I can't hear you. Maybe it's music or - I don't know - maybe it's bullshit.
Szósty zmysł
65%
Zawodowy haker
name:
Robin Aleksander
alias:
Alex
age:
19
height / weight:
165/53
Wysłany: 2020-04-06, 20:27
A no fajnie. Jego koleżankę porwali, a chłopak martwi się żeby jego nie wpakować w kłopoty. No to teraz mi go nie szkoda. Należało mu rozwalić nos. Nie odezwałam się słowem tylko spisałam numer do gosposi. Dobrze, że go miał, ale z drugiej strony czemu nie miał numeru do samej dziewczyny?
Udało mi się zobaczyć przypinkę. Czyli to oni. Ale czemu porwali akurat córkę Hillsa? Była mutantką? Przecież jej ojciec pracował dla DOGS czyż nie? Dziwny plan... Trochę nie logiczny no ale z drugiej strony zostawili swojego kompana na ulicy. To wiele mówiło o ich "PLANIE". Może nie trzeba było się, aż tak nimi przejmować. Udało mi się dotknąć skóry tego dryblasa. Wpadło mi do głowy jakieś mgliste imię. Coś na J? Ale nie skupiałam się na tym bardzo, bo niby po co mi taka informacja. Skupiłam się bardziej na drugiej myśli. Jakaś zatęchła dziura, ciemna pozabijana dechami. Jak z postapokaliptycznego filmu. I rampy na ulicy. Drewniane. Hmm… czy coś mi to mówi?
Groźby nie zrobiły na nim wrażenia. No cóż. Z jego wypowiedzi mogłam wnioskować, że jest dość tępy, żeby się czymkolwiek przejąć. Serio? Tacy ludzi organizowali WIELKĄ CZYSTKĘ. Odsunęłam się szybko, gdy ten chciał mnie złapać czy nie wiem nawet co on kombinował, ale gaz pieprzowy go jeszcze trzymał i bez problemu zrobiłam przed nim unik. Tamten zarył twarzą w chodnik.- Aha. - powiedziałam, wręcz załamana jego wyczynami. Skrzywiłam się jak wyzywał mnie od suk. No nie miło. Odpłaciłam mu za to najmocniejszym kopniakiem prosto w twarz. Celowałam w oczy, ale ten debil tak się wił, że nie wiem w co trafiłam. Za to na pewno musiało zaboleć. Jednak jakoś czułam nie dosyt, obeszłam go i kopnęłam jeszcze mocniej w przyrodzenie. Nikt mnie nie będzie obrażał. No i nikt nie będzie porywał innych przedstawicielek mojej płci. Solidarność jajników jak to się mówi. Przeszło mi przez myśl czy może nie udusić go, ale o ile teraz był mało groźny to przypływ adrenaliny i gabaryty mogły by nie dać mi z nim żadnych szans. - A chciałam to załatwić polubownie - rzuciłam do niego na odchodne, chociaż wątpliwe, że zna takie trudne słowa. Zostawiłam go i wróciłam na bardziej ruchliwą główną ulice.
Zastanowiłam się nad miejscem, które jego podświadomość mi pokazała, ale może z powodu zdenerwowania nie mogłam go skojarzyć. Wyjełam telefon i zrobiłam chyba jedną rzecz jaka mi została. Zadzwoniłam do gosposi. Starałam się przyjąć jak najbardziej rozchwiany i zdenerwowany ton. - Dzień dobry, z tej strony koleżanka Panny Hills. - przecież chłopak nie podał mi jej imienia, a ja sama go nie kojarzyłam - Stało się coś strasznego. Wracałyśmy ze szkoły i zaczepili nas straszni ludzie i mi się udało uciec, ale ją... porwali. To się stało (tu podałam adres). Nie wiem co robić. Bardzo się o nią martwię. Nie dzwoniłam jeszcze na policję, najpierw chciałam Panią poinformować. - miałam nadzieję, że mi uwierzy. Nie wiem co mogła by zrobić z tą informacją, ale chyba dobrze żeby wiedziała, że jej podopieczna jest w niebezpieczeństwie.
Bo skończonej rozmowie zadzwoniłam też na policje i zgłosiłam porwanie, chyba że gosposia powiedziała mi że mam tego nie robić. Jeśli kazała mi nie zgłaszać porwania to zgłosiłam próbę gwałtu i opisałam osiłka, którego przed chwilą kopnęłam w twarz i poprosiłam o interwencję. Nie miałam pomysłu co jeszcze mogę zrobić więc zadzwoniłam do rudej dziewczyny, którą spotkałam dziś wcześniej. Jeśli nie odebrała (znowu !) to napisałam smsa - Gdzie jesteście? Co z tymi kibolami? - byłam ciekawa czy mają oni coś wspólnego z tą akcją czy tak jak myślałam jednak nie.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2020-04-13, 11:07
Gdy teraz nad tym myślałaś... Tak, oni wszyscy wydawali się zbyt tępi, zbyt pochopni w swoich działaniach, by móc samodzielnie oczyścić świat z jakiejkolwiek zarazy. To prowadziło Cię do prostej konkluzji - to tylko pionki. Pytanie tylko brzmiało - czy nad nimi stał ktoś, kto tak szczerze nienawidził mutantów, że chciał się ich pozbyć za wszelką cenę, czy za tym wszystkim... Kryło się coś grubszego?
Mogło się wydawać, że bez większego problemu mogłaś kopnąć tego dryblasa w twarz, jednak ten na cios zareagował szybkim chwytem Twojej kostki. Upadłaś boleśnie na własne pośladki, jednak ta pozycja pozwoliła Ci na jeszcze mocniejsze kopnięcie w jego nos, co zmusiło go do puszczenia Twojej nogi. Mogłaś teraz też podziwiać, jak szkarłatna ciecz kapie na asfalt, tworząc dość szybko rozmaite wzory na podłożu, gdy mężczyzna na nowo zaczął się zwijać po ziemi, krzycząc w cierpieniu. To był też chyba najlepszy moment na tę słodką zemstę z kopniakiem między nogi, po którym z całą pewnością zbyt szybko się nie podniesie.
Miejsce, które widziałaś w swojej głowie z niczym szczególnym Ci się nie kojarzyło. Nie widziałaś go wcześniej. To mogła być jakaś scenografia? Wystawa? Z całą pewnością kojarzyło Ci się z czymś takim. Może warto było wykorzystać swoje zdolności i przeszukać strony internetowe?
Twój plan na telefon nie przebiegł jednak całkowicie po Twojej myśli?
- Panienka Hills? Z Tobą? - Zapytała wyraźnie zdenerwowana. W końcu Twój numer nie wyświetlał się na liście jej kontaktów, a Ruth z całą pewnością miała kontakt do każdej znajomej nastolatki. - Łżysz dziewczyno, łżysz! - Krzyknęła do słuchawki, ledwo powstrzymując swoje nerwy. Mogłaś usłyszeć, jak jej głos zaczyna się łamać. - Rozmawiałam z nią kilka minut temu, wracała sama! - Dodała po chwili, będąc coraz mniej zadowoloną z przebiegu tej rozmowy. - Kim jesteś, co zrobiliście biednej panience?! - Krzyczała dalej, a zza słuchawki mogłaś usłyszeć wyraźne poruszenie. To chyba był najlepszy moment, żeby się stąd ulotnić, zanim policja przyjedzie - ale w innym celu, niż oryginalnie miałaś zaplanowane...
I can't hear you. Maybe it's music or - I don't know - maybe it's bullshit.
Szósty zmysł
65%
Zawodowy haker
name:
Robin Aleksander
alias:
Alex
age:
19
height / weight:
165/53
Wysłany: 2020-04-21, 11:32
A to cham! Przewrócił mnie! Obił mi boleśnie kość ogonową, przez co kopnęłam go w twarz z jeszcze większą siłą! Zasłużył na to jeszcze bardziej! Zostawiłam go z satysfakcją wijącego się w bólu.
Przewróciłam oczami na reakcje tej gosposi. Serio? Trochę mi ubliża myśląc, że gdybym kogoś porwała to dzwoniłabym po okup w taki sposób! Ale mnie dziś wszyscy denerwują. - Spotkałam ją po tym jak do pani zadzwoniła. - skłamałam jeszcze raz. No uwierz mi głupia kobieto. Ja chcę dobrze! I nie wracała sama, wracała z tym bojaźliwym nastolatkiem, którego pobili. Ugryzłam się w język żeby nie wybuchnąć złością. - Mówię prawdę. Porwali ją czarnym vanem. Nie wiem co od niej chcą, ale radzę się zainteresować jeśli chce ją pani jeszcze zobaczyć! - powiedziałam na koniec już trochę bezczelnie, bo naprawdę tę nie miłe słowa które dziś usłyszałam zaczęły psuć mi humor. Człowiek chce dobrze, a spotykają go same niemiłe rzeczy. Zadzwoniłam na policje szybko zgłaszając próbę gwałtu. Nie wiem co postanowi tata gosposia, ale chciałam jeszcze dać za swoje temu dryblasowi który obił mi pośladki!
W między czasie dostałam adres od rudej spotkanej wcześniej. Postanowiłam iść w tamtym kierunku, bo co mogłam innego zrobić. Masując obolałe miejsce nad pośladkami, szukałam w telefonie miejsca, które zobaczyłam w głowie tamtego goryla. Było dość charakterystyczne. Skupiłam poszukiwania w downtown przeczuwając, że nie zabrali jej daleko. Przecież jakby jechali do sąsiedniego stanu nie zostawili by tamtego goryla prawda? Sprawdziłam też czy jest coś w stylu scenerii niedaleko adresu który wysłała mi ruda. Przetarłam oczy. Już naprawdę zaczynałam być tym zmęczona. Wszystko szło nie po mojej myśli. Przeszło mi przez myśl żeby zostawić to wszystko i wrócić do domu, zdrzemnąć się i zapomnieć o wszystkim. Spróbowałam użyć swojej mocy, która zdążyła już trochę odpocząć. Ostatnią rzeczą którą bym teraz chciała to ogłuchnąć. Skupiłam się na tej dziwnej scenerii, to był właściwie mój jedyny punkt zaczepienia.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2020-04-25, 23:02
Ruth była nieugięta w swoich oskarżeniach. Coś bardzo jej tu nie pasowało, a nie pracowała jako gosposia w bogatej rodzinie od wczoraj, żeby dać się tak łatwo omiotać! Znała najgorętsze plotki w mieście i wiedziała, kiedy ktoś kłamie w żywe oczy. Czy raczej - uszy...
- Kim jesteś?! Kim jesteście?! - Wykrzyczała do słuchawki, a po chwili mogłaś usłyszeć jej łamiący się głos krzyczący gdzieś w dal mieszkania - Panie Hills! Biedna mała Jane! Porwały ją łobuzy, dranie, łachudry, hultaje, szczęźniki jedne! Henry, zabrali panienkę! Łolaboga, biedna panienka... - Płakała poza słuchawką, jednak... Mogłaś nie wiedzieć o jednej ważnej rzeczy kryjącej się za tą rozmową...
To była chwila, jak posypały się kolejne przekleństwa gdzieś w oddali. Słyszałaś wyraźnie męskie głosy wymieniające między sobą jakieś słowa, jak i płacz innej kobiety. - Śmiesz mi grozić przez telefon?! - Rozbrzmiał męski ton i niemal mogłaś poczuć, jak sapie do tej słuchawki. - Lepiej gadaj czego chcecie. Niech no spadnie jej tylko włos z głowy a przysięgam, że każdego z Was na stryczku na wjeździe do miasta powieszą! Szwadrony Was dorwą i zrobią z Was karmę dla kundli! - Warknął niewzruszony, starając się utrzymać Ciebie na linii. Czy to... Nie podejrzane?
Cokolwiek to miało znaczyć, uniemożliwiało Ci kontynuowanie swojego planu. Mogłaś tylko usłyszeć, jak dochodzą do Ciebie wiadomości. Ale czy będziesz taką kanalią, by się po prostu... Rozłączyć?
I can't hear you. Maybe it's music or - I don't know - maybe it's bullshit.
Szósty zmysł
65%
Zawodowy haker
name:
Robin Aleksander
alias:
Alex
age:
19
height / weight:
165/53
Wysłany: 2020-05-04, 22:07
Krzyki z słuchawki zdezorientowały mnie i uniemożliwiły skupić się na używaniu mocy. Zresztą gdybym przypadkowo użyła jej za dużo ogłuchłabym i nie usłyszała tego teatrzyku, który rozlegał się po drugiej stronie. Przez chwile przeszło mi przez myśl gdzie jest dom tej porwanej dziewczyny. Nie mógł być daleko skoro wracała pieszo ze szkoły. Chyba by nie szła do niej 20 km, nie?
Cała sytuacja zaczęła mnie coraz bardziej przytłaczać. Naprawdę chcę dobrze! Czemu zostałam posądzona o najgorsze! Szłam coraz szybciej i nawet nie kontrolowałam gdzie. Byłam zła, smutna i urażona, tyłek mnie bolał i coraz bardziej czułam że poniosę porażkę, że ktoś przeze mnie umrze. No może nie przeze mnie, ale mogłam temu zapobiec! A nie zapobiegnę, bo na mojej drodze stają same cepy! - Słuchaj no typie! - wydarłam się do słuchawki, emocje mi puściły - Ja przecież nie grożę ! Nie mam nawet pojęcia kim ty jesteś! Myślisz, że bym porywała waszą panienkę nie wiedząc kim jest?! Więc lepiej rusz tu swój tyłek, albo nigdy więcej nie zobaczycie swojej panienki! I lepiej weź te swoje szwadrony, bo na pewno już jej spadł włos z głowy! - przypomniałam sobie jak dziewczyna dostała w twarz od jednego z goryli. Za jakiego debila musieli mnie mieć, żebym po porwaniu dzwonić w taki sposób i żądać okupu. No czuje się urażona i to bardzo! Już się zamachnęłam, żeby wyrzucić ten telefon w cholerę. Ale wpadłam na ostatni pomysł. -Niech pan sobie zobaczy filmik i stwierdzi czy brzmię jak jeden z porywaczy. - powiedziałam jeszcze do słuchawki i się rozłączyłam. Wysłałam na numer filmik, o ile to było możliwe, może to był numer domowego telefonu. No i mam nadzieję, że nie brzmię jak jeden z tych goryli.
Wzięłam parę wdechów. Byle się uspokoić i trzeźwo myśleć. Zatrzymałam telefon przy sobie. może uda im się mnie namierzyć. Może mnie zabiją. Trudno było mi wszystko jedno. ponownie ruszyłam w kierunku adresu, który wysłała mi ruda, szukając po drodze w Internecie jakiś wskazówek, który pasowały do mojej wcześniejszej wizji. Próbowałam też użyć mocy, ale nie wiem czy mi się uda skoro jestem trochę roztrzęsiona.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2020-05-10, 16:28
Twój ton głosu nie tylko wyrażał Twoją utratę nerwów, ale i wpływała na Twoich rozmówców. Mogłaś słyszeć, jak za słuchawką biedną Ruth musi ktoś uspokajać, gdy sam Pan Hills wciąż wisiał z Tobą na linii. Twoje instynkty też Cię nie zawiodły - podejrzenie, że jesteś namierzana okazało się wyjątkowo trafne - czy właśnie dlatego się z Tobą nie rozłączono od razu? Sygnał z Twojego telefonu został wykryty, a w kierunku uliczki już zbliżał się radiowóz, który swoją obecność wyrażał głośnym sygnałem niosącym się gdzieś zza rogu.
Miałaś mało czasu, by móc znaleźć przydatne wskazówki zarówno na temat miejsca, które widziałaś w swojej wizji, jak i adresu, który otrzymałaś. Ta chwila jednak wystarczyła, by połączyć kropki - podziemia Pioneer Square stały przed Tobą otworem. Wiedziałaś jednak, że to wcale nie jest dobra wiadomość - adres podesłany przez Chloe, jak i ostatni artykuł na który się natknęłaś mówiły o poważnym zniszczeniu w tej części downtown i zagruzowanym wejściu do piwnic i podziemnych korytarzy. Nie udało Ci się dokopać do żadnych informacji, które wskazywałyby bezpieczną drogę do starej części miasta.
Nie pozostało Ci nic innego, jak ruszyć w obranym przez siebie kierunku. Tylko... Czy na pewno chcesz zostawić przy sobie telefon?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum