tego, aby była pozytywna. Widziała po niej zbyt dobrze, że było źle i dziewczyna nie musiała nic przed nią ukrywać. Dobrze wiedziała, co potrafiła rudowłosa. Weasley nigdy przez Sam nic nie ukrywała. Traktowała ją jak swoją wręcz siostrę, której nigdy nie miała. Może i widywały się rzadko, ale Elaine zbliżyła się do niej, a to było najważniejsze.
Fatalnych w takim razie lekarzy miałaś – mruknęła przyglądając się jej. Wiedziała, że na ulicy nie porozmawiają zbyt szczerze, a te szyfry nie pomagały w dogadaniu się.
Elaine chciała ją przytulić z całego serca i zabrać do swojego domu, aby kobieta mogła jej wszystko opowiedzieć, z wszystkiego się wyżalić i wścieknąć na tyle na ile by jej to pomogło, a przede wszystkim chciała dać jej coś pożywnego do jedzenia. Nie mogła już na nią w takim stanie patrzeć, a wszystko w niej coraz bardziej narastało. Elaine wiedziała mniej więcej, co się tu działo, co ludzie robili drugim ludziom, bo mutanty nigdy nie będą dla niej niczym więcej niż tylko ludźmi z talentem. Elaine zaczynała powoli łączyć fakty, ale nie do końca chciała wierzyć swoim przypuszczeniom. Uśmiechnęła się krzywo, ciężko westchnęła i spuściła wzrok.
Moi rodzice nie żyją, zostałam tam sama. Tutaj mam kuzyna i ciebie. Chciałam tu wrócić i zacząć od nowa, a przede wszystkim pomagać – miała nadzieję, że Sam zrozumie w jakim kontekście chciała pomagać. Elaine to mała rewolucjonistka i chciała zawsze, aby na świecie była sprawiedliwość.
Przytuliła ją jeszcze raz, gdy dziewczyna odmówiła jej przyjścia do niej do domu. Wsunęła w tym momencie karteczkę ze swoim adresem zamieszkania. Miała nadzieję, że Sam do niej zajrzy mimo wszystko.
O mnie się nie martw. Ja sobie zawsze poradzę, a moje drzwi i kuchnia zawsze będą dla ciebie otwarte – odpowiedziała. — Wolałabym porozmawiać też w bardziej przyjemnym miejscu, mimo że wspomnienia tutaj się budzą – tak… kiedyś było inaczej.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-02-08, 20:33   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Najlepszych, na jakich możesz liczyć w... Dzielnicy. - Zaakcentowałam, chcąc skierować jej myślenie na to chore getto, które na szczęście wyparowało wraz z dymem przed kilkoma tygodniami. Byłam wściekła, że sama nie mogłam w tym wydarzeniu uczestniczyć, dołożyć swojej cegiełki do zniszczenia tego miejsca, ale z drugiej strony... Byłam wdzięczna, że inni znaleźli w sobie na to siłę.
- Oh... Przykro mi. Naprawdę... - Odparłam na jej słowa, chyba... Chyba po raz pierwszy ze szczerym żalem w głosie. Cała ta rozmowa była przepełniona takim aktorstwem, że ta odrobina szczerości, nawet względem tak paskudnego tematu... Chyba dobrze mi zrobiła. Na tyle, że choć na sekundę budziła się we mnie dawna osobowość - ta, która też jeszcze wierzyła w bezinteresowną pomoc. Tym razem więc to ja zamknęłam rudowłosą w swoich objęciach, tak... Na znak współczucia i rozumienia - w końcu sama od lat byłam sierotą. Doskonale wiedziałam, co to znaczy zostać "samemu". Tym bardziej... Teraz. - Dobrze mieć przy sobie tak czyste dusze, kuchciku. - Odpowiedziałam po chili, chyba nawet unosząc lekko kącik swoich ust. Mimo wszystko... Dobrze, że wciąż pozostawali ludzie wierzący w większe dobro. Ja już nie potrafiłam, ja już spadałam na dno. A to właśnie od tych ludzi zależało lepsze jutro każdego z nas.
Nie czułam, jak kartka ląduje w mojej kieszeni. Nie wiedziałam też, jak powinnam zareagować na jej zaproszenie. Moje wczorajsze spotkanie z Dale'm dało mi wiele do myślenia... Czy.. Czy mogłam naprawdę tak wiele ryzykować tylko dla rozmowy?
Rozejrzałam się po ulicy. Przyglądałam się każdej kamerze, każdemu przechodniowi - choć wcale nie było ich wielu - by w końcu powrócić wzrokiem do spojrzenia mej towarzyszki. - A tylne wejście też się tam znajdzie? - Zapytałam, niby lekko, ale jednak nerwy mnie zżerały, co z całą pewnością odbijało się też w mojej aurze. Mimo wszystko... Była już późna pora, a godzina policyjna zbliżała się nieubłaganie. Może jednak zostanie u niej na noc nie było takim złym pomysłem? - Wiesz, mimo wszystko, tak ważne osobistości muszą się pilnować, przed trafieniem na pierwsze strony gazet, haha. - Zaśmiałam się, dość sztucznie i chłodno - mając oczywiście na myśli wytropienie przez ten przeklęty monitoring ciągnący się przez wszystkie główne ulice. Jeśli miałam przystać na jej propozycję - musiałam mieć pewność, że nie zniszczę resztek jej normalności, prawda?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-03-05, 11:13   

Miała nadzieję, że Sam się zgodzi chociaż na jedną noc w jej domu. Musiała się przespać i zjeść coś pożywnego spod ręki wybitnej, rudowłosej kucharki. Stan ten dziewczyny był opłakany, a Elaine nie lubiła, gdy jej przyjaciele chodzili głodni, czy też wyglądali na głodnych. Wtuliła się w nią chcąc zapamiętać to spotkanie na zawsze. W końcu nie wiadomo kiedy dziewczyna znowu pojawi się w jej życiu. Chciałaby wrócić do ich dawnych spotkań, do tych momentów, gdy Weasley wywoływała uśmiech na jej twarzy.
Dojdziesz tam od tylnych uliczek, Są schody pożarowe. W oknie postawie mojego misia. Wiesz którego – powiedziała cichutko. Poklepała jej kieszeń i uśmiechnęła się wymownie. — Na pewno trafisz do mnie, To do zobaczenia za godzinę? – zapytała patrząc na nią w taki sposób, że od razu było wiadomo, że nie chce słyszeć sprzeciwu. — A i jeszcze chce byś wiedziała, że mieszka ze mną ktoś jeszcze. Jest taki jak ja i nie masz co się obawiać – cmoknęła jej policzek i ruszyła w kierunku dobrze jej znanym. Miała nadzieję, że Sam się domyśli, że ma zajrzeć do poklepanej kieszeni.

[ z tematu ]
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-04-04, 22:04   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Miałam olbrzymie wątpliwości co do tego, co powinnam zrobić. Resztki mojego racjonalizmu kłóciły się teraz z wolą przetrwania - w końcu u Ricks i Dale'a przejebałam sobie na tyle, że nie miałam co liczyć na ich pomoc. Zresztą... Nawet moja duma nie pozwoliłaby mi prosić ich o jakiekolwiek przysługi. Czy więc chęć ratowania mojego własnego tyłka mogła być silniejsza, od możliwości trzymania dawnej przyjaciółki z dala od tego bagna?
Zmarszczyłam swoje brwi, słysząc jej kolejną odpowiedź. - Wiem jakiego, ale co to ma do rze... - Nawet nie zdążyłam dokończyć, gdy klepnięcie po kieszeni nakierowało mnie na cały ten trop. Włożyłam dłoń do wnętrza mojej bluzy, wyczuwając wewnątrz kawałek papieru. Nie wiedzieć czemu, zrobiło mi się piekielnie gorąco. Westchnęłam jednak ciężko, starając się nie zgubić tego cienia uśmiechu z mojej twarzy. Zdawałam sobie sprawę z tego, że gdy łapie takie nastawienie, na nic zdawały się próby negacji. - Będę. Ale później. Zostaw zapalone światło, dopóki nie będziesz szła spać. - Mruknęłam na tyle cicho, by tylko rudowłosa była w stanie mnie usłyszeć z tej niewielkiej odległości. Takie rozmowy na otwartym terenie nie były dobrym pomysłem. Żadne dokładnie przekazywane dane nam tutaj nie służyły. Lepiej było zrobić wejście smoka z zaskoczenia w moim wykonaniu, niż w wykonaniu szwadronowców, no nie?
Mieszkał z nią... Ktoś jeszcze? Taki jak ona? Nie wiedziałam, jak mam interpretować te słowa, więc po raz kolejny moje brwi znacząco się zmarszczyły. - Um... Ok? - Wyrzuciłam z siebie wyraźnie zbita z tropu, jeszcze zanim dziewczyna zdążyła się ze mną pożegnać. Kolejny raz zrobiło mi się dziwnie gorąco, ale teraz... Teraz chyba przez ten jej prosty, przyjacielski gest. To wszystko wydawało się teraz wyjątkowo obce, po tylu miesiącach we względnej izolacji. Pewnie dlatego nawet jej nie zatrzymywałam, początkowo jedynie machając jej na pożegnanie, by po chwili pognać w zupełnie odwrotnym kierunku. Zaliczę większy okrąg wokół tej części miasta, zanim wykręcę na nakreślony przez nią adres.
Wszystko, byle jak najbardziej zminimalizować ryzyko narażenia jej i jej przyjaciela...

[z/t]
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-05-02, 19:22   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


| 25 maja 2019 roku, popołudnie

Jakaś masakra. Nie miałem pojęcia, co się działo przed Laguną Negrą. Ewidentnie rebelianci jakoś na to zareagowali, bo unosiła się tam ciemna chmura, trochę podobna do mojej ciemności… Raczej nie byli na tyle debilni, by samemu robić burdy pod swoim domem.
Cóż, niezależnie od tego, co się działo. Postanowiłem się wycofać. Nie było sensu, bym wplątywał się w to wszystko, gdyż mimo że w dłoni ściskałem kałacha, nie miałem żadnego celu do wystrzelania. Nie chciałem zabijać rebeliantów, bo pewnie bym za to beknął. Żałowałem aby, że nie było mnie tu, nim to wszystko się zaczęło. Lepiej by było się zorientować w sytuacji, nie? A tak? Chuj. Oby sobie jakoś poradzili.
Tymczasem sam w pośpiechu wpakowałem nieprzytomną Elaine do samochodu. Starałem się osłaniać siebie i ją ciemnością, więc raczej zbyt wiele osób mnie nie ujrzało. Jeśli tak – chuj. Dziś i tak miałem kosmiczny dzień. Ważne, że Elaine nic się nie stało. Ja jebie… Nie wierzyłem w to, co ujrzałem, stając w uliczce. Była tam zszokowana, spanikowana, kiedy tuż obok niej wrzało. Nie radziła sobie… I przede wszystkim mogło jej się coś stać.
Czym prędzej opuściłem okolicę i zwolniłem dopiero w bezpiecznej odległości. Oglądałem się za siebie, ale nie zdawało mi się, by ktokolwiek nas śledził. Żadnych psów… ani tych drugich psów. Czułem, jak wszystko skręcało się we mnie na myśl, że Małej mogło się coś stać. Koszmar. Musiałem ochłonąć.
Broń odłożyłem na moment obok Elaine wciśniętej na swoim ulubionym miejscu, czyli przedniego pasażera. Wolałem mieć go pod ręką, gdyby się jednak okazało, że ktoś nas śledzi. Ktoś mógł nas śledzić… Z pewnością wezwano posiłki, ale wciąż nie widziałem żadnego podejrzanego samochodu w lusterkach.
Odpaliłem radio. Jakieś rapy. Musiałem się uspokoić. Nic za nami nie jechało. W porządku. Na wszelki wypadek ściszyłem nieco radio, by słyszeć ewentualne dźwięki policyjnych syren. Może powinienem dla pewności zmienić auto?
[Profil]
  [B+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-05-04, 09:00   

| 25 maja 2019 roku |

Odpłynęła, zapadła się w ciemności, strachu, obawy, przerażenia i niepewności, a przede wszystkim śmierci. Podobnie miała, gdy umarli jej rodzice, tyle że gorzej. Nie sądziła, że jest taka słaba, że nie da rady znieść tylu negatywnych emocji. Mrok, który tam się tworzył był gorszy od tego, który miał przy sobie Ave. Jego wściekłość i strach przed złapaniem otaczał go, zamykał wokół ciemności. Elaine się nie obudziła jeszcze, a czuła jego obecność. W końcu z jej ust wydobyło się ciche mruknięcie, powieki drgnęły i w końcu się ocknęła. Pierwsze, co zauważyło to było to, że nie jest w uliczce, gdzie miała pomóc Nickowi, a w samochodzie. Potem zauważyła broń między nogami, więc wcisnęła się w siedzisko bardziej, a potem spojrzała na kierowce.
Ty... – do tej pory pamiętała ich kłótnie i nie zamierzała się na niego od obrażać. Dlaczego tu był? Po co ją zabrał? Miała wszystko pod kontrolą! — Muszę wracać! – krzyknęła, a jej oczom ukazała się ciemność i ona nie była tylko wokół Ave, ale też otaczała jak delikatna mgiełka samochód. Trochę się tego wystraszyła.
Potem jej oczom ukazał się Chris zjadający tego człowieka i poczuła w ustach śniadanie. Złapała się za usta czując jak ją mdli. Jeszcze nigdy tak nie miała. Jeszcze nigdy nie widziała takiej masakry na oczy. Nie licząc jej kota, którego ten chłopiec zabił na jej oczach. Mruknęła niezadowolona blada bardziej niż zwykle. Kręciło się jej w głowie.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-05-05, 20:18   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


Spięcie – tak. Obezwładniający strach. Niepewność. Niepokój. Częściowo również ulga. Szczególnie, kiedy Elaine powoli wracała do świata żywych.
Spojrzałem na nią cały taki przerażony, ona również przerażona. Oboje mierzyliśmy się wzrokiem, póki jej nie zemdliło, a mnie nie uświadomiło o tym, że Mała może wymiotować. O, nie-nie-nie! Nie w aucie! I z pewnością mogła zapomnieć o powrocie tam… ZAPOMNIEĆ.
Powoli zatrzymałem się na poboczu, oczywiście zerknąwszy kątem oka, czy nikt nas nie śledził i czy ogólnie nie zrobię tym manewrem kolizji. To było chyba ostatnim, czego potrzebowałem w tym momencie. Zabrałem broń spomiędzy jej nóg i cisnąłem do tyłu. Zrzuciłem na nią koc, by za bardzo nie rzucała się w oczy. Zakryłem nawet ją nieco, by nie wystawała poza niego. I… niestety nie namierzyłem żadnej papierowej torby po fast-foodach.
- Otwórz drzwi… – poleciłem Elaine, nie chcąc jej zabierać przestrzeni swoją osobą. Może świeże powietrze jej pomoże…? A może po prostu zwymiotuje sobie na chodnik i jej tym samym ulży? Mogłem jej nawet potrzymać włosy, a co! O, i podać butelkę wody, bo jedynie to miałem w swoim samochodowym zestawie ratunkowym. Kałacha, koc i wodę.
- Napij się. Zrobi ci się lepiej – stwierdziłem z troską. Ta, z troską. Bałem się o Małą jak cholera. Nie wyglądała dobrze w tej uliczce, praktycznie straciła przytomność, narażając tam swoje życie, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, i jeszcze śmiała mi krzyczeć, że ona tam wraca. ŻE MUSI TAM WRACAĆ! Zlałem to oczywiście, bo nie było co z nią dyskutować. Porywałem i chuj. Tak… Jezu, czemu się tam pchała!? Nie mogła siedzieć sobie w kuchni i gotować?! Nie, musiała wyjść z baru, iść walczyć, mimo że to nie był jej świat, nie jej kredki… Kompletnie nic.
- Elaine, jak się czujesz? Pamiętasz, jak się nazywasz? Ile masz lat? – zapytałem ją, tak na wszelki wypadek, dla pewności, sprawdzenia, czy aby na pewno wszystko ok. Nie umiałem w podobne środki bezpieczeństwa, ale za to miałem świadomość, że każdy mutant reaguje inaczej, kiedy mu się przeciąży system. Podobnie ja… Właśnie. Nie bez powodu pociemniało mi przed oczami. Niechcący używałem swojej mocy. Spróbowałem się skupić, by wrócić porządek światłu w samochodzie.
[Profil]
  [B+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-05-09, 21:20   

