Wysłany: 2020-04-15, 19:52
Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann
Jakieś światełko znalazło się w tunelu. Miałem szansę na odzyskanie brata… Swojego własnego, rodzonego brata. Czyż to nie cudownie? Już nie musiałem być samotnym wilkiem, nomadem, waflem z mafii. Mogłem być ja i mój brat mutant. Kto by nam podskoczył? Gabriel, cóż, wyglądał z tą swoją mocą na kogoś, komu się raczej nie zawadza i omija go najlepiej szerokim łukiem. Przez chwilę pomyślałem nawet, że serio wszystko się ułoży.
Niestety, kwestia D.O.G.S. i jego działania dawała wiele do życzenia, wiele niepewności i, cóż, niechybnie długą rozłąkę, zanim po raz kolejny się zobaczymy.
- Coś może być na rzeczy. D.O.M.’ownicy mieli w sobie chipy. Wyciągała to jakaś laska z D.O.G.S. właśnie, ale nie znam szczegółów. Jakaś specjalistka – odparłem ostrożnie, równie przyciszonym tonem. Na moment ogólnie zawahałem się, czy powinienem takie rzeczy mówić bratu. Było to, cóż, niepewne. Mógł mówić jedno… Mogli mu ponownie namieszać w głowie. Kurde, wspomnienia z dzieciństwa nie zawsze będą mu przywoływać pamięć do porządku i co będzie, jeśli serio go wyczyszczą, i już go więcej nie odzyskam? Również powinienem ogarnąć jakieś kroki w kierunku odzyskania brata z ich łapsk i to jak najszybciej. Nim go bezpowrotnie stracę. Niefajnie.
- Pozwól, że to przemilczę. Wpakowałem się w złe towarzystwo… Miałeś rację – stwierdziłem jedynie i wzruszyłem ramionami. Mleko się rozlało. Musiałem sobie radzić w inny sposób. Nie mogłem być już przykładnym obywatelem. Stało się i się nie odstanie. – Ale mam spoko pracę i ekipę, na którą mogę liczyć. Szemrane interesy, ale działam już w tym dosyć długo i żyję, i nie wpadłem, więc jest spoko… I ten pomysł z telefonem. Jak najbardziej… Nie chciałbym stracić z tobą kontaktu, a nie będziemy na siebie wpadać na co dzień na ulicy – przyznałem, drapiąc się po głowie. Czekałem na ewentualny numer telefonu od Gabriela i, cóż, kompletnie nie miałem pojęcia, jak go odbić z D.O.G.S. Może powinienem skonsultować się z szefem? Może na coś wpadnie błyskotliwego? A może połączy to z innym planem?
Gabriel nie był pewny co ma teraz zrobić, ponieważ był rozdarty. Odkąd był D.O.G.S wmawiali mu, że jacy oni nie są świetni, że go niby uratowali, a Dark Prince musi zawdzięczać im to, że się z nim opiekują. Może to drugie to za duże słowo. Gabriel przeżył sporo bólu, no się nie słuchał i chciał mordować
Nie panował wtedy nad mocą. W ten sposób nauczyli bruneta pokory oraz panowania nad zdolnościami. Jednak w taki sadystyczny sposób to robili, że w jakiś sposób Beast jest psychopatą.
Jednak nie miał zamiar zdradzić Averill'a. Przecież to jego brat, rodzina. A to co Gabriel pamiętał z tamtych lat młodszy mężczyzna potwierdził.
Dark Prince w duchu czuł się oszukany i zawieziony. Jednak na twarzy miał tak znany poker face nic nie zdradzający.
Słuchał z zainteresowaniem Averill'a.
- Przydałoby się ją znaleźć. Ostrożnie spróbuję się zorientować co za jedna - powiedział z ciszonym głosem.
Słysząc o tym, że brat Dark Prince'a wpakował się w coś, niedobrze.
- Gdy się uwolnie, albo Ci pomogę wyplątać się z tego bagna co wpadłeś lub dołączę do Ciebie. Zobaczymy i czas pokaże - wyjaśnił też cicho.
Gabriel zamyślił się na chwilkę.
- Na razie jeszcze nie mam takiego numeru oraz nowego telefonu. Jednak podaj mi swój. Zapamiętam i po naszym spotkaniu odezwę się. Mam nadzieję, że mi zaufasz? - zapytał z jakby nadzieją w głosie.
Spokojnie czekał na odpowiedź Averill'a. Dark Prince zerknął na zegarek.
- Niestety muszę się zbierać i przejść do innego miejsca. Nie chcę mieć potem niewygodnych pytań. Mam nadzieję, że rozumiesz? - pytał.
_________________
Dark Prince
<tbody>
</tbody>
Don't get too close. It's dark inside. It's where my demons hide
Wysłany: 2020-04-24, 19:28
Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann
Wpatrywałem się w Gabriela, zastanawiając się nad tym, w jaki sposób mógłbym mu pomóc. Nie wyobrażałem sobie tego, by pozwolić mu powrócić do D.O.G.S. Co, jeśli jeszcze bardziej namieszają mu w głowie? Co, jeśli już miał w niej namieszane aż za bardzo? Czułem, że mogę mu ufać, ale gdzieś tam czaiła się ta niepewność. Bo nie mogłem być pewny…
Ja jebie. To nie powinno się tak skończyć, tak to ogólnie wyglądać. Był moim starszym bratem. Cholera, to on powinien martwić się o mnie, powinien być ty zawsze niezwyciężonym bratem, który zawsze ratował mnie z opresji, dawał tę namiastkę bezpieczeństwa, kiedy obwieszczał, że zostaliśmy sami w domu. Dotychczas zakładałem, że ułożył sobie gdzieś zajebiście życie, gdzieś z tyłu głowy mając jednak zanotowane, że najpewniej tak naprawdę już go dawno nie było. A tu? Okazuje się, że jest, cały i zdrów, w D.O.G.S., że ma jedynie częściową amnezję… I co? Co będzie, jeśli on tam do nich wróci i już nigdy więcej go nie zobaczę?
Pokiwałem głową na jego słowa. Minę miałem zatroskaną, ale nie bez powodu, nie? Wziąłem głęboki wdech i wyjąłem telefon, by mu podać ten numer.
- Tylko daj znać – rzuciłem i zaraz zacząłem dyktować kolejne cyfry. Może trochę zbyt naiwnie, ale to był Gabriel, Gabs, mój starszy brat. Nie chciałem się z nim rozstawać, ale ostatecznie zdobyłem się na to, by mu przybić piątkę, pożegnać się jeszcze bratersko na pożegnanie.
- Uważaj na siebie. Daj znać, jeśli wpadniesz w tarapaty. Nie mam zbyt wiele, ale może coś uda mi się zorganizować, jakąś pomoc, coś – rzuciłem jeszcze do niego, po czym zamierzałem patrzyć jak się oddala.
Tak może i powinność Gabriela jako starszego brata była taka by chronić. Przez całe dzieciństwo i jako nastolatek to robił. Nic nie poradzi, że po wyczyszczonej pamięci nie pamiętał brata. Z jednej strony to lepiej Averill nie został złapany i wyczyszczony tak jak Dark Prince.
Dobrze, że Gabriel coś sobie przypomniał. Od zawsze jak nikt nie patrzył i był poza zasięgiem kamer ćwiczył pamięć i koncentrację. Prawdopodobnie dlatego dużo przypomniał sobie rzeczy.
Na początku brunet dziwnie się patrzył co Ave chce zrobić. Dopiero po chwili załapał, że chce przybić mu piątkę. Następnie wystawił rękę i było słychać klaśnięcie.
- Obiecuję. Ok, ale myślę, że sobie poradzę, jednak będę miał to na uwadzę. Lepiej Ty uważaj. Chciałbym zobaczyć Cię następnym razem w jednym kawałku, więc jesteśmy w kontakcie - wyznał i na koniec jeszcze poklepał brata po ramieniu.
Następnie uśmiechnął się do Averill'a i ruszył w swoją stronę. Musiał przecież znaleźć tego informatora.
Z/t.
_________________
Dark Prince
<tbody>
</tbody>
Don't get too close. It's dark inside. It's where my demons hide
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum