Poprzedni temat «» Następny temat
#8
Autor Wiadomość
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2020-05-05, 19:38   #8
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Wnętrze domu

W ostatnich miesiącach robiło się coraz głośniej o mutantach. Rząd tradycyjnie oznaczał ich nadal jako terrorystów, którzy zaatakowali i zniszczyli Dzielnicę Ochrony Mutantów. Jakby tego było mało, David był przekonany że ta sprawa go ominie. A tym czasem, tydzień temu skontaktowała się z nim mutantka przychodząc z prośbą o opublikowanie dokumentów tajnych i ważnych dla Departamentu. To było bardzo ryzykowne posunięcie i sam do końca nie wiedział, czy powinien się tego podjąć. Pomimo swojego wypadku z przed kilku lat, nie nienawidził mutantów. Nie mógł, kiedy cały czas świadom był tego iż jego dzieci też nimi są. I jeszcze siostrzeniec, którego niedawno poznał. Mimo iż przybrany, to jednak należał do jego rodziny. Chciał im pomóc jak tylko umiał. Ale wózek, ograniczał go w wielu sytuacjach. Nie bez powodu przeciągnął spotkanie na przyszły tydzień odnośnie przekazania pliku z ważnymi dokumentami. Potrzebował czasu by dobrze przemyśleć swoje działanie. Ten czas wykorzystał także na przestudiowanie technologiczne, jak bezpiecznie publikować coś co jest tajne i nie zostać wykrytym. Ale będąc szczerym, to bardziej zadanie dla tych, co mają odpowiednie doświadczenie i zabezpieczenia komputerów, potrafią zakrywać swoje ślady. Hakerzy? Być może. Tajne strony? Zapewne. Mógłby wykorzystać kogoś do pomocy, ale nie chciał narażać na wykrycie.
Westchnął zmęczony już czytaniem artykułów, siedząc na wózku przy biurku. Spojrzał zaraz na dokumentację swojej nowej powieści, którą miał nadal nieskończoną. Wrócił do pisania dalej, po tym jak ostatnia jego książka ukazała się ponad rok temu. Choć zbyt wielkiego sukcesu nie odniosła. Nie była światowym bestsellerem. Może kiedyś mu się uda. Nie poddawał się, próbował dalej.
David przebywał akurat w biurze, a jego pies spał sobie w kojcu w salonie.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Leigh Hopper



The more I feel at home, the further I'm away and all that I feel is pain

Grzebie w genach dla DOGS, jako jeden z naczelnych naukowców. Specjalizuje się w uwarunkowania mutagenne w czynnikach neurobiologicznych.





name:

Leigh Ruth Hopper

alias:
LR, Lei

age:
54 lata

height / weight:
164/57

Wysłany: 2020-05-05, 22:23   

Znalezienie kluczy do domu graniczyło z cudem, szczególnie z powodu roztargnienia Rudowłosej. Prawdopodobnie dlatego tyle trwało pakowanie się do domu Davida. Nawet nie potrafiła już określać tego swoim domem, choć stanowili rodzinę. Terapeuta wielokrotnie wskazywał jej problem w usilnym dzieleniu wszystkiego na ''jego'' i ''jej'' podczas gdy, olaboga, od kilkudziesięciu lat było to ich. Nie mniej, teraz gdy taksówka zatrzymała się przed domostwem, nie myślała o tym jako o swoim domu. Nadal. Stukot szpilek niósł się po wyrównanym chodniku, będąc akompaniamentem dla kółek dwóch walizek. Jedna to wszystko, druga to książki, jak zresztą zawsze. Otworzyła drzwi, trochę zbyt niepewnie jak na jego panią, a jednak było w tym ruchu coś z naturalności. Prawy kącik ust uniósł się ku górze, wraz z głębokim oddechem sprowadzając na jej twarz błogi spokój. Nadal ten sam.
Krok po kroku otworzyła szerzej drzwi, dopiero teraz zabierając walizki. Pies był jej doskonale znany, a sama Leigh nachyliła się lekko w stronę szczekającego futrzaka, składając mu przy nosie kościstą dłoń. Dziwna obawa pojawiła się wraz z zamknięciem drzwi. Milczała, jak zwykle, nie sprowadzając pomieszczeniom choć cichego pomruku. Jedynie charakterystyczny stukot szpilek i przyśpieszony oddech sprawiały, że w jej obecności było coś bardziej ludzkiego, niż ulotna obecność ducha. Powstrzymała się przed oparciem o ścianę, choć wszelkie siły witalne spłynęły w dół podświadomości, zostawiając kobietę w ołowianych butach świadomości. Po co tu przyjechała? Z miłości? Z poczucia odpowiedzialności? Sama nie wiedziała, ale nienaturalny ciężar momentalnie spłyną na jej wąskie ramiona, zmuszając do pozostania w miejscu i kontemplowania tak subtelnych zmian, które jednak wybitnie szybko zauważała.
_________________

i n t e l l i g e n c e i s a w o m a n
[Profil]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2020-05-05, 23:16   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Leigh bardzo rzadko pojawiała się w domu, odkąd wrócili do Seattle pół roku temu. David już wtedy wiedział, jak bardzo się oddalali od siebie. Jak bardzo to ona była daleko od niego. Jakby nie wiadomo czy nagle jego wózek stał się problemem, od którego chciała uciec. O ile wiedział, że praca była dla niej ważna, tak nie sądził że ważniejsza mogłaby się okazać od własnego męża. Pogodził się z tym. Dawał radę samemu, adoptując psa pomocnego dla osób niepełnosprawnych, a także wynajmując pomoc pielęgniarki. Gdyby tu była jego żona, nie marnowałby pieniędzy dla osoby która pomoże mu zrobić pranie, posprząta i zajmie tymi sprawami, z którymi on sobie nie poradzi. Gdyby tez dzieci miały z nim lepszy kontakt, może i mógłby liczyć na ich pomoc? Nie mógłby. Mieli swoje problemy na głowie. Syn musiał wyjechać, zabierając swoją dziewczynę i córkę. Jedna z córek go wręcz nienawidziła, a z drugą nie miał kontaktu. Że Leigh nawet o tym nie wiedziała, że udało mu się spotkać z ich pociechami.
Moment otwieranych drzwi, odwrócił jego uwagę od myśli na temat swojej niedokończonej powieści i ryzykownym podjęciu działań przeciwko Departamentowi. Nie mogło mu się przesłyszeć, że ktoś wszedł do środka, skoro bardzo słyszalny był stukot obuwia damskiego jakim były szpilki. Chwycił za swoje koła i wycofał wózek od biurka po czym zakręcił nim do wyjścia z pokoju, kierując się małym korytarzem do salonu. Wtem tez usłyszał szczekanie Aleca, który poinformował go o czyjejś obecności. Tylko jedna osoba posiadała komplet tych samych kluczy. To kogo zobaczył, nie mógł uwierzyć swoim oczom. Zaskoczenie i pytanie malowało się na jego twarzy. A także radość na jej widok.
- Leigh...?
Aż podjechał trochę bliżej, zatrzymując się w pobliżu salonowej kanapy, dostrzegając walizki. Co się mogło stać, że tutaj przyjechała? Zwolnili ją? Sama się zwolniła? Zdjął okulary z nosa, pozwalając im zaraz wisieć sobie na jego szyi. Miały łańcuszek, dzięki czemu nie musiał kłopotać się tym, gdzie je schowa czy coś. A zawsze miał je pod ręką.
- Coś się stało?
Zapytał w miarę ostrożnie, nie mając pojęcia w jakim celu tutaj przyszła. Ale wewnętrznie nie ukrywał, jak bardzo go cieszył jej widok.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Leigh Hopper



The more I feel at home, the further I'm away and all that I feel is pain

Grzebie w genach dla DOGS, jako jeden z naczelnych naukowców. Specjalizuje się w uwarunkowania mutagenne w czynnikach neurobiologicznych.





name:

Leigh Ruth Hopper

alias:
LR, Lei

age:
54 lata

height / weight:
164/57

Wysłany: 2020-05-06, 11:19   

Momentami przybywały w czeluście jej umyśłu myśli, że przecież tyle traci. Jest taką matką, jak jej rodzicielka- odciętą od dzieci, samolubną, samotną i przede wszystkim obcą. Odcięła się też do męża, który mimo ubytku lat, dalej był miłością jej życia, jedynym mężczyzną jaki się do niej zbliżył, jedynym którego ust posmakowała. A jednak, był sam, bo ona też chciała być sama.
Słyszała charakterystyczny odgłos kół wózka, nim wreszcie spokojne, zielone tęczówki spłynęły na osobę jej męża. Choć tak bardzo chciała zachować się obojętnie, nie ukazać emocji i dalej być tą samą, silną Leigh- nie potrafiła. Na pokryte delikatnie różową pomadką usta spłynął uśmiech, podczas gdy wysunęła obie stopy z ciasnego obuwia, zostawiając je w nieładzie na środku korytarza. Patrzyła na męża oczami pełnymi emocji, choć wydawałoby się, że nie jest tychże emocji pozbawiona. Przybierała maski, próbując wyjść na jak najsilniejszą, ale w głębi duszy była krucha. Tą kruchość widział tylko on.
- Nic się nie stało. - Odpowiedziała jak zwykle zdawkowo, lecz głos był zdecydowanie miły, z nutką empatii w brzmieniu. Nie musiała przy nim udawać, mógł czytać z niej niczym z księgi, tym samym zgrywanie się i czcze gadanie nie wchodziło w rachubę. Rozpoznałby, że kłamie, nawet jeśli kłamstwa byłby milsze dla ucha, bardziej romantyczne, emocjonalne.
- Po prostu wracam do domu. Do Ciebie. - Nie nadawała się do siedzenia w czterech ścianach, gotowania, sprzątania. Była w tym koszmarna, gdyż nigdy prawdziwie nie nauczyła się jak to jest opiekować się rodziną, ale mogła przynajmniej spróbować. Przynajmniej z nim być.
Podeszła te kilka kroków, siadając na podłokietniku kanapy, cały czas spoglądając na męża z delikatnym uśmiechem. Nie witała się pocałunkiem, uściskiem, dotknięciem, ale to nic nowego od tych trzydziestu lat. Zawsze była powściągliwa, a jednak teraz, gdy siedziała przed nim w idealnie skrojonej sukience, włosach sporo krótszych niż wcześniej i z delikatnym uśmiechem, mógł zdecydowanie zauważyć, że się zmieniła. Dorosła, gdzieś w środku, w ulotnej podświadomości. Nawet, jeśli wizualnie wydawała się być wciąż taka sama.
_________________

i n t e l l i g e n c e i s a w o m a n
[Profil]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2020-05-06, 18:14   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Pomimo wad jakie w sobie posiadała Leigh, David nadal ją kochał. Wiedział że miała problemy z akceptacją faktu posiadania rodziny, gdzie praca zdawała się być ważniejsza. Wiedział też o jej problemach psychicznych. Dlatego też by jej pomóc, dokonał wyboru pozostania w domu i zajmowania się nim jak i dziećmi, pracując zdalnie. Dał żonie wolną rękę do rozwijania swojego zawodu. Swoich umiejętności i możliwości. Tylko nie przewidział, jak bardzo z biegiem lat będą się od siebie oddalać. Jak bardzo wydarzenia w ich życiu, zbliżały i oddalały od siebie. David nie walczył o to. On tylko czekał. Wierzył, że może któregoś dnia jego żona zorientuje się, że zboczyła ze ścieżki i co straciła. Albo i nie. Pozostanie na swojej ścieżce a on nadal będzie sam.
Zatrzymał się w salonie patrząc na swoją jedyną miłość, która niespodziewanie przybyła do tego domu z walizkami. Nie byłoby u niego tego zaskoczenia, gdyby tych bagaży tutaj nie było. Gdyby Leigh zachowywała się zwyczajnie jak zawsze. Ale dzisiaj, odniósł wrażenie że było inaczej. Kobieta odpowiedziała, lecz mężczyzna zmarszczył brwi. Za dobrze ją znał, by uwierzyć jej na słowa. Przychodzi do jego domu z walizkami i odpowiada, że nic się nie stało? Kolejne jej słowa były jak pukanie do serca, czy może tam wrócić.
- Tak po prostu?
Zapytał posługując się jej słowami. Dla niego to nie było w tej chwili normalne. Żadnego też nie dawała wyjaśnienia swojego przybycia. Widocznie musiał jej o czymś przypomnieć. Przestawił wózek tak, by mieć lepszy widok na żonę od profilu.
- Odkąd wróciliśmy do Seattle pół roku temu, nie zamieszkałaś ze mną. Od razu kierowałaś się do swojego zakładu pracy, gdzie oferowali nocleg. Pomimo utrzymywania kontaktu, pojawiałaś się rzadko. Dzisiaj przyjeżdżasz z bagażami i mówisz mi, że nic się nie stało? To nie są słowa w które uwierzę na wejściu.
Powiedział ze spokojem i opanowaniem David, nie ukrywając swoich emocji zaskoczenia, lekkiego zawodu i radości z jej obecności. Wszystko się w sumie mieszało, nie wiedząc dokładnie jak reagować. Przyglądał się jej twarzy, włosom, oczom, ustom jakby chciał na długo zapamiętać jej wygląd. Lecz najbardziej, chciał poznać jej wnętrze, które zdawało się być nowe. Chciał by je pokazała mu otwarcie. Nie pozostawiając samych domysłów. Co nią kierowało przychodząc tutaj?
- Bądź ze mną szczera.... Co z Twoją pracą?
Zapytał ponownie. Nie ukrywając też tego niepokoju o nią. Może coś ze zdrowiem? Nawet nie chciał o tym myśleć.
Chciał wiedzieć na czym stoi ta sytuacja, jego i jej pozycja w tym związku. Co z jej zawodem? Co z przyszłością?
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Leigh Hopper



The more I feel at home, the further I'm away and all that I feel is pain

Grzebie w genach dla DOGS, jako jeden z naczelnych naukowców. Specjalizuje się w uwarunkowania mutagenne w czynnikach neurobiologicznych.





name:

Leigh Ruth Hopper

alias:
LR, Lei

age:
54 lata

height / weight:
164/57

Wysłany: 2020-05-08, 12:02   

Może to właśnie ten moment, gdy zrozumiała? Może poczuła brak bliskości, brak męża, brak dzieci? Może też po prostu dorosła do tej decyzji, by wziąć na siebie ciężar opieki nad mężem, domem, samą sobą? Nie wiedziała nawet sama Leigh, która pierwszy raz zrobiła coś niezaplanowanego.
Pojawiła się w domu. Tak po prostu, ale też nie była to pierwsza lepsza myśl. Walczyła o to, by wreszcie się przemóc i złamać wewnętrzną blokadę uczuć.
- To może zamiast wypominać, że mnie nie było, zapamiętaj, że teraz pojawiam się bez innego powodu niż chęć bycia z Tobą. - Miała dalej przyjemnie aksamitny głos, choć brwi zmarszczyły się w niemym grymasie. Żyła teraźniejszością, nie lubiła wspominania, wypominania, nieudolnych prób nauczenia jej na błędach. Nie uczyła się na błędach przeszłości, uczyła się na stracie jaką odczuwała w teraźniejszości. Nachyliła się lekko w stronę mężczyzny, łącząc dłonie, które otuliła kolanami. Musiała być spokojniejsza, elokwentniejsza. On Cię nie prowokuje, Leigh.
- Pracuję, dalej, tylko więcej z domu. - Odparła, patrząc na niego tymi spokojnymi niczym korony drzew oczyma. Nie mogła powiedzieć tak po prostu, że z dnia na dzień postanowiła skupić się na rodzinie. W to tym bardziej by nie uwierzył.
Wyciągnęła jedną dłoń w jego kierunku, otwierając jej wnętrze w niemej prośbie o uściśnięcie. Nikła cielesność miała choć odrobinę ukoić jego nerwy. Przecież była tu z nim. To jest najważniejsze. Nie musiał wiedzieć o przebytej terapii, o potrzebie bliskości. Sama zadba o to czynami, niż czczym gadaniem.
_________________

i n t e l l i g e n c e i s a w o m a n
[Profil]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2020-05-11, 15:35   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


W tym momencie Leigh go zaskoczyła swoimi słowami, jakby faktycznie przemyślała swoje błędy i postanowiła do niego wrócić. W tej chwili David miał mieszane uczucia. Komplikowało to trochę jego sprawy, jak odwiedziny dzieci czy spotykanie się tutaj z innymi członkami rodziny, którzy są mutantami. Wiedząc czym zajmuje się żona i co robiła w przeszłości z ich synem, nie chciał widocznie powtórki. Nie można jednak zaprzeczyć temu, że w jednym etapie życia oboje popełnili błąd za który płacą, wysyłając córki za granicę. Do teraz David tego żałował.
- Zaskakujesz mnie...
Skomentował krótko, a jej pochylenie się w jego kierunku było dziwnie niepokojące. Sam nie wiedział czemu tak się poczuł w tej chwili, jakby to był podstęp? Co jeśli wróciła do niego tylko dlatego, by jednocześnie z nim być ale i pilnować z kim się kontaktuje i spotyka? Miał prawo do obaw, gdyż Leigh wróciła do niego niespodziewanie. Inaczej by może odebrał jej powrót, gdyby od dawna z nim mieszkała i teraz wróciła po podróży zawodowej, na którą musiała wyjechać.
Z pracy nie zrezygnowała. Nie zwolnili jej. Zmieniła tylko tryb, by pracować w domu. Był z jednej strony ciekaw, czy da radę połączyć zajmowanie się domem, opieką nad nim i jeszcze pracą. Warto może się o tym przekonać? Czy i tym razem nie ucieknie?
David spojrzał na wyciągniętą jej dłoń w swoim kierunku. Da jej szansę, by udowodniła mu swoją zmianę. Ujął jej dłoń i zacisnął. Odwrócił ją tak, by móc po chwili ucałować jej wierzch, co by świadczyło o tym, że on także za nią tęsknił. Tracił też nadzieję na to, że kiedykolwiek wróci do niego. A tu proszę. Jest przed nim i pewnie zostanie na dłużej.
Wytknął jej przeszłość, ale skoro nie chciała do niej wracać, nie będzie. Spojrzał jej w oczy z tym samym co zawsze uczuciem. Nic się w nim pod tym względem nie zmieniło, ale to nie znaczy, że był, jest wstanie jej teraz zaufać jak kiedyś. Nie po tym, jak został ze wszystkim sam. Leigh była, jest i będzie jego jedyną miłością. Nic tego nie zmieni.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Leigh Hopper



The more I feel at home, the further I'm away and all that I feel is pain

Grzebie w genach dla DOGS, jako jeden z naczelnych naukowców. Specjalizuje się w uwarunkowania mutagenne w czynnikach neurobiologicznych.





name:

Leigh Ruth Hopper

alias:
LR, Lei

age:
54 lata

height / weight:
164/57

Wysłany: 2020-05-18, 13:07   

Leigh także zdała sobie sprawę z błędów- wszystkich - jakie na przestrzeni swojej macierzyńskiej kariery popełniła. Nie była przecież doszczętnie bezuczuciowa, coby obeszło ją brak więzi z dziećmi. Kiedyś odrzucała od siebie tą myśl, traktowała dzieci niczym każdą inną osobę, nie bacząc przy tym, żę nosiła je pod sercem; teraz jednak docierały do niej powoli wizje przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, że straciła najważniejsze dla siebie osoby. Jego nie mogła stracić.
- Cieszę się, że pomimo tylu lat jestem w stanie Cię jeszcze zaskoczyć. - Uśmiechnęła się tak delikatnie, subtelnie i z czułością, jak dawno nie potrafiła. Rozczulił ją gest męża, tym bardziej nie mogła oderwać spojrzenia od jego odzianych wiekiem i stabilizacją oczu, które na przestrzeni lat zmieniały się od pełnych wigoru i odrobiny młodzieńczego szaleństwa, bo te tutaj- spokojne, ukazujące troskę ale i obdarowywanie poczuciem bezpieczeństwa. Jednak, dalej pozostawał między nimi drobny mur, zbudowany na pozostałościach braku zaufania i rozłące. Nikt nie mógł go zburzyć, jeśli ona się tego zadania nie podejmie- skoro przez nią został zbudowany, sama powinna pochwycić topór.
Jeszcze nie potrafiła. Nie teraz, gdy wszystko jest tak świeże i niezrozumiałe. Nie minęło zbyt wiele czasu nauki życia od nowa, bez wewnętrznego smutku przelewającego się na każdą czynność w jej życiu. Uczyła się dopiero żyć z uśmiechem na twarzy, ze spokojem i uczuciem, które kiedyś było dotkliwie bolesne. Dalej pamiętała kłucie w sercu na myśl o powrocie do domu, lustro dalej kojarzy jej się z zniesmaczeniem nad swoją dolą. Nawet jeśli nie odczuwała tego taka jak kiedyś, to miną kolejne lata nim będzie mogła czuć się naprawdę szczęśliwa.
- Ale chyba nie zaskoczę Cię mówiąc, że dalej nie umiem gotować. - Zaśmiała się krótko, pozwalając lekkiemu pomrukowi wydobyć się z rozchylonych warg. Nie zmieniła się z dnia na dzień w panią domu, ba! Jedyne co potrafiła naprawdę obsługiwać, to żelazko, mikrofalówkę i pralkę. Wszystko inne było jej niepotrzebne, skoro stołowała się na mieście, lodówkę ograniczając go kilku butelek alkoholu, kilku owoców i pozostałości po nieudolnych próbach gotowania.
_________________

i n t e l l i g e n c e i s a w o m a n
[Profil]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2020-05-27, 23:05   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Uśmiechnął się bardziej, będąc teraz rozbawionym słów żony, w pozytywnym słowa znaczeniu.
- Tak. Decydowanie nadal mnie zaskakujesz.
Potwierdził. Znając ją, jak bardzo poświęcała się pracy, a nie potrafiła tego czasu znaleźć dla domu i dzieci, wyręczał ją. Dzięki temu też, kiedy ona pracowała, nie brakowało im przecież pieniędzy na utrzymanie domu i dzieci. Nie miał powodów by ją o coś obwiniać. Póki była z nim szczera a widział też u niej problemy ze sobą. Do niczego nigdy jej też nie zmuszał.
W tej chwili jest szczęśliwy, że znów jest tutaj obok niego i że zostanie na dłużej. Nie będzie sypiał sam w łóżku, a ze swoją miłością.
- Szkoda że w Twoim harmonogramie pracy nie dali kursu z gotowania.
Odpowiedział także z żartem.
- O ile mogę, to coś ugotuję. W większości jem na mieście, zamawiam do domu albo korzystam z pomocy opiekunki.
Samotny człowiek jakoś musi sobie radzić. A wiadomo, że poruszając się na wózku nie ma on lekko. Nie mówiąc już o gotowaniach obiadów, gdzie trzeba mieć garnki i piec na odpowiedniej dla siebie wysokości.
- Zanieś walizki do naszej sypialni.
Zaproponował, ucałowawszy raz jeszcze jej dłoń i puścił, by złapać za koła i odsunąć się trochę by dać jej przejść. Bywała tu rzadko, ale może pamiętała, którędy iść. Gdyby nie jego inwalidztwo, zapewne sam by te walizki wziął. Nawet o tym pomyślał. Ile by mógł zrobić, a nie może...
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6