Strach. Śmierdział strachem, a to nie pomagało i ta ciemność, która pochłaniała otoczenie, zabierała energię. Nie chciała jej pomagać, nie chciała koić jej rozszalałego żołądka. Gdy tylko się zatrzymali nie zwracała uwagi na jego ruchy, na koc, czy słowa. Po prostu otworzyła drzwi i zwymiotowała na chodnik wychylając się z samochodu. Krew, śmierć, przerażenie, Chris. Kumulowało się w jej głowie jak zła piosenka, jak nuty, które pożerają jej żołądek. Nie powinna wychodzić z baru. Nie powinna nigdy się tam znaleźć, a Chris nigdy nie powinien opuścić jej domu. Wszystko powinno dziać się powoli, a działo się cholernie szybko. Bała się. Cholernie się bała i nie wiedziała, co zrobić.
W końcu wróciła resztą swojego ciała do środka i wcisnęła się w siedzenie czując jak łzy spływają jej po policzkach. Zbyt szybko, zbyt mocno, zbyt boleśnie. Odebrała od niego wodę i się napiła. Trochę wypluła na chodnik, aby opłukać usta, a resztę wypiła.
Jest okej – szepnęła owijając się kocem. Zmęczenie, strach. — Tam był Chris – szepnęła, gdy tylko zamknęła na chwilę oczy przypomniała sobie widok zjadanego człowieka żywcem. Wzdrygnęła się lekko i spojrzała na niego. Co miała zrobić? Co powiedzieć? Nie miała siły, aby uciekać od Ave, nie miała siły tam wracać.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-05-10, 11:19   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


Spróbowałem uspokoić myśli i się nie nakręcać. Akcja, cóż, pierwsza klasa, pierwszy stopień zagrożenia, szczególnie że kotłowało się pod Laguną Negrą i jawnie było widać, że mutanci brali w tym udział. Sam nie miałem pojęcia, kto to wszystko nakręcił, kto kontynuował, a kto kończył, ale jedno było pewne – Delgado z Philem będą wściekli, a Chrisa tam nie było. To drugie to taka informacja bardziej dla Elaine. Najwyraźniej bardzo jej na nim zależało… Może za bardzo? Hmm.
- Odpocznij – mruknąłem do niej, za bardzo nie wiedząc, co więcej mógłbym rzec. Mała płakała, a ja nie mogłem zrobić nic, by przestała. Taki stan. I niezależnie od tego, jak bardzo mi się serce krajało na ten widok, cóż, nie mogłem… Bo co? Rzucać marne pocieszenia? A może? W sumie to z Chrisem to raczej niemarne. – Nie widziałem nigdzie Chrisa. Pewnie zdążył uciec… Hej! Nie martw się o niego. Poradzi sobie. Jest dużym chłopcem. Potem go poszukam…, jeśli chcesz – zasugerowałem. Chuj, że typa nie trawiłem, bo po prostu utrudniał mi robotę swoją zwierzęcą naturą… Nie ufałem mu po prostu, stąd ta niechęć. Ale jeśli to Elkę serio uspokoi, to czemu by go nie odnaleźć? Raczej nie będzie trudno, nie? Całe miasto będzie niebawem huczało o tej akcji. Szczególnie to podziemne.
- Czujesz się lepiej? – zapytałem, wskazując niepewnie na chodnik. Myślałem, by już ruszyć i jechać dalej. Nie chciałem tu zostawać za długo, szczególnie że ktoś mógł już zwrócić na nas uwagę.
[Profil]
  [B+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-05-16, 22:36   

