Poprzedni temat «» Następny temat
Plac przed hotelem
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-17, 18:00   Plac przed hotelem



[Profil]
 
 
Alba Delgado



Mieć kogoś, kto weźmie na siebie te wszystkie kawałki szaleństwa, jakie nosimy w sobie.

kontrolowanie emocji

65%

-





name:

Alba Delgado

alias:
Rubia

age:
22 lata

height / weight:
158/50

Wysłany: 2017-12-14, 20:34   
   Multikonta: Lidia Foney


#3 (dzień po wątku z Sally)

Kiedy człowiek może być bardziej zmysłowy, kiedy istnieje szansa, aby poczuć czyjąś obecność, aby przedrzeć się przez granicę pikseli i kodów, nie zastanawiamy się. Przecież o to chodzi: usłyszeć naturalny, nieprzetworzony głos, ujrzeć śmiech i nie zastanawiać się nad każdym wypowiedzianym słowem. Nie dla wszystkich było to tak upragnione, tak oczywiste, ale akurat Alba wolała się spotkać, poszaleć i przypomnieć sobie, że nie jest zamknięta w żadnej klatce, mimo tego że świat wciąż pozostawał zamknięty na mutantów. Ograniczeniem był człowiek sam dla siebie i tylko całą resztą musieli walczyć. Uczyli się, budowali swoją wewnętrzną siłę, aby moc nie stanowiła dla nikogo zagrożenia, aby służyła dobru i, wreszcie, by oni sami radzili sobie z życiem w tak niełatwym czasie. Alba wierzyła w ludzi, we wspólnotę i wzajemną opiekę. Może właśnie dlatego została wolontariuszem. Nie miała charakteru przywódcy, nie miała mózgu doradców ani siły łowców, ale za wszelką cenę chciała pomóc.
Dlatego teraz taszczyła tą wielką łopatę do odśnieżania, zastanawiając się, czy aby na pewno nie przesadziła ze swoim entuzjazmem dla tego zajęcia. Taaak, jeeee, chodźmy odśnieżać, będzie fajnie! Skoro jednak tak postanowiła, to nie było już drogi powrotu. Najwyżej trochę pomarudzi, a wieczorem nawiedzą ją urocze zakwasy. Raczej nie miała powalającej kondycji i wiedziała, że to bardzo źle – kiedy zaatakują, pewnie jako pierwsza zostanie powalona.
Rzuciła łopatę na ziemię i westchnęła ciężko. Nigdzie na horyzoncie nie było Aleca, ale pewnie zaraz się zjawi. Dobrze by było odśnieżyć chociaż ścieżkę. Cholera, dlaczego nie mogła mieć bardziej przydatnej mocy? Trochę ognia i po śniegu nie byłoby śladu. O, albo super siła!
Przewiesiła przez barierkę hotelowej werandy płaszcz, naciągnęła mocno czapkę z pomponem na uszy i poprawiła rękawiczki. Póki co odmarzały jej policzki, ale przy dobrej pracy zaraz się rozgrzeje. Wolała się czymś zająć, niż tylko siedzieć w domku i oczekiwać, aż ktoś będzie jej potrzebował. A tak przynajmniej oboje jako wolontariusze się do czegoś przyczynią.
Po cichu wierzyła też, że choć na chwilę przestanie się martwić o bliskich, przestanie myśleć o tych tajemniczych wiadomościach...
_________________
We can’t go together for this kind of life. Yes, I know, but I’m too mesmerized to stop.
[mru]
[Profil]
    [A+]
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-15, 14:17   

#3

Poniekąd byli zamknięci w takiej klatce. Nie powinni wychodzić, byli odcięci od swoich starych znajomych, z którymi jedynie mogli porozmawiać przez telefon czy internet. Trochę to było smutne i ciężkie dla każdego, kto trafiał do obozu. Alec sam pamięta jak bardzo cierpiał, gdy nie dość, że jego moc się uaktywniła i to jeszcze w taki okropny sposób, że prawie zabił swoją ukochaną dziewczynę, to jeszcze był zmuszony wyjechać i opuścić wszystkich i ze swojego dotychczasowego życia zrezygnować. Musiał zostawić dziewczynę, przyjaciół i to było dla niego najgorsze. Trafił do obozu, gdzie dostał pomoc owszem, jednak dalej było mu ciężko, ponieważ był sam. Wiadomo, że takim świeżakom ciężko jest się podnieść i pogodzić z tym wszystkim co ich otacza, z tą nową rzeczywistością. Campbell miał o tyle dobrze, że po kilku miesiącach w obozie zobaczył znajomą twarz i to była jeszcze osoba, za która najbardziej tęsknił, Vee. Z czasem wiadomo, że poznał wiele osób, z niektórymi zaprzyjaźnił się bardziej, z innymi mniej i jakoś czas mu tu leciał. Alba była tą osobą, z którą od razu złapał dobry kontakt i utrzymują go do teraz. Zaczęło się tym, że była jedną z pierwszym osób,którym Alec pomagał i w sumie mu to zostało. Jednak rudowłosy chłopak miał to do tego, że jego serce było dobre. Czasem aż nawet za dobre dla wszystkich.
Myślał, że może tylko pójdą się przejść po obozie, porzucają się śnieżkami ewentualnie, albo zrobią bałwana i tak fajnie dzień spędzą i swój wolny czas. Jednak nie, Alba musiała wpaść na genialny pomysł z odświeżaniem. No już nic na to nie mógł poradzić, a trzeba było pomóc. Lepiej byłoby zaciągnąć do tego świeżych mutantów, bo by trochę się złych emocji pozbyli przy łopacie, ale jednak oni byli wolontariuszami i niby powinni pomagać ze wszystkim.
Vee jeszcze do domku nie wróciła, więc ubrał się, wziął tą łopatę i podszedł przed hotel, gdzie umówił się z blondynką. Zobaczył ją i uśmiechnął się podchodząc do niej. Chciał ją przytulić, czy dać jej buziaka w policzek na przywitanie, ale zawsze wolał nie ryzykować. - A Ciebie co tak energia rozpiera, że chcesz to wszystko odśnieżać?- Westchnęł cicho i oparł się łokciem o łopatę i tylko pokręcił głową.
[Profil]
 
 
Alba Delgado



Mieć kogoś, kto weźmie na siebie te wszystkie kawałki szaleństwa, jakie nosimy w sobie.

kontrolowanie emocji

65%

-





name:

Alba Delgado

alias:
Rubia

age:
22 lata

height / weight:
158/50

Wysłany: 2017-12-15, 23:35   
   Multikonta: Lidia Foney


Niezwykła moc Aleca budziła w Albie smutek. Smutek i jeszcze złość, bo nie mogła znieść myśli, że to cholerstwo nie pozwala mu w ludzki, przyjemny, mocny sposób doświadczać życia. Chłopak przecież nie zasługiwał na takie okrucieństwo. Jednak DNA bezlitośnie sobie z nim pograło. Alba czuła czasem jego złość, frustrację, ale i tak widziała, że znakomicie sobie radził. Nie była w stanie sobie wyobrazić siebie z takim darem, który w zasadzie był już przekleństwem. Chociaż, jak tak dłużej o tym pomyślała, to chyba byłoby jej łatwiej. Nie miła ukochanego, którego chciałaby dotykać, przytulać i całować. Alec miał przecież Vee. Oboje na pewno cierpieli. Mutacja czyniła z nich takich małych magików, ale też coś odbierała. Delgado przejmowała czasami emocje innych, a ktoś inny nie mógł dotknąć ukochanej osoby. Jednak musieli pogodzić się z tym losem. W Bractwie byli mutanci, którzy już dawno przestali przypominać ludzi, a każde spojrzenie na ulicy wędrowało właśnie w ich stronę. Nie potrafiła sobie wyobrazić, co przeżywali. Pocieszała ją myśl, że coraz więcej takich osób naprawdę zaakceptowała siebie i nauczyła się z tym żyć, a nawet przekształcać swoją inność w coś pozytywnego.
Dlaczego nie zaprotestował? Przecież mógł tupnąć nogą, rzucić śnieżką i trochę pomarudzić. Alba tak naprawdę po drodze trochę fantazjowała o bałwanku. O! Jednak pomyślała, że mogliby zrobić coś pożytecznego, a później najwyżej sobie poszaleją. Przez ostatnie dwa dni trochę napadało i cały obóz skrył się pod białym puchem. Może to i dobrze. Taki mały kamuflaż przed tymi bardzo złymi ludźmi z rządu.
- Rozpiera mnie energia i muszę ją jakoś wykorzystać. Pomyślałam, że to… no dobra, jeden z głupszych pomysłów, ale przynajmniej spalimy obiadek – zaczęła mocno optymistycznie. Bardzo niedobra argumentacja i jeszcze więcej naiwnej wiary, że oni faktycznie coś tutaj zdziałają. - Do roboty, bałwanku – rzuciła wesoło i pacnęła go w nos.
Chwyciła dość pewnym, konkretnym ruchem łopatę i nabrała śniegu. W tym momencie pożałowała, że w ogóle mogła wpaść na coś takiego. To był jej śnieżny debiut. Łopaty chyba też jeszcze nigdy wcześniej nie tykała. Nie miała pojęcia, że to takie ciężkie. Jednak postanowiła się nie poddawać. Dość efektownie, ale chyba z powodzeniem, przerzuciła pierwszą kupkę śniegu, odsłaniając kawałek ścieżki.
_________________
We can’t go together for this kind of life. Yes, I know, but I’m too mesmerized to stop.
[mru]
[Profil]
    [A+]
 
Alec Campbell



When you touch me It's so powerful

pobieranie energii życiowej

62%

Can't touch this





name:

Alec Campbell

age:
21

Wysłany: 2017-12-17, 13:42   

Zawsze był takim miśkiem, który wszystkim pomagał, pocieszał, a to wiązało się z tym, że często kogoś przytulał. Bardzo często to robił. Do wszystkich po prostu się przytulał, nie ważne czy na powitanie w kumplami czy koleżankami,wszystkich jak leci. A jak się napił? Wtedy to się do kogoś przyczepiał i tak potrafił całą noc. Venus miała czasem przesrane z nim, gdy się kleił do niej i nie mogła się go pozbyć, bo tak to wyglądało, gdy poszli razem na imprezę. Lubił po prostu bliskość kogoś innego. No ale to obróciło się przeciwko niemu i teraz musiał cierpieć tak naprawdę. Było mu bardzo ciężko, Vee tak samo. Mieli siebie, ale co z tego jak nie mogli sobie pozwolić na dłuższe pieszczoty czy czułości. Alec poprawował nad sobą, na tyle, że sobię mogli pozwolić na jakieś pocałunku, krótki kontakt, ale to na razie byłoby na tyle. Dalej się uczył i wierzył, że w każdej styuacji nie da się ponieść emocjom i będzie w stanie się kontrolować i nie pobierać od nikogo energii, gdy tego nie będzie chciał.
Nie lubił odmawiać i nie potrafił tego robić. bardzo rzadko mówił komuś, że nie, albo że czegoś nie zrobi. Taka naiwność i chęć pomocy. Wierzył, że kiedyś karma wróci do niego, za to wszystko co zrobił i pomógł. Jednak przecież mieli dużo czasu, najpierw trochę popracują, a potem będą mieć czas, aby się odprężyć i się powygłupiać. Tak będzie i sprawiedliwie i połączą swoje obowiązki z przyjemnością. Dalej byli młodzi i takie zabawy dla nich to normalna i fajna sprawa.
- Możesz mi ją oddać. Nie trzeba by było odśnieżać.- Zaśmiał się cicho, bo po tylu latach potrafił śmiać się ze swojej mocy, szczególnie w takich sytuacjach. Alba znała go jednak bardzo dobrze i wiedziała, że nawet jeśli Alec był po kilku nieprzespanych nocach, to nawet wtedy nie chciał korzystać ze swoich mocy. Czasem się nie dało, no jednak niekiedy było to silniejsze od niego i samo wychodziło, że się „pożywiał”. - Bałwanek… A Ty to śnieżynka, co?- Uśmiechnął się i patrząc na nią także wziął się do pracy. Dla niego to nic, regularnie ćwiczył i chodził na siłkę, więc to jego taki kolejny trening tak naprawdę. Poszedł do schodów, żeby tak od początku odśnieżać i zaczął śnieg zrzucać na kupkę gdzieś z boku. - Garniesz się do czegoś, na co nie masz siły. Pięknie i teraz wszystko będę musiał zrobić sam.- Zaśmiał się widząc jak się blondynka z tym męczyła.
[Profil]
 
 
Alba Delgado



Mieć kogoś, kto weźmie na siebie te wszystkie kawałki szaleństwa, jakie nosimy w sobie.

kontrolowanie emocji

65%

-





name:

Alba Delgado

alias:
Rubia

age:
22 lata

height / weight:
158/50

Wysłany: 2017-12-19, 13:50   
   Multikonta: Lidia Foney


Po kilku przerzuconych kupkach śniegu czuła już przejmujące ciepło na całym ciele. Zrzuciła szalik i ściągnęła czapkę. Z tym ostatnim to chyba nie był dobry pomysł, bo włosy przechodziły właśnie jakiś nastoletni bunt i były siedliskiem wielkiego chaosu. Całe szczęście, że nie widziała siebie teraz. Niektóre naelektryzowane kosmyki sterczały dumnie, prężąc się do nieba. Dłonie czuły przeciążenie, ale nie poddawała się. Jak ma walczyć o prawa mutantów, skoro nie potrafiła poradzić sobie ze śniegiem? Poradzi sobie, przecież od tego się nie ginie, a parę ćwiczeń naprawdę dobrze jej zrobi. Dyskretnie zerknęła na Aleca, któremu szło to jakoś tak szybko i sprawnie. Jego śnieżna górka wyglądała już jak góra z prawdziwego zdarzenia. Tymczasem jej… Dobra, przemilczmy to. Zmobilizowała wszystkie siły i z wielkim zapałem odgarniała kolejne porcje śniegu na bok. Powoli odsłaniała się ścieżka.
Kiedy wspomniał o dzieleniu się energią, popatrzyła na niego podejrzliwie. Przeszło jej przez myśl, że właściwie to nie wie, jakie to uczucie, kiedy ktoś niemal wysysa z ciebie siły. Chyba jednak nie powinna prowadzić rozważań na takie tematy. Gdyby Alec mógł czytać w myślach, to na pewno zaraz by ją zbeształ. Chociaż… Delikatnie położyła łopatę na śniegu. Zaczęła cichutko lepić białą kulkę, kiedy akurat patrzył w inną stronę.
- Masz jakieś wątpliwości, co do pracy śnieżynki, bałwanku? - Bach! Jedna śnieżka wylądowała na jego plecach. - Wydaje mi się, że musisz jednak przyznać, że bardzo ładnie odśnieżam. - I kolejna, ale Alba najwyraźniej straciła celność, bo kulka musnęła jego ucho i pomknęła gdzieś daleko.
Przyjęła bojową postawę i położyła dłonie na swoich bokach, patrząc na niego groźnie. Zaraz. Czy Alba w ogóle tak potrafiła?
- To może ja sobie rzeczywiście posiedzę i popatrzę, jak pracujesz – stwierdziła, próbując udawać wielce oburzoną jego jakże obraźliwymi stwierdzeniami. Miał szczęście, że nie trzymała już łopaty. Chociaż, znając życie, nie bardzo wiedziałaby, jak jej użyć, żeby poudawać trochę groźną i złą Albę. Musiał uwierzyć w moc potarganych włosów i nieustępliwego spojrzenia.
_________________
We can’t go together for this kind of life. Yes, I know, but I’m too mesmerized to stop.
[mru]
[Profil]
    [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5