Poprzedni temat «» Następny temat
Thirftway
Autor Wiadomość
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-03-09, 14:37   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


Ta, każdy kimś był. Dla przykładu, człowiekiem poszukiwanym za morderstwo, handel narkotykami i… Co tam jeszcze było? Myślę, że w przeważającej liczbie rozmów lepiej było to przemilczeć i zanadto się nie wychylać, a przy okazji być po prostu nikim. O tak! A jeśli nie potrafisz tego zaakceptować, jeśli ci tak wygodniej, może po prostu mów mi Nicky. I będę Nicky’m.
Cholera! Mała zadawała pytania. Znałem ją i nie znałem… Ale na pewno wiedziałem, gdzie mieszka. Creepy informacje.
- Nakreślę ci coś, okej? – zapytałem, choć nie zamierzałem oczekiwać na przyzwolenie. Pewnie laska czuła się na porwaną i przetrzymywaną osobę. Nie będzie się zachowywała normalnie… A ja chyba nie znałem pojęcia normalności, więc również miałem mieć z tym problem.
Reasumując, to jasne, że będę mówił, co będę chciał i będę ją pytał o rzeczy, na które ewidentnie mi nie odpowie… A ona będzie pytać o to, czego nie mogę przyznać… I w sumie to tyle.
Postanowiłem pobawić się w wyliczankę, więc moja prawa pięść na początek wyprostowała kciuka, z którego – po pierwszym rzuconym przeze mnie stwierdzeniu – wziął przykład paluch wskazujący.
- Straciłaś przytomność. Odwożę cię na chatę, bo tak jest bezpieczniej. Dla mnie, dla ciebie. – Tak była prawda. Trzecie – palec środkowy. – Leżałaś nieprzytomna, po zmroku, na pustym parkingu. Ktoś mógł cię okraść, wykorzystać, cokolwiek. Dobra, nie rozwijajmy czarnych wizji. Chodzi o to, że pomogłem, nie? Tak, pomogłem…
I tu koniec liczenia, bo skręcałem i potrzebna była mi cała dłoń. Przyjrzałem jej się uważnie.
- Nic ci nie zrobię. Serio – odparłem, wznosząc do góry wszystkie palce. Nie miałem – w teorii – nic do ukrycia. W praktyce wcale, jeśli chodziło o kwestię wykorzystywania jej, co nie?- Boli cię brzuch? – zapytałem, bo złapała się za niego, a nic mi nie mówiła o spożyciu jakichkolwiek środków. Może padła ze zmęczenia? Mi kilka razy również się to zdarzyło. Nie panikujmy. Jak mówiłem, nie rozwijajmy czarnych wizji.
[Profil]
  [B+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-03-15, 01:23   

Wyliczanka. Patrzyła jak zahipnotyzowana na jego palce, które unosiły się z każdym słowem. Nie mogła się skupić, mózg nadal jej pulsował bólem, strach nadal opanowywał jej brzuch. Myśli nie kierowały się w żadnym pozytywnym kierunku, a świadomość, że odwozi ją do domu sprawiała, że czuła się mniej bezpiecznie. Miała być anonimowa, nie mieszka tu od urodzenia, nikt nie miał jej znać. Może to ktoś z baru? Może smakowało mu jej jedzenie? Może przypadkiem zobaczył, gdzie mieszka i chciał pomóc?
Nie potrafiła jednak myśleć pozytywnie w jego kierunku. Ten mrok, który go otaczał zdecydowanie zniewalał jej rozsądne myślenie. Z drugiej jednak strony narastało w niej uczucie zainteresowania. Chciała wiedzieć jak obcy człowiek zdecydował się na taki krok, aby jej pomóc i przede wszystkim dlaczego nie widać jego emocji, jego uczuć i intencji.
Tak – zdecydowała się na szczerość, którą u niej każdy cenił lub przeklinał. — Tak jakby straciłam przytomność, tak jakby obudziłam się w samochodzie obcego mężczyzny, tak jakby wieziesz mnie do domu, a nie do szpitala, co nie jest normalne. Więc tak, boli mnie brzuch – spojrzała na niego chcąc pokazać, że się go nie boi, ale ten mrok tak jakby uśmiechnął się do niej, tak jakby powiedział, że jej słowa nic nie dadzą, że i tak pożre tego mężczyznę. — Skąd wiesz, gdzie mieszkam – zapytała jak mężczyzna skręca w osiedla prowadzące wprost pod jej blok mieszkalny.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-03-17, 20:54   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


Zirytowałem się. Byłem cierpliwym człowiekiem, ale, kurwa, wiedziałem, że ta dyskusja szła w złym kierunku i miało być jeszcze gorzej. Zatrzymałem się. Dosyć gwałtownie, ale by nie było, spojrzałem kątem oka w lustro, czy nikt za mną nie jechał. Mała nie musiała tego zarejestrować. …i olałem już te piwa, jeśli się rozlały. Chuj, będzie tu jebało tanim barem jakiś czas.
Odwróciłem twarz w jej kierunku. Powoli. Nie byłem za bardzo zadowolony, właściwie to wcale. Chujoza się zrobiła. A mogłem ją tam zostawić i czekać aż pomoże jej ktoś inny… W sumie nie musiał to być żaden gwałciciel czy złodziej. Taka druga, o, mimoza! Ale zareagowałem zbyt… Tak, zareagowałem zbyt humanitarnie. Mała miała na mnie zły wpływ. Zdecydowanie.
- Ulży ci, jeśli powiem, że cię śledzę?! Że wiem, gdzie pracujesz? Na którym boku najczęściej śpisz? Albo, o!, gdzie kochasz kupować te swoje śmieszne warzywa?! – zapytałem, choć zaraz uśmiechnąłem się wstrętnie. Stwierdziłem po prostu, że to ze spaniem było gwoździem do trumny stworzonej z jej strachu. – Taaa. Jak śpisz w tym swoim łóżku nieświadoma… Ale jeśli cię to pocieszy, to nie prosiłem się o to i mam tego już powyżej uszu! – rzuciłem, nie schodząc przez ten czas z tonu. W końcu skończyłem. Spojrzałem na ulicę przed sobą. Wyrzuciłem z siebie to, co chciałem. Ochłonąłem, nie? I zaraz tego pożałowałem, bo jak mogłem ją prosić o zapomnienie tego wszystkiego? Zapomnieć moją twarz na początku a teraz? Dwie odrębne sprawy. Prze-je-ba-ne.
Jebnąłem w kierownicę. Tyle czasu starania się, kombinowania i wszystko na nic! Odpiąłem pasy, zabrałem kluczyki i wysiadłem z samochodu. Musiałem ochłonąć. Przemyśleć swoje położenie, wszelkie opcje. Chyba powinienem też coś zjeść… Byłem rozdrażniony. Ale to potem…
Oparłem ramiona na samochodzie, a głowę na ramionach.
Mogłem powiedzieć jej, by sobie poszła. Może zapomni? Może nic nikomu nie powie… Taaak. Na pewno. Mogłem ją zastraszyć, ale byłem od tego, by jej nic nie zagrażało, nie? Trochę kolidowało. Zachowałem się jak palant, rozwydrzony dzieciak i, cóż, musiałem wymyślić, bo inaczej będę trupem. Jeśli ktoś się dowie i pójdzie to do policji, D.O.G.S. albo – co chyba gorsza – do szefa, to miałem przejebane, totalnie przejebane. Byłem już trupem. Ucieczka na drugi koniec kraju???
[Profil]
  [B+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-03-19, 17:36   

Gwałtowne hamowanie spowodowało, że dziewczyną szarpnęło w przód. Na szczęście butelka z piwem trzymana przez nią nie wylała się. Nie była w stanie jednak zidentyfikować, czy rzeczy z tyłu były w lepszym stanie niż jej aktualna psychika. Rozpadała się. Nigdy nie była w takiej sytuacji, a cały jej organizm krzyczał, że jest zmęczona, niepewna i przerażona. Gdy na nią spojrzał chciała wcisnąć się w siedzisko jak najgłębiej. Czuła jak serce bije jej szaleńczo próbując wręcz wyskoczyć z piersi. Mógł spowodować wypadek, mógł ich zabić, ale zamiast tego patrzył na nią. Patrzył drwiąco, wszechwiedząco. I taki był. Wiedział wszystko. Nie była pewna, czy mówił prawdę. W końcu wyliczył tylko, że wie, a nie powiedział, co wie. Warga jej zadrżała ze strachu. Patrzył na nią jak śpi? To nie możliwe. To nie może być prawda. Patrzyła na niego zielonymi oczyskami niczym lis uciekający przed bestią i chowający się w norce. Bała się go, a ten mrok narastał jeszcze bardziej, gdy mówił, gdy pytał. Nie mogła nic z siebie wydusić. Strach sparaliżował jej ciało, w gardle utknęła jej wielka gula utkana ze strachu. Ocknęła się w momencie, gdy uderzył w kierownicę. Podskoczyła na siedzeniu jakby to ona sama oberwała, a nie ten martwy przedmiot.
Wysiadł, a jej dłoń odpięła pas, pociągnęła za klamkę samochodową, a nogi jak zwinnego lisa wyrwały w stronę bloków. Nie wiedziała, czy było to rozsądne, ale chciała uciec. Jak najdalej od niego. Nie myślała o tym dokąd biegnie, ale chciała wrócić do miejsca, w którym czuła się bezpiecznie. Jej świadomość nie przyswoiła wiedzy o tym, że ten mężczyzna wie gdzie ona mieszka. Nie to było istotne. Chciała się po prostu schować z dala od niego, z dala od tej ciemności i z dala od tego strachu. Była zmęczona, ale adrenalina nie pozwalała jej się zatrzymać. Wpadła na klatkę schodową dysząc jak parowóz. Udało się?
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-03-19, 19:57   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


- Ja pieprzę – wyrwało mi się, kiedy tylko usłyszałem odgłos uruchomionego mechanizmu, otwieranych drzwi, biegu. Wyraźnego w tej ciszy. Ja pieprzę… O tak!
No co? Pobiegłem za nią odruchowo. Jebać auto, mimo że odgrywało bardzo ważną rolę w moim życiu. Jebać chyba wszystko, bo to, co wyrabiałem, to już prosiło się o litościwe poklepanie po ramieniu, po czym załatwienie wszystkiego kulką w łeb. Słyszałem wystrzał owej broni, czułem napływającą do moich oczu ciemność…
Choć może to nie moja wyobraźnia robiła mi takie figle? Może ta ciemność, którą sobie wyimaginowałem, wcale taką nie była? Może otuliłem się nią niczym najwygodniejszą kurtkę w chłodne noce? Może miała obronić mnie, chociażby przed częścią, moich błędów… albo przed konsekwencjami po nich?
Wpadłem do klatki za nią. Byłem wyższy i bardziej wysportowany. I otoczony nieprzejrzystym mrokiem. Tylko nieznacząco, raz na jakiś czas, dosyć wściekle ruchliwa chmura mroku odsłaniała moją twarz, moje dłonie, ręce, inne części ciała. W pewnym momencie dotknęła również jej – Małej – kiedy złapałem ją gwałtownie za ramię, ścisnąłem, pociągnąłem, przyparłem do ściany. Zablokowałem ją swoim ciałem. Nie wiem, co wyprawiałem, ale chyba postanowiłem zmusić ją do poczekania i spojrzenia mi w twarz… Najgorzej, bo przez panujący przeze mnie tu mrok sam nie dostrzegałem jej twarzy.
Westchnąłem zrezygnowany. Zaraz też wziąłem głęboki oddech, po czym wypuściłem go z siebie ze świstem. Mrok powoli zaczął ustępować. Mała była przerażona. Przestałem ją aż tak mocno dociskać, co by mogła oddychać, nie?
- Spokój – rzuciłem do niej szeptem, nakazująco. Jeśli wrzeszczała, zapewne byłem zmuszony zasłonić jej usta… swoją dłonią? Najpewniej. – Kurwa. Słuchaj, Mała. Halo! Pilnuję cię. Dla twojego bezpieczeństwa. Nie powinienem ci tego mówić. Będę miał przejebane, jeśli to wypłynie – odparłem zgodnie z prawdą. Miałem nie prosić ją o łaskę, ale najwyraźniej postanowiłem się zniżyć do tego poziomu. Bądź co bądź podobało mi się w mafii, nie miał zanadto skomplikowanego życia i mogłem, kurde, dalej ją obserwować, bylebym nie miał z tego tytułu przypału.
- Proszę… Wiem, nie powinienem o nic prosić, palant ze mnie, dupek, wandal, cokolwiek… ale nie chcę mieć problemów u szefa. Zależy mi na robocie – dodałem, patrząc tak na nią z góry, tak jakby dominująco, ale mimo to tkwiło w moich oczach przerażenie, było widoczne, zaś moja aura… Kto wie? Może otworzenie się na nią odkryło mnie nieco również na tej płaszczyźnie? Nie wiem, nie znałem się na tym.
Powoli puściłem jej usta, kiedy uznałem, że raczej mnie wysłuchała. Nie wiem, jak to przyjęła, ale nic oprócz szczerości raczej nie mogłem jej podarować w ramach uratowania swojego tyłka. Puściłem również jej ręce i co tam trzymałem, po czym grzecznie odsunąłem się o krok.
[Profil]
  [B+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-03-19, 20:21   

Nie udało.
Otworzyła szeroko oczy widząc jego zaciemnioną postać. Lśniła ciemnością. Nie wiedziała do czego to porównać, ale kojarzyło jej się to z lśnieniem. Wszędzie zrobiło się ciemno, ale jego postać była wyraźna. Wokół jego głowy połyskiwały barwy, ale były matowe, ledwo widoczne. Nie mogła nic z nich odczytać. To ją zdezorientowało. Złapał ją gwałtownie, przycisnął do ściany, a z jej ust wydobył się piskliwy krzyk zaskoczenia, przerażenia? Sama nie była pewna. Do oczu mimo jej woli napłynęły łzy, gardło ścisnęło boleśnie. Patrzyła do góry, ale twarzy nie widziała. Nie mogła uwierzyć w to, co się działo.
Jego dłoń na jej ustach, jego ciało blisko jej ciała, jego oddech na jej twarzy, a gardło ściśnięte jak jeszcze nigdy. Oddychała przez nos gwałtownie, urywanie. Bolał ją jego uścisk na nadgarstku, bolały ją plecy od nacisku na ścianę, ale nie miała zamiaru się wyrywać, krzyczeć, płakać, błagać by ją puścił. Nie chciała go bardziej rozzłościć. Ta ciemność ją dotykała, zabierała jej światło, przyjemność i dobre uczucia. Zaczynała ją zjadać. Ten mrok zabierał jej pozytywność, którą trzymała w sercu. Zaczynał wyciągać na wierzch wszystkie krzywdy, których doświadczyła. Nie chciała ich pamiętać, nie chciała ich czuć. Chciała zapomnieć swoją dawną miłość, swoich rodziców, ale to wszystko do niej wróciło.
Spokój.
Nie tylko ona powinna się tu uspokoić. Nie tylko ona powinna zachować rozsądek. To on ją właśnie gwałcił psychicznie, to on ją zranił, to on ją dręczył. To on nie zachowywał się spokojnie. Ona zachowała się racjonalnie. Uciekła przed napastnikiem, ale on jej na to nie pozwolił. Mówił. Mówił dalej i prosił. Czuła jak miotające się w klatce piersiowej serce zaczyna powoli się uspokajać. Mrok gwałtowny, ale zaczynał być mniej ruchliwy. Wracała normalność, ale jak to wszystko można nazwać normalnością?
Dominacja.
Dominował nad nią. Żądał od niej uległości. Był jak pan karcący nieposłusznego psa. Próbował zabić w niej ogień buntu i zaczynało mu się to udawać. Może była zmęczona, może już tak bardzo chciała spokoju, może wcale by tak nie było, gdyby nie złapał jej w chwili słabości.
Ulga. Odetchnęła, gdy ją puścił. Spuściła wzrok oddychając ciężko. Roztargane, ogniste włosy zaczęły opadać po bokach jej twarzy.
Nikomu… nie powiem – szepnęła czując jak duch walki zniknął. — Zostawiłam… plecak.. – i spojrzała na niego. Był… ten mrok był częścią jego, ale jednocześnie widziała w nim coś dobrego. Nie wiedziała jeszcze co, ale nie chciała nikomu o nim mówić. Nie miała na tyle odwagi. Był jej sekretem, który zabił w niej ogień walki.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-03-19, 21:53   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


Nie miałem pojęcia, czy dotarły do niej te wszystkie informacje, które jej przekazywałem. Próbowałem być rzeczowy, ale ona zdawała się być naprawdę przerażona. Nie zamierzałem tego tak… Cóż, samo tak wyszło. Bo poniekąd również przez pewną chwilę zamierzałem i chciałem, ale potem to jakoś przestało mieć znaczenie. Pogubiłem się w tym wszystkim. Zmęczenie i brak cukru dawało mi w kości, mimo że nadeszła noc – moja królowa. Ale w samochodzie miałem jedzenie. Aczkolwiek wątpiłem, bym po tym wszystkim miał apetyt.
Pokiwałem głową, kiedy rzuciła, że nikomu nie powie, że zostawiła plecak w aucie. Podrapałem się niezręcznie po głowie, po czym zakręciłem się na jednej nodze, wskazując na drzwi.
- Przyniosę. Zaraz przyniosę – odparłem jedynie i zniknąłem za drzwiami. Trochę dziwnie to wszystko się potoczyło, dosyć gwałtownie. Zawahałem się, ale ostatecznie szedłem hardo do samochodu. Wątpiłem, że wezwie gliny… czy D.O.G.S. Była naprawdę przerażona. Miałem przez to nawet wyrzuty sumienia. Ale ok. Najważniejsze, że będzie siedziała cicho. Bo będzie siedziała cicho.
Szkoda tylko… Wesoła dziewczyna, a ja tak to spieprzyłem. Mogłem serio siedzieć w aucie i czekać aż ktoś inny jej pomoże. Może powinienem był zapytać Szefa… Ale pewnie by mnie zjechał za nieużycie mózgu. A tak? Mógł mnie zajebać za użycie mózgu.
Dotarłem do auta. Wyjąłem z niego jej plecak i zakupy, który leżały porozrzucane z tyłu. Pozbierałem je jakoś do porozrywanej torby… Skoro już wyszedłem na porywacza, to niech mnie nie ma za złodzieja. Może dzięki temu gestowi serio przemilczy cały ten incydent?
Kurde, sam nie wiedziałem. To było pogmatwane, chaotyczne, nie do przewidzenia. Mogła zgłosić, mogła nie zgłaszać. Raczej na jej miejscu bym nie zgłaszał. Nie chciałbym zwracać uwagi służb porządkowych na moją osobę ani narażać się, heh, na brutala takiego jak ja. Dobraaa… Ewentualnie się znowu zjebie. Może jakoś znowu dam radę przez to przejść.
Zamknąłem samochód, skoro jeszcze nikt go nie okradł ani nie podwędził, po czym ruszyłem z powrotem do kamienicy.
[Profil]
  [B+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-03-20, 18:33   

Zakręcił się na nodze i poszedł po jej rzeczy. Cicho odetchnęła, a jej warga mimowolnie drgnęła w delikatnym półuśmiechu. Przetarła wierzchem ciepłego żółtego swetra oczy i weszła do windy kierując się na piętro swojego mieszkania. Nie chciała na niego czekać na dole, chciała się upewnić, że mówił prawdę, że wie więcej niż by chciała. Czuła się obnażona z prywatności, ze swojego bezpieczeństwa, ze wszystkiego co tak ceniła w swoim życiu. Patrzyła na swoje odbicie w lustrze windy i cicho westchnęła. Wyglądała fatalnie. Spuchnięte oczy, jeszcze bardziej blada niż zwykle twarz, zdecydowanie wymalowane zmęczenie. Głowa nadal pulsowała jej od nadmiaru tego wszystkiego. Skubała dół swojego swetra i próbowała uspokoić swoje kołatające serce. Była pewna, że gdyby nie była zmęczona to byłoby inaczej, że zawalczyła by by o swoje. Nie pozwoliłaby mu tak łatwo na pojednanie. Musiałby się bardziej postarać. I zamierzała to zrobić, zamierzała wywalczyć to, aby zniknął z jej życia.
Stała pod drzwiami swojego mieszkania czekając na swoje rzeczy i na tego, który był odpowiedzialny za jej rozpad. Miała zamiar mu wszystko wykrzyczeć, miała zamiar się mu postawić, miała zamiar zmusić go do tego, aby już nie wracał. Czekała. Minuty trwały dla niej godziny, więc usiadła na podłodze podpierając się o ścianę plecami. Odchyliła lekko głowę i odpłynęła. Usnęła. Zmęczenie wzięło górą i zamiar wyrzucenia ze swojego życia intruza spalił na panewce. Nie wyszło. Odpłynęła.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-03-20, 19:57   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


Ale kląłem na siebie, mimo wszystko. Zjebałem sprawę i tylko dlatego teraz żyłem w niepewności, czy Mała coś komuś powie, czy może będzie milczała. Zazwyczaj była taką niewinną, pogodną istotką, ale to coś, czemu nie można było dać się zwieść. Była bowiem przy tym uparta, nieprzejednana. Wymuszała na człowieku, kiedy na czymś bardzo jej zależało. Mogła jednak mnie podjebać, sprzedać psom, D.O.G.S.’om, komukolwiek. Może zamierzała napuścić na mnie tego jej współlokatora? Powinienem zachować czujność. Sama w sumie mogła zasadzić się na mnie z jakąś miotłą…
Wziąłem głęboki wdech i wparowałem do środka pewnym krokiem.
- Hej… – zacząłem, ale klatka schodowa ziała pustką. Kurwa. Poszła na górę czy jak? Uciekła? Chyba mi nie uciekła, co? Ja jebie… Jeśli zniknęła, to i tak już po mnie.
Rzuciłem się po schodach na górę, skacząc co dwa-trzy stopnie. Mało co zakupów nie pogubiłem ze ściskanej torby. Musiałem jednak sprawdzić… Inaczej powinienem zrobić rekonesans po okolicy. Przecież nie mogła się daleko oddalić, nie? Ja jebie… Miałem już serdecznie tego wszystkiego… Ooo…
Ulżyło mi. Była przy swoich drzwiach wejściowych do mieszkania. Spała. Może jednak nie była tak przerażona, jak mi się wydawało, skoro udało jej się zasnąć w takim momencie? Postawiłem jej rzeczy na ziemi i wygrzebałem z plecaka klucze. Już nie będę się włamywał, skoro mogłem drzwi otworzyć po ludzku, nie? Tylko, no, co ja znowu wyprawiałem…?! Ale tylko zapakuję ją do łóżka i spieprzam do auta. Tak.
I tak też zrobiłem. Wpierw powoli ją wziąłem w ramiona i uniosłem – ważyła niewiele – po czym zaniosłem do sypialni. Broń Boże, nie rozbierałem! Wystarczającą już miałem traumę po oglądaniu jej antygwałtowej piżamki! Potem podrzuciłem plecak gdzieś na stół w jadalni i torbę z zakupami. Nie wiem, czy było tam coś, co powinienem wrzucić do lodówki, ale nie zamierzałem się już z tym jebać. Ewentualnie wyrzuci. I tak miała już potłuczone owoce… JEJ SPRAWA, NIE MOJA.
Klucze również zostawiłem na stole, sam zaś po cichu się wymknąłem. A, zostawiłem jej jeszcze szklankę wody obok łóżka.

| z/t
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6