Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój #3
Autor Wiadomość
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-04-09, 18:21   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


11 maja , godziny wieczorne

O ile poranek był co najmniej sensacyjny, tak reszta dnia upłynęła w spokoju. Wciąż nie czuł się zbyt dobrze i był obolały, ale mocne środki przeciwbólowe, nieco złagodziły nieprzyjemne doznania. Żeby jakoś sobie zająć czas ( bo ile można spać?), sięgnął po teczkę z aktami Jokera. Nick wciąż nie był łaskaw mu oddać jego własności, ale papiery młodego Shugarta się przed nim uchowały.
Vincent czytał w mniej więcej kolejności chronologicznej i momentami aż robiło mu się niedobrze, Nigdy nie myślał, że tak stwierdzi, ale...Dolores wcale nie była najgorsza na świecie. Ryan Shugart był po prostu pierdolnięty. Nic dziwnego, że się dogadywali ( i NIE TYLKO, jak wyczytał potem w jednej z notatek). Skrzywił się z obrzydzeniem, biorąc kolejną kartkę. Co za dwaj popaprańcy. Naprawdę było mu żal Jokera, choć kiedyś pałał do niego czystą nienawiścią! Z drugiej strony nie cierpiał też Joe, bo uważał, że przez nią, mocniej mu się dostaje.
Skrzywił się znów, tym razem z bólu, gdy sięgał po szklankę z wodą.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-04-09, 19:33   
   Multikonta: Sami / Carolcia


//11 maja

Nie podobało mi się tu. Coś… Coś tu nie grało. Moja codzienna rutyna odbiegała od tej, do której w ostatnich latach przywykłam. Sale były otwarte, ale ktoś zdawał się cały czas mieć na mnie oko - w AG większość czasu byłam zamknięta w tej przeklętej celi, wyciągana jedynie wtedy, gdy byłam potrzebna. A tu… Te wszystkie pytania… Czy to kolejna pułapka? Ludzie Dolores przed laty również wykazywali mną dziwne zainteresowanie, a potem… Wiadomo, jak to się skończyło.
Czy tu się to miało powtórzyć?
Odbierałam mieszane sygnały.
Nie było tu tak sterylnie. były normalne klamki, które odpowiadały na ich naciśnięcia. Żadne drzwi nie wydawały się specjalną przeszkodą, choć wzrok zaniepokojonej pielęgniarki od dnia wczorajszego zdawał się mnie śledzić. Dostałam nawet jakieś miejsce do spania, gdzie pościel nie była brudna od zaschniętej już krwi i nawet… Jakoś przyjemnie pachniała. Stres jednak nie pozwalał mi spać w tych warunkach…
Ostatnie kilkanaście godzin strasznie mnie wymęczyło przez tę niepewność. Czy dlatego… Chciałam znaleźć osobę, która mnie w to wpakowała?
Wiedziałam już, gdzie znajduje się toaleta. Do jedzenia zawsze ktoś coś odniósł, ale… Chyba nawet temu do końca nie ufałam. Dlatego, gdy tylko przestano nade mną skakać jak nad małym dzieckiem, musiałam wykorzystać tę okazję i znaleźć jedyną osobę, której - o dziwo - wydawało mi się, że mogę zaufać w tym całym wariactwie.
Po korytarzu szłam niepewnie. Nie wiedziałam, czy zaraz się nie natknę na kogoś, kto zechce mnie ukarać za wyjście z tego pokoju, gdzie rzekomo miałam spać. Starałam się więc stawiać kroki w taki sposób, by deski pod moimi stopami nie wydawały żadnych dźwięków. Zaglądałam przez szpary w drzwiach i dziurki od kluczy, by wypatrzeć, kto mógł się znajdować za którym przejściem, aż w końcu… Trafiłam na całkowicie otwarte drzwi, za którymi na łóżku leżał ten, którego szukałam.
Stanęłam w progu, niemal na baczność, przyglądając się chłopakowi przez chwilę. Dopiero teraz byłam w stanie wyłapać, jak bardzo się zmienił. Chyba… Chyba na lepsze. Nie był taki mizerny, a na twarzy - mimo wszystko wydawał się szczęśliwszy, nawet mimo widzialnego, krótkiego grymasu bólu.
Może… Może więc wcale tu nie mogło być tak źle?
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-04-09, 19:35   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vincent nie lubił zamkniętych pomieszczeń. Zapewne były to urazy jeszcze z Alter Genetics. Na noc przymykał jedynie drzwi, ale nigdy nie zamykał na klucz. Po tym co przeżył w laboratorium, naturalne, że nie lubił pokoi, z których nie da się wyjść.
Obiekt Trzydzieści Sześć, czy raczej Vincent Edams, zmienił się przez ten rok. Pomijając to, że zmężniał i urosły mu włosy, widać było ogromną przemianę wewnętrzną. Może nie wyglądał teraz jak okaz zdrowia i szczęścia, to jednak wyglądał...inaczej. Lepiej.
Poczuł na sobie czyjeś spojrzenie. Odwrócił wzrok od szklanki i oto ujrzał Joe. Tyle, że nie wiedział, że to Joe, bo ktoś mu zabrał pendrive z danymi.
-Siedemdziesiąt Siedem - nie miał wyboru, jak tak potwierdzić fakt, że ją pamięta i to dość dobrze - Daruj, muszę póki co używać Twojego numeru, nie mam jeszcze dostępu do Twoich akt.
Usiadł ostrożnie, krzywiąc nie nieznacznie. Nie zmieniła się, była taka jak ją zapamiętał.
Wszystko w porządku? - nic dziwnego, że wyglądała na zagubioną. W końcu to była jej pierwsza noc na wolności. - Niczego ci nie brakuje? - w sumie to ona chyba miała coś, że chyba nie gadała? Nie był pewien czy dobrze pamiętał. - Pewnie nie wiesz, co ze sobą zrobić. Też tak miałem po ucieczce.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-04-09, 19:39   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Nawet się nie wzdrygnęłam, gdy spojrzenie bruneta powędrowalo prosto na mnie. Stałam w tym progu, jedynie przedramieniem opierając się o framugę drzwi, nawet na chwilę nie odrywając wzroku od Obiektu 36.
Skinęłam głową, gdy zwrócił się do mnie imieniem. Na tym etapie mojego życia to już nie było ani uwłaczające, ani obraźliwe. To… To już było normalne. Pewnie dlatego za tym skinieniem jedynie wzruszyłam ramionami, na znak, że w sumie nie robi mi różnicy, w jaki sposób chłopak będzie się do mnie zwracał. W sumie… Nawet nie miał innego wyboru, niż używać tego numeru, no nie?
Mojej uwadze nie umknęły jednak te krótkie skrzywienia. Znałam je aż za dobrze. Ból, cierpienie, ciągnięcie w skórze i mięśniach… Oberwał. Ale… Tym razem nie podczas jakiegoś chorego eksperymentu, a… Uwalnianiu? Odbijaniu? Przejmowaniu? Rany boskie, sama nie do końca byłam pewna, co z nami zrobili. Nie wiedziałam, czy jest w porządku, bo już dawno pozbyłam się takiego sformułowania ze swojego słownika. Od lat nie było w porządku…
Pokiwałam jednak przecząco głową na jego kolejne pytanie. W normalnych okolicznościach pewnie nawet bym nie marudziła na te okoliczności - gdybym tylko była w stanie w pełni je zrozumieć. Trafił jednak w dziesiątkę z jednym - nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić…
Odsunęłam się od framugi, wchodząc nieco głębiej do pokoju, gdy wzruszałam po raz kolejny ramionami, na nowo skupiając swoje spojrzenie na chłopaku. “Ucieczce”. Czyli że co, naprawdę byliśmy wolni? Bez cel, bez chorych obowiązków?
Podeszłam do okna, opierając się o parapet. Dopiero teraz miałam chwilę, by znów móc zobaczyć miasto, ulicę, jadące po drodze samochody. Dopiero teraz mogłam spojrzeć na ludzi odbijających się w oknach gdzieś w budynkach w oddali. To wydawało się teraz tak bardzo… surrealistyczne… Czy dlatego złapały mnie dziwne wyrzuty sumienia i ścisk w żołądku?
Zacisnęłam swoje wargi w cienką kreskę, odwracając się do bruneta. Nie znalazłam jednak sił, żeby na niego spojrzeć. Nie, gdy… Gdy pierwszy raz coś mi mówiło, że powinnam samodzielnie użyć swojej mocy. Bez widma paralizatora czy broni nad sobą. Po prostu, żeby komuś ulżyć. Wyciągnęłam swoje dłonie lekko przed siebie, nawet nie do końca wiedząc, jak zakomunikować możliwość ulżenia mu w cierpieniu. W końcu… Z tyłu głowy wciąż miałam zakodowane, że żaden z obiektów nie lubi kontaktu fizycznego.
Sama… Sama w tym chyba też nie byłam wyjątkiem.
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-04-09, 19:51   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vincent, pierwsze co porzucił, to właśnie swój numer. Mimo, że miał go wytatuowanego na piersi, co mu codziennie o tym przypomniało, tak nie chciał, by ktokolwiek się w taki sposób do niego zwracał. Jakby był przedmiotem. Czyjąś własnością.
Nigdy więcej. Alter Genetics już nie istniało, osobiście zatłukł tą harpię, która mu zgotowała ten los.
Obserwował, jak ta pochodzi do okna i obserwuje. Sam tak robił do tej pory. Jakby nie mógł się nasycić widokiem.
-Nie jest to może szczyt marzeń, ale póki mutanci są prześladowani, musimy zadowolić się tym co mamy. Tu jest bezpiecznie. Pomijając oficjalne misje, typu ta ze szturmem na Alter Genetics
Zwykle tu on milczał, a inni mówili. Przy tak małomównym rozmówcy, to on musiał być gadułą.
Obserwował ją dalej w ciszy, aż ta wykonała gest, który był mu dziwnie znajomy. Potrząsnął przecząco głową.
-Nie musisz tego robić, jeżeli nie chcesz. Wyliżę się.
Zwłaszcza, że wiedział, że ta potem by też cierpiała. Na tym polegała jej moc.
-Wspominałem już tam, w lesie, do jakiej organizacji należę. Zostając tu, prędzej czy później, będziesz musiała użyć mocy, by udowodnić swoją przydatność i wkład w Rebelię. Nadal możesz zostać odesłana do Bractwa, jeżeli tylko zechcesz. - tłumaczył spokojniej - Inaczej będziesz musiała w końcu ubrudzić sobie ręce.
Żniwo ich działań, widziała na własne oczy. Alter Genetics spłynęło krwią i to dosłownie. A potem pierdutnęło.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-04-09, 19:58   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Wzruszyłam ramionami słysząc jego wypowiedź. Szczyt marzeń? Nie przypominałam sobie, żebym przed tym wszystkim mieszkała w wiele lepszych warunkach. Wydaje mi się, że mój ojciec nadużywał alkoholu, a matka była w niego nazbyt zapatrzona. Chyba dlatego bez większego problemu oddała mnie “pod opiekę” laborantom z tego pieprzonego AG. Pomyśleć, że przez pierwsze tygodnie sama dałam im się omotać wokół palca…
Słysząc jednak jego odmowę, sama… Sama na chwilę zwątpiłam, cofając swoje dłonie. Ciągle nie podniosłam też na niego swojego wzroku.
Wydarzenia z poprzedniego dnia zdawały się być teraz dziwnym snem. To wszystko zlewało się w jakąś niezrozumiałą dla mnie całość. Całe to bractwo nie wydawało mi się zbyt bezpiecznym miejscem - głównie dlatego, że po prostu było mi całkowicie obce. Ale… Nie mogłam mówić, żebym tutaj czuła się całkiem pewnie. Mimo wszystko wciąż z tyłu głowy miałam to, do czego zdolny był Joker.
Lojalność… Czy mogłam mówić o tym, żebym była lojalna, gdy nigdy nie miałam postawionego przed sobą takiego celu? W ostatnich latach byłam jedynie zmuszana do kolejnych zadań, których nie chciałam podejmować. Nie miało to nic wspólnego z lojalnością.
Z całą pewnością byłam jednak wdzięczna za to odwrócenie życia do góry nogami. Na krótką chwilę jedna z moich dłoni powędrowała na moją szyję, gdzie jeszcze kilkanaście godzin wcześniej znajdowała się ciężka obroża, by moje ręce w końcu pewniej wyprostowały się przed brunetem. Podniosłam swoje spojrzenie, próbując skrzyżować je z jego wzrokiem, jednocześnie twierdzącą kiwając swoją głową.
Skoro i tak miałabym udowodnić swoją przydatność… Czy to nie był na to najlepszy moment?
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-04-09, 20:00   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Wyglądało na to, że Siedemdziesiąt Siedem zdecydowała. Mimo braku przymusu, postanowiła mu pomóc. Jedyne co mógł w tej sytuacji zrobić, to pozwolić jej na to. W końcu to była jej pierwsza, samodzielna decyzja, bez Dolores sapiącej nad uchem. No i wyglądało na to, że chciała zostać tu, co oznaczało, że Rebelia miała uzyskać niebawem nowego członka, a im ich więcej, tym lepiej.
Niestety moc Joe, pozwalała udowodnić lojalność, tylko w jeden sposób.
W porządku - odpowiedział na jej niemą deklarację - Tylko nie przeholuj.
To była taka mała wskazówka, że był mocno sponiewierany i lepiej by dziewczyna zachowała zdrowy rozsądek.
To nie tak, że jakoś bardzo jej współczuł. W zasadzie to chciała się odwdzięczyć za ratunek. Po prostu kolejny ranny, to kolejny problem dla medyków.
Usiadł wygodniej i czekał. Wiedział, jak się to odbywa.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-04-09, 20:07   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Nie przeholuj. Łatwo było powiedzieć, gdy w pełni panowało się nad swoją mocą. Ja jednak nie potrafiłam. Gdy nawiązywałam to chore połączenie, nie potrafiłam go samodzielnie zerwać - zupełnie, jakby moje ciało samo dążyło do własnej destrukcji na taką skalę, jaką tylko mogło. Ale… Przez te lata poniekąd chyba zdążyłam się do tego przyzwyczaić.
Nowością dla mnie jednak było, że osoba przede mną nie była w stanie agonalnym. Nie leżała na ziemi dusząc się własną śliną i zalewając własną krwią. Przez krótką chwilę, gdy usłyszałam zgodę z jego strony sama się zawiesiłam - nie bardzo wiedząc, co dalej powinnam robić. Przecież… Przy przejmowaniu obrażeń nie chciałam w krótkiej chwili wylądować na ziemi, serwując sobie dodatkowe wstrząśnienie mózgu…
Kiwnęłam tylko głową, jakby na znak zrozumienia w kierunku bruneta, po chwili siadając koło niego na łóżku. Zachowałam zdrowy odstęp od niego, na tyle, by móc wyciągnąć własne dłonie w jego kierunku, ale uniknąć zbędnego kontaktu. Ułożyłam ręce na jego ramieniu, bliżej pleców, jak przy przyjacielskim klepnięciu, by po chwili przyjemne ciepło mogło zacząć się roznosić po jego ciele. Każdy kolejny fragment jego skóry, mięśni, stawów, którego dotknęło to dziwne uczucie zaleczał się na jego oczach, by w tej samej chwili - rany pojawiały się u mnie. Syknęłam, czując pierwsze wyraźne rozerwanie na mojej skórze, ale… To nic nie zmieniło. Moc dalej działała, zabierając każdy fizyczny ból, jaki mógł mu teraz ciążyć…
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-04-09, 20:36   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Kiedyś, przy choćby najmniejszym dotknięcie, wzdrygał się, jakby było to coś, co sprawiało mu wręcz fizyczny ból. Teraz też drgnął...ale było to zupełnie inne. Joe podświadomie czuła, że coś się zmieniło. Nie wiedziała jednak co.
Przymknął powieki, czując przyjemne ciepło i odpływający od niego ból. Doświadczył tego już nie raz. Kusiło, och jak kusiło, by pozwolić jej działać do końca! Nie musiałby robić przerwy w treningach, mógłby działać natychmiast, domykać ostatnie sprawy Alter Genetics. W końcu w Bractwie było więcej jego pobratymców.
Przyszedł jednak zdrowy rozsądek. Odsunął się nagle, przerywając połączenie. Nie wyciągnęła z biegu wszystkiego, ale oboje byli raczej we względnie dobrej formie.
-Wystarczy. - powiedział krótko, by jej nie przyszło do głowy kontynuować - Dziękuję Ci. - przeniósł na dziewczynę spojrzenie - Jak się czujesz? -Potrzebujesz pomocy? Na dole są lekarze - obserwował ją uważnie
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-04-09, 20:36   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Było… Inaczej.
Nie potrafiłam stwierdzić, czy różnica wynikała z faktu, że… Że ja chciałam to zrobić? Może z tego, że i on już nie chciał umierać? Zachowywał się inaczej, niż przed laty. Nie czułam tej bijącej niechęci i spięcia, gdy moja dłoń dotknęła jego barku. Może przez to i ja się pewniej czułam w tej sytuacji?
To była chwila. Sama nie mogłam przerwać działania mojej mocy, choćbym padała z przemęczenia i bólu. To takie… Chore przekleństwo - byłam w stanie bardzo wiele znieść, ale za jaką cenę?
Czułam, jak rana w moim ramieniu się rozchodzi coraz głębiej. Cholera… Porządnie oberwał. Czułam, jak wrażenie nadużycia mięśni i obicia przechodzą na moje ciało. Czułam ten dyskomfort, gdy - w sumie na nowo otwarta rana - zaczęła powoli barwić moją koszulkę na szkarłatny kolor. Czy to w tym momencie Obiekt 36 się ode mnie odsunął, przerywając to połączenie - zanim zdążyłam w pełni użyć swojej mocy?
Westchnęłam ciężko, lekko się garbiąc i podpierając dłonią o łóżko. Drugą rękę skierowałam na swoje ramię, na którym zdążyłam już poczuć ciepło, po chwili dokładniej przyglądając się lekko zabrudzonym od krwi palcom. Przeniosłam wzrok na Edamsa, nieco ciężej oddychając i wzruszając ramionami. W końcu… W AG nic sobie z tego nie robili. “Wyliże się” - słyszałam. Może i tu się z tego wyliżę?
Plama w sumie nie była duża. Nie mogłam mówić, żebym traciła krew w zastraszającym tempie. Ale… Chyba sam ten widok też robił swoje.
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-04-10, 08:42   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Cholera. Za długo zwlekał. Poczucie ulgi sprawiło, że stracił czujność.
- Zaczekaj tu, zaraz wracam - wstał, już bez większego trudu. W zasadzie był prawie jak nowy. Bywali w gorszym stanie w AlterGen.
Wrócił z medykiem, który był bardziej niż skonsternowany. Krótkie wyjaśnienie uratowało Vincenta przed podejrzeniem potłuczenia biednej Joe. Lekarz rzecz jasna, nią zajął się nią tutaj- połatano ją piętro niżej, podano leki uśmierzające ból i parka wróciła z powrotem na górę.
- Jesteś pewna, że nie chcesz się położyć. Akurat ja wiem, że musi cię to boleć - dopytywał z uporem maniaka
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-04-12, 18:07   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Prawdopodobnie właśnie dlatego na to zbytnio nie reagowałam - w samym AG niejednokrotnie przyszło mi kończyć w dużo gorszym stanie, niż tylko dziurą na ramieniu. Prawdopodobnie tego typu rany, ze względu na moje zdolności w samym laboratorium były zostawiane do samodzielnego wygojenia, więc nie mogłam ukryć swojego zdziwienia, gdy chłopak... Rzeczywiście się tym przejął?
Wszystko stało się szybciej, niż mój prosty móżdżek mógł to zakodować. Nie było czasu na jakikolwiek protest przed kolejnym szybkim badaniem lekarskim i opatrywaniem tych ran. Nie mogłam jednak powiedzieć (hehe) - leki przeciwbólowe były mi nawet na rękę. Zawsze to mniejszy dyskomfort.
Nie mogłam się oprzeć przed dotykaniem bandaży na moim ramieniu. Były inne, niż te, które znałam z ostatnich lat. Chyba nawet staranniej założone, a widząc prace lekarza nad samą raną, mogłam odnieść wrażenie, że chyba... Chyba się stara, by po zagojeniu blizna była jak najmniejsza? To... To było dziwne,
Pokręciłam przecząco głową na jego pytanie, po chwili wzruszając ramionami, gdy w końcu opuściłam rękawek swojej koszulki, przestając drapać ten opatrunek. Sama nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić, ale z całą pewnością nie chciałam leżeć. Miałam wrażenie, że przeleżałam ostatnie 5 czy 6 lat w tej sterylnie białej celi. Więc gdy w końcu miałam możliwość robienia innych rzeczy... Chyba chciałam z tego skorzystać.
Tylko... Co się robi, gdy ma się tę swobodę?
Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Mojej uwadze nie umknęła tona książek upchana po szafkach, na stoliku czy nawet przy biurku. Kiedyś lubiłam czytać, ale dzisiaj... Chyba sprawiałoby mi to trudność po takim czasie i takich przeżyciach. Od licznych woluminów moją uwagę jednak odwrócił cichy dźwięk i podświetlenie, jawiące się na stoliku nocnym - mój wzrok mimowolnie powędrował na ten... Telefon? Tablet? O rany, to urządzonko było na tyle duże, że chyba zwątpiłam, na co patrzę. W końcu... Ostatni telefon, jaki sama trzymałam w dłoni to był chyba... Samsung galaxy mini? Coś z tych małych, wolnych, na których selfiaczki wychodziły jak robione kalkulatorem.
Czy ja... Czy ja właśnie tęskniłam za taką głupotą, jak korzystanie... Z komórki?
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-04-13, 10:52   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vincent obserwował Siedemdziesiąt Siedem w ciszy. Zauważył, jak się rozgląda, jakby szukała czegoś, co ją zainteresuję. Nie wydawała się szczególnie zainteresowana książkami. Jemu na początku też z trudem przychodziło czytanie i dopiero z pomocą Imari nadrobił braki.
Co ciekawe, jej uwagę przykuł jego telefon. On już się przyzwyczaił do nowych technologii, miał na to rok.
- To smartfon. Nie wiem, czy miałaś z nimi do czynienia, nim cię zamknęli w AlterGen. - powiedział spokojnie - Nie jest jakiś wypasiony, raczej średnia półka.
Co jak co, on wiedział jak to jest, nie ogarniać technologii. Ani innych współczesnych rzeczy. Też było mu ciężko.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-04-13, 13:58   
   Multikonta: Sami / Carolcia


Mój wzrok mimowolnie powędrował z telefonu, na twarz Obiektu 36, gdy ten próbował mi wyjaśnić, czym dokładnie jest to urządzonko. Czyli jednak telefon, huh? Kiedy stały się takie duże?
Pokiwałam twierdząco głową, po chwili pokazując palcami wielkość, jaka zapewne odpowiadałaby połowie ekranu telefonu Edamsa, po chwili znowu wzruszając ramionami., gdy wspominał o średniej półce. W końcu... Nie wiedziałam, co dzisiaj kwalifikowałoby się na jaką kategorię - pewnie byłabym zadowolona nawet z urządzeń obecnie uznawanych za bardzo niską półkę.
Najgorsze w tym wszystkim chyba było to, że... Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Powinnam iść, zostawić go samego ze sobą? Westchnęłam, kładąc swoje dłonie na kolanach, bo w sumie... Nie chciałam wychodzić.
Nie czułam się w tym miejscu pewnie i miałam wątpliwości, czy komukolwiek można tu ufać. Ten wysoki facet, który za mną krzyczał, gdy wyszłam z tamtej sali badań wydawał się bardzo dziwny i wścibski i chyba się bałam, że mogę znowu na niego trafić. A ten chłopak... Poza Jokerem był jedyną znajomą mi tu twarzą. Czy było więc dziwnym, że tylko w tym towarzystwie nie ogarniała mnie kompletna paranoja?
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-04-13, 15:32   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


- Ach. No tak. Telefony było zdecydowanie mniejsze, zanim nas zamknęli - zrozumiał jej język migowy.
Jak zamykali jego, to on nawet nie miał smartfona, rodziców nie było stać na telefon dotykowy. Musiał zadowolić się tym z klawiaturką. Kiedy więc uciekł i trafił tutaj, sporo czasu zajęło mu ogarnięcie tak zaawansowanego sprzętu.
Biedna Siedemdziesiąt Siedem. Nie dość, że byla pewnie wciąż oszołomiona nową sytuacją, to jeszcze ten mutyzm jej utrudniał funkcjonowanie. Vincent zacisnął wargi, myśląc intensywnie.
- Czekaj, pokaże ci coś - wstał, bo teraz to on był bardziej mobilny. Sięgnął po telefon i po chwili wrócił na łóżko. Odblokował telefon i zaczął jej pokazywać możliwości. Przesuwał ekrany na boki, scrollował, pokazywał aplikacje, tłumacząc co do czego ( choć pewnie i tak połowy nie zrozumiała)
- A to...ah, taka pierdoła. Gierka, dobry zabijacz czasu. - włączył Candy Crusha - Trzeba tak przesuwać słodycze, by te tego samego rodzaju znalazły się w jednym rzędzie lub kolumnie - i pozbył się jakiegoś rzędy karmelków
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5