Pokręcił głową, dając znak, że tymczasowo nie jest to istotne. Nie wiedział nic na pewno, więc nie było sensu o tym mówić. Po co wyprzedzać fakty, skoro najpierw sam chciał się wkręcić do tej organizacji? I pomyśleć, że Aaron w jakimś stopniu przyczynił się do ich założenia. A miał go za skończonego dupka. Kto by pomyślał. Co prawda nie znał 100 procentowych faktów, ponieważ w tym czasie był chyba w niewoli. Wtedy nie miało to dla niego większego znaczenia.
- Możliwe. Zabawiłem tam u nich i mieli jakąś moją teczkę. Ile tam było to nie wiem - stwierdził, przypominając sobie spotkanie z jakimś wyżej ustawionym żołnierzem GC, który w istocie przyniósł jakieś papiery i czytał z nich podstawowe informacje na temat Bradleya. Ale czy Nicholas widział ten sam dokument?
- Przydatne, ale raczej nie w otwartym polu. Chyba że potrafisz rozprzestrzenić gaz na jakiś określony obszar. Pod warunkiem, że ci z DOGS nie mają masek przeciwgazowych - mówił trochę do niego a trochę do siebie. Analizował jak jego moc może działać i jak przydawać się w faktycznej walce, ale jeśli używa tego w ostateczności to ma sens.
I wcale nie chciał demonstracji. Z jakiegoś powodu mu uwierzył. Może dlatego, że wyszli razem z tarapatów, a teraz miał go wprowadzić do organizacji, do której dążył wiele miesięcy?
- Jak to wygląda? Rebelia? Działacie tylko zgodnie z założonym planem czy pojedyncze akcje też wchodzą w grę? Człowiek jest wolny czy musi wszystko raportować przełożonym. Właściwie czekaj, macie przełożonego? - zadawał pytania, które go nurtowały, a na które nie mógł znaleźć jednoznacznych odpowiedzi.
Wysłany: 2019-06-18, 21:30
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Odpowiedź towarzysza była dość interesująca, kiedy przyznał że sam przebywał w DOGS. Nicholas zmarszczył brwi, jakby nie do końca mu się to podobało.
- Naznaczyli Cię jakimś czipem?
Zapytał dla pewności i ostrożności, by też wiedzieć, jak bardzo rebelia mogłaby być zagrożona, gdyby Bradley za dużo się o nich dowiedział. Lepiej dmuchać na zimne, niż od razu wyjawić wszystko obcej osobie. Ostrożności nigdy za wiele.
Grenville widział szczątkowe opisy poszukiwanych listami gończymi i śledził wydarzenia na najważniejszych portalach i prasach, poszukując brata i swojej żony. Tak też trafiał na dane innych osób, które mogły się powielać, więc i nazwisko Bradleya nie było mu jakoś specjalnie obce.
- Mam swoje limity. Otwarty teren jest najczęściej problematyczny. I tak jak słusznie zauważyłeś, również maski gazowe są problemem, jeżeli wróg je posiada. Przydatne jednak dla osób przebywających po mojej stronie.
Osoby przebywające z nim na misjach lub we współpracy w terenie czy innych miejscach, wymagających używania mocy, muszą być przygotowane na wypadek użycia zdolności przez Nicholasa. Zawsze przed wspólnym wyjściem uprzedza każdego, by miał przy sobie coś czym zakryje nos i usta.
- Plusy tego są jednak takie, że mogę wytworzyć gęstą toksyczną mglę utrudniającą widzenie i pozwalającą na ucieczkę.
Dodał, jako jeden z ważnych defensywnych elementów swojej mocy, w otwartym terenie. Wiele razy z tego korzystał i zawsze z sukcesem. Choć bardzo ryzykowne. Kontrola i skupienie wymagało wysiłku umysłowego, by jeszcze i siebie ratować.
- Mamy przełożonego.
Odpowiedział najpierw na ostatnie pytanie, z pośród kilku rzuconych przez Bradleya.
- Lecz jest na wyjeździe, więc go zastępuję.
Akurat można powiedzieć, że lepiej Grey trafić nie mógł, jak na osobę z wyższą rangą w Rebelii. Nawet Nicholas był zaskoczony iż Jamie go wybrał na swoją prawą rękę i doradce. A że musiał wyjechać, przejął jego obowiązki do czasu powrotu.
- Zwykle działamy w grupach lub w parach. Rzadko zdarzają się misje jednoosobowe. Z tego względu, że wielu z nas ma swoje limity, których nie może przekroczyć, dobrze jest by druga osoba mu towarzyszyła. Współpraca jest najważniejsza.
Wyjaśnił krótko. A na szczegóły przyjdzie jeszcze czas. Miał nadzieję, że ciekawość mu zaspokoił.
- Jeszcze jakieś pytania?
- Nie - odpowiedział, bo po pierwsze nie przypominał sobie sytuacji, gdzie miałby cokolwiek wszczepiane, a po drugie jak wrócił do bractwa to zbadali go pod każdym możliwym kątem. Jego powrót do zdrowia trochę trwał, dlatego ostatecznie był pewny, że nie ma w sobie żadnych urządzeń. Ale rozumiał pytanie i było jak najbardziej zasadne w obecnej sytuacji.
Bradley nie wiedział czy jakoś bardzo aktywnie go szukają, ale zawsze uważał i gdy był na mieście to był gotowy na atak. Obecnie nie zawahałby się przed zlikwidowaniem zagrożenia.
- To prawda. Zawsze są plusy i minusy - stwierdził jeszcze odnośnie mocy. Nie było kolorowo, bo gdyby zebrało się kilku potężnych mutantów to nawet sami daliby radę obalić tą śmieszną organizację.
Poza tym zakodował sobie, że lepiej mieć nawet jakąś małą maskę chroniącą w nagłych przypadkach od trujących dymów - czy to z rąk Nicholasa czy z rąk wrogów. Na pewno wkrótce się w coś takiego zaopatrzy.
- To faktycznie przydatne - zgodził się. W trakcie ucieczki taka mgła mogła uratować życie. Zastanawiał się czy mężczyzna ma jeszcze jakieś asy w rękawie i specjalnie ich nie wykłada, żeby mieć element zaskoczenia w przyszłości. Pewnie tak było, zwłaszcza że Brad również nie powiedział mu wszystkiego co potrafi.
- Czyli dobrze trafiłem - zaśmiał się cicho. Gdyby nie to, to i tak na pewno chciałby potem rozmawiać z przełożonym. Zresztą jak wróci z wyjazdu to też priorytetem Bradleya będzie to, żeby się spotkać z przełożonym.
Co do reszty pytań to nie do końca mu na nie odpowiedział, ale ostatecznie stwierdził, że sam się przekona. I tak nie zmieni zdania, więc będzie jeszcze czas na takie rozmowy.
- Nie, możesz mnie podrzucić do mojego auta - powiedział, podając jednocześnie adres. Był oddalony i w bezpiecznym miejscu, dlatego potrzebował podwózki.
Gdy byli na miejscu, Bradley uścisnął dłoń Nicholasa i pożegnał się z nim.
- Dzięki za dzisiaj i czekam na kontakt - uśmiechnął się do Rebelianta i wysiadł z auta tym samym ładując się do swojego. Chciał już tylko położyć się w łóżku i odpocząć.
Wysłany: 2020-02-24, 23:09
Multikonta: Caroline, Joe
#FPTP
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
//7 maja, późne popołudnie
Czy na pewno dobrze zrobiłam, sprowadzając tu tę kobietę? Czy nie lepiej było zostawić sobie to miejsce, jako ostatnią deskę ratunku? Ostatnią ostoję bezpieczeństwa?
Dopiero teraz mnie to złapało...
Siedziałam tu już od kilku godzin. Próbowałam doprowadzić się do porządku po naszym porannym spotkaniu, ale pulsujący ból głowy i ścisk w żołądku skutecznie mi to uniemożliwiał. Co najgorsze - nawet żadne leki na to nie pomagały...
Z kasy wciśniętej mi przez Savage zdążyłam tylko kupić kilka piguł na powyższe dolegliwości i napój izotoniczny, co by całkowicie się nie odwodnić. Jedzenie jednak wcale nie było mi w głowie.
Przeraziło mnie, jak niewiele się tu zmieniło od... Od mojej ostatniej wizyty. Nie zdziwiłoby mnie, gdybym gdzieś wśród śmieci wciąż mogła znaleźć te same strzykawki, którymi wtedy...
Potrząsnęłam swoją głową, odsuwając od siebie tę myśl. Kurwa. Historia jednak lubi zataczać koło, a mnie wyjątkowo często brała w te pierdolone obroty...
Otrzepałam z kurzu jeden z leżących materacy. by choć na chwilę dać odpocząć zmęczonym powiekom, choć na chwilę sobie przysnąć, by ten czas odrobinę szybciej minął. Drzemanie na zmianę z czuwaniem towarzyszyło mi przez kolejne godziny, aż... Nie pojawił się tu nowy gość?
_________________
The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
Dominique spędziła ten dzień w pracy bardziej zadowolona z siebie niż zwykle, i nawet zjadła do kawy dwa pączki a nie jeden jak to zazwyczaj miała w zwyczaju. Nawiązanie nowego kontaktu wśród mutantów, który był mniej groźny niż ci, których szuka zawsze był jakimś krokiem naprzód w tej wojnie o bezpieczeństwo obywateli.
Zgłosiła zapotrzebowanie na narkotyki i otrzymała wszystko co wymieniła Sam. Niech dziewczyna nie myśli, że będą jej skąpić narkotyków. Dominique kupiła nawet w sklepie z dziesięć paczek papierosów. Zaznaczyla też w swojej nawigacji gdzie jest miejsce do którego miała się udać i powiadomiła ze dwa patrole DOGS by byli w pobliżu. Nie mogła wykluczyć zasadzki, a i sama dzielnica nie należała do najciekawszych. Dlatego też sprawdziła czy ma w pełni naładowaną broń, przy kostce dodała sobie drugi, mniejszy pistolet. Po drodze wstąpiła nawet do kawiarni i kupiła dwie duże karmelowe latte, żeby nie było, że przychodzi w odwiedziny z pustymi rękami prawda?
Kiedy dotarła na miejsce zobaczyła Sam leżącą na jakimś brudnym materacu. Zmarszczyła brwi ale podeszła trzymając całkiem spore pudełko pod pachą i podstawkę z dwoma kawami w drugiej.
-Bon soir Samantho. powiedziała i postawiła obok niej pudełko i jedną kawę.
-Wszystko to o co prosiłaś i zapas fajek. A do tego karmelowa latte wskazała dłonią na kubek.
Wysłany: 2020-03-03, 20:32
Multikonta: Caroline, Joe
#FPTP
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Czy dziwnym było stwierdzenie, że mogłam się tu czuć jak w domu? Huh, w końcu warunki wcale tak mocno nie odbiegały od tych, którymi uraczyła mnie Dzielnica Ochrony Mutantów. Mogłam się chyba nawet pokusić o stwierdzenie, że mniej syfów mam szansę tutaj złapać, niż w tamtejszej niewoli.
Dość niechętnie podniosłam swoje cielsko do pozycji półsiedzącej, zrzucają nogi z materaca, gdy kobieta tylko zaczęła stukać swoimi butami po pobliskim korytarzu. Nie spuszczałam z niej wzroku, gdy zbliżała się do mnie z tym pakunkiem. Najgorsze, że... Czułam się jak ostatnie gówno, a jednocześnie - tak bardzo potrzebowałam teraz tego, co mogła mi zaoferować.
- Nie musisz zgrywać mojej przyjaciółki. Nie polubimy się. - Skomentowałam krótko jej gest, z ciężkim westchnieniem, opierając swoje łokcie o kolana. - Czyli co, mam Ci sprzedawać każdego mutanta, którego spotkam na swojej drodze? - Zapytałam wyjątkowo lekko, patrząc na to, jak te słowa ciążyły na mojej przeponie. - W zamian Roseberry jest bezpieczna? - Dopytałam po chwili, chyba na sekundę zapominając o własnych potrzebach, choć czułam, jak ciężko mi się z tego wszystkiego oddycha. Ale skoro ja byłam skończona... To może warto było zadbać chociaż raz o kogoś innego?
_________________
The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
Jeśli chodzi o Dominique to chyba nie było miejsca, w któym by się czuła mniej w domu niż to miejscie. Mimo, że przypominało jej dzieciństwo w nienajlepszej dzielnicy Paryża mówiąc oględnie. Dzieciństwie, o którym chciała zapomnieć. Gdyby nie jej profesjonalny trening to zapewne jakieś emocje byłoby widać teraz na jej twarzy.
Dominique wolałą się nawet nie przyglądać na jakim to materacu właśnie spała czy leżała Sam. Tylko, jak można było odmówić przeniesienia do jakichkolwiek ludzkich warunków patrząc na to? Zadziwiające do czego można siebie doprowadzić.
-Tylko mi nie urwij głowy, za to, że zachowuje się po prostu w cywilizowany sposób. Ale jak widać w Twoim środowisku to coś niezwykłego rzuciła z lekką irytacją w głosie, za to, że jej całkiem normalny gest został tak właśnie odczytany.
-Każdego? Nie, nie mamy na to sił i środków, aczkolwiek mamy swoje priorytetowe listy. No i oczywiście jeśli dowiesz się o jakimkolwiek zamachu, które stawiałoby bezpieczeństwo obywateli Stanów Zjednoczonych w niebezpieczeństwie. była ciekawa czy Sam opowie o czymś o czym DOGS nie wiedzą, wtedy oczywiście czekałaby ją jakaś nagroda specjalna.
-Tak. O ile sama z siebie nie zrobi czegoś przesadnie i skrajnie głupiego i nierozsądnego, bo wtedy to już będzie nawet poza mną, to jest bezpieczna zapewniła ją. Mieli jak na razie ciekawsze cele niż ta Roseberry.
Wysłany: 2020-03-29, 15:05
Multikonta: Caroline, Joe
#FPTP
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Człowiek to bardzo specyficzny gatunek. Zaskakujące, jak bardzo można się przystosować do narzuconych warunków życia, z jak wielu wygód można zrezygnować, gdy nie są Ci po prostu dane. Przerażające jednak, jak za tymi zmianami środowiskowymi zmienia się również Twoja psychika i nastawienie...
Nie byłam w tym inna. Zmieniłam się. I to... Zdecydowanie na gorsze.
- Podziękuj swoim kolegom stacjonującym w DOMu. Znikąd takie nastawienie się nie bierze. - Rzuciłam niemal oskarżająco, wzdychając po chwili ciężko. - Masz jakieś gotowe listy? Na kogo bardziej zwracać uwagę? - Zapytałam po chwili, samej nie wierząc, do jakiego poziomu się zniżam. Ja... Musiałam wybrać mniejsze zło. Nawet jeśli ten rachunek wyglądał tak tylko dla mnie. Nawet, jeśli Ricks mnie teraz nienawidziła, nawet, jeśli nasze ścieżki się teraz rozchodziły... Nie chciałam, by cokolwiek jej groziło. Nie wiedziałam, czy będzie miała szansę to docenić, ale... Może chociaż raz moje sumienie będzie spokojniejsze? - Rozumiem... - Dodałam po chwili na jej odpowiedź. Chyba... Chyba będę musiała się skontaktować z blondynką. Może... Może uda mi się ją namówić do wyjazdu? Niech wróci do Australii, tam jej nic nie grozi, a ja się będę mogła po prostu zajebać, bez obawy o czyjekolwiek dobro.
- Nie zawsze taka byłam, wiesz? - Stwierdziłam, z wyczuwalną goryczą w głosie. Tęskniłam za swoim starym życiem. Tęskniłam za stabilizacją, za własnym domem, za swoją pracownią. Tęskniłam za moim pracoholizmem i samotnymi wieczorami z winem czy whisky. Tęskniłam za wyjściami do barów i niewinnymi flirtami gdzieś na ulicy. Na boga, w tej chwili to nawet ęskniłam za wszystkimi pomyłkami, które spotkały mnie w życiu.
Ale poza wspomnieniami... Nic mi z tego nie zostało...
_________________
The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
Takie zmiany i kwestia przystosowania do środowiska, to jeden z ciekawszych tematów badawczych jakimi można się zajmować i gdyby Dominique była bardziej naukowcem, a mniej żołnierzem, to zapewne właśnie w takich badaniach najbardziej chciałaby się specjalizować. A to jak mutanci potrafią nisko upaść stanowi tylko potwierdzenie tego jak duże stanowią zagrożenie dla społeczeństwa. Ale jak to mówią, ktoś musi pracować, żeby spac mógł ktoś, stąd też ważna rola ich organizacji. Czy jakoś tak to szło.
-Myślę, że w samej swojej naturze jesteście mało cywilizowani, a próbujesz zwalać winę na nas rzuciła chłodnym, ale opanowanym tonem. Skinęła głową na kolejne słowa.
-Jutro rano dostaniesz tutaj pełną listę, tych, na których masz zwracać uwagę w sumie miłoby było jakby się wykazala, a wysiłki Dominique nie poszłyby na marne, wtedy zapewne mogłaby i ona sama liczyć na lepsze traktowanie, już poza tym, że dziewczynie, o której mówiła nic się nie stanie. Coś w głosie Sam kiedy mówiła ostatnie słowa kazało Dominique na nią spojrzeć. Przez chwilę się nie odzywałą.
-Z jakiegoś powodu Ci wierzę. Ale jesteśmy na wojnie, ona zawsze wyciąga z ludzi najgorsze rzeczy. Wciąż masz jednak szansę wyjść na prostą. Jeżeli mi pozwolisz, udowodnie Ci, że mogłaś trafić dużo gorzej na mnie
Wysłany: 2020-05-18, 19:58
Multikonta: Caroline, Joe
#FPTP
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
- Biorąc udział w marszach wykazałam się "mało cywilizowaną naturą"? Przemawiając na protestach? Czy może krawiectwo okazało się tą cechą, która mnie skreśliła? - Zapytałam przez drżące wargi, wspominając moje ostatnie wolne chwile. Wspominając tamtą pamiętną paradę, po której całkowicie zaczęło się pierdolić. - Pierwszy raz byłam aresztowana przed mutacją. Nie miałaś tego w swoich papierach? - Zapytałam z wciąż rosnącą goryczą w głosie. - Blizny na plecach i w ramieniu mam po Huxleyu, a nawet nie byłam mutantem gdy się mną bawił. Na moich oczach zabito moją przyjaciółkę i kochankę. Postrzelono mnie, gdy próbowałam pomóc. Ale śmiesz powiedzieć, że to ja nie jestem cywilizowana?! - Nie byłam w stanie zapanować nad swoimi emocjami. Czułam się tak paskudnie, poczucie niesprawiedliwości mnie nie opuszczało.
- Chociaż... Masz rację. Tylko kompletny gnój dziś działa wbrew tym, którym niegdyś chciał pomóc dla ratowania własnej dupy... - Westchnęłam po chwili, chowając swoją twarz między dłońmi. Kim się stałam w tych ostatnich miesiącach? - Wiem... - Przyznałam jej rację, bo przecież... Miałam już z nimi do czynienia. Ale to wcale nie zmieniało mojego położenia.
Wciąż byłam jebanym zdrajcą...
_________________
The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum