Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój #3
Autor Wiadomość
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-04-26, 16:56   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Kiwnęłam głową, przywołując bardzo nieznaczny uśmiech na swoją twarz, gdy okazało się, że moje migi dało się jakoś zrozumieć. Zresztą... Nie było się czemu dziwić. Sama do altergen trafiłam chyba tylko kilka miesięcy po nim. W pewnym sensie mieliśmy więc podobne doświadczenia za sobą.
Powędrowałam za nim wzrokiem, przechylając lekko swoją głowę na bok, gdy ten sięgał po swój telefon. Wgapiałam się w ekran z niemym (hehe) zachwytem, rozdziawiając swoją buzię, gdy mogłam dostrzec kolejne postępy techniki obrazujące się w tym jednym urządzeniu.
Świat przebył olbrzymią drogę gdy my... Byliśmy szczurami laboratoryjnymi.
Nie dałam jednak tej myśli przejąć nade mną kontroli, gdy i mi przyszła szansa ruszenia kilku klocków na tym ekranie. Kolorowe migotki i wesołe dźwięki wpijały się w moją głowę i mimo że po mojej twarzy być może nie dało się poczuć takiej zwykłej radości dnia codziennego, tak z całą pewnością - moje oczy świeciły ze szczęścia. Szczególnie, gdy udało mi się uzbierać (tylko z drobną pomocą Edamsa!) wystarczającą ilość cukierków, by przejść poziom.
Klasnęłam w swoje dłonie, niczym dumny pięciolatek, oddając mu jego telefon. Pokiwałam z afirmacją swoją głową, pokazując dłonią okejkę, na znak, że ta gra jest taka genialna! Może kiedyś będę miała własny telefon, na którym będę mogła po nocach siedzieć, wbijając kolejne poziomy?
Dopiero teraz zauważyłam, że przekazując smarfona do jego rąk, nie tylko wyszłam z aplikacji, ale i uruchomiłam aparat. No to się nazywa wyczucie jak u starej babci. Nie wiedzieć czemu, rozśmieszył mnie powstały widok na ekranie - w końcu telefon trzymany od dołu sprawiał, że chłopak w ekranie wydawał się strasznie szeroki w barach, a moja rozczochrana grzywa wyglądała bardziej karykaturalnie, niż zwykle. No i te potrójne podbródki, gdy tylko patrzysz w dół na ekran. Z moich ust prawie na pewno wydarło się ciche hehe, gdy wskazywałam palcem na powstały obraz, wspominając pierwsze selfiaczki w rozmiarze 120x160px, gdzie nawet własnego nosa nie można było rozpoznać. A tutaj? Nawet blizny rysujące się na skórze dawały efekt dziwnych szlaczków, które z tej perspektywy.. Nawet jakoś bardzo mnie nie martwiły.
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-05-06, 13:06   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Obserwowanie Joe, gdy ta poznawała nowe zdobycze technologii, było co najmniej zabawne. Samo Candy Crush, które już było wręcz passe, wywołało u niej niemy zachwyt, a odpalenie przedniej kamerki smartfona,to już w ogóle stan delikatnej euforii.
I tak zapewne kontynuowali naukę, jeszcze jakiś czas.

19.05, godziny wieczorne

Vincent i Joe przypadli sobie szybko do gustu. Byli już wolni od laboratoryjnych kitli i obróż, świadomi, że nie są obok siebie tylko dlatego, że Trzydzieści Sześć ledwie zipiał, a Siedemdziesiąt Siedem miała go postawić na nogi, kosztem własnego zdrowia. Być może to, że łączyło ich coś więcej, niż te same doświadczenia (dosłownie!), sprawiło, że dogadywali się zadziwiająco dobrze.
Hmmm...czy powinno użyć się tu słowa :dogadywali?" Wszak Joe nie wypowiedziała do niego ani słowa.
Vincent czuł się przy niej swobodnie. Wiedziała co przeżył, rozumiała dlaczego zachowywał się tak, a nie inaczej i on też sam znał granice wobec niej. Mieli też wspólne, cokolwiek dziwne zamiłowanie do zajęć z kategorii....mocno retro.
- WIEM - powiedział i choć wyraz jego twarzy był pokerowy, to Joe już wiedziała, że to słowo i ten ton, świadczą o kolejnej zabawie. To było jak słowo klucz, do zrobienia czegoś gówniarskiego.
Mieli ze sobą już zabawę w chowanego (wcale nie było nieuczciwe, że mógł się uczepić sufitu!!!) , grę w kapsle (Joe przypadkiem strzeliła mu w oko), dłuuuuugą sesje gry karcianej "Wojna", pamiętną grę w "Prawda czy wyzwanie" i seans "Króla Lwa" (brew mu nawet nie drgnęła, przy Mufasie. Chyba serio był potworem)
-ZBUDUJEMY FORT -wypalił i doskonale wiedział, że kto jak kto, ale Joe sie to spodoba !
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-05-16, 21:05   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Zaczynałam się przyzwyczajać do tego miejsca. Znaczy... Wciąż nie czułam się całkowicie pewnie przy wszystkich, którzy zamieszkiwali ten przybytek, dość szybko jednak odnalazłam w chłopaku pewnego rodzaju drogowskaz ku kiedyś odebranej normalności. Łatwiej było mi obserwować poczynania samego Vincenta, u którego wciąż mimo wszystko dało się zauważyć jakieś stare gesty i nawyki jeszcze z laboratorium, którymi sama się cechowałam. Miałam też wrażenie, że jako jedyny rozumie i akceptuje moje nagłe wybuchy niczym u pięciolatka, gdy przez kompletną głupotę potrafiłam czymś rzucić, czy krzyknąć i wpaść w histerię bez powodu (choć przecież wcale nie próbowałam z kimkolwiek innym złapać tu głębszego kontaktu, ale... Może tylko przy nim czułam się wystarczająco swobodnie i pewnie?).
Siedziałam na ziemi, pod jedną z szafek przeglądając jakiś stary komiks. Były łatwiejsze w odbiorze niż książki, od których często zaczynała mnie boleć głowa. Lata separacji od tak prostych czynności jak czytanie odbijało właśnie swoje piętno...
Przewijałam właśnie kolejną stronę, gdy mój wzrok mimowolnie powędrował na bruneta, gdy ten wyjątkowo entuzjastycznie oznajmił swój pomysł. Zamknęłam czytane przez siebie strony, odkładając je gdzieś na bok i kiwając z aprobatą głową. W końcu od czytania komiksów lepsze mogło być ich czytanie w forcie!
Wstałam ze swojego miejsca, oklepując swoje spodnie z ewentualnych paprochów, które mogły się do mnie przyczepić. W tej też chwili podniosłam sugestywnie swój palec, lekko odwracając wzrok, co miało prosty przekaz - "zaczekaj".
Zniknęłam za framugą drzwi chowając się w pokoju, w którym sama dostałam miejsce do spania, by po chwili przytachać ze sobą dodatkowe dwie poduszki, kołdrę i koc, które od razu wylądowały na środku pokoju.
Wskazałam palcem na krzesło stojące przy stoliku czy innym biurku, z prostym pytaniem - "to też?" - można było wyczytać z moich warg, choć nawet jedno westchnienie się spod nich nie wydobyło.
Nie byłam dobra w samodzielnym podejmowaniu decyzji, ale... Rozkazy wykonywałam całkiem nieźle.
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-05-18, 14:31   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Sam Vincent doskonale pamiętał, jak to było na początku. Ciągłe uczucie niepewności, rozdrażnienie, stała czujność, jakby w każdej chwili miał wpaść oddział DOGS, wraz z pracownikami AG i zatargać go z powrotem. Mimo tego, że odzyskał wolność, wciąż budził się i działał w większości z harmonogramu narzuconego mu w laboratorium. Wciąż budził się o 6, jadł o 6:30, o 8:00 szedł ćwiczyć, o 22 już się robił senny. Choć część rzeczy się pozmieniała, pewne nawyki i zachowania zostały. Wciąż nie potrafił radzić sobie z porażką, nadal miał bardzo lekki sen, zdarzało mu się wybuchać łatwo gniewem. Pewnie dlatego z Joe było mu łatwo nawiązać kontakt i nie dziwił się, gdy ta nagle zaczynała się dziwnie zachowywać.
- Tak, to krzesło też - zauważył jej gest.
Fort powstawał szybciej niż normalnie by się to odbywało. Wektory Vincenta były tu nieocenione.
I nie był to byle jaki fort, o nie! Edams, wiedząc gdzie je odkładał, poleciał po lampki choinkowe, które w środku służyły za oświetlenie. Poszły w ruch wszystkie dostępne koce i prześcieradła ( nawet Jokerowe, sorka!)
Jakiś czas później, mogli triumfalnie zasiąść w swoim królestwie. Nad głowami mieli spektakularne oświetlenie z białych lampek choinkowe, siedzieli na rozłożonych starannie kołdrach, a za prowiant służyły orzeszki, chipsy, Coca Cola i...butelka whisky ( zostawił za towar należność w kasie!)
- Co chcesz obejrzeć? Komedię, jakiś film superbohaterski, jakiś dramat? - dopytywał odpalając laptopa
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-05-19, 18:10   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Kiwnęłam głową słysząc potwierdzenie i wzięłam się dalej do pracy. Trzeba było przyznać, że ściany i dach naszej fortecy stawały w niezwykle szybkim tempie, nawet mimo mojego potknięcia i zdarcia wszystkich kocy z lewej strony naszej konstrukcji. I nawet mimo takiego failu... No kurcze, dobrze się przy tym bawiłam!
Wystarczyły minuty, żebyśmy mogli zamknąć ostatnią otwartą "ściankę" naszej "budowli". Duża ilość poduszek i kołder pozwalała na wygodne ułożenie się na wprost niewielkiego ekranu tego laptopa. I wtedy... Pytanie całkowicie zbiło mnie z tropu. Jednym z ostatnich filmów, które oglądałam przed zamknięciem była Merida - ale przecież byłam [i[zbyt dorosła[/i], żeby zmuszać chłopaka do oglądania bajek o księżniczkach. No i... Moje wartości z wiekiem się zmieniły. Rudowłosa królewna nie była już dla mnie utożsamieniem niezależności wśród kobiet...
Trzymałam się przez dłuższą chwilę za podbródek, przepychając w kierunku laptopa by samej móc znaleźć coś fajnego. Dramaty? Nah, wystarczająco ich dużo w naszym życiu. Zmierzchy i inne Greye nie były mi w głowie. Aż w końcu...
Wskazałam palcem na mały obrazek z widocznym humanoidalnym drzewem i szopem z pistoletem. No halo, to musiało być coś fajnego! STRZELAJĄCY SZOP! Wręcz zatarłam dłonie na myśl o kosmicznych przygodach, które musi przeżywać ten mały ssak.
I pewnie... Nieźle się zdziwiłam, jak głównym bohaterem wcale nie okazał się futrzasty koleżka.
Minuty filmu mijały, gdy zapewne zajadaliśmjy się smakołykami zwędzonymi przez Edamsa i zapijaliśmy (z całą pewnością) słabymi drinkami. W tym wszystkim... Chyba mogłam rozluźnić się na tyle, że gdy tylko zaczynała podgrywać jakaś znajoma mi muzyka, chyba nawet... Nuciłam jej melodię razem z artystami w filmie.
To musiał być jeden z pierwszych razy od lat, jak dało się usłyszeć moją barwę głosu - nie zmienioną przez krzyk, wrzask i płacz. Huh, ciekawe...
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-05-19, 21:01   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills


Joker miał dzisiaj pracowity dzień. Koło południa dostał listę obowiązków czy generalnie rzeczy, które miał do ogarnięcia. Badanie kontrolne, posprzątanie w piwnicy, a potem praca na zmywaku i generalnie pomaganie w kuchni. W międzyczasie gdy akurat nie miał nic do roboty znalazł chwilę na przeczytanie kilku przykładów z książki matematycznej, którą odkrył gdzieś w głębi Vincentowych zbiorów. W końcu jego praca się skończyła i po upewnieniu się, że to już wszystko wrócił do pokoju z dużym kartonem soku jabłkowego i trzema szklankami choć jeśli nic się nie zmieniło od jego wyjścia to naczyń by im w pokoju nie zabrakło. Zapukał zanim wszedł i zamknął za sobą drzwi.
- Wróciłem. Wykonałem wszystkie zadania z listy. Przyniosłem sok i szklanki.- zakomunikował stawiając przyniesione dobra na szafce nocnej, która uchroniła się od zostania częścią wielkiej konstrukcji, którą stworzyli Joe i Vincent. Nie pytał o sens. Opiekun nie musiał mu się z niczego tłumaczyć. Sam RS12 o ile nie dostał polecenia podszedł do łóżka. Zauważył, że nie ma w nim pościeli, ale domyślił się, że musi być w tej dziwnej konstrukcji więc usiadł po prostu na materacu i wrócił do przykładów z książki. Jakimś cudem przez te 3 dni kiedy mieszkał z Vincentem dawał radę omijać książki fabularne, a mimo to czytać całkiem sporo.
[Profil]
  [0+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-05-20, 07:00   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vincent nie skomentował wyboru. Szop i drzewo. To nie może być normalny film....no ale sam chciał, dając jej wybór.
Ostatecznie okazało się, że żaden z nich nie był głównym bohaterem, a sama produkcja okazała się świetna. Dużo humoru, akcji a szop i drzewo okazali się hitem.
Gdy usłyszał, że Joe nuci coś cicho, uśmiechnął się delikatnie pod nosem, ale nie skomentował tego głośno. Był na tyle rozważny, by nie wybuchnąć "OJEJ, TY JEDNAK MASZ GŁOS, JAK ŁADNIE!" Pamiętał jak jego peszyła każda tego typu uwaga, gdy robił postępy. Wiedział, że taki Nick czy Imari chcieli dobrze, ale...
Wtedy usłyszeli głos Jokera. Cholera. Kompletnie o nim zapomniał ! Zrobił pauzę w filmie i wystawił głowę spomiędzy kocy.
- Hej.- przywitał się - Zbudowaliśmy fort - poinformował z pełną powagą, jakby to była zupełnie normalna czynność w tym przybytku.
- Oglądamy Strażników Galaktyki, chcesz oglądać? - co prawda ominął go początek, ale oj tam oj tam. Wytłumaczy się mu na szybko. - Daj sok, zrobię cię drinka
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-05-24, 13:31   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Ja w tym wszystkim chyba po prostu zapomniałam o bolączkach dnia codziennego i koszmarze, jaki jeszcze niedawno rozgrywał się w naszych życiach. Było po prostu... Normalnie. Sama dzięki temu też czułam się znacznie normalniej, bezpieczniej i chyba... Chyba to pozwalało mi na rozkładanie skrzydeł i pokazywanie tej prawdziwej, stłumionej gdzieś w środku Joanne.
Chichotałam zakrywając usta po kolejnym rzuconym przez szopa żarcie, gdy do pomieszczenia przyszedł sam Joker - w tej samej postawie, z którą zawsze wchodził do sal, ale... Z innym ekwipunkiem.
Kto by pomyślał, że broń zmieni na sok?
Ze starych nawyków jednak, niemal natychmiastowo uspokoiłam swoje rozbawienie, chowając część twarzy w poduszce pod moją brodą. Nie spuszczałam wzroku z Obiektu 54, jedynie lekko skinając głową na jego obwieszczenie o przyniesionych dobrach. Już po chwili jednak - chyba dzięki reakcji samego Vincenta - podniosłam się z tej mocno niepewnej pozycji, kiwając z dumą swoją głową - bo tak, to właśnie my zbudowaliśmy to cudo konstrukcji! Zadbaliśmy o to, by w środku było na tyle dużo miejsca, że dodatkowy widz nie sprawi tu problemów.
Chyba... Wszyscy musieliśmy przywyknąć do tej nowej rzeczywistości, w której nie byliśmy wrogami. Poniekąd, nawet samego Jokera zaczynałam jakoś lubić, tylko... Ciężko wyzbyć się nawyków z tylu lat, no nie?
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-05-25, 00:42   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills


Joker poważny komunikat Vincenta przyjął równie poważnie jak zdaje się przyjmować wszystko. Omiótł konstrukcję wzrokiem. Sam nie przypominał sobie żeby kiedykolwiek coś takiego robił. Miał już pójść w stronę łóżka kiedy usłyszał propozycję opiekuna. Na samym początku RS12 miał z tego typu pytaniami trudność. Jakby sam fakt, że ktoś chce poznać jego preferencje był dla niego nie do przyjęcia. Zresztą był. Zupełnie jakby wszystkie dotychczasowe lata jego życia, w których sam aktywnie pozbywał się pragnień i gustów traciły sens. Ostatecznie po zaledwie kilku takich pytaniach zaczął odpowiadać na wszystkie twierdząco interpretując je raczej jako dziwną formę rozkazu niż szczerą chęć poznania jego preferencji.
- Tak jest.- odłożył książkę na stolik i przyklęknął, by zajrzeć do środka. Joanne nie ignorował tylko na tyle, by jej nie dotknąć, ale by zauważyć jeśli czegoś będzie od niego chciała. Tak, od kiedy Vincent ją przedstawił jako przyjaciółkę zyskała prawo do wydawania mu poleceń. Może nawet na samym początku wykorzystała to w jakiejś bardziej lub mniej dziecinnej, ale na szczęście generalnie nieszkodliwej zemście. Co prawda nie mówiła, ale na migi też można niejedno przekazać. Gdy usłyszał polecenie o podanie soku wychylił się na chwilę na zewnątrz by sięgnąć karton, który następnie mu podał.
[Profil]
  [0+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-05-25, 20:51   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Nie spodziewał się innej reakcji u Jokera. Ten to zapewne uznał za rozkaz. Edams westchnął cicho - nie miał dziś ochoty się bawić w nauczyciela i mu tłumaczyć zasady podejmowania decyzji samodzielnie. Dziś był Władcą Fortu i nikt mu tego nie odbierze.
Przysunął się nieco do Joe, by zrobić miejsce Michaelowi i by ten miał ekran w zasięgu wzroku. Ich ramiona zetknęły się na moment, ale Edams wycofał się nieco speszony. Sam nie lubił takiej bliskości, to co dopiero Joe, której obecność Vincenta, zwiastowała kiedyś jedynie ból jak po srogim wpierdolu.
Jako, że nie obejrzeli aż tak dużo, Trzydzieści Sześć skrócił Shugartowi, co się do tej pory działo ( i jak głupio by to nie brzmiało, mówimy o gadającym szopie) i tłumaczył kto jest kto. Zrobił w między czasie młodemu drinka i wrócili do oglądania...
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-05-30, 21:27   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Co by nie mówić - za mój najkreatywniejszy przejaw zemsty za dawne niesnaski na Jokerze z całą pewnością uznałam wyzwanie z cynamonem (nie ważne, że całkowicie ukradłam je z jakiegoś starego, viralowego filmiku). Mimo wszystko, miałam świadomość jaką siłą i wolą włada brunet - w końcu na własnej skórze poznałam, z czym wiąże się niesubordynacja. Chyba dlatego nie wykorzystywałam Shugarta do swoich małych, egoistycznych celów (no, może raz czy dwa machałam ręką na znak, żeby mi coś podał, ale to nic nie znaczy!).
Sama przesunęłam się na skraj fortu, dotykając jednym ramieniem koca, by móc zrobić nieco więcej miejsca przed ekranem komputera (trzeba przyznać, byliśmy geniuszami skoro nie wpadliśmy na to, że łatwiej przesunąć samo urządzenie o te 10 centymetrów). Widać jednak, nawet to nie wystarczyło, skoro po chwili i Obiekt 36 na mnie lekko naparł. Ogarnęło mnie przez chwilę spięcie, na które sama zareagowałam gwałtownym przesunięciem się jeszcze bardziej na ten nieszczęsny koc, by po chwili - mimo wszelkich starań chłopaków - zwalić jedną z części naszej doskonałej budowli. Przykrycie spadło na całą naszą trójkę, laptopa i drinki, na co ja sama zareagowałam krótkim piśnięciem - chyba ze strachu, że zniszczyłam tak ważną część budowli, jak i... Obawy przed karą?
Mimowolnie zakryłam uszy, nawet nie próbując podnosić się z miejsca czy odkrycia. Ciemność była moim przyjacielem, a jakieś nawyki mnie nie opuszczały. Chociaż... Może jednak przez głos tego szopa (bo przecież ktoś próbował na nowo uruchomić film) nie wpadłam w tak głęboką panikę jak za czasów labolatorium?
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-06-01, 11:17   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills


Joker przyjął drinka, na razie odkładając go we w miarę bezpiecznym miejscu, żeby na spokojnie się ułożyć. Słuchał równocześnie streszczenia dotychczasowej fabuły o kosmitach. Siłą rzeczy wydało mu się to dziwne. W końcu Edams nie był w stanie przekazać każdego dialogu czy opisać dokładnie każdej sceny, bo zajęłoby to więcej czasu niż oglądanie od początku. Przez to cierpiał kontekst, który ułatwiłby przyjęcie tej fabuły jako normalną. RS12 uznał jednak, że zrozumie oglądając resztę filmu.
Podczas przesuwania się aby zrobić miejsce obiektowi 54 coś się musiało stać, bo Joe nagle pisnęła odsuwając się od Vincenta. Jej gwałtowny ruch nadwyrężył konstrukcję doprowadzając do jej częściowego zawalenia. Joker uniósł się do klęczków i podniósł ramieniem koc przywracając część tej przestrzeni, a w efekcie też odsłaniając Joe. Jego wzrok po krótkim przejechaniu po konstrukcji, drinkach i dziewczynie zatrzymał się na Vincencie, od którego RS12 spodziewał się otrzymać polecenie.
[Profil]
  [0+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-06-01, 17:00   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Obojgu się ta bliskość nie spodobała, czego rezultatem był ów splot zdarzeń. Koc zleciał na nich, by po chwili zostać uniesionym przez Jokera. Vincent niespecjalnie się zdziwił gwałtowną reakcją Siedemdziesiąt Siedem. Sam nie był lepszy, tyle że Imari już go odrobinę ( no może bardziej) oswoiła.
- O. Spadło- zauważył, jak najbardziej słusznie.
I wektory znów poszły w ruch. Kilka ruchów niewidzialnymi jak i widzialnymi kończynami i fort znów był w całości.
- Nie musisz się tak stresować - zwrócił się do Joe. - Nikt cię tu nie będzie karał. No chyba, że wyżresz moje lody Oreo- powiedział półżartem półserio, a że już zdążyła nieco poznać jego kamienne poczucie humoru, to wiedziała o co chodzi.
-Oglądamy dalej? - zwrócił się do dwójki Altergenowiczów.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-06-06, 21:44   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Tak łatwo było to mówić, choć przecież to lata konkretnych działań i bodźców ukształtowały mnie (i w sumie nie tylko mnie) w ten sposób. Przez krótką chwilę pozostawałam w bezruchu z zakrytymi uszami, aż nie doszły do mnie słowa Vincenta. Chyba z lekkim zdziwieniem otworzyłam oczy, by spojrzeć najpierw na Edamsa, a po chwili na Jokera i zauważyć, że rzeczywiście... W moim kierunku nie został skierowany żaden bat. Chyba wciąż ciężko było mi się przyzwyczaić do tej rzeczywistości, gdzie siniaki po prostu się goją a nowe nie pojawiają się na ich miejscu.
Wywołało to na moich ustach... Mimowolny, szczery uśmiech. Musiałam przyznać, że już te kilka dni wystarczyło, by taka ekspresja znacznie częściej pojawiała się na mojej twarzy.
Kiwnęłam z aprobatą głową, po chwili wyciągając swoją szklankę zarówno do obu chłopaków w znanym wszystkim geście toastu. Toastu, za nasze nowe, lepsze życie, nim na nowo wciągnęłam się w film o gadającym szopie i chodzącym drzewie...
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-06-06, 23:01   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills


Joker oczywiście pomógł odbudować konstrukcję żeby mogli kontynuować. Do toastu też nie trzeba go było specjalnie zachęcać. Alkohol może i nie będzie jego ulubionym napojem, ale też źle nie smakował. W każdym razie, RS12 nie wybrzydzał. Wciąż jednak nie przekraczał granicy, która mogłaby wpłynąć na jego zachowanie. No chyba, że dostałby odpowiedni rozkaz od Vincenta lub Brada, ale było to raczej mało prawdopodobne.
Wrócił do oglądania filmu. Fabuła mogła być ciekawa, a żarty zabawne, ale Joker skupiał się na szukaniu wartości edukacyjnej. Doktor Shugart rzadko pozwalał mu robić coś co byłoby pozbawione korzyści. W zasadzie jedyną taką rzeczą było oglądanie memów. Wszystkie filmy i książki, które trafiły do RS12 miały w sobie konkretną wiedzę o którejkolwiek z dziedzin, które chłopak miał znać i rozumieć. Tutaj takich zagadnień nie było.
Z drugiej strony opiekun mógł to oglądać po prostu dla przyjemności, a Jokera postawić obok siebie dla samego posiadania go pod ręką albo z przyzwyczajenia. Chociaż nie, z przyzwyczajenia raczej nie. W końcu Joker był podmiotem Vincenta zbyt krótko.
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6