Serce powoli się uspokajało, ale obrazy z masakry na ulicy nie mijały. Nie potrafiła sobie z tym poradzić. Wiele razy widziała jak jej tata walczył na ringu, ale jednocześnie to nie wywoływało u niej takich uczuć. Skuliła się i zamknęła drzwi od samochodu. Dalsza podróż będzie najlepsza. Nie obchodziło ją dokąd pojadą po prostu chciała gdzieś pojechać. Wypić. Najlepiej alkoholu. Jak piła ostatnio z Ave czuła się uwolniona, emocje do niej nie docierały a wspomnienia się zacierały. Było dobrze i spokojnie. Nie myślała.
On... pożerał człowieka – wyszeptała wbijając martwo oczy w przednią szybę. Ewidentnie nie radziła sobie z tą wizją przyjaciela. Nie potrafiła zaakceptować tego, że D.O.G.S. zrobiło z Chrisa potwora, bo to jest tylko i wyłącznie ich wina. Gdyby nie wmawiali, że mutanty są potworami Chris nigdy nie zadręczałby się swoim człowieczeństwem i nie musiał kryć jak szczur po kanałach. Mógłby żyć i do tragedii by nie doszło. — Widziałam jak pożerał człowieka – dodała czując ucisk w żołądku. — Chciałabym, abyś go odnalazł. Wiem, że nie był sobą, wiem, że to... to nie jego wina.
Była naiwna. Podświadomie wiedziała, że była naiwna, ale nie mogła zapomnieć o nim tak po prostu i żyć dalej. Musiała dowiedzieć się, że wszystko będzie z nim dobrze, że będzie bezpieczny.
Nie wiem, czy czuje się lepiej, ale możesz jechać – wyszeptała cichutko lekko zachrypniętym głosem.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-05-16, 22:56   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


Kiedy usłyszałem jej słowa… Pożerał człowieka… W pierwszej chwili do mnie to jakoś tak nie dotarło. Ot, stwierdzenie. Pożerał człowieka. Tyle. Inaczej jednakże sprawa się miała, kiedy pozwoliłem sobie podobną wizję zwizualizować. Chris pożerał człowieka. Chris. Tak, ten Chris. Mutant-zwierzak. Pożerał. Dosłownie, swoimi kłami. Człowieka. Żywą istotę. Krzyczącą i krwawiącą. I to wszystko odbywało się na oczach Elaine, w jej obecności, w okręgu, w którym najpewniej obejmowała jej moc. Niefajnie – bym rzekł. Cholernie – może lepiej? Ja jebie – doskonałe stwierdzenie, najdoskonalsze.
Świetnie ją rozumiałem. Nieczęsto tak cholernie się kasztaniło. Gorzej, bo nie wiedziałem, co mógłbym z tym zrobić. Rzucić hej, świetnie cię rozumiem? Prosiło się o wielkie brechnięcie z żalem. Ave, ty debilu. Elaine potrzebowała pocieszenia, a ty byłeś chyba ostatnim możliwym mutantem na świecie, od którego mogła je otrzymać. Nie umiałem w relacje. Miałem brata… gdzieś tam i tyle. Jedynie znałem mafijną braterskość, ograniczającą się do względnego zaufania. Nie tworzyliśmy tam kółek wsparcia. Wiadomo, czasami komuś się pomogło, ale raczej nie rozklejaliśmy się w swojej obecności.
Niezręcznie tak trochę położyłem swoją dłoń na jej dłoni.
- Znajdę go – przyrzekłem, wiedząc, że najpewniej szybko ego pożałuję. To, czego mi brakowało, to uganianie się po Seattle za przerośniętą jaszczurką. Jeśli trafi mi schodzić dosłownie do kanałów, to już w ogóle… Będę się klął, ja to wiedziałem. Tymczasem jednak zabrałem czym prędzej tę dłoń z dłoni Elaine pod pretekstem ruszenia z miejsca. Potrzebne mi były przecież obie dłonie, nie? Odetchnąłem, ale nie jakoś bardzo. Bo gdzieś by to się zaszyć? We własnym mieszkaniu? We wstrętnej melinie? Czy może na jakimś neutralnym terenie? Z pewnością nie mogliśmy jechać do mieszkania Elaine. To było miejsce spalone, skreślone i raczej niezbyt bezpieczne, jeśli chodziło o emocje Elaine… Może by tak je trochę odwrócić od Chrisa i tego wszystkiego? Czy to mogło się sprawdzić? Może warto było spróbować? Czymś równie poważnym, ale tak bezpośrednio jej niedotyczącym?
Wyłączyłem kompletnie radio. Ciężko było mi się odezwać, przerwać ciszę. Wiedziałem jednak, co powinienem zrobić. Kurde, otworzyć się. Powiedzieć rzeczy, których nikomu nie mówiłem, które nie były normalne, choć usilnie utrzymywałem, że są jak najbardziej codzienne.
Zagryzłem wargi, po czym westchnąłem ciężko.
- Opowiem ci coś… Chciałabyś usłyszeć? Historię o chłopcu, który pokochał ciemne dno szafy? – zacząłem w ten sposób, mając przeogromną nadzieję, że Mała stwierdzi, iż upadłem na głowę i wyśmieje mnie za podobny pomysł w tej chwili.
[Profil]
  [B+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-05-17, 20:53   

Przysięga, która mogła zrzucić ją w przepaść, gdyż nie wiadomo, czy Chris wróci do swojej dawnej postaci. Nie miała nawet szansy, aby do niego podejść, aby krzyknąć, by się opamiętał. Mogła od razu pobiec, nie powinna na nic czekać. To był Chris. Czuła jak dłonie drżą jej z przejęcia i braku siły. Czuła w każdej swojej cząsteczce śmierć. Było to paskudne uczucie, zabierające całą jej energię życiową. Miała wrażenie, że sama zaczynała umierać. Skuliła się na siedzeniu. Chciała odpocząć, ale gdy tylko zamykała oczy ten koszmar do niej wracał.
Jego dłoń na jej wywołała u niej delikatną falę spokoju. Ręce przestały drżeć, ale uczucie bezsilności nie ustępowało, ale pragnienie Ave spowodowało u niej lekką poprawę. Poczuła jego pragnienie spokoju i to jej trochę pomogło. Nawet zdobyła się na delikatny, drżący uśmiech. Cisza, która nastała była przyjemna, a jej zrobiło się nawet trochę bardziej senno. Jego pytanie ją zaskoczyło, więc spojrzała na niego i skinęła delikatnie głową. Wszystko będzie teraz lepsze niż myślenie o Chrisie pożerającym człowieka.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-05-20, 17:46   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


Kretynem byłem i tyle. Zadałem zakazane pytanie i zaraz tego pożałowałem. Srogo. Ja nie opowiadałem o sobie nikomu, a już z pewnością nie o swoim dzieciństwie. Pomijając oczywiście fakt, że to był chujowy moment na podobne opowieści, szczególnie kiedy Elaine była w takim stanie. Dorzucanie jej emocjonalnych przeżyć to chyba ostatnie, co powinienem zrobić… A więc co? Wymijająca odpowiedź? Inna opowieść? Chyba nawet miałem pomysł. Trochę dziwny i zdecydowanie nie w moim stylu, ale pomyślałem, że właściwie mogłoby jej pomóc, nieco poprawić humor, a może nawet wywołać cień uśmiechu?
- Zapomnij. Tamto innym razem. Mam coś lepszego – stwierdziłem nawet nieco podjarany tym całym swoim pomysłem. Odbijało mi już od tego obserwowania Elaine… To z pewnością już potwierdzone info. – Opowieść o dziewczynie, którą miałem okazję obserwować – zacząłem, by ją zaciekawić. Brzmiało jakoś znajomo? Hę?
Z tego wszystkiego obdarzyłem Małą szerokim uśmiechem i pacnąłem ją w nos, bo wyglądała uroczo, kiedy przysypiała. Aby jeszcze ten ból, jeszcze to trzeba było zmazać, by mogła spać sobie smacznie i nie martwić się ponurą rzeczywistością. Cholerna sprawa, że to ją dorwało. Zdawała się mieć żałośnie nudne życie… i powinno było takim pozostać. Szef miał rację, że kazał mi ją śledzić. Przydałem się. Szkoda, że przybyłem z opóźnieniem.
- Zaczęło się od tego, że wezwał mnie Szef. Tak z reguły zaczynają się moje misje specjalne, nie? O, właśnie. Może na rzecz złagodzenia mojego wizerunku, uznajmy, że jestem agentem a la szpiegiem, a nie oprychem z ulicy, co? – zaproponowałem Małej, by tak nieco rozładować to napięcie. Serio mi zależało na tym, by poczuła się lepiej, więc i pierdolić trzy po trzy najwyraźniej w tym celu zamierzałem. – Dostałem jakieś tam namiary i krótki opis wyglądu. I musiałem jechać w miasto, resztę zaś sobie dopowiedzieć… I zacząłem, wiadomo, ją śledzić – kontynuowałem. Na moment przerywałem opowieść, by zerknąć na Małą czy też w lusterko wsteczne, czy może gdzieś w bok ulicy, kiedy skręcałem. Wiadomo. Nie chcieliśmy tu żadnej kolizji. Bezpieczna jazda przede wszystkim.
- Zacząłem dziewczynę obserwować. Pierwszy dzień – dużo krzątania się po kuchni, trochę pobłądziła na mieście. Chyba szukała warzywniaka ze świeżymi rzeczami. Kupiłem sobie wtedy jabłko i nawet je zjadłem – stwierdziłem trochę zdziwiony, bo zazwyczaj owoce gniły mi w aucie. Z pewnością coś gdzieś by tu znalazł z meszkiem… Nie, żartuję przecież. O swoje auta w miarę dbam. Gorzej z tymi skradzionymi. – Nie jadam za często, a już z pewnością rzadko zdarza mi się zjeść coś zdrowego – dodałem w ramach wyjaśnienia…, ale też zaciekawiony, czy zaciekawiłem Elaine swoją historią…, a właściwie historią o niej.
[Profil]
  [B+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-05-21, 18:11   

Gdy wspomniał, że chce jej opowiedzieć o dziewczynie, którą obserwował poczuła ucisk w żołądku. Czy miał na myśli ją? Czy może podglądał też inne dziewczyny? Może wcale nie była jego pierwszą ofiarą? Elaine poczuła ciepło widząc jego uśmiech. Jego spokój i to szczęście, że może jej coś opowiedzieć wprowadzał ją w podobny stan. Może niekoniecznie czuła szczęście, ale uspokajała się jeszcze bardziej. Odwracało uwagę od tego, co było podłe w tym dniu. Czuła od niego ciepło i to powodowało u niej to okropne zmieszanie. Nie potrafiła mu zaufać, ale jednocześnie zaczynał ją od siebie uzależniać przez to, że tak często witał w jej okolicach. Otulała się kocem i zmarszczyła nos, gdy go dotknął. Czuła się przez niego osaczona i nie wiedziała, czy było to dobre.
Co było dalej? – zapytała cicho przymykając oczy, ale jeszcze nie zasypiając chciała wiedzieć, czy mówił o niej, czy innej osobie. Brzmiało jak o niej, ale nie zasłużył na tyle zaufania.